Rozdział 24

Oprócz obiadu z Draco w ich komnatach, Severus spędził resztę popołudnia przy łóżku Harry'ego w skrzydle szpitalnym. Chłopcy usiedli obok siebie i opierając się o spiętrzone poduszki, rozmawiali cicho. W tym czasie Severus czytał najnowszy kwartalnik eliksirotwórczy, przysłuchując się dyskretnie rozmowie. Draco nie przeprosił ponownie i nie powinien tego robić — okazjonalne płaszczenie się było w porządku, ale nadmierne ze strony Malfoyów byłoby nie do zniesienia — ale był zaskoczony słysząc, Harry'ego pytającego ponownie Draco, czy nie jest ranny.

— Słyszałem twój krzyk — powiedział Harry. Jego cichy głos brzmiał poważnie. — Myślałem, że kałamarnica cię schwytała.

— Nie krzyczałem — upierał się Draco. — Krzyknąłem tylko twoje imię. Byłem przejęty. — Draco zamilkł i trącił lekko ramieniem Harry'ego. — W każdym razie, wiesz, że wysadziłeś kałamarnicę?

Severus zatrzymał się w połowie przewracania strony i słuchał uważnie cichej odpowiedzi Harry'ego.

— Nie zrobiłem tego!

— Zrobiłeś! — Draco brzmiał na lekko zadowolonego z siebie. — To było obrzydliwe. Wszędzie był niebieski szlam. Wysadziłeś mackę, która cię schwytała i chyba dwie inne.

Harry wyglądał jak kupka nieszczęścia. Przygryzał dolną wargę między zębami.

— Chciałem tylko, żeby mnie puściła, bym mógł ci pomóc.

— To ty miałeś kłopoty, nie ja. Nie potrzebowałem żadnej pomocy. — Draco uśmiechnął się z wyższością. — Miałem przecież lepszą miotłę.

— Taaa — powiedział Harry, a kąciki jego ust opadły jeszcze bardziej. — Mojej już nie ma, prawda?

— Wpadła do jeziora. Nie wiem, gdzie dokładnie.

Harry skinął głową. Severus widział, że stara się nie płakać, gdy bawił się palcami schowanymi pod prześcieradłem. Spojrzenie mężczyzny skierowało się na krótko na Draco, ale wystarczająco długo, by dostrzec niezdecydowanie na twarzy chłopca, nim ten zaproponował:

— Jeśli chcesz, możesz czasami użyć mojej.

Severus uśmiechnął się, ukrywając się za swoim magazynem, gdy Harry powiedział:

— Naprawdę?

— Jasne, ale nie będziemy już latać nad jeziorem, dobrze?

Harry otworzył szeroko oczy.

— Dobrze — obiecał. — Nigdy więcej jeziora.

Kolejna długa przerwa, a potem:

— A dlaczego tak boisz się jeziora?

Nie bałem się — syknął Harry, będąc oburzony samym pomysłem.

Draco zmarszczył brwi.

— W porządku. Dlaczego więc go nie lubisz?

Nastała cisza znacznie dłuższa niż poprzednio. Severus wstrzymał oddech, czekając, czy Harry powie swojemu przyjacielowi o tym, co zrobiła Petunia. Widział to wspomnienie w jej głowie, w noc kiedy rzucił Legilimens, ale Harry nie był tego świadomy. W rzeczywistości chłopak nie wiedział, że Snape wie więcej na temat tego, co działo się u Dursleyów, niż sam Harry mu wspomniał. Severus miał zamiar powiedzieć mu, że widział się z nimi i wymierzył im karę, jednak może to poczekać na lepszy czas.

Draco również czekał cierpliwie, mając już to przetrenowane ze swoim ojcem. Severus niemal uznał, że jego syn nie ma zamiaru udzielić żadnej odpowiedzi, gdy Harry otworzył ponownie usta.

— Nie lubię takiej wody. Głębokiej, i w ogóle.

— Ale dlaczego?

Harry wzruszył lekko ramionami i spojrzał na swoje dłonie.

— Prawie utonąłem — powiedział tak cicho, że Severus musiał się wysilić, by go usłyszeć.

— Serio? Gdzie? Jak?

Harry po raz kolejny zaskoczył Severusa.

— W wannie. Byłem naprawdę mały.

— Wciąż jesteś mały.

— Cóż, byłem bardziej mały.

Draco zmarszczył brwi i Severus wiedział, że chłopak chciał poprawić Harry'ego. Był w szoku, gdy zamiast tego powiedział tylko:

— Też chyba nie lubiłbym jeziora, gdybym prawie utonął.

Harry uśmiechnął się lekko i ich rozmowa zeszła na herbatę u Hagrida i na to jak śliniący był pies gajowego. Obaj już po chwili byli roześmiani, nie martwiący się o nic.

Severus obrócił stronę i ponownie pogrążył się w czytaniu.

OoO

— Ojcze — wyszeptał Harry.

Severus otworzył oczy, leżąc na przemienionym szezlongu. Draco spał na łóżku po drugiej stronie Harry'ego, ponieważ Poppy zabroniła zabrania siedmiolatka do ich komnat. Za to Snape odmówił zostawienia któregoś z chłopców samego na noc. Nosowe chrapanie Draco było bardzo niemalfoyskie.

Severus opowiedział chłopcom historię na dobranoc — którą Poppy uznała za niezwykle zabawną, sądząc po jej wyrazie twarzy — i otulił ich do snu. Przez chwilę jeszcze czytał, zanim sam zapadł w sen. Zakładał, że eliksir nasenny, jaki podano Harry'emu sprawi, że ten nie obudzi się do południa. Teraz jednak była dopiero druga w nocy.

— Tak, Harry?

Oczy chłopca były odrobinę oświetlone przez blask księżyca, który był widoczny z okien ambulatorium, ale twarz pozostawiona była w cieniu. Mimo tego dostrzegł, że syn przełknął ciężko i stara się z całych sił nie uciec wzrokiem.

— Przepraszam za kałamarnicę i za moją miotłę, i że zamoczyłem rękę, i że znów się zraniłem.

— Wiem, Harry. Jutro porozmawiamy o tym wraz z Draco.

— Tak, proszę p... Tak, ojcze.

Severus zawahał się, ale wiedział, że będzie musiał rozwiązać ten problem prędzej czy później. W końcu chłopak będzie musiał zmierzyć się z lękiem przed wodą. Harry próbował go pokonać, Severus wiedział o tym, i gdyby nie ingerencja kałamarnicy, mógłby zrobić krok w stronę zwyciężenia tego lęku. Ale teraz... Severus podniósł oparcie łóżka tak, że był w pozycji siedzącej i oparł rękę na prześcieradle Harry'ego tuż przy boku syna.

— Harry, wiem, co się stało podczas kąpieli, gdy byłeś młodszy. — Zaskoczony chłopiec otworzył usta i pokręcił głową. — Tak, wiem o tym. Ja... widziałem to we wspomnieniu, we wspomnieniu twojej ciotki i jest mi niewyobrażalnie przykro, że musiałeś przez to przejść.

— Nic się nie stało — upierał się chłopiec. — Nic!

Draco jęknął i obrócił się we śnie. Oczy Harry'ego były pełne lęku, gdy spojrzał na przyjaciela. Sekundę później niebiesko-biała poświata otoczyła Harry'ego i chwilę później wyblakła.

Po tym siedmiolatek całkowicie spanikował.

— Przepraszam! — jęknął, machając ręką jakby odganiał się od muchy. Pojawiło się kolejne mniej jasne światło, które zniknęło szybciej niż poprzednie. — Powiedział pan, żadnego Uciszania, proszę pana. Przepraszam!

— Harry. — Severus zaskoczony tą małą manifestacją celowej magii, pochylił się ze zmarszczonym czołem nad synem. Jego grymas pogłębił się, kiedy Harry odsunął się, zgarbił i opuścił głowę jakby w oczekiwaniu na cios. Snape rzucił własne Silencio, by nikt nie podsłuchał ich rozmowy. — Spokojnie. Sądzę, że znowu się nie zrozumieliśmy.

— Tak? — Harry na chwilę spojrzał spod grzywki swoimi zielonymi oczami na ojca.

— Tak — powiedział Severus, a potem dodał bardzo powoli i stanowczo: — Mówiąc, że nie chcę, byś używał tego zaklęcia, miałem na myśli sytuacje, gdy jesteś zdenerwowany lub w bólu. Nie chcę, byś go kiedykolwiek używał, ponieważ uważasz, że kłopoczesz mnie, budząc swoimi koszmarami lub tym, że jesteś ranny lub się boisz. Chcę ci wtedy pomóc. Czy rozumiesz, czym te sytuacje się różnią od tej?

Harry zerknął jeszcze raz na Malfoya, zanim skinął głową.

— Harry, proszę, wyjaśnij mi, czym to się różni?

— Ja... eeee... nic mnie teraz nie boli, proszę pana.

— Tak. I?

— I nie jestem przestraszony po koszmarze.

Wargi Snape'a wykrzywiły się niemal w uśmiechu.

— Tak. I co jeszcze?

— I ja ci nie przeszkadzam?

— Dokładnie. — Przechylił lekko głowę i spojrzał przenikliwie na Harry'ego. — Nie chciałeś obudzić Draco naszą rozmową, dlatego rzuciłeś to zaklęcie. Było to bardzo miłe z twojej strony, jednakże czy zrobiłeś to celowo, czy był to tylko przypadek?

Harry odwrócił wzrok.

— Nie potrafię używać magii celowo, ojcze. Próbowałem wcześniej, na Spinner's End, ale nic się nie stało. Przepraszam.

Severus potrząsnął głową i poprosił Harry'ego, by na niego spojrzał. Czekał, aż chłopiec napotka jego wzrok, zanim powiedział:

— Wierzę, że możesz używać magii. Twierdzę, że jej użyłeś. — Harry zmrużył oczy i otworzył usta, by zaprzeczyć, ale Snape kontynuował niewzruszony: — Powiedz mi, o czym myślałeś, kiedy użyłeś teraz Uciszania. Czy to może stało się poza twoją kontrolą? I kiedy anulowałeś zaklęcie, bo myślałeś, że będę zły, wiedziałeś, co robisz, czy po prostu to się stało?

— Ja... eee... — Nagle uśmiech rozpromienił twarz chłopca. — Zrobiłem to celowo!

— Tak.

— Czyli mogę być twoim synem!

— Oczywiście — powiedział ze zdziwieniem Severus, marszcząc brwi. — Jesteś moim synem.

— Nie, jeśli nie miałbym magii, ojcze. Draco powiedział, że ludzie bez magii są mugolami i nie wolno im być w Hogwarcie.

— Cóż, to prawda, ale to nie ma nic wspólnego z tym, czy jesteś moim synem, czy nie.

— Nie?

— Tak, Harry. Mówiłem ci wcześniej. Jesteś moim synem, bez względu na to co robisz lub nie. Nigdzie nie odejdziesz, tak jak i ja.

Chłopiec wziął długi, wypełniony ulgą oddech, zanim uśmiechnął się małym, chytrym uśmieszkiem.

— Draco powiedział też, że nie ma czegoś takiego jak telewizja.

— Naprawdę? — Severus również się uśmiechnął. Sam nie miał pojęcia, czym jest telewizja, ale wiedział, że istnieje jakieś mugolskie ustrojstwo, które pokazuje obraz. — Myślę, że to oznacza, że Draco nie wie wszystkiego. Musisz kierować się własnym rozumem podczas wymyślania wszelkich nowych przygód, które macie zamiar przeżyć.

— Tak, ojcze — powiedział Harry. Jego uśmiech ponownie przybladł, gdy oparł się o poduszki.

— Odpocznij. Porozmawiamy jutro — powiedział Severus i pocałował go w czoło zadowolony, że ten się nie wzdrygnął.

OoO

Po śniadaniu, które Harry zjadł z tacy na łóżku, madame Pomfrey pozwoliła mu opuścić skrzydło szpitalne wraz z ojcem i Draco. Oni zjedli swój posiłek w lochach, przez co Harry czuł się pominięty. Był w humorze, który ojciec określał „zgryźliwym". Kiedy weszli do należących do nich komnat, skrzywił się nieco, gdy ojciec nie pozwolił im pójść się pobawić, tylko kazał: „nigdzie nie iść i usiąść na kanapie".

Harry skrzywił się bardziej, gdy dostrzegł, że Draco mógł siedzieć tak, że jego stopy niemal dotykały podłogi. Jego własne ledwo przekraczały krawędź tapicerowanej poduszki. Nienawidził ciągłego bycia najmniejszym.

Ojciec siedział w swoim skórzanym fotelu naprzeciwko nich. Jego brwi były zmarszczone, gdy patrzył na splecione przy podbródku dłonie. Grymas Harry'ego zniknął, gdy poczuł pustkę wewnątrz siebie. On i Draco byli w poważnych tarapatach.

Draco siedział nieruchomo, z dłońmi na kolanach. Harry skopiował jego postawę i starał się utrzymać wzrok na twarzy ojca, zamiast na swoich butach.

— Jestem wami bardzo rozczarowany — powiedział Severus.

Serce Harry'ego zamarło. Ten miękki, spokojny ton był niemal gorszy od wrzasków wuja Vernona. Nigdy nie chciał rozczarować swojego nowego ojca. Nigdy!

— Ufałem wam, że będziecie słuchali Nelli i nie wpakujecie się w żadne tarapaty. Ufałem ci, Harry, że zrobisz wszystko, by ponownie nie uszkodzić swojej ręki, zwłaszcza po tym co przeszliśmy, aby ją opatrzyć. Draco, ufałem ci, że nie narazisz się na żadne niebezpieczeństwo poprzez jakiekolwiek wyczyny kaskaderskie, szczególnie podczas swojego pierwszego dnia tutaj. Żaden z was nie zasługuje na moje zaufanie.

Harry'ego ogarnął wstyd, gdy ojciec skończył. Wiedział, że nie powinien zgodzić się na lot. Wiedział również, że Nelli tego nie pochwalała. Był niegrzeczny, więc gdy ojciec zacisnął usta, ścisnął dłonie, przygotowując się na każdą karę, jaka go czekała. Zostanie zamknięty w szafie? Będzie musiał się obyć bez jedzenia? Czy może ojciec użyje pasa? Mógł sobie z tym poradzić. Z każdą z kar oprócz obroży i łańcucha.

— Staram się zdecydować, czy to był błąd zaprosić Draco po tym, jak sami niedawno się tutaj sprowadziliśmy. Może powinien wrócić do domu, by Harry mógł bez żadnych zakłóceń zaaklimatyzować się w Hogwarcie.

Chłopcy drgnęli, słysząc to. Draco wyglądał na bardziej przerażonego niż Harry się czuł, ale żaden z nich nic nie powiedział. Harry wiedział, że nie należy się kłócić i prawdopodobnie Draco również był tego świadomy. Mógł założyć się, że jego nowy przyjaciel nie raz poczuł laskę swego ojca na sobie.

Severus odchylił się do tyłu, patrząc się na nich swoimi czarnymi, bystrymi oczami. Potem westchnął.

— Niestety obawiam się, że pan Malfoy będzie domagał się wyjaśnień, gdybym odesłał tak szybko Draco, więc jestem zmuszony rozważyć inną karę za wasze idiotyczne zachowanie. — Harry spiął się, oczekując kontynuacji i kątem oka zobaczył, że Draco zrobił to samo. — Dlatego uważam, że najlepszym wyjściem będzie usunięcie pokusy dla tego rodzaju... gryfońskiego poszukiwania przygód, poprzez zabranie przywileju posiadania mioteł na czas pobytu Draco. Żadnego latania przez tydzień dla was obu. Może będąc bliżej ziemi, nauczycie się myśleć nad konsekwencjami swoich zachowań. — Jeszcze raz zlustrował wzrokiem chłopców i wskazał brodą na korytarz, za którym znajdowała się sypialnia Harry'ego. — To wszystko. Możecie odejść. Mam pracę do wykonania.

Harry spojrzał na Draco, który wpatrywał się w niego. Obaj westchnęli z ulgą. Żadnego latania! Z pewnością było to rozczarowujące, ale nie było tak źle, jak się obawiali. Ześlizgnęli się z kanapy i posłusznie skierowali się do pokoju Harry'ego.

— Dziękuję, ojcze — powiedział Harry, gdy mijał fotel Snape'a.

— Dziękuję, wujku Sevie — zawtórował mu Draco.

Harry dostrzegł, że ojciec zamknął oczy, a kiedy przemówił, jego głos był cichy i smutny, co nie miało sensu, chyba że dalej był nimi rozczarowany, ale Harry nie sądził, żeby był.

— Proszę bardzo, chłopcy. Postarajcie się jednak dzisiaj zachowywać.

— Dobrze! — obiecali i nie złamali słowa, aż do popołudnia.