viii
Reszta tej nocy to było jedno poszatkowane mgliste wspomnienie. Zielone światła i czerwone błyski krwi i niebieskie twarze i sine wargi i szara skóra. Masakra.
A oni stali tam, patrząc jak wioska płonie.
I każdy wzniósł swoją różdżkę. Pojawiły się Mroczne Znaki, wystrzeliły w niebo, znacząc czarną i pomarańczową noc blaskiem szmaragdu.
Szmaragdu.
Dał się słyszeć gardłowy odgłos i Lucjusz spojrzał na miejsce gdzie wciąż stał Severus Snape. Stał nad ciałem kobiety, jeszcze żywej. Nott ruszył ku nim, ale Lucjusz go wstrzymał.
- On musi to zrobić sam, nie wyczarował jeszcze Znaku – odwrócił się do Snape'a. - Snape! Gdzie jest twój Znak?
Snape spojrzał na kobietę. Potem uniósł różdżkę.
- Morsmorde – wysyczał.
Wysoko nad nim pojawiła się czaszka z wężem. Niesamowity zielony blask zalał go. Zalał kobietę...
Przepraszam.
I to już koniec opowiadania. Mimo, że wiele osób odwiedzało stronę z tym fanfickiem to niestety nikt nie zostawił komentarza. Byłabym bardzo wdzięczna gdybyście teraz, gdy znacie już całą historię, wyrazili swoje opinie.
