Beta: Magayasou oraz Irlandka 3 Dziękuję :)

Drogi Gościu - dziękuję za wczorajszy komentarz :) Mam nadzieję, że ucieszy Ciebie widok kolejnego rozdziału :)


Za szóstym razem, gdy Draco Malfoy dotknął Hermiony Granger, był on pijany przez mieszankę strachu, adrenaliny i żałoby. Brak snu oznaczał, że praktycznie każdy był napięty i zdenerwowany. Brak snu, ponieważ Hermiona została porwana podczas niespodziewanego nalotu. Ron ze strachu wychodził z siebie, a Harry zamknął się w sobie, próbując okiełznać ciemniejszą, mroczniejszą stronę siebie. I kiedy Zakon zebrał się w kuchni, planował przy herbacie, Harry wymknął się, wyciągając ze sobą Draco.

— Mam dość — wyszeptał w ciemności, w pokoju Hermiony. Usiadł na brzegu łóżka i na jego wargach zagościł cień uśmiechu, gdy wyczuł delikatny zapach jej szamponu, docierający do niego z poduszki. Podniósł głowę, by spojrzeć na zebranych przed nim młodych mężczyzn, mrocznie się przy tym uśmiechając.

— Mam dość tego, że Voldemort bierze to, co moje. Zabiera ludzi, których kocham. Czas odwrócić karty, czas przenieść walkę do nich. Kto jest ze mną?

I gdy Harry, Ron, Draco, Blaise i Marcus Flint zniknęli w środku nocy, na Grimmauld Place zapanował chaos. Aurorzy przekrzykiwali się jeden przez drugiego, a Molly Weasley w ciszy trzymała swój kubek herbaty i modliła się, by jej chłopcy wrócili do niej w jednym kawałku.

Znajdą Hermionę i przyniosą ją bezpiecznie do domu. Nie ma sensu wierzyć, że nie została w żaden sposób zraniona — marzenia i ufność, że każdy z nich wyjdzie z tego cało, przestały istnieć jakiś rok temu, kiedy to zostały zdeptane przez zgwałcenie Cho, powodując, iż w końcu uderzyła w nich prawdziwość wojny, prawdziwość tego, co to znaczy.

Dość łatwo znaleźli Hermionę, ale trudniejsze było dostanie się do niej. Bariery ochronne Malfoy Manor dalej rozpoznawały Draco, ale to, co kiedyś było domem, który kochał, było teraz pustoszone przez śmierciożerców niższego szczebla i wilkołaki. Niemniej jednak złość, strach, lojalność i nawet miłość mogą być dziwną siłą, więc, kiedy nastał koniec walki, gdy ustały krzyki, ci którzy stali pomiędzy młodymi mężczyznami a Hermioną leżeli martwi.

Draco skręcił schodami w dół, w kierunku ukrytych komnat, a Harry i Ron skierowali się w stronę gabinetu Lucjusza, mając nadzieję na dowiedzenie się czegoś nowego. Marcus i Blasie udali się do lochów, sprawdzając, czy Hermiona nie była ukryta gdzieś pod posiadłością. Nic już ich nie szokowało po dwóch latach trwania tej wojny. Za dużo widzieli, za dużo doświadczyli, jednak, kiedy unieśli swoje różdżki i rozświetlili lochy, to, co tam dostrzegli natychmiast ich zatrzymało i ukradło pozostałości dumy z wcześniejszej wygranej.

Gdy Marcus zaklęciem roztrzaskał drzwi do celi, Blaise zachwiał się i zaskomlał długo, z przeraźliwym bólem, dającym usłyszeć się w jego głosie. Ostatecznie to Filnt podszedł do Hermiony, zdejmując powoli w tym samym czasie koszulkę, którą miał na sobie. Ze spokojem kucnął, szepcząc coś kojącego pod nosem, delikatnie dotknął mocno pobitej twarzy kobiety, która leżała przed nim naga w kałuży krwi. Mimo, że była przykuta do posadzki, dalej gwałtownie walczyła przeciw dotykowi, gdy tylko poczuła jak jego opuszki palców muskają kącik jej ust.

Dźwięk, który wyrwał się spomiędzy ust, był przerażonym kwileniem, a gdy Marcus odblokował metalową obrożę, oplatającą jej gardło oraz usunął zakrwawiony knebel spomiędzy warg, przekręciła się, by zwymiotować. Mężczyzna rozplątał supeł szmaty, która zakrywała jej oczy i Hermiona zamrugała parokrotnie, unosząc wzrok, po czym ze strachem wpatrywała się w niego, gdy pomagał jej usiąść. W momencie, kiedy opatulił ją swoją koszulką, kobieta zaczęła się trząść.

Przygryzając wargę, Marcus przytulił zmaltretowaną twarz Hermiony w zagłębieniu swojej szyi. Przez moment trwała tak bez ruchu, by po chwili zakrztusić się łzami i krzyknąć – długo, mocno, by wraz z tym krzykiem wypuścić cały ból, strach, nadzieję i udrękę; dłonie miała zaciśnięte w pięści, opierała je o jego tors, delikatnie kołysała się z nim, gdy ją uciszał i uspokajał. Blaise w międzyczasie doczołgał się do nich, by móc uwolnić ją z pozostałych kajdan, które trzymały kobietę jako więźnia. Kiedy w końcu Marcus był w stanie podnieść się wraz z nią na rękach, Hermiona przytuliła się do niego i ukryła twarz w jego ramieniu.

Stali razem na imponującym zieleńcu przed Malfoy Manor wraz z celem misji, bezpiecznym w silnych ramionach, a Draco, Ron i Harry stali ramię w ramię. Nie było zaskoczenia, gdy Draco uniósł różdżkę i wykrzyczał czar, który spowodował iż Klątwa Fiendfyre przyjęła kształt smoka, owładniętego furią, który po chwili pomknął w kierunku Dworu, konsumując i spalając na popiół wszystko, czego tylko dotknął. Draco, oświetlony przez płomienie, które stworzył, odwrócił się w stronę Pottera i skinął głową, po czym odwrócił się plecami do swojego domu z dzieciństwa, który teraz spalał się do fundamentów, na których niegdyś stał.

Gdy Blaise i Marcus pojawili się w przyciemnionym korytarzu w Kwaterach Głównych Zakonu, Flint przekazał nieprzytomną Hermionę uzdrowicielom, a Molly uderzyła go w ramię. Blaise wymruczał coś pod nosem do mężczyzny, po czym ponownie się aportował; Marcus w tym czasie przywołał do siebie nową koszulkę.

— Nie mogę zostać, pani Weasley. Draco poluje na Lucjusza.

— Dlaczego? — sapnęła Molly, na co Marcus tylko ironicznie się uśmiechnął.

— Hermiona była w Malfoy Manor. Draco, Harry i Ron będą ścigać człowieka, który śmiał tknąć Hermionę.

I gdy trzy dni później piątka mężczyzn ponownie się aportowała do Kwater, Draco lekceważąco zbył wszystkich kiwnięciem ręki, po czym udał się na piętro, by zabrać tak potrzebny prysznic. Po tym jak Zakon zapewnił przybyłych o lepszym zdrowiu Hermiony, dowiedzieli się z cichych szeptów, że Draco wyśledził swojego ojca w Spinner's End i tam zaczął się pomiędzy nimi pojedynek.

— Widzieliśmy linię, po której chodzi, mamo – wyszeptał Ron. — Widzieliśmy nie Malfoya, którego znaliśmy, ale Draco, któremu ufamy. Oszalał, kiedy znaleźliśmy Lucjusza. Ukrywał się z Glizdogonem, Yaxleyem i Dolohovem. Gdy zaatakowaliśmy pozostałych, Draco rzucił się na Lucjusza — wszystko trwało krótko i było brutalne, bardzo brutalne. Lucjusz był nieuzbrojony, ponieważ Draco złamał jego różdżkę zostawiając go tym samym całkowicie bezbronnym.

Ron spojrzał znad swoich dłoni i lekko wzruszył ramionami, po czym kontynuował zachrypniętym z braku snu głosem:

— Użył na Lucjuszu Cruciatusa... Siedem razy. A pomiędzy rzucaniem klątw, Lucjusz błagał go, by pamiętał o lojalności. By pamiętał o swojej krwi. To spowodowało, że Draco pękł. Cholernie go pobił, mamo, a później wstał i... Merlinie, wyraz jego twarzy. Lucjusz błagał o litość, a Draco zapytał się, czy Cho błagała. Czy Hermiona błagała. Dopiero wtedy Lucjusz zorientował się, dlaczego tam byliśmy.

— Powiedział Draconowi, że jest zdrajcą krwi, do tego tym najgorszego rodzaju. Powiedział, że zdradził czystość swojej krwi, by taplać się z brudem w błocie, na którym śmierciożercy ćwiczyli swoje klątwy. Zapytał go, jak to jest zatonąć w tym brudzie, plugawić swoje imię i imię swojej rodziny ze szlamą, na co Draco tylko się roześmiał, by powiedział, że jeżeli Hermiona była brudna, to on będzie się rozkoszował takim brudem. Lucjusz wyglądał jakby miał się zaraz zsikać ze strachu... i Draco... Draco... on po prostu się uśmiechnął. I wtedy go zabił.

Słysząc delikatne pomruki, Ron podniósł wzrok z drapieżnym wyrazem twarzy.

— Wyzywam każdego mężczyznę, każdą kobietę w tym pokoju, by powiedzieli mi, że źle zrobił. Ponieważ, jeżeli to ja byłbym na jego miejscu, bez wahania zrobiłbym to samo.

Wstając od stołu, Ron wyszedł z kuchni i skierował się na piętro; chciał znaleźć Lavender, wiedząc, że w jej ramionach chociaż na chwilę odetchnie od tej wojny.


Draco zamknął oczy i oparł czoło o drzwi, które oddzielały go od Hermiony. Po prysznicu, skierował się w stronę łóżka, jednak nie był w stanie przejść obok pokoju kobiety. Nie wiedział, co znajdzie za tymi drzwiami — złość, łzy, ból czy może odepchnięcie. Przesuwając powoli palcami po drewno, wziął głęboki, uspokajający oddech. Był zmęczony do szpiku kości, cholernie wyczerpany, a mimo to, za każdym razem, gdy zamknął oczy, widział ją — nagą, zakrwawioną i ledwie przytomną, tulącą się i chowającą w ramionach Marcusa.

Unosząc powoli głowę, popchnął delikatnie drzwi, cicho je otwierając. Gdy tylko jego wzrok przyzwyczaił się do półmroku, zauważył leżącą, z szeroko otwartymi oczami, Hermionę. Przez dłuższą chwilę wpatrywali się tak w siebie, aż w końcu Hermiona zdołała się jakoś uśmiechnąć, wciąż drżącymi ustami i poklepała miejsce obok siebie.

Draco ponownie wziął głęboki oddech i wszedł do pokoju, delikatnie zamykając za sobą drzwi, obserwując jak Hermiona powoli siada. W świetle świecy mógł dostrzec znikające już siniaki, które barwiły jej skórę. Tak naprawdę były one niczym w porównaniu z tym, jak wyglądały jeszcze trzy dni temu. Stojąc tam, kiwając się z wyczerpania, Draco wpatrywał się w jej palce, kurczowo ściskające kołdrę.

— Draco? — wyszeptała, gdy nie mogła dłużej znieść panującej ciszy, na co mężczyzna spuścił wzrok.

— Czy on...? — To było wszystko, co powiedział, a Hermiona w końcu zrozumiała, dlaczego Draco odmówił podejścia do niej bliżej.

— Nie. Nie... Czekali na decyzję Voldemorta, co ze mną zrobić. Poza tym... — wyszeptała również, spuszczając wzrok — dlaczego zgwałcić mnie, brudne zwierzę, gdy w zamian mogli ćwiczyć na mnie klątwy? Dlaczego zgwałcić mnie, gdy Voldemort w zamian może publicznie mnie osądzić i zrobić mnie łupem wojennym? To jednak nie zatrzymało ich od grożenia mi dotykaniem mnie.

Hermionie udało się unieść ledwie widocznie kącik ust, wykręcając przy tym splecione ze sobą palce. Draco zamknął oczy i opuścił głowę, jego jasne, mokre włosy opadły mu na oczy, gdy wolno wypuścił trzymane powietrze.

— Draco?

Spojrzał na nią, w ciszy czekając na pytanie, a Hermiona niepewnie ponownie wykręciła swoje palce i przygryzła wargę.

— Czy tamtej nocy uprawiałeś seks z Padmą?

Nie musiała mówić, o którą dokładnie chodzi jej noc. Zapadła pomiędzy nimi cisza, która zaczęła się przeciągać, stając się bardzo krucha, gdy się w siebie wpatrywali. Gdy w końcu się poruszył, po prostu pokręcił powoli głową. Dwukrotnie w lewo, dwukrotnie w prawo i twarz Hermiony wykrzywiła się lekko, kiedy ta odwróciła wzrok.

— To dlatego odeszłaś? — zapytał, gdy tym razem ona milczała. Kobieta wzruszyła ledwie widocznie ramionami, po czym w końcu odwróciła się i ponownie spojrzała mu w oczy.

— Czy w ogóle kiedykolwiek byś do mnie przyszła, gdybyś wiedziała inaczej? — zapytał niskim głosem, a Hermiona zarumieniała się i spuściła wzrok.

— Może.

— Może?

Kobieta dłonią zaczesała włosy i wypuściła niepewny oddech; wyprostowała się i Draco był w stanie zauważyć, jak zbiera całą swoją odwagę, po czym ponownie unosi wzrok i odpowiada:

— Tak.

Z ulgą wypuścił wstrzymywane powietrze i upuścił koszulkę na podłogę.

— To wszystko zmieni, Draco — wyszeptała Hermiona, powodując tym samym, że mężczyzna uniósł wzrok z paska, który właśnie rozpinał.

Zdejmując spodnie cicho się zaśmiał, co zabrzmiało trochę gorzko i podszedł do niej.

— Już się zmieniło, Granger. Zmieniło się dwa lata temu. Po prostu czekałem, kiedy to do ciebie dotrze — wymamrotał, a w międzyczasie uniósł kołdrę i położył się obok kobiety.

Nie odezwała się ani słowem, gdy przyciągnął ją w swe ramiona, jednak jej oczy mówiły za nią.

— Kiedy zrozumiesz, że to nie litość spowodowała, iż tu przyszedłem, Granger? — wymamrotał powoli opuszczając swoją twarz.

Nie było nic z delikatności, gdy ją całował, żadnych przymkniętych powiek i niepewnego dotyku ust. Był wymagający, całował ją bez litości, siniacząc jej wargi swoimi. Przejechał językiem po konturze jej ust, a opuszkami palców zapamiętywał rysy twarzy, czując jak odwzajemniała mu się podobnym dotykiem. Całował ją raz za razem, cały czas, drapiąc jej skórę swoim krótkim zarostem.

Kiedy uklęknął nad nią, dłońmi szarpnął za jej koszulkę, powodując, że Hermiona usiadła, unosząc ramiona, pozwalając tym samym zdjąć top, odsłaniając się przed nim. Nie odezwał się, gdy zawstydzona spuściła wzrok; nie odezwał się, gdy odciągnął jej dłonie od biustu, gdy ta próbowała zasłonić przed nim swoją nagość. Jednak jęknął cicho, gdy w końcu poczuł w dłoni jej pierś; ponownie się nad nią nachylił zmuszając, by kobieta się położyła i zaczął po raz kolejny gorączkowo ją całować.

Zsunął dłoń na jej biodra, pod majtki, by zacząć gładzić delikatną skórę pośladka i uniósł głowę, intensywnie się w nią wpatrując, paląc ją srebrem, w którym odbijał się płomień świec. Po tym jak zabrała głęboki, uspokajający oddech, uniosła biodra, by mężczyzna zdjął z niej te białe, proste majtki; wsunął się pomiędzy jej rozszerzone uda i naparł na nią swoją erekcją, dokładnie w ten sam sposób, w który kiedyś zrobił to w kuchni.

Hermiona zamknęła oczy i przygryzła wargę; ich serca biły mocno, ciepło zmusiło do zrzucenia pościeli; Draco zrzucił swoje bokserki i ponownie usadowił się pomiędzy jej nogami. Nie bała się; ponownie zaczął całować ją, a kiedy dłoń skierował pomiędzy jej uda, bez problemu wsunął palce w jej wilgotne wnętrze, głęboko, powodując małe dreszcze przyjemności.

Skrzywiła się czując lekkie pieczenie, kiedy wycofał palce i wszedł w nią. Poczuła ból, przez rozciągnięcie mięśni w sposób, jaki nigdy wcześniej nie były. Spojrzała w jego twarz, gdy zatrzymał się, zauważyła jak ściska usta w wąską linię, czekając aż ona pierwsza się pod nim poruszy. Więc to zrobiła; i wtedy zauważyła prawdziwego Dracona Malfoya, jedynego, tego który nie mógł schować się za lodowatym murem.

To było podniecające, silne i ciepłe, i gdy było po wszystkim, kiedy leżał z twarzą wciśniętą w jej szyję, z ciałem drżącym od siły tego, co się stało, trzymała go i przytulała, kiedy pożądanie zmieniło się w cierpienie, a on zaczął trząść się z zupełnie innego powodu. Budząc się następnego ranka, Hermiona czuła jak drażni ją językiem pomiędzy łopatkami; spojrzała zaspana na niego przez ramię, jego ciepłe ciało przykrywało jej i wciskało w materac.

Uśmiechnął się lekko, spoglądając na nią z ciężkimi oczami, roztrzepanymi przez jej palce i sen włosami, a odgłos satysfakcji uciekł spomiędzy jego warg, gdy zmienił pozycje i po raz kolejny wsunął się w jej ciało. Było wolno, leniwie i długo, a jęk, który wymsknął mu się, zostanie z nią do końca jej życia.