Jak zwykle, betowała Kharcia, za co jestem ogromnie wdzięczna. Jak czasami zobaczę, jakie błędy stylistyczne i językowe nieświadomie popełniam, zaczynam się głośno śmiać.
Rozdział dedykowany... pomyłkom językowym. Dzisiaj z Orochimaru wyszedł Ichimaru i zdanie poszło sobie strzelić w łeb. Popłakałam się ze śmiechu. Oby takich pomyłek było więcej, byle nie w moich ff. Miłego czytania.

Rozdział 11

W ciągu następnego tygodnia Rei przejęła większą część obowiązków Matsumoto, pozostającej nadal w celi trzynastego składu. Nie wniosła żadnej skargi na kobietę, tak jak obiecała, ale Toushirou nalegał, by jego podwładna była przez jakiś czas przetrzymywana w odosobnieniu i z dala od alkoholu. Chłopak przyznał otwarcie, że rudowłosa porucznik zawiodła jego zaufanie, ale zdawał sobie sprawę, że uzależnienie od sake miało duży wpływ na jej postępowanie, dlatego był zadowolony, że przebywała pod kluczem Ukitake, który nie dopuściłby w jej pobliże Kiry i Ichimaru.

Na trzy dni przed wypisaniem ze szpitala, młody Shinigami czuł się dobrze, ale kapitan Unohana twardo postawiła na swoim i nadal zabraniała mu opuszczać budynek. Chłopak dał wyraz swojej złości tylko poprzez cichy pomruk dezaprobaty, bo na nic innego nie mógł sobie pozwolić, by nie rozzłościć przełożonej czwartej dywizji. Jego wściekłość przybrała jeszcze na sile dzięki Eiki, która właśnie stała przy oknie i patrzyła na niego wyczekująco, czekając na odpowiedź.

- Shirou, ty i Matsumoto jesteście… – dziewczyna próbowała znaleźć odpowiednie słowo. – Niedysponowani. A generał zwołał zebranie na dzisiejszy dzień, by zdecydować, co zrobić z tymi Ryoka, którzy pojawili się w Rukongai.

- Słyszałem o nich – odpowiedział leżący. – Podobno jest wśród nich Shinigami, ale to tylko niepotwierdzona pogłoska. A odnośnie spotkania kapitanów… Ty na nie pójdziesz.

- A nie powinieneś wyznaczyć trzeciego oficera? – zapytała zmieszana. Przez moment w jej oczach zabłysły ogniki, które po chwili zgasły.

- Powinienem – przyznał, kiwając głową. – Ale ty jesteś już obeznana z protokołem postępowania w sali obrad. Nie chcę, żeby ktokolwiek przysporzył większego wstydu dziesiątej drużynie, dlatego wysyłam ciebie. Ukitake i Kyouraku cię przypilnują.

- Więc tylko na tyle mi ufasz – burknęła, zawiedziona.

- I nie masz się odzywać do kapitanów po imieniu, rozumiesz? – kontynuował, jakby nie słysząc poprzedniej wypowiedzi brunetki.

Rei wyszczerzyła zęby, przypominając sobie dzień, kiedy zagroziła Byakuyi przy użyciu Hyorinmaru. Skinęła głową na zgodę i w zamian otrzymała niedowierzające spojrzenie. Uśmiech dziewczyny poszerzył się.

- Powinnam już iść – wzrok Eiki prześlizgnął się po zegarze wiszącym nad drzwiami. – Generał zwołał spotkanie na trzynastą. Ale jest jeszcze coś, co chciałam ci powiedzieć…

Głos Rei zamarł, co sprawiło, że Toushirou spojrzał na nią zaniepokojony. Złapał dziewczynę za nadgarstek i zmusił do tego, by przysiadła na brzegu łóżka.

- Chodzi o Ichimaru i tego Shinigami, o którym mówiłeś – zaczęła, patrząc swojemu dowódcy prosto w oczy. – Byłam przedwczoraj na obchodzie granic Seireitei, jak kazałeś. Przy bramie do zachodniego Rukongai natknęłam się na Gina, ale postarałam się, by mnie nie zauważył. Wtedy ktoś zaczął otwierać wielkie wrota od zewnątrz i przeszedł przez nie wysoki, pomarańczowowłosy Shinigami. Pierwsza rzecz, która przykuła moją uwagę to jego Zanpakutou, który wyglądał, jakby był ciągle w uwolnionej formie. Natychmiast skierował miecz przeciwko Ichimaru, który zamiast zabić Ryoka, wyrzucił go poza obręb murów. Ranił również strażnika zachodniej bramy.

Hitsugaya patrzył na Rei z powagą. Dobrze wiedział, jak powinien zareagować kapitan trzeciego składu. Srebrnowłosy młodzieniec zaczął się zastanawiać, czy przybycie intruzów nie było przypadkiem na rękę mężczyźnie, który najwidoczniej chciał ich jakoś wykorzystać.

- Dodatkowo, miałam okazję przyjrzeć się pozostałym Ryoka – kontynuowała Eiki. – I muszę ci powiedzieć, że z pewnością widziałam wśród nich Quincy.

- Co? – krzyknął Toushirou. – Ale Quincy wyginęli.

- Widziałam jednego na Ziemi – wyznała, przypominając sobie młodego, czarnowłosego chłopaka z prostokątnymi okularami. Obserwował ich przy bramie Senkai, gdy ona wracała do Społeczeństwa Dusz po spotkaniu z Vaizardami. – Zgadnij, w jakim mieście?

- Karakura? – wyszeptał groźnie. Jego oczy rozszerzyły się, gdy zrozumiał, jakie to niesie za sobą implikacje. – To znaczy, że ten Shinigami…

- Jest tym, który miał zginąć z ręki Byakuyi – dokończyła poważnie Rei. – Nie zginął, jak mówił Kuchiki. Czyli przybył tu, by uratować Rukię, co znaczy, że nie może być związany z Ichimaru.

- Wobec tego, czego Gin od nich chce? – nieświadomie zerknął na zegar i drgnął. – Rei, zaraz spóźnisz się na zebranie. I chcę, żebyś coś na nim zrobiła. Oficjalnie poproś o głos i spytaj go, dlaczego nie zabił Ryoka. Odpowiedź dokładnie zapamiętaj i mi przekaż. A przy okazji, ile dni zostało do egzekucji?

- Czternaście – rzuciła na odchodnym. Chwilę później jej nie było.

Toushirou westchnął, patrząc w miejsce, gdzie jeszcze przed sekundą stała jego dziewiąta oficer. Wieści, które mu przyniosła wiele mówiły, ale zmuszały do zadawania kolejnych pytań. Jaki był cel Ichimaru w pozostawieniu silnego Ryoka przy życiu? Jaki był cel samych Ryoka? Chłopak miał nadzieję, że niedługo wszystko się wyjaśni, a zdrajca popełni błąd przy sytuacji z intruzami. Na razie jemu nie pozostało nic innego, poza czekaniem na raport od Rei.

* * *

Rei w ostatniej chwili przybyła do sali obrad w kwaterze głównej pierwszego składu. Czuła na sobie zdumione spojrzenia kilku kapitanów, ale zignorowała je, jak zwykle. Spokojnie zajęła miejsce między Shunsui i Kurotsuchim, rzucając lekkie spojrzenie Juushirou. Po chwili po jej ciele przeszły zimne dreszcze, wobec czego odwróciła się do Ichimaru, wpatrującego się w nią lodowatym wzrokiem. Zobaczywszy jej spojrzenie, uśmiechnął się obłudnie i zagłębił w rozmowie z porucznikiem Sasakibe, który już oczekiwał w sali.

- Hitsugaya cię przysłał w zastępstwie Matsumoto? – usłyszała ciche pytanie Kyouraku. Skinęła ledwo widocznie głową. – To dobrze.

- Shunsui – przywołała go jeszcze na moment. Mężczyzna pochylił się nad nią. – Muszę oficjalnie coś powiedzieć, a nie wiem dokładnie, kiedy będzie odpowiedni moment.

- Do starego Yamy?

- Nie, do innego kapitana.

- Dam ci znać, kiedy masz iść – powiedział po chwili zastanowienia. – Opisywanie ci tej chwili by zajęło za dużo czasu.

Rei skinęła głową, nadal wpatrzona w plecy Gina. Nie wiedziała, że jej spojrzenie dorównywało chłodem temu, którym zazwyczaj innych kapitanów obdarzał Shirou. Po chwili dziewczyna rozejrzała się po pozostałych dowódcach. Z rozbawieniem stwierdziła, że Byakuya najpierw zwrócił uwagę na to, czy ma ona przy sobie Hyorinmaru i dotknął lekko swojej szyi. Aizen uśmiechnął się przyjaźnie, podobnie jak Tousen. Eiki lekko się odprężyła, ale gdy przez małe drzwi wszedł generał Yamamoto Genryuusai, jako jedyna przyklękła na jedno kolano. Mężczyzna zatrzymał się, zdziwiony.

- Oficer Eiki, natychmiast wstań – wychrypiał. – Dzisiaj pełnisz obowiązki kapitana, więc daruj sobie te wszystkie uprzejmości.

- Tak, generale – zasalutowała, szybko się podnosząc. Mimo wszystko, Byakuya posłał jej dziwne spojrzenie. Jakby był pod wrażeniem.

Tymczasem Yamamoto usiadł w swoim zwyczajowym fotelu i zlustrował zmęczonym wzrokiem swoich podwładnych.

- Po raz pierwszy stykamy się z sytuacją inwazji Ziemian na Społeczeństwo Dusz – zaczął. – Ryoka zostali zlokalizowani w zachodnim Rukongai, skąd jeszcze nie zniknęły żadne dusze, dlatego musimy być bardzo ostrożni, gdyż to oni mogą za wszystkim stać. Czy ktoś z was mógłby coś nam powiedzieć o tych Ryoka? Czy ktoś z was wie cokolwiek?

Z szeregu jednocześnie wysunęli się Ichimaru i Rei. Oboje natychmiast przyklękli, co spotkało się z jawnym zdziwieniem pozostałych zgromadzonych. Generał przyglądał się im i wskazał głową białowłosego mężczyznę. Rei zacisnęła pięści, ale nic nie zrobiła. Nie chciała przynosić Shirou wstydu.

- Generale, jeden z Ryoka jest silnym Shinigami…

- Na tyle silnym, że nie byłeś w stanie go pokonać, kapitanie Ichimaru? – Eiki nie zastanawiała się nad swoimi słowami i pozwoliła im popłynąć. Gin ostro na nią spojrzał.

- Oficer Eiki! – huknął starzec. – Nie udzieliłem ci głosu.

- Ale ja chętnie posłucham, co ona ma do powiedzenia – cicho odezwał się Aizen.

Yamamoto zerknął na niego krzywo, co nie mogło się równać z morderczym spojrzeniem, które posłał mu dowódca trzeciego składu. Generał skinął na Rei i pozwolił jej mówić.

- Przez przypadek byłam świadkiem spotkania kapitana Ichimaru i Ryoka, o którym mógłby nam więcej powiedzieć Bya… kapitan Kuchiki – opamiętała się w ostatniej chwili. Usłyszała zamaskowany kaszlem śmiech Kyouraku, który zauważył pomyłkę. – Shinigami, którego kapitan trzeciej dywizji nie zabił to młody chłopiec o pomarańczowych włosach, pochodzący z miasta Karakura.

Wśród zebranych dowódców wybuchły szepty. Byakuya stał jak skamieniały, innych wzburzył fakt, że Gin nie wykończył Ryoka. Yamamoto mocno postukał laską w podłogę, by uciszyć kapitanów. Rei nadal klęczała, gdy podszedł do niej Ukitake, podniósł i podprowadził na przeznaczone jej miejsce.

- Kapitanie Kuchiki, co to ma znaczyć? – zagrzmiał stary przywódca Gotei 13.

Mężczyzna klęknął w miejscu, które opuściła moment wcześniej Eiki. Jego spojrzenie zdradzało żądzę mordu.

- Jedynym prawdopodobnym wyjaśnieniem tej sytuacji jest ingerencja Urahary Kisuke. W końcu chłopak był jego protegowanym – wyjaśnił głosem, w którym pod chłodną obojętnością pobrzmiewała furia. – Prawdopodobnie on jest winien przywrócenia temu dziecku mocy Shinigami.

- Stoimy przed groźbą inwazji na Seireitei – przypomniał niewidomy Tousen. – Jeśli szybko nie wyślemy oddziałów do Rukongai…

Mężczyzna nie dokończył zdania, gdyż wszystkich na kolana powalił silny strumień energii. Na zewnątrz budynku dały się słyszeć chaotyczne kroki i głośne krzyki. Rei i Shunsui szybko znaleźli się przy Ukitake, który długo się nie podnosił. Podtrzymując go, podeszli do ogromnego okna za plecami Yamamoto.

Niebo płonęło. Tuż nad Seireitei, na duchowej tarczy broniącej dostępu z powietrza, rozbił się ogromny obiekt, który starał się przeciskać dalej. To właśnie fala energetyczna ze zderzenia przeszła po całym mieście, nokautując wszystkich Shinigami. Zgromadzeni w kwaterze głównej pierwszego składu dowódcy oddziałów zdziwieni patrzyli, jak ogromna kula przeciska się przez osłonę i wybucha, dzieląc się na cztery spadające odłamki. Drgnęli, słysząc głos generała.

- Na mocy specjalnego rozkazu wszystkie składy mają wyruszyć na ulice Seireitei i nawiązać walkę z Ryoka. Kapitan Unohana, proszę natychmiast zwolnić ze szpitala kapitana Hitsugayę, kapitanie Ukitake, proszę uwolnić z aresztu porucznik Matsumoto. Ryoka mają być odnalezieni i zabici. Z kapitanem Ichimaru policzę się później.

Shinigami lekko skłonili głowy. Byakuya i Kenpachi natychmiast zniknęli, co nie zdziwiło Rei. Kuchiki był na siebie wściekły i zrobi wszystko, by znaleźć i zabić intruzów, a Zaraki uwielbiał dobrą walkę. Dziewczyna szybko opuściła salę obrad i udała się do kwatery głównej dziesiątej dywizji, gdzie miała zamiar zastać oboje swoich przełożonych.

Nie korzystała z shuunpo, bo nie chciała przegapić nic, co działo się na ulicach miasta. Posuwała się ostrożnie, ciesząc się, że już odzyskała od Shirou drugi sztylet. W tym momencie miała oba ukryte w rękawach hakamy, by jak najszybciej móc z nich skorzystać. Wyszła zza rogu i zamarła w bezruchu. Noże momentalnie znalazły się w jej dłoniach, gdy stanęła oko w oko z młodym, czarnowłosym Quincy i jego towarzyszką. Chłopak zamrugał zdziwiony oczami i lekko opuścił łuk.

- Ja cię już widziałem, Shinigami – powiedział zaskoczony.

- Ja ciebie też, Quincy – Rei doskonale wiedziała, gdzie. – Dwukrotnie. W szkole i nad rzeką. Obserwowałeś nas.

- Zawsze obserwuję, co się dzieje w moim mieście, szczególnie, gdy mieszają się w nie tacy, jak wy – Eiki wyczuła w jego głosie niechęć.

- To czemu pomagasz jednemu z nich? – odcięła się, zaciskając dłonie na sztyletach. Postanowiła zaryzykować inne stwierdzenie. – A może dwojgu, nie jednemu?

- Skąd wiesz?

Quincy uniósł łuk, Rei przyjęła pozycję bojową, wyciągając sztylety przed siebie. Ni stąd ni zowąd młoda śmiertelniczka podeszła do Shinigami, nieświadoma niebezpieczeństwa.

- Jakie masz śliczne włosy – zachwyciła się jak dziecko, dotykając jednego z pasm. Eiki zamrugała oczami, zaskoczona słowami dziewczyny. – Jak ci się udaje je pielęgnować?

- Inoue-san! – wrzasnął chłopak, odciągając przyjaciółkę od wroga. – Nie spoufalaj się z nią. Z tego, co wiemy ona też chce egzekucji.

- Słucham? – Rei oniemiała. Musiała się jednak upewnić, czy dobrze zrozumiała słowa przeciwnika. – Chodzi wam o egzekucję Kuchiki Rukii?

- Wiesz coś o tym, Shinigami-san? – zapytała dziewczyna, do której Quincy zwracał się Inoue.

- Po co tu przybyliście, Ryoka?

- Uratować Rukię, to chyba oczywiste – brunet patrzył na Rei jak na idiotkę. – Dlaczego pytasz, Shinigami?

- Bo to także jeden z moich celów, Quincy – uśmiechnęła się. – Nazywam się Eiki Rei i jestem dziewiątą oficer w dziesiątym składzie. Ja i mój dowódca, kapitan Hitsugaya Toushirou, uważamy, że człowiek, którego spotkaliście przy bramie, Ichimaru Gin, może być jednym ze zdrajców Społeczeństwa Dusz. Bałam się, że z nim współpracujecie, dlatego chciałam was zaatakować.

- Inoue Orihime.

- Ishida Uryuu – chłopak opuścił łuk, widząc, że Rei chowa sztylety do futerałów przy kostkach. – O co ci chodzi z tym zdrajcą?

- Jeszcze tego do końca nie rozpracowałam – brunetka zamyśliła się. – Ale wasze przybycie jest mu na rękę. Strzeżcie się Ichimaru Gina. Za to, że nie zabił waszego przyjaciela, dostanie w końcu porządną burę od generała. A przy okazji, waszego przyjaciela próbują znaleźć dwaj niebezpieczni kapitanowie, Kuchiki i Zaraki. Jeden chce go zabić, drugi z nim walczyć.

- Rei-san… – Orihime spróbowała zatrzymać odwracającą się Shinigami. – Jak znaleźć Rukię?

- Kuchiki Rukia została przeniesiona do odosobnionej celi w tej białej wieży – wskazała ręką królującą nad Seireitei budowlę. – Kamienie, z których jest zbudowana, osłabiają reiatsu, więc nie może nic zrobić. Pamiętajcie, nigdy mnie nie spotkaliście. Dalej musicie sobie radzić sami. I jeszcze jedno, Quincy. Uważaj na kapitana dwunastego składu, bo lubi eksperymentować na ludziach, a twoja rasa podobno dawno wymarła.

Zdziwieni śmiertelnicy skinęli głowami i zdrętwieli, gdy brunetka śmignęła obok nich w shuunpo. Po chwili pobiegli we wskazanym im kierunku, dziwiąc się, że wśród Shinigami znalazła się chociaż, czy może aż jedna, która nie chciała ich zabić. Tymczasem Rei, ze zwycięskim uśmiechem na twarzy, mknęła do kwatery głównej swojego oddziału, by złożyć całkowicie prywatny raport Hitsugayi. Wpadła jak burza do jego gabinetu i zatrzymała się, widząc siedzącą przy biurku Matsumoto. Ukłoniła się przed swoją przełożoną i spojrzała z powagą na Shirou.

- Rei… – zaczął zmęczonym głosem. – Czy to…?

- Nie może zaczekać – odpowiedziała stanowczo. – Matsumoto-san, to informacje tylko dla kapitana.

Rangiku zacisnęła zęby i skinęła głową. Wychodząc, starała się uśmiechnąć do swojej podwładnej, która popatrzyła na kobietę zdziwiona. Toushirou wskazał dziewczynie krzesło.

- Raport ze spotkania – powiedziała, nie siadając. – Generał wydał rozkaz nawiązania walki z Ryoka i zabicia ich. Kapitanowie Kuchiki, Zaraki, Soifon, Tousen, Komamura i Kurotsuchi natychmiast rozesłali swoje drużyny po Seireitei. Ichimaru, Aizen, Kyouraku i Ukitake na razie się wstrzymali. Ludzie z czwartego składu krążą po ulicach miasta udzielając pomocy. Jakie są twoje rozkazy?

- Widziałaś się z Ryoka – stwierdził. – Jak sądzisz, co powinniśmy zrobić?

Rei zaczerwieniła się i spojrzała pytająco na chłopaka.

- Skąd wiesz?

- Z jakiegoś powodu wyprosiłaś Matsumoto – odpowiedział spokojnie, chociaż z nieznanych przyczyn w jego oczach obecny był chłód. – Na pewno nie miało to związku z kapitańskim spotkaniem.

- Masz rację – przyznała. – Spotkałam Quincy i jego towarzyszkę. Powiedzieli, że przybyli tu z powodu egzekucji Kuchiki Rukii, w której chcą przeszkodzić. Nie mieli pojęcia, kim jest Ichimaru…

Nagle do gabinetu wpadła Matsumoto. Na jej ręce siedział Motyl Piekła.

- Kapitanie, nadeszła informacja, że Shinigami z jedenastego składu nawiązali walkę z Ryoka – wydyszała. – Podobno jednym z nich jest pomarańczowowłosy chłopak z Zanpakutou, zaś drugim chłopak z rodu Shiba.

- Co? – wrzasnął chłopak, podskakując. Zwrócił się do Eiki. – Rei, mówiłaś, że składy ósmy i trzynasty nie podjęły jeszcze żadnych akcji?

Brunetka skinęła, zaskoczona. Dopiero po chwili sobie przypomniała, że zabity przez Rukię były porucznik trzynastej dywizji nazywał się Shiba Kaien. Bez pytania ruszyła w kierunku drzwi.

- Rei! – ostry krzyk dowódcy zatrzymał ją w połowie drogi. – Nie pozwoliłem ci jeszcze odejść. Matsumoto, wydaj rozkaz całej dywizji. Mają znaleźć Ryoka i przyprowadzić ich tutaj. Nie angażować się w walkę, chyba, że będzie to konieczne.

Rangiku, zdziwiona decyzją przełożonego, pokiwała głową i zniknęła.

- A my idziemy do kapitana Ukitake. Musimy z nim porozmawiać.

Podszedł do swojej oficer i złapał za nadgarstek. Po chwili włosy dziewczyny rozwiał silny wiatr, gdy pędzili shuunpo do kwatery głównej trzynastej drużyny. Zostali zatrzymani przed wejściem na dziedziniec, ale gdy tylko Kiyone zauważyła Rei i jej kapitana, przepuściła ich bez pytania. Teraz dziewczyna prowadziła, znała bowiem budynek jak własną kieszeń. Drzwi do biura Ukitake były otwarte, więc weszli bez pukania.

- Oczekiwaliśmy was – odezwał się Kyouraku.

- Czekamy na jeszcze kogoś? – zapytała Rei, nareszcie czując się swobodnie. Była w domu. Ukitake pokiwał twierdząco głową i skrzywił się z dezaprobatą, gdy przez drzwi wszedł ciemnoszary kot.

- Już nie – powiedział, prowadząc zwierzę do łazienki. Po chwili wyszła stamtąd ciemnoskóra kobieta o długich, fioletowych włosach i złotych oczach. Rei i Shirou poderwali się z kanapy, na której przysiedli.

- Shihouin Yoruichi! – wykrzyknęli jednocześnie.

- Cześć, dzieciaki – odpowiedziała zdawkowo, powodując śmiech Kyouraku.

- Nie nazywaj ich tak, Yoruichi-chan, bo jeszcze nie wiesz, na co ich stać.

- Usiądźcie – powiedział Juushirou, siadając za biurkiem.

Yoruichi podeszła do okna i wskoczyła na parapet. Obrzuciła spojrzeniem całe towarzystwo. Dokładnie, jak mówił Urahara, pomyślała. Tylko skąd on wiedział, że Hitsugaya i Eiki się pojawią?

- Wiedziałam, że to ty w momencie, gdy zobaczyłam cię w sklepie Urahary, Yoruichi-san – powiedziała Rei. – Ten przebiegły blondyn nie potrafi grać, tak dobrze, jak sądzi.

- Zauważyłam to – mulatka uśmiechnęła się. – Kapitanie Hitsugaya, dobrą osobę obdarzyłeś zaufaniem.

- Byakuyi nie będzie? – zapytał Shirou, mając dosyć wymiany zdań między kobietami.

- Nie, jego oddziały dostały rozkaz włączenia się do walki – odpowiedział Kyouraku.

- Mały Byakuya jak zwykle postąpił głupio – fuknęła Yoruichi. – Ale to dobrze, że go nie ma. On mnie nie znosi.

- Dlaczego? – młoda brunetka zawsze była ciekawska.

- Rei! – jednocześnie wykrzyknęło trzech zgromadzonych kapitanów. Dwie kobiety wybuchły śmiechem.

- Możemy przejść do rzeczy? – Ukitake wyglądał na zmęczonego, co natychmiast przykuło uwagę jego protegowanej. – Zapewne wiecie już, że Ryoka pomaga Shiba Ganju?

W odpowiedzi otrzymał cztery kiwnięcia głową.

- Wobec tego wiem, jak się dostali do Seireitei.

- Wielka filozofia, Ukitake – prychnęła rozbawiona Shihouin. – Kuukaku im pomogła. Wiem, bo sama ich do niej zaprowadziłam.

- Później ci wyjaśnię, kim jest Shiba Kuukaku – w głosie Shirou słyszała rezygnację. – Mogłem się domyślić, że to jej sprawa. Ukitake, Rei spotkała dwoje Ryoka.

- Kogo? – natychmiast zapytała Yoruichi.

- Co? – wrzasnął mężczyzna.

- Quincy Ishidę i tą dziewczynę, Inoue – odpowiedziała kobiecie, po czym zwróciła się do mentora. – Oni nie są związani z Ichimaru. Przybyli tylko uratować Rukię.

- Wiemy o tym. Dlatego nie wysłaliśmy oddziałów – stwierdził Kyouraku. – Ale nie wiemy, dlaczego tak samo postąpili Ichimaru i Aizen.

- Kapitan Aizen nie lubi walki – odparowała Eiki. – Ale Ichimaru to rzeczywiście niespodzianka.

- Wiecie, że to, co robimy, można podciągnąć pod konspirację przeciwko Społeczeństwu Dusz? – zapytał nagle Hitsugaya.

Rei rzuciła mu spojrzenie zranionej łani.

- Oni coś knują – powiedziała groźnie. – Nie chcesz wiedzieć, co?

- Oczywiście, że chcę – odgryzł się. – Ale wydaje mi się, że powinniśmy już wracać, Rei. Jutro rano jest spotkanie poruczników, o którym zapomniałem poinformować Matsumoto.

W tym momencie rozległo się pukanie do drzwi. Natychmiast na miejscu Yoruichi pojawił się ciemnoszary kot. Do biura wsunął się Sentarou.

- Kapitanie, Motyl Piekła przyniósł wiadomość – zaczął grobowym tonem. – Ryoka zidentyfikowany jako Kurosaki Ichigo pokonał trzeciego oficera jedenastego składu, Madarame Ikkaku. Ryoka Shiba Ganju pokonał piątego oficera jedenastego składu, Ayasegawę Yumichikę. Wzięli oni jako zakładnika siódmego oficera czwartego składu, Yamadę Hanatarou i zniknęli w kanałach ściekowych pod Seireitei. Wszystkie wyjścia z podziemi zostały obstawione przez Shinigami z szóstego składu.

Tylko dzięki dobremu refleksowi, Toushirou udało się przytrzymać Rei, która nagle zachwiała się, usłyszawszy, że dwójka jej przyjaciół została pokonana przez przybyszów. Wtedy przez otwarte drzwi wpadła Kiyone.

- Kolejny Motyl przyniósł wiadomości – wydyszała. – Oficerowie Madarame i Ayasegawa zostali przetransportowani do kwatery głównej czwartego składu, gdzie się nimi odpowiednio zajęto. Madarame mówi, że Ryoka nie chcą zabijać Shinigami. Dodatkowo, jeden z intruzów zidentyfikowany jako Quincy, Ishida Uryuu, jest w pobliżu kapitana Kurotsuchi, który odwołał wszystkie inne oddziały z tego terenu.

Zgromadzeni Shinigami jęknęli.

- Ostrzegałam go, że Kurotsuchi poluje na Quincy – wyszeptała Rei. – Nie uda mu się. Ishida nie ma szans.

- Wracajcie do siebie – powiedział Ukitake. – Nie wysyłajcie oddziałów, ale wystawcie warty. Postępują dziwnie, ale mają jeden cel, zgodny z naszymi. I starają się nie zabijać, co się im chwali.

Shirou i Rei natychmiast zniknęli. Po chwili w gabinecie został tylko Juushirou. Złożył głowę na rękach i zaczął się zastanawiać, jak potoczy się ta cała historia. Miał niemiłe przeczucie, że będzie musiał postąpić wbrew swoim przekonaniom. Westchnął głęboko, co ostatnio często mu się zdarzało. Dopiero po chwili dotarły do niego kolejne słowa Kiyone, że Kurosaki nawiązał walkę z porucznikiem szóstego składu, Abaraim Renjim.