W związku z rozpoczęciem pisania nowego obrazka (premiera soon) otworzyłam stary plik, w którym obrazki pisałam i odnalazłam tą randomową scenkę, która nie ma absolutnie nic wspólnego z czymkolwiek, ale jest z panami, za którymi zdążyłam się stęsknić (może ktoś z was również), więc wrzucam jako zakąskę :)
Jak zwykle życzę smacznego :)
- Dobrze, doskonale. Siadaj Shuuhei – poleciła Rangiku. - Na kanapie – wskazala wyciągniętym palcem,. Sama rozsiadła się wygodnie na fotelu na przeciwko.
Shuuhei usiadł na na kanapie, najdalej od Kenseia jak tylko się dało. Oparł policzek na dłoni i zapatrzył się gdzieś w bok. Rangiku pokręciła tylko głową z dezaprobatą.
- Spójrzcie tylko na siebie – powiedziała. - Jesteście po prostu uosobieniem babskiego focha. Może sprawdżcie na wszelki wypadek, czy macie jeszcze jaja, bo ja zaczynam w to wątpić.
Kensei przewrócił oczami.
- Nie bardzo rozumiem, o co tutaj chodzi – powiedział.
- Mówiłem ci Rangiku, że nie ma żadnego problemu – dodał Shuuhei. - Byłem zmęczony po podróży, a ty wszystko wyolbrzymiłaś i nie dałaś nawet wyjaśnić.
Kobieta odetchnęła głębiej.
- Masz mnie za idiotkę, Shuu? - zapytała z uprzejmym uśmiechem, od którego ciarki przechodziły. - Chyba tak, skoro nadal kłamiesz mi prosto w twarz. Jak mieszkaliście jeszcze w Junrinran widziałam obu was w stanie zmęczenia po pracy, widziałam was w gorszych humorach, widziałam was po drobnych sprzeczkach, wiem nawet jak wyglądacie, gdy mieliście jakiś nieudany seks – mówiła i z każdym słowem było widać, jak coraz bardziej jest zirytowana. - I tym razem to nie jest żadne z powyższych. Macie jakiś poważny problem i w dodatku nie chcesz mi o nim nic powiedzieć Shuu, więc skoro ty nie chcesz mówić, to może ty Kensei. - Odwróciła wzrok na rzeczonego mężczyznę, który poprawił się na kanapie, czując się nieco nieswojo pod oczekującym spojrzeniem błękitnych oczu.
Wzruszył ramionami.
- Nie widzę potrzeby rozmawiania o czymkolwiek – powiedział. - Co to, jakaś terapia małżeńska?
Rangiku zrobiła podręcznikowego facepalma.
- Jesteście niemożliwi, obaj – powiedziała wskazujac palcem najpierw na jednego, potem na drugiego. - Będę siedzieć w tym domu, do chwili kiedy zaczniecie gadać, a że mam inne ważniejsze sprawy na głowie, to radzę wam się pospieszyć, bo z każdą chwila tutaj spędzoną będę coraz bardziej zirytowana. Idę zrobić sobie herbaty. Mam nadzieję, że macie melisę – powiedziała, wstając. - Zrobię i wypije, a wy w tym czasie zastanówcie się jak chcecie mi przekazać, to co się wydarzyło przez wyjazdem Shuu. Jak wrócę, macie być zwarci i gotowi, zrozumiano? - popatrzyła na nich z góry poważnie. - I tak w ramach ostrzeżenia, to jestem przed okresem, więc jak mnie naprawdę zdenerwujecie, to nie ręczę za siebie. - Po tych słowach opuściła pokój, zostawiając mężczyzn samych w ciężkiej ciszy.
Shuuhei doskonale wiedział, gdzie leży jego problem, ale przecież obiecał sobie, że zapomni o tych zdjęciach i tym uśmiechniętym blondynie całującym Kenseia, o tej cholernej Złotowłosej. Zapomni i pod żadnym pozorem nie wyrzuci tego, że to widział, a zwłaszcza nie zrobi tego podczas kłótni. Obiecał sobie, że nie będzie o to pytał. Chciał poczekać, aż Kensei sam mu powie. To, że mężczyzna nawet się o tym nie zająknął, przynajmniej nie przy nim, sprawiał nie tyle, że był wściekły, co smutny.
Jednak ta sprzeczka zaczęła się od czegoś zupełnie innego. Shuuhei powinien być Junrinran razem z Rangiku i Kirą i po prostu dobrze się bawić z dawno nie widzianymi znajomymi. Niestety Rangiku, jak tylko go zobaczyła stwierdziła, że coś jest nie tak, a jak powiedział jej, że się nieco posprzeczał z Kenseiem, ale nie chciał podać przyczyny, wsadziła go z powrotem do pociągu i w dodatku zabrała się z nim, żeby wyjaśnić całą sprawę. Uwielbiał te kobietę, ale czasami za bardzo się starała. Przecież wróciłby z powrotem tak jak planował i wszystko wróciłoby do normy... Do normy ostatnich dwóch tygodni pod tytułem "ależ nic się nie stało, wszystko jest w porządku... taaaaa a tu mi jedzie czołg". Kensei był w tym humorze od kiedy dowiedział się, że jedzie w odwiedziny do Junrinran i będzie nocować u Kiry - w końcu to było jego mieszkanie, chyba miał prawo je odwiedzieć. Dopiero tuż przed wyjazdem Kensei w końcu nie wytrzymał i powiedział kilka słów, które bardzo wiele wyjaśniły. Shuuhei z początku nie wziął ich na poważnie, ale zaraz potem się wściekł. Naprawdę po tym, co w sumie przeszli, Kensei robił mu scenę zazdrości? I to o kogo? O Kirę. Naprawdę o włos był by samemu nie powiedzieć kilku słów za dużo, ale się powstrzymał, po prostu wyszedł trzaskając drzwiami, mając nadzieję, że Kensei podczas jego nieobecności znajdzie zdrowy rozsądek, gdziekolwiek go posiał.
- Aż tak mi nie ufasz? - zapytał w końcu Shuuhei, nie odwracając spojrzenia od półki z książkami. - Naprawdę myślisz, że mógłbym cię zdradzić?
Przez dłuższą chwilę panowała cisza.
- To nie tak – odpowiedział w końcu Kensei. - To wszystko nie tak miało brzmieć, w ogóle nie miało.. - dodał przytłumionym głosem.
Shuuhei zerknął w jego stronę. Kensei siedział pochylony z łokciami opartymi na kolanach i z twarzą ukrytą w dłoniach.
- Po prostu – kontynuował. - Czasem sobie myślę, że... - prychnął pod nosem, zdając sobie sprawę z tego, jak to wszystko głupio brzmiało. - To chyba kryzys wieku średniego, czy inne gówno – mruknął. - Pomyśl, Shuuhei, jak będę miał czterdziestkę, ty skończysz dopiero trzydzieści dwa lata. Czasami... Szlag, co niby miało by cię powstrzymać, żeby znaleźć kogoś bliższego twojemu wiekowi...
- Jak Kira? - podpowiedział z niedowierzaniem.
- Na przykład. Rozmawiliśmy już o tym, o tym, że widziałem was razem i w takich chwilach mam ten obraz przed oczami. Zwłaszcza, że Kira jest wolny... Gdybyś ty też był, to pewnie bylibyście razem...
- Ale nie jestem wolny, do cholery jasnej – powiedział Shuuhei, siedząc już odwrócony w stronę Kenseia. - Jestem z toba, chcę być z tobą, bo nie widzę żadnego problemu w tej różnicy wieku, o której mówiłeś. To jest głupie.
Kensei uśmiechnął sie półgębkiem.
- Wiem – powiedział ze wzruszeniem ramion. - Doskonale wiem, że jest to głupie, ale... Nie moge sie pozbyć strachu, że szybciej niż ty mam szansę stać się... niedołężny. I zwyczajnie się boję, że wtedy nie odejdziesz, że będę od ciebie zależny... że zabiorę ci lata, które mógłbyś spędzić inaczej, lepiej...
Shuuhei zmarszczył brwi, próbując nadążyć za tokiem myślenia swojego partnera i znaleźć w tym jakąś logikę.
- Więc w związku z tym – powiedział z ostrożnym namysłem. - Jako że nie masz odwagi po prostu mnie rzucić, robisz wszystko żebym ja rzucił ciebie? Żeby uniknąć hipotetycznej sytuacji w dalekiej przyszłości, która absolutnie by mi nie przeszkadzała?
Kensei w końcu się wyprostował, oparł i spojrzał na Shuuheia.
- Wiem, to głupie – powiedział, kręcąc głową. - I ufam ci, Shuuhei – dodał, patrząc chłopakowi w oczy.
Ten znowu musiał ugryźć się w język, żeby nie wypalić z pytaniem "skoro mi ufasz, to dlaczego nie powiesz mi o tym chłopaku ze zdjęć?". To nie była droga, by czegokolwiek się dowiedzieć, musiał być po prostu cierpliwy. Uśmiechnął się lekko zamiast tego.
- Głupi jesteś – powiedział.
- Wiem. Może jednak Kuna ma rację, jestem idiotą – przyznał się Kensei również z uśmiechem i spojrzał na chłopaka, wyglądał jakby chcial coś powiedzieć. W końcu wyciągnął po prostu rękę. - Chodź – poprosił.
Shuuhei westchnął ciężko, ale podniósł się i usiadł na udach Kenseia, obejmując go ramionami za szyję.
- Chyba Shinji miał rację – powiedział. - Zachowujesz się jak niedoruchana diva, więc może tym razem ciebie trzeba zerżnąć, żebyś przestał gadać takie głopoty? - zapytał szeptem z ustami tuż przy uchu Kenseia.
- Może – zgodził się, chwytając podbródek Shuuheia i przyciągając go do pocałunku.
Pierwszy raz od dłuższego czasu czerpali obupólną niczym niezmąconą przyjemność z tej krótkiej chwili bliskości. Shuuhei w takich momentach naprawdę zapominał o tamtych zdjęciach.
Stojąca w drzwiach do kuchni Rangiku, pokręciła tylko głową.
- Za jakie grzechy – szepnęła. - Dlaczego muszę rozwiązywać problemy gejów.
