Ślepa uliczka?

Kiedy Trzynastka, Cameron i Jack dotarli na złomowisko to słońce chyliło się już ku zachodowi. Szybko wypakowali więc z samochodu nieruchome ciało terminatora i je spalili. Jack nie omieszkał podkreślić że miał świetny pomysł aby w bagażniku wozić termit, na takie właśnie 'specjalne okazje'. W końcu nigdy nic nie wiadomo… Kiedy wszystko było już załatwione to cała trójka spokojnie wróciła do domu.

- Co tak długo? – od razu od wejścia napadła na nich Sarah. Teraz swoim zachowaniem nie przypominała już spokojnej Sary Tyler. – Były jakieś problemy?

- Tak, jeden – odpowiedziała Cameron.

- Wiedziałam, że coś będzie nie tak. Mówiłam, że to spotkanie z Ellisonem to zły pomysł – zdenerwowała się kobieta.

- Musieliśmy się z nim zobaczyć, żeby dać mu list – próbowała jej tłumaczyć Trzynastka.

- Ty i ten twój list. Nawet nie wiesz co w nim jest! – Sarah zdecydowanie nie należała do osób z którymi łatwo się dyskutowało.

- Dajcie spokój - postanowił się wtrącić Jack – Ważne, że wszystko dobrze się skończyło. Pozbyliśmy się problemu i mamy chip.

- Chip? Jak to? To znaczy, że tym problemem był terminator? – dopiero teraz Sarah zdenerwowała się naprawdę.

- Tak. Śledził agenta Ellisona. Unieszkodliwiliśmy go i spaliliśmy – Cameron jak zawsze była konkretna.

- Trzeba było zniszczyć też chip – kobieta nie dawała jednak za wygraną.

- Nie, możemy przecież się z niego wiele dowiedzieć – Trzynastka także pozostawała nieugięta.

- A kto go odczyta? Zwykle robił to John, ale wiesz co? Kiedy ostatni raz sprawdzałam to go tu nie było!

- Sarah Connor i sarkazm? – rodzącą się kłótnię przerwał Jack. – To kompletne do siebie nie pasuje.

- Umiesz odczytać chip, panie wspaniały? – kobieta zapytała go z nutą złośliwości i uszczypliwości w głosie.

- Ja? – kapitan uniósł brwi ze zdumienia. – Nie no, bez przesady, nie znam się na tym. Jestem tylko zwykłym pilotem. Zabójczo przystojnym i o niesamowitej osobowości ale jednak tylko pilotem. Nasza słodka River odczyta chip – tu wskazał na Trzynastkę.

- Ja? – zapytała dość zaskoczona dziewczyna

- No jasne. W końcu jesteś mechanikiem.

- No właśnie o to chodzi. Jestem mechanikiem a nie jakimś informatykiem. To różnica. Mogę ci rozebrać terminatora na części ale grzebanie w chipach to już nie moja bajka – dziewczyna bezradnie rozłożyła ręce.

- To znaczy, że sobie nie poradzisz?

- Mogę spróbować... Widziałam kilka razy jak robił to John – River zamyśliła się na chwilę – No ale to chyba nie wystarczy…

- Ja to zrobię – odezwała się nagle Cameron.

- No i super – krótko skomentował Jack. - Widzisz Saro? Damy radę.

- Nie. Jednak jakoś tego nie widzę – odpowiedziała mu kobieta.

- Co dziś z tobą? Przejęłaś rolę elementu pesymistycznego w naszej grupie czy masz te dni? – dzisiejsze zachowanie Sary bardzo dziwiło Jacka.

- Mam dość – kobieta postanowiła go zignorować. – Róbcie co chcecie – oświadczyła i wyszła z salonu, kierując się w stronę swojej sypialni.

- A ją co ugryzło? – zapytała Trzynastka.

- Nie mam pojęcia – skwitował kapitan. – Nie będziemy się tym teraz zajmować, mamy przecież odczytać ten cholerny chip.

- Nie posiadamy odpowiedniego sprzętu – wtrąciła się Cameron.

- Co? Jak to? Czemu dopiero teraz mówisz? – Jack nie ukrywał zdziwienia.

- Mówię wtedy kiedy jest na to odpowiednia pora. Teraz właśnie jest – wyjaśniła mu Cameron.

Tok rozumowania maszyn nie był dla ludzi do końca… jasny.

- A laptop który kiedyś kupiliśmy nie będzie dobry? – zapytała Trzynastka. Sądziła, ze ich komputer będzie odpowiedni.

- Nie – odpowiedziała jej Cameron. – Jest za słaby.

- Ok. Czyli wszystko jasne – przerwał im Jack. - Potrzebujemy mocniejszego sprzętu. Kupimy, a potem wy odczytacie chip. Piękny plan, prosty, zwięzły, podoba mi się – szybko podsumował całą sytuację. - Cammy, ty wiesz czego nam potrzeba więc chodź ze mną, weźmiemy kasę i pojedziemy coś kupić. A ty słońce zostań z naszą 'panią humorzastą' i spróbuj jej opowiedzieć o całym zajściu z Ellisonem i terminatorem, ok.?

- Znowu zgrywasz szefa? – zbuntowała się Trzynastka. Nie specjalnie miała ochotę na rozmowy z Sarą.

- Ktoś musi – uśmiechnął się Jack – Daj spokój, co? Chociaż ty nie utrudniaj.

- No dobra już, dobra – odpowiedziała lekko zrezygnowana. – Zostanę.

- No i tak trzymaj – kapitan szybko podszedł do niej i dłonią lekko zmierzwił jej włosy na głowie.

- Ej! – Trzynastka udała zbulwersowaną.

Jack natomiast tylko się uśmiechnął, wziął Cameron za rękę i pociągnął ją w stronę kuchni.

Z pudełka po pizzy w którym, w zamrażalniku, ukrywali część gotówki wyjął pokaźny zwitek pieniędzy. – Chyba tyle wystarczy, co?

- Tak sądzę – odparła terminatorka.

- No to chodźmy. Na pewno z łatwością znajdziemy jakiś sklep ze sprzętem komputerowym który jest jeszcze czynny o tej porze. To w końcu LA! To miasto nigdy nie śpi – powiedział z radością w głosie. Nie trudno było zauważyć, że przeszłość zdecydowanie mu się podobała.

Cameron ruszyła za nim w stronę wyjścia. Po drodze Jack zatrzymał się jednak i wszedł do łazienki. Otwarł apteczkę i po krótkiej chwili wyszedł z plastrem w ręce.

- Pokaż no ten policzek – zwrócił się do terminatorki. Za pomocą opatrunku przykleił odstającą skórę i zakleił miejsce gdzie był odsłonięty endoszkielet. – No tak lepiej. Nic nie będzie widać – powiedział i delikatnie, opuszkami palców pogłaskał Cameron po policzku. – Nie jesteś stworzona do walki – dodał.

- Nie, nie jestem – potwierdziła terminatorka. - Musimy iść.

- Jasne kotku, chodźmy – powiedział kapitan. W myślach dodał jednak 'Przekonasz się do mnie Cammy. Jeszcze trochę, powoli, krok po kroku' – uśmiechnął się zawadiacko i oboje wyszli z domu.


Trzynastka tymczasem ruszyła w stronę sypialni Sary. Nie była zbyt zadowolona, że musi z nią rozmawiać. Szczególnie dziś, kiedy kobieta jest w takim dziwnym nastroju. Nie miała jednak wyjścia. Nie chciała czekać na Jacka i Cameron, wolała załatwić to sama, teraz.

Cicho weszła po schodach i zauważyła uchylone drzwi. Przełknęła ślinę i zaczęła iść na przód. 'Raz kozie śmierć' – pomyślała. 'Trzeba zrobić to co trzeba'.

- Saro? Jesteś tu? – zapytała. Nie otrzymała jednak odpowiedzi. Postanowiła więc wejść i upewnić się, że wszytko jest w porządku.

Sarah siedziała nieruchomo na łóżku i patrzyła na porozrzucane po podłodze zdjęcia.

- Coś się... stało? – zaczęła niepewnie Trzynastka.

- Nie mam po nim żadnej pamiątki. Zupełnie nic – odparła kobieta, nie odrywając wzroku od zdjęć.

- Co takiego? – dziewczyna miała w tym momencie mętlik w głowie. O kim mówiła Sarah?

- John. Szukałam dziś czegoś i znalazłam te zdjęcia. Nasze zdjęcia. Te które zostały po wyrobieniu dokumentów. Patrzyłam na nie i zdałam sobie sprawę, że mam twoje zdjęcie i zdjęcie Jacka – zupełnie obcych ludzi. A nie mam zdjęcia własnego syna.

- Żadnego?

- Nie! – krzyknęła kobieta. – Żadnego - dodała po chwili z rezygnacją. - Wszystko zostało tam gdzie ostatnio mieszkaliśmy. Nie było czasu żeby coś zabrać, zresztą… nawet o tym wtedy nie pomyślałam, a teraz nie mogę tam wrócić. Dom na pewno jest obserwowany… - teraz kobieta była już spokojna tylko, po prostu… smutna.

Trzynastka, kiedy tu wchodziła, chciała nie tylko opowiedzieć Sarze o Ellisonie ale także poprosić o jakieś wyjaśnienia czemu kobieta tak się wcześniej zachowywała. Teraz już nie musiała, wszytko zrozumiała. Sarah bardzo tęskniła za synem, a nie miała nawet jednej rzeczy która by jej go przypominała. Dlatego rozpaczała i chciała wyładować swoją złość na innych…

- Masz wspomnienia. To bardzo dużo – dziewczyna usiadła na łóżku, obok Sary. – Spędziłaś z nim siedemnaście lat – kontynuowała. – Niektórzy nie maja nawet tyle…

- Mówisz teraz o swoich bliskich? – zaskoczona tą wypowiedzią Sarah odwróciła się i spojrzała prosto na Trzynastkę.

- Straciłam rodziców kiedy byłam jeszcze mała… Nie mam z nimi zbyt wielu wspomnień – teraz to dziewczyna wbiła wzrok w ziemię a jej oczy zabłyszczały lekko od łez.

Sarah nie wiedziała co powiedzieć więc nie powiedziała nic. Doskonale rozumiała co znaczy utrata bliskiej osoby, a jeszcze lepiej rozumiała, że żadne słowa nie są wtedy w stanie przynieść ukojenia. Nagle zdała sobie sprawę z tego, że John przecież żył, walczył z maszynami, a ona co? Siedzi tu i użala się nad sobą! Zupełnie jak nie Sarah Connor! Nie ma prawa tego robić.

- Młody Dyson – powiedziała nagle.

- Co? – Trzynastka wyrwała się z zamyślenia i spojrzała na nią.

- Dyson – powtórzyła Sarah. – Zniknął niedawno, to jak na razie nasz jedyny trop w sprawie Skynetu. To on najprawdopodobniej go tym razem zbudował. Musimy go znaleźć i powstrzymać, nie możemy tracić więcej czasu – kobieta wstała pośpiesznie a w jej oczach widać było dawną pasję i zawziętość.

Trzynastka uśmiechnęła się tylko. – No widzę ze wróciła Sarah Connor.

- Wróciła i zamierza tu zostać.

- Dobra. Znajdziemy tego Dysona ale najpierw usiądź, opowiem ci co się stało dziś w sklepie…


W tym samym czasie…

Agent Ellison wjeżdżał powoli na podjazd przed swoim domem. Cały czas myślał o człowieku który go śledził oraz o tajemniczym liście który miał w kieszeni. Nie mógł na razie zdobyć się na odwagę by go przeczytać. Nie miał pojęcia co jest w środku i szczerze mówiąc trochę się bał tego co może tam znaleźć – w końcu nie co dzień się dostaje wiadomość z przyszłości. Myślał też o Weaver. Nie, nie o Weaver – o tym czymś – poprawił się szybko. Zastanawiał się czy nie zgłosić jej porwania. Szybko jednak się rozmyślił. Gdyby to zrobił to policja od razu odkryłaby że Catherine nigdy nie opuściła kraju i że kłamał o jej wjeździe. Chociaż… oni i tak na pewno prędzej czy później się tego dowiedzą, miał tylko nadzieję że później.

Westchnął głęboko, zaparkował, wysiadł z samochodu i ruszył w stronę domu. Wszedł do środka i zobaczył opiekunkę do dzieci – Mary – opuszczającą pokój Savanny.

- Dałam jej kolację, pomogłam się umyć i położyłam spać, jest już dość późno – poinformowała go kobieta.

- Dziękuję, że pani została dłużej. W pracy.. wszytko się przeciągnęło – odparł James.

- Domyśliłam się, dlatego zostałam, ale mógł pan chociaż zadzwonić. Savannah martwiła się że pan ją porzucił – pouczyła go opiekunka i rzuciła mu złowrogie spojrzenie.

- Nie zrobiłbym tego, dlaczego tak pomyślała?

- Pewnie dlatego, że bliscy jej ludzie ciągle znikają… tak mi mówiła.

- Naprawdę? – Ellison nie spodziewał się tego usłyszeć. Wiedział, że Savannah jest naprawdę mądrą dziewczynką ale nie sądził, że znacznie mądrzejszą niż wskazuje na to jej wiek. Mała była spostrzegawcza i coraz trudniej było jej wmówić, że mamusia niedługo wróci…

- Tak – z zamyślenia wyrwał go głos Mary. - Myślę, że powinien pan z nią porozmawiać albo poprosić o to specjalistę… - zasugerowała kobieta.

- Porozmawiam. Savannah... jej matka ciągle wyjeżdża, to na pewno dlatego mała ma takie myśli…

- W dzisiejszych czasach rodzice są tak zapracowani, że w ogóle nie mają już czasu dla swoich dzieci – skomentowała smutno Mary. – No nic, pójdę już, jutro będę jak zwykle. Dobranoc panu.

- Dobranoc – powiedział James i odprowadził ją do drzwi. – Jeśli kiedyś jeszcze będę miał się spóźnić to zadzwonię – rzucił jej na odchodne.

- Tak będzie najlepiej – uśmiechnęła się i chwilę później zniknęła już za zakrętem.

James zamknął drzwi i skierował się do kuchni. Zdjął marynarkę i nastawił wodę na herbatę. Na stole położył list i przez chwilę się w niego wpatrywał.

- Nie ma co – powiedział nagle, chwytając kopertę. Otworzył ją i… - Co? Co to ma być? – wykrzyknął zdumiony.


Następnego dnia…

Wpadające do pokoju promienie słoneczne obudziły Sarę. Tej nocy spała wyjątkowo dobrze, chyba pierwszy raz od dawna. Dziś miała ochotę działać, w końcu zacząć coś robić w sprawie Skynetu. Usłyszała, że reszta „domowników" już nie śpi. Wstała więc i poszła napić się kawy. – 'Tak, najpierw dobra kawa a potem cała reszta' – pomyślała.

Mijając pokój Trzynastki spotkała idącego w przeciwnym kierunku Jacka. Miał na sobie tylko kapcie i bokserki w kratę, a przez ramie przerzucony ręcznik – wyglądało na to, że właśnie zmierzał do łazienki.

- Ślicznie dziś wygl... – zaczął z typowym dla siebie uśmiechem.

- Daruj sobie – rzuciła Sarah nawet na niego nie spoglądając. Po kilku krokach zdecydowała się jednak odwrócić, ale tak żeby Jack nie widział. Zmierzyła go wzrokiem od stóp do głów, zanim ten zniknął w łazience. – 'No. Zawsze mogłam trafić dużo gorzej' – pomyślała i lekko się uśmiechając zeszła na dół, do kuchni, w poszukiwaniu upragnionej kawy.

- Wszystko już przygotowałam. Kupiliśmy sprzęt komputerowy, odpowiednie karty rozszerzeń. Odczyt danych z chipa jest już możliwy – oznajmiła Cameron stojąc w pokoju Trzynastki.

- Ok. Zaraz będę gotowa. Zawołaj Sarę i Jacka – odparła dziewczyna powoli wstając z łóżka.

25 minut później Trzynastka i Cameron siedziały już przy komputerze, a obok stali Sara i Jack. Tym razem w pełni ubrany Jack.

Przeźroczysta skrzynka, która leżała koło komputera, była podłączona do monitora. Wewnątrz niej umieszczone były podzespoły elektroniczne. Na środku znajdował się slot, którego wejście pasowało do chipu spalonego terminatora.

- Widzę, że nie próżnowałaś w nocy. Mam nadzieje, że to wszystko działa – powiedziała dziewczyna.

- Skonfigurowałam urządzenia tak aby współpracowały z chipem T-800 – odparła Cameron podłączając kable do skrzynki.

- Chyba i tak niewiele się dowiemy – rzucił Jack, który wydawał się nagle stracić cały zapał do tej akcji.

- Zaraz się o tym przekonamy – odpowiedziała mu Sarah.

Trzynastka włożyła chip do slotu. Po chwili na ekranie monitora pojawił się napis:

CYBERDYNE SYSTEMS SERIA 800 WERSJA 2.4

DIAGNOSTYKA:

WYKRYTO NIECIĄGŁOŚĆ CZASOWĄ. UWAGA. NIE MOŻNA USTALIĆ AKTUALNEJ DATY I CZASU.

SPRAWDZANIE INTEGRALNOŚCI CHIPA:

ODCZYT/ZAPIS DO PAMIĘCI:

560283 431 98 784327 894 32 845293 845 34 923469 283 64

645826 343 23 564564 564 57 450987 609 67 234896 239 87

749235 242 65 239842 986 72 345690 874 09 809347 534 90

372834 766 46 892307 924 08 349856 734 98 984358 723 78

348742 398 35 234987 530 97 982342 398 76 109231 472 47

423590 530 53 340935 098 35 789348 348 03 239862 398 23

239854 098 34 098734 590 87 923432 876 23 628094 372 30

PAMIĘĆ: OK.

WYNIK 100%. CHIP NIENARUSZONY.

ODCZYT Z CZUJNIKÓW:

BŁĄD. BRAK ODCZYTU Z CZUJNIKÓW.

SPRAWDZANIE ZASILANIA:

0000 00 00

0000 00 00

0001 10 11

0980 00 00

0000 00 00

UWAGA. ZASILANIE NIEWYSTARCZAJĄCE DO URUCHOMIENIA FUNKCJI WYSOKOPOZIOMOWYCH.

USTAWIONO TRYB TYLKO DO ODCZYTU.

DIAGNOSTYKA: ZAKOŃCZONO.

- Za chwilę dostanę się do pamięci audiowizualnej – powiedziała Cameron po czym zaczęła wystukiwać coś na klawiaturze.

- Hakowałaś kiedyś chip innego terminatora? – zaciekawiła się Trzynastka widząc, że Cameron nieźle radzi sobie z wpisywaniem komend.

- Nie, ale widziałam jak robił to John. Posiadam szczegółowe dane budowy terminatorów. Ten do którego należał ten chip to przestarzały model. Struktura danych, rozwiązania technologiczne są prymitywne.

- Twój chip byłoby nam trudniej odczytać? – pytała dalej dziewczyna.

- Mój chip jest znacznie bardziej zaawansowany, poza tym część zawartych na nim informacji została zaszyfrowana ze względów bezpieczeństwa.

- A więc tamten był prymitywną maszyną, za to ty jesteś zaawansowanym modelem, który potrafi się uczyć? – rzuciła nagle Sara.

- Tak – usłyszała w odpowiedzi.

- No i to właśnie czyni cię znacznie niebezpieczniejszą niż tamten blaszak – dodała pod nosem kobieta.

Cameron bez słowa kontynuowała wpisywanie komend. Chwilę później odezwała się.

- Mam dostęp do pamięci. Znajdują się w niej 3 pliki. Jeden plik to jedna doba zapisanych informacji. Zapamiętywane jest tylko to co jest istotne lub niezbędne do wykonania misji.

- Otwórzmy pierwszy plik – powiedziała podekscytowana Trzynastka.

Po kilku sekundach ekran drugiego monitora zaczął migać i pojawił się na nim obraz. Wszyscy zaczęli oglądać nagranie ukazane z perspektywy terminatora.

- Włączyliście go już?- spytał mężczyzna ubrany w szary mundur.

- Tak sir – ktoś odpowiedział z głębi pomieszczenia.

- Halo! Rozumiesz mnie maszyno? – tajemniczy mężczyzna patrzył na terminatora. - Wiesz jaką masz misję?

Na HUD'zie terminatora pojawiło się:

CELE MISJI:

OBSERWOWAĆ JAMESA ELLISONA

ZLIKWIDOWAĆ SAVANNĘ WEAVER

- Tak…

Ekran zaczął migać wskazując na koniec pliku.

- Teraz wiemy już po co dokładnie go tu wysłali. Czyli czegoś się jednak dowiedzieliśmy – powiedziała Sarah i spojrzała na Jacka.

- Znam tego mężczyznę – odpowiedział kapitan. – To pułkownik Richard Sommerset. Jeden z głównodowodzących w bazie Echo położonej w północnej części LA. To jeden z szarych. Walczymy z nimi w przyszłości.

- Część ludzi przeszła na stronę terminatorów – dodała Trzynastka. - Maszyny obiecały im nietykalność w zamian za pomoc w zniszczeniu Ruchu Oporu. Udostępniły im całą swoja technologię, są lepiej zaopatrzeni, mają lepszą broń i sprzęt. Starają się nas zniszczyć wszelkimi sposobami. Nie rozumieją, że ze Skynetem nie da się wchodzić w układy – zasępiła się dziewczyna.

- Odczytuję następny plik – wtrąciła Cameron.

Na monitorze pojawiło się kolejne nagranie.

Dwóch mężczyzn siedziało przy stole.

- Wypijmy za sojusz z maszynami! – powiedział jeden z nich, wznosząc toast.

- Za koniec wojny! – krzyknął drugi, siedzący naprzeciwko, po czym obaj przechylili szklanki z bimbrem.

- Ten tam w cieniu – pierwszy z mężczyzn wskazał palcem w kierunku terminatora, który stał pod ścianą i ich obserwował – potrafi zabić dziesiątki ludzi w kilka sekund! Ruch Oporu nie ma żadnych szans. Nie wiem po co oni jeszcze walczą – dodał i napełnił pustą już szklankę.

- Podobno ostatnio im lepiej idzie – powiedział drugi mężczyzna. – Odkąd mają tego nowego przywódcę, ale to jakiś tajemniczy gość. Nic o nim nie wiadomo.

- Spokojnie. Skynet już o tym pomyślał. Mamy szpiega w szeregach Ruchu Oporu. Tylko najbardziej zaufani ludzie znają tożsamość tej osoby.

- Hahaha... No widzisz. Maszyny myślą o wszystkim i właśnie dlatego ludzie nigdy nie wygrają tej wojny! Napijmy się… - powiedział jeden z mężczyzn i obaj wznieśli w górę szklanki, na znak toastu.

W tym momencie terminator obserwujący mężczyzn oderwał od nich wzrok. Ktoś do niego podszedł.

- Idziemy, wszystko już gotowe, zaraz przenosisz się w przeszłość…

Tu nagranie się urywało.

- Pozostał tylko jeden plik, data utworzenia wskazuje na dzień wczorajszy – oznajmiła Cameron po czym włączyła odtwarzanie.

Wszyscy zaczęli wpatrywać się uważnie w : błysk światła, terminatora rozglądającego się po ciemnej ulicy, chwile później skręcenie karku jakiemuś napotkanemu mężczyźnie i przebranie się w jego ubrania.

Potem zobaczyli jak terminator rozbija drzwi do sklepu z bronią, przeszukuje półki i zabiera z nich Berettę oraz amunicję.

Kolejna scena pokazywała terminatora patrzącego w stronę sklepu. Obraz się powiększył i na HUD'zie widać było napis:

IDENTYFIKACJA:

WZROST 978632 478 62

WAGA 512398 740 98

WŁOSY 897234 498 74

OCZY 209137 894 28

PŁEĆ 623409 238 42

PRAWDOPODOBIEŃSTWO PROCENTOWE:

99.857036 PRAWDOPODOBIEŃSTWA

IDENTYFIKACJA POZYTYWNA.

JAMES ELLISON

MISJA: OBSERWOWAĆ

Dalsza część nagrania zawierała zapis walki terminatora z Cameron oraz porażenie go prądem.

Nagle obraz stał się czarny i zaczął migać.

- To wszystko co ten terminator miał zapisane w pamięci – powiedziała Cameron.

- Cholera! Miałam nadzieję, że dowiemy się znacznie więcej! – krzyknęła Trzynastka. W jej głosie można było odczuć złość i zwątpienie.

- Dowiedzieliśmy się, że John ma w przyszłości szpiega w swojej grupie. Mam nadzieję, że sobie z nim poradzi – oznajmiła zamyślona Sara.

- Nie martw się Saro, na pewno zdemaskuje tą osobę i ją załatwi. Bez względu na to kto to jest. John nie jest głupi – Jack próbował pocieszyć kobietę.

- Jack ma rację. John nie jest naiwny – dodała Trzynastka.

- Musi sobie poradzić – z determinacja powiedziała Sarah i zacisnęła pięści. – Teraz jego świat jest tam, a nasz tutaj. Musimy zapobiec powstaniu Skynetu, to nasza misja… Trzeba koniecznie namierzyć tego cholernego Dysona…