Bardzo dziękuje za komentarze : ) Przepraszam, że błędy w pierwszym rozdziale nadal nie zostały poprawione, ale ten tydzień obfitował w duże braki czasu i po prostu nie zdążyłem tego zrobić.

Zapraszam do przeczytania tego rozdziału i do komentowania, szczególnie bardzo do tego drugiego : )


Rozmowy (część 2)

Minęło kilka godzin, odkąd w podłym nastroju wybiegł z „Trzech Mioteł", ten czas choć krótki pozwolił mu ochłonąć i zebrać myśli. Tydzień rzeczywiście układał się zbyt pięknie, aby to wszystko mogło skończyć się szczęśliwie – pomyślał ze smutkiem. Najgorsze jednak było to, że nie miał nikogo kto mógłby go teraz pocieszyć, doradzić i pomóc uleczyć złamane serce. Oczywiście był Ron, była też Hermiona, ale to nie ich potrzebował, gdyby Syriusz żył… Jego myśli zaczęły błądzić, aby wkrótce wymknąć się poza granice czasu i przestrzeni, pogrążył się w tych wizjach tak mocno, że nie usłyszał kroków za swoimi plecami.

- Co pan tu robi o tak później porze, panie Potter? – dźwięk dobiegał jakby z daleka, przez chwile czuł, że zna ten głos, ale nie mógł sobie przypomnieć gdzie go słyszał, nagle jego myśli odpłynęły, wtedy zdał sobie sprawę, że siedzi nad brzegiem jeziora nad którym leniwie zachodzi słońce, a obok niego stoi … Severus Snape.

Ze wszystkich osób, które chciałby teraz zobaczyć Severus Snape zajmował zdecydowanie ostatnie miejsce. Jednak po chwili coś do niego dotarło – głos Snapea nie był zimny i surowy, bynajmniej nie był też pełen uczuć i emocji, jednak tliło się w nim coś jakby – troska! Sam nie mógł uwierzyć gdzie doprowadziły go myśli.

- Panie Potter? Zechce pan odpowiedzieć na moje pytanie, a może powinienem je panu przedstawić na piśmie? – tym razem Harry postanowił zareagować, z nadzieją, że dzięki temu Snape da mu spokój.

- Słyszałem plotki, ale nadal ciężko mi uwierzyć – Snape spojrzał na niego z wyrazem twarzy normalnie zarezerwowanym do patrzenia na szaleńców, Harry jednak nie zwrócił na to uwagi i kontynuował. – Pan naprawdę wychodzi na słońce, profesor Dumbledore jednak nie kłamał. – Jego słowa były dość ryzykowne, ale miał wielką nadzieje, że Snape po prostu da mu jakiś szlaban i wreszcie sobie pójdzie. Jednak Severus nie miał zamiaru spełnić życzenia Harrego. Jego kąciki ust uniosły się lekko, musiał przyznać w duchu, że jakkolwiek żart Pottera był niestosowny, był też bądź co bądź śmieszny. Podszedł bliżej i usiadł po prawej stronie Harrego. Po chwili milczenia przemówił:

- Cóż muszę przyznać, że obydwoje nie pałamy do siebie zbyt dużą sympatią. – Harry patrzył niepewnie na Snapea, nie do końca wiedząc co miałyby oznaczać jego słowa, jednak odparł:

- Bardzo delikatnie powiedziane … profesorze - Snape nie zareagował w żaden sposób i kontynuował:

- Kiedy tamtej nocy byłeś w moim umyśle stało się coś dziwnego – zrobił krótką pauzę i spojrzał na Harrego, którego mina wyraźnie mówiła „mieliśmy do tego nie wracać!" – nie byłem tego świadomy od samego początku, ujawniło się to dopiero kilka dni temu. – Odetchnął lekko – tamtej nocy z twojego umysłu przeniknęły do mnie pewne twój – zawahał się na kilka chwil szukając dobrego słowa - wspomnienia, nie wiem jak to się stało, ale przez ostatnie siedem nocy oglądałem je raz za razem jakby były częścią mojego własnego życia.

W oczach Harrego pojawił się nagły gniew, przez chwilę zapomniał o wszystkich swoich problemach i miał zamiar po prostu zaatakować Snapea i wyczyścić jego umysł. Z nikim nie dzielił się swoimi wspomnieniami, a już na pewno nie z tym człowiekiem. Jednak to nagłe uniesienie szybko odeszło, prawdę mówiąc to było już naprawdę za wiele jak na jeden dzień… Milczeli przez kilka ciągnących się w nieskończoność minut, aż wreszcie Harry zapytał z głosem pełnym wyrzutu:

- Skoro widział pan to wszystko to po co jeszcze to? Po co ta rozmowa? – Oczy Snapea wydawały się przenikać jego duszę, a jego słowa uderzyły go niczym piorun:

- Chce zrozumieć. – Powiedział delikatnym głosem Snape. Z wielu odpowiedzi, na które był przygotowany, tej nie spodziewał się w ogóle. Oto znienawidzony nauczyciel, który szydził z niego przez tyle lat, zamieniając zajęcia w sale tortur, teraz pochyla się nad nim i chce zapytać - dlaczego? Jednak wyraz twarzy Snapea nie pozostawiał złudzeń, nie ucieknie od tej rozmowy.

- Co pan widział? – Harry starał się nie patrzeć w stronę Snapea, bał się tego co może zaraz usłyszeć, nie chciał przywoływać tych wszystkich wydarzeń ze swojego dzieciństwa, bolesnych wspomnień, o których tak bardzo chciał zapomnieć, nie chciał robić tego szczególnie dziś gdy marzenia o zostaniu zwykłym zakochanym nastolatkiem zostały starte w proch. Snape również unikał jego wzroku, już po pierwszej nocy zdał sobie sprawę jak bardzo się pomylił, zrozumiał, że starając się nie dopuścić do tego żeby Harry stał się taki jak James oraz odegrać swoją prywatną zemstę, sam stał się katem. Początkowo trudno było mu pogodzić się z tą myślą, ale wizje stawały się coraz trudniejsze do zniesienia i dopiero gdy osiągną wewnętrzny spokój oraz przyznał się do własnych błędów przed samym sobą zaczęły go opuszczać. Teraz pozostawała już tylko ta rozmowa. Jedno wiedział na pewno - nie potrafił szczerze rozmawiać, nie potrafił też rozmawiać z nastolatkami, a tutaj musiał jeszcze przyznać się do własnego błędu, do własnej porażki. Odetchną głęboko i powolnym cichym głosem zaczął mówić:

- Byłeś w jakimś malutkim pokoju, dopiero później po następnym wspomnieniu zrozumiałem, że jest to komórka pod schodami, nie wiem ile miałeś lat, ale leżałeś tam na jakimś zniszczonym kocu, było tam strasznie duszno, pochyliłem się żeby lepiej przyjrzeć się twojej twarzy i zobaczyłem w twoich oczach ból i strach. – Snape spojrzał na niego niepewnie, jednak Harry uniósł tylko smutno kąciki ust i oparł:

- To daje dość sporo możliwości, takie sytuacja zdarzała się dość często. – Mówił spokojnie jednak przez jego umysł przebiegły wspomnienia tych wszystkich bezsennych nocy w malutkiej komórce pod schodami.

- Wydaje się, że coś nie tak było z twoją ręką, wyglądało to tak, jakbyś nie był w stanie nią poruszać.

- Pamiętam – Harry zaczął mówił niemal bez emocji, tylko jego oczy zdradzały co tak naprawdę czuje – miałem sześć lat, wuj strasznie się wściekł, chciał mnie uderzyć w głowę, zasłoniłem się ręką, ale jego uderzenie było tak silne, że moja kość pękła. – Harry spojrzał przed siebie a w jego oku pojawiła się malutka łza, jednak nie przerywał swojej opowieści. – Później wrzucił mnie do mojego „pokoju" – zaśmiał się lekko mówiąc ostatnie słowo – wypuścił mnie dopiero po dwóch dniach. To były długie dwa dni, co prawda ręka sama się wyleczyła, czego nie rozumiałem przez kilka następnych lat, ale ma pan racje brakowało tam powietrza, szczególnie w środku upalnego lat, no i brakowało mi też wody, ale do tego zdążyłem już się przyzwyczaić. – Nie patrzył już na Snapea, nie był w stanie tego zrobić, nie mógł spojrzeć w oczy człowieka, który widział te wszystkie bolesne fragmenty jego życia.

Milczenie obydwu trwało dość długo, w końcu Harry postanowił się przełamać:

- To już przeszłość, nie chce do tego wracać, ale rozumiem, że chce pan znać prawdę – po krótkiej pauzie dodał – co jeszcze pan widział?

Oczy Snapea spoczęły na jego twarzy, a przez jego głowę przebiegła myśli „Lily, proszę pomóż mi."

- Harry nie wiem czy powinienem Ci w ogóle wspominać, to twoje jedyne wspomnienie – Harry spojrzał na niego niepewnie, a po kilku chwilach w jego oczach pojawiły się łzy, wyszeptał:

- Zielone światło i krzyk kobiety – po chwili dodał troszkę pewniejszym głosem – tak, to moje jedyne wspomnienie rodziców…

Snape spuścił głowę, nie chciał patrzeć na jego łzy, dodał tylko:

- To był krzyk twojej matki, poznałem jej głos. – Jego myśli zaczęły krążyć jak oszalałe, znowu przypomniał sobie wszystko, błagania, ból, nienawiść. To było za dużo nawet dla niego, w jego oku pojawiła się pojedyncza łza. Sekundy zamieniły się w długie minuty wypełnione milczeniem, żaden z nich nie odważył się przerwać tej ciszy. W końcu gdy Harry zdołał trochę ochłonąć powiedział:

- Wiem, że to nie wszystko co pan widział, nie mam zbyt wielu boleśniejszych wspomnień od tego więc … miejmy to już za sobą. – Jego głos mimo iż pełen bólu wydawał się opanowany. Snape spojrzał na niego jakby zastanawiając się czy nie za wiele bolesnych słów już padło, ale postanowił kontynuować:

- Kolejne kilka wspomnień znów dotyczyło twojego dzieciństwa w domu twojego wuja. – Jego głos był spokojny, ale słowa zdawały się padać z dużym trudem – Dlaczego nigdy nie powiedziałeś, że oni się nad tobą znęcali, że traktowali cię jak … jak – nie mógł znaleźć odpowiedniego słowa.

- Jak niewolnika? – dokończył za niego Harry, Snape spojrzał na niego i niepewnie kiwną głową na potwierdzenie.

- Uważali, albo raczej nadal uważają, że moi rodzice byli wariatami, że w moich żyłach płynie „zła" krew. Cóż, widzieli „opiekę" nade mną jako karę i próbowali mi to uświadomić przy każdej okazji. – Przerwał na chwilę, aby zaczerpnąć głęboko powietrze po czym odparł – pyta pan dlaczego nikomu nie powiedziałem? Kiedy dowiedziałem, się że mam kogoś na tym świecie poza nimi w dużej części to była już historia, nigdy nie chciałem zemsty, ja po prostu nie chciałem tam już wracać. – Ostatnie słowa Harrego były dla Snapea szokiem, owszem Harry nie wydawał się być człowiekiem szukającym zemsty, ale to co zrobili ci mugole! Nagle dotarło do niego, że rozmawia z młodym mężczyzną, który przeszedł tak wiele, ale nie sprawiło to, że zaczął się staczać, on czerpał siłę z tego wszystkiego, każda blizna sprawiała, że był lepszym człowiekiem, choć było ich o wiele za dużo jak na jego krótkie życie. Severus zapłakał w myślach nad swoim życiem, on nie miał tyle siły, poświęcił wiele aby szpiegować Czarnego Pana, ale nigdy nie miał dość siły aby przebaczyć, aby nie szukać zemsty. Przyciszonym głosem zaczęli rozmawiać o każdym z tych zdarzeń, które zobaczył Severus. Mimo iż w każdym z nich przewijał się ból i cierpienie, a także bardzo często łzy, Harry wiele mu wyjaśnił. Snape wreszcie mógł zrozumieć jak naprawdę wyglądało dzieciństwo Harrego. Gdy doszli do końca Harry z nadzieją w głosie spytał:

- Nie widział pan żadnych miłych wspomnień tylko te najgorsze? – Snape uśmiechną się smutno na te słowa i odparł:

- Te wspomnienia nie były przeznaczone dla mnie, tylko dla ciebie, Czarny Pan chciał przywołać te wizje w twoim umyśle, ale byliśmy połączeni a ja byłem w zbyt wielkim szoku, aby zobaczyć je od razu, dlatego zaczęły do mnie przychodzić dopiero po pewnym czasie. – Wciąż nie powiedział Harremu wszystkiego, Czarny Pan chciał żaby Harry przypomniał sobie w swoich wizjach jeszcze jedno – strach i nienawiść do swojego nauczyciela eliksirów. Severus nie był jednak gotowy na takie wyznanie, postanowił, że przemilczy tą cześć, miał nadzieje, że tak będzie lepiej. Nie chciał przypominać Harremu, że ten zaryzykował życie dla kogoś kto był dla niego taki … nie znalazł odpowiedniego słowa.

Długo zastanawiał się czy zdać następne pytanie, w końcu jednak się przełamał i zapytał – Harry jak wygląda twoje życie teraz?

Pytanie dość mocno zaskoczyło Harrego, mimo wszystko nie spodziewał się, że ich rozmowa zajdzie tak daleko, nie był pewien czy chce odpowiedzieć, z drugiej jednak strony, nie miał w tym zamku nikogo z kim mógłby o tym wszystkim porozmawiać. Wciąż jednak czuł, że Snape nie jest odpowiednią osobą, po chwili postanowił jednak zaryzykować.

- Weasleyowie traktują mnie jak własnego syna, mam gdzie spędzić święta, mam przyjaciół, mam ukochaną … - ostatnie słowo wypowiedział szeptem a po jego policzku spłynęła łza. Snape postanowił nie pytać, czekał aż Harry sam się otworzy, znów minęło kilka długich chwil nim Harry ponownie przemówił:

- Myślałem tak przynajmniej do dziś … to znaczy ja nadal ją kocham, wiem, że ona jest tą jedyną … to … to po prostu dość trudne … - uśmiechnął się smutno po czym dodał – ale przecież nie mogę jej bronić szukać własnego szczęścia, prawda?

Z każdym słowem wypowiedzianym przez Harrego, Severus czuł coraz większe współczucie. Nie chciał pytać Harrego co dokładnie się stało, ale chciał wiedzieć, musiał to wiedzieć, żeby zrozumieć.

- Harry czy mogę zapytać co się dokładnie stało? – Harry spojrzał na niego, przez załzawione oczy po czym odparł szeptem:

- Nie mam siły aby o tym wszystkim panu opowiedzieć – po chwili jednak dodał, sam do końca nie wiedząc czemu to zrobił – mogę to panu pokazać - spojrzał przed siebie i otworzył swój umysł przed Snapem.

Severus kiwną głową na potwierdzenie po czym wszedł w umysł Harrego. Oglądał wszystko bez słowa, zresztą i tak nie było odpowiednich słów, które mógłby powiedzieć. Widział jak mocno Harry pokochał Ginny, jak dzięki niej powrócił do świata żywych, widział również smutek, szaleńczy bieg i tragedię człowieka, który po prostu chciał być normalny, chciał żyć jak normalny człowiek. Kiedy wizja dobiegła końca nie wypowiedział ani słowa, podszedł tylko bliżej usiadł obok Harrego i w milczeniu razem patrzyli na ostatnie promienie zachodzącego słońca.


/cdn jeśli będą zainteresowani/