List
Minęło kilka dni. Rany Cameron zdążyły się już w pełni zagoić. Terminatorka wyglądała jak nowa. W niczym nie przypominała 'martwego ciała' pozostawionego jeszcze niedawno w siedzibie Zeira Corp.
Sarah – tak jak obiecała – załatwiła fałszywe dokumenty. Na nią można było liczyć.
Teraz ona i Jack oficjalnie byli 'małżeństwem' – Tyler. Mieszkali w LA. Natomiast Trzynastka i Cameron zostały 'siostrami' – bliźniaczkami, kuzynkami Sary. Pochodziły z San Antonio w Texasie. Po tym jak ich rodzice kilka lat temu, tragicznie zginęli w wypadku samochodowym to zamieszkały z kuzynką i jej mężem. Trzynastka nie podała ani swojego imienia, ani nazwiska więc fałszerzy dokumentów poniosła nieco wyobraźnia. Od tej pory dziewczyny nazywały się River i Cameron Tam.
Wszyscy wspólnie wynajęli dom w jednej ze spokojniejszych dzielnic LA. Nie jakiś nadzwyczajny, jeden z wielu podobnych. Zwykły, piętrowy, nic rzucającego się w oczy. Przenieśli i ukryli tam całą broń z magazynu. Kupili też samochód – czarny Dodge Magnum SRT8 i telefony komórkowe, żeby mieć ze sobą kontakt. Do tego trochę ubrań dla Sary i kilka innych niezbędnych rzeczy.
Sarah Tyler – tak jak zasugerował Jack – była elegancką, miłą i kulturalną kobietą o krótkich, rudych włosach i zielonych oczach (to zasługa szkieł kontaktowych i peruki). W niczym nie przypominała poszukiwanej przez policję Sary Connor.
Dni mijały. Trzynastka uczyła się – o ironio – od Cameron jak zachowywać się w tym świecie. Była bardzo pojętną uczennicą. Odkąd rany terminatorki się zagoiły to ją i Trzynastkę było ciężko odróżnić, co bardzo denerwowało Sarę. Kazała im więc zawsze na prawych rękach nosić bransoletki. Cameron niebieską, a Trzynastce czerwoną. To pomagało – od razu wiadomo było kto jest kim.
Jack nieustannie próbował poderwać każdą z nich. Sarah – pomimo, że byli małżeństwem – była jednak nie zainteresowana i do tego dość bojowo nastawiona. Zagroziła mu, że jeśli się do niej zbliży to odstrzeli mu pewną, cenną dla każdego mężczyzny, część ciała. Jack więc chcąc nie chcąc musiał spać na kanapie. Widocznie wolał aż tak nie ryzykować.
Trzynastka także nie miała ochoty na flirtowanie więc na każdą próbę reagowała uszczypliwymi uwagami. Cameron natomiast była obojętna. Nadal nosiła jednak pierścionek od Jacka, więc ten uznał że u niej ma największe szanse. Stwierdził nawet, że może jej 'pokazać w praktyce kilka ludzkich zachowań'. Nie wiadomo było czy terminatorka domyślała się o co mu konkretnie chodziło, ale uznała, że Jack nie musi jej niczego pokazywać. Nie był on jednak typem, który łatwo się poddawał. Uważał że, Cameron się prędzej czy później do niego przekona, a kiedy to się już stanie to on – jak to prawdziwy gentleman, którym przecież jest - pomoże jej zakładać i zdejmować jej nową bieliznę. Szczególnie zdejmować…
Sarah za to odczuwała wielką tęsknotę za Johnem. Teraz dużo bardziej niż wcześniej. Cameron malująca paznokcie, jej lustrzane odbicie snujące się po domu w coraz to nowych ubraniach i odkrywające uroki długich, gorących kąpieli oraz teksty Jacka ją denerwowały. Starała się powoli przyzwyczaić do swoich nowych współlokatorów, ale nie było to takie łatwe. Tęskniła za tym co było, za Derekiem, Charlie'm, nawet za kłopotami z Riley. To wszystko wydawało się jej bardzo odległe. Wiedziała, że te czasy już nie wrócą, John nie wróci. To, że przysyła tu kolejnych ludzi z przyszłości a sam się nie pokazuję boleśnie jej to uświadomiło. Ostatecznie. Musiała się z tym pogodzić. Nie sądziła jednak, że kiedykolwiek się jej to uda. Miała tylko nadzieję, że John jakoś sobie radzi w przyszłości. Jack zapewniał ją, że tak jest.
Trzynastka o nim raczej nie mówiła, ale Jack raz o nim wspomniał. Mówił, że John radzi sobie wręcz świetnie. Pojawił się nagle, nie wiadomo skąd i pomimo młodego wieku, zaledwie w ciągu kilku lat zjednoczył i został przywódcą amerykańskiego Ruchu Oporu. Ludzie za nim podążali, bo zdawał się ogarniać całą tą sytuację i umiał zachować zimną krew. Do tego pokazał im nowy sposób walki – przy pomocy przeprogramowanych terminatorów. Twierdził, że bez nich ludziom nigdy nie uda się wygrać tej wojny. Człowiek przecież ma niewielkie szanse w starciu z maszyną. Opornych przekonywały sukcesy które, jakoś, osiągał. Znaleźli się jednak także tacy którzy stracili całą nadzieję i nie wierzyli już praktycznie w nic. Tych w żaden sposób przekonać się nie dało.
- To wizjoner. Odważny lecz pokorny. Prawdziwy przywódca – dokończył Jack.
- 'Czy tak właśnie miało być? Od początku?' – pomyślała Sarah. – 'Czy przeznaczeniem Johna zawsze było przenieść się w czasie, po to by zostać dowódcą? Czy właśnie w ten sposób przetrwał Dzień Sądu? Być może. John wypełniał swoje zadanie. Robił to do czego zawsze był przygotowywany. Ktoś przecież musiał, a los wybrał do tego właśnie jego i to już dawno temu.'
Trzynastka dodała potem, że innym wielkim sukcesem Johna było to, że to właśnie z jego polecenia technicy skonstruowali czaso-skoczka. Cała ta operacja była jednak trzymana w tajemnicy. Niewielu ludzi o niej wiedziało. Podobnie jak o tym, że John utrzymuje kontakty z terminatorem T-1001 i maszyną zwaną Johnem Henrym. Trzynastka nie do końca to pochwalała, nawet pomimo tego że to głównie dzięki T-1001 udało się ją ocalić. Wiedziała, że oni mają jakieś swoje własne plany i nie można im ufać. Zdobyli jednak przychylność Johna oraz jego wdzięczność oddając mu chip Cameron. John Henry przegrał się na chip jakiegoś T-888. Nie skasował danych Cameron więc terminatorka mogła odzyskać swoją dawną 'osobowość'. Trzynastka była pewna że to wszystko było jednak tylko posunięciem taktycznym.
Druga Cameron za to została przeprogramowana i stała się w przyszłości osobistym 'ochroniarzem' Johna. Na te słowa 'ich' terminatorka jakby posmutniała. 'Czy to możliwe?' - Sarah pomyślała, że tylko jej się wydawało.
Tymczasem Ellison zabrał Savannę do siebie. Wynajął dla niej opiekunkę, a sam starał się jakoś ustabilizować sprawy w firmie. Wszystkim, zgodnie z planem, mówił że Catherine Weaver poprosiła go o opiekę nad córką. Wiedział jednak, że nie może ciągnąć tej farsy w nieskończoność. Tym bardziej, że policja coraz bardziej zaczynała się interesować dziwnym zniknięciem jego szefowej. Wyglądało na to, że przestawali już wierzyć w jej rzekomy wyjazd w interesach. Ellison nie bardzo wiedział co ma teraz robić. Uciekać? Dokąd? Gdzie jest Sarah? Co z tajemniczymi ludźmi z furgonetki? Mieli się z nim przecież skontaktować…
Któregoś późnego popołudnia, kiedy wracał z firmy do domu, postanowił wstąpić do sklepu spożywczego na małe zakupy.
Wziął koszyk i ruszył między regały. Kiedy sięgał po butelkę wody mineralnej to jego dłoń spotkała inna – damską.
- Och, przepraszam – powiedział James.
- Nic nie szkodzi, panie Ellison – odparła dziewczyna i lekko uchyliła przeciwsłoneczne okulary.
- To ty! – wykrzyknął były agent. – Gdzie zniknęłyście wtedy z Sarą? Zabrałyście ze sobą tamtą maszynę?
- Spokojnie – odpowiedziała mu kobieta, która okazała się być Trzynastką. Ubrana była cała na czarno. Czarne adidasy, jeansy i skórzana kurtka. Do tego ciemne okulary i czapka z daszkiem – oczywiście także czarna. – Wszystko jest w porządku – kontynuowała. – Sarah jest bezpieczna i tak, to my zabrałyśmy ze sobą Cameron.
- Jak się wam to udało?
- A czy to ważne?
- Nie, pewnie nie – James powiedział już ciszej. Po co w ogóle o to pytał? – 'Bez sensu' – pomyślał, ale obecność dziewczyny kompletnie go zaskoczyła. – Dlaczego uciekłyście?
- Bo uznałyśmy, że nie jest tam bezpiecznie.
- Właśnie. Muszę wam coś powiedzieć, ale domyślam się, że nie zaprowadzisz mnie do Sary?
- Nie mogę. Jeśli chce jej pan coś przekazać to proszę powiedzieć to mnie.
- Dobrze, może to i lepiej… - zamyślił się chwilę. Istniało prawdopodobieństwo, że jest śledzony a jeśli tak to lepiej, że nie ma tu Sary. Nie chciał żeby dzięki niemu ludzie z furgonetki wpadli na jej trop.
Opowiedział więc szybko Trzynastce wszystko o porwaniu i o 'propozycji' jaką dostał.
- Rozumiem – odparła dziewczyna.
- „Rozumiem"? To wszystko co masz mi do powiedzenia?
- A co innego mam panu powiedzieć? Nie mam pojęcia kim mogli być ci ludzie. Przekaże wiadomość Sarze i zobaczymy co ona o tym sądzi.
- Powiedz jej też koniecznie, że nie zamierzam z nimi współpracować i nigdy nie zamierzałem.
- Dobrze. Nawet mi przez myśl nie przeszło, że mógłby pan być szpiegiem – uśmiechnęła się lekko.
- Kim ty jesteś? Znasz mnie… z przyszłości? 'Jakim cudem?'
Zanim Trzynastka zdążyła cokolwiek odpowiedzieć to pojawiła się Cameron. Ona również była ubrana na czarno, tylko kurtkę miała fioletową. Nie miała jednak ani okularów, ani czapki, ani tym bardziej czarnego szala. Teraz mogła się cieszyć w pełni zregenerowaną twarzą. Na dłoniach miała za to rękawiczki bez palców.
- Musimy iść – terminatorka powiedziała do Trzynastki
- Mój Boże… jesteś… naprawiona – Ellison nie wierzył własnym oczom.
- Tak, jestem już w pełni sprawna – odpowiedziała Cameron.
- Wyglądacie… praktycznie identycznie. Dopiero teraz dokładnie to widzę. Jak to możliwe? – dopytywał James.
- Nie mamy teraz na to czasu – powiedziała mu Trzynastka. – Mam coś dla pana - z kieszeni wyjęła list i mu podała. – To list z przyszłości.
- Do mnie? – Ellison był bardziej niż bardzo zaskoczony.
- Tak.
- Od kogo? – teraz zaskoczenie zastąpiła ciekawość. Kto z przyszłości może do niego pisać? No i przede wszystkim po co?
- Zobaczy pan – odparła dziewczyna.
- Musimy iść – ponaglała ją Cameron. – Jesteśmy obserwowani.
- Co? – wykrzyknęła Trzynastka.
- Ktoś śledzi agenta Ellisona, teraz nas obserwuje – powiedziała terminatorka.
- Rozglądałem się uważnie, byłem pewien że nikt… ale jednak… - zaczął James.
- Nieważne. Niech pan schowa list i wraca do Savanny. Proszę się nią opiekować. To ważne. My zajmiemy się tym kto pana obserwuje – stanowczo powiedziała Trzynastka. Chwilę później razem z Cameron opuściły sklep, pozostawiając zszokowanego Ellisona.
Na zewnątrz czekał już na nie Jack.
- Musze przyznać, ze naprawdę fajnie dziś wyglądacie dziewczyny – powiedział ze swoim typowym zawadiackim uśmiechem. – Zupełnie jakbyście szły na jakiś włam.
- Zamknij się Jack, mamy problem – strofując go odparła Trzynastka.
- Co jest?
- Ktoś nas obserwuje – powiedziała Cameron.
- Gdzie jest? – Jack natychmiast spoważniał.
- Po przeciwnej stronie ulicy – terminatorka wskazała mu kierunek skinieniem głowy.
W oddali widać było sylwetkę lekko wychylającą się zza rogu jakiegoś budynku. Ciężko jednak było dokładnie dostrzec postać.
- Jeden czy więcej? – zapytał Jack.
- Jeden – potwierdziła Cameron. – Zauważyłam go 5 minut i 11 sekund temu.
- Człowiek?
- Nie.
- Cholera jasna! Tego nie przewidziałem! Mam przy sobie tylko Glocka.
- Ja się nim zajmę – Cameron nagle ruszyła przez ulicę, wprost w stronę terminatora.
- Jakbyśmy zdobyli jego chip to dowiedzielibyśmy się jaka jest jego dokładna misja - zauważyła Trzynastka. Jack tylko zacisnął dłoń na broni, którą miał pod skórzaną, brązową kurtką.
- Idziemy – odparł i po chwili ruszyli za Cameron.
Terminatorka idąc przeskanowała budowę przeciwnika – wymiary szkieletu wskazywały na T-800. Dla ludzkiego oka był to jednak zwykły facet, który zbyt dużo czasu spędził na siłowni. Stał w uliczce między dwoma sklepami. Cameron szybkim krokiem podeszła z boku i od razu mocno popchnęła go do tyłu. Terminator nie wstał jeszcze a już został złapany za ubranie i rzucony na pobliską ścianę. Cameron natychmiast do niego podbiegła z zamiarem rzucenia nim o inną ścianę, ale ten tym razem odparł atak. Złapał ją za nadgarstek, chwycił jej drugą rękę unieruchamiając ją i kopnął terminatorkę w brzuch, jednocześnie puszczając jej ręce, tak że odleciała na kilka metrów, uderzając o kontener na śmieci. Sekundę później T-800 już się do niej zbliżał. Podchodząc zauważył metalowy pręt oparty o kosz na śmieci. Podniósł go i zaczął nim z całej siły okładać Cameron, która nie mała czasu aby wstać.
- Zostaw ją, ty kupo złomu! - krzyknął Jack, stojący przy wejściu do uliczki, po czym strzelił kilka razy w stronę terminatora, starając się odwrócić jego uwagę. Wszystkie kule utkwiły w plecach cyborga. T-800 przestał na chwilę i odwrócił się w stronę intruza. Nie uznał go za zagrożenie wystarczające, aby się nim zainteresować na dłużej.
Ta krótka przerwa w walce wystarczyła jednak Cameron. Terminatorka podniosła się najszybciej jak mogła, zablokowała kolejne uderzenie T-800 i z całej siły pchnęła go na ścianę. Cyborg złapał ją jednak za rękaw i pociągnął za sobą. Oboje uderzyli o budynek z taką siłą, że wpadli do jakiegoś pomieszczenia.
Było już dość późno ale w sklepie z narzędziami znajdowało się jeszcze kilku klientów, sprzedawca na zapleczu szukał towaru. Nagle cały sklep lekko się zatrząsł, pare śrubokrętów spadło z półki. Po chwili słychać było odgłos, jakby ktoś przerzucał ciężkie rzeczy oraz krzyk. Przerażony ekspedient wybiegł z zaplecza i popędził w stronę drzwi wejściowych. Klienci stali nieruchomo, próbując przeanalizować to co się stało. Chwilę później z pomieszczenia, z którego w takim pośpiechu uciekł sprzedawca, wypadła Cameron rzucona przez terminatora. Uderzyła o ladę, praktycznie całkowicie ją niszcząc. Zaraz za nią pojawił się T-800, zatrzymał się na chwilę i rozejrzał, dostrzegł że obserwują go ludzie. Cameron odchyliła głowę do tyłu, spojrzała na otaczających ją klientów i powiedziała – Sklep zamknięty.
Na prawej kości policzkowej miała zerwany kawałek skóry, który odsłaniał fragment błyszczącego endoszkieletu. Wszyscy natychmiast zerwali się do ucieczki i w panice pobiegli do wyjścia. T-800 nie tracił czasu, ponownie złapał terminatorkę i rzucił nią o przeciwległą ścianę. Upadając Cameron przewróciła pojemnik z wodą mineralną, która rozlała się po całej podłodze. T-800 zaczął iść w jej stronę.
W tej chwili przez drzwi wejściowe wbiegła Trzynastka. Rozejrzała się szybko i dostrzegła co się dzieje: terminator zaczął pochylać się nad Cameron. Najprawdopodobniej chciał nią ponownie rzucić o jakiś mebel, czy też ścianę. Trzynastka zauważyła, że wszedł w kałużę, która się przed chwilą utworzyła. Natychmiast przypomniało jej się jak John w przyszłości uczył ich rozprawiać się z blaszakami. Zobaczyła leżącą na półce wiertarkę i wpadł jej do głowy pewien pomysł. Chwyciła ją i nożem ze scyzoryka, który miała w kieszeni, odcięła od niej kabel. Potem podłączyła go do prądu i krzyknęła – Cameron! Rusz się!
Terminatorka widząc ją natychmiast zrozumiała o co jej chodzi. Nogami, z całej siły kopnęła T-800 w tors, odpychając go od siebie. Terminator przewrócił się prosto w kałużę. Cameron, szybko przetoczyła się kawałek dalej, by być na suchej powierzchni. Trzynastka nie czekając dużej rzuciła kabel na mokrą podłogę. Wystające druty dotknęły wody i T-800 został porażony prądem, zaczął się dziwnie trząść, a na jego HUD'zie pojawił się napis POWER OVERLOAD. Po chwili przestał się ruszać. Trzynastka odsunęła kabel na bok przy pomocy drewnianego kija od miotły. Cameron szybko wstała i podeszła do jednej z półek, zabrała nóż sprężynowy, wróciła do terminatora i zaczęła wycinać okrągły otwór na jego głowie. W tym momencie do sklepu, przez zaplecze, wszedł Jack.
- Niezły bałagan tu zrobiliście – powiedział rozglądając się po zdemolowanym pomieszczeniu.
- Mamy 120 sekund. Szczypce. – usłyszał w odpowiedzi od Cameron odchylającej kawałek skóry na głowie terminatora.
Jack odszukał i podał jej narzędzie. Po chwili słychać było odgłos wyłączanej maszyny. Terminator nie był już zagrożeniem. Cameron schowała chip do kieszeni.
- Dobra robota dziewczyny - pochwalił je kapitan. – Ty kotku – zwrócił się do Cameron - wynieś tą kupę złomu, a ja za chwilę podjadę samochodem pod boczne wejście. A ty słonko – tu zwrócił się do Trzynastki – pilnuj, żeby nikt się nie zbliżał. Musimy się spieszyć, policja pewnie zaraz tu będzie.
Kilka minut później Cameron, Trzynastka i Jack mijając jadące z naprzeciwka radiowozy, spokojnie odjeżdżali samochodem w stronę złomowiska. W bagażniku bezpiecznie schowany był unieszkodliwiony terminator…
