Cameron wraca do gry?

Ellison powoli dochodził do siebie. Nie mógł uwierzyć w to co się stało. Ból w karku i jego obecne położenie dobitnie mu jednak uświadamiały, że to nie był sen. Rozejrzał się wokół.

'Wysypisko śmieci? Na to wygląda. Ciekawe ile czasu minęło?' – pomyślał i spojrzał na zegarek. '18:16. Savannah skończyła lekcje prawie godzinę temu. Savannah! No tak!' – nagle zdał sobie sprawę z tego, że miał ją przecież odebrać ze szkoły. Jak mógł zapomnieć? Porwanie potrafi namieszać w głowie… Natychmiast zaczął szukać komórki. Leżała na siedzeniu obok. 'Działa' – już miał wybierać numer kiedy przeszło mu przez myśl: 'A co jeśli jest na podsłuchu? Nie… to nieważne…' – stwierdził szybko. 'Skoro wiedza o mnie wszystko to wiedzą też o Savannie. Rozmowa z jej nauczycielką ich nie zainteresuje… A co jeśli to oni chcieli wcześniej porwać małą? Jeśli spróbują ponownie? A może już to zrobili? Czy to oni są odpowiedzialni za atak tej dziwnej maszyny na biuro Weaver?' – w jego głowie kłębiło się tysiące myśli i pytań, które pozostawały bez odpowiedzi.

- Nie ma co – powiedział z determinacją i dla lepszego efektu uderzył w kierownicę.

Szybko wybrał numer szkoły. Okazało się, że Savannah czeka w świetlicy. 'Nadal jest w szkole. Nic jej nie jest.' Odetchnął z ulgą.

Wyjaśnił wszystko nauczycielce. Powiedział, że spóźnił się z powodu poważnych kłopotów w firmie. Przeprosił i dodał, że już jedzie.

Ruszył z miejsca. Na szczęście szybko zorientował się gdzie jest i wiedział którędy do szkoły. Po drodze sprawdził co z jego bronią. Była na miejscu – aż dziwne. Wszystko było tak jakby nic się nie stało. 'Dość przerażające' – pomyślał. Wcześniej był pewien, że takie rzeczy zdarzają się tylko na filmach. Bardzo się mylił. W ogóle odkąd pierwszy raz spotkał się z nazwiskiem Connor w jego życiu wiele się zmieniło…

Nagle zdał sobie sprawę z tego, że powinien zadzwonić do domu – do Sary. Zatrzymał się na chwilę przy pierwszym napotkanym automacie. Tym razem wolał nie ryzykować, ze ktoś usłyszy rozmowę. Wybrał numer i… nic. Nikt nie odebrał – oczywiście. Włączyła się automatyczna sekretarka. Nie zostawił jednak wiadomości. Odjechał. Czy naprawdę sądził, że Sarah odbierze? Jasne, że nie, nawet jeśli tam jest.

'No chyba, że… nie. To niemożliwe. Kto jak kto, ale ona umie dać sobie radę. Na pewno jej nie dopadli. Być może nawet nie próbowali, chcą przecież żebym ją szpiegował. Kto wie o co im chodzi… Na razie muszę zapewnić bezpieczeństwo Savannie' – stwierdził. 'Sarah to już inna bajka.'

Upewnił się, a przynajmniej miał taką nadzieję, że tym razem nikt go nie śledzi i pogrążony w myślach odjechał.


Wcześniej, w domu Ellisona…

- Chcesz ją naprawić? – Zapytała zaskoczona Sarah.

- Tak – odpowiedziała Trzynastka. – Terminator po naszej stronie zawsze się przyda.

- Umiesz to zrobić?

- Umiem – dziewczyna wzięła plecak i podeszła do Cameron, nadal leżącej na kanapie. Potem zaczęła wyjmować z niego jakieś małe części, z których za pewne zbudowany jest terminator, kilka narzędzi, coś jakby srebrne szczypce i jakąś podłużną, niewielką rzecz, zawiniętą w czarny materiał. Ułożyła to na podłodze.

- Potrzebne ci to wszystko? – Sarah uważnie przyglądała się przedmiotom.

- Przyda się. Gdzie agent Ellison?

- Pojechał do szkoły, po Savanne.

- Dobrze. Nie będzie nam teraz potrzebny. Same sobie poradzimy. Pomóż mi ją posadzić. Muszę się lepiej przyjrzeć uszkodzeniom.

Obie kobiety chwyciły terminatorkę i ustawiły ją w pozycji siedzącej. Potem podparły ją poduszkami, żeby się nie przewróciła. Trzynastka zaczęła ją uważnie oglądać.

- Nie wygląda to dobrze, ale myślę, że nie jest tragicznie – uśmiechnęła się miękko i schyliła do swoich narzędzi. – Najbardziej ucierpiało oko. Jest całkiem pozbawione części organicznej. Sztuczna skóra się zregeneruje, ale oko… jej nie odrośnie. Na szczęście zostałam o tym uprzedzona i zaraz coś zaradzimy – uśmiechnęła się ponownie i wzięła do ręki czarne zawiniątko.

Sarah obserwowała wszystko oparta o framugę drzwi, nagle zapytała: „Jesteś mechanikiem?"

- Coś w tym stylu – Trzynastka spojrzała na nią ze zdziwieniem i wstała. – A co? Jak jestem drobną kobietą to znaczy, że na wojnie nie nadaję się już do niczego innego i muszę być sanitariuszką? Nie każda dziewczyna umie szyć! - Zdenerwowała się lekko.

- Spokojnie. Nic takiego nie powiedziałam. Coś ty taka nerwowa? – Zapytała zaskoczona tym 'wybuchem' Sarah.

- Przepraszam. – Trzynastka zacisnęła dłoń na czarnym materiale. – Po prostu nie lubię… jak to się mówi? – zastanowiła się chwilę – tych… stereotypów.

- Ok. W porządku. Ja też nie, a przynajmniej nie tych dotyczących ludzi – tym razem to Sarah uśmiechnęła się lekko.

Czyżby z jakiegoś powodu zaczynała ufać tej dziewczynie? A może ją lubić? Nie. To niemożliwe, to nie w jej stylu… chociaż… może to dlatego, że jest całkiem inna od niej, od tej maszyny… a mimo to…

'Powinnam była od razu o to zapytać'.

- Dlaczego jesteś…? – Zaczęła ale nie dokończyła.

- Zdaję sobie sprawę z tego co chcesz wiedzieć, ale nie musisz. Wierz mi, to mało ważne. Kiedyś może ci powiem – odwróciła się i nachyliła nad Cameron. – Jest nieźle podziurawiona. Trzeba będzie wyjąc kule. Dobrze, że wzięłam szczypce… ale najpierw… - spojrzała na Sarę i tryumfalnie uniosła do góry rękę z tajemniczym przedmiotem - … to!

- A co to takiego? To chyba możesz mi powiedzieć? Co? Panno 'Zagadka'?

- Jasne! Czekałam, aż zapytasz – podekscytowała się Trzynastka i zaczęła rozpakowywać zawiniątko.

W środku był mały, podłużny, przezroczysty pojemnik. Sarah przyjrzała mu się.

- Czy to… oko? – Wykrzyknęła niedowierzająco.

- Tak! Fajnie, nie?

- Masz w jakiejś probówce ludzkie oko i pytasz mnie czy to fajnie? – Sarah nadal nie mogła w to uwierzyć. Wiele rzeczy już widziała, ale… bez przesady.

- To nie jest ludzkie oko – wyjaśniła dziewczyna.

- Jak to nie?

- To oko syntetyczne. Sztuczne jak skóra terminatorów. Wygląda jak prawdziwe – odpowiedziała radośnie.

Widać było, że oko nadal robiło na Trzynastce duże wrażenie. Tak samo jak na Sarze. Tyle, że na tej drugiej – mniej pozytywne.

- Skąd je masz? – Kobieta przełknęła ślinę.

- Wyhodowaliśmy! Sami! No… prawie… W każdym razie to gigantyczny przełom! Ostatnio w ogóle zrobiliśmy duże postępy, ale mniejsza o to. Ważne, że oko jest identyczne jak jej poprzednie. Druga Cameron była dla nas wzorem.

- Co? Druga Cameron? – Wykrzyknęła Sarah.

- Tak. Ta która jest w przyszłości.

- Macie w przyszłości jeszcze jedną Cameron? – Tego wszystkiego było już za dużo, nawet jak dla nieustraszonej Sary Connor.

- Tak – odpowiedziała spokojnie Trzynastka. – To w sumie ta sama Cameron… tyle, że nie ta sama. To jej inna wersja, pierwsza. No… w sumie to nie pierwsza, chyba… nie wiem sama. To dość skomplikowane. A te podróże w czasie nie ułatwiają sprawy! Ona na początku była 'zła', ale już jest ok. Została przeprogramowana.

- Przeprogramowana? Przez kogo? – Teraz Sarah była naprawdę zaciekawiona.

'Czy to możliwe, żeby John maczał w tym palce?' Powinna była zapytać o syna już na samym początku, ale chyba bała się tego co może usłyszeć. 'A co jeśli on nie żyje? Jeśli nie poradził sobie w przyszłości?' Sarah nie chciała nawet o tym myśleć. Na szczęści już dłużej nie musiała, bo coś jej przerwało. W mieszkaniu rozległ się dźwięk telefonu.

Zaskoczona kobieta postanowiła jednak nie odbierać. Włączyła się automatyczna sekretarka. Dzwoniła nauczycielka… Dość dziwne...

Pierwsza odezwała się Trzynastka - Mówiłaś, że Ellison pojechał po Savanne.

- Bo pojechał. Skoro tam nie dotarł to znaczy, że coś się stało…

- Co więc robimy?

- Coś jest nie tak, lepiej będzie jak stąd znikniemy… i to szybko – zarządziła Sarah.

- Jak to szybko? Przecież nie zostawimy tu popsutego terminatora! A tak w sekundzie jej nie naprawię – stwierdziła Trzynastka.

- Nie mamy samochodu, wziął go Ellison, a mój został pod firmą Weaver. Nie mamy jak zabrać Cameron… Zostawić jej też nie możemy, gdyby wpadła w niepowołane ręce… trzeba coś wymyślić.

- Chyba mam pomysł! – wykrzyknęła szybko Trzynastka. – Oby się udało. Naprawdę mam nadzieję, że miałam rację i ona nie jest tak bardzo uszkodzona…

- Co chcesz zrobić?

- Zobaczysz.

Trzynastka sięgnęła do plecaka i wyjęła z niego kolejne czarne zawiniątko. Potem szybko zapakowała wszystkie rzeczy, które niedawno porozkładała na podłodze.

- Co ty wyprawiasz?

- Zobaczysz – powtórzyła się dziewczyna i rozwinęła czarny materiał. Oczom Sary ukazał się… chip.

- Masz chip?

- No jasne. Jak inaczej bym ją uruchomiła? Mam tylko nadzieję, że pomimo uszkodzeń włączy się i będzie mogła sama iść. Powinna… wcześniej przecież już była rozwalona a jednak podobno jakoś się poruszała…

- Skąd masz ten chip? – Sarah ciągle wpatrywała się w mały przedmiot, który może tak wiele zdziałać.

- Naprawdę mam ci to teraz tłumaczyć? Przecież sama mówiłaś, że nie mamy czasu.

- Dobrze, ale czy to jest przeprogramowane? To w ogóle jej chip? Jaką mamy gwarancję, że ona zaraz nie wstanie i nie będzie nas chciała zabić?

- Spokojnie, wszystko jest pod kontrolą. – Trzynastka wzięła najważniejszą część Cameron i szybko włożyła ją na swoje miejsce. Sarah nie miała nawet czasu zaprotestować.

Kilka sekund później oczy terminatorki zaświeciły się na czerwono…