Rozdział siódmy: Druga szansa


- To jaki opracowaliście plan? – spytała się Kate Ainy i Gabriela. Ta dwójka wyszła co prawda z gabinetu mężczyzny dopiero niecałe pięć minut temu, ale Kate i pozostali chcieli wiedzieć już teraz, do jakich decyzji doszli między sobą. I przede wszystkim, jakie mieli plany wobec Cory.

- Naszym priorytetem jest odnalezienie mojego ojca, Bragiego. – zaczęła Aina, spoglądając uważnie po wszystkich mieszkańcach Domu. – Tylko on jest na tyle silny, żeby być w stanie powstrzymać Corę i zapobiec jakiejkolwiek katastrofie, jaką planuje. Drugą taką osobą jest moja matka, ale jej nikt nie widział od chwili, gdy Cora przypuściła pierwszy atak. Obstawiam… – tu Aina spuściła na chwilę nisko głowę i wzięła długi, uspokajający wdech. – Obstawiam, że porwała ją Cora. Ta czarownica bardzo dobrze wiedziała, jak nas osłabić. Moja matka jest strażniczką zaświatów, a przez to czerpie stamtąd większość swoich mocy. Jest zatem najsilniejszą z nas. Cora musiała użyć na niej naprawdę potężnej i mrocznej magii, żeby ją uwięzić i nam odebrać.

- Musimy wyruszyć na te poszukiwania już teraz. – dodał Gabriel, stając obok Ainy. – Każda chwila się teraz liczy. Jeśli będziemy zwlekać, Cora może dotrzeć do Bragiego przed nami. A wtedy cały świat będzie zgubiony, jeśli Cora planuje coś większego niż tylko zniszczenie rasy bogów.

Kate wiedziała, że Aina ma rację. Nie poznała co prawda zbyt dobrze tej całej Cory, ale to jedno spotkanie wystarczyło jej, aby przekonać się, jak złą kobietą ta czarownica była. Poza tym Aina była bliską przyjaciółką Gabriela. A dla Gabriela każdy członek Domu zrobiłby dosłownie wszystko.

Ostatecznie wszyscy rozeszli się do swoich pokoi, szykując się do wyruszenia na kolejną misję. Gabriel został ponownie sam na sam z Ainą. Na moment zapanowała między nimi niezręczna cisza, przerywana jedynie charakterystycznym tykaniem starego zegara stojącego przy kominku.

- No to… co teraz robimy? – spytał się w końcu Gabriel, gdy tykanie zegara stało się już wręcz nie do zniesienia. – Gdzie chcesz, żebyśmy się najpierw udali?

- Zaczniemy od ruin zamków innych bogów. – odpowiedziała Aina. – Być może mój ojciec ukrywa się w jednym z tych miejsc. No i musimy odnaleźć też księgę, której strzegł. Sądzę, że gdy Cora zaatakowała nasz zamek, tata zabrał księgę ze sobą, aby ją chronić. Wiedział, że Corze zależy najbardziej na dwóch rzeczach: na porwaniu mojej matki oraz zdobyciu tej księgi. Musimy go zatem znaleźć, nim nie zrobi tego Cora. Wtedy bowiem będzie miała dwie rzeczy, dzięki którym będzie mogła zrealizować swój plan.

Gabriel następnie przejął rolę dowódcy grupy. Wysłał wszystkich do ich pokoi, aby przygotowali się do kolejnej podróży. Sam również zamierzał to zrobić – najpierw jednak musiał jeszcze o czymś porozmawiać z Ainą.

- Zaczekaj chwilę. – poprosił ją, gdy wszyscy inni już się rozeszli. Aina zatrzymała się w połowie drogi do wyjścia z salonu, po czym odwróciła się w stronę Gabriela i spojrzała się na niego uważnie. – Muszę z tobą o czymś porozmawiać.

- O czym? – spytała się Aina, siadając naprzeciwko niego. Wydawała się nad wyraz spokojna, ale Gabriel wiedział, że to tylko fasada, za którą kryła się osoba równie bojąca się tej rozmowy, co on sam.

- Wiem, że rozmawialiśmy już o tym nie raz w ciągu ostatnich kilkuset lat… ale naprawdę chciałbym cię przeprosić za to, co się wtedy stało. – Aina momentalnie przymknęła powieki, słysząc te słowa. Gabriel postanowił się jednak tym nie zrażać. Chciał to z siebie wyrzucić i mieć już wszystko za sobą. – Próbowałem go chronić, naprawdę. Wiesz, że oddałbym za niego własne życie, gdybym tylko mógł. Nie mogłem jednak nic poradzić na to…

- Przestań. – powiedziała nagle Aina, wstając. Gabriel przez moment wystraszył się, że być może mylił się jednak, i dziewczyna dalej nie była gotowa na to, aby mu wybaczyć. Nie był pewien, czy zdołałby wytrzymać kolejnych kilka dekad lub nawet wieków bez jej towarzystwa. Chciał już zakończyć tę sprawę i pogodzić się ze swoją najbliższą przyjaciółką, tym bardziej teraz, gdy w końcu ją odnalazł, po tylu latach bezowocnego poszukiwania jej.

Aina wstała ze swojego miejsca. Gabriel wstrzymał oddech, przekonany, że jego droga przyjaciółka zaraz wyjdzie stąd i zostawi go samego.

Nic takiego jednak się nie stało. Zamiast wyjść, Aina podeszła powoli do Gabriela, po czym usiadła obok niego. Uśmiechnęła się łagodnie, po czym delikatnie dotknęła dłonią jego policzka.

- Nie zadręczaj się już tym. – powiedziała, patrząc się mu prosto w oczy. – To już zamierzchła przeszłość, która nie wróci. Liczy się to, co się dzieje teraz. Nic więcej.

- Naprawdę masz to na myśli? Czy może tylko mówisz to dlatego, abym się dalej nie zamartwiał?

Aina przez jakiś czas nie odpowiadała mu. Milczała, zastanawiając się nad tym, co powinna teraz mu powiedzieć.

- Już od jakiegoś czasu chciałam tu wrócić. – przyznała w końcu. Unikała teraz jego spojrzenia, ale Gabriel mimo to mógł dostrzec w jej dużych, orzechowych oczach targające nią emocje. – Chciałam tu wrócić i wszystko wyjaśnić. Nie chciałam już dłużej roztrząsać tego, co się wtedy stało. Nic nie mogłeś na to poradzić, Gabriel. – dodała nagle. W końcu spojrzała się na niego. Gabriel zamarł, widząc jej spojrzenie. Dusiła w sobie tyle emocji, że aż trudno było na to patrzeć. Dopiero teraz zrozumiał, jak wiele musiała przejść, i jak wiele musiała przemyśleć na osobności, nim nie zdecydowała się z nim skontaktować. A i być może gdyby nie ten atak Cory, to Aina dalej by się przed nim ukrywała, rozmyślając nad tym, co z tą sytuacją zrobić. – Bałam się jednak tego, jak zareagujesz na mój powrót. – przyznała w końcu. – Teraz jednak widzę, że i ty obawiałeś się tego spotkania. Tamtego dnia oboje powiedzieliśmy sobie rzeczy, których wkrótce potem pożałowaliśmy. Ale nie było już od tego odwrotu.

- Ale to już przeszłość. – odpowiedział po chwili Gabriel, gdy Aina milczała przez dłuższy czas.

- Tak… to już przeszłość. – powiedziała, uśmiechając się słabo. – Powinniśmy w końcu przestać nią żyć i roztrząsać ją na każdym kroku. Najwyższy czas zacząć żyć tym, co jest teraz. – Aina ujęła delikatnie dłoń Gabriela, wciąż się uśmiechając. – Wiem, jak wielkim uczuciem mnie darzyłeś. I teraz, gdy w końcu się ponownie spotkaliśmy widzę, że to uczucie nadal się w tobie tli. Wiem, że w głębi serca pragniesz, abyśmy przestali być dla siebie tylko przyjaciółmi, i stali się czymś więcej.

- Aina… – zaczął niepewnie Gabriel. Jeśli wcześniej bał się tej rozmowy, to teraz był naprawdę przerażony. Bał się odrzucenia ze strony Ainy bardziej niż czegokolwiek innego. Nawet Cora i jej czarna magia nie wprawiały go w taki stan.

- Poczekaj, daj mi skończyć. – przerwała mu dziewczyna. – Nie wiesz jeszcze, co chcę ci powiedzieć.

Gabriel posłusznie zamilkł, choć miał nietęgą minę. Próbował myśleć pozytywnie na ten temat, ale żadne kojące myśli nie przychodziły mu do głowy. Mimo to postanowił mężnie stawić czoła temu, co Aina miała mu do powiedzenia; bez względu na to, co to będzie.

- Chcę ci przez to powiedzieć, Gabriel, że twoje uczucie jest odwzajemnione. – powiedziała w końcu Aina. Znów zaczęła unikać spojrzenia Gabriela, który po usłyszeniu tych słów z trudem powstrzymał się od zduszonego okrzyku zdumienia. Był pewien, że dziewczyna go odrzuci. Kompletnie nie spodziewał się takiej odpowiedzi. – Jeśli wciąż tego chcesz… możemy spróbować być razem. Wiem, że nie będzie to z początku łatwe, biorąc pod uwagę naszą przeszłość, ale… – Aina nie zdołała dokończyć swojej myśli. W tej samej chwili bowiem Gabriel wstał, pociągnął dziewczynę za sobą, po czym objął ją mocno.

- O niczym innym nie marzę, Aina. – wyszeptał po chwili, gdy pierwsze emocje wreszcie opadły. Aina uśmiechnęła się słabo, po czym odwzajemniła jego uścisk. – O niczym innym nigdy nie marzyłem.