-Skandynawia?
-Był naszym opiekunem. W sumie to opiekunem chłopaków, ale zawsze wliczał też mnie.
-Wydaje mi się, że region północnej Europy jest nazwany po nim…
-Jest.
-Co się z nim stało? Dlaczego go nigdy nie spotkałem?
-To trochę skomplikowane…
-To znaczy?
-…Dzień, w którym cię znaleźliśmy…był tym samym ,w którym Skandynawia…zniknął.
-Zniknął…Czekaj! Mówisz, że on…
-Taa…
_
W małej chatce, tuż za wioską, starszy mężczyzna w skórzanej szacie oglądał narysowaną mapę świata.
-Świat strasznie zmienił się w ciągu ostatnich 800 lat-mruknął do siebie-Dziś, Nacje stały się o wiele bardziej zainteresowane podbijaniem innych. Nie podoba mi się to.-zaznaczył pewne kraje kawałkiem węgla:
-Francja stał się ostatnio dość zachłanny, Bułgaria nadal upiera się przy powiększaniu swoich terenów, a Królestwo Chorwacji rośnie w siłę. Ale osobą, której naprawdę powinniśmy się wystrzegać, jest Saksonia i jego armia. Zabili Brytanię i złapali jej dzieci. Jeśli byli w stanie zrobić to bez problemu, to nie ma wątpliwości, że uda im się podbić również moich małych-ah!
Poczuł ostry ból przeszywający biodro, ale natychmiast zignorował go. Był to znak, że już niedługo nadejdzie jego czas, aby zniknąć, ale jeszcze nie teraz. Żył wystarczająco długo, by zobaczyć, jak każdy z Nordyków wyrasta na porządną, młodą Nację. Oczywiście, wciąż mieli po 12 lat, ale byli silni, a urosną jeszcze bardziej, gdy ich Nacje staną się jeszcze silniejsze. To prawda, nie dożyje do czasu gdy dorosną, ale pożyje wystarczająco długo, by znaleźć ostatniego z nich. Nordyka, którego Skandynawia nie zobaczy za życia, ale wytrzyma do czasu, gdy zostanie znaleziony.
Westchnął smutno. Nie miał serca, by powiedzieć swoim maluchom, że już niedługo zniknie, a kiedy w końcu to zrobi, bez wątpienia będą załamani…
-Skandynawia!
O wilku mowa. Uśmiechnął się ciepło, gdy zobaczył czwórkę Nordyków i Grenlandię, wchodzących do chatki:
-Witajcie w domu, kochani. Jak było na waszej wycieczce po wyspie?
-Z pewnością wyspa jest wielka-odparł Finlandia, ze Szwecją potakującym za nim głową.
-I są tu gorące źródła!-Zawołał podniecony Dania.
-Nie ma żadnych gorących źródeł, ty kłamliwy draniu!-Krzyknęła Grenlandia-Ty tak mówisz!
-Y-ym. Widziałem gejzery, więc muszą tu być gorące źródła!
-Zakładam więc, że dobrze się bawiliście.-powiedział Skandynawia ze śmiechem-I zakładam również, że zdążyliście zgłodnieć.
-Tak, umieram z głodu!-oznajmił Dania
-Ty zawsze jesteś głodny.-zauważył Norwegia, przewracając oczami. Kilka minut później północne Nacje siedziały wokół drewnianego stołu, jedząc pieczoną rybę i owoce, opowiadając równocześnie Skandynawii, co zobaczyli na wyspie.
-Bogini, musieliście sporo zbadać.-zauważył starszy człowiek.
-Taa, jak powiedział Finlandia, wyspa jest wielka.-odparła Grenlandia, wgryzając się w jabłko. Spojrzała na wspomnianą Nację, która obecnie trzymała worek przerzucony przez ramię, wyglądający, jakby był wypełniony różnymi rzeczami.-co masz w środku?
-Prezenty dla mieszkańców wioski-radośnie odparł Finlandia-ktoś musi im dać prezenty przywitalne
Z tymi słowami opuścił chatkę z workiem na plecach dodając:
-Chciałbym móc dać prezenty całemu światu! Z pewnością uszczęśliwiłoby to wszystkich…
-Taka hojna Nacja-stwierdził Skandynawia-Kiedyś przyniesie światu radość. Tyle wiem.
-Co masz na myśli, Skandynawia?-Zapytał Norwegia, zastanawiając się, dlaczego ich opiekun nagle wygląda na odległego i smutnego.
-Nic takiego, Norwegio. Po prostu gadanie starego człowieka.
-Nie jesteś stary-zauważyła Grenlandia-nadal się nami opiekujesz.
-Ta, i my też cię kochamy-dodał Dania-I zostaniemy na zawsze razem jako rodzina, prawda?
Skandynawia zacisnął usta na to pytanie. Milczał przez chwilę zanim odparł:
-Pamiętacie, co się stało z Brytanią?-milczeli przez chwilę, zanim potwierdzili kiwnięciem głowy.
-S'ks'ni zab'li ją-Odpowiedział Szwecja, przerywając ciszę jaka zapadła. Nie myśleli, że było to możliwe, dopóki jej śmierć i zniknięcie Rzymu nie zmieniły ich zdania.
-Dokładnie.
-Ale jak to jest możliwe?-zastanowiła się Grenlandia na głos-Myślałam, że Nacje nie mogą umrzeć.
-Mogą zniknąć.-wyjaśnił Skandynawia-Czasem są minusy bycia Nacją. Jeśli Imperium się rozpada, albo nacja rozwiązuje, to samo dzieje się z personifikacją; innymi słowy, on lub ona znika.
-Ale…Ty taki nie jesteś, prawda?-zapytał Norwegia-Nie znikniesz…prawda?
Skandynawia opuścił głowę.
-Pozwólcie mi coś powiedzieć: cokolwiek się stanie, będziecie mieć siebie nawzajem, więc nie pozwólcie pożreć się żałości. Mimo, że rozstanie będzie boleć, nowe życie zmyje ból.-z tymi słowami, powoli podniósł się z siedziska i ruszył w kierunku wyjścia.
-Co masz przez to na myśli?-Zapytała Grenlandia. Zatrzymał się i obrócił. Grenlandia poczuła jak staje jej serce, gdy zobaczyła, że wyglądał milion razy starzej, jakby się magicznie postarzył przez noc.
-Wkrótce się dowiecie.-powiedział cicho.
Później w nocy, Norwegia siedział na dachu chatki obserwując gwiazdy, ale jego wzrok szybko zbłądził na rodzinę maskonurów śpiących w gnieździe. Ponownie, poczuł ukłucie samotności w piersi, patrząc na ptaki. Dlaczego czuł się w ten sposób? Jego rozmyślania przerwał odgłos ruchu za nim.
-Cześć.-powitała go Grenlandia- Pomyślałam, że przyda ci się towarzystwo.
Norwegia kiwnął głową.
-Byłoby miło.
Dziewczyna usiadła obok Norwega i spojrzała w niebo:
-Wyszło dziś sporo gwiazd.
-Ja…
Westchnęła.
-Więc, co będziemy robić?-Norwegia spojrzał na nią.
-Co masz przez to na myśli?
-Nie możemy być wikingami przez wieczność. Prędzej czy później, będziemy musieli zmienić coś w naszym życiu. Świat się zmienia, zawsze pojawia się coś nowego.
Chłopak mruknął w zastanowieniu.
-Myślałem o nauce magii po skończeniu z wikingami. Znam kilka zaklęć, ale chcę bardziej rozwinąć moje umiejętności.
-Brzmi poważnie.-zauważyła Grenlandia.
-Jestem przyszłym magiem. Powinno być poważne.- Norwegia zadumał się.
Grenlandia kiwnęła głową i znów spojrzała w niebo:
-Hej, to spadająca gwiazda!-wskazała na strumień światła na niebie.-Mówią, że jeśli pomyślisz życzenie, patrząc na spadającą gwiazdę, to się spełni. Chciałabym, żeby mój dom nie był pokryty śniegiem przez cały czas. A ty, Norwegio?
Norwegia zatopił się w myślach. Spojrzał na gwiazdę przez chwilę, po czym cicho zażyczył sobie poznania powodu, przez który czuł się taki samotny. Zapragnął z całego serca, aby zdarzyło się coś, cokolwiek, co sprawiłoby, że jego samotność zniknęłaby. Myśląc o tym jak głupio to brzmi, powiedział zamiast tego swoim zwykłym tonem:
-Chciałbym, żeby Dania miał mózg.
To sprawiło, że Grenlandia wybuchnęła śmiechem:
-Taa, potrzebuje trochę rozumu w tej pustej makówce, którą nazywa głową.
Zostali na dachu, póki gwiazda nie zniknęła całkowicie. Potem wgramolili się do środka chatki i rozeszli się do swoich łóżek. Norwegia leżał rozbudzony trochę dłużej, rozmyślając o życzeniu, jakie pomyślał. zastanawiał się, Czy się spełni. potrząsnął głową. To była tylko gwiazda. Gwiazdy nie spełniają życzeń. Westchnął, w końcu zasypiając… tylko po to, by zostać obudzonym przez gniewne wrzaski kilka godzin później.
Norwegia poderwał się rozbudzony przez krzyk, który natychmiast rozpoznał jako Grenlandzki. Podszedł do jej miejsca do spania, by zobaczyć bardzo złą wspomnianą Nację, duszącą konkretnego Duńczyka.
-Ty draniu! Dlaczego do cholery obudziłeś mnie w trakcie pieprzonej nocy?! Lepiej, żebyś miał dobry powód!- wrzasnęła, rzucając się na niego i dusząc go z całej siły, w miarę jak Dania wykrztuszał swoje przeprosiny.
Kątem oka, Norwegia zauważył Szwecję mruczącego przez sen. Wiedział, że wyższa nacja miała lekki sen, a nie chciał, żeby pozostałe dwie nacje zostały wmieszane w… cokolwiek to było.
-Grenlandio, zaraz wszystkich pobudzisz!-powiedział Dania na tyle głośno, by Grenlandia usłyszała go mimo swojego nieustającego krzyku.
-JAKBYM O TO CHOLERNIE…-odwrzasnęła, podnosząc głos tylko po to by go zdenerwować, gdy nagle przerwała.
Norwegia patrzył na parę przez chwilę zmieszany, zanim zobaczył Finlandię, sennie pocierającego oczy i podchodzącego w ich kierunku:
-Co się dzieje?-zapytał cicho, na wpół zaspany, ponownie przecierając oczy.
-Mówiłem, że kogoś obudzisz.-skomentował Dania, szczerząc się na Grenlandię, która potrząsnęła nim ponownie:
-Zamknij mordę!-Norwegia przewrócił oczami, zanim zwrócił się w kierunku Finlandii:
-To tylko Dania zachowuje się jak idiota, jak zawsze. Idź spać.
Finlandia patrzył na trio przez chwilę, zanim kiwnął głową i wrócił do swojego posłania. Użył futrzanej peleryny Norwegii jako poduszki i przytulił mocno swoje przykrycie, zanim ponownie pogrążył się we śnie.
-To było wredne, Norge!-jęknął Dania
-Ze wszystkich pierdolonych imion jakimi nazywał cię Nor, wkurzasz się o bycie nazywanym idiotą…-Grenlandia powstrzymała się, warcząc nieco i przygryzając wargę-Masz szczęście, że Finlandia tu jest. I wciąż nie powiedziałeś, dlaczego obudziłeś mnie i Nora.
-Ach, jasne! Chciałem iść poszukać gorących źródeł!- Odparł po prostu, Uśmiechając się szeroko, podskakując w miejscu z podniecenia.
-…Zamorduję cię.
-Co? Dlaczego? Mówimy o gorących źródłach!
-Nie ma tu żadnych gorących źródeł, więc przestań marzyć!-Grenlandia zwróciła mu uwagę, wzdychając na bogatą wyobraźnię Danii.
-Ej, no chodź! Znalazłem gejzery, więc na tej wyspie muszą być też gorące źródła. Jeśli je znajdziemy, z pewnością bardzo pomożemy mieszkańcom i Skandynawia będzie z nas dumny…
-Zamknij japę!-Przerwała mu Grenlandia, nie mogąc powstrzymać się od krzyku, skoro Dania nie mógł się zamknąć, jak zwykle. I znów, Norwegia odwrócił swoją uwagę od dwójki, upewniając się, że Szwecja i Finlandia wciąż śpią.
-Więc? Pójdziecie ze mną?- powiedział Dania z jeszcze szerszym uśmiechem-Pójdziecie? Pójdziecie? Pójdziecie?
Zaklinał ich wciąż i wciąż, zanim w końcu Grenlandia mu odpowiedziała:
-W porządku, cholera, pójdę! Ale żeby nie było niejasności, robię to tylko, żebyś się przymknął!-Norwegia westchnął.
-Równie dobrze mogę iść z wami. Zazwyczaj pakujecie się w jakieś kłopoty, kiedy nie ma mnie w pobliżu.
-Jej! Dobry wybór, Norge! W porządku, znajdźmy jakieś gorące źródło!-Dania wypadł z chatki, nawet nie czekając na pozostałą dwójkę.,
-Masz jakiekolwiek pojęcie, gdzie ono może być?-zapytała Grenlandia, podążając za nim.
-Musimy tylko znaleźć gejzery. Jeśli je znajdziemy, wtedy znajdziemy gorące źródło.
-…To inny sposób, by powiedzieć, że nie masz pojęcia.-zauważył Norwegia.
-Ta, coś w tym stylu.
-ZARAZ CIĘ ZAJEBIĘ!-Wrzasnęła Grenlandia podążając za Danią, z powieką drżącą od Duńskiej głupoty.
Po drugiej stronie wyspy, z dala od wioski, flota saksońskich statków kotwiczyła niedaleko od brzegu. Lider Saksonów spojrzał na górę, a jego długie blond włosy powiewały na wietrze. Wtedy zauważył jednego z jego ludzi biegnących w jego kierunku.
-Mój panie.-Powiedział posłaniec-znaleźliśmy go. Personifikację tej wyspy.
-Jesteś pewien?-zapytał blondyn.
-Bez wątpienia, miał tę samą aurę co inni.
Saksonia kiwnął głową, zanim rozkazał:
-Zamknąć go wewnątrz statku. Upewnijcie się, ze nikt nie dostanie się na pokład-Następnie odwrócił się z otaczającą go aurą mocy-Już czas, żeby ci Wikingowie zapłacili. Bez ich personifikacji, będą osłabieni, tak jak ich pozostałe nacje, Nordycy.
To koniec tego rozdziału. Ciekawy fakt:
Wierzy się, że Saksoni byli zaprzysięgłymi wrogami Wikingów i szukali sposobu na ich zmiażdżenie, co jest powodem, dla którego Saksoni i Saksonia osobiście mają rolę w tej historii. Także w tej historii pojawi się wersja chibi jednego z krajów alianckich. Potraficie zgadnąć, jakiego?(podpowiedź: dywizjon 303, scones...)
Od tłumacza: tydzień …ta jasne…chyba jednak odstępy będą większe…o wiele większe, odkąd w szkole wyciskają z nas siódme poty i niedługo zacznę pracę. NIEMNIEJ, zamierzam przetłumaczyć tę historię do końca… w końcu, kiedyś…
Dołączam do autorki: Zostaw swoją opinię.(tak, właśnie „review")
