Opowiadanie należy do MrsEdwardCullenP, ja je tylko tłumaczę. Jednakże wszystkie postacie należą do Stephenie Meyer.
Rozdział1
beta: Erubinka
- Cullen! - ryknął Marcus, gdy zauważył mnie wchodzącego na stację.
- Tak, Panie sierżancie? - odpowiedziałem automatycznie.
- Do mojego biura. Teraz!
Przewróciłem oczami słysząc jego ton. Skurwiel!
- O co chodzi, Marcus?
- Na miłość boską, Edwardzie! Dlaczego pobiłeś tego dzieciaka do nieprzytomności? Miałeś go aresztować, sprowadzić go na dołek i napisać cholerny raport, a nie zapewniać mu wizytę w szpitalu!
- Zaatakował mnie. Musiałem się bronić – powiedziałem zadowolony z siebie. Potrząsnął swoją głową, wiedząc, że zmierza donikąd.
Marcus i ja spotkaliśmy się po moim zakończeniu Akademii Policyjnej w Chicago. Był moim partnerem przez prawie dwa lata, zanim został detektywem. Marcus był dla mnie jak brat. Znał mnie tak dobrze jak znał mnie Emmett, mój bliźniak. Marcus był tym, który zazwyczaj wyciągał moją dupę z barów, do których chodziłem, kiedy starałem się upić do nieprzytomności. Był tym, który w jakiś sposób sprowadził mnie do życia, kiedy wszystko, co robiłem to niszczenie samego siebie.
- Edwardzie, proszę. To musi się skończyć. Twoje zachowanie... Nie jesteśmy już partnerami, ani ja nie jestem detektywem. Jestem twoim przełożonym i powinienem dyscyplinować Cię. To trwa już od dziesięciu lat i jestem zmęczony. Musiałem ponownie skłamać Kapitanowi – westchnął.
Zatonąłem w fotelu i ukryłem twarz w dłoniach. - Nie zamierzam się zmieniać, żeby uszczęśliwić Kapitana, Marcus. Nie zmieniam się nadal. To jest to, kim jestem.
- Nie Edwardzie, to nie jest to, kim jesteś. Wiem o tobie wszystko. Odkąd on...
- Zamknij się, Marcus – syknąłem. - Gówno wiesz! Dlaczego po prostu nie wręczysz mi mojej kary, a ja będę mógł wypierdolić stąd i wrócić do pracy?
Zwęził swoje oczy i wstał. - Okay. Albo weźmiesz wolne i poukładasz się albo będziesz patrolował Memorial Park.
- Patrolować park? - zapytałem zły i wstałem.
- Tak Edwardzie, patrolować. To jest to, co dostajesz. Mogłeś wybrać inną drogę. Jeśli byłbyś bardziej oddany, do tej pory byłbyś już agentem.
- Nie mów do mnie o oddaniu! Pracuję przez dziesięć pieprzonych lat mojego życia na tym zadupiu i ani razu nie narzekałem. Zamiast dać mi coś porządnego do roboty, przypisujesz mnie do patrolowania pieprzonego parku, szefie? - warknąłem.
Opuściłem pierdolone biuro, ponieważ gdybym został chwilę dłużej, uderzyłbym go. Dupek! Nie było tutaj ani jednego mężczyzny bardziej oddanego niż ja. Byłem postrzelony, dźgnięty nożem, uderzony przez cholerny samochód podczas pościgu i ani razu nie pomyślałem o rezygnacji. Inni oficerowie tak, ale nie ja. Czy zapomniał, kiedy zawiadomił Emmetta, żeby przyszedł mnie odebrać, kiedy byłem dźgnięty? Mogę być popierdolony, ale jestem cholernie dobry w tym, co robię.
Zatrzasnąłem drzwi od mojej ciężarówki i wyjechałem z parkingu. Tak bardzo potrzebowałem drinka, ale wiedziałem, że nie mogę. Musiałem patrolować ten cholery park. Zapaliłem papierosa i zaciągnąłem się głęboko zanim poczułem jak moje płuca pali dym. Włączyłem radio i AC/DC ''Back in Black'' wypełniło samochód.
- To jest to, o czym mówię! - wyjaśniłem, zwiększając głośność do maksimum.
Moje życie kręciło się wokół ekscytacji: palenie, picie i seks były tym wszystkim, co sprawiało, że działałem. Tak, miałem mojego brata, przyjaciół i pracę, ale to nie było wystarczające. Nigdy nie będzie wystarczające. Pustka, jaką we mnie zostawiła, nie może zostać wypełniona, złamała mnie nieodwracalnie. Nigdy nie będę w stanie ponownie kochać. Nigdy nie będę w stanie mieć własnej rodziny, ponieważ jedyną osobą, z którą ją sobie wyobrażałem, była właśnie ona.
Odeszła i za to nienawidziłem jej bez końca.
Nie miała nawet odwagi, żeby powiedzieć mi 'do widzenia'. Odeszła bez słowa, bez zwykłej notatki. To było tak jakby, trzy lata naszego związku nigdy nie istniały. Nigdy nie będę wstanie zapomnieć triumfujących twarzy mojego ojca i mojego już zmarłego dziadka. Nawet wtedy, kiedy udawali smutek, wiedziałem jak usatysfakcjonowani byli odkąd ich podejrzenia, co do jej motywów były całkowicie prawdziwe.
Emmett i ja mieliśmy pięć lat, kiedy Carlisle i Esme adoptowali nas. To był szybki proces. W jednej chwili byliśmy leczeni w szpitalu, a w następnej zabrali nas do nowego domu. Mając uwłaczających rodziców i bycie świadkami morderstwa własnej matki, nie były najlepszymi rzeczami, które mogą przytrafić się w życiu dziecka. Z naszej dwójki, ja miałem więcej trwałych obrażeń niż Emmett, ponieważ nigdy nie walczyłem. Koszmary były najgorszą częścią tego. Przez tygodnie, budziłem się krzycząc z całych sił. Moi adopcyjni rodzice zdecydowali, że terapia będzie następnym krokiem dla nas – cóż, głównie dla mnie. Nie mogę być precyzyjny, co do czasu, ale po wielu sesjach byłem w stanie spać spokojniej. Nie miałem przyjaciół. Byłem bardzo nieśmiały, pilnowałem swoich spraw i uczęszczałem na lekcje gry na pianinie. Nawet, jeśli Emmett był najbardziej popularnym kolesiem w szkole średniej, nigdy nie czułem potrzeby, żeby być włączony w jego grono przyjaciół.
Koszmary nagle wróciły, kiedy miałem piętnaście lat. Dwa dni zanim zaczął się mój drugi rok, obudziłem się zlany zimnym potem. Na początku myśleliśmy, że nowy rok szkolny sprawia, iż jestem nerwowy. Tak było do pierwszego dnia, kiedy dowiedziałem się, dlaczego. Emmett był zawsze pierwszym, który do mnie przychodził. Starał się mnie uspokoić, mówiąc mi, że to tylko sen... ale ja wiedziałem, że jest inaczej. Każdej nocy przeżywałem przeszłość, oglądając siebie stojącego w rogu ciemnego pokoju, będę świadkiem bicia nas pasem ojca. Błagałem go, żeby nie krzywdził Emmetta, ale zawsze kończył robiąc to i tak, nim pokonał drogę do mnie.
W dzień rozpoczęcia szkoły, wiadomości, że córka Szefa policji zaczyna uczęszczać do liceum w Forks rozeszły się jak dziki ogień. To była jedyna rzecz, jaką słyszało się na korytarzach. Jak ona wygląda, czy była imprezowym zwierzęciem, czy miała wyczulony zmysł w sprawach mody? Nikt nie myślał, jaki rodzaj muzyki lubi, jakie książki czyta, jaki jest jej ulubiony kolor. Proste pytania, które pozwoliłby poznać osobę i wciąż tak głupie w porównaniu do ich.
Westchnąłem sam do siebie, gdy przypomniałem sobie incydent, kiedy Mike Newton i dupki, których miał za swój gang, przyszli do mnie.
- Yo Cullen! - wrzasnął i wpadł na mnie. Jęknąłem, gdy wiedziałem, co się stanie i moje serce zaczęło szybciej bić.
Utrzymałem swój wzrok na książce, którą obecnie czytałem. - Hej, kurczaczku! On mówi do Ciebie! - powiedział zdenerwowany Tyler i wyrwał książkę z moich rąk. - Och, co my tutaj mamy? - powiedział i odwrócił się, żeby sprawdzić tytuł książki. - Rose Madder1? - zapytał i podniósł swoje brwi.
- Znam tę książkę. Moja mama czytała ją kilka miesięcy temu, wypłakując swoje zbolałe serce – zaśmiał się Erick. - To jest totalnie babska książka.
Babska książka? To jest o kobiecie, która była poniewierana, ty idioto!
Sięgnąłem, żeby zabrać książkę z rąk Tylera, ale poczułem jak moja twarz się rumieni. - Proszę oddaj mi moją książkę – wyszeptałem.
- Co to było? - zapytał Mike. - Czy ktoś coś mówił? - dokończył, gdy reszta zaczęła chichotać.
- Wydoroślej, Cullen – powiedział Tyler i ścisnął brutalnie moje ramie, sprawiając, że się skrzywiłem. - Och, skrzywdziłem Cię? Przepraszam – roześmiał się.
- Proszę oddaj mi moją książkę – powiedziałem trochę głośniej.
- Albo, co? Zamierzasz powiedzieć swojemu wielkiemu niedołężnemu bratu?
- Nie. Po prostu chcę z powrotem moją książkę.
- Nie jesteś zabawny – warknął, gdy książka uderzyła moją twarz.
- Ow! - zawołałem, gdy poczułem małe trzaśnięcie mojego nosa.
- Hej! - usłyszałem krzyk dziewczyny.
- Spójrzcie, co my tutaj mamy – powiedział Mike. Spojrzałem przez łzy i zobaczyłem małą dziewczynę stojącą przed nimi.
- To było wredne! On nic nie robił. Powinniście się za siebie wstydzić!
- Powinienem teraz? Nie wiem, kim jesteś karzełku, ale nikt ze mną nie zaciera! Lepiej bądź dla mnie miła, jeśli nie chcesz zostać szkolną dziwką!
Dyszała, gdy ją chwycił. Moja wizja była teraz czysta i mogłem zobaczyć jej twarz. Była piękna. Jej brązowe szerokie oczy i długie brązowe włosy, tworzyły kontrast między jej bladą skórą. Przyciągnęła swoje okulary bliżej swoich oczu i zwęziła je na nich.
- Chłopcze, sugeruję, żebyś puścił moją rękę, chyba, że chciałbyś spotkać mój prawy sierpowy. Mój ojciec upewnił się, że wiem jak uderzyć kogoś, odkąd jest szeryfem w policji – powiedziała, zaciskając swoje pięści przy swoich bokach.
Mike natychmiast ją puścił. Wow!
W ciągu kilku sekund wszyscy zniknęli poza Mikiem, który wciąż się na nią gapił. - To jest twój koniec!
Kiedy odszedł, wypuściła niepewnie oddech i owinęła swoja ramiona wokół tali. - O Boże! Tylko nie to – zawołała. Kiedy jej wzrok spotkał mój, byłem stracony...
Zaczęliśmy, jako przyjaciele. Pasowaliśmy do siebie. Byliśmy traktowani jakbyśmy mieli zarazę chyba, że Emmett był w pobliżu. Za każdym razem, kiedy słyszała jak Mike nas pozdrawia, odwracała swój wzrok i przewracała oczami. Kiedy nie było jej w pobliżu byłem popychany, szturchany i ciągany, ale kiedy była ze mną, nikt nie zwracał na nas uwagi... i byłem za to wdzięczny.
- Mam nadzieję, że dobrze się bawisz w melinie, skurwielu! - zachichotałem sam do siebie, kiedy piosenka się skończyła. Mike skończył w więzieniu, po napadzie na bank. Kto do cholery wchodzi do banku, trzymając fałszywą spluwę, totalnie napity?
Zostałem wyrwany z moich myśli, gdy mój telefon zaczął dzwonić. - Cullen – powiedziałem, kiedy odebrałem.
- Gdzie do cholery jesteś, Edwardzie? - krzyczała Rosalie.
- Co sprawia, że jesteś taka wkurwiona o dziewiątej rano, Rosalie?
- Co sprawia, że jestem taka wkurwiona jest mój najlepszy przyjaciel i wkrótce szwagier, który ignoruje moje telefony przez cały tydzień – warknęła.
Spotkałem Rosalie, kiedy po raz pierwszy stacjonowałem w policji w Chicago. Mój samochód padł na środku drogi i zadzwoniłem do pierwszego mechanika, jakiego znalazłem na żółtych stronach. Wyobraźcie sobie mój szok, kiedy zorientowałem się, że ona jest mechanikiem, a nie pracownikiem. Czasami może jest podstępną suką, ale nigdy się nie unosi.
- Byłem zajęty – odpowiedziałem.
- Przesiadując w Hooters2, mizdrząc się do nowo zrobionych cycków Tanyi?
- Pieprz się. Teraz powiedz mi, dlaczego do cholery dzwonisz – w połowie chapnąłem.
- Przyszły części do twojego samochodu, wal się. Przyprowadź potwora i weźmiesz moje auto, więc będziesz mógł jeździć, kiedy ja nad nim popracuję – powiedziała.
- Niedługo będę – powiedziałem i zakończyłem rozmowę.
Trzydzieści minut później, zaparkowałem przed garażem. Kiedy zobaczyła moją twarz, uśmiechnęła się? - Kto zabił twojego kota?
- Marcus – warknąłem. - Muszę patrolować pieprzony park przez Bóg wie ile dni!
- Co zrobiłeś?
- Zlałem jakiegoś punka. Kopnął mnie w goleń – powiedziałem, a ona zaczęła się śmiać.
- Jakie tym razem są obrażenia?
- Trzy złamane żebra i kilka siniaków.
Pokręciła swoją głową i wręczyła mi swoje kluczyki. - Skrzywdź Bettie, a ja będę miała twoje jaja na śniadanie, łapiesz?
- Tak, tak – powiedziałem i wyszedłem.
Gdy utknąłem w korku, spojrzałem na swój zegarek i zobaczyłem, że była 10:30. Chciałem drinka, byłem zły i napalony jak cholera. Więc zrobiłem to, co zwykle robię w takich sytuacjach: zadzwoniłem do jednej z moich starych 'przyjaciółek', żeby ulżyć napięciu. Prawdę powiedziawszy, robiłem przysługę każdemu. Dziwka, którą wybrałem będzie miała najlepsze pieprzenie w swoim życiu i ja będę w stanie skupić się na robocie, a nie na moim rozszalałym wzwodzie.
Odebrała po dwóch sygnałach. - Cóż, witaj.
- Jesteś wolna? - zapytałem, nie czując potrzeby, żeby wiedzieć cokolwiek innego.
- Hej, Tanya – drwiła. - Jak się masz?
- Skończ pieprzyć – mruknąłem. - Mam zły dzień.
- Czujesz się spięty? - chichotała.
- Dlaczego miałbym do Ciebie dzwonić, jeśli bym nie był?
- Racja – westchnęła. - U Ciebie czy u mnie?
- U Ciebie. Będę tam za dwadzieścia minut – powiedziałem i wyłączyłem telefon.
Jechałem jak nietoperz uciekający z piekła. Jeśli chciałem mieć w jakimś sensie spokojną zmianę, to było niezbędne. Wiedziałem, że zachowuję się jak dupek w stosunku do niej, ale ona znała umowę: tylko seks, zero załączników, bez serca i gówna. Zanim wszystko to się zaczęło, dałem jej znać o moich 'zasadach' i była bardziej niż w porządku, co do tego. Nie wchodziła w gówno w tym czasie, ale przez kilka miesięcy zmieniła się. Jednakże, jak do tej pory nie chciałem tego kończyć, Tan również.
Wkrótce znalazłem się przed jej domem. Wysiadłem, wziąłem głęboki oddech i zapukałem do jej drzwi.
- Wejdź – krzyknęła z wnętrza domu.
Wszedłem do środka i było tam całkowicie ciemno. Delikatne światło dochodziło z lekko otwartych drzwi. Zamknąłem za sobą frontowe drzwi i szedłem do jej pokoju, gdy zacząłem rozpinać moją koszulę. Widzicie, trochę się śpieszyłem...
Otworzyłem drzwi i znalazłem Tanye szeroko rozpostartą na łóżku, uśmiechającą się, gdy dotykała swojej cipki. - Twój czas jest limitowany i pomyślałam, że było by roztropnie zaoszczędzić trochę z gry wstępnej.
W ciąg kilku sekund, klęczałem nagi pomiędzy jej nogami i brutalnie szczypałem jej sutek. - Jesteś taką Cocktease3, mała dziwko – powiedziałem i poruszyłem się, więc mogłem odwrócić ją. - Pozwól, że Cię czegoś nauczę...
-Ж-
Zapaliłem papierosa i zaciągnąłem się głęboko, zamykając na krótko oczy. Tanya wyszła z łazienki i położyła się po swojej stronie, twarzą do mnie.
- Znowu problemy w pracy? - zapytała mnie z uśmiechem.
- Można tak powiedzieć – odpowiedziałem dosadnie.
- Chcesz o tym pogadać?
- Nie.
- Edward, pod pewnym względem potrzebujesz z kimś pogadać. Wiesz, że możesz mi ufać. Wielu ludzi myśli o mnie jak o bezmyślnej dziwce, ale jestem dobrym słuchaczem. To może pomóc, wiesz – powiedziała, kładąc dłoń na moim udzie.
- Zabawiasz się ze mną w doktora Phila?
Zachichotała. - Nie, głupiutki człowieku. Po prostu staram się przeniknąć do twojej głowy. Znam Cię od czterech lat Edwardzie i ty nie żyjesz. Wszystko, co robisz to praca, picie, pieprzenie: powtórka.
- Zamknij się, Tanya – warknąłem wstając i zacząłem się ubierać.
- Musisz ponownie zacząć żyć. Możesz zacząć od znalezienia sobie kobiety.
Więc to tutaj ona właśnie zmierzała...
- Nie jestem typem związkowca. Wiesz to od pierwszego dnia i zgodziłaś się na to, Tanyo.
- Dziewczyna może zawsze marzyć, Edwardzie.
- Tylko z odpowiednią osobą... I ja nią nie jestem – powiedziałem i wyszedłem bez pożegnania.
1Powieść Stephena Kinga z 1995.
2Hooters to bar z półnagimi dziewczynami
3Dręczycielka kutasa, jakoś mi nie pasowała.
