W końcu pojawia się rozdział 16, a niedługo po nim pojawią się kolejne, gdyż mam w domu betę wszystkich rozdziałów "Alternatywa: SSArc". Za poprawki bardzo dziękuję Kharci, która cztery ostatnie chaptery i epilog poprawiła w jeden wieczór...
A zatem miłego czytania i niedługo oczekujcie kolejnych części.

Rozdział 16

Rei wyszła z bramy Senkai dokładnie w tym samym miejscu, co ostatnim razem: nad brzegiem rzeki płynącej przez miasto. Yoruichi szybko zniknęła w mroku nocy, na co Eiki cicho zaklęła. Nie zamierzała po raz drugi szukać dobrze ukrytego sklepu Urahary, dlatego miała nadzieję, że kot szybko wróci. W międzyczasie sama, zaciskając zęby ze złości, zaczęła się wspinać na łagodne zbocze, na którym jakiś czas temu siedziała z Shinjim.

- Zabiję Shirou – mruczała pod nosem. – Zamorduję go własnymi rękoma, bez korzystania z Zanpakutou. Dał mi dwadzieścia cztery godziny z tych dwudziestu dziewięciu, które zostały do egzekucji i uważa, że nie zrozumiem, co ten idiota planuje?

Z jej ust wydostały się bardziej niecenzuralne słowa, trafnie opisujące Toushirou, których, naturalnie, nigdy nie powtórzyłaby przed nim. Mimo wszystko w ciągu spędzonych razem tygodni poczuła do niego ogromny szacunek i zaufanie. Miała wrażenie, że gdyby potrzebowała, mogłaby spokojnie opowiedzieć mu resztę historii, którą poznał na arenie treningowej, tamtego dnia, gdy po raz pierwszy zobaczył ją ze sztyletami. Wiedziała, że mógłby poczuć się zraniony jej wcześniejszym zatajeniem części prawdy, ale wtedy jeszcze nie potrafiła do końca się przed nim otworzyć.

Poderwała nagle głowę, słysząc cichy chichot rozbrzmiewający w powietrzu. Rozejrzała się uważnie, jednocześnie wyciągając przenośny radar reiatsu, ale nic nie zauważyła. W pobliżu nie było żadnej energii duchowej, co wprawiło dziewczynę w jeszcze większą wściekłość, bo oznaczało, że Yoruichi była już poza zasięgiem. Wtedy zauważyła samotną kobietę. Co dziwniejsze, ona również zauważyła ją. Rei dyskretnie sprawdziła, czy nie ma na sobie gigai, o którym zapomniała, ale nic takiego nie znalazła. Podeszła ostrożnie do siedzącej, która podniosła się widząc, że ktoś się do niej zbliża. Dłonie trzymała schowane w kieszeniach.

- Shinigami? – zapytała zaskoczona, dopiero teraz zauważając, na kogo patrzyła.

- Kim jesteś? – odpowiedziała pytaniem Rei, trzymając dłonie blisko rękojeści Zanpakutou. – I skąd wiesz, że jestem Shinigami?

- Nazywam się Soma Yoshino – wyszeptała, odwracając się i odchodząc. – Pomyliłam się. Myślałam, że jesteś kimś innym.

- Skąd wiesz o naszym istnieniu? – Eiki, wykorzystawszy shuunpo, znalazła się tuż przed rozmówczynią.

- Bo jedna z was stworzyła moją rasę – kobieta odsłoniła zaostrzone kły i zniknęła w ciemnościach nocy. Znowu zabrzmiał śmiech.

- Cholera jasna – wymamrotała brunetka, wracając na trasę wiodącą do sklepu Urahary. – Nie dość, że zostaję wysłana na Ziemię, by sprowadzić do Seireitei banitę, wygnanego ze Społeczeństwa Dusz za nieetyczne eksperymenty, to jeszcze na swojej drodze spotykam kogoś, kto wygląda i porusza się jak wampir. Słyszę jakiś wariacki chichot i gubię z oczu gadającego kota. Czego mi jeszcze brakuje? Vaizardów, Menosów albo Arrancar…

- Do usług – pośród szaleńczego śmiechu Rei wyłowiła dwa słowa, które sprawiły, że włoski na jej karku stanęły dęba. Dobyła Zanpakutou i zaczęła biec w stronę sklepu. – Nie uciekniesz, Eiki Rei, ale nie musisz się obawiać.

Brunetka przystanęła, zaintrygowana. Reiatsu, które nagle się pojawiło należało zdecydowanie do Arrancar. Chwilę później patrzyła w twarz hybrydy, złośliwie się do niej uśmiechającej. Jednocześnie w okolicy pojawiło się kilka ogromnych Gillianów z ziejącymi jamami w miejscu, gdzie powinny mieć serca. Na nieznaczny gest wroga zatrzymały się.

- Czego chcesz, Arrancar? – Rei wypluła pytanie, nie opuszczając gardy.

- Ja tu staram się być miły dla ciebie, Shinigami – zacmokał, patrząc na nią nieprzyjaźnie. – A ty kierujesz przeciwko mnie miecz.

- To tylko mi się wydawało, czy zadałam ci pytanie? – ton jej głosu zabarwiła groźba.

- Mój pan rozkazał mi cię odnaleźć i zaprosić do wstąpienia w nasze szeregi.

Rei zachwiała się i lekko opuściła Zanpakutou. Zastanawiała się, czy przypadkiem nie przesłyszała się.

- Słucham? – zapytała z niedowierzaniem. – Jaki pan? I czemu ja?

- Widocznie mistrz cię lubi – w słowach obcego brzmiała pogarda.

- Twoim mistrzem – wyjąkała po chwili. – Jest jeden z moich przyjaciół?

Arrancar uśmiechnął się wilczo. Skinął głową, wpatrując się w nią oceniająco.

- Może mógłbym ci nawet powiedzieć, kto to jest – zachęcał. – Przyłącz się do nas i zostań naszym szpiegiem w Seireitei. Zdobywaj informacje od tego małego kapitana, który przez przypadek przeżył spotkanie z Arielem…

- Shirou nie jest zdrajcą? – jej głos odzyskał moc, zaś dłonie trzymające Kaze no Kitai uniosły się. – I o to mi chodziło, Arrancar. Nigdy nie zdradzę Społeczeństwa Dusz.

- Zdrada? – mężczyzna uśmiechnął się przebiegle. – My mamy zamiar zbudować nowe Społeczeństwo, dla Shinigami i Arrancar, pod wspólnymi rządami mistrza, lisa i ślepca oraz naszych dowódców, Espada.

- Lis? Ślepiec? – wyjąkała, wiedząc doskonale, do kogo odnoszą się oba przezwiska. W jej oczach zapłonął gniew.

- Rei! – krzyk zabrzmiał jak wystrzał w ciszy nocy. Dziewczyna i Arrancar obrócili się i Eiki odetchnęła z ulgą, widząc swojego przyjaciela. Zjawił się przy niej w ułamku sekundy. – Co się dzieje?

- Musimy porozmawiać, Shinji – stwierdziła, nie patrząc na byłego kapitana piątej dywizji. – Mam duży problem. A może dwa.

- A może trzy? – zapytali jednocześnie obaj mężczyźni. Arrancar wyciągnął miecz i wydał mu krótką komendę odpieczętowania. Hirako przesunął dłonią po twarzy, gdzie natychmiast pojawiła się maska faraona.

- Vaizard? – wrzasnęła hybryda, cofając się o krok.

- Arrancar? – blondyn mruknął pytanie do Rei, która trzymała Zanpakutou w pozycji uwolnienia.

- Tak – odpowiedziała natychmiast, opuszczając miecz. – Tnij, Kaze no Kitai!

Ostrze rozpadło się na tysiące kryształowych igieł, które natychmiast pognały w stronę przeciwnika, skierowane tam jednym gestem ręki dziewczyny. Chwilę później Hirako chwycił ją na ręce i w ostatnim momencie uciekli przed Cero jednego z Menosów.

- Zajmij się Gillianami, Rei – wrzasnął, w jego zazwyczaj zmrużonych złośliwie oczach kryła się troska. – Ja wykończę Arrancar. Wiesz, co robić.

Eiki skinęła głową. Wyciągnęła prawą rękę w górę i pozwoliła, żeby drobne ostrza Zanpakutou otoczyły całe przedramię. Odrzuciła głowę do tyłu, zbierając moc, lecz nagle wszystko się skończyło. Dziewczyna rozejrzała się zdziwiona, pozwalając Kaze no Kitai wrócić do swojej pierwotnej formy. Hirako stał nad ciałem hybrydy, zaś na dachu wysokiego budynku stali Yoruichi i Urahara, oboje chowający swoje Zanpakutou do pochew.

- Gdzie byłaś, Yoruichi? – wrzasnęła, zła na kobietę.

- Próbowałam cię uratować – odkrzyknęła, na koci sposób skacząc z wysokości. Kisuke szybko podążył za przyjaciółką. – Ale widzę, że pomoc nie była ci potrzebna.

- Rei-san, czy ty próbowałaś uwolnić Bankai? – w pytaniu Urahary dziewczyna usłyszała zaciekawienie. Skinęła głową. – Shinji, ty ją tego nauczyłeś?

- A jeśli nawet, to co? – mężczyzna przyjął postawę obronną.

- Nic takiego – były przełożony dwunastego składu uniósł dłonie, poddając się, ale posyłał obojgu ciekawskie spojrzenia. – Chciałbym zobaczyć ten Bankai.

- Jakbyś się wstrzymał, zobaczyłbyś – odgryzła się Rei, odwracając się do przyjaciela. – Dwa problemy mam z głowy. Został jeszcze jeden, który ty możesz pomóc mi rozwiązać. I jeden, z którym może pomóc tylko Urahara.

- Chodzi ci o tą Gargantę w Rukongai, Rei-san? – zapytał niewinnie mężczyzna, czym zasłużył sobie na trzy oskarżycielskie spojrzenia. Rei przeniosła wzrok na Shihouin.

- Ja mu nic nie mówiłam – powiedziała szybko.

- Mam swoje źródła w Społeczeństwie Dusz, Rei-san – wyjaśnił. – Chętnie pomogę ci z zamknięciem przejścia. Możemy ruszać już teraz.

- Nie.

Eiki zaprotestowała cicho, ale stanowczo. Troje byłych Shinigami znieruchomiało pod wpływem reiatsu, które uwolniła. Nie było ono tak olbrzymie, jak kapitańskie, ale od nagromadzenia elektryczności włosy trojga eks-kapitanów Gotei 13 stanęły dęba.

- Rei… – zaczął ostrożnie Hirako. – O co chodzi?

- Mówiłam, że mam jeszcze jeden problem, który pomożesz mi rozwiązać.

- Rei – westchnął zrezygnowany. – Mówiłem ci, że złożyliśmy obietnicę.

- Nic mnie ona nie obchodzi. Chcę prawdy, choćbym miała ją wyciągnąć moimi sztyletami z twojej głowy – warknęła chłodno. Reiatsu opadło. – Yoruichi, otwórz bramę Senkai. Urahara, Shinji, wy mi wszystko wyjaśnicie.

- Taka smarkula nie będzie… – syknęła Shihouin, pierwszy raz tracąc nad sobą panowania. Sztylet wbił się głęboko w ziemię, kilka milimetrów od stóp kobiety.

- Shihouin Yoruichi, ja wiem, do kogo mówię – brunetka podeszła bliżej. Kocie oczy zabłysły, gdy napotkały chmurne spojrzenie dziewczyny. – Ale Shirou posłał mnie tutaj na dwadzieścia dziewięć godzin przed egzekucją Kuchiki Rukii, by samemu móc zmienić wyrok. Jeśli będzie musiał, podniesie Zanpakutou w Biurze Centralnym 46. Nie pozwolę mu samemu się w to wpakować, dlatego jak najprędzej otwórz bramę.

- Do egzekucji zostało mniej niż trzydzieści godzin? – Urahara wyglądał na wstrząśniętego. – Ale ja nie mogę o niczym ci powiedzieć.

- Kogo się boisz, Urahara? – zapytała opryskliwie. Dwaj mężczyźni drgnęli. – Kto chce zdobyć Hougyoku? Komu służą Ichimaru i Tousen?

Shinji położył jej dłoń na ramieniu i zmusił, by usiadła przy nich, na kamiennych schodkach. Usłyszał, że z bólem wymieniła imię dowódcy dziewiątej dywizji.

- Skąd wiesz o nich dwojgu? – zapytał spokojnie, z kamienną twarzą.

- Lis i ślepiec? – zadrwiła zimno. – Nie jestem głupia.

- To prawda – przyznał poważnie Kisuke. – Nie jesteś głupia. Shinji, ona wie bardzo dużo, powinniśmy powiedzieć jej więcej.

- Nie możemy – zaprotestował Hirako. – Inni Vaizardzi by ją zabili przed dotarciem do Społeczeństwa Dusz.

- Odpowiadajcie na pytania – krzyknęła do nich Yoruichi, zajęta stabilizacją bramy Senkai. – Dzięki temu reszta nie będzie mogła się przyczepić. A ty, Rei, myśl, zanim zapytasz.

Wszyscy skinęli głowami i zbliżyli do siebie. Musieli mówić bardzo cicho, żeby nikt z zamaskowanej armii nie dosłyszał. Wtedy mogłoby być za późno.

- Czy Ichimaru i Tousen byli zamieszani w stworzenie Vaizardów przed stoma laty?

- To Tousen wyciął w pień wszystkie dusze z tamtego regionu – odpowiedział przywódca Vaizardów. – Mówił, że jest to jedyna ścieżka, którą widzą jego oczy. Ścieżka sprawiedliwości.

- Ichimaru był tylko oficerem – dodał Urahara. – Zawsze lisio wyszczerzonym oficerem, który za bardzo lubił posługiwać się odpieczętowanym Zanpakutou. Po jednym z jego wyskoków zakazano wywoływania Shikai na ulicach Seireitei.

Dwie z wielu zagadek nagle się wyjaśniły. W oczach dziewczyny przez moment lśniły łzy, gdy zrozumiała, że Tousen zawsze był zdrajcą. A jej wydawał się najspokojniejszym Shinigami w Społeczeństwie Dusz, osobą, na której mogła się oprzeć. Teraz zrozumiała, dlaczego tamten Arrancar chciał ją zwerbować. Ślepiec rzeczywiście dojrzał jej potencjał, bo w końcu to on testował jej zdolności magiczne.

- Kto jest ich mistrzem? – zapytała, trochę nieobecna, przypominając sobie, jak niewidomy kapitan ocierał jej łzy z policzków, kiedy płakała nad Toushirou.

- Tego ci nie możemy powiedzieć – odpowiedział Urahara, po krótkiej wymianie spojrzeń z Hirako. – Wybacz, Rei, ale w ciągu trzydziestu godzin sama się dowiesz.

- W ciągu tych trzydziestu godzin – powtórzyła złośliwie. – Ktoś może przez to zginąć, a wtedy pociągnę was do odpowiedzialności. A jeśli zginie Shirou, zabiję.

Byli kapitanowie zdrętwieli, ponownie czując napięcie między nimi a młodą brunetką. Oni również zauważyli, że dziewczyna bardzo emocjonalnie podeszła do znajomości ze swoim przełożonym. W oczach Hirako pojawił się cień smutku, ale natychmiast zniknął.

- Spróbuj sama pomyśleć – Kisuke zdecydował się pomóc. – Logiczny wywód przedstawiający i szeregujący wszystko, co wiesz. Może ci w tym pomożemy.

- Sto lat temu Ichimaru, Tousen i ich mistrz eksperymentowali na innych wysokiej rangi oficerach Gotei 13 zmieniając ich w Vaizardów – zaczęła, pogrążając się w myślach. – Oznacza to, że mózg całej intrygi był wtedy w oddziałach i musiał zajmować dość znaczące stanowisko, by zebrać pod swoimi rozkazami tych dwoje. Trójkę kapitanów, którzy zostali do tej pory na swoich stanowiskach od razu wykluczam. Ukitake i Kyouraku wychowali mnie po zabraniu z Rukongai, więc podejrzewam, że gdyby chcieli zdradzić, już dawno by mnie włączyli w plan. A Unohana jest poza wszelkimi podejrzeniami, bo miała już tyle okazji, żeby nas zabić, a żadnej nie wykorzystała. Shirou ufam jak samej sobie, więc to nie on. Ichimaru i Tousen już zostali wymienieni jako zdrajcy. Pozostali: Soifon, Omaeda, Kirę już wykluczyliśmy, sprawa z Kotetsu wygląda tak, jak z Unohaną, Aizen nie żyje, Hinamori leży w szpitalu, Byakuya i Renji, ale nie wyobrażam sobie ich jako zdrajców. Chociaż Abarai mógłby mieć żal do Seireitei za skazanie młodej Kuchiki… Ale to się czasowo nie zgadza. Soifon i Omaeda też byli za młodzi…

- Dalej – zduszonym głosem pogonił ją Urahara. Hirako wcale się nie odzywał, ale w jego oczach zagnieździło się przerażenie.

- Komamura mógłby mieć motyw, Iba jest posłuszny swojemu dowódcy. Nanao podąża za Kyouraku, więc o nią nie trzeba się martwić – dziewczyna używała swoich palców, żeby się nie zgubić. – Nigdy nie sprawdziliśmy Hisagiego, ale z tego, co kojarzę, jego nie było w Seireitei, gdy powstali Vaizardzi.

Hirako skinął głową. Pamiętał małego chłopca, który był zafascynowany Kenseim. Nazywał się Hisagi Shuhei.

- Matsumoto zawsze przyjaźniła się z Ichimaru i boję się, że mogłaby zdradzić – w głos Rei wkradł się niepokój. – Ale jednak obroniła Hinamori przed jego atakiem i odbiła jego Zanpakutou. Zaraki Kenpachi i Yachiru nie interesują się polityką. On lubi tylko dobre mordobicie, a mała porucznik jest szczęśliwa, gdy on jest szczęśliwy. Kurotsuchiemu nie ufam. W końcu Nemu mi powiedziała, jak go kiedyś uwolniłeś, Urahara. Sądzę, że mógłby być zdolny do eksperymentowania na Shinigami. Nemu jest czysta. Podobnie jak oficerowie Ukitake. To wszyscy. Do tego dochodzi kwestia Ryoka, którzy wszystko przyspieszyli i egzekucji Kuchiki. A ta walka toczy się o ukryty gdzieś Hougyoku. Gdzie go ukryłeś i kto jest mistrzem, Urahara?

- Aizen Sousuke nie żyje? – wyszeptał zdrętwiałymi wargami Kisuke. – To niemożliwe.

- Widziałam jego ciało – wytłumaczyła. – Czytałam raport z autopsji. Kapitan Aizen nie żyje.

- Rei, wiesz, jakie zdolności ma Zanpakutou Aizena? – zapytał poważnie Shinji. W oczach Vaizarda kryło się przerażenie.

- Tak – odpowiedziała zaskoczona. Mężczyźni drgnęli. – Kyouka Suigetsu to jeden z najpotężniejszych wodnych mieczy. Coś w tym dziwnego? Jakiś czas temu Aizen zorganizował w Seireitei pokazy odpieczętowywania Shikai i Bankai. W celach naukowych.

- Chyba nie uwierzyłaś w te cele naukowe? – prychnął Hirako. – Radziłbym ci przyjrzeć się jeszcze raz temu ciału Aizena, jeśli je znajdziesz. Prawdziwą zdolnością Kyouka Suigetsu jest hipnoza.

- Słucham? – wyjąkała Rei.

- Kiedyś mnie tak wyprowadził w pole – przypomniał sobie były przełożony mężczyzny. – Sprawił, że wszyscy myśleli, że jest obok mnie, a on był sobie gdzieś indziej.

- Czy chcesz mi powiedzieć, że… – dziewczyny spojrzała w przestraszone twarze towarzyszy i zaklęła pod nosem. – Hipotetycznie rzecz biorąc, gdyby… Na przykład Kyouraku widział kiedyś Aizena w Seireitei, wcale nie musiał go widzieć?

- Nie jesteś głupia, Rei – przyznał Urahara. – Wykorzystałaś idealny przykład.

- Czy to Aizen jest zdrajcą? – zapytała wprost.

- Tego ci nie powiem – odciął się Hirako. – Ale przyjrzyj się tej sprawie.

- Jeszcze jedno – powiedziała powoli, podnosząc się. Mężczyźni poszli w jej ślady. – W swoim testamencie Aizen oskarżył Shirou o swoją śmierć i popchnął Hinamori do próby zaatakowania swojego przyjaciela. Napisał, że Soukyoku ma zostać wykorzystane w trakcie egzekucji do zniszczenia Seireitei. W jaki sposób zabicie Kuchiki ma rozwalić miasto?

- Nie można dopuścić do egzekucji, Rei – powiedział Urahara, zaciskając dłoń na jej ramieniu. – Wracaj do Społeczeństwa Dusz i razem z kapitanem Hitsugayą zatrzymajcie Soukyoku.

- Nie martwcie się – zbyła ich. – Samym narzędziem egzekucji zajmą się Kyouraku i Ukitake. Shirou już wszystko ustawił.

- Rei, idź – zawołała Yoruichi, wskazując otwartą bramę Senkai. – Nie wiem tylko, czy nie pojawią się czyściciele.

- Będę musiała sobie z nimi poradzić – dziewczyna jeszcze na moment odwróciła się do trojga byłych Shinigami. – Wy dwoje idziecie ze mną, wiecie o tym?

Westchnęła z irytacją, gdy otrzymała dwa pytające spojrzenia.

- Garganta! – przypomniała, po czym przekroczyła próg ogromnych wrót. Shihouin i Urahara popatrzyli na siebie i pobiegli za nią.