Rozdział 317: Hallelujah

Uśmiechnięty Greg szedł przez salon z iPodem w dłoni. Podszedł do systemu dźwiękowego za telewizorem i podłączył urządzenie, włączając je i przewijając menu.

— Co robisz? — zapytał Mycroft, unosząc z zaciekawieniem brwi.

Greg uśmiechnął się do niego znad ramienia.

— Coś — powiedział, powodując, że Mycroft przewrócił oczami.

Przeszedł do wybranej przez siebie muzyki i włączył opcję losowych piosenek. Miał mieszankę amerykańskiego i brytyjskiego rocka, trochę dobrego punka, coś instrumentalnego… Naprawdę całą różnorodność. Właśnie zjedli cudowną kolację i może Greg był lekko podchmielony i miał ochotę na zabawę, ale hej… Był zakochany, niezależnie jak kiczowato to brzmiało, gówno go to obchodziło. Był szczęśliwy.

Odwrócił się i zrobił kilka kroków do przodu, podskakując na palcach, gdy zaczęła grać muzyka. Jego uśmiech tylko poszerzył się na widok rozbawionego spojrzenia, które posłał mu obserwujący go Mycroft, stojący przy kanapie.

— Chodź — powiedział, próbując gestem skłonić młodszego mężczyznę do podejścia, gdy poruszał się w takt muzyki coraz bardziej zauważalnie.

Mycroft potrząsnął głową, pozostając dokładnie tam, gdzie był.

— Jesteś śmieszny — skomentował, nad dźwiękami gitary, która teraz rozbrzmiewała.

Greg potrząsnął głową.

Just take those old records on the shelf — zaśpiewał wraz z wokalistą, wskazując na Mycrofta, kiwając głową. Mycroft ponownie potrząsnął głową, uśmiechając się złośliwie. Greg rozłożył ręce na boki. — I'll sit and listen to 'em by myself.

— Rzeczywiście. — Mycroft wtrącił swój komentarz.

Today's music ain't got the same soul — kontynuował Greg, machając palcem wskazującym. — I like that old time rock n roll.

Greg zatoczył małe kółko, po czym cofnął się o kilka kroków, kontynuując śpiewanie. Kiedy był wystarczająco daleko, pochylił się do przodu, po czym podskoczył, prześlizgując się na podłodze i… upadł na tyłek.

— Gregory! — krzyknął Mycroft, podchodząc bliżej, aby upewnić się, że wszystko z nim w porządku, wtedy jednak Greg wybuchnął śmiechem. Troska w jasnoniebieskich oczach zniknęła, gdy Mycroft zmrużył je, patrząc na niego. — Jesteś pijany.

— Nie. — Greg pomachał zaprzeczająco dłonią, podnosząc się. — Poczekaj, mam to. Patrz.

Znowu zaczął śpiewać, wstając z podłogi. Odwrócił się i wybiegł z pokoju. Mycroft pozostał tam, gdzie był, krzyżując ramiona, obserwując obszar w którym zniknął starszy mężczyzna. Potem, gdy chór był w pełnym rozkwicie, Greg wbiegł z powrotem do pokoju, rozkładając nogi i śpiewając, ponownie ślizgając się po podłodze. Zaczął wiwatować, dalej będąc w poślizgu, zanim skarpetka się zaczepiła i ponownie padł na podłogę.

Tym razem Mycroft nie mógł powstrzymać się od śmiechu. Obaj się śmiali, a ich śmiech rozniósł się po całym pokoju, przebijając się przez muzykę.

— Jesteś absolutnie niedorzeczny i zaraz coś sobie złamiesz — zaśmiał się Mycroft, podchodząc do niego i pochylając się, by pomóc mu wstać.

— To zabawa. — Wyszczerzył się Greg, po czym pochylił się i ukradł mu szybkiego całusa.

Następna piosenka sprawiła, że Greg jeszcze bardziej się podekscytował. Chwycił Mycrofta za ręce i pociągnął go do przodu, kołysząc biodrami w rytm muzyki. Ustawił ich obu tak, że stali obok siebie. Kiwnął głową swojemu raczej zdezorientowany partnerowi przed rozpoczęciem tańca. Mycroft nie ruszył się.

— Och, daj spokój, kochanie, na pewno znasz Macarenę! — powiedział. Nie wiedział nawet, dlaczego to znalazło się na jego iPodzie. Podejrzewał jednak, że jego dwunastoletnia córka miała coś z tym wspólnego. Mycroft potrząsnął głową. — No to obserwuj mnie.

Zmienił ich położenie, tak by byli zwróceni do siebie. Greg zaczął wykonywać ramionami odpowiednie ruchy. Poruszał biodrami tam, gdzie było to potrzebne, znajdując najbardziej dramatyczny sposób na to, uśmiechając się złośliwie, ponieważ wzrok Mycrofta był skupiony jedynie na tej części jego ciała. Wyraz twarzy młodszego mężczyzny był w równym stopniu zdezorientowany, jak i zafascynowany i chociaż Greg nie był w stanie nakłonić go do przyłączenia się, ogólnie wynik tego był świetny.

Po tym utworze Greg przeprosił na chwilę, żeby napić się wody. Trochę zaschło mu w gardle od tańca i wina, który wypił wcześniej. Podśpiewywał piosenkę Clash, która właśnie leciała, chwytając wodę z lodówki i biorąc wielki łyk, zanim wrócił do salonu, gdy piosenka się skończyła.

Nastrój zmienił się wraz z następną piosenką. Muzyka była wolniejsza, cichsza. Greg przystanął tuż przy wejściu do pokoju. Mycroft spojrzał na niego. Jego wyraz twarzy był całkowicie otwarty i prawie… nieśmiały?

I heard there was a secret chord

That David played and he pleased the Lord

But you don't really care for music, do you?

Greg uśmiechnął się delikatnie, kiedy Mycroft podniósł rękę, gestem zapraszając go, by podszedł. Oblizując usta, Greg zbliżył się ostrożnie.

It goes like this, the fourth, the fifth,

The minor fall and the major lift

The baffled king composing Hallelujah

Greg również wyciągnął rękę, gdy podszedł. Wziął delikatny oddech, gdy ich palce się dotknęły. Ciepło natychmiast rozeszło się po jego ramieniu. Przygryzł wargę. Jego serce waliło, a atmosfera w pokoju zmieniła się z głupkowatej i podekscytowanej na niezwykle intymną.

Hallelujah…

Zbliżyli się do siebie. Greg splótł ich palce i delikatnie je ścisnął. Mycroft przesunął się bliżej, aż ich klatki piersiowe się zetknęły. Greg objął drugim ramieniem talię wyższego mężczyzny. Podniósł wzrok. Spojrzenie brązowych oczu spotkało się ze spojrzeniem jasnoniebieskich Mycrofta. Ich nosy dzieliły centymetry.

Your faith was strong but you needed proof

You saw her bathing on the roof,

Her beauty in the moonlight overthrew you

She tied you to a kitchen chair,

She broke your throne, she cut your hair,

And from your lips she drew the Hallelujah.

Oblizując wargi, Greg zrobił mały krok w bok, delikatnie kołysząc ich ciałami. Mycroft ścisnął ich złączone dłonie, kierując ich z powrotem w przeciwną stronę. Stali tam, na środku swojego salonu, kołysząc się razem.

Hallelujah…

Greg wypuścił drżący oddech. Czubki ich nosy stykały się. Tańczyli. To nie było coś, co robili wcześniej, nie w tej sposób, i był zdenerwowany. Czuł intensywność tego wszystkiego i miał wrażenie, że zaraz wybuchnie. Spojrzenie Mycrofta skupiło się na jego twarzy, chłonąć wszystko. Obaj byli świadomi, jak stopniowo zbliżali się do siebie.

Maybe I have been here before

I know this room, I've walked this floor,

I used to live alone before I knew you

I've seen your flag on the marble arch

Love is not a victory march

It's a cold and it's a broken Hallelujah.

Wolna ręka Mycrofta uniosła się, by delikatnie ująć policzek Grega. Pochylił się w stronę tego dotyku, przerywając ich kontakt wzrokowy, by zamknąć oczy i pławić się w delikatności tego gestu. Nucił, oddychając głęboko i ponownie otwierając oczy, gdy poczuł, jak Mycroft delikatnie odchylił się do tyłu, więc znów na siebie patrzyli. Odległość między nimi zmniejszyła się, a ich wargi otarły się o siebie. To uczucie sprawiło, że Greg poczuł ciepło w żołądku i zaskomlał, praktycznie czepiając się tyłu marynarki Mycrofta.

There was a time you let me know

What's really going on below

But now you never show it to me, do you?

And I remember when I moved in you,

The holy dark was moving too

And every breath we drew was Hallelujah.

Odsuwając się na ułamek sekundy, z oczami pociemniałymi z intensywności i podniecenia, Greg zrobił kilka kroków do przodu. To spowodowało, że Mycroft cofnął się. Powoli przeszli przez pokój, bezpiecznie mijając meble. Zatrzymali się dopiero, gdy plecy Mycrofta uderzyły w ścianę. Obaj oddychali ciężej, niż się spodziewali, wciąż trzymając się za ręce. Greg oblizał usta, przesuwając dłoń, która obejmowała talię partnera, by przycisnąć ją do ściany, by się podeprzeć.

Mycroft obrócił się lekko, opierając się jednym ramieniem o ścianę. W jakiś sposób, w tej pozycji, Greg był tym, który patrzył na z góry na Mycrofta. Przycisnął dłoń do boku mężczyzny. Czuł, jak smukła, elegancka dłoń przesuwała się w górę, by znaleźć się na jego karku, bawiąc się w włosami, przyciągając go chwilę później do bardziej namiętnego pocałunku.

Maybe there's a God above

And all I ever learned from love

Was how to shoot at someone who outdrew you

And it's not a cry you can hear at night

It's not somebody who's seen the light

It's a cold and it's a broken Hallelujah.

Ich usta raz po raz spotkały się, poruszając się bezbłędnie w pocałunku. Uścisk Mycrofta na włosach Grega zacieśnił się, powodując, że starszy mężczyzna westchnął cicho w jego usta, przyciskając się do niego bliżej. Wsunął jedną ze swoich nóg między uda Mycrofta, przesuwając dłonią po jego boku, wsuwając ją pod kamizelkę i unosząc ubranie do góry. Mógł poczuć ciepło skóry Mycrofta, wciąż zakrytej jego koszulą. Poczuł żar w brzuchu i w pachwinie.

To było coś więcej niż pasa. To było coś więcej niż pragnienie. To była miłość. To było wszystko.

Hallelujah.