More about 13

Kiedy Ellison w końcu odebrał Savannę ze szkoły to wrócił do domu. Sary oczywiście tam nie było. Nie spodziewał się, że będzie. Miał tylko nadzieje, że nic jej nie jest i nie została porwana przez tajemniczych ludzi z furgonetki. Nie wiedział tak do końca czemu, ale czuł się w jakiś sposób za nią odpowiedzialny. Martwił się, być może czuł się winny, że pracował dla tego czegoś. Nie mógł sobie darować, że się wcześniej nie zorientował. Pomagając Sarze chciał wreszcie stanąć po właściwej stronie i jakoś odkupić swoje winy. W tej chwili nie mógł jednak nic zrobić. Mieszkanie było puste. Jedynym śladem jakiejkolwiek wcześniejszej obecności była kurtka Cameron leżąca na podłodze w salonie. Sara zniknęła zabierając ze sobą tajemniczą dziewczynę z przyszłości i terminatorkę. Tego się nie spodziewał. Jakim cudem udało się im wynieść nieruchomego i ciężkiego cyborga? Nie miały przecież nawet samochodu.

'To niemożliwe' – pomyślał - chyba jednak zostały porwane… chociaż… może nie… mówimy tu przecież o Sarze Connor. Kobiecie, która przeniosła się w czasie. Kobiecie której chlebem powszednim jest walka z maszynami i ciągłe ukrywanie się. Jeśli ktoś potrafi dać sobie radę w trudnej sytuacji to na pewno ona'.

Nie pozostawało więc mu nic innego jak tylko mieć nadzieję, że wszystko jest dobrze i że Sarah prędzej czy później się odezwie. Jeśli nie to raczej jej nie znajdzie. Sarah Connor przecież nie jest kimś kogo łatwo znaleźć.

Savannah ciągle wypytywała o mamę. James powiedział jej więc, że wyjechała pilnie w interesach i jakiś czas jej nie będzie. Na razie mała zostanie z nim. Co innego miał jej powiedzieć? Dziewczynka pobiegła porysować, a Ellison miał się zająć obiadem. 'Obiad? Bez żartów. Nie jestem typem gosposi' – westchnął. Postanowił zamówić pizzę. Nie jest to na pewno ani pełnowartościowy posiłek, ani coś odpowiedniego dla dziecka w wieku Savanny, ale lepsze to niż nic. Potem coś wymyśli. Pytanie tylko co? Co z ludźmi z furgonetki? Kim byli? Śledzą go i obserwują? Nie wiedział. Z zamyślenia wyrwał go dźwięk telefonu. Nawet nie zdążył jeszcze po niego sięgnąć, a tu już ktoś dzwonił. To z firmy. Panował tam totalny chaos, policja chciała jakiś wyjaśnień. Ktoś musiał się tym zająć… ale co z Savanną?

Mała rozłożyła swoje rzeczy z plecaka na stole w salonie i beztrosko rysowała. Chyba była przyzwyczajona do częstej nieobecności mamy. Ellison musiał już jechać, a mała nie mogła jechać z nim.

- Savannah - zawołał ją. Dziewczynka uniosła głowę. - Muszę jechać do pracy, zająć się czymś ważnym. Zostaniesz chwilę u mojej przyjaciółki, dobrze?

- A czy ona jest miła? – zapytała.

- Tak, jest bardzo miła. To moja sąsiadka – pani Tayler. Bardzo lubi dzieci. Jesteś w wieku jej wnuczki.

- A ona tam jest? Będziemy się mogły pobawić?

- Niestety nie. Jej wnuczka mieszka gdzie indziej, ale pani Tayler ma koty. Pobawisz się nimi.

- Dobrze! – ucieszyła się mała. Faktycznie była beztroska. To przywilej takiego wieku.

- Zbierz swoje rzeczy.

Dziewczynka zrobiła to co jej kazano, a Ellison zadzwonił do sąsiadki. Powiedział jej, że w pracy nagle wypadło coś bardzo ważnego i jego szefowa nie ma z kim zostawić córki. Kobieta była trochę zaskoczona, ale oczywiście - tak jak myślał - chętnie zgodziła się zająć Savanną. Na szczęście.

Zabrał dziewczynkę i ją odprowadził. Powinna być tam bezpieczna. Ludzie z furgonetki chyba bardziej interesują się Sarą niż nią. Wsiadł do samochodu i odjechał w stronę firmy. Robiło się już późno.


Tymczasem…

Trzynastka kończyła naprawiać Cameron. Nowe oko było na swoim miejscu, a wszystkie kule już wyjęte. Została tylko twarz. Sztuczna skóra powinna zregenerować się za kilka dni. Terminatorka będzie jak nowa, a nawet lepsza, bo teraz ma w 100% sprawny chip. Kiedy Trzynastka odkładała szczypce to drzwi magazynu poszły w górę. Weszła Sarah. Pozbyła się samochodu i najwyraźniej całą drogę pokonała pieszo. Nie wyglądała na zadowoloną. Zamknęła drzwi i podeszła do dziewczyny, która stała nad siedzącą na kanapie Cameron.

- Naprawiłaś ją? – zapytała.

- Tak – odpowiedziała Trzynastka. - Nie powinno być z nią już żadnych kłopotów.

- Nie będzie znowu zła? Możesz mi to zagwarantować?

- Myślę, że tak.

- Myślisz?

- No nie wiem. To w końcu tylko maszyna. Zawsze może się popsuć, ale…

- … ale nie każda zepsuta maszyna próbuje cię zabić! – zdenerwowała się Sarah.

- Spokojnie będzie dobrze – zapewniała Trzynastka.

Cameron zacisnęła i rozprostowała lewą dłoń.

- Jestem w 100% sprawna. Mam swój stary chip ale teraz jest naprawiony i na nowo zaprogramowany. Nie będzie już problemów – wtrąciła się.

- Obyś miała rację, inaczej nie ręczę za siebie. - Kobieta spojrzała na nią takim wzrokiem, że gdyby tylko spojrzenie mogło zabijać to chyba marny byłby jej los.

- Dobrze więc – napięcie starała się rozładować Trzynastka. – To co robimy teraz?

- Teraz to ja żądam wyjaśnień. Siadaj. - Sarah powiedziała to tonem nie znoszącym sprzeciwu. Dziewczyna poczuła, że nie ma wyboru więc szybko usiadła obok Cameron. Kobieta zamknęła wieko skrzyni, która wcześniej była otwarta i usiadła na niej, na przeciwko kanapy.

- Mów – zwróciła się do Trzynastki. – Wcześniej nie było czasu i nie miałam do tego głowy, ale dość tego. Nie traktuj mnie dłużej jak idiotki. – założyła nogę na nogę.

- Nie rozumiem o co ci chodzi. – Trzynastka zrobiła to samo.

- Nie udawaj! Mów kim jesteś, czego chcesz i przede wszystkim czemu do cholery jesteś do niej taka podobna? – Sarah wskazała na Cameron.

- Już ci mówiłam. Jestem Trzynastka. Wszyscy tak do mnie mówią. Mojego prawdziwego imienia nie musisz znać. Jest nieistotne.

- Nie bądź taka cwana. Dobrze wiesz, że twoje imię mnie nie wiele obchodzi. Nie o to pytam. – Sarah splotła ręce na piersi.

- Ok. Powiem ci to co mogę – dziewczyna usadowiła się wygodniej na kanapie.

Cameron obserwowała obie kobiety, wszystko analizując. Stwierdziła, że to sprawa między nimi i lepiej będzie jak się na razie nie będzie wtrącała.

- W przyszłości – zaczęła Trzynastka – pełnię rolę mechanika. Naprawiam wszystko co się da. W sumie to nie jest tego dużo. No i jest tam kilka podobnych osób. Nie jestem nikim ważnym, ani szczególnym, żadnym typem super żołnierza. Kiedyś wpadłam jednak w ręce maszyn – zamknęła oczy. – To nic nadzwyczajnego. Często się zdarza. Takie czasy. Zabiliby mnie i nikt by nawet nie zauważył, ani się specjalnie nie przejął. Byłam pewna, że zginę ale zdarzył się cud. Zostałam uratowana przez mała grupkę żołnierzy i terminatora T-1001, który był po naszej stronie. Prawdziwy cud. Uwolnili wszystkich więźniów, którzy tam byli…

- Po co mi mówisz akurat to? - Przerwała jej Sarah.

- Bo tymi żołnierzami dowodził twój syn Saro. – Trzynastka spojrzała jej prosto w oczy.

Sarah nie wiedziała co ma powiedzieć. Jej syn? John? Dowodził? Już? 'On przecież jest na to za młody. Jeszcze nie ma nawet 17 lat! Nie ma… a może ma? Nie wiadomo przecież z jak dalekiej przyszłości przybyła Trzynastka. Czy to możliwe, żeby mając możliwość podróży w czasie John nie wrócił? Nie wrócił do mnie? Wolał zostać w przyszłości? Nie. Nie mógł wrócić? Musiał zostać? To możliwe…' - już miała o to zapytać kiedy Trzynastka zaczęła kontynuować swoją opowieść.

- Niedługo potem nasi technicy opracowali model czaso-skoczka. John chciał wysłać kogoś do ciebie. Kogoś kto ci pomoże w przeszłości i zajmie się naprawą Cameron. Uratował mi życie… Chciałam mu się jakoś odwdzięczyć, więc zgłosiłam się na ochotnika. Wiedziałam, że sobie poradzę. Więc oto jestem – uśmiechnęła się. Sarah chciała się wtrącić, ale także i tym razem Trzynastka nie dała jej na to szansy.

- Pytałaś mnie czemu jestem podobna do Cameron. No tak. Wiedziałam, że prędzej czy później zapytasz. Tyle tylko, że ja nie jestem do niej podobna – spojrzała na terminatorkę. To ona jest podobna do mnie. Podobna to w sumie mało powiedziane. Jest moją kopią.

- Dlaczego? – zapytała Sarah.

- Jestem infiltratorem – wtrąciła się Cameron. – Miałam ją zastąpić. Zostałam stworzona przez Skynet, żeby szpiegować Johna i dowiedzieć się o nim jak najwięcej.

- Dokładnie – powiedziała Trzynastka.

- Po co?

- Po to żeby Skynet wykorzystał te informacje przeciw niemu. – smutno dodała dziewczyna.

Sarah milczała.

- Tyle tylko że ta Cameron, tutaj, to inna Cameron. Z poprzedniej linii czasowej – kontynuowała Trzynastka - ale tym razem było prawie tak samo, tyle że z małym wyjątkiem. Historia się powtórzyła.

- Dlaczego akurat ty? – przerwała jej Sarah.

- Nie wiem. Przeznaczenie, przypadek? Jestem jakimś wybrańcem Skynetu? Nie mam pojęcia. Czy to ważne?

- Nie, chyba nie… A co z Johnem? - zapytała w końcu.

- Jak to co?

- Jaki jest? Jak sobie radzi? Znasz go dobrze?

- Nie – odpowiedziała szybko dziewczyna. – Nie znam go prawie w ogóle… ale wiem jedno: ma bardzo silną osobowość. Poradzi sobie. Nie martw się o niego – posłała jej pokrzepiający uśmiech.

Sarah chciała się dowiedzieć o Johnie jak najwięcej. Słuchanie o nim sprawiło jej jednak ból. Obecność Trzynastki jej coś uświadomiła. To że jest tu ona, a nie on, może znaczyć tylko jedno: John już nie wróci. Teraz nie miała więcej wątpliwości. On zostanie w przyszłości… nie chciała w tej chwili o tym dłużej myśleć.

- Jaką masz misję? – zapytała Trzynastkę.

- Już mówiłam. Miałam naprawić Cameron i pomagać tobie.

- A ty? – teraz zwróciła się do terminatorki.

- Mam was chronić.

- To wszystko? Nie masz żadnej konkretniejszej misji? – nie dowierzała Sarah.

- Nie – odpowiedziała Cameron.

Sarah jednak nie była pewna czy terminatorka mówi prawdę. To w końcu nie byłby pierwszy raz kiedy kłamała.

- Mamy konkretniejszą misję – powiedziała nagle Trzynastka.

- Co? Teraz mówisz?

- Mówię wtedy kiedy pora jest odpowiednia. Musimy odnaleźć agenta Ellisona.

- Niby czemu? Nie ufam mu.

- A powinnaś.

- Bo ty tak mówisz?

- John tak mówi.

- Skąd mogę być pewna, że to prawda? Nie powiedziałam, że tobie ufam. – Sarah wstała.

- Strasznie nieufna jesteś – Trzynastka także wstała. – Wierz mi. Nie mam powodu, żeby kłamać. To by było bez sensu. Musimy się skontaktować z agentem Ellisonem.

- Nie po to uciekaliśmy z jego domu żeby się teraz z nim kontaktować. - Sarah upierała się przy swoim.

- Uciekłyśmy, bo tam mogło być niebezpiecznie. Teraz musimy go znaleźć i spotkać się na bezpiecznym terenie.

- Nie ma mowy. – Sarah trwała przy swoim.

- Dobrze. Odczekamy trochę aż cała sprawa ucichnie i będzie bezpieczniej. Potem sama się z nim spotkam.

- Czemu ci tak na tym zależy?

- Bo agent Ellison jest ważny dla przyszłości.

- Agent Ellison jest nieistotny – odezwała Cameron. - To Savannah jest ważna…


A/N:

Krecha (jeśli to czytasz) – mam nadzieję, że jesteś chociaż po części usatysfakcjonowana. Sarah może i faktycznie była zbyt mało zdziwiona widząc Allison (trochę i mnie to gryzło), ale wiele się działo, czasu nie było żeby myśleć. Właśnie straciła syna, miała na głowie ważniejsze sprawy niż ktoś kto wygląda jak nieruchoma terminatorka – no załóżmy, że tak było XD

Cyber (także jeśli to nadal czytasz) – mam nadzieję, że Cię nie rozczarowałam, że Trzynastka to jednak Allison – to było dość oczywiste, wiem, ale nie chciałam tego ukrywać, samo jakoś tak wyszło. Po prostu żal mi jej było w serialu i postanowiłam tym razem ją ocalić. Ktoś kiedyś pisał, że Allison i Cam nie mogłyby istnieć jednocześnie. Starałam się więc udowodnić, że w jakiejś szalonej rzeczywistości by jednak mogły :P A Allison nadal będę nazywać Trzynastką. Kiedyś wyjaśnię czemu dokładnie.

Wszyscy – dzięki, że czytacie i komentujecie – jesteście kochani :*