Chociaż była już jesień, na ziemi nie leżał żaden listek, który mógłby spaść z rosnących wzdłuż alejki drzew. Gdzieś z boku cicho szemrała fontanna z tancerką na cokole, z której dłoni spływała woda. Kroki dwóch mrocznych elfek, które niespiesznie przemierzały ścieżki parku, chrzęściły na pokruszonym drobno marmurze. Obie spacerujące kobiety miały na sobie suknie z grubego jedwabiu podszytego aksamitem w kolorach jesieni. Młodsza i niższa była w czerwieniach, starsza w brązie. W uszach jednej złociły się kolczyki, na palcach drugiej pierścionki. Chyba nigdy nie wyglądały bardziej na matkę i córkę.

Tym razem nie było wachlarzy, za to Feresa trzymała w dłoniach elegancko oprawioną książkę - powieść. Ostatnimi czasy w ten właśnie sposób spędzały po południa, bynajmniej nie dla przyjemności. Rashirea miała uważnie słuchać, nie tyle co treści, ile dykcji.

Dzisiaj jednak nie słuchała uważnie. W ogóle nie słuchała, zatopiona we własnych myślach zatrzymała się kilka kroków po tym jak zatrzymała się jej matka, która już od jakiegoś czasu nie czytała. Rashirea odwróciła się zaraz i spojrzała niepewnie w twarz matki, która lekkim uniesieniem kącików ust i brwi, wyrażała uprzejme zainteresowanie, książkę zamknęła, dając do zrozumienia, że całą swoją uwagę poświęca rozmówczyni.

Czy coś cię niepokoi moja droga? - spytała, kiedy zauważyła, że sam gest nie wystarczy.

Pani ja... - zaczęła Rashirea, ale zaraz przerwała i spuściła wzrok. Nie widziała więc, jak brew wróciła na swoje miejsce i usta ściągnęły się oszczędnie, za to wyraźnie słyszała przyganę w głosie lady.

Słucham cię Rashireo.

Zastanawiałam się - odezwała się zagadnięta wlepiając wzrok w broszę na sukni matki. - Czy... Wszystkie kobiety w rodzie Denerych zostawiają swoje dzieci pod opiekę mamek i tak późno zaczynają się nimi... interesować? - odważyła się spojrzeć w oczy Feresy.

Oczywiście - odpowiedziała lady tonem, który nakazują się dziwić pytaniom, na które odpowiedź jest przecież taka oczywista.

Po chwili milczenia kontynuowały spacer. Jednak Feresa nie otworzyła książki.

Macierzyństwo - podjęła starsza mroczna w momencie, kiedy Rashirea myślała, że już się nie odezwie - sprawia, że zarówno matka, jak i dziecko, stają się za bardzo do siebie przywiązani. To stwarza problemy przy dalszym kształceniu. Matka może nie dość surowo oceniać postępy córki, albo mieć wątpliwości, czy aby szkolenie syna, nie jest zbyt surowe. Dlatego najlepiej oddzielić matkę i dziecko. Wtedy oboje są silni. Mam nadzieję, że zrozumiałaś i możemy kontynuować - stwierdziła, nie zapytała i otworzyła książkę by kontynuować lekcję.

Rashirea nie miała innego wyboru, jak zostawić dalsze rozmyślania na później i skupić się na głosie matki...

Nie matki. Lady Sherazai.