Sakura weszła do szkoły idąc do klasy matematycznej. Już mniej więcej orientowała się gdzie co jest. Ino przyjechała do szkoły ze swoją nową przyjaciółką, Karin. Dzisiaj miała też przesłuchania do drużyny cheerliderek. Obiecała tacie, że będzie przy tym i chciała dotrzymać obietnicy, choć wiedziała, że jej obecność jest tam zbędna. W szczególności dla Ino. Westchnęła cicho siadając na swoje miejsce. Hinaty jeszcze nie było, a Temari i Ten-ten rozmawiały o zbliżającej się dyskotece szkolnej. Organizowały ją.
- Sakura, a może nam pomożesz? - z zamyślenia wyrwała ją Temari. Zamrugała kila razy patrząc na nie zdziwiona, a te patrzyły na nią wyczekująco.
- Umm.. Jasne, czemu nie - powiedziała uśmiechając się do nich.
- Nie wiesz na co się pakujesz - powiedziała Hinata siadając obok niej - Ten-ten i Temari mają bzika na punkcie imprez. Wszystko musi być perfekcyjne. Można dostać z nimi szału - dodała rozpakowując się.
- Może trochę.. - powiedziała rozbawiona Ten-ten, a wszystkie zaśmiały się. Pani Kurenai weszła do klasy, więc te usiadły na swoje miejsca i zajęły się lekcją.
- Sasuke przyjdziesz na mój trening dzisiaj? - zapytała Karin siadając mu na kolanach. Mieli mieć lekcje z Kakashim, a ten jak zawsze się spóźniał.
- Nie, po lekcjach jadę do centrum - powiedział nie patrząc na nią.
- Po co? - zapytała nieufnie.
- Nie Twój interes - warknął. Miał jej już serdecznie dosyć - I złaź ze mnie, cały czas ćwiczysz a jesteś ciężka jak słoń - mruknął spychając ją z siebie.
- To mięśnie, wyrabiam je sobie właśnie na treningach - prychnęła oburzona. - Więc po co jedziesz do centrum? - zapytała. Sasuke zirytowany już miał jej coś odpowiedzieć, ale Naruto go ubiegł.
- Umówił się ze mną - powiedział szybko. Nie chciał ponownie słuchać ich kłótni. To stawało się już męczące.
- Co za problem. Przyjdźcie obaj, a potem całą grupą możemy pojechać do centrum - powiedziała poprawiając okulary.
- Tak, jasne. Świetny pomysł - powiedział Kiba. Wszyscy "popularni" zebrali się wokół ławki Sasuke i Naruto, który z nim siedział.
- Świetnie - powiedziała zadowolona Karin i poszła do koleżanek. Sasuke patrzył wściekły na Kibe.
- Kiba do cholery - warknął.
- Przepraszam.. Ale ona jest straszna. Szczególnie kiedy się kłócicie - powiedział zmieszany.
- Prawda, jak Ty z nią w ogóle wytrzymujesz - powiedział Naruto z pełną buzią, jadł kanapkę nie przejmując się tym co się przed chwilą stało. Sasuke westchnął ciężko.
- Przynajmniej będąc z nią nie mam tylu fanek na głowie - mruknął obojętnie.
- Racja. Z całej szkoły Twoich fanek ograniczyło się to tylko do 2/3 - zakpił Kiba.
- Jesteście tacy kłopotliwi - mruknął leniwie Shikamaru ziewając.
- Przestań to w końcu robić! - krzyknął Naruto wytykając go palcem. Nikt w klasie nie zwrócił na niego uwagi. Byli przyzwyczajeni do jego krzyków. Sasuke uśmiechnął się niezauważalnie pod nosem.
- "Młotek" - pomyślał.
- Gotowi?! Ok! - krzyknęła piskliwie Karin na treningu kiedy zaczęły tańczyć. Sakura siedziała w kącie sali przyglądając się temu. Ich stroje prawie nic nie zakrywały. Po niedbałym szyciu i krzywej linii domyśliła się, że same przerobiły stroje na jeszcze bardziej skąpe. Ino dostała się do drużyny bez problemów. Stała teraz na końcu ucząc się ruchów, choć kątem oka patrzyła na Sasuke, który wraz z grupą popularnych siedzieli na trybunach niedaleko Sakury. Młody Uchiha nie patrzył na trening cheerliderek oraz na ich uwodzicielskie uśmiechy. Nie to co Kiba, który wpatrywał się w nie jak w obrazek. Sai rysował w swoim szkicowniku, Naruto jak zwykle jadł, Shikamaru przysypiał, a Neji odrabiał lekcje z nudów. Sasuke siedział rozglądając się obojętnie. Swój wzrok zatrzymał na pięknej różowowłosej dziewczynie o soczyście zielonych oczach. Nie interesowało go to kim była, czy co tu robiła. Zainteresowały go jej oczy, które w tej chwili były identyczne jak niego. Bez uczuć, pasji. Obojętne. Jakby nie wiedziała co dzieje się wokół niej. Wpatrywała się tępo na tańczące wyzywające cheerliderki. Po chwili wstała i wyszła z sali gimnastycznej. Ten nie zaprzątał już sobie nią głowy. Nie znał jej i nie obchodziła go zbytnio.
- "No nie" - pomyślała Sakura kiedy jej zawieszka urwała się z łańcuszka i pokulała się pod drzwiami. - Kantorek, oby był otwarty - mruknęła i weszła tam. Uśmiechnęła się rozglądając po nim, a drzwi się zamknęły. Ta zapaliła małą żarówkę i rozglądała się za zawieszką na łańcuszek. Kiedy ją znalazła schowała do torby i chciała wyjść, ale drzwi były zamknięte. Spanikowana szarpnęła nimi kilka razy, uderzyła w nie ręką, aby ktoś ją usłyszał, ale wszystko na marne. W szkole już prawie nikogo nie było. Oprócz cheerliderek był tylko dozorca, ale on czekał już przy wejściu szkoły na cheerliderki, aby móc ją zamknąć. A nikt jej na pewno nie usłyszy przez tą głośną muzykę dobiegającą z sali. Rozejrzała się niepewnie i podskoczyła widząc ogromnego pająka. Zamknęła oczy czując nieprzyjemny dreszcz strachu rozchodzący się po jej ciele. Usiadła jak najdalej od pająka upewniając się wcześniej, że tam gdzie siedzi nie ma innego.
- I co ja teraz zrobię - jęknęła ze łzami w oczach. Nie chciała utknąć tu na noc. Załamana podkurczyła nogi otaczając je rękoma, schyliła głowę i rozpłakała się.
- Mam dość - warknął zirytowany Sasuke wstając.
- Czego? - zapytał niezrozumiale Naruto.
- Ich! Idę stąd.. Widzimy się za godzinę w centrum - mruknął i wyszedł z sali. Wiedział, że Karin nie może przerwać teraz treningu, więc nie mogła też za nim wybiec. Szedł spokojnie korytarzem, z rękoma w kieszeni i zimnym spojrzeniem. Patrzył się przed siebie obojętnie. Przystanął na chwile słysząc cichy, ledwie dosłyszalny płacz. Wsłuchał się i podszedł do kantorka. Otworzył drzwi i wszedł do środka patrząc na zwiniętą w kłębek różowowłosą dziewczynę. Ta spojrzała na niego równie zdziwiona jak i uradowana.
- Przytrzymaj drzwi - powiedziała szybko, ale było już za późno. Drzwi zamknęły się ponownie - No nie - jęknęła.
- O co Ci chodzi? - zapytał Sasuke próbując otworzyć drzwi - Co jest do cholery - warknął szarpiąc się z drzwiami.
- To na nic. Próbowałam już - powiedziała niepewnie Sakura. Sasuke spojrzał na nią wściekły. To przez nią się tutaj znalazł. Ta spuściła głowę, a Sasuke wyjął telefon.
- Brak zasięgu. U Ciebie też? - zapytał lodowatym tonem.
- Nie mam komórki - powiedziała cicho.
- Świetnie - sarknął zabijając pająka i usiadł pod ścianą, po drugiej stronie kantorka niż Sakura, choć był on malutki. - Utknęliśmy tu - dodał zimno.
