To już ostatni rozdział SSArc... Pozostał tylko epilog i przygoda z pierwszą częścią Alternatywy dobiegnie końca.
Z tego, co mi się tylko wydaje, Kharcia pracuje już nad betą Bounto Arc. I jej właśnie dziękuję za poprawienie tego rozdziału.
Btw, niedługo spodziewajcie się niewielkiego one-shota z fandomu Naruto... Ostatnio Kharcia mnie na NaruHina namówiła. A teraz: miłego czytania.

Rozdział 18

Rei mknęła w tempie shuunpo w stronę wzgórza Soukyoku, gdzie najprawdopodobniej udali się Aizen i Ichimaru. Logicznie rzecz biorąc, było to jedyne miejsce, w którym mogliby znaleźć Hougyoku, ukryte przez Uraharę całkiem niedawno. Widząc, co się stało z członkami Biura Centralnego 46 domyśliła się, dlaczego Kuchiki Rukia miała zostać skazana na śmierć poprzez uwolnienie olbrzymiego ostrza. Wszystko toczyło się po myśli zdrajcy, więc również to musiało należeć do jego planów.

Teraz skakała między budynkami, mijając walczących ze sobą Shinigami. Pospiesz się, Isane, myślała, patrząc na strugi krwi, którymi powoli spływały ulice miasta. I wtedy w całym Seireitei rozbrzmiał głos.

- Wiadomość dla kapitanów, poruczników i Ryoka – Rei uśmiechnęła się z ulgą, słysząc, że Kotetsu informuje również drużynę Kurosakiego. – Mówi porucznik Kotetsu Isane z czwartej dywizji. Słyszycie awaryjną transmisję, autoryzowaną przez kapitan Unohanę Retsu, dowódcę czwartego składu. Proszę słuchać uważnie, gdyż wszystko, co powiem jest absolutną prawdą. Aizen Sousuke, dowódca piątego składu i Ichimaru Gin z trzeciego składu są winni zdrady Społeczeństwa Dusz. Z zimną krwią zamordowali członków Biura Centralnego 46 i próbowali zabić kapitana Hitsugayę Toushirou oraz porucznik Hinamori Momo. Teraz zmierzają w stronę wzgórza egzekucyjnego Soukyoku. Wszyscy kapitanowie, porucznicy i Ryoka są proszeni o pomoc w ujęciu zdrajców. Zachowajcie szczególną ostrożność, gdyż obaj są uzbrojeni w swoje Zanpakutou i niezwykle niebezpieczni.

* * *

Ukitake poderwał nagle głowę, słysząc głos kobiety. Kyouraku opuścił dwa miecze, które chwilę wcześniej spotkały się z Shikai generała.

- Aizen! – oczy Juushirou rozszerzyły się ze zdumienia. – Aizen żyje?

- Co teraz, staruszku? – zapytał lekko Shunsui. – To chyba nie jest dobry moment do kontynuowania walki.

Generał Yamamoto Genryuusai opuścił Ryuujin Jakka. Zmrużył oczy i skinął głową. Chwilę później zerwał się do shuunpo i zniknął z pola widzenia swoich dwóch uczniów. Ci spojrzeli po sobie i podążyli za przełożonym.

* * *

Matsumoto z przerażeniem słuchała wieści. Już dawno wróciła do Seireitei razem z Yoruichi. Rozdzieliły się przy kwaterze głównej dziesiątego składu, gdzie rudowłosa porucznik czekała na dalsze rozkazy. Jej oczy rozszerzały się w miarę, jak Isane mówiła.

- Kapitan przegrał? – wyszeptała do siebie.

Zerwała się z miejsca i wybiegła z budynku. Spojrzała na wzgórze Soukyoku, gdzie niedawno ustała walka kapitana Kuchiki i tego chłopca z grupy Ryoka. Dobyła szybko Haineko i zaczęła biec w tempie shuunpo w tamtą stronę.

Gin, znowu odchodzisz. Nie znoszę, jak to robisz.

* * *

Kira siedział pod ścianą, krwawiąc z wielu płytkich ran, które zadała mu Kaze no Kitai. Nie spodziewał się, że dziewczyna osiągnęła Shikai. A jakim zaskoczeniem był dla niego widok ostrza podobnego do Senbonzakury kapitana Kuchiki…

Wtedy usłyszał Tenteikuurę porucznik Kotetsu, która mówiła o próbie zabicia Hinamori. Blondyn jęknął i ukrył twarz w dłoniach.

- Dlaczego? – w jego oczach pojawił się palący wstyd. – Powiedzieli, że nie zrobią krzywdy Hinamori-kun!

Kira Izuru dopiero teraz zrozumiał, że jego kapitan od zawsze nim manipulował. Uderzył zaciśniętą pięścią w ścianę.

* * *

Nemu siedziała na krześle, trzymając na kolanach notatnik. Patrzyła spokojnie na biorącego prysznic ojca, który dopiero, co wrócił do swojej ludzkiej postaci.

- Słyszałeś, Mayuri-sama? – zapytała, chociaż znała odpowiedź.

- Oczywiście, że tak – odpowiedział zirytowany.

- Co z tym zrobisz?

- Nie obchodzi mnie to.

Mężczyzna ponownie wystawił głowę na działanie gorącej wody. Naprawdę, ani trochę go nie interesowali Aizen i Ichimaru. Oni dwaj nigdy go nie zdziwili.

* * *

- Co to było? – zapytała Orihime, rozglądając się dookoła.

- Technika Shinigami – odpowiedział Sado, zajęty pomaganiem Ichigo. – Dzięki temu porozumiewają się na duże odległości.

- Kapitan zabijający kapitana to nie nasz problem – stwierdził Kurosaki. – Dlaczego zwracają się z prośbą do nas?

Ishida westchnął, widząc taką bezmyślność. Podszedł do rannego chłopaka i spojrzał mu w oczy.

- Powinniśmy o tym wiedzieć, Kurosaki – wyjaśnił. – To Biuro 46 wydaje się być organem ustawodawczym Społeczeństwa Dusz. Skoro ten Aizen ich wszystkich zamordował i sam wydawał rozkazy, to czego tak naprawdę chce? Jaki rozkaz wydał ostatnio?

- Egzekucja! – powiedzieli jednocześnie Ichigo i Inoue.

- Dokładnie – Uryuu strzelił palcami. – I z tego, co usłyszeliśmy, ten kapitan, Aizen Sousuke, jest zdrajcą Gotei 13, a jego celem jest…

- Zabić Rukię! – krzyknął Kurosaki, patrząc na wzgórze Soukyoku, z którego dopiero, co zeszli. – Wracamy!

* * *

Rei zazgrzytała zębami, gdy poczuła, że Aizen i Ichimaru pojawili się na Soukyoku równocześnie z Tousenem, Renjim i Rukią. Wyczuwała, że drużyna Kurosakiego była nadal w okolicy, Byakuya nadal na wzgórzu, a generał, Ukitake i Kyouraku pędzili w tamtą stronę. Jednak, jeśli się nie myliła, nikt nie mógł zdążyć na czas. Przyspieszyła.

Wtedy na wzgórzu pojawiło się reiatsu młodego Ryoka. Eiki nie mogła uwierzyć, że początkujący Shinigami, który dodatkowo był żywym człowiekiem, potrafił tak szybko przemieścić się na taką odległość. Chwilę później dołączył do nich kolejny kapitan, w którym dziewczyna rozpoznała Komamurę. Jęknęła, gdyż ten olbrzymi mężczyzna, chowający twarz pod maską był najlepszym przyjacielem Tousena.

Nagle minęły ją dwa cienie. Były dużo szybsze od niej, musiały mknąć w kapitańskim shuunpo albo… jeszcze szybciej? Rei lekko się uśmiechnęła. To musiała być „bogini shuunpo", Yoruichi i jej była podwładna Soifon. Tylko one tak dobrze opanowały tę sztukę. Na razie wszystko wyglądało dobrze. Nieco zwolniła, by mieć siły na walkę, która miała najprawdopodobniej wybuchnąć, gdy ona dotrze na Soukyoku z kolejną wstrząsającą wiadomością. Była trochę zaniepokojona, gdyż miała zamiar wskazać swoim Zanpakutou kolejnego kapitana, a już raz dostała ostrzeżenie.

Wtedy zobaczyła na wzgórzu czarny kształt. Zahamowała ostro, przerażona i zaszokowana, ale po chwili wznowiła bieg, wysilając się do granic możliwości. Rozpoznała zaklęcie Kidou. Hadou, numer 90, Czarny Sarkofag. Wątpiła, żeby użył go Tousen, gdyż nie wyczuwała wibracji jego reiatsu na tak wysokim poziomie. To musiał być Aizen. Jednocześnie energia Byakuyi, do tej pory prawie niewyczuwalna, wzrosła niewyobrażalnie.

Został jej do przebycia tylko kawałek, gdy poczuła, że na miejscu pojawili się inni kapitanowie. Ukitake, Kyouraku, Soifon, Yoruichi oraz nieznane jej reiatsu, które pojawiło się wraz z przybyciem strażników czterech bram wiodących do Rukongai. Wyczuła także Matsumoto i nagle zrobiło się jej żal swojej przełożonej, którą z Ichimaru łączyły zażyłe stosunki. Ona sama znalazła się na szczycie równocześnie z porucznikiem Hisagim.

- Nie czujesz tego, Aizen? – zapytała Yoruichi, która razem z Soifon trzymała mężczyznę. – Jesteś otoczony.

Rangiku przytrzymywała rękę Gina, zaś Tousen stał razem ze swoimi podwładnymi niedaleko młodej Kuchiki. Rei skinęła głową Ukitake i podeszła do ciemnoskórego mężczyzny. Powoli wyciągnęła z pochwy Kaze no Kitai i skierowała ostrze w stronę ślepca.

- Kapitanie Tousenie Kaname – powiedziała grobowym głosem. Zauważyła, że wszystkie oczy zwróciły się w ich stronę. W chłodnym spojrzeniu Aizena ujrzała uznanie. – W imieniu mojego dowódcy, kapitana Hitsugayi Toushirou i własnym, oskarżam cię o zdradę Społeczeństwa Dusz.

Na szczycie wybuchła wrzawa. Hisagi stanął między dwojgiem Shinigami z Zanpakutou gotowym do walki.

- Schowaj miecz, Eiki Rei – powiedział spokojnie. – Wtedy nic ci się nie stanie.

- Twój dowódca, poruczniku – wysyczała, powoli tracąc nad sobą panowanie. – Od kilkuset lat działa po przeciwnej stronie barykady.

Nagle ponad wszystkie głosy wybił się miękki alt Rukii.

- Mój brat chce coś powiedzieć.

Ucichli, wiedząc, że Byakuya prawie nie może mówić.

- Dziewczyna ma rację – wyjąkał. – Arrancar mówili o ślepcu.

Aizen zaklaskał w dłonie i roześmiał się, gdy zdziwiony Hisagi zwrócił się przeciwko swojemu dowódcy. Generał stał spokojnie, obserwując sytuację. Tousen zrzucił z ramion kapitańskie haori i podszedł do swoich wspólników z Rei trzymającą swój Zanpakutou na jego szyi.

- Eiki Rei, muszę ci pogratulować – powiedział głośno były przełożony piątego składu. – Ale sama tego nie dokonałaś. Powiedz wszystkim, kto ci pomógł. Niech się dowiedzą, jak ich mała bohaterka doszła do sedna sprawy.

- Wiesz doskonale, kto mi pomógł, Aizen – odgryzła się. Potem spojrzała porozumiewawczo na Yoruichi i Juushirou. – Zwróciłam się do byłego dowódcy Aizena, Hirako Shinjiego.

- Cisza! – starczy głos Yamamoto urwał rozmowy, które nagle wybuchły wśród mniej zorientowanych dowódców i ich zastępców. – Oficer Eiki miała oficjalne zezwolenie, by kontaktować się z Uraharą Kisuke i zamaskowaną armią.

- To koniec – powiedziała Shihouin. Aizen roześmiał się. – Co cię tak śmieszy?

- Już czas.

Oczy kobiety rozszerzyły się z przerażenia, gdy zrozumiała, dlaczego zdrajcy patrzyli w niebo. Odskoczyła.

- Soifon, uciekaj! – wrzasnęła do kobiety. – Matsumoto, Rei, wy też!

Shinigami usłuchały byłej kapitan drugiego składu. Z ogromnej Garganty, która utworzyła się na niebie nad Seireitei wybiły się trzy promienie, które objęły trzech zdrajców.

- Menos Grande! – krzyknęła Soifon, przykuwając uwagę wszystkich obecnych do ogromnych Hollowów, które się nagle pojawiły.

- Gilliany – dodał Omaeda. – Ile ich jest?

Zgromadzenia Shinigami zaczęli uwalniać Zanpakutou, gdy zatrzymał ich głos Hisagiego:

- Zaczekajcie! Tam jest coś większego!

Promienie wyrwały ziemię w miejscach, gdzie stali zdrajcy. Ichimaru, tamujący dłonią krew płynącą z rany zadanej mu przez Rei, odwrócił się lekko i spojrzał w oczy Matsumoto.

- Szkoda, że dłużej nie mogę pozostać w twoim uścisku – powiedział, uśmiechając się do niej ze smutkiem. – Żegnaj, Rangiku. Wybacz mi.

Wszyscy trzej zaczęli wznosić się do przestrzeni Gillianów, do Hueco Mundo. Shinigami pozostali na szczycie Soukyoku patrzyli na nich ponuro.

- Nie uciekniecie – warknął Iba.

- Stać! – dobiegło od generała. – Ten promień, który widzicie nosi nazwę negacji. W ten sposób Menosy ratują swoich. Obszar objęty tym promieniem istnieje już tylko w innym wymiarze, wiedzą o tym wszyscy, którzy walczyli z Gillianami. Od momentu, gdy Aizen znalazł się w tym wymiarze, jest poza naszym zasięgiem.

- Tousen! – zagrzmiał Komamura, który nareszcie pozbył się maski. Rei ze zdziwieniem wpatrywała się w jego twarz. – Wracaj tutaj! Wytłumacz się! Dlaczego zostałeś Shinigami? Gdzie jest ta twoja sprawiedliwość?

- Mówiłem ci kiedyś, Komamura, jedyna ścieżka, którą widzę tymi ślepymi oczami, to ścieżka sprawiedliwości. Dlatego droga, którą podążam jest jedyną ku niej wiodącą – po chwili mężczyzna odwrócił się w drugą stronę. – Żałuję, że nie przyjęłaś mojej propozycji, Eiki Rei. Następnym razem spotkamy się na polu walki.

- Nie mogę się doczekać, kiedy Kaze no Kitai posmakuje twojej krwi, Tousen – krzyknęła głosem ociekającym jadem. – Nie mogę się doczekać.

- Do czego dążysz, Aizen? – zapytał nagle Ukitake, podchodząc do swojej protegowanej i kładąc jej dłoń na ramieniu.

- Chcę być wyżej – powiedział.

- Co się z tobą stało?

- Jesteś arogancki, Ukitake – zdrajca uśmiechnął się, powoli zdejmując okulary. – Nikt nie zaczyna na szczycie świata. Ani ja, ani ty, ani nawet bogowie. Ale teraz boski tron przestanie być pusty. Ja na nim zasiądę. Żegnajcie Shinigami. Żegnajcie i wy, Ryoka. Jak na ludzi, jesteście dość interesujący.

Garganta zamknęła się z hukiem za znikającymi z jej wnętrzu trzema byłymi dowódcami. Yamamoto oparł się ciężko o swoją drewnianą laskę i westchnął.

- Natychmiast wezwać czwartą dywizję – zarządził. – Ukitake, Kyouraku, odprowadźcie mnie do kwatery głównej.

Na Soukyoku zaroiło się od członków czwartego składu. Nie przybyła tylko kapitan Unohana, nadal zajęta Shirou i Hinamori. Rei podeszła do Kurosakiego.

- Wstań, pomogę ci – podparła go własnym ciałem i podprowadziła do biegnących Ryoka. W oczach Quincy dostrzegła błysk.

- Eiki Rei – powiedział, przypominając sobie jej imię. Po chwili zlustrował ją. – Wyglądasz jakoś… inaczej.

Dziewczyna spojrzała na siebie i zauważyła, że jest ubrana tylko w czarny, obcisły kostium, w którym walczyła za pomocą sztyletów. Dopiero po chwili zrozumiała, dlaczego Shinji zawsze kazał jej zdejmować hakamę, gdy ćwiczyli Bankai.

- Ishida Uryuu – odpowiedziała. – Przeżyliście, wszyscy. Gratuluję wam dotarcia tak daleko. Podejrzewam, że skoro Biuro 46 już nie istnieje, Kuchiki Rukia jest bezpieczna. Jak tylko dotrę do generała, porozmawiam z nim o waszym bezpiecznym powrocie na Ziemię, chociaż, jak znam Juushirou, już się tym zajął.

- Kim jesteś? – odchodząc usłyszała pytanie. Odwróciła się i zobaczyła, że zadał je Kurosaki, leżący pod pomarańczową tarczą, na której dłonie trzymała Inoue.

- Eiki Rei – przedstawiła się. – Dziewiąta oficer w składzie kapitana Hitsugayi Toushirou. Ktoś, kto pomagał wam od samego początku, Kurosaki Ichigo.

Podeszła jeszcze do prawie nieprzytomnego Byakuyi, przy którym czuwała Kotetsu.

- Dziękuję, kapitanie Kuchiki – powiedziała, po raz pierwszy używając jego rangi.

- Za co? – wydukał.

- Za potwierdzenie moich słów – odpowiedziała cicho. – Tousen prawdopodobnie miał zostać w Seireitei jako szpieg, ale dzięki tobie musiał odejść. Jeszcze raz dziękuję.

Wstała i szykowała się, by odejść, gdyż chciała jak najszybciej znaleźć się w szpitalu przy Shirou, gdy usłyszała, że mężczyzna ją do siebie przywołuje.

- O co chodzi?

- W końcu nazwałaś mnie kapitanem Kuchiki – powiedział, uśmiechając się nieznacznie. – Dziwnie to zabrzmiało w twoich ustach, Eiki Rei, chociaż jestem zadowolony, że przestałaś do mnie mówić po imieniu.

- Jutro o tym zapomnę – obiecała, starając się wyglądać na radosną, podczas gdy wewnątrz targała nią rozpacz i niepewność. – Isane, ja muszę iść do szpitala.

Młoda kobieta skinęła głową i skupiła się na leczeniu ran mężczyzny. Rei zaczęła biec w kierunku spadu i na samym skraju przyspieszyła do shuunpo. Chwilę później znalazła się na ulicach miasta i popędziła w stronę kwatery głównej czwartej dywizji. Musiała zobaczyć, czy Shirou żyje. Bo gdyby nie żył…

Pamiętała, jak wykrzyczała dwóm byłym Shinigami w ich twarze, że jeśli chłopak zginie, ona ich zabije bez wahania. Wiedziała, że jeżeli tak się stało, zrobiłaby wszystko, byle dorwać Aizena i go zabić, gołymi rękoma. Nawet, jeśli miałaby z tego powodu odejść z Seireitei i przyłączyć się do Vaizardów.

Zatrzymała się, ogłuszona własnymi myślami.

Właśnie pomyślała o zdradzie Juushirou, o zdradzie całego Społeczeństwa Dusz, byle tylko zemścić się za śmierć swojego dowódcy. Nagle zdała sobie sprawę z tego, że te uczucia były w niej obecne już od jakiegoś czasu. Ruszyła powoli przed siebie, zastanawiając się, czy nie było błędem wybierać dziesiątą dywizję. Bo zacząć darzyć uczuciem innym niż oddanie czy lojalność swojego kapitana na pewno nim było.

Westchnęła, wchodząc do szpitala. Automatycznie poszła do sali, którą wcześniej zajmował Toushirou i weszła bez pytania. Nie patrząc na leżącego, nieprzytomnego chłopaka, przysunęła sobie długą ławę i usiadła na niej, opierając głowę przy jego prawej ręce. Wyciągnęła lekko dłoń i odgarnęła srebrny kosmyk z jego zroszonego potem czoła.

- Nadal walczy – powiedziała kapitan Unohana, wchodząc do sali. Rei chciała się podnieść i przywitać kobietę, ale ona tylko podeszła do niej, nie pozwalając wstać. – Ty jesteś równie zmęczona jak on. Chcesz, żebym przypisała ci osobną salę, czy zostaniesz tutaj?

- Wolałabym zostać tutaj, kapitan Unohana – wyszeptała. – Nie opuszczę boku swojego dowódcy, gdy jest w takim stanie.

- Teraz wszystko zależy od niego – lekarka spojrzała na chłopaka. – Powinien się obudzić w ciągu paru dni. Wtedy wszystko się wyjaśni. Ja tymczasem udam się na wzgórze egzekucyjne, gdzie nadal znajduje się kapitan Kuchiki.

Rei zdołała tylko skinąć głową. Chwilę po wyjściu kobiety, ułożyła się ponownie w tej samej pozycji i zasnęła. Nie mogła zrobić nic innego, jak czekać. Nie tylko na to, aby Shirou się obudził.