Tak więc, po czasie długim bardzo pojawia się następna miniaturka. :P
(kokosz, kobieto weź się w garść z łaski swojej i daj temu fandomowi coś konstruktywnego!)
I dziękuję za wszelkiego rodzaju łaski udzielone pod hasłem fav&follow.
I za komenta. Za to też.
THALUKE
ŚWIEŻOŚĆ
Świeże są limetki, ukradzione z jakiegoś ogrodu. Nożem, którym wcześnie zabijaliśmy demony, obieramy zielone skórki. Przekrawam tą którą trzymam na pół. To przyzwyczajenie. Wszystkim się dzielimy.
XxXxX
Świeży jest zapach właśnie umytych włosów Annabeth, kiedy usiłuję związać jasne loki w koński ogon. Podchodzi i bez słowa przejmuje ode mnie pracę. Jemu zajmuje to mniej niż minutę
XxXxX
Świeża jest woda z górskiego strumienia, który znajdujemy. Klękam, żeby się napić i nagle silne ramiona łapią mnie w pasie. Podnosi mnie nd ziemię i rusza ze mną w dół strumienia. Nie protestuję. To, żeby mnie puścił jest ostatnią rzeczą jaką bym chciała.
XxXxX
Świeże są usta chłopaka, którego całuję przypadkowo na ulicy. Smakują jak oranżada i śmiertelność. Przyciąga mnie bliżej, a ja nad jego ramieniem widzę niebieskie oczy, które wpatrują się we mnie ze skoncentrowaną wrogością
XxXxX
Świeże jest powietrze którym oddycham, wpatrując się w ślepia piekielnych ogarów. Żółte ślepia wpatrują się we mnie, a ja odwzajemniam spojrzenie.
-Uciekajcie-rzucam kątem ust, ale się nie rusza. Zaciska dłoń na ramieniu Annabeth, ale nie robi ani kroku w stronę Obozu.
-Uciekajcie-powtarzam, nieco głośniej, ale nie odwracam głowy. Nie chcę, by ogary zwróciły na nich uwagę.
-Thalia...-widzę, że próbuję protestować, ale go powstrzymuję.
-Uciekaj Castellan, uciekaj!
-Grace, jeśli zginiesz, zabiję cię!-warczy,, ale słysz, jak kroki Grovera oddalają się, razem z tupotem jego nóg i pytaniami Annabeth.
-Też cię kocham-mówię sama do siebie i atakuję.
XxXxX
Świeże, nienaruszone są moje uczucia, gdy patrzę mu w oczy. Niebieskie oczy, które należały do chłopaka, którego kochałam. Który stoi przede mną, gotów mnie zabić.
Te oczy wpatrują się we mnie z intensywnością, której nie rozumiem. Z dziwnym wyrazem.
Porusza ustami, ale ja nie rozumiem ani słowa.
"Kocham cię, Thalia"-słyszę w myślach, wspomnienie też jest żywe. Świeże.
-Ja ciebie też, idioto.
