Tytuł: Seven Times
Autor: kerriclifford240879
Rodzaj: Angst/Drama
Rating: M
Status: Zakończone; tłumaczenie: 4/7
Zgoda: Jest
Beta: Olbrzymią robotę wykonała tutaj Wirka. oraz Irlandka :) Dziękuję!
Podsumowanie: Siedem razy może znaczyć całe życie zmian.
Notka Tłumacza: Podoba mi się ten rozdział - zaczyna się akcja!


Trzeci raz kiedy Draco Malfoy dotknął Hermiony Granger, miał miejsce, gdy wojna nagle stała się rzeczywistością. Walczyli aurorzy i studenci, a Śmierciożercy przenieśli wojnę na ulice czarodziejskiego Londynu. Otwarto oraz zabezpieczono kryjówki i w każdej stworzono prowizoryczne szpitale. Pod koniec pierwszego tygodnia piętnastu ludzi jasnej strony leżało martwych.

Sen stał się luksusem, a czas spędzony na zrelaksowaniu w nocy przy czarodziejskim radiu został zapomniany, gdy spotkania strategiczne odbywające się w zatłoczonej kuchni były już normalnością. Spanie w dwójkę czy trójkę na jednym łóżku uważano za codzienność, w której coraz to większa liczba ludzi dołączała do walki.

Nieznane stało się znane, tak samo jak żal, troska i strach wypełniały otaczające ich powietrze. Twarze ukazywały zmiany, jakie przyniosła wojna – zapadłe policzki, zaćmione oczy, ciała bardziej smukłe, umięśnione. Na domiar wszystkiego, Draco bezproblemowo utworzył pewien rodzaj partnerstwa z Harrym i Ronem do tego stopnia, że widok tej trójki pochylonej nad pustymi po herbacie kubkami również uchodził za normalny. Zniknęły granice Domów, szczególnie od czasu, gdy Gregory Goyle i Blaise Zabini pojawili się, niosąc martwą Pansy Parkinson.

Jej twarz miała ślady tortur, a oczy świeciły zielenią. Blaise szeptem rozmawiał z Harrym, Ronem i Draco. W momencie, gdy Gregory płacząc przytulał ciało Pansy, cały dom widział końcową zmianę w Draco Malfoyu. Widzieli nienawiść wzmacniającą jego charakter oraz żal, który przełknął spoglądając na zmasakrowane ciało Pansy. Piątka mężczyzn pochowała dziewczynę i wraz z nią pochowali ostatnie animozje, które mieli względem siebie.

Draco rzucił się w wir planów, strategii z taką zaciekłością, że było to szokujące dla tych, którzy na to patrzyli. Kiedy później kulili się pod kocami w środku nocy, Harry powiedział Hermionie, że Voldemort pozwolił swoim Śmierciożercom na zgwałcenie i torturowanie Pansy w ramach rewanżu na Draco za zabicie Bellatrix. Pansy była okazjonalnie jego partnerką, jednakże zawsze była jego przyjaciółką z dzieciństwa, która umarła krzycząc.

Blaise i Gregory byli zmuszeniu do oglądania brutalnego rewanżu Voldemorta. Później zostali uwolnieni z więzów ich przytrzymujących i rozkazano im znaleźć młodego Malfoya. Zabrali posiniaczone ciało Pansy i przynieśli je do Draco, tak jak Voldemort tego chciał. Chowając ją, myśli Malfoya były skupione na wygraniu tej wojny i odpłaceniu za cały horror w jakim jego przyjaciele byli zmuszeniu uczestniczyć. I takiej postawy Czarny Pan nie mógł przewidzieć.

Strategie, które zaplanował Draco były krótkie, szybkie i brutalne. Koniec z próbowaniem rozbrojenia Śmierciożerców — wyjaśnił płaskim głosem. - Zabijesz ich, zanim oni zabiją ciebie, szczególnie kobiety. Do czego będziesz dobra, gdy przyszpilą cię do ziemi? - To było zimne i brutalne, ale jego wyjaśniania miały sens, szczególnie po tym jak Cho Chang została zgwałcona i zostawiona na pewną śmierć.

Znalazł ją Gregory Goyle. Kiedy Cho walczyła z nim, próbującym jej pomóc, znokautował ją w jedyny sposób, który znał — złamał dziewczynie szczękę, kiedy jego mięsista ręka spotkała się z nią. Dla niego było to gorsze od wszystkiego. Cho będzie całowała te mięsiste knykcie, zanim on sam sobie wybaczy, a pomiędzy nimi rozwinie się zaskakująco łagodna przyjaźń, która przetrwa wojnę i lata po niej.

Po dwóch tygodniach Cho zaczęła pozwalać ludziom wejść do swojego pokoju, Hermiona skierowała się wzdłuż korytarza z palącą potrzebą pomocy jej w jakikolwiek sposób jaki umiała. Jednakże parę kroków od drzwi Cho usłyszała cichy szloch i skrzypienie sprężyn z łózka. Delikatne, uspokajające dźwięki zostały wymruczane i po paru minutach ciszy ponownie można było usłyszeć skrzypienie.

Lekki, kobiecy jęk odbił się od ścian chwilę później, a odpowiedziało mu głębokie, męskie chrząknięcie, które brzmiało nienaturalnie głośno w ciszy nocy, gdy skrzypienie sprężyn powoli ucichło. Hermiona zarumieniła się i zrobiła krok naprzód, coś ją jednak zatrzymało. Dłoń, zakryła jej usta, a ramię owinięte nagle wokół jej tali zacisnęło się mocniej. Znany, chłodny głos wyszeptał jej do ucha:

— Cii...

Została puszczona dopiero po powolnym odciągnięciu od drzwi.. Odwracając się, Hermiona wzrokiem spiorunowałam Draco i wskazała głową w stronę drzwi Cho, żądając wyjaśnień. Pokazał, by za nim poszła, a gdy pojawili się w kuchni, w tym ostrym świetle, Draco dał jej brutalnie szczere wyjaśnienia. Cho uczyła się, że seks nie musi oznaczać agresji. Że nie wszyscy mężczyźni ją zgwałcą. Że dalej jest w stanie pożądać, mimo tego, co się jej stało.

— Dlaczego więc ty jej tego nie pokazujesz, jeżeli uważasz, że ona tak tego potrzebuje? — Hermiona odszczekała, a Draco uniósł na to brwi.

— Ponieważ nie potrzebuje przypomnienia tego, co się stało, Granger. Potrzebuje pokazania, że może ruszyć dalej – odpowiedział zimno i usta Hermiony zatrzasnęły się.

— Co masz na myśli? — zapytała chwilę później, na co Draco gorzko się zaśmiał.

— Wyglądam dokładnie jak mój ojciec, Granger.

Kiedy brwi Hermiony zmarszczyły się, Malfoy sapnął w niedowierzaniu.

— Blaise i ja jesteśmy różni pod każdym względem. Nie będzie widziała swojego gwałciciela spoglądając na niego. Będzie widziała Blaise'a.

Draco splótł ramiona na piersi i odwrócił wzrok. Hermiona pobladła, usiłując stłumić nieco swoją złość, którą tak dobrze dało się słyszeć w jej głosie. Ale po chwili oczy blondyna ponownie zwróciły się ku niej, a gniew dziewczyny okazał się niczym, w porównaniu z jego wściekłością.

— Ty naprawdę jesteś kurwesko naiwna w tym jak widzisz świat, prawda? — szydził. — Kobiety są gwałcone, Granger, albo brane jako łupy wojenne. Dzielone. Im bardziej walcząca, tym bardziej jej używają. Powiedz mi, co byś zrobiła? — szczeknął, a gwałtowność w jego oczach zmusiła Hermionę do cofnięcia się o parę kroków.

— Zrobiła? — wyszeptała i niemo zakrzyczała, kiedy przysunął się do niej tak szybko, że nie miała czasu go uniknąć.

Jego dłonie zacisnęły się wokół gardła dziewczyny, a krawędź stołu wbiła się w plecy, gdy ją odwrócił i popchnął w tył. Poczuła jak stopą kopie w jej kostki, przesuwając je i przytrzymując w miejscy, by on sam mógł wejść pomiędzy rozsunięte w ten sposób nogi. Zwiększając nacisk na gardle, zmusił ją do mocniejszego pochylenia się do tyłu, na stół. Mocne uderzenie głowy o blat zabolało.

Wykręcała się, jednak dopiero, gdy uniosła swoje dłonie, by go uderzyć, puścił jej gardło, by je złapać. Złączając je razem, pociągnął ręce dziewczyny nad jej głowę. Jedna duża dłoń bez problemu trzymała dwa szczupłe nadgarstki, gdy pochylił się nad nią.

Trzymając ją w miejscu Draco zbliżył głowę do twarzy Hermiony, a ich pachwiny otarły się w wyraźnie intymny sposób.. Zaskomlała, kiedy kości w jej nadgarstku zagruchotały pod naciskiem. Odwróciła twarz, by nie patrzeć na niego, gdy puścił jej udo; jego dłoń ledwo dotknęła jej biustu. Dziewczyna zaczęła nierówno oddychać.

— Co zrobisz, Granger, będąc w tej pozycji? Hmm? Co zrobisz? Nic... Nic nie możesz zrobić. Jestem większy od ciebie, silniejszy i gdybym chciał cię zgwałcić, nic by mnie nie powstrzymało. Możesz krzyczeć — kontynuował wyjątkowo szyderczym tonem — ale kto usłyszy cię pomiędzy krzykami magii, przekleństw i odgłosów wojny?

Hermiona pokręciła głową walcząc ze łzami, a Draco zmiął przekleństwo, rozluźniając swój uścisk i puszczając ją. Powoli prostując się Hermiona obserwowała, jak przeczesał dłonią swoje włosy i gapił się w sufit, tak jakby mógł przez niego zobaczyć pokój Cho.

— Tego nauczyła się Cho, Granger. Teraz uczy się czegoś innego, czegoś co da jej siłę, zamiast zostawić ją skulną, niczym przestraszoną ofiarę. Uczy się, że te dłonie, które teraz ją dotykają, nie chcą nieść bólu czy upokorzenia. Tylko przyjemność. Że ciało zwisające nad nią, nie jest tam z powodu brutalnej siły, ale tylko dlatego, że poprosił o to, a ona się zgodziła.

Spoglądając ponownie na Hermionę, Draco uśmiechnął się gorzko.

— Uczy się, że nie każdy, kto pochodzi ze Slytherinu, chce ją skrzywdzić. I jeżeli jest tak mądra, za jaką jest uważana, będąc w Ravenclawie i w ogóle, nauczy się, że Blaise, mimo iż walczy z nami, nie znosi przemocy bardziej niż ktokolwiek inny, kogo znam, szczególnie jeżeli chodzi o przemoc wobec kobiet. Że nic jej nie zrobi, chyba że go o to poprosi.

— Pieprzy się za darmo, prawda? — wysyczała Hermiona, powodując tym u Draco ponowny, gorzki śmiech.

— Blaise zna Cho od lat, i pierwszy raz, gdy ją pieprzy, ona płacze przez pierwszą połowę. Myślisz, że czerpie z tego przyjemność? Pieprzyć ją, gdy ta płacze? — zapytał ją okrutnie.

Hermiona jednak złapała tylko pierwszą część jego wypowiedzi i uniosła lekko brwi.

— Lata? Mówisz mi, że cały ten czas podkochiwał się w niej, Malfoy?

— Dlaczego nie? — zapytał gładko. — Jest dość ładna. Nie jest pustą Puchonką, która interesowałaby się nim tylko przez wygląd czy majątek.

— Tylko to się liczy? — zapytała Hermiona. — Że jest dość ładna?

Draco parsknął i dosadnie na nią spojrzał.

— Ciągle zapominam, że pod tą powłoką buntowniczości i ciepła ciągle jesteś dziewicą — powiedział i ponownie parsknął widząc jak szalenie się czerwieni oraz wybełkotała coś z oburzeniem. — Dla niektórych, takie rzeczy są ważne. Ale pod koniec dnia, Granger, pieprzenie to pieprzenie, kiedy jesteś dość napalony. Rozchmurz się, może ktoś kiedyś zlituje się nad tobą i dowiesz się, o co to całe zamieszanie — powiedział, odwracając się, by wyjść z kuchni.

— Ponieważ jestem niczym, tylko szlamą, prawda? — odparowała, a Draco zatrzymał się, by móc na nią spojrzeć raz jeszcze.

— Nigdy tego nie powiedziałem — powiedział cicho. — Myślałem raczej, że jeżeli wyjmiesz ten kij ze swojego tyłka, jakiś facet może czuć się dość komfortowo, by móc się do ciebie zbliżyć, bez zastanawiania się, czy wejdą mu drzazgi.

Nie uśmiechnął się, nie zadrwił, nie wyśmiał mówiąc te słowa. I nawet po tym jak opuścił pomieszczenie, Hermiona została w miejscu, z poczuciem jakbym wkroczyła w Strefę Mroku. Miejsce, gdzie Draco Malfoy dorósł i stał się zupełnie inną osobą. Ciągle zimną, ciągle dupkiem, ciągle trochę szaloną, ale którego warstwy te czyniły człowiekiem. Hermiona oszołomiona tym mogła tylko tam siedzieć i wpatrywać się pusto przed siebie.

Kiedy godzinę lub więcej później Blaise zszedł po schodach, Hermiona dostrzegła ból na jego twarzy i zmęczenie w oczach. Nie będąc w stanie rozmawiać o tym, co podsłyszała, o tym co wiedziała, że stało się w pokoju Cho, po prostu zrobiła mu kubek herbaty i zostawiła go udając się z powrotem do łóżka. I kiedy się obudziła następnego ranka, dostrzegała już trzech byłych Ślizgonów takimi, jakim byli — młodymi mężczyznami, walczącymi w wojnie przeciwko wszystkiemu, co kiedykolwiek znali.