Ich randka miała odbyć się wieczorem. Ralph opowiadał o grach, w które zamierza się pobawic razem z Jamesem i Lily, sprawiając, że jego rodzice bardziej się denerwowali.

— James ma zabawkową miotłę — powiedział chłopiec łapiąc się Draco, gdy przygotowywali się do wyjścia. — Mogę na niej polatać, tato?

— Oczywiście — odarł Malfoy, gdy Hermiona zniknęła w płomieniach. — Ale tylko, gdy wujek Harry albo ciocia Ginny są w pobliżu, dobrze? I nie spadnij z miotły.

— Okej. Mama spakowała moje ciężarówki, więc możemy się nimi pobawić!

Draco uśmiechnął się.

— Brzmi zabawnie.

Wrzucił proszek Fiuu w płomienie i wszedł do kominka.

— Grimmauld Place.

Gdy dotarli na miejsce, Ralph ciągle mówił.

— To jest fajne. Ja puszczam moją ciężarówkę, James swoją. Czasem moja jest szybsza, a czasem jego.

— Cóż, mam nadzieję, że wygrasz — wyszeptał Draco, a potem zaśmiał się na widok Harry'ego, który patrzył na niego podejrzliwie.

— Planujesz coś złego, Draco? — zapytał Potter zbliżając się do nich.

— Mówię mu, żeby grał fair. — Malfoy postawił syna na podłogę.

— Wujek Harry! — Przywitał się Ralph zanim pobiegł poszukać Jamesa.

— Mówisz mu, żeby grał fair? — Harry spojrzał na Dracona sceptycznie.

— Wierz w co chcesz, Potter — uśmiechnął się Draco. Spojrzał za Hermioną, która rozmawiała z Ginny. Gdy rudowłosa go zobaczyła, kazała odwrócić się przyjaciółce. — Gotowa do wyjścia? — zapytał Malfoy. — Musimy się przebrać.

— Ginny dawała mi ostatnie wskazówki — westchnęła Hermiona z irytacją. — To nie tak, że nigdy nie byłam na randce, Gin.

— Ale ze swoim mężem nie byłaś — odparła rudowłosa. — Zresztą, ta randka jest wyjątkowa.

— Racja. I nie możemy się spóźnić — odparł Draco zmierzając do wyjścia. Ginny zatrzymała go.

— Czekajcie. Chciałam wam życzyć dobrej zabawy. Spokojnie. Nie myślcie o sobie jak o mężu i żonie, dobrze?

— Jasne. — Draco wyglądał na znudzonego i wziął garść proszku Fiuu. — Ciężko myśleć o kimś jak o żonie, gdy nie pamięta się jej poślubienia. Możemy już iśc?

Ginny skrzywiła się do niego.

— Byłeś dla mnie milszy przed utratą pamięci, wiesz?

— Wątpię w to — powiedział Malfoy, a Harry zaczął chichotać.

— Właściwie, nie byłeś — powiedział do Draco patrząc na drapieżne spojrzenie swojej żony. — Zawsze lubiłeś denerwować Ginny, jak żaden z jej braci.

Draco rzucił rudowłosej triumfalny uśmieszek zanim zniknął w płomieniach. Hermiona podążyła za nim za chwilę.

— Ginny to uwielbia — powiedziała Hermiona zirytowana. — Uwielbia dawać rady — romantyczne — a tak naprawdę, to wszystko jasne.

Draco pokiwał twierdząco.

— Jakby była ekspertem w dziedzinie utraty pamięci.

Hermiona westchnęła i podeszła do szafy.

— Cóż, zgodziliśmy się spróbować tego. O której mamy tam być?

— Siódmej trzydzieści. To daje nam ponad godzinę na przebranie. Możesz iśc pod prysznic pierwsza.

— Dzięki.

Godzinę później stali przed The Black Cat. Hermiona wzięła głęboki oddech, zaschło jej w ustach.

— Zawsze się denerwujesz przed randką? — zapytał Draco podając jej ramię.

— Czuję jakby ta randka była naprawdę ważna i nie możemy nic zepsuc — powiedziała biorą go pod ramię. — Z drugiej strony, nie pamiętam randek z ostatnich kilku lat.

— To niczym jak ja. — Draco puścił ją przodem do drzwi, które przytrzymywał kelner.

— Dzień dobry pani i panie Malfoy — powitał ich przyjaźnie. — Dawno państwa u nas nie było.

Draco uśmiechnął się do mężczyzny.

— Obydwoje byliśmy zajęci.

— Oczywiście, sir. — Kelner wziął parę menu. — Państwa miejsca — powiedział prowadząc ich do stolika dla dwojga. Odsunął krzesło dla Hermiony.

— Dziękuję — odparła zajmując miejsce. Kelner zaczekał cierpliwie aż złożą zamówienie. Gdy odszedł, Hermiona pochyliła się ku Draco. — Pamiętasz jego imię?

Malfoy zaprzeczył.

— Nie. Nie wygląda znajomo. — Spojrzał na miejsce do tańczenia, gdzie wirowało kilka par. — Chciałabyś zatańczyć?

Hermiona zbladła.

— Zatańczyć? — zaśmiała się nerwowo. — Nie jestem najlepszym tancerzem.

— Myślałem, że tańczysz nieźle, jak na Balu Bożonarodzeniowym.

— To było lata temu. Możemy zatańczyć po obiedzie, jeśli chcesz — zaoferowała mając nadzieję, że zapomni o tym. — Gdy napiję się wina.

Draco się zaśmiał.

— Dobrze. — Byli cicho przez chwilę, dopóki nie podano im wina. Draco bębnił palcami o stół, zastanawiając się co powiedzieć. — Wyglądasz dzisiaj pięknie — powiedział w końcu, ponieważ tylko to miał w głowie. Hermiona była ładna — nie mógł pozbyć się tego z głowy, gdy zobaczył ją ubraną. Była ubrana w prostą, raczej seksowną, czarną sukienkę i proste włosy, które nie zawsze tak wyglądały. Miała także różowy błyszczyk na ustach, co Draco uważał za pociągające.

— Dzięki — zarumieniła się Hermiona. — Nie byłam pewna… moje włosy nie chciały współpracować. — Spojrzała na niego, chcąc także powiedzieć jakiś komplement, ale nie wiedziała, co. — Jestem pewna, że wiesz, jak dobrze ty wyglądasz. Zawsze wyglądasz dobrze.

Draco zaśmiał się.

— To jest dziedziczne. Ralph odziedziczył to.

Minęło wiele czasu zanim rumieniec zaczął znikać z jej policzków, a Draco zdał sobie sprawę, że była wdzięczna za jego komplement. Uśmiechał się na tę myśl.

— Więc — odchrząknęła Hermiona biorąc przystawkę. — Co było z tobą przez ostatnie cztery, pięć lat?

Nie miała żadnego pojęcia o tym, co się z nim działo zanim zaczęli się spotykać. Ostatnie jej wspomnienie dotyczyło wspólnego rodzinnego procesu przed Wizengamotem.

— Trudno uwierzyć, ale się ożeniłem — powiedział Draco uroczyście.

— Naprawdę? — Uniosła brwi. — Kto jest tą wybranką?

— Nie mogę ci powiedzieć. Nie pamiętam.

Hermiona zaśmiała się.

— Była tak okropną żoną?

— Nie mam pojęcia — powiedział Draco. — Myślę, że moje wspomnienia o niej są bardzo ubogie.

— Biedna żona, żeby tak zostać zapomnianą.

— Oh, w porządku — odparł poważnie. — Rzecz w tym, że ona też mnie nie pamięta. Tak to działa.

Hermiona zachichotała i potrząsnęła głową.

— Historia naszego życia.

Draco zaśmiał się.

— Raczej żałosne, nie z naszej winy. — Wziął łyk wina. — Ale szczerze, myślę, że nic nie wydarzyło się w ciągu tych pięciu lat. Firma jest taka sama, co prawda, rozrosła się. To nie jest interesujące.

— Więc, mam pytanie.

— Oczywiście, że masz — odparł złośliwie. Oparła się pokusie, aby nie pokazać mu języka.

— Dlaczego mieszkamy w Malfoy Manor? Nie wiem dlaczego się na to zgodziłam.

— Rozmawiałem o tym z matką. Powiedziała, że ona i ojciec już nie chcieli już tam mieszkać, a kiedy się pobraliśmy, nam zaoferowali posiadłość. To było zanim zdecydowaliśmy się tam zamieszkać. Początkowo żyliśmy w mieszkaniu, ale stratą pieniędzy było nie zamieszkanie w Malfoy Manor. Na początku to było trudne, ale odnowiliśmy pokoje gdzie… gdzie różne rzeczy się zdarzyły.

— Oh. — Przez moment Hermiona rozważała jego odpowiedź. — To ma sens. Dlaczego mam się bać tych pokoi? To nie ich wina. Szczerze mówiąc, to słabo to pamiętam.

Draco wyglądał jakby czuł się niekomfortowo.

— Nie rozmawiajmy o tym.

Hermiona była zaskoczona. Przypuszczała, że nigdy nie przestanie zastanawiać się nad tym, jak czuł się Draco, gdy była torturowana. Musieli o tym rozmawiać zanim się pobrali, ale nie pamiętała tego, a jeżeli nie chciał rozmawiać o tym, nie podejmowała tematu.

— Okej, zatem mam inne pytane. — Draco nie odpowiedział, uniósł brwi jedynie. — Jakie były twoje plany pięć lat temu? Zamierzałeś założyć rodzinę, mieć żonę i dziecko?

— Jedzenie już jest — powiedział patrząc ponad jej ramieniem. Hermiona zmarszczyła czoło decydując, że nie będzie naciskać, dopóki kelner nie odejdzie. Draco entuzjastycznie zabrał się za swój stek.

— Prawdopodobnie trudno ci przypomnieć, ale może w jakimś stopniu było podobne to do tego, co teraz czujesz — powiedziała odnosząc się do swojego wcześniejszego pytania. Draco westchnął i oparł się o krzesło.

— Spokojnie, Granger, miałem zamiar odpowiedzieć. Myślałem, ok? To nie jest łatwe pytanie. — Przytaknęła, a on jakby na złość zaczął jeść. W końcu wziął łyk wina i odwrócił uwagę od posiłku. — Myślę, że miałem świetne plany na rozwój firmy. Zrealizowałem większość z nich w ciągu pięciu lat, to pamiętam, więc musiałem mieć jakieś inne. Wracając do tematu, moja matka zawsze naciskała, ale większość czasu byłem szczęśliwy będąc kawalerem. Potem zacząłem myśleć, że może miała rację. Uważam, że nie byłem zdesperowany, aby ożenić się, ale chciałem poważnego związku. — Uśmiechnął się do niej. — Czy ta odpowiedź ci wystarcza, czy mam coś jeszcze dodać?

— Jestem zadowolona.

— A co z tobą? Chciałaś być matką?

— Oczywiście, że chciałam — odpowiedziała natychmiast. — Myślę, że zawsze pragnęłam wyjść za mąż i mieć dzieci, ale nie włączałam tego do moich planów, ponieważ — teraz już mogę to powiedzieć — nie wierzyłam, że to kiedykolwiek się stanie. Było więcej atrakcyjnych dziewczyn niż apodyktyczna mugolska dziewczyna z burzą włosów, jak ja. Można powiedzieć, że zaczynałam żyć jak stara panna.

— Cokolwiek zaszło między tobą a Weasleyem?

— Wolę, gdy nazywasz go Ronem — powiedziała Hermiona marszcząc lekko czoło. — Wiesz, że jest wielu mężczyzn Weasleyów. Wracając, próbowaliśmy przez jakiś czas po wojnie. Ja wróciłam do szkoły, on nie i trudno było żyć w związku na odległość, zwłaszcza, że nie było… iskry między nami. Nie było tak, na jakie wyglądało.

— Oh.

Obydwoje przez chwilę byli cicho zajmując się posiłkiem, ale jej słowa zostawiły wrażenie, że ma być zadane jeszcze jedno pytanie, które wisiało w powietrzu. Żadne nie chciało go zadać, ale obydwoje chcieli znać odpowiedź na nie. W końcu Hermiona je zadała zajmując się swoim jedzeniem.

— Czujesz iskrzenie pomiędzy nami?

Draco zauważył, że zarumieniły jej się policzki, gdy zadała pytanie i jego twarz też zaczynała się czerwienic.

— Er. — Utknął w martwym punkcie i wziął łyk wina. — Nie zaprzeczę, że nie byłem dobry, mam na myśli… przypuszczam, że mogę sobie wyobrazić, dlaczego się w tobie zakochałem — wyjąkał.

— Ale nie czujesz tego teraz. — To było twierdzenie, nie pytanie. Draco podniósł wzrok ze swojego talerza i spostrzegł, że Hermiona patrzy na niego.

— Nie wiem. A ty?

To była bardzo wymijająca odpowiedź i Hermiona nie wiedziała, jak odpowiedzieć.

— Może, jeżeli pozwolimy. To nie tak, że robiliśmy wszystko, aby zaiskrzyło. — Potrząsnęła głową zaśmiała się. — Ginny powiedziała, żebyśmy o tym nie myśleli, a właśnie o tym rozmawiamy. Przypuszczam, że to moja wina. Porozmawiajmy o naszych przyjaciołach. Spotkałeś moich.

— Cóż, Golye jest asystentem menadżera Harpi, a Pansy jest szczęśliwą panią domu. Poślubiła Richarda Greengrasa, brata Daphne.

— Naprawdę? Często ich widujesz?

— Czasami. Pansy ma dwóch bliźniaków i są dosyć nieznośni.

Hermiona zaśmiała się.

— Jestem tego pewna. Czasami poradzenie sobie z Ralph'em jest trudne. Nie mogę sobie nawet wyobrazić, jakby było ich dwóch. Z historii Molly Weasley… — Reszta słów została niewypowiedziana. Spojrzała na swoją dłoń, którą trzymał Draco. Była tak pochłonięta rozmową, że nie zauważyła, jak kieruje swoją rękę na jej i przykrywa. Spojrzała na mężczyznę, który uśmiechnął się do niej.

— Co mówiłaś?

Hermiona wciągnęła gwałtownie powietrze, ale nie zabrała ręki. To było miłe, a sposób, w który gładził kciukiem jej kostki powodował ciarki.

— Dlaczego to robisz?

— Żeby zobaczyć, czy iskrzy.

— No i?

Draco zamilkł na chwilę zastanawiając się. Jego wcześniejszy komentarz na jej temat — że jest piękna — przewijał się w jego głowie przez cały wieczór. Zastanowił się, jak mógł to wcześniej przegapić. Naprzeciwko niego siedziała piękna kobieta, a on, mężczyzna, nie mógł nic poradzić na to, co się działo. Iskrzyło, ale czy tak jak się tego spodziewali.

— Nie jestem jeszcze pewny. Zatańczmy.

Hermiona zmusiła się, aby iśc na parkiet próbując ukryć rozczarowanie. Była niemal pewna, że poczuła coś, gdy ją dotknął, ale on tego nie poczuł. Była zażenowana i zmieszana.

Draco poprowadził ją na środek i położył rękę na jej tali.

— Nie bądź taka spięta — zbeształ ją delikatnie. — Piłaś już wino.

Pokiwał głową zadowolony, gdy położyła ręce na jego ramionach i zaczęli poruszać się w takt muzyki. Zdziwił się, że nie była nawet w połowie tak złym tancerzem, jakim myślała, że jest. Być może nie pamiętała ich tańczenia a ostatnich pięciu lat.

Hermiona zrelaksowała się, gdy piosenka trwała, a Draco był wdzięczny za to. W jego opinii tańczyli zbyt od siebie oddaleni, ale wahał się przysunąć ją bliżej siebie, gdy się broniła. Przybliżył się na niej na pół kroku i przysunął bliżej. Wahała się przez chwilę, ale w końcu położyła ramiona na jego i oparła głowę o ramię. Rozkoszowała się jego silnym, męskim ciałem przed nią, ale powiedziała sobie, że tylko grali na pokaz. W końcu byli znani w The Black Cat. Kreślił wzory na jej plecach palcami i odwrócił głowę, aby coś wyszeptać.

— Cholera, myślę, że Ginny miała jeden raz w życiu rację.

Hermiona podniosła głowę, aby spojrzeć mu w oczy.

— Co masz na myśli?

— Ten pomysł z randką. Nie pamiętam nic więcej poza wczorajszym dniem, ale teraz zrozumiałem. Jeżeli nasza pierwsza randka była chociaż trochę podobna do tej, to nie dziwię się, że byliśmy na drugiej.

To wszystko co powiedział, ale Hermiona wiedziała, co miał na myśli. Mogli nie pamiętać zakochiwania się w sobie, ale wiedzieli, że istnieje taka możliwość w przyszłości.

Czując się trochę zmieszana, kobieta położyła z powrotem głowę na jego ramieniu, nie czując się dobrze, gdy miała jego twarz, usta tak blisko jej. Wydawało się zbyt zachęcające, zbyt łatwe, aby go pocałować. Hermiona nie czuła się jeszcze na to gotowa i spróbowała skoncentrować się na wzorach, które kreślił.

Draco starał się nie zwracać uwagi na jej oddech, który łaskotał go w szyję i wysyłał dreszcze po plecach. Zastanawiał się, czy było tak też za pierwszym razem i zainteresowanie przyszło tak nagle, czy po prostu pamiętał w pewien sposób, jak to było kochać Hermionę.

Kiedy piosenka się skończyła, kobieta podniosła głowę z jego ramienia.

— Masz ochotę na jeszcze raz? — zapytał. Przytaknęła.

— Dobrze, jeszcze jedna.

Przetańczyli jeszcze trzy piosenki dopóki Draco nie skierował jej w stronę stolika.

— Robi się trochę tłoczno — powiedział zmierzając do stolika. — Masz ochotę na deser?

Kobieta się uśmiechnęła.

— Uwielbiam desery. Wiesz, co mają?

Było wpół do dziesiątej, gdy dotarli do domu. Draco zaśmiał się, gdy on i Hermiona aportowali się do rezydencji.

— To dziwne, wracać do domu razem — powiedział chichocząc. — Zazwyczaj po randce odprowadzałem cię zanim wróciłem. Ale teraz mieszkamy razem.

— Nawet dziwniejsze, że dzielimy sypialnię — uśmiechnęła się Hermiona. Skierowała się w stronę pokoju. — Powinniśmy to powtórzyć.

— Pytasz mnie o wyjście? — zapytał złośliwie. — Nie masz mnie dość?

— Prawie — odpowiedziała nie próbując nawet zamaskować uśmiechu.

— Cóż, jeśli ty tego nie zrobisz, to ja. Spotkasz się ze mną jeszcze?

— Draco, dzielimy sypialnię. — Hermiona czuła się zażenowana, że musiał pytać. — Nie musisz pytać, jesteśmy małżeństwem.

— Więc to oznacza tak?

Zarumieniła się nie przyzwyczajona, aby ktoś zapraszał ją na randkę.

— Tak, to oznacza tak.

— Dobrze — uśmiechnął się. Draco otworzył drzwi ich sypialni i wpuścił ją przodem.

— To naprawdę dziwne, nieprawdaż? — zapytała Hermiona siadając na łóżku i zdejmując buty. — To znaczy, jesteśmy małżeństwem, ale praktycznie byliśmy na swojej pierwszej randce. Nie jestem pewna, jak powinniśmy się zachować.

— Ja też — przyznał ściągając obuwie i zostawiając w garderobie. — I jeszcze bardziej skomplikowane… — przerwał ściągając pasek.

— Co? — zapytała zdejmując kolczyki. — Co jest skomplikowane?

— Nic. — Draco odwiesił pasek i wyszedł z przebieralni z pidżamą. — Myślałem po prostu, że to dziwne, iż najpierw cię nienawidziłem, potem kochałem, znów nienawidziłem i… starałem nie nienawidzić znów. — Zażenowany odchrząknął głośno. — Idziesz pierwsza do łazienki?

— Możesz iśc. — Zaakceptowała jego nagłą zmianę tematu. Odłożyła naszyjnik i położyła się na łóżku. — Nie siedź długo, jestem trochę śpiąca.

— Nie będę. — Wślizgnął się do pomieszczenia i zdjął ubrania. Wszedł pod prysznic i westchnął, gdy ciepła woda zaczęła spływać po jego ciele. Hermiona miała rację, że to dziwne zapraszanie się na randki. Chciał ją pocałować — niemal to zrobił, kiedy tańczyli — ale wydawało się, że to za szybko. Zaczynał się w niej zakochiwać — a może już się tak stało? Podczas jednej nocy, w trzy godziny, wszystko się zmieniło. Ale na dobre.

Zirytowany nieco, Draco skończył i zaczął myc zęby. Otworzył drzwi i zobaczył, że Hermiona zasnęła; włosy rozsypały się po poduszce, powracając do swojego naturalnego stanu bałaganu. Zbliżył się do niej i zatrzymał na chwilę, aby spojrzeć na nią. Musiał być ślepy nie zauważając, jak ładna była. Nie tradycyjna piękność, ale na swój sposób. Powstrzymał się przed dotknięciem jej policzka i zamiast tego potrząsnął jej ramieniem.

— Twoja kolej.

Hermiona otworzyła oczy i mrugnęła kilkakrotnie zanim się podniosła.

— Dzięki.

Zabrała swoje rzeczy i skierowała do łazienki. Draco nadal nie spał, gdy skończyła i czytał książkę. Zgasił światło, gdy weszła do łóżka.

— Dobranoc, Draco — powiedziała Hermiona okręcając się kocem.

— Dobranoc — odpowiedział tłumiąc ziewnięcie i zamykając oczy.