A teraz zagadka: kto mi betował? Oczywiście, kharcia ;]
Rozdział, który może trochę zamieszać, ale w końcu pojawia się nazwisko Ichigo...

Rozdział 8

Eiki Rei w ciszy siedziała przy łóżku swojego dowódcy. Na jego twarzy nadal umieszczony był aparat tlenowy, a całą klatkę piersiową spowijał śnieżnobiały bandaż. Dziewczyna nadal pamiętała ten straszny widok sprzed paru godzin, gdy materiał stał się całkowicie czerwony od krwi. Pomagała wtedy porucznik Kotetsu zmieniać opatrunek chłopaka i zobaczyła obie rany. Goiły się, choć powoli.

- Dlaczego na mnie nie zaczekałeś, Shirou? – rzuciła w pustą przestrzeń pokoju.

Ale na to pytanie znała odpowiedź. W końcu był kapitanem, a w tej sprawie liczył się czas. Czas, którego Rei na Ziemi miała pod dostatkiem, a którego Toushirou w Rukongai brakowało. Chciała być przy nim, gdy się obudzi. Chciała nawrzeszczeć na niego, że nie zaczekał na jej powrót, co było pewnym postępem, bo jeszcze niedawno planowała go rzucić lwom (względnie Hollowom – złotym rybkom*) na pożarcie za to, że nikomu nie powiedział, gdzie się wybiera. Matsumoto powiedziała jej o tajemniczej notatce, którą dziewczyna natychmiast znalazła w zniszczonej hakamie kapitana.

Jej wzrok spoczął na opartym o ścianę Hyorinmaru. Gdy wpadła do kwatery głównej czwartego składu i dowiedziała się, że nie może zobaczyć swojego dowódcy, wróciła wściekła do siebie, po czym poszła się uspokoić do gabinetu chłopaka, gdzie znalazła owinięty w zakrwawione haori Zanpakutou. Złapała jego rękojeść i poczuła lodowaty chłód, ale nie puściła. Przerzuciła sobie miecz kapitana przez ramię, jak on zwykł robić, złapała haori i wyszła. Na moment zajrzała do swojego gabinetu, by zobaczyć, czy przyszły jakieś nowe informacje w sprawie śledztwa. Postanowiła później napisać okrojony raport ze swojego wypadu na Ziemię. W biurze zostawiła swoją Kaze no Kitai i haori Shirou. Sprawdziła jeszcze, czy ma oba sztylety i, ciągle czując na plecach ciężar Hyorinmaru, popędziła do Rukongai. Musiała zbadać miejsce zbrodni.

Zaciskając zęby starała się wczuć w pozycję Hitsugayi. Potrafiła sobie nawet wyobrazić, jak uwolnił obie formy swojego Zanpakutou. Doszła do wniosku, że było co najmniej dwóch napastników i Shirou został zaatakowany w chwili nieuwagi, w chwili poświęconej na zadanie ostatecznego ciosu jednemu z nich. Starała się omijać wzrokiem krwawą plamę znaczącą miejsce, w którym chłopak został powalony.

To było wczoraj – dzisiaj od rana siedziała w sali zabiegowej. Co jakiś czas zadawała pytania, na które wiedziała, że nie uzyska odpowiedzi. Kapitan czwartej dywizji powiedziała jej, że nieprzytomny chłopak wołał jej imię. Z jednej strony cieszyło ją, że tak szybko stała się jedną z jego najbardziej zaufanych ludzi, z drugiej obarczała się winą za jego stan. Nie została przy nim, sądziła, że wyciągnie coś z Vaizardów i samolubnie wyprosiła misję na Ziemi. Zostawiła jego plecy odsłonięte.

Usłyszała, że drzwi się otwierają. Nagle poderwała głowę, by ją ponownie opuścić, gdy zobaczyła wchodzącego Juushirou.

- Jak on się czuje? – głos przyjaciela zabrzmiał jak huk wystrzału w ogromnej sali.

- Bez zmian – odpowiedziała głucho Rei. – Kapitan Unohana mówi, że dopiero jak Shirou się obudzi, będzie można coś więcej powiedzieć. Na razie jego stan jest stabilny.

Wpatrywała się w twarz Toushirou, odzwierciedlającą spokój, którego tak jej brakowało.

- A jak ty się czujesz?

Rei przez moment nie poruszała się, potem zaś wstała i podeszła do Ukitake z morderczym błyskiem w oku.

- Zostawiłam go – powiedziała, a mężczyzna wyraźnie usłyszał w jej głosie poczucie winy. Rei położyła rękę na jego torsie. – Zostawiłam bez osłony. Nie było mnie przy nim, kiedy tego potrzebował.

- Zachowujesz się jak Kyouraku – westchnął Juushirou, łapiąc nadgarstki Rei. Przysunął się do niej i wyszeptał prosto do ucha. – On też się obwiniał za Lisę, ale ty przywróciłaś mu spokój ducha, przekazując wiadomość od niej. Więc pozwól, że ja ci coś powiem: młody Hitsugaya wolałby iść sam i zostać ranny niż iść z tobą i pozwolić ci się dać zranić za niego. Pamiętaj, że on jest twoim kapitanem, kochana, a ty jesteś tylko jego podwładną.

Rei spuściła głowę. Wiedziała, że Juushirou ma rację, ale nie chciała przyjąć tego do wiadomości. Wróciła na swoje miejsce przy boku chłopaka.

- Po co przyszedłeś? – zapytała po chwili, czując, że jej mentor jeszcze nie opuścił pomieszczenia.

- Chciałbym, żebyś poszła ze mną.

- Dokąd?

- Do sali obrad w kwaterze głównej pierwszego składu – słysząc tę odpowiedź Rei znowu poderwała głowę. Wpatrywała się zdziwiona w Juushirou. Ten westchnął. – Byakuya i porucznik Abarai wrócili. Przyprowadzili ze sobą Kuchiki Rukię i podobno mają do opowiedzenia niesamowitą historię.

- Ale po co ja mam tam iść? – zapytała, zbyt otępiała, by myśleć logicznie.

- Matsumoto wystąpi jako pełniąca obowiązki kapitana dziesiątego składu, ale ktoś musi być z nią – wyjaśnił cierpliwie, jak dziecku.

Eiki pokiwała głową. Dotknęła lekko ręki nieprzytomnego chłopaka, szepcząc mu coś do ucha, a potem zrobiła rzecz, jakiej Ukitake nigdy nie brał pod uwagę. Podeszła do Hyorinmaru i przerzuciła sobie przez plecy. Włosy zaś przełożyła przez ramię, by nie zasłaniały miecza. Tak przygotowana odwróciła się do przyjaciela.

- Dzięki temu mam uczucie, że Shirou jest ze mną – powiedziała cicho w odpowiedzi na jego pytające spojrzenie.

Ukitake pokiwał z zamyśleniem głową. Rei okazywała wyjątkową lojalność względem młodego kapitana, co mogło oznaczać tylko to, że Hitsugaya poznał historię dziewczyny. Mężczyzna zaczął się zastanawiać, czy nie powinien był nalegać na umieszczenie jej w oddziale Kuchiki Byakuyi. Wszystko wskazywało na to, że Rei zaczynała się angażować emocjonalnie w coś, z czym nie miała szans.

Wyszli razem do holu i Ukitake złapał swoją protegowaną pod rękę. Nie chciał, by się zmęczyła, starając się nadążyć za jego shuunpo, dlatego postanowił ją pociągnąć. Ze zdumieniem doszedł do wniosku, że ostatni raz, gdy pomagał jej w takim przemieszczaniu się był bardzo dawno temu. Rei nawet nie zaprotestowała. Wyglądała na otępiałą, ale Juushirou znał swoją uczennicę. Mogła być zatopiona głęboko w ponurych myślach, ale w każdej sytuacji potrafiła doskonale odegrać swoją rolę. Również teraz z podziwem patrzył, jak wchodziła przez ogromne wrota do sali obrad, nie zdradzając nawet drgnięciem powieki, że rozumie, co znaczą ukradkowe spojrzenia pozostałych kapitanów. Szła z dumnie uniesioną głową, lekko dotykając Hyorinmaru.

- Rangiku-san – przywitała się i stanęła za nią, na miejscu przeznaczonym dla porucznika dziesiątej dywizji.

Kobieta spojrzała na rękojeść Zanpakutou i uniosła brwi, ale nic nie powiedziała. Zauważyła jednak w odpowiednim momencie, że kieruje się do nich Gin. I najwyraźniej Rei też go spostrzegła, bo Rangiku dojrzała w jej dłoni błysk ostrza. Szybko oddaliła się od dziewczyny i zatrzymała kapitana trzeciego składu.

- Gin, nie podchodź do niej – powiedziała cicho. – Bardzo przeżyła to, co się stało z kapitanem Hitsugayą. Wolałabym, żebyś jej nie przeszkadzał.

- Chciałem tylko zapytać, czy ten Zanpakutou na jej plecach to Hyorinmaru – Ichimaru uśmiechnął się w sposób przeznaczony tylko dla kobiety.

- Tak – rudowłosa porucznik westchnęła. – Ostatnio nigdzie się nie rusza bez Hyorinmaru.

Ichimaru uśmiechnął się ponownie i tylko znad ramienia przyjaciółki pomachał do oniemiałej Rei. Brunetka zacisnęła dłoń na rękojeści sztyletu, który trzymała w dłoni. Pochyliła się i ponownie umieściła go przy kostce, widząc, że Gin się do niej nie zbliży.

Tymczasem do Ukitake podszedł Kyouraku. Oprócz przyjaciela, był jedynym kapitanem, który przejrzał i podziwiał grę dziewczyny. Ale Hyorinmaru na jej plecach również jego wprawił w zdziwienie.

- Czy to jest…? – zapytał z zainteresowaniem patrząc, jak dziewczyna spokojnie chowa sztylet.

- Zanpakutou kapitana Hitsugayi? – podpowiedział Juushirou. – Tak.

- Czy ona przypadkiem…?

- Nie angażuje się trochę za bardzo? – kapitanowie już wieki temu przywykli do konwersacji prowadzonych w ten sposób. – Tak mi się wydaje. Tylko, że ona sama nie zdaje sobie z tego sprawy.

- Z tego wynikną kłopoty – zakończył rozmowę Kyouraku, kiwając głową Nanao, że już wraca na swoje miejsce. – Dla niej i dla niego. Ale trzymam za nich kciuki. Oboje są siebie warci.

Ukitake uśmiechnął się smutno i kiwnął głową na zgodę.

Kapitanowie stanęli w dwóch równych rzędach. Porucznicy ustawili się za nimi. Rei ze smutkiem zauważyła spojrzenie Hinamori. Widziała jej zaczerwienione oczy, co nie było niczym dziwnym. Teraz, kiedy dziewczyna wpatrywała się w rękojeść Hyorinmaru, Eiki po raz pierwszy poczuła, że nie powinna była zabierać Zanpakutou.

Przez mniejsze drzwi wszedł porucznik Sasakibe, generał Yamamoto Genryuusai i Byakuya. Widać było, jak mężczyzna zaciskał zęby ze złości. Od strony Renjiego dobiegło krótkie „nie".

- Witam wszystkich kapitanów, poruczników i dziewiątą oficer dziesiątego składu – zaczął mówić Yamamoto, po czym na moment urwał i zwrócił się wprost do Rei. – Oficer Eiki, czy ten Zanpakutou przewieszony przez twoje ramię to Hyorinmaru?

Dziewczyna odważyła się skinąć głową. Generał przez chwilę milczał zanim kontynuował przemowę.

- Jedna ze spraw została rozwiązana. Kuchiki Rukia została znaleziona na Ziemi. Chciałbym, żeby kapitan Kuchiki opowiedział, co się dokładnie stało w mieście Karakura zanim przekażę wam werdykt Biura 46 w jej sprawie.

Byakuya wystąpił z szeregu i przyklęknął przed Yamamoto. Nie podniósł jednak wzroku. W jego głosie zaś można było usłyszeć tłumione wzburzenie. Tylko żelazna samodyscyplina tego człowieka powstrzymywała go od zniszczenia wszystkiego wokół. Rei widziała, że dłoń mężczyzny jest niebezpiecznie blisko gardy Senbonzakury. Ona sama przesunęła pas z Hyorinmaru, by w razie czego, mieć do niego najlepszy dostęp. Nie wiedziała, co wyniknie z tego sprawozdania i uważnie obserwowała ruchy mówiącego.

- W trakcie jednego z obchodów miasta Karakura Kuchiki Rukia została zaatakowana przez silnego Hollowa – zaczął mówić głębokim głosem. – Ranna, schroniła się w domu śmiertelnika, który, o dziwo, ją widział. Widział również Hollowa, który miał zaraz zabić jego rodzinę. Wobec tego ten człowiek, Kurosaki Ichigo, przejął, bądź też ukradł moce Kuchiki Rukii i zyskał reiatsu Shinigami. Kuchiki Rukia zaprzyjaźniła się z nim i została w bliskim kontakcie do czasu odzyskania sił, co nigdy, z nieznanych przyczyn, nie nastąpiło. Śmiertelnik nie zamierzał zrzec się mocy dobrowolnie, lecz tą sprawą zająłem się osobiście. Kuchiki Rukia stanęła jednak przeciwko mojemu oddziałowi w obronie chłopaka. W tym momencie znajduje się w areszcie szóstego składu. Zastanawiający jest udział Urahary Kisuke w sprawie, prawdopodobnie jako mentora Kurosakiego… Przepraszam, byłego mentora.

Przez twarz mężczyzny przemknął gorzki uśmiech zadowolenia. Wstał i wrócił do szeregu. Yamamoto westchnął głęboko.

- Z mojej perspektywy, choć Kuchiki Rukia z trzynastego składu dopuściła się poważnego przestępstwa bądź zaniedbania, jeśli odebrano jej moce wbrew jej woli, decyzja Biura 46 wydaje się nieco kontrowersyjna – stwierdził generał. – Sasakibe, jeśli możesz…

- Wyrok Biura Centralnego 46 – porucznik odczytał na głos rozporządzenie ze znakiem Biura. – Kuchiki Rukia z trzynastej dywizji Gotei 13 za zbrodnię oddania mocy Shinigami śmiertelnikowi zostaje skazana na śmierć poprzez anihilację uwolnioną formą Soukyoku.

W momencie, gdy porucznik skończył odczytywać wyrok, trzech Shinigami trzymało dłonie na rękojeściach Zanpakutou. Byakuya skoczył ku Ukitake z twarzą wykrzywioną groteskową mieszaniną wściekłości i rozpaczy. Rei była szybsza i w połowie drogi przystawiła Hyorinmaru do szyi kapitana szóstego składu.

- Schowaj Senbonzakurę, kapitanie Kuchiki – powiedziała stanowczo, ignorując ból zadawany jej przez Zanpakutou. Wtedy poczuła na swoim karku dotyk chłodnego metalu.

- A ty schowaj Hyorinmaru, Rei – usłyszała zimny głos porucznika Abarai. Uśmiechnęła się.

- Spójrz w dół, Renji. A ty, Byakuya-san, schowaj Senbonzakurę. Nie będziesz nią wskazywał na mojego mentora. Kierują tobą emocje. Powściągnij je.

W międzyczasie Renji faktycznie spojrzał w dół, jak zasugerowała Eiki i spostrzegł srebrne ostrze w okolicach swojego krocza. Głośno przełknął ślinę i zabrał Zabimaru z karku dziewczyny. Odstąpił od dwojga Shinigami. Genryuusai na razie nie protestował, tylko z uwagą obserwował rozwój sytuacji. Rei zauważyła, że wszyscy obecni z wyjątkiem kapitanów Kurotsuchi i Ukitake sięgnęli po swoje miecze. Brunetka spróbowała jeszcze raz.

- Schowaj Senbonzakurę i ustąp, Byakuya – wiedziała, że później będzie musiała ponieść konsekwencje zwracania się do niego po imieniu, ale teraz jej to nie obchodziło.

W końcu, powolnym ruchem, kapitan Kuchiki skierował swój Zanpakutou do przytroczonej do pasa pochwy. Gdy Rei była pewna, że miecz jest całkowicie schowany, zabrała Hyorinmaru i włożyła go do futerału na plecach. Spokojnie wróciła na swoje miejsce, spod oka obserwując, jak zachowanie Byakuyi. Rozcierała również swoją rękę, zdrętwiałą od niezadowolenia miecza.

- Interesujące przedstawienie – zagrzmiał Genryuusai. – Ale nie chcę go więcej oglądać. Kapitanie Kuchiki, trzymaj swoje emocje na wodzy. Kuchiki Rukia była gotowa na tą misję, jak wcześniej zauważył kapitan Ukitake. Oficer Eiki, cieszę się, że potrafisz zareagować na tyle szybko, by zapobiec nieszczęściu, ale nigdy więcej nie wskazuj mieczem kapitana, bo można to potraktować jako akt zdrady. Udzielam ci też nagany za zwracanie się do Shinigami wyższego stopniem po imieniu.

Rei skinęła głową.

- Jesteście wolni. Oficer Eiki, kapitanie Ukitake – zawołał za wychodzącymi. – Chciałbym z wami przedyskutować kwestię dochodzenia kapitana Hitsugayi.

Brunetka zaczekała na swojego mentora. Widziała jeszcze, że Byakuya na moment się obok niego zatrzymał i położył mu dłoń na ramieniu. Uśmiechnęła się pod nosem. Jej „przedstawienie", jak nazwał to Yamamoto musiało wywrzeć na nim wrażenie. Potem wspólnie skierowali się do drzwi, które Sasakibe trzymał dla nich otwarte.

Stanęli wyprostowani przed generałem, nie spuszczając z niego wzroku.

- Najpierw chciałbym wam obojgu pogratulować, poza protokołem – zaczął. – Juushirou, znakomicie wyszkoliłeś swoją protegowaną. A ty, oficer Eiki, bardzo dobrze zareagowałaś na potencjalne niebezpieczeństwo i wykazałaś się doskonałym zmysłem obserwacji, zauważając ruch porucznika Abarai.

Dwoje Shinigami lekko spuściło głowy pod natłokiem komplementów, do których nie przywykli. Oboje tylko wykonywali swoją pracę.

- Opowiedzcie mi o postępach śledztwa – zażądał.

- Powinieneś poprosić Kyouraku, Yamamoto-sensei – powiedział Juushirou. – To on był na Ziemi razem z kapitanem Hitsugayą. Ale z tego, co wiem, Urahara nie jest winny znikaniu dusz.

- Zgadzam się – wtrąciła Rei, która nigdy nie nauczyła się przestrzegać dobrych manier w trakcie rozmowy. – Urahara nie mógł tego zrobić. Jest na to zbyt sprytny i nie ma w tym żadnego interesu.

- Młoda damo – Genryuusai spojrzał na nią z zainteresowaniem. – Spotkałaś kiedyś Uraharę?

Dziewczyna uśmiechnęła się. Udało się jej zaskoczyć człowieka, który powołał do istnienia Akademię Shinigami, a to był nie lada wyczyn.

- Tak, generale – odpowiedziała silnym głosem. – Podobnie, jak udało mi się dotrzeć do Hirako Shinjiego.

Ukitake drgnął. Nie spodziewał się, że dziewczyna od razu wyłoży karty na stół. Miała tupet i odwagę, żeby powiedzieć o tym Yamamoto, gdy jej kapitan leżał w sali pooperacyjnej.

- Wyjaśnij – starzec zmierzył ją badawczym spojrzeniem.

- Doszliśmy z Shirou… – dziewczyna ugryzła się w język. – Z kapitanem Hitsugayą do wniosku, że w uprowadzanie dusz z Rukongai zamieszane są hybrydy Shinigami i Hollowów. Dzięki uprawnieniom kapitańskim od Juushirou dotarłam w bibliotece do danych o Vaizardach. Wykorzystałam misję na Ziemię jako pretekst i zmusiłam porucznika Abarai do przyznania mi osobnego zadania, bym nie była związana z żadną grupą. Odnalazła mnie protegowana Urahary i zabrała do niego. Drugi z jego podopiecznych przyprowadził Shinjiego. Rozmawiałam z Vaizardami, ale oni nie powiedzieli mi nic. Z wyjątkiem jednej rzeczy…

Rei umilkła na moment, nie wiedząc, czy powinna to mówić przy generale. To, co miała zrobić podchodziło pod atak na kapitana, a ona sama nie miała żadnych dowodów poza słowami banitów i własnym przeczuciem.

- Przestrzegli mnie przed kapitanem Ichimaru – powiedziała w końcu.

Oblicze starca nie zmieniło się. Również Ukitake pozostał niewzruszony.

- Cóż, to nie jest nic dziwnego – powiedział w końcu generał. – Cała ósemka nigdy nie przepadała za Ichimaru, a Hirako dodatkowo nie mógł znieść Aizena. Ale to nie jest powód, by kogokolwiek podejrzewać. W każdym razie do czegoś doszliśmy. Możemy wykluczyć udział Urahary i grupy Hirako. Dobrze się spisałaś, Eiki Rei. Możesz odejść. Wracaj do kapitana Hitsugayi i oddaj mu jego Zanpakutou.

Dziewczyna skinęła głową i wyszła z gabinetu. Ukitake i Genryuusai popatrzyli na siebie.

- Juushirou, masz talent wychowawczy – przyznał starzec. – Ale źle wybrałeś dla niej kapitana.

- Czy już wszyscy to widzą? – zrezygnowany kapitan trzynastego składu ukrył twarz w dłoniach. Generał wybuchnął śmiechem.

* * *

Rei jak najszybciej wróciła do kwatery głównej czwartej dywizji, gdzie przy łóżku Shirou zastała zapłakaną Hinamori. Zdrętwiała, szybko cofając się do holu, ale nie zdążyła umknąć spojrzeniu młodej porucznik.

- Wejdź, Rei-san – powiedziała cicho. – I odłóż Hyorinmaru.

Eiki uniosła jedną brew i zdejmując pas z Zanpakutou z ramienia, przerzuciła swoje włosy na plecy zamaszystym ruchem. Położyła go przy złożonej dla Shirou hakamie i haori z emblematem dziesiątej dywizji. Potem podeszła do okna i usiadła na parapecie. Nisko wiszące słońce oświetlało całą jej sylwetkę, tworząc wokół niej poświatę, jakby z innego świata.

- Powiedz mi, co ty sobie wyobrażasz, dziewiąta oficer? – Hinamori położyła akcent na jej randze. Nagle chłód wypełnił pomieszczenie. – Nosić ze sobą na zebrania dowódców Gotei 13 Zanpakutou swojego kapitana? I atakować nim oficera o wiele wyższego stopniem, jednocześnie zwracając się do niego po imieniu?

- Porucznik Hinamori – w przeciwieństwie do rozemocjonowanej Momo, Rei mówiła spokojnie i lodowato. – Ponieważ jest to mój kapitan, będę cię prosiła, byś niedługo opuściła tę salę. I dla jasności, nie zaatakowałam Kuchiki Byakuyi. Jako jedyna zareagowałam na czas i powstrzymałam go od wyrządzenia szkód. Nie widziałam, żebyś ty dobyła w odpowiednim czasie miecza, pani porucznik. I moją sprawą jest to, jak się zwracam do innych ludzi.

Dziewczyna wpatrywała się w długowłosą Shinigami z otwartymi ustami, siedząc jak porażona jej słowami.

- A teraz wyjdź, Hinamori Momo – powiedziała cicho Eiki, rzucając pogardliwe spojrzenie. – I nie wracaj, póki ja tu jestem.

Porucznik piątego składu nie mogła oderwać zdumionego spojrzenia od Rei. Po chwili wstała, głośno odsuwając krzesło, na którym siedziała. Wycofywała się w stronę wyjścia, wciąż zwrócona twarzą do siedzącej postaci, która zimnym spojrzeniem niebieskich oczu taksowała odchodzącą dziewczynę.

Gdy drzwi się w końcu zamknęły, brunetka z westchnieniem zeskoczyła z okna. Usiadła na brzegu łóżka Toushirou i wpatrzyła się w jego twarz, nadal emanującą spokojem, który powoli zaczynał się jej udzielać.

- Nie masz talentu do wybierania przyjaciół, Shirou – szepnęła, odgarniając białe włosy z jego czoła. – Ja i ta dziewczyna nigdy się nie polubimy.

Zsunęła się na niską ławę, którą specjalnie przystawiła pod samo posłanie chłopaka. Oparła głowę tuż przy jego ręce i patrząc na leżący naprzeciwko Hyorinmaru, zasnęła.

____________________________________________________________________________________________
*Specjalne ukłony w stronę Psycho-Neurotically Disturbed i jej bezbłędnego ficka, PS Do Goldfish Become Hollows
Bardzo mi się podobał i bardzo polecam.