Następnego dnia była sobota, więc ani Draco, ani Hermiona nie mieli nastawionych budzików. Granger obudziła się, gdy poczuła czyjś oddech na uchu.
Ralph, pomyślała nie otwierając oczu. Westchnęła zadowolona rozkoszując się ciepłem. Potem zamarła i otworzyła oczy, stając się bardziej świadoma co do swojego otoczenia.
Ralph był u Potterów.
To ręka Draco ją obejmowała, do jego klatki była przytulona, głowę pod jego brodą i rękę na jego biodrze.
To był Draco.
Instynktownie Hermiona odsunęła go do siebie i usiadła, czując jak szybko bije jej serce. Spojrzała na zegarek, gdy mężczyzna jęknął.
— Jest nadal wcześnie — wymamrotał przesuwając się na swoją stronę i przykrywając twarz poduszką. Byli pośrodku łóżka, więc Hermiona nie mogła nakrzyczeć na niego, że był na jej połowie. Nie mniej jednak, wstrząśnięta, wyszła z łóżka.
— Idę do ubikacji — powiedziała, gdy Draco się układał wygodnie. — Śpij dalej.
Hermiona poszła do łazienki, zamknęła za sobą drzwi i z westchnieniem oparła się o nie. Nie wiedziała, dlaczego takim szokiem było dla niej obudzenie się i obejmowanie z Draco. Był to żywy dowód na to, co stało się poprzedniej nocy. Hermiona zdała sobie sprawę, że nie nienawidzi mężczyzny. Poczuła, że iskra pomiędzy nią a Ronem nie była tak silna jak teraz pomiędzy nią a Malfoy'em, co trochę ją przestraszyło.
Skończyła pobyt w łazience i wyszła z pomieszczenia, rozglądając się za pamiętnikiem. Musiała dowiedzieć się, jak to się zaczęło.
Było wpół do ósmej, kiedy Hermiona odnalazła stare zapiski. Śniadanie zazwyczaj jedli o ósmej. Wyszła z pokoju po cichu zamykając drzwi i zdecydowała się iśc do biblioteki, aby spędzić czas w samotności.
Znalazła odpowiedni zapis z szesnastego czerwca.
Drogi pamiętniku,
Nie wiem, co podkusiło mnie, aby umówić się z Malfoy'em. Myślę, że pytał tak długo, że po prostu nie mogłam odpowiedzieć „nie". To znaczy, on nie jest aż tak okropny. Przynajmniej tak wtedy pomyślałam, gdy się zgodziłam.
I, przyznając się, nie byłam na randce od wieków.
Stanął w drzwiach mojego biura dzisiaj, pierwszy raz od dwóch lub trzech tygodni. Myślę, że to może przez to. Przez te tygodnie miałam czas, aby pomyśleć i (naprawdę to mówię?) zatęsknić za nim. Zastanawiałam się, czy to był ostatni raz, kiedy go widzę. Pomyślałam, że może już nigdy nie zaprosi mnie na randkę i zastanowiłam, co by było, gdybym się zgodziła. Zastanawiałam się, jakby to było się z nim spotkać. Myślałam, że to był ostatni raz, gdy ktoś zaproponował mi wyjście.
A kiedy zapytał, zgodziłam się. Jesteśmy umówieni na piątkowy wieczór. Myślę, że nie powiem jeszcze Ginny, Ronowi i Harry'emu. Jestem pewna, że byliby źli, poza tym, to tylko jedna randka.
Hermiona
Cztery strony dalej znajdował się opis randki. Hermiona z niecierpliwością zaczęła czytac, spostrzegając, że charakter pisma był mniej czytelny.
Drogi pamiętniku,
Dziś była nasza randka. Szczerze, było lepiej niż oczekiwałam. Myślałam, że jedno z nas wyjdzie w połowie, ale dotrwaliśmy do końca. Wcale to nie oznacza, iż nie było to trochę surrealistyczne pójście na randkę i cieszenie się nią z Draco Malfoy'em.
Na początek, przyszedł po mnie do mieszkania. Pomyślałam, że jest bardziej zdenerwowany ode mnie i zapytałam go o to. Powiedział, że chciał, aby wszystko było idealne. Więc Malfoy potrafi być uroczy mimo wszystko.
Obejrzeliśmy The Magican, wystawę z różnymi trikami, które można wykonywać różdżkami. Nie zwyczajne, praktyczne zaklęcia, których używają czarodzieje. Spodobało mi się, gdy stworzył masę bąbelków na scenie. Jego fajerwerki nie były jednak lepsze od tych z Magicznych Żartów Weasleyów.
Po wszystkim zjedliśmy obiad w The Black Cat. Jedzenie było wyśmienite. Draco starał się mnie przekonać do tańczenia, ale odmówiłam. Lepiej żebym nie tańczyła. Jedyny raz, kiedy spróbowałam — na Balu Bożonarodzeniowym — pozostawił niemiłe wspomnienia.
Mimo wszystko, obiad był miły. Rozmawialiśmy na różne tematy. Nigdy nie wiedziałam, że uczęszczał na zajęcia z uzdrowicielstwa przez dwa miesiące zanim zdecydował, że to nie praca dla niego. Nie mogę uwierzyć, że zmarnował dwa miesiące — mogłabym mu powiedzieć, że to do niego nie pasowało. Nie wyobrażam go sobie jako cierpliwego i miłego dla tych chorych ludzi. Potem, mimo wszystko musiałam przyznać, że to miło z jego strony.
Po deserze odprowadził mnie do domu i zapytał o kolejną randkę. Szczerze mówiąc, zawahałam się z odpowiedzią. Po tym wszystkim, czym była jedna randka z resztą naszej przeszłej historii? Postanowiłam zaryzykować. Wydawał się być szczerze zadowolony, więc teraz jesteśmy umówieni na kolejną niedzielę wieczorem.
Powinnam powiedzieć reszcie? Nie, to tylko dwie randki. I ponadto, nie muszą wiedzieć wszystkiego.
Hermiona pospiesznie zaznaczyła stronę, na której skończyła i zamknęła dziennik, gdy zobaczyła, iż otwierają się drzwi biblioteki. Wszedł Draco wyglądający na zadowolonego.
— Czas na śniadanie — oznajmił. — Nie ma potrzeby wysłuchiwać listy marzeń trzylatka. Przysięgam, to nienormalne być tak elokwentnym. Co mu czytasz, słownik?
— Czasami — odpowiedziała Hermiona bez zająknięcia.
— Naprawdę?
— Skąd mogę wiedzieć? — zaśmiała się. — Zapomniałeś, że nie pamiętam.
— No tak. — Draco zaczekał na nią przy drzwiach i razem skierowali się do jadalni. — Ale to miła odmiana nie musieć słuchać.
— Ale kiedy dorośnie i przestanie odzywac się to taty, zatęsknisz za tym.
Draco westchnął i zajął miejsce.
— Prawdopodobnie. Ale nie teraz. — Sięgnął po bekon. — Nie uważasz, że może straciliśmy naszą pamięc przez doprowadzenie do szaleństwa przez niego?
Hermiona zmarszczyła czoło.
— Draco — zbeształa go. — Powinieneś być szczęśliwy, że jest mądrzejszy od innych trzylatków.
Wyglądał na skaranego.
— Wiem. Jestem z niego dumny. Ale szczerze, Hermiono, jest straszną gadułą. Ma to po tobie?
Wyglądała na urażoną.
— Sugerujesz, że jestem gadułą?
Draco się zaśmiał.
— A nie jesteś?
— Może, gdy byłam mniejsza, ale mam nadzieję, że wyrosłam z tego. — Odwzajemniła jego uśmiech. — Dlaczego? Byłeś cichym, nieśmiałym, spokojnym chłopcem?
— Nie — zaśmiał się. — Ale byłem spokojniejszy od Ralph'a, jestem pewien. O której porze mamy go odebrać tak w ogóle?
— Przed lunchem. Harry i Ginny oczekują gości i trójka dzieci pałętających się pod nogami nie jest dobra.
— Więc mamy wolne popołudnie? — Draco przeżuwał starannie jedzenie. — Co chcesz robić? Jakieś miejsce odwiedzić?
— Nie zupełnie. — Hermiona przywołała Proroka Codziennego. — Zobaczmy, czy jest coś ciekawego.
Otworzyła gazetę i zaczęła ją przeglądać.
— Jakieś sztuki? — zapytał Draco.
— Myślę, że Ralph by nie wytrzymał — odpowiedziała roztargniona. — Nie jestem nawet pewna, czy ma wystarczająco lat. Myślałam może o jakiejś wystawie…
Draco zmarszczył nos.
— Wystawa? Czy to nie brzmi nudno?
Hermiona zignorowała go.
— Może muzeum na Pokątnej ma coś odpowiedniego dla Ralph'a. Większość wystaw jest interaktywna, wiesz, więc nie będziemy się nudzić. Możesz nawet nauczyć się czegoś.
— Nie wiem, Hermiono. Nie brzmi to jak coś na co zabierałaś Ralph'a? Może już tam był, ale tego nie pamiętamy.
— Masz rację. — Wypiła łyk kawy, która zaczynała być już zimna. — Może zapytam Ginny, czy już tam byliśmy. Jeżeli tak, zawsze możemy zabrać Ralph'a do mugolskiego miejsca — Lego Land albo Thorpe Park.
— Mugolskie?
— Thorpe Park — odpowiedziała Hermiona z uśmiechem na twarzy. — Bardziej to miejsce dla ciebie niż dla Ralph'a, więc odłóż swoje głupkowate uprzedzenia, że mugole nie potrafią się bawić. Zapytam Rona, czy chce iśc, jeżeli nie masz nic przeciwko. Może zając się Ralph'em, podczas gdy ty i ja możemy się trochę zabawić. — Uśmiechnęła się.
— Zabawić?
— Spodoba ci się, obiecuję.
— Nie chciałby Weas… Ron także się zabawić?
— Nie psuj zabawy, Draco — żachnęła się. — Już tam był. Poza tym, dlaczego mam bawić się z Ronem, skoro mogę z tobą?
Draco uniósł brwi zaintrygowany jej zachowaniem.
— To będzie nasza druga randka?
— Dokładnie.
Cała trójka Malfoy'ów wróciła do domu wieczorem zmęczona, ale zadowolona. Ralph usnął w ramionach Dracona i Hermiona użyła zaklęcia, aby go umyć, aby go nie budzić i nie kazać tego robić Jeeves'owi.
Później, kiedy już byli w łóżku, Draco nadal chichotał. Bawił się lepiej niż mógł o tym pomyśleć, ale to nie z powodu zabawy. To dlatego obok kogo siedział.
— Co? — zapytała Hermiona zauważając, że Draco patrzy na nią.
— Twój krzyk brzmiał śmiesznie.
Wyrzuciła przed siebie ręce zdesperowana.
— A ty ciągle o tym? Śmiałeś się z tego przez cztery godziny!
Zaśmiał się.
— To jest śmieszne. Nigdy nie słyszałem, żebyś krzyczała — no dobrze, może i słyszałem wcześniej. — Uśmiech mu zrzedł, gdy przypomniał sobie, kiedy była torturowana. — Ale tym razem twój krzyk był inny.
— Przypuszczam, że też powinieneś krzyczeć podczas jazdy — powiedziała obronnie z zarumienionymi policzkami. — To byłoby zabawne. Tak w ogóle, też to robiłeś.
— Oh, tylko dlatego, że mi kazałaś. — Uśmiechnął się bezczelnie. Hermiona przewróciła oczami i wspięła się do łóżka kładąc obok niego i mrucząc pod nosem. — To było zabawne. — Odwrócił się, aby się do niej uśmiechnąć. — Miła randka.
Jego uśmiech, że złość Hermiony minęła i zapatrzyła za długo na niego, a potem odwróciła wzrok.
— Tak, było. Powinniśmy to powtórzyć.
— Pytasz mnie o wyjście ponownie.
Hermiona zaśmiała się.
— Jesteś taki pewny siebie. — Zgasiła światła i przesunęła na swoją stronę odwracając plecami do Draco. — Dob… — Zamarła, gdy poczuła rękę mężczyzny na swoim ramieniu.
— Bo jeżeli pytasz, to moja odpowiedź brzmi tak.
Zadrżała, gdy przejechał palcami po jej skórze powodując gęsią skórkę.
— Będę o ty pamiętać, jeżeli kiedykolwiek zapytam.
— Nie podobało ci się? — zapytał miękkim głosem.
— P… Podobało — wyjąkała Hermiona z szybko bijącym sercem. Odwróciła się, aby na niego spojrzeć. — Draco, rozpraszasz mnie.
— Przed czym? — Spojrzał na nią niewinnie.
— Przed… przed zaśnięciem — odpowiedziała kulawo. — Staram się usnąć.
Zaśmiał się.
— Dobranoc zatem, Hermiono.
— Dobranoc. — Kobieta ponownie się odwróciła, czując cały czas mrowienie na ramieniu. Leżała nie mogąc zasnąć, podczas gdy Draco już spał. Słuchała jak oddycha, przeklinając że przypadkowo może ją obudzić. W końcu Hermiona westchnęła i usiadła. — To przesada.
Przesunęła się delikatnie, tak aby go nie obudzić do niego i wtuliła w zgięcie jego ramienia. Leżał płasko na plecach, a ona na boku z jedną ręką na jego tali. Było dobrze. Po kilku minutach zapadła w sen. Zostali brutalnie obudzeni o poranku przez Ralph'a, który wbiegł do ich pokoju.
— Dzień dobry! — krzyknął wskakując na łóżko. Jęknęli rozbudzając się i odsuwając od siebie.
— Co? — zapytał Draco zaspany patrząc na swojego syna, którego blond włoski sterczały na wszystkie strony.
— Dzień dobry! — powtórzył chłopiec odrzucając pościel, aby uściskać Draco, a potem Hermionę. — Obudziłem się. Chciałem obudzić też was.
— Kiedyś spoję go Eliksirem Nasennym — wymamrotał Draco do Hermiony zanim podniósł się i złapał syna. — Chciałeś nam przeszkodzić, prawda? — zapytał łaskotając Ralph'a i powodując, że chłopiec zaczął się śmiac. — Takie to zabawne?
Ralph nie mógł odpowiedzieć bezradny od ataku ojca.
— Stop — powiedział w końcu z zarumienioną twarzą. Malfoy przestał i uśmiechnął się do Ralph,a który oddychał ciężko.
— W porządku? — zapytała Hermiona odgarniając włosy z twarzy chłopca. Przytaknął i usiadł.
— Jestem głodny.
Hermiona spojrzała na zegarek — wpół do ósmej.
— Dobrze, chodźmy na śniadanie.
— Ostatnia osoba, która się ubierze i pojawi na śniadaniu jest gnomem! — krzyknął Draco i wygramolił się z łóżka biegnąc do garderoby. Ralph krzyknął i wyskoczył z łóżka kierując się do swojego pokoju.
— Jesteście tacy dojrzali. — Hermiona szybko wyszła z łóżka i podbiegła do szafy nie chcąc być ostatnia na dole.
Malfoy'owie cieszyli się śniadaniem, wszyscy w znakomitych humorach. Hermiona usiadła potem z Ralph'em i pomogła mu nauczyć się pisać swoje imię. Postanowili podejść krótki spacer w ogrodzie przed obiadem, wszyscy szczelnie opatuleni. Po południu Draco zajął się Ralph'em podczas gdy Hermiona postanowiła dokończyć rzeczy do pracy. Poddała się szybko nie mogąc skoncentrować, ponieważ Ralph co chwila przybiegał, aby pokazać jej, co ulepił z gliny. Dołączyła do obydwu mężczyzn i razem z Draco spróbowali wyrzeźbić imitację Hogwartu. Później zapytali Ralph'a, w którym domu chciałby być i obydwoje oburzyli się, gdy usłyszeli, że w żółtym, ponieważ to jego ulubiony kolor.
— Hufflepuf! — wykrzyknął Draco. — Żaden mój syn…
— Hufflepuf! — powtórzył Ralph chichocząc. — Hufflepuf!
Ani Draco ani Hermiona nie potrafili zachować powagi i po chwili cała trójka wybuchła głośnym śmiechem. Hermiona nie zawracała sobie głowy pracą do końca wieczora.
Kiedy nadszedł poniedziałek, Hermiona niechętnie wstała z łóżka. Ku niezadowoleniu Draco, nadszedł kolejny tydzień. Gdy szła na śniadanie, przypomniała sobie, że nie zrobił pracy, którą miała wykonać podczas weekendu. Zdecydowała się opuścić śniadanie i udać prosto do biura po drodze powiadamiając Draco i szybko wychodząc.
Hermiona skończyła nadrabiać pracę o godzinie dziesiątej i zanim mogła zając się tym co zazwyczaj, pojawiła się Ginny na plotki. Kobieta nie szczególnie chciała rozmawiać z Ginny — będąc szczerą, wolała porozmawiać z mniej ekscytującą się Fleur niż z rudowłosą, ale to w końcu ona zasugerowała randkę. Spojrzała niczym z tęsknotą na dokumenty na biurku, ale postanowiła odpowiedzieć na pytania przyjaciółki.
— Więc jak było? Ron powiedział, że czuliście się komfortowo w swoim towarzystwie, ale to Ron. Więc, co się stało?
— Przypuszczam, że jak na pierwszą randkę było dobrze. Zjedliśmy obiad, rozmawialiśmy, tańczyliśmy.
— Tańczyliście? — zapiszczała Ginny. — Powoli?
— Tak.
— To dzieje się znacznie szybciej niż za pierwszym razem. Pamiętam, jak opowiadałaś mi o tym wtedy i mogę powiedzieć, że po około roku brzmiało to nieco nudnie. Wiesz co robiliście? Wy…
— Tak, Ginny, oglądaliśmy The Magican. Ale masz rację — Hermiona zmarszczyła czoło. — To dzieje się szybciej niż wtedy, ale może dlatego, że żyjemy razem. Nie wspominając o dzieleniu jednego łóżka.
— Oh, właśnie, jak z tym?
— Jak z tym? Tak samo jak wcześniej. On ma swoją połowę, ja swoją. — Technicznie rzecz biorąc to była prawda. Było małym kłamstwem, że nie potrafią utrzymać się na swoich stronach, ale Ginny nie musiała o tym wiedzieć.
— Oh. — Rudowłosa brzmiało na rozczarowaną. — Ron wspominał coś, że poszliście do wesołego miasteczka. Powiedział, że ty i Draco byliście razem przez cały czas.
— Nie cały czas — odpowiedziała Hermiona obronnie. Rumieniec wypłynąć jej na twarz. — Większość czasu. To była taka jakby nasza druga randka. Draco jest lepszy niż mi się wcześniej wydawało.
Ginny potaknęła aprobująco.
— Teraz brzmisz jak ty. Kiedy macie następną randkę?
— Nie wiem, nie rozmawialiśmy o tym. Muszę odwiedzić moich rodziców w tym tygodniu.
— Pocałowaliście się już?
— Nie od czasu tego jednego w Norze. Jednak myślę, że powoli do tego zmierzamy — przyznała Hermiona z rumieńcem na twarzy.
— Nie uważam, aby miało być coś złego w pocałowaniu go, Hermiono. Robiliście to już miliony razy, po prostu nie pamiętacie. Nie bój się zbliżyć do niego! W końcu i tak to się stanie.
— Nie boję się! Po prostu potrzebuje czasu. Minęło dopiero kilka tygodniu. Około miesiąca. — Gdy to powiedziała, Hermiona poczuła jakby minął rok. — Czuję, jakby minęło więcej czasu.
— Mogę to sobie wyobrazić — odparła Ginny współczująco. Zaczęły rozmawiać na inne tematy i o urodzinach George'a, które nie były świętowane tak jak kiedyś, ponieważ to także dzień Freda. W końcu Hermiona wygoniła Ginny, ponieważ była prawie jedenasta. Po wczesnym i szybkim lunchu, Hermiona zdecydowała, że musi zrobić większą część swojej pracy przed południem, ale jej plany zostały pokrzyżowane przez nagłe spotkanie. O czwartej postanowiła zawiadomić Draco, że będzie później. Nie otrzymała odpowiedzi, ale na pewno dostał jej wiadomośc.
Ralph i Draco byli w połowie kolacji, gdy dotarła do domu. Ralph przywitał ją radośnie i cieszyła się, że przynajmniej on jest zadowolony na jej widok. Draco miał na twarzy grymas i nie odzywał się do końca posiłku. Wreszcie znalazła czas, aby z nim porozmawiać, gdy położyła Ralph'a do łóżka.
— Jaki masz problem, Draco? Powiadomiłam cię, że będę później. Dostałeś moją sowę?
— Tak — odpowiedział drwiąco. — Dostałem. Naprawdę, nie wiem po co przybyłaś na kolacje, powinnaś zjeść na mieście.
— O czym ty mówisz? — zapytała ze złością. Draco odwrócił się do niej i wyciągnął palec oskarżycielsko.
— Co stało się podczas weekendu, że chciałaś mieć wolne? Rano wyszłaś szybko, wróciłaś późno — myślałem, że podczas weekend dogadywaliśmy się. Albo byłem jedynym, który tak myślał — zakończył gorzko. Hermiona patrzyła na niego zaskoczona.
— Uważasz, że chciałam wziąć przerwę tak jak ty wcześniej? Uzgodniliśmy chyba, że tak długo jak się o tym informujemy, jest ok. Czy może jesteś jedynym, który może wrócić później?
— Jeśli dobrze pamiętam to też byłaś na mnie za to zła.
— Ponieważ nie powiedziałeś! Napisałam do ciebie, że będę pracować do późna — co jest w tym złego?
— Co jest złego? Chodzi o to, Hermiono, że myślałem, że podczas weekendu nastąpił jakiś postęp, że lubiłaś to. Ale przy pierwszej okazji, wycofujesz się.
Właśnie wtedy Hermiona zdała sobie sprawę, że w on w ten sposób próbuje ukryć co go boli. Czuł się zraniony, ponieważ myślał, że nie podobały jej się ich randki i nie chciała z nim spędzać więcej czasu. Zalała ją fala współczucia i rozdrażnienia. Rozdrażnienie wygrało.
— Wycofuję się? Tak to nazywasz? Specjalnie napisałam ci, że muszę trochę nadrobić — odpowiedziała. — Tak ciężko w to uwierzyć? To dlatego, że podczas ostatnich dni bawiłam się dobrze i musiałam nadrobić. Nie zrobiłam nic do pracy w weekend, pamiętasz? Najpierw poszliśmy do parku rozrywki, potem pomagałam Ralph'owi z pisaniem, a następnie rzeźbiliśmy w glinie. — Ku jej niezadowoleniu, Hermiona poczuła gorące łzy płynące po policzkach, gdy myślała o wszystkich stresach. — Poszłam wcześniej do biura z nadzieją na nadrobienie wszystkiego i prawie to zrobiłam, tyle że przewijało się mnóstwo klientów, a potem nagłe spotkanie. Chciałam to skończyć przed kolacją, naprawdę. Starałam się, ale było tego za dużo i kiedy wreszcie zjawiłam się w domu, byliście w połowie jedynego posiłku, który mogę zjeść z tobą i Ralph'em, a ty robisz mi wyrzuty!
Ku ich rozczarowaniu łzy nadal spływały jej po policzkach. Sięgnęła po chusteczkę z pudełka, które stała na stoliku obok łóżka i usiadła na jego brzegu. Draco patrzył na nią czując się winny.
— Przepraszam — powiedział z wahaniem nieprzyzwyczajony do przepraszania: nienawidził, gdy płakała. — Nie chciałem cię zdenerwować.
— W porządku — odpowiedziała cicho. — Nie chciałam płakać. Ten cały stres przez cały dzień, a potem powrót do domu…
Draco przeszedł przez pokój i kucną przy niej. Wziął od niej chusteczkę i wytarł policzki z łez tak jak ona robiła to z Ralph'em.
— Nie płacz więcej. Pomyślałem, że chcesz trochę wolności i tak, zgodziliśmy się na to, ale nie oczekiwałem, że po takim świetnym weekendzie.
— Nie potrzebowałam — zapewniła go wycierając oczy. — Mówiłam prawdę, naprawdę miała dużo pracy.
Uniósł rękę i dotknął jej policzka kciukiem. Hermiona zatrzymała go zdając sobie sprawę jak w tej chwili wygląda.
— Nie, wyglądam okropnie.
Zachichotał chcąc, aby zobaczyła, jak bardzo się myliła.
— Nie, nie wyglądasz.
Położył rękę na jej szyi i przysunął do siebie jej usta. To nie było jak wtedy, gdy cmoknęli się szybko w Norze na oczach wszystkich. Draco całował ją delikatnie i powoli pieszcząc jej usta, a ona wsadziła palce w jego włosy. Pogłębiał pocałunek, tak jak chciał to zrobić w The Black Cat, gdy tańczyła w jego ramionach.
Hermiona zamknęła oczy i pozwoliła się zatracić w pocałunku zapominając o wszystkim. Nie potrzebowała pamięci; wiedziała, że jest jej mężem, jedynym mężczyzną, którego kochała i chciała całować.
W końcu oderwali się od siebie bez oddechu. Hermiona oparła swoje czoło o jego, chcąc zachować go blisko siebie. Chciała coś powiedzieć, ale nie wiedziała co. Draco odezwał się pierwszy.
— Pamiętasz coś? — zapytał odsuwając się lekko, aby spojrzeć jej w oczy. Spojrzała na jego zaniepokojony wzrok z lekkim uśmiechem.
— Nie — odpowiedziała całując go ponownie. — Może potem, teraz ciężko mi myśleć.
Zaśmiał się cicho i usiadł obok niej jedną ręką trzymając jej policzek i przysuwając bliżej. Ich usta spotkały się ponownie i ponownie, i kiedy Draco pociągnął ją do siebie leżała na niego. Położyła głowę na jego piersi oddychając głęboko.
— Trudno uwierzyć, że — powiedziała zamyślona dotykając ust palcami — to… — Przerwała rumieniąc się na to, co chciała powiedzieć.
— Co? — zapytał Draco bawiąc się jej włosami. — W co trudno uwierzyć? — naciskał, gdy nie odpowiadała.
— Nic.
— Hermiono. — Pociągnął ja lekko i usiadł. Spojrzał na nią surowo. — Powiedz.
Potrząsnęła głową.
— Nie wiem jak — powiedziała szczerze patrząc na niego błagalnie. Uniósł brew i patrzył na nią cierpliwie. Westchnęła. — No dobrze. Trudno uwierzy, że to… zakochiwanie się w tobie może być takie łatwe. — Zacisnęła palce na kołdrze unikając jego spojrzenia. Draco zaśmiał się delikatnie.
— Mogę powiedzieć ci to samo.
Hermiona spojrzała na niego.
— Nie uważasz, że to dzieje się zbyt szybko?
— Myślę, że nie mamy wyboru — odpowiedział wzruszając ramionami. — Byliśmy zakochani przez ostatnie pięć lat. Walczenie z tym było by… bezcelowe.
— Tak jakby słońce zapomniało wzejść po kilku dniach deszczu. — Hermiona zacytowała Narcyzę.
— Dokładnie. — Uśmiechnął się do niej Draco i wstał. — Chcesz iśc pierwsza pod prysznic, czy ja mam iśc? A może razem? — Spojrzał na nią sugestywnie. Hermiona zaśmiała się, wstała i odsunęła go lekko.
— Ja pójdę — powiedziała wchodząc do garderoby. — Miałam ciężki dzień. I nie idź za mną. — Spojrzała na niego dobitnie zamykając drzwi z wielkim uśmiechem. To niezwykłe jak po takim okropnym dniu wszystko może zmienić się tak, aby był najlepszy.
Tym razem, gdy kładli się do łóżka, leżeli szczęśliwie objęci pośrodku niego. Całowali się, a Draco był nawet skłonny do kroku naprzód, lecz Hermiona odmówiła. Powiedziała, że jest zmęczona i będzie szczęśliwa, gdy będzie mogła zasnąć w jego ramionach. Ale długo jeszcze nie mogła zasnąć, podczas gdy on już dawno.
Hermiona nadal nie mogła uwierzyć w fakt noszenia Ralph'a w swoim łonie przez dziewięć miesięcy, a potem urodzenie go. Wiedziała, iż nie jest dziewicą, ale nie pamiętała uprawiania seksu. Zawsze chciała oddać się całkowicie mężczyźnie, którego poślubi i przypuszczała, że tak się właśnie stało. Problemem było to, że nie pamiętała tego, więc techniczne, jej myśli nadal oscylowały przed tym faktem.
Czy pomogłoby jej, gdyby zapytała Draco o odnowienie przysięgi na nowo? Prawdopodobnie, ale to może przysporzyć kłopotów. Powróciła myślami do pocałunku i tego, jak naturalny był. Było dobrze. Nie była niewinna, żeby nie zauważyć reakcji jej ciała, gdy zaczęli się całować. Zarumieniła się na wspomnienie wcale—nie—zapomnianego uczucia pożądania. Kręcąc pierścionkiem na palcu, Hermiona postanowiła poddac się emocjom. Do diabła z jej nieśmiałością i skromnością. Z tą myślą usnęła.
