Rozdział dedykuję tej podłej lamie która pomagała mi to pisać i
Mod która jest na tyle leniwa, że nie założy konta i nie skomentuje ale na tyle produktywna, że
kopnęła mnie w dupę i kazała pisać. Serdeczne dzięki.


Zanim rozpoczniecie pisać uprzedzam, że żaden słoik dżemu nie stracił życia ani nie został uszkodzony w żaden sposób w trakcie pisania tego opowiadania.
Rozdział krótki ale zawsze.
Dziękuję za uwagę.
Rozpoczynamy.


Rozdział 1 - czyli jak spowodować (prawie)nieszkodliwa stłuczkę i poznać nowych znajomych.

Thomas poszedł na zakupy. Nie z własnej woli oczywiście ,bo za tym wszystkim czaił się jego ojciec. Niby nic ale zakupy zrobić trzeba. No więc nasza postać zerknęła szybko na listę kierując się w stronę najbliższego marketu (Kaufland albo Edeka co kto woli) z zamiarem zakupu produktów spożywczych.

#zmianaosobytakfajnażeoluju

Newt nasz super blondyn zaraz po tym jak jego matka go otrząsnęła z szoku ubrał się, wziął pieniądze ( załóżmy, że około 6 dyszek) i wybiegł do sklepu.
Teraz najważniejszy był dżem. I bułki do dżemu.
Gdy w końcu dotarł do wymarzonego sklepu porwał koszyk i popędził na dział z dżemami.
Po drodzę zachaczył o pieczywo pakując ok. 20 bułek.
Gdy wreszcie skończył pakować słoiki (z dżemem oczywiście) na dział z przetworami wpakował się chłopak w wieku Newta. Może trochę młodszy.
Bo przecież Newt nie może zapytać wprost ile ten chłopak ma lat. To byłoby co najmniej dziwne. Więc dalej dokładał dżem do koszyka podpatrując jego brązowe włosy (cudne były wiec Newt czuł się całkiem usprawiedliwiony) gdy nagle ktoś wjechał w jego koszyk powodując upadek esencji życia Newta na podłogę. W tym momencie cud-włosy chłopak widząc co upadło na ziemię (zaraz po ogarnęciu swojej cud brąz czupryny) pomógł zbierać słoiki z jakże cudowną zawartością. Nagle Newt obejrzał się i spostrzegł, że w tym chłopaku jest coś wyjątkowego.
Ale zaraz!
To jest Thomas. Ten Thomas, który grał postać Stilesa w Teen Wolf!
TEN!
Newt aż, zapomniał z wrażenia nakrzyczeć na ktośka który wjechał w jego koszyk. A było o co krzyczeć bo przecież co by się stało gdyby słoiki się stłukły?
-Och dzięki ci wybawco! Nawet nie wiesz ile te słoiki dla mnie znaczą, one są więcej warte niż całe moje życie! - rzekł urzeczony cud - włosami chłopaka Newt.
-Dla mnie tak samo ważne jest masło orzechowe. I ja naprawdę rozumiem takich ludzi. - W tym momencie Newt poczuł, że ma nowego przyjaciela.
Newt słysząc to uśmiechnię jak najpiękniej umiał (niestety jego uśmiech wyglądał jakby miał zaraz zgwałcić 10 małych chłopców, ale Thomasowi to nie przeszkadzało). Thomas odwzajemnił to swoim słodkim uśmieszkim i po pozbieraniu słoików z jakże piękną zawartością jaką jest miłość Newta czyli dżem truskawkowy jakby ktoś nie wiedział pochasali niczym jednorożce na tęczy w strone kasy, aby Newt móg zaspokoić swoją potrzebę zjedzenia dżemu.

#zmianaosobytakfajnażeoluju

Thomas pohasał chybkim tempem w stronę swojego miejsca zamieszkania z dala od tego dżemowego psychola. To nie tak, że był brzydki bo ten psychol przystojny był. Tylko ta jego miłość do dżemu. To chore a Thomas nie zamierzał się z kims takim zadawać nawet jeśli to miało oznaczać, że ktoś zacznie go zauważać. Przecież nie ma szansy, że go ponownie spotka.

Prawda?

I to nie chodziło o jego wygląd. Miał pięknie złote blond włosy które odbijały wszytskie kolory tęczy w słońcu. Thomas był pewien, że w świetle księżyca wyglądały jeszcze piękniej. Wspominając za to uśmiech nieznajomego blondyna ,chłopak był pewien, że nie odnalazł by słów mogących oddać jego wspaniałość chciaż to nic w porównaniu z jego oczami.
Jego oczy wyrażały wincej słów niż Merci i Rafaello razem wzięte.
Jego oczy wyglądały jak rozpuszczona mleczna czekolada z kolorową posypką.
Jego oczy miały wygląd kanapki z masłem orzechowym i dżemem truskawkowym.

JEGO oczy... nie dobra nie powinien tak myśleć. W końcu nie wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia.

Prawda?

Tak jak w przypadek. Nic nie dzieje się przez przypadek zatem to, że go poznał to było przeznaczeniem a, więc jest duże prawdopodobieństwo ,że go spotka ponownie.
A tego byśmy nie chcieli. (Nie no żart. Chciał. Bardzo chciał)
Thomas spojrzał na scenariusz. W końcu grał w serialu. Co prawda nie przynosiło mu to sławy ani ogromu pieniędzy ale wystarczająco aby nie musiał prosić rodziców. A miał o co. Na przykład o mamonę na masło orzechowe. W końcu samo się nie kupi i nie zje.
Zatem logiczne było gdy po wspominaniu urody nieznajomego blondyna zaatakował słoik masła orzechowego. Z jego nieodłączną ulubioną łyżeczką. W końcu nałóg nałogiem ale nie zacznie wyjadać masła palcami. Ponoć ma swoje zasady. Znaczy miał ale to, że żadko się do nich stosował jakoś nie było ważne. Ważniejesze jest masło orzechowe. Przynajmniej w tej chwili. aby odpędzić złe myśli Thomas postanowił zajrzeć na Facebooka. Bo może.
I zamarł z łyżeczką pełną masła orzechowego w połowie drogi do ust.
I zobaczył coś co prawie zniszczyło mu życie.
Ten blondyn ze sklepu był znajomym jego znajomego.
To oznacza rychły koniec żywotu naszego wspaniałego, cud - brąz włosego bohatera.
Na szczęście pojawiło się wybawienie. W postaci innego znajomego oczywiście. Ktory na nieszczęście był poetą co niestety mu nie wychodziło.
Ale Thomas i tak go lubił choc czasem miał wrażenie, że poeta chce go zgwałcić.
Najlepiej w ciemnym ciemnym lesie.


Ciąg dalszy nastąpi...