Kiedy Ginny skontaktowała się z nią kilka dni temu, aby zobaczyć, co u niej, Hermiona była na granicy wytrzymałości.
— Jakieś wiadomości od twojego brata geniusza? — warknęła na Ginny zła, że jej przeszkadza.
— Jeszcze nie, ale pracuje nad tym. Nigdy nie widziałam, żeby bardziej się starał. — Rudowłosa zignorowała ton Hermiony. — Więc co z tobą i Draco?
— Przypuszczam, że w porządku — powiedziała kobieta treściwie. — Biorąc pod uwagę okoliczności.
— Oh, Hermiono, nie bądź na mnie zła. — Ginny zmarszczyła czoło. — Co jest? Draco chrapie?
— Nie wiem. My nie… dzielimy pokoju.
— Może powinniście. Może spróbować spać razem — powiedziała zamyślona rudowłosa. — Może wasze ciała pamiętają, co umysły nie. Mam czasami problemy z zaśnięciem, kiedy nie ma Harry'ego.
Hermiona skrzywiła się przypominając sobie, gdy obudziła się obok Dracona — naga. Nie była o wiele bardziej rozebrana od niego, więc nie miała na co narzekać.
— Pomyśle o tym — obiecała. — Nie pamiętam, kiedy ostatnio się wyspałam.
— Warto spróbować — nalegała Ginny. — Zapytaj Draco, co o tym myśli. Czy on śpi dobrze?
— Nie bardzo — przyznała Hermiona bawiąc się piórem. — Praktycznie dużo nie rozmawiamy. Z wyjątkami na kłótnie. To Ralph zazwyczaj coś mówi — powiedziała z uśmiechem. — Czasami mówi tak szybko, że nie mam pojęcia o czym.
— Ale jest naprawdę mądry — powiedziała Ginny. — Czasami go ponosi. Mówi o wiele lepiej niż James, który jest od niego o rok starszy i Lily.
— Niedługo będzie czytac, jestem tego pewna. Może będzie mógł przeczytać raporty za mnie — zaśmiała się Hermiona.
— Ty i Draco pokłócicie się o to później. — Rudowłosa pochyliła się, aby uściskać przyjaciółkę przed wyjściem. — Spróbujcie spać w starym pokoju, ok? Ten, który dzielisz z Draco. Potrzebujecie snu.
— Porozmawiam z nim — obiecała Hermiona machając Ginny na do widzenia. Kiedy przyjaciółka zniknęła, kobieta wzięła się za dokumenty, które wydawały jej się być bez sensu. Ziewnęła szeroko decydując, że nie ma potrzeby rozmawiać z Draconem. Dziś będzie ta noc, obiecała sobie. Dziś się wyśpi.
Później w nocy Hermiona ziewnęła, rozbudzona. Była śpiąca i niemal śniła na jawie. Cała sytuacja była tak frustrująca, że niemal płakała. Zdesperowana i wyczerpana postanowiła skorzystać z rady Ginny. Biorąc poduszkę i kołdrę, po cichu skierowała się do sypialni Dracona. Zapukała do drzwi, a potem otworzyła.
Draco stanął i z westchnieniem spojrzał na nią trzymającą pościel. Natychmiast zrozumiał. Westchnął i zrobił jej miejsce na łóżku, aby mogła się położyć.
— Dzięki — wymamrotała lekko speszona. — To pomysł Ginny.
— Nie dbam o to — odpowiedział. — Dopóki będzie działać.
Ku ich uldze i zaskoczeniu, to działało. Pierwszą rzeczą, którą zauważyła Hermiona po obudzeniu było to, że znajdowała się w łóżku Draco i była wyspana. Nie pamiętała nawet, czy życzyła mu dobrej nocy. Drugą rzecz, z której zdała sobie sprawę, było ciepłe ciało przytulone do niej. Oblała się rumieńcem. To nie powinno się zdarzyć. Nie powinny się w ogóle dotykać. Hermiona poruszyła się najdelikatniej jak potrafiła, aby go nie obudzić.
— Mamo? — zapytał cichy głosik.
— Ralph? — Zdezorientowana Hermiona odwróciła się i z ulgą spostrzegła, że Draco był po swojej stronie łóżka, a między nimi leżał ich syn.
— Już nie śpisz?
Hermiona zaśmiała się.
— Już nie — odpowiedziała przytulając chłopca. — Jak długo próbowałeś nas obudzić?
— Nie próbowałem — odrzekł chłopiec kręcąc się, aby zając lepszą pozycję. — Byłem naprawdę cicho. Obudziłem cię?
— Nie, nie obudziłeś — zapewniła go. — Byłeś naprawdę cicho. Ciszej niż skrzaty.
Chłopiec uśmiechnął się szeroko.
— Obudziłem się i nie mogłem zasnąć — wyjaśnił. — Więc przyszedłem tutaj.
— Cieszę się, że to zrobiłeś. Nie ma nic lepszego niż obudzenie się i zobaczenie ciebie — uśmiechnęła się do niego. — Która godzina?
Ralph wzruszył ramionami.
— Wcześnie.
Hermiona zaśmiała się i usiadła spoglądając na zegar.
— Jest w pół do siódmej. Masz rację, wcześnie. — Spojrzała na Draco, który nadal spał, a potem odwróciła się do Ralph'a, którego oczka się zamykały. — Idź spać — wyszeptała kładąc się.
Przytaknął przytulając się do niej. Hermiona objęła go ramieniem i zamknęła oczy marząc, aby zasnąć. Nie usnęła i otworzyła oczy, gdy zadzwonił budzik Draco. Szybko wstała z łóżka mając nadzieję, że to nie obudziło Ralph'a. Draco przeciągnął się leniwie. Jego ręka szturchnęła Ralph'a i pospiesznie odwrócił się, aby go zobaczyć, marszcząc czoło.
— Co Ralph tutaj robi? — zapytał Hermiona, która stała przy drzwiach.
— Powiedział, że obudził się i nie mógł zasnąć. — Wzruszyła ramionami. — Myślę, że nie powinniśmy go jeszcze budzić.
— Dobrze — przytaknął. — Dobrze spałaś?
Lekko zaskoczona jego zainteresowaniem, uśmiechnęła się.
— Tak, a ty?
— Bardzo dobrze — odpowiedział ziewając i podnosząc się z łóżka. — Myślę, że powinnaś z powrotem przynieść tu swoje rzeczy.
— Wszystkie? — wyjąkała zaskoczona Hermiona. — T… to znaczy, m… mogłabym tylko… spać tutaj i robić wszystko inne — Zarumieniła się. — To znaczy, tak długo jak jesteś pewien.
— Jeżeli czujesz się niekomfortowo, możemy zrobić po twojemu — odpowiedział Draco podchodząc od szafy, aby wybrać ubranie. — Po prostu pomyślałem, że byłoby dobrze wrócić do normalności… tak jak powiedziałaś.
Hermiona spojrzała na Ralph'a zdając sobie sprawę, że to dobrze, iż wpadli na pomysł spania razem. Gdyby nie zobaczył ich razem, mógłby pomyśleć, że coś jest nie tak.
— Dobrze — zgodziła się w końcu. — Przeniosę swoje rzeczy.
Później Hermiona napisała do Ginny decydując się ją poinformować o tym. Nie była zaskoczona, gdy pół godziny później rudowłosa zjawiła się w jej biurze.
— Spałaś z nim? — zapiszczała Ginny wchodząc do środka. — Hermiono, spałaś z nim?
Hermiona wyglądała na zdezorientowaną.
— Tak i nie — powiedziała zdziwiona. — Tak, spaliśmy razem, ale nie tak jak myślisz.
— Oh. — Ginny opadła na krzesło z wyraźną ulgą. — Pomyślałam, że źle mnie zrozumiałaś i przespałaś się z nim. Teraz już pójdzie łatwo, nie ważne jak niepowściągliwy on jest.
— On nie jest niepowściągliwy. — Hermiona wywróciła oczami.
— Cokolwiek powiesz, pani Malfoy — powiedziała złośliwie. Postanowiła zacytować jej list. — Droga Gin, posłuchaliśmy twojej rady i spaliśmy razem. To zadziałało, Hermiona.
Twarz Hemriony zapłonęła.
— Przykro mi, że tak krótko, ale byłam zajęta. — Schowała twarz w dłoniach. — Źle to brzmi, prawda?
Ginny westchnęła i odciągnęła ręce Hermiony od twarzy.
— To nie brzmi źle, że spałaś ze swoim mężem, Hermiono.
— On nie jest moim mężem — odparła zła Granger. — Cóż, technicznie, jest, ale nie czuję. Nie kocham go.
— Wiem, mówisz to za każdym razem, gdy rozmawiamy. —Rudowłosa zaczekała aż Hermiona się uspokoi. — Jesteście przyjaciółmi?
— Zdefiniuj „przyjaciół".
— Oh, Hermiono, no dalej. Jesteś chodzącą encyklopedią, wiesz co to znaczy.
Hermiona zacisnęła usta zastanawiając się nad pytaniem Ginny.
— Cóż, jeszcze się nawzajem nie pozabijaliśmy. W sumie mówię na niego „Draco". I czasami rozmawiamy. Zdarza się też dzień bez odezwania — westchnęła. — Przypuszczam, że nie jest taki zły. Nadal nie mogę uwierzyć, że za niego wyszłam.
— Wiesz, czasem myślę, że to jest właśnie problem — powiedziała Ginny sfrustrowana. — Mówisz, że nie pamiętasz poślubienia go, że go nie kochasz, czasami cię wkurza — same negatywy. Nie kochasz go, ponieważ nie chcesz tego.
— Kochałabym go gdybym mogła…
— Nie, myślę, że nie mogłabyś — przerwała jej rudowłosa wstając. — Nienawidzisz go i najwyraźniej ci się to podoba. Wybrałaś nie kochanie go, ponieważ myślisz, że to zmieniłoby coś.
Hermion także podniosła się z krzesła.
— Co masz na myśl mówiąc, że myślę, że to zmieniłoby coś? Wszystko się zmieniło!
— Ale nie chcesz tego zaakceptować! Zmieniło się cztery lata temu — nie, odkąd zaczęliście się spotykać; po prostu tego nie pamiętasz. Nienawidzenie Draco to jedyna rzecz, jakiej jesteś pewna; tego ciągle się trzymasz. Możliwe, że tak jak i on! Ale jeżeli przestaniesz obwiniać się za to i spróbujesz go pokochać — nie walcz z tym, Hermiono, nawet ja wiem, że jest atrakcyjny — to może wszystko wróci do normy.
— Łatwo ci to mówic, ponieważ to nie tobie się to przytrafiło! — Hermiona odwróciła się z oczami pełnymi łez. Po wzięciu kilku głębszych oddechów zwróciła się znów do Ginny. — Przepraszam, Ginny. To po prostu… jest trudne.
— Rozumiem — powiedziała rudowłosa przytulając Hermionę. — Staram się pomóc.
— Wiem. — Hermiona otarła łzy i westchnęła.
— Jeśli będziesz pamiętać wszystko jutro, będziesz też pamiętać, że kochasz Draco, ale czy nie poczujesz się głupio, że w to wątpiłaś? To znaczy, spojrzysz w przeszłość i zastanowisz się, jak mogłaś go nie kochać — powiedziała Ginny. — Myślę, że kochasz go, Hermiono. Po prostu za bardzo się starasz, aby tak nie było.
Hermiona potrząsnęła głową.
— Jeśli go kocham, to widziałabym o tym.
Przez moment trwała cisza dopóki Ginny nie odchrząknęła.
— Razem z Fleur mamy pomysł, Hermiono, jeżeli jesteś w stanie się tego podjąć.
— Co to jest? — zapytała kobieta siadając i wyciągając z torebki chusteczki.
— Uważamy, że ty i Draco powinniście iśc na randkę. Tak, abyście byli sama, rozumiesz. Ralph może spać u nas, wiesz, jak bardzo to lub… Ups — powiedziała głupio Ginny, przypominając sobie, że Hermiona nie wiem. — To znaczy, on to uwielbia, a ty i Draco możecie wyjść. Nie próbuj się zakochiwać. Po prostu cieszcie się wieczorem. Nauczcie czegoś o sobie.
— Pomyślę o tym — odpowiedziała Hermiona wciągając powietrze. — Zapytam Draco w odpowiednim momencie. Może nie teraz, gdy ciągle jesteśmy śpiący — nauczyłam się, żeby nie łaskotać śpiącego smoka.
Ginny zaśmiała się i przytaknęła.
— Jest już w porządku? Przepraszam za wcześniej, wiem, że jest ci ciężko. To także trochę frustrujące dla mnie.
— Jest dobrze — uśmiechnęła się Hermiona i wstała, aby przytulic rudowłosą. — Powiadomię ci, co myśli Draco na ten temat.
— Dobrze. — Ginny odsunęła się od niej trochę i uśmiechnęła. — Wiesz, co powiedziałaś nam, gdy dowiedzieliśmy się, że umawiasz się z Draco? Że jesteś Hermioną Granger, najzdolniejszą czarownicą w twoim wieku i powinniśmy ci zaufać, że podejmujesz dobrą decyzję. Zrobiliśmy to, a ty podjęłaś dobrą decyzję. Więc powinnaś spróbować zrobić to teraz. Wiesz, że nie poślubiłaś Draco bez powodu, więc postaraj się odkuć, dlaczego to zrobiłaś.
Hermiona zachichotała.
— Naprawdę tak powiedziałam?
— Coś podobnego. To było trochę dramatyczne, ale kto może nas winić za taką reakcję? To ważna wiadomośc. Mogłaś nawet powiedzieć coś w stylu: „Jestem Hermiona Granger i nikt z was, nawet Harry Potter nie może mi mówic, co mam robić."
— Naprawdę? Boże, nie byłam sobą. Cóż, teraz jest inaczej. Jestem Hermiona Malfoy i Ralph może mi mówic, co mam robić.
— Zastanawiam się, dlaczego pomyśleliśmy, że to wypali — powiedział Draco zdumiony wieczorem. Hermiona spojrzała na niego i odłożyła książkę. Spostrzegła jedną rzecz podczas tych nocy zanim poszli spać — Draco uwielbiał rozmawiać przed zaśnięciem. Westchnęła, zgasiła światło i przykryła kołdrą.
— Co wypali?
— Nasze małżeństwo. My. Dlaczego tak pomyśleliśmy? — Patrzył w sufit mając ręce pod głową. — Co było przełomowym momentem?
Hermiona wzruszyła ramionami i okręciła dookoła układając wygodniej.
— Może nie było takiego momentu? Może nie wiedzieliśmy, ale postanowiliśmy zaryzykować.
— Ślizgoni są zawsze pewni — wymamrotał zamykając oczy.
— Jeśli weźmiesz gazetę możesz uzyskać odpowiedź na pytanie — odpowiedziała także zamykając oczy. Hermiona musiała przyznać, że to był jeden z ulubionych momentów z nim. Przed zaśnięciem, gdy był zbyt zmęczony, żeby myśleć o obrażaniu, kiedy tylko chciał porozmawiać. Kilka razy nie odpowiedziała mu zastanawiając się, czy to nie pytania retoryczne. Ale po jakimś czasie zorientowała się, że chciał przedyskutować z nią pewne sprawy. Kilka dni temu Draco zastanawiał się, jak się oświadczył, jaki będzie Ralph gdy dorośnie, o czym zapomniał George, gdy przetestował eliksir na sobie, kto odziedziczy Burrow i mnóstwo innych spraw.
— Zastanawiam się, jaki był nasz ślub.
— Widziałeś zdjęcie.
— Nie jak wyglądał, ale jaki był. Jak ojciec i Potter się zachowywali? Matka płakała? Byłem zdenerwowany, czy tylko podekscytowany? Jak się czułem gdy szłaś w moim kierunku?
— Zastanawiam się nad czym myślałeś, gdy znałeś odpowiedź na te pytania. — Miała senny głos. Zmarszczył czoło, jednak nie widziała tego.
— Ty się nie zastanawiasz?
— Czasami. Dobranoc, Draco.
— Dobranoc. — Odwrócił głowę, aby spojrzeć na nią. — Tak apropo, przysięgam ci, wyglądałaś niezwykle — mruknął cicho zamykając oczy. Hermiona jedynie się uśmiechnęła.
Następnego wieczora Hermiona postanowiła wcielić pomysł Ginny w życie. Dzielenie sypialni — łóżka — stawiało rzeczy w dobrym świetle i Hermiona musiała przyznać, że miała rację co do spania razem, co spowodowało, że ich małżeństwo wydawało się być bardziej realne.
— Randka? — zapytał Draco sceptycznie gdy kładli się do łóżka. — Chce, żebyśmy poszli na randkę?
Hermiona przytaknęła.
— Myślę, że to może poprawić nasze stosunki i poznamy się lepiej. Tak jakbyśmy zaczynali od nowa, pierwsza randka jeszcze raz.
Draco w zamyśleniu ruszał palcami.
— Przypuszczam, że to nie boli. Może być zabawnie. Może.
— Powiedziała, że możemy zostawić Ralph'a u nich, uwielbia to.
— Dobrze. Może to nie pomoże, ale to krok w dobrym kierunku.
Hermiona położyła się do łóżka biorąc gazetę, którą zazwyczaj czytała przed zaśnięciem.
— Ginny wydaje się dużo o tym myśleć — powiedziała z wymuszonym uśmiechem. — Wiem, że chce jak najlepiej, ale ma tendencję do mieszania się w sprawy innych.
— A ty wcale nie. — Draco nie mógł się powstrzymać przed dodaniem tego. Potem spojrzał na nią przepraszająco. — Cóż, teraz już taka nie jesteś, ale byłaś.
Jego słowa ją zraniły, ale Hermiona musiała przyznać, że były prawdą. Odwróciła się z powrotem do gazety.
— W porządku.
— Więc — zaczął Draco tak jak zazwyczaj życzył jej miłego czytania. — Ginny jest twoim powiernikiem? — Musiał przyznać, że nie do końca ufał rudowłosej, która miała skłonności do plotkowania.
— Nie, nie jest. — Hermiona zmarszczyła czoło. — Harry i Ron są nadal tymi, z którymi wolę rozmawiać. Ginny… po prostu myśli o tym bardziej. Myślę, że uważa to za romantyczne, takie pomaganie nam w zakochaniu się na nowo i przypomnieniu wspomnień.
— Moja mama jest taka sama — westchnął. — Nie daje tego tak jasno do zrozumienia jak Ginny, ale pyta, jak się mają sprawy.
— O Merlinie, zapomniałam! — Klepnęła się ręką w czoło. — Powinnam zadzwonić do mojej mamy. Minęły wieki odkąd z nią ostatnio rozmawiałam. — Westchnęła wyglądając na zakłopotaną.
— Co jest złego w zadzwonieniu?
Hermiona zawahała się. Nie wiedziała, jak dużo widział Draco.
— Strata pamięci to delikatny temat dla moich rodziców. Nie jestem pewna, czy chcę, aby wiedzieli. Prawdopodobnie będą się martwic.
Draco przeciągnął się i ziewnął.
— Słyszałem o tym wcześniej, ale myślałem, że to tylko szalona plotka. Co się stało? — Otworzył oczy i spostrzegł Hermionę siedzącą sztywno i zaciskającą palce na gazecie. — Hej — powiedział podnosząc się. Delikatnie zabrał jej gazetę. — Jeśli nie chcesz o tym mówic, dobrze. Nie musimy nawet o tym myśleć. — Nachylił się nad nią i położył gazetę na stoliku obok. Hermiona położyła się na łóżku i zamknęła oczy.
— To było podczas wojny, gdy osiemnastoletnia czarownica myślała, że robi robrze.
Draco uniósł brwi zaskoczony.
— Ty zmodyfikowałaś im pamięc?
— Zmieniłam ich osobowość — odpowiedziała ostro zaciskając rękę na kołdrze. — Zmieniłam ich nazwiska, wysłałam do Australii i sprawiłam, że zapomnieli, iż w ogóle mieli córkę. Myślałam, że odseparuję ich od bólu i niebezpieczeństwa.
— Ale naprawiłaś to, prawda?
Zaśmiała się głucho.
— Naprawiłam ich pamięc, ale to wszystko, co mogłam zrobić. Jak można zaufać komuś, kto ma taką władzę nad tobą? Zajęło dużo czasu, aby odbudować nasze kontakty, nie jest świetnie, ale na pewno lepiej niż kilka lat temu.
Draco był cicho przez chwilę.
— Uważam, że zrobiłaś dobrze.
— Czasami też tak myślę. Innym razem nie jestem taka pewna. Nie uważam, żeby odseparowanie od tego wszystkiego było łatwe do zapomnienia. Nienawidzę tego, że zapomnieliśmy Ralph'a.
— Ale twoi rodzice już cię pamiętają — zauważył Draco. — Zobacz, przestań o tym teraz myśleć. Zadzwoń do twoich rodziców jutro i powiedz, że wszystko u nas w porządku i odwiedzimy ich niedługo. Ale teraz spróbuj zasnąć.
Hermiona przytaknęła i wzięła głęboki oddech. Skupiła się na tym, aby się zrelaksować, a potem spojrzała na Draco.
— Dzięki.
Kiwną głową i machnął różdżką gasząc wszystkie światła w pokoju, stwarzając ciemność. Obydwoje przekręcili się znajdując jak najlepszą pozycję. Po chwili odezwał się Draco.
— Zastanawiam się, jak zdecydowaliśmy się na Ralph'a. Czy to była świadoma decyzja czy po prostu… przypadek?
Hermiona jęknęła i odwróciła się.
— Dobranoc.
Draco po chwili zasnął, a Hermiona leżała rozbudzona. Uważała, że nie mogła ponownie okłamać rodziców, ale teraz mówienie prawdy było zbyt trudne. Sugestia Draco, aby nie mówic prawdy była dobra, ale kto wie, jak długo zajmie im przypomnienie sobie wszystkiego? Jak poczują się jej rodzice, że porzuciła ich ponownie? Westchnęła i zmieniła pozycję, odgarniając włosy z twarzy. Musi im powiedzieć. To postanowienie nie sprawiło, że usnęła szybciej.
Następnego ranka została obudzona przez kogoś, kto trząsł jej ramię.
— Hermiono, czas na śniadanie.
Niechętnie otworzyła oczy i spojrzała na Draco, który był już ubrany. Mrugnął do niej, a ona jęknęła i szybko podniosła się starając rozczesać palcami włosy.
— Dobry — wymamrotała.
— Merlinie, Granger, wyglądasz strasznie — odpowiedział mężczyzna. — Spałaś w ogóle ostatniej nocy?
— Nie. Musiałam słuchać jak chrapiesz — powiedziała ze złością, zirytowana, że wytknął jej, iż nie wygląda dobrze.
— Nie chrapię!
Wywróciła oczami i rzuciła się na łóżko.
— Żartowałam. Spałam. Doszłam do wniosku, że powinnam powiedzieć prawdę moim rodzicom o nas. — Spojrzała na niego poważnie. — Nie mogę ich znowu z tego wykluczać. Powinni wiedzieć.
Draco wzruszył ramionami.
— Znasz ich lepiej ode mnie.
— Więc nie masz nic przeciwko? — zapytała zdziwiona, że to było tak łatwe. Spędziła pół nocy zastanawiając się, jak go do tego przekonać.
Wyglądał na rozbawionego.
— Spodziewałaś się kłótni? — Zaśmiał się głupkowato i pokiwał głową. — Hermiono, nie chcę się z tobą sprzeczać dla samego sprzeczania — no dobrze, robię to — ale nie tym razem. Jeżeli spędziłaś pół nocy myśląc nad tym, to musisz mieć solidne powody. I jeżeli spędzimy jeszcze więcej czasu rozmawiając o tym, obydwoje spóźnimy się do pracy.
Hermiona zaklęła i wyskoczyła z łóżka sprawdzając zegar, czy aby na pewno mógł prawdę. Draco zaśmiał się i skierował do pokoju Ralph'a.
Po śniadaniu Hermiona poinformowała chłopca o pomyśle ze spaniem. Był zachwycony.
— Nie jestem pewna jeszcze kiedy, ale mam powiedzieć ciociu Ginny, że się zgadzasz?
— Dzisiaj!
— Prawdopodobnie nie dziś — powiedziała Hermiona zastanawiając się nad swoim dzisiejszym harmonogramem. — Dziś czwartek, może jutro. Zobaczymy.
— Yay! — Ralph podskoczył na swoim krześle. — Powiem Jeeves'owi! — powiedział wybiegając z pomieszczenia. Hermiona obserwowała g dopóki nie zniknął, a potem sprawdziła zegarek.
— Zadzwonię do rodziców po pracy — powiedziała do Draco podnosząc się i dopijając herbatę. Spojrzał na nią znad Proroka biorąc własny kubek z kawą. — Nadal nie wiem, jak mam im to powiedzieć. Pomyślałam, że może Ralph i ja moglibyśmy zjeść kiedyś razem z nimi kolację i wtedy im powiem. Myślę, że zareagują inaczej, gdy Ralph będzie w pobliżu.
— Dobry pomysł — zgodził się Draco odkładając gazetę i wstając. — Myślisz, że zareagują bardziej, gdy ja tam będę?
— Nie jestem pewna. — Przygryzła wargi. — Nie jestem pewna jaki kontakt miałeś z moimi rodzicami. W pamiętniku napisałam, że cię lubili. Pomyślałam, że może zechcesz robić coś innego. To znaczy, są na pewno miejsca, gdzie chciałbyś pójść, ludzie, których chciałbyś spotkać. — Hermiona nie miała pojęcia, jak wyglądało życie towarzyski Dracona przed utratą pamięci. Przez te dni nie widział się z żadnym ze swoich przyjaciół — zawsze jadł obiad z nią i Ralph'em albo wtedy gdy byli u Weasleyów i jego rodziców. W dzienniku zapisała, że czasami spotykał się ze znajomymi i czuła się winna, że tego nie robił. — Zasługujesz na odpoczynek, Draco. Nie miałeś szansy, aby spotkać się z przyjaciółmi.
Draco poczuł się zaskoczony, a zaraz potem podziw dla jej spostrzegawczości. Unikał spotkania się z przyjaciółmi, ponieważ chciał najpierw załatwić rodzinne sprawy. Nie zwrócił uwagi na to, że Hermiona to zauważyła.
— Ty też zasługujesz na przerwę.
Uśmiechnęła się do niego i razem pokonali drogę do sypialni.
— Nie mam zbyt wielu przyjaciół, których mogłabym odwiedzić oprócz Harry'ego i Rona, a ich widzę ciągle. Możesz wziąć wolne teraz, ja innym razem.
— Środa będzie odpowiednia? — zapytał Draco myśląc szybko. Jeżeli jutro on i Hermiona mają iśc na randkę, a resztę weekendu spędzić z Ralph'em, mógłby w poniedziałek i wtorek dokończyć resztę pracy, tak aby w środę wyjść z czystym sumieniem.
— Środa będzie dobra. — Hermiona weszła do łazienki, aby umyć zęby. Draco uśmiechnął się do siebie nie mogąc powstrzymać podekscytowania. Czuł się winny, że zostawiał Hermionę, aby zmierzyła się z rodzicami sama. Sama to w końcu zasugerowała.
Później, pomiędzy papierową robotą, Hermiona zapytała Ginny, czy byłoby dobrze, gdyby Ralph mógł u nich zanocować następnej nocy. Rudowłosa oczywiście była zadowolona, więc podczas lunchu Granger skomunikowała się z synem przez kominek, aby go poinformować. Ostatnią osobą, z którą się skontaktowała, był Draco — chciała, aby zarezerwował stolik. Potem wróciła do biurka i starała skoncentrować się na pracy, jednak zbyt dużo rozmyślała o randce ze swoim mężem.
Ostatnim zadaniem Hermiony tego dnia było zawiadomienie rodziców. Draco wziął Ralph'a godząc się na pokolorowanie kilku obrazków, kiedy kobieta zdenerwowała poszła po telefon. Po dwóch minutach patrzenia na niego, wybrała numer i zadzwoniła.
— Słucham? — Pani Granger odebrała za trzecim sygnałem.
— Cześć, mamo, to ja. — Hermiona próbowała ukryć zdenerwowanie. — Dzwonię, żeby zapytać, co u was.
— Oh, witaj, kochanie — powiedziała pani Granger. — To Hermiona — dodała stłumionym głosem do ojca kobiety. — Twój ojciec i ja mamy się dobrze. Przesyła pozdrowienia. Co u Ralph'a?
— Świetnie, jak zwykle podekscytowany wszystkim. — Owinęła sznur od telefonu na palec nie bardzo wiedząc, co powiedzieć. — Zastanawiałam się nad odwiedzeniem was z nim.
— Byłoby cudownie! — powiedziała pani Granger radośnie. — Bardzo chcę się z nim zobaczyć. Mamy kilka spraw do załatwienia w weekend, obiecaliśmy twojej ciotce Jo odwiedzić ją, może następny tydzień?
— Myślałam o środzie.
— Oh, kochanie, mamy zarezerwowane bilety do kina na środę. Może by czwartek?
— Draco spotyka się z przyjaciółmi w czwartek, ale ja i Ralph możemy was odwiedzić. — Miała nadzieję, że Draco nie będzie miał nic przeciwko przesunięciu spotkania. Pani Granger nie odezwała się.
— Więc Draco nie przyjdzie? Może zamiast tego piątek? — Hermiona była zaskoczona słysząc rozczarowanie w głosie matki.
— Możemy umówić się innym razem, gdy będzie mógł. Jest… coś o czym muszę z wami porozmawiać.
— O Draco? Kłócicie się?
— Jak zawsze, mamo — zaśmiała się Hermiona. — Tak, to dotyczy jego. Ale nie, nie rozwodzimy się.
A przynajmniej próbujemy.
— Dobrze — powiedziała pani Granger brzmiąc niepewnie. — Więc to poważne, ale może zaczekać do czwartku?
— Tak. Ale nie myśl o tym, to nie sprawa życia i śmierci. — Hermiona zdała sobie sprawę, że jej rodzice mogą się martwic. — To też nic strasznego — dodała próbując powiedzieć to radośnie. — Prawdę mówiąc, w niedalekiej przyszłości możemy się z tego śmiac. Oh, nie ważne, pogarszam jeszcze sytuację. Po prostu, nie martwicie się. Ralph i ja zawitamy do was w czwartek, może być około piątej trzydzieści?
Rozmawiali jeszcze trochę, a potem życzyli sobie dobrej nocy. Hermiona dołączyła do Draco, gdy układał Ralph'a do snu.
