Rozdział 3 „ Salut"
Nawet się nie obejrzałam, a już nadszedł dzień kolacji penthousie „Mamoru i Saori".
- Usagi, wiesz o co chodzi? - spytała mnie pewnego dnia Ami.
Właśnie siedziałyśmy z dziewczynami(Ami Mizuno, Rei Hino, Makoto Kino, Minako Aino) w naszej ulubionej kafejce.

- Ym – skłamałam, kręcąc głową.

- To musi być coś wielkiego skoro nawet Usagi nie wie - skwitowała moją wypowiedź Makoto. Spojrzałam w jej stronę. 'Chyba coś okropnego' - pomyślałam sobie.
- Ech, ja im zazdroszczę, są tacy zakochani - westchnęła Minako, opierając głowę na dłoniach i robiąc przy tym rozmarzoną minę. Widząc to, odwróciłam wzrok i spojrzałam na stół.
- Masz rację, Mamoru-san jest przy niej zupełnie innym człowiekiem.- zauważyła nadto Mako.
Słysząc to znów spojrzałam na stół, by dziewczęta nie zauważyły jak mnie to boli.
- Nee, Minna, co my nie mamy innych tematów? - odezwała się Rei poirytowanym tonem. -Mamoru i Saori są już trochę oklepani - dodała na koniec.
- Hehe, Rei, brzmisz jakbyś była zazdrosna - zażartowała brązowowłosa. Brunetka tylko uśmiechnęła się tajemniczo.
- Kto wie, może jestem.
Zaskoczona spojrzałam na nią, a potem Rei, gdy się upewniła, że dziewczyny już na nią nie patrzą, puściła do mnie oko. Zmieszałam się na to lekko. 'Czyżby Rei-chan coś podejrzewała?'
Siedziałyśmy jeszcze w lokalu przez 1,5 godziny plotkując i opowiadając sobie co się u nas ostatnio działo.
W końcu się rozstałyśmy, każda poszła w swoją stronę przygotować się na dzisiejsze przyjęcie.

Gdy weszłam do mieszkania, Luna jak zwykle mnie przywitała.
- Cześć sierściuchu - rzekłam do niej z uśmiechem. Zdjęłam buty i kurtę i podeszłam do laptopa stającego na barku dzielącym kuchnię i salon. Migała lampka, co oznacza, że otrzymałam nowego maila. Kliknęła na ikonkę.
- „Szanowna Pani Tsukino,
Zapoznałem się z ....bla bla bla..." - Przeczytałam najważniejsze elementy i się lekko uśmiechnęłam. A więc zaakceptowali mój projekt. Rozpromieniłam się na to.
Doskonale pamiętam obiekcje prezesa tamtej firmy - 'Kobieta, młoda' - Na szczęście mój profesjonalizm potwierdził moją jakość.
- Miau - odezwała się kotka. Zerknęłam na podłogę. Kiedy to zrobiłam na moich ustach zagościł uśmiech.
- Głodna jesteś, prawda - bardziej stwierdziłam niż spytałam.
- Miau.
Uśmiechnęłam się szerzej i poszłam w stronę aneksu kuchennego. Sięgnęłam do jednej z szafek i wyjęłam fioletowe opakowania.
- Miau, miau - zintensyfikowała Luna swoje żądania i wbiła mi się w spodnie pazury.
Skrzywiłam się na to. Szybko się zgięłam i wsypałam ziarenka do miseczki podpisanej "LUNA". Kotka puściła mnie i rzuciła się na jedzonko, korzystając z okazji wymieniłam jej też mleczko.

- Miauł - miałknęła z pełną buzią.
- Hehe - jesteś słodka, rzekłam do niej. Rzuciłam spojrzenie na zegarek wiszący na ścianie. A na mojej twarzy pojawił się grymas. Była już 18:38, czyli niedługo będę musiała wyjść, aby zdążyć na 20:00, na kolację u Mamoru i Saori. Zerknęłam na blat półwyspy, na której leżało eleganckie zaproszenie. Wzięłam je i po raz n-ty przeczytałam:
„Mamoru Chiba i Saori Seiko mają olbrzymią przyjemność zaprosić Usagi Tsukino na przyjęcie i kolacje w sobotę o godzinie 19:30, w naszym penthousie.
Prosimy o wieczorowy strój"

Byłam pewna, że to wymysł Saori. Mamoru nie znosił takich odpicowanych przedstawień.
Westchnęłam głośno, nie wiem jak miałam przeżyć dzisiejszy wieczór, zapewne zostanie ogłoszone, że się zaręczyli. Zapewne będą chcieli jak zwykle posadzić mnie koło siebie, no i oczywiście będę się musiała uśmiechać i mówić 'Jaka jestem szczęśliwa, jak mnie ich szczęście cieszy'. - Zagryzłam dolną wargę.
- Muszę się chyba pogodzić z faktem, że Mamo-chan nigdy nie będzie mój - powiedziałam nie kierując tego do nikogo.
- Miau - jakby odpowiedziała mi Luna, owijając się wokół moich kostek.
Stałam tak jeszcze chwilę, aż w końcu oprzytomniałam i poszłam do łazienki się wykąpać.

Była 20:15, jakoś tak wyszło, że się spóźniłam. Spojrzałam po raz setny na komórkę, było tam chyba z 17 nieodebranych połączeń i 10 wiadomości, wszystkie od Mamoru i wszystkie o tej samej treści: - "Usako gdzie jesteś?"
Przeniosłam wzrok na drzwi prowadzące do apartamentu mojego przyjaciela. Stałam tu już chyba z 15 minut, dokładając do mojego spóźnienia kolejne minuty. Patrzyłam uważnie na te eleganckie dębowe wrota, zagryzłam wargę i powoli podniosłam dłoń i przycisnęłam okrągły guzik. Dało się słyszeć charakterystyczne DRYN .
Nie czekałam długo. Drzwi zostały otwarte i ujrzałam Mamoru. A raczej powinnam rzec, zaniepokojonego Mamoru.
- Usako, RETY gdzieś ty była! Zamartwiałem się na śmierć! Nie dobierałaś telefonu... -strofował mnie. Złapał mnie za rękę i wciągnął do środka, obrócił kilka razy, aby sprawdzić czy nic mi nie jest.
- Gomen, Mamoru. Ale tuż przed wyjściem zadzwonili do mnie z firmy, że pilnie muszę się tam stawić, miałam wyciszony telefon - skłamałam. Mój przyjaciel przyglądał mi się przez chwilę zupełnie nie przekonany.
- Przyjęli mój projekt - powiedziałam jako argument. Pokiwał jedynie głową po chwili. –Chodź, wszyscy już są - rzekł trochę urażony. Spojrzałam w podłogę i pozwoliłam, by zdjął mój czarny płacz. Następnie przeszliśmy do jadalni, w której było bardzo gwarnie.
Kiedy pojawiliśmy się w progu rozmowy ucichły i wszyscy spojrzeli w naszą stronę.
- Ohayo - przywitałam się machając lekko do wszystkich. Objęłam ich spojrzeniem, byli tu nasi wspólni znajomi, Ami, Rei i Yuiuchiru, Minako, Makoto, Motoki z Reiką, Naru z Umino, Unazuki z chłopakiem, Kobaiashi – Mamoru mi go kiedyś przedstawił i jacyś inni ludzie, ale albo ich w ogóle nie kojarzyłam, albo widziałam drugi raz w życiu.
- Usagi-chan!!! - usłyszałam nagle i spojrzałam w stronę stołu, gdzie stała Saori, która prawdopodobnie wstała dostrzegając mnie - Martwiliśmy się, że coś się stało –dodała, podeszła do mnie, złapała za dłoń i poprowadziła do stołu.
- Trzymałam ci specjalną miejscówkę - wyszeptała kiedy szłyśmy.
Usiadłam na wskazanym miejscu i rozmowy znów rozgorzały.
- Gdzieś ty była - zapytała mnie p cichu Rei, siedząca obok mnie.
Mamoru podszedł do Saori i ucałował jej usta, siadając obok niej na czele stołu.
- Przeszkody - odpowiedziałam patrząc na parę.
- Czyli? - dopytywała
Obróciłam się w jej stronę i westchnęłam.
- Dostałam akceptacje projektu, musiałam się udać do biura - powtórzyłam swoje kłamstwo.
Czarnowłosa rzuciła mi spojrzenie w stylu 'co ty chrzanisz'. Zignorowałam ją i spojrzałam na stół, aż się uginał od potraw. Rzucałam ukradkowe spojrzenie w stronę Mamoru i Saori. Szeptali intymnie między sobą i dzielili się pocałunkami. 'Co bym dała, aby być na jej miejscu' - pomyślałam smutno. Sięgnęłam po jajka faszerowane.
Ledwo zaczęłam jeść, czyli robić jedną z niewielu rzeczy, które kocham, Saori podniosła kieliszek i w filmowym stylu popukała w niego nożem. Spojrzałam na nią dziwnie, mimo że Saori miała już 27 lat czasami zachowywała się dziecinnie. Choć nie mogłam ukryć, że czasami miałam wrażenie, iż robi to tylko i wyłącznie przede mną. Jakby chciała mi rzucić w twarz 'ON JEST MÓJ'. Potrząsnęłam głową, 'nie, nie było możliwości, aby Saori odkryła moje uczucia' - upewniłam się.
- Minna - rzekła głośno. Wszyscy spojrzeli na nią. Uśmiechnęła się na to jeszcze szerzej. Domyślałam się co teraz nastąpi, zebrałam więc w sobie moje siły 'The show must go on'.
- Mamoru poprosił mnie o rękę, a ja przyjęłam jego oświadczyny! - ogłosiła. Wszyscy rzucili się z gratulacjami, a ja przykleiłam mój uśmiech.
- Usagi, wiedziałaś? - spytała mnie Minako. – Przywołałam na twarz uśmiech nr 3 - "winna" .
- Gomen, ale to był sekret - przeprosiłam . - Mimo, że bardzo się cieszę tą wiadomością musiałam milczeć - rzekłam z udawana szczerością.
Goście podeszli do narzeczonych, aby złożyć im życzenia. Z westchnieniem wstałam i uczyniłam to samo.
- Mamoru, Saori, nawet nie wiecie jak się cieszę, mam nadzieję, że będziecie razem szczęśliwi - powiedziałam do nich, wysilając jak najbardziej swoje zdolności aktorskie. Brązowowłosa uśmiechnęła się na to promiennie. Mamoru natomiast miał dziwną minę. Szczerze mówiąc, nie wiedziałam dokładnie co myśli. Przyglądał mi się intensywnie, a ja malałam pod jego wzrokiem. Ku moje dozgonnej wdzięczności podeszli do nas Motoki i Reika, którzy byli ciekawi czy para ma już plany weselne. Z chęcią skorzystałam z okazji i odeszłam. Wypiłam do dna szampana i sięgnęła po kolejny kieliszek. Łyknęłam go szybko i znów spojrzałam na parę. Mamoru objął ramieniem Saori i spojrzał nań zakochanym wzrokiem. Parsknęłam śmiechem i sięgnęłam po torebkę. Poszperałam w niej chwilę, aż znalazłam to, czego szukałam.
Poszłam po schodach do góry, tylko z jednego pomieszczenia można było wyjść na balkon otaczający całą górną część penthousu - o ironio z sypialni. Weszłam do niej i rozejrzałam się wokół. Doskonale znałam ten pokój. Pamiętam, jakby to było wczoraj, kiedy pomagałam mu ją urządzać.
Mamoru lubił czarny i w tej tonacji została ona urządzona, a dzięki wielkim oknom wcale nie wydawała się ciemna. Na ścianach dominowała czarna tapeta z czarnym mieniącym się wzorem, jedynie meblościanki służące za półki wybraliśmy białe. Łóżko stało zaraz przy oknie, miało ogromne rozmiary. Pościel była biała, satynowa. Skrzywiłam się na to, nawet nie chciałam myśleć do czego odchodziło w tym łóżku. Pokręciłam głową, aby te myśli z niej znikły. Przeszłam więc szybkim krokiem obok łoża, przesunęłam duże drzwi i wyszłam na taras. Od razu uderzyło mnie chłodne powietrze. Objęłam się i poczułam gęsią skórkę. Uśmiechnęłam się na to, zapomniałam że miałam na sobie tylko sukienkę na ramiączkach. Zresztą była to moja ukochana, mała czarna.
Zrobiłam jeszcze jeden krok, tak że mogłam się oprzeć o balustradę. Spojrzałam na papierosa, którego tak długo szukałam w torebce. Uśmiechnęłam się do niego, włożyłam do ust i zapaliłam.
Zaciągnęłam się tytoniem i mentolem.
- Myślałam, że już z tym dawno skończyłaś - usłyszałam nagle. Zaskoczona, obróciłam się. W drzwiach stała Rei i trzymała mój płaszcz.
- Ja też tak myślałam – odrzekłam, biorąc od niej nakrycie i nasuwając je na ramiona – Dzięki – dodałam, po czym znów obróciłam się w stronę miasta. Czarnowłosa podeszła i również oparła się o balustradę.
- Wow, niezły widok - skomentowała. Pokiwałam na to jedynie głową.
- Jest tu tyle dróg, aż czasem nie wiadomo, którą wybrać - dodała nagle. Zmieszana zerknęłam na nią. - Czasami mam wrażenie, że wybierasz właściwą, a ona okazuje się być ze ślepym zaułkiem na końcu.
- Rei, co ty chcesz powiedzieć - zapytałam w ogóle nie pojmując owej metafory, o ile to była metafora.
Czarnowłosa kapłanka shinto milczała przez dłuższą chwilę.

- Podziwiam ci ę- odezwała się nagle. I obróciła się w moją stronę. 'O czym ona mówiła?'
- Znosisz to i robisz przy tym całkiem dobrą minę, serio - zaczęła mówić, otworzyłam buzię, aby to skomentować, ale nie dała mi szansy.
- Czasem cię naprawdę podziwiam. Bardzo długo trwało zanim się zorientowałam - mówiła, a ja miała bardzo dziwny wyraz twarzy, coś pomieszane z lekkim horrorem i zmieszaniem.
- Rei...? - wyszeptałam.

- Nie bój się, nie sądzę, aby ktoś inny coś podejrzewał – odrzekła, doskonale odczytując moje zachowanie.
Opuściłam głowę i wyjrzałam poprzez balustradę na drogę, która leżała u stóp wieżowca, mieniły się tam białe i czerwone światełka samochodów. Westchnęłam i zaciągnęłam się resztką papierosa. I uśmiechnęłam się ironicznie do siebie.
- To takie oczywiste? - spytałam

- Nie, przecie ci mówię. - rzekła Rei, wykonując coś - podobną pozę jak ja i zabierając moją fajkę, też się zaciągnęła po czym wyrzuciła niedopałek gdzieś daleko. Popatrzyłam za nim z tęsknotą.
- Ponoć rzuciłaś... - skomentowałam jej czyn.
- Ty też - odpyskowała.
Milczałyśmy przez chwilę. Czarnowłosa obróciła się tyłem do barierek i ponownie się o nie oparła.

- Usagi, nie po to tu przyszłam - wyznała nagle. Spojrzałam na nią z zaciekawieniem.
- Chodzi o Saori-san – zaczęła, przybliżając się do mnie. Całkowicie mnie tym zbiła z tropu.
Pokręciłam lekko głową.
- Co masz na myśli? – zapytałam, a w mój ton wdarł się niepokój.
- Ona chyba podejrzewa - odrzekła. Zrobiłam na to wielkie oczy, a moje usta ułożyły się w zszokowane 'O'. Spojrzałam na glazurę tarasu. Miałam nadzieję, że coś tam znajdę, jakieś rozwiązanie dla tej patowej sytuacji.
- Wiesz, nie dam sobie ręki za to obciąć. Jednak obserwuję ją ostatnio. I muszę ci przyznać, że jest lekko uszczypliwa w stosunku do ciebie. Tak, jakby chciała ci wyrzucić w twarz, że Mamoru-san wybrał ją, nie ciebie. - skomentowała.

'A więc nie tylko ja odniosłam takie wrażenie' – pomyślałam, patrząc na Rei z ukosa. Postanowiłam jednak zmienić taktykę.
- Rei-chan, słuchaj, może słusznie zauważyłaś. Jednak dla mnie jego szczęście jest najważniejsze i jestem gotowa się z tym wszystkim pogodzić - skłamałam.
Czarnooka przyglądała mi się intensywnie. Bardzo dużo mnie kosztowało, aby nie pęknąć.
- Wiem - odezwała się nagle. - Chodź wracamy, bo będą za nami tęsknić - zmieniła temat i poszła w kierunku uchylonych drzwi.
----------------------------------------------------------------

Wróciłam do mieszkania po północy, na szczęście mój argument o zmęczeniu i migrenie przeszedł, a bynajmniej miałam taką nadzieję.

- Miau – odezwał się głos u moich stóp, zerknęłam tam. Moja ukochana kotka zaczęła swój rytualny taniec wokół moich nóg.
- Hejka, Luno - przywitałam ją zmęczonym tonem. - Chcesz wiedzieć jak beznadziejny wieczór miałam - zaczęłam.

- Miau... – usłyszałam w odpowiedzi.