Betowała Kharcia (podobno w 45 minut :D)...
Przedstawiam najkrótszy rozdział Alternatywy (nie licząc epilogu, oczywiście). Kolejne będą dłuższe, obiecuję.
I jeszcze podtytuł: "Czy to, jak wysoko wisi Aizen wpływa na wysokość krzyku Hinamori?" Ktoś wie??
Miłego czytania :D

Rozdział 12

- Matsumoto! – krzyk Hitsugayi rozdarł ciszę panującą w kwaterze głównej dziesiątej dywizji. Siedząca przy biurku Rei zatkała sobie uszy, krzywiąc się.

Rudowłosa kobieta weszła spokojnie do gabinetu swojego dowódcy, powoli przyzwyczajała się do widoku dziewiątej oficer o każdej porze dnia i nocy. Domyślała się, że tak właśnie będzie do końca prowadzenia dochodzenia.

- Tak, kapitanie?

- Zaraz się spóźnisz na spotkanie poruczników – zakomunikował, patrząc na nią spod uniesionych brwi. Na twarzy Rangiku pojawiła się panika. Odwróciła się, by odejść, gdy coś się jej przypomniało.

- Generał przysłał rano wiadomość, że wszyscy Shinigami, którzy napotkają Ryoka, mają prawo uwolnić swoje Zanpakutou.

Shirou i Rei zdrętwieli i spojrzeli na siebie, przerażeni konsekwencjami decyzji. Skoro Yamamoto posunął się aż do tego, znaczyło, że intruzi są bardzo silni. Matsumoto w tempie shuunpo opuściła pomieszczenie, by udać się do kwatery pierwszej dywizji. Srebrnowłosy Shinigami wstał i podszedł do okna.

- Idę na spacer – powiedział lekko. – Idziesz ze mną.

To nie było uprzejme pytanie, lecz rozkaz, któremu nie mogła się sprzeciwić. Eiki nie wiedziała, dlaczego akurat teraz przyszła mu ochota na bezcelowe krążenie po ulicach Seireitei, ale podniosła się i poszła za chłopakiem.

- Dlaczego?

- Bo w Gotei 13 znajdują się idioci, którzy chętnie wykorzystają możliwość uwolnienia Shikai – odparł gniewnie. – Nie bez powodu na terenia miasta obowiązuje zakaz. Podobno kiedyś można było uwalniać Zanpakutou w Seireitei, ale gdy Shinigami z różnych dywizji walczyli poza areną treningową, było zbyt dużo zniszczeń. Dlatego Biuro 46 wydało stosowne rozporządzenie, teraz zniesione przez generała.

Nieświadomie kierowali się do budynku pierwszego oddziału, gdzie niedawno pospieszyła Matsumoto. Mówili bardzo mało, większość uwagi poświęcając obserwacji okolicy.

- Jednego jestem ciekawa – zaczęła dziewczyna. – Zastanawiam się, czy Quincy jest na tyle silny żeby poradzić sobie z Kurotsuchim.

- Wątpię – odparł chłodno Shirou. – Słyszałem, że Quincy byli w przeszłości bardzo silni i mogli zagrozić Shinigami, ale tego jednego nie miał kto trenować. To rasa na wymarciu, Rei. I głęboko żałuję, że w Seireitei dobiegnie końca życie ostatniego z nich.

Nagle powietrze rozdarł wysoki krzyk. Eiki i Hitsugaya zatrzymali się i spojrzeli na siebie.

- Hinamori! – powiedzieli równocześnie i przyspieszyli do shuunpo.

Gdy przybyli na miejsce, z którego dochodził wrzask, usłyszeli szczęk krzyżujących się mieczy. Toushirou ogarnął spojrzeniem dziedziniec kwatery głównej pierwszego składu. Po jednej stronie stali oniemiali porucznicy Sasakibe, Omaeda, Iba, Hisagi, Matsumoto, Kusajishi i Kurotsuchi. Z drugiej strony stał uśmiechnięty Ichimaru, z zadowoleniem obserwujący walczących Kirę i Hinamori. Oboje uwolnili swoje Zanpakutou, które raz za razem uderzały o siebie. Zaś nad nimi, wysoko do ściany jednego z budynków, swoim własnym mieczem przytwierdzony był martwy kapitan Aizen. Shirou kątem oka dostrzegł, że Rei sięga po katanę. Sam dobył Hyorinmaru i razem ze swoją podwładną skoczył pomiędzy walczących. Jego Zanpakutou, tylko do połowy wyciągnięty z pochwy przewieszonej przez plecy, zablokował natarcie Wabisuke Kiry. Z kolei Kaze no Kitai przechwyciła atak Tobiume Hinamori. Młoda porucznik z nienawiścią spojrzała w oczy dziewczyny.

- Kira, Hinamori, odłóżcie miecze – powiedział lodowato dowódca dziesiątej dywizji.

Blondyn natychmiast zapieczętował swój Zanpakutou i schował go do futerału, zwieszając głowę i rzucając ukradkowe spojrzenia na Ichimaru. Z kolei w Hinamori szalała wściekłość i dopiero chłodny wzrok przyjaciela skłonił ją do odwołania miecza. Nacisk na Kaze no Kitai zmalał. Rei natychmiast schowała ostrze.

- Nie sądziłem, że posuniesz się do tego, Momo – stwierdził z wyrzutem. Skinął na Matsumoto. – Zabrać ich do celi. Mają tam pozostać dopóki nie rozwiążemy sprawy zabójstwa kapitana Aizena.

Srebrnowłosy młodzieniec skierował spojrzenie na ciało szatyna, zastanawiając się, w jaki sposób przetransportowano je tak wysoko. Chwilę później jego uwagę przykuła Eiki, która starała się niepostrzeżenie sięgnąć po sztylet. Szybko się odwrócił i stanął twarzą w twarz z Ginem.

- Wybacz mi, kapitanie dziesiątego składu – zaczął, jak zwykle zwracając się do niego rangą. – Musiałeś zajmować się czymś, z czym sam mogłem sobie poradzić.

- Ichimaru – głos Shirou zabarwiła zimna furia. – Chciałeś zabić Hinamori.

- Słucham? – uprzejme zdziwienie nie ukryło obłudy mężczyzny.

- Ostrzegam cię – włoski na karku Rei stanęły dęba, gdy usłyszała groźbę w głosie swojego dowódcy. Dopiero teraz zobaczyła, jaki jest potężny. – Jeśli Hinamori straci choćby jedną kroplę krwi, zabiję cię.

- Przerażasz mnie, kapitanie dziesiątego składu – Gin zacmokał, mrużąc oczy. – Wobec tego nie możemy dopuścić Ryoka w jej pobliże.

Po tych słowach skinął na stojącego nieopodal, pojmanego Kirę i odszedł. Toushirou jeszcze przez moment wpatrywał się w plecy oddalającego się Shinigami, po czym przywołał do siebie Eiki.

- Rei, czy oddział kapitan Unohany został już powiadomiony?

- Isane powiedziała mi, że zrobiła to już wcześniej – odpowiedziała natychmiast, wpatrując się w smugę krwi, która ciągnęła się od ciała Aizena do samej podłogi. – Shirou, kto mógł tak wysoko umieścić jego ciało?

- Tylko Shinigami – Hitsugaya powiódł wzrokiem za spojrzeniem podwładnej. – Ryoka nie mają takiej siły.

Nagle znalazła się przy nich Matsumoto.

- Raport.

- Porucznicy Kira i Hinamori znajdują się w celach. Obojgu zabrano ich Zanpakutou. W tym momencie są już spokojni, ale Hinamori stawiała opór podczas odprowadzania – kobieta zawahała się na moment. – Przechodząc obok pozostałych cel trafiłam na Renjiego.

- Co? – słowa Rangiku wyrwały Eiki z transu. – Czemu jest w areszcie?

- Zostawił swoje insygnia porucznika w biurze i nawiązał walkę z Ryoka Kurosakim. Intruz stawił duży opór i zwyciężył w pojedynku, zadając Renjiemu poważną ranę. Kapitan Kuchiki aresztował go pod zarzutem niesubordynacji – zreferowała.

Toushirou i Rei posłali sobie nawzajem zdziwione spojrzenia. Okazało się, że byli tacy, co chcieli sami pokonać Ryoka. Z drugiej strony, Kurosaki zjednywał sobie sojuszników. Oboje byli ciekawi, kto do końca będzie się stawiał.

- Matsumoto – Hitsugaya zwrócił się do kobiety. – Chcę, żebyś przeszukała pokoje kapitana Aizena. Wszystkie jego prywatne rzeczy oddaj porucznik Hinamori. Później odbierzesz od kapitan Unohany raport z autopsji.

Porucznik zasalutowała i zniknęła.

- Wszystko zaczyna się komplikować – powiedział cicho do brunetki. – Kuchiki Rukia zostaje skazana na śmierć, a jej egzekucja zostaje przyspieszona. Do Seireitei włamują się Ryoka, wśród których jest szkolony przez Uraharę Shinigami. Z Rukongai znikają dusze, uprowadzane przez hybrydy określające się jako Arrancar. A teraz ginie kapitan Aizen, jeden z najspokojniejszych dowódców w Gotei 13, ale również ten, którego najbardziej nienawidził Ichimaru.

- Shirou, zastanawia mnie jedna rzecz. Dokąd uprowadzane są te dusze? Do Hueco Mundo? Skoro tak, to gdzie jest przejście, gdzie jest Garganta? – zapytała, równie cicho, co jej dowódca.

- Nie wiem, Rei – odparł, pocierając wierzchem ręki czoło. – Sam się nad tym zastanawiałem. Mieliśmy zająć się tylko sprawą znikania dusz, która już dawno straciła na ważności, ale powoli wszystkie te sprawy się zazębiają. I co wspólnego ma z nimi egzekucja Kuchiki?

Tej jednej nici nie byli w stanie rozplątać. W Rei nagle zapłonęła wściekłość na Vaizardów, którzy mogli zapobiec tej bezsensownej śmierci, gdyby powiedzieli jej, kto pociąga za sznurki. Mocno uderzyła pięścią w mur.

- Przestań – Toushirou złapał ją za nadgarstek. – Ja też jestem wściekły, ale sprawianie sobie bólu nic nam nie da.

Wtedy Eiki wpatrzyła się w przestrzeń za chłopakiem. Wyciągnęła rękę, z której leniwie kapała krew i usiadł na niej Motyl Piekieł. Oczy dziewczyny rozszerzały się z przerażenia w miarę, jak dowiadywała się nowych wieści. Po chwili spojrzała prosto w jasne, szmaragdowe tęczówki Toushirou.

- Kurosaki walczy z Kenpachim.

Hitsugaya tylko zacisnął pięść i podobnie, jak wcześniej jego dziewiąta oficer, uderzył w ścianę budynku pierwszej dywizji.

* * *

Kyouraku Shunsui i Ise Nanao stali na dachu jednego z budynków mieszkalnych Seireitei i wpatrywali się w ciemnoskórego młodzieńca posuwającego się systematycznie w kierunku Wieży Pokuty, gdzie młoda Kuchiki Rukia oczekiwała na wykonanie wyroku. Obserwowali, jak bez większych trudności mijał kolejne oddziały Shinigami, starając się tylko pozbawiać ich przytomności. Na swoje szczęście, do tej pory nie napotkał na swojej drodze żadnego porucznika ani kapitana.

Na ręce Nanao usiadł czarnoskrzydły motyl. Kobieta słuchała wiadomości i w pewnym momencie drgnęła. Kyouraku przyglądał się jej zaskoczony, bo zazwyczaj nie okazywała żadnych uczuć, pozostając zawsze obojętną wobec wszystkich i wszystkiego.

- Kurosaki Ichigo nawiązał walkę z Zaraki Kenpachim – zakomunikowała, pozwalając motylowi odlecieć. – Porucznik Abarai Renji sprzeciwił się rozkazom swojego kapitana i ranny trafił do aresztu. Porucznicy Kira i Hinamori zostali również zamknięci w celach z rozkazu kapitana Hitsugayi za walkę uwolnionymi Zanpakutou. Kapitan Aizen został znaleziony martwy na szczycie budynku należącego do pierwszej dywizji.

Kyouraku zamrugał zdziwiony oczami. Wszystkie informacje spadły na niego jednocześnie i potrzebował chwili, by je uporządkować.

- Aizen nie żyje? I Hinamori zaatakowała Ichimaru?

- Skąd…?

- A z jakiego innego powodu Kira mógłby z nią walczyć? Bo chciała zaatakować jego dowódcę, Nanao-chan – wytłumaczył.

Oboje zamilkli, ponownie koncentrując uwagę na młodym śmiertelniku, który torował sobie dalszą drogę. Shunsui westchnął.

- Chyba czas się nim zająć, Nanao-chan. A szkoda, bo dzieciak ładnie sobie radzi.

- Najwyższy czas, kapitanie – wymamrotała, gdy mężczyzna zniknął z dachu.