Rozdział trzeci: Wspomnienie lata


Szwecja, 882 rok

Siedmioletni Gabriel z wytęsknieniem oczekiwał powrotu swojego ojca. Miesiąc temu mężczyzna wyruszył w podróż w poszukiwaniu złotych jabłek bogini Idun, gdy zła czarownica imieniem Cora przybyła do Wilczego Zamku i przeklęła chłopca.

Gabriel miał teraz fizycznie już ponad trzydzieści lat, prawie czterdzieści, i wciąż się starzał. Już wkrótce miał umrzeć z winy tej klątwy – Gabriel czuł to w każdej komórce swojego ciała.

Czarownica nie kłamała – ta klątwa zniszczy jego rodzinę.


- Chłopiec umrze przed minięciem drugiego miesiąca lunarnego! – wykrzyknęła czarownica Cora, wskazując palcem na Gabriela. Chłopiec trzymał mocno dół sukni swojej matki, bojąc się ją puścić. Bał się tej okropnej kobiety, a także tego, co teraz mówiła. – Klątwy, jaką na niego rzuciłam, nie da się odczynić. Chłopiec wkrótce umrze, a wraz z nim cały wasz ród! – Gabriel, przerażony do reszty zachowaniem kobiety, szukał wzrokiem w tłumie dworzan swojej najlepszej przyjaciółki, Ainy.

Aina była jedyną osobą poza jego rodzicami, której ufał bezgranicznie. Dziewczynka trafiła tu przed zaledwie rokiem, ale zdążyła się już bardzo mocno zżyć z dziedzicem tronu.

Gabriel po długiej chwili odszukał w końcu w tłumie dwa lata starszą od siebie dziewczynkę. Bez trudu rozpoznał jej ciemne brąz włosy oraz duże, jasnobrązowe oczy.

Czarownica podążyła wzrokiem za spojrzeniem małego księcia. Jej oczy zwęziły się niebezpiecznie, a z jej ust wydobył się przeciągły syk, gdy dostrzegła w tłumie dworzan małą Ainę.

- Ona również zginie. – Cora wskazała sękatym palcem na Ainę. Dziewczynka pobladła, po czym schowała się za jedną z dworzanek, wpatrując się w czarownicę tymi dużymi, brązowymi oczami. – Gdy tylko mały książę wyda ostatnie tchnienie, zginie również ta przeklęta dziewczynka. – Cora zasyczała ponownie. Okrutny uśmiech pojawił się na jej ustach, gdy ponownie spojrzała się na Ainę.

- Nie tkniesz tej dziewczynki, wiedźmo! – zawołała nagle matka Gabriela, Elsa. – Ani ona, ani mój Gabriel nie staną się twoimi ofiarami. – Cora tylko roześmiała się otwarcie na te słowa.

- Jeszcze zobaczymy, królowo. – odparła Cora, cofając się powoli w tył. – Jeszcze zobaczymy, kto wygra to starcie. – Czarownica nagle zakręciła się w miejscu. Otoczył ją czarny obłok, który pochłonął ją po chwili, zabierając z terenu zamku.

W sali tronowej zapadła grobowa cisza. Nikt nie śmiał się odezwać. Z całego grona zebranych tu ludzi tylko Gabriel i Aina nie stali w miejscu jak posągi. Podeszli oni powoli do siebie, wyciągając dłonie ku sobie.

Gdy w końcu stanęli naprzeciw siebie, Aina ujęła dłoń Gabriela w swoją, uśmiechając się słabo. Gabriel odpowiedział na jej uśmiech swoim własnym.

Mógł być przeklęty przez tą wiedźmę – ale przynajmniej nie był sam. Miał Ainę.

Jego rodzice znajdą rozwiązanie tego problemu. Zawsze znajdywali. Tym razem nie będzie inaczej.


- Gabriel. – Chłopiec odwrócił się niechętnie w stronę wnętrza pomieszczenia.

Aina stała pośrodku jego komnaty. Wciąż miała dziewięć lat, podczas gdy on dobiegał już fizycznie do czterdziestki.

- Nie powinno cię tu być. – Gabriel odesłał z zachodniego skrzydła wszystkich służących, gdy tylko zdał sobie sprawę z postępu klątwy, jaką Cora na niego rzuciła. Nie chciał pokazywać się w tym stanie nikomu. Nawet Aina, jego najbliższa przyjaciółka, nie mogła widzieć go w chwili jego największej słabości.

- A jednak tu jestem. – odpowiedziała dziewczynka, łagodnie się uśmiechając. Jej ciepłe, orzechowe oczy rozbłysły tajemniczo, gdy spoczęły na osobie Gabriela. – Wszystko zakończy się dobrze. Wierzę w to. Cora nie wygra tego starcia. – Gabriel przyjrzał się uważnie dziewczynce. Mogła mieć niespełna dziesięć lat, ale chwilami zachowywała się tak, jakby miała już na karku co najmniej trzydzieści. Była nad wyraz dojrzała i stonowana – i nie tłumaczył tego nawet fakt, że dziewczynkę od małego wychowano do stania się wielką damą. Nawet Gabriel nie dojrzał tak bardzo pod względem psychicznym przez ten ostatni miesiąc.

- Mój ojciec wyruszył na poszukiwanie złotych jabłek już ponad miesiąc temu. Jestem pewien, że nie udało mu się ich znaleźć. Cora musiała go zaatakować po drodze. Albo…

- Twój ojciec na pewno znajdzie jabłoń Idun. – Aina podeszła do stojącego na balkonie Gabriela. – Na pewno ukończy tę misję z powodzeniem. – Gabriel uśmiechnął się słabo do dziewczynki.

Aina zawsze myślała pozytywnie. Nigdy nie zwątpiła w to, że dobro wygra, a zło po raz kolejny przegra. Dziewczyna głęboko wierzyła w to, że Cora zostanie pokonana, a „ci dobrzy" będą żyli długo i szczęśliwie.

Nagle drzwi od komnaty otworzyły się, i do środka wbiegł jeden z królewskich gwardzistów.

- Wasza Królewska Wysokość… wrócił wierzchowiec waszego ojca, Jego Królewskiej Mości. – Gabriel drgnął niespokojnie, słysząc to.

- A mój ojciec? – spytał się Gabriel, oddychając coraz ciężej. Stojąca obok niego Aina zamarła, wpatrując się w gwardzistę szeroko otwartymi oczami.

Gwardzista pokręcił głową.

- Nie wrócił. – Gabriel wypuścił z siebie rozedrgany oddech. Przed oczami zamigotały mu czarne plamy. – Ale w bagażu przytwierdzonym do siodła coś było.

- Co? – Gabriel postąpił kilka kroków wprzód.

- Jabłko. – odpowiedział po długiej chwili gwardzista. – W środku było złote jabłko.


Gabriel przyglądał się z nieufnością złotemu jabłku.

W komnacie znajdował się tylko on, jego matka oraz Aina. Wszyscy pozostali znajdowali na zewnątrz, w napięciu czekając na szczęśliwe zakończenie tej historii.

- Nie mogę. – powiedział nagle Gabriel, obracając jabłko w dłoni. – Nie mogę tego zrobić.

- Kochanie, to jedyna szansa na ocalenie cię! – zawołała królowa Elsa, otwierając szeroko oczy. – Twój ojciec najprawdopodobniej oddał własne życie, byleby tylko ten owoc dotarł do zamku. Musisz je zjeść, Gabriel. – dodała kobieta, spoglądając na złociste jabłko. Chwilami wydawało się ono iskrzyć własnym światłem.

- Tylko tak powstrzymasz tę klątwę. – odezwała się nagle Aina, dotychczas siedząca cicho. Duże, brązowo-zielone oczy dziewczynki również utkwione były w owocu bogini Idun. – Gabriel… jeśli weźmiesz choć kęs tego jabłka, uleczy ono każdą twoją chorobę; w tym również zniweluje działanie klątwy. – Dziewczynka uśmiechnęła się blado po tych słowach. – Zawrzyjmy pakt, Gabriel. – Aina ujęła lekko już pomarszczoną dłoń swojego przyjaciela w swoje własne; drobne, gładkie rączki dziewięcioletniej dziewczynki. Gabriel wykrzywił się nieznacznie, widząc ten okrutny kontrast. – Ty zjesz kawałek tego jabłka, a ja opowiem ci wszystko o swojej rodzinie. Całą prawdę. – Gabriel uniósł swój wzrok na dziewczynkę.

Nikt dotychczas nie wiedział, jak właściwie Aina trafiła na dwór królewski. Jej matka zostawiła ją rodzicom Gabriela już prawie rok temu. O tym, jak się nazywali i dlaczego zostawili swoje dziecko na obcym dworze, wiedziała teraz tylko matka Gabriela. Nikt inny poza jego rodzicami nie został w to wtajemniczony.

Gabriel przytaknął głową z wahaniem, nie spuszczając swoich niebieskich oczu z orzechowych tęczówek Ainy.

- Dobrze. – odparł Gabriel ze słabym uśmiechem. – Niech tak będzie.

Gabriel uniósł złote jabłko ku górze, przyglądając mu się z uwagą. Powoli, niepewnie skierował je w stronę swoich ust, wciąż niepewny efektu, jaki wywoła na nim zjedzenie tego owocu.

Bardzo powoli i ostrożnie Gabriel wziął pierwszy kęs jabłka. W smaku nie różniło się ono niczym innym od zwykłych jabłek. No, może poza tym, że to jabłko wydawało się nieco słodsze od tych, które Gabriel zwykł jadać.

Z początku Gabriel nie odczuł żadnej różnicy. Czuł się tak samo jak przed chwilą. Nic nie uległo zmianie.

Potem jednak Gabriel zauważył małe, ledwie zauważalne złote linie, otaczające całe jego ciało. Zaskoczony, Gabriel wstał gwałtownie, niemalże upuszczając jabłko.

Złote promienie otoczyły go już w całości. Gabriel stał nieruchomo, czekając na to, aż owe złote światło zniknie. Jednocześnie czuł dziwne ciepło rozlewające się po jego ciele.

Nagle wszystko zniknęło, a sam Gabriel dostrzegł, że znów jest dzieckiem. Szeroki uśmiech szczęścia i radości zajaśniał na ustach chłopca, który, nie mogąc się powstrzymać, podskoczył wysoko do góry, śmiejąc się przy tym do rozpuku.

- Jestem znowu chłopcem! – zawołał Gabriel, nie przestając się śmiać.

Elsa uśmiechnęła się przez łzy, szczęśliwa, że udało się ocalić jej jedynego syna. Stojąca obok niej Aina przyglądała się tylko swojemu przyjacielowi, również się uśmiechając.

Gabriel przestał w końcu wiwatować. Zabrakło mu już tchu w płucach, a mięśnie jego nóg zmęczyły się już od tego ciągłego podskakiwania.

Nie zapomniał on o niczym – ani o tym, że jego ojciec poświęcił się, aby ratować swojego syna, ani też o tym, że wiedźma Cora nadal czaiła się gdzieś w mroku, gotowa do kolejnego ataku.

Nie zapomniał też o obietnicy, jaką przed paroma chwilami złożyła mu Aina.

Gabriel doskoczył do swojej przyjaciółki, po czym ujął jej drobne dłonie w swoje własne, niewiele większe od jej własnych.

- Obiecałaś mi, że opowiesz mi wszystko o swojej rodzinie. – powiedział chłopiec, patrząc się na nią tymi swoimi ogromnymi, niebieskimi oczami.

Uśmiech Ainy powiększył się nieznacznie, gdy dziewczynka przeniosła na chwilę swój wzrok w dół, na marmurową podłogę komnaty.

- Tak… obiecałam ci to. – Aina podniosła swoje spojrzenie z powrotem na Gabriela. Jej orzechowe oczy były utkwione w błękicie tęczówek Gabriela. – I zamierzam tej obietnicy dotrzymać.


TA-DA!

Dzisiejszego dnia wszystkie sześć opowiadań (Back From The Dead: New Game, Behind Blue Eyes, Crossing Worlds, Get Off Your High Horse, Hunter oraz Through The Heart) zostało zaktualizowanych. Miałam to zrobić już wcześniej, jeszcze przed świętami, ale nawał roboty oraz wyjątkowy brak weny uniemożliwił mi wykonanie tego zadania. Przy okazji wrzucam także po dwa rozdziały dwóch nowych opowiadań: Black Swan (fanfiction nt. filmu Powder; pairing John Box/OC) oraz The Heart of the Truest Believer (fanfiction nt. serialu Dawno, dawno temu; pairing: Felix/OC). Dodatkowo na mojej stronie YouTube dostępne będą zwiastuny do tych dwóch opowiadań. W związku z tym zapraszam gorąco wszystkich zainteresowanych do obejrzenia ich :)

Co do opowiadania: W tym rozdziale chciałam przekazać trochę historii Gabriela i Ainy. W grze Dom Tysiąca Drzwi Gabriel faktycznie mieszkał w Wilczym Zamku, czarownica faktycznie rzuciła na niego ową klątwę starzenia się, gdy był mały, a jego ojciec zginął w trakcie poszukiwań jabłka bogini Idun – wszystko zatem trzyma się kanonu. Aina w tym rozdziale jest jeszcze dzieckiem, nie więcej niż dziesięcioletnim. W przyszłych rozdziałach, przed ponownym spotkaniem Gabriela i Ainy, postaram się zawrzeć jeszcze kilka flashbacków. Na pewno w co najmniej jednym z nich pojawi się d'Aon.

I, na koniec – przez jakiś czas będę zmuszona spowolnić upload nowych rozdziałów. Czeka mnie pisanie pracy licencjackiej (jeden rozdział + bibliografia + ogólny konspekt przed końcem semestru; wymóg promotora), a do tego zbliżają się zaliczenia przedmiotów z semestru zimowego. Postaram się jednak nie zaniedbać w tym okresie tych historii doszczętnie, i w wolnych chwilach będę nad nimi pracować. Tu jednak zaznaczam dodatkowo: ostatnio zajęłam się na poważnie swoimi oryginalnymi projektami, z którymi męczę się – w zależności od projektu – od kilku miesięcy do nawet kilku lat. Zależy mi na tym, żeby w końcu wydać coś swojego, stąd też moja decyzja, aby fanfiki odłożyć na boczną półkę, a najbardziej skupić się na książkach.

No… to chyba wszystko, co chciałam przekazać :)

Przy okazji życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku! :) Życzyłabym również Wesołych Świąt, ale trochę się z uploadem rozdziałów spóźniłam (planowałam wrzucić je najpóźniej 25 grudnia, ale, no cóż... takie jest życie. A zatem... Szczęśliwego Nowego Roku wszystkim!