Autorką opowiadania jest MrsEdwardCullenP, ja tylko tłumaczę tą historię.
Natomiast postacie należą do Stephenie Meyer.
Rozdział 16
Beta:TruskawkowySzampan
Miałem wiele rzeczy do przemyślenia i przygotowania na dziś wieczór. Dzięki Bogu, to był jeden z tych dni, gdy nic nie działo się na komisariacie - prawie bez telefonów i bez przeszkód w ciszy. Wiedziałem, co chciałem jej powiedzieć i gdzie zamierzam to zrobić. Tak szybko jak to załapałem, porozmawiałem z Marcusem i skurwiel był tak podekscytowany jak i ja. Było tak mało do zrobienia, zacząłem poszukiwania online za domem. Skoro mam to zrobić, zrobię to dobrze.
Będziemy potrzebowali domu z przynajmniej trzema sypialniami, jedna z sypialni będzie gościnnym pokojem dla Charliego, kiedykolwiek przyjedzie z wizytą. Nie będzie zostawał w hotelu. Chciałem dużą kuchnię dla Belli, skoro zawsze marzyła, aby mieć dużą, by tam się spełniać. Potrzebujemy średniej wielkości salon, garaż i ogród dla Sunny'ego i dla nowego dodatku, który planuję kupić. Teraz kocham tego głupiego psa, ale również chciałbym Grand Dane. Jeśli Bella nie będzie chciała Dane, możemy mieć kolejnego Retrievera albo nawet tego cholernie brzydkiego psa z różowymi włosami i wyciągniętym językiem, jeśli moja piękna dziewczyna będzie chciała. Nie obchodzi mnie, jeśli będę musiał pracować jak pies, aby spłacić dom. Zrobię to, ponieważ ona zasługuje na to.
Po wydrukowaniu informacji o piętnastu domach, zacząłem szukać pierścionka. Tak, miałem wszelkie intencje, aby ją poślubić, ale jeszcze nie teraz. To stanie się po tym, jak skończy swoją specjalizację w szpitalu. Już pracowała nieludzkie godziny i nie chciałem jej bardziej naciskać. Gdy przeszukiwałem różne strony za idealnym pierścionkiem, pomyślałem, aby porozmawiać o tym z Willem. Chciałbym, aby prawnie był mój. Chciałem, aby cały świat wiedział, że jestem jego ojcem. Wiedziałem, że on również tego chciał. Musimy tylko znaleźć odpowiedni czas dla wszystkich.
Sprawdziłem mój zegarek i zobaczyłem, że Will już powinien wstać. Skoro to był ostatni dzień szkoły przed wakacjami, poprosił wczoraj oboje z nas, czy mógłby użyć swojej drugiej ucieczki i nie iść dzisiaj. Chętnie zgodziliśmy się i obiecałem, że zadzwonię do niego rano i zobaczę jak sobie radzi. Gdy tylko wyciągnąłem mój telefon, aby do niego zadzwonić, zadzwonił i zobaczyłem, że to był Will.
- Dzień dobry, dzieciaku – uśmiechnąłem się.
- Cześć, tato – przerwał. – Jak praca?
- Nudnie. Nie ma dzisiaj dużo do zrobienia – westchnąłem.
- Cóż, potrzebujecie więcej dni takich jak dzisiaj. Tylko siedzieć, zrelaksować się i pozwolić, aby rząd płacił wam za nic nie robienie – zachichotał.
- Jak wspaniałomyślnie, synu – zaśmiałem się.
- Wiem, prawda? – powiedział i mogłem poczuć, że się uśmiecha. – Więc, słuchaj, tato – zaczął powoli.
Uch, och. Mogę powiedzieć, że czegoś chciał. – Mmhm?
- Skoro to ostatni dzień szkoły przed wakacjami, dyrektor B zdecydował się odwołać wszystkie zajęcia i odesłać uczniów – powiedział. – Co znaczy, że moja ucieczka jest zachowana na inny dzień, prawda?
- Porozmawiam o tym z twoją mamą – powiedziałem. – Ale myślę, że jest bezpieczna. Nie wiem, na pewno.
- Jednakże, mama jest na operacji, a skoro wujek Em jest wciąż w pracy, Nana poszła do cioci Rose po rzeczy dla dzieci i wujek Tex musiał iść, bo Allie zadzwoniła do niego, aby przyniósł jej jakieś dokumenty do sądu, więc nie mam nic do roboty. Czy będzie dobrze, jeśli zadzwonię do znajomych, aby przyszli i zobaczymy jakiś film albo coś?
- Dla mnie w porządku, ale upewnij się, że zostawiłeś mamie wiadomość, dobrze?
- Dzięki. Muszę lecieć, kocham cię, pa – powiedział na jednym oddechu i rozłączył się. Miał mnie owiniętego wokół swojego małego palca.
Myśl o nim będącym samym w domu przerażała mnie, ponieważ wciąż nie miałem pojęcia, gdzie był Carlisle. To było tak, jakby skurwiel zniknął z powierzchni ziemi. Z jednej strony, nawet myśleliśmy, aby ogłosić srebrny alarm, mówiący, że ma Alzheimera. Emmett oczywiście żartował, gdy zasugerował ten pomysł, ale ja naprawdę o tym myślałem. Było wielu ludzi w Ameryce i sporo organizacji, które pomagają znaleźć „chorych" ludzi. Zdecydowałem się wysłać Willowi wiadomość, przypominając mu o jednej regule, której nigdy nie może złamać.
Zamknij drzwi, nie otwieraj ich zanim nie spojrzysz przez judasza i nie wychodź z domu, chyba że ktoś dorosły jest z tobą! Mniej przy sobie telefon i nie spal mieszkania. Kocham Cię!
Dziesięć minut później, odpowiedział mówiąc, ze jego przyjaciele przyjechali. Wszystko natychmiast za kliknęło. Musieli tam być, kiedy dzwonił do mnie. Dom Julie jest trzydzieści minut drogi od Belli i Jason spędzał tydzień z tatą, który jest godzinę drogi. Uśmiechnąłem się i wybrałem jego numer.
- Ty mały gówniarzu! – zaśmiałem się. – Byli tam cały czas, prawda?
- Nie mam absolutnie pojęcia o czym mówisz – powiedział Will, a ja usłyszałem śmiech.
- Jasne, że nie, dzieciaku. Bądź ostrożny, dobrze? Jeśli mnie potrzebujesz, jestem dziesięć minut drogi.
- Łapię – powiedział i zakończył rozmowę.
Około pierwszej zamówiłem kilka pizz, wraz z napojami gazowanymi i lodami z dostawą do domu Belli. Marcus podśmiewywał się ze mnie, gdy zamawiałem, a ja spławiłem go. Trzydzieści minut później, mój syn zadzwonił do mnie z wyznaniem, że jestem najlepszym tatą na całym świecie.
Ma wpadła na komisariat w drodze do domu i zdecydowała się zatrzymać, aby przynieść mi lunch. Biedna Rose mogła ledwo iść, ale udało jej się przejść z samochodu na komisariat w pięć minut. Człowieku, uwielbiam się z nią droczyć. Lekceważyła mnie, a później się śmiała. Ma była przeszczęśliwa ze swoimi „wnukami". Śmiała się, była radosna i wszystkich nas rozpieszczała. Wydawało się, że przeprowadzka tutaj jej służy. Odcięcie wszystkich więzów z Forks pomogło jej bardziej niż cokolwiek innego. Przestała płakać i stała się ostra. Zdecydowała, że gdy wszystko będzie załatwione, zacznie pracę i będzie robić to co kocha najbardziej: piec.
Nawet jeśli miała stopień z Interior Design, Ma zrobi to co jej serce pragnie. Nie chciała dotknąć ani centra z pieniędzy Carlisle do rozwodu, więc sprzedała swoje mieszkanie w Seattle, które posiadała od lat. Wszystko, co musiała zrobić, to znaleźć nieruchomość do kupienia i zacząć szukać sprzętu. Nawet wymyśliła już nazwę: Sweet Heaven. Kiedy dookoła rzucaliśmy pomysłami, wspomniała o przepisie na ciastka, które stworzyła na bazie naszych preferencji i imion. Na przykład, Belli były ciastka z masłem orzechowym i dżemem. Co sprawiało, że były specjalne? Dużo truskawek w środku.
Kiedy wróciła z Forks, mieliśmy rozmowę od serca. Usiedliśmy i rozmawialiśmy o powodach, dlaczego tak nagle pojechała do Forks. Nie chodziło o schronisko… to gówno zostało załatwione zanim wyjechała. Pojechała tam, żeby znaleźć Carlisle'a. Po incydencie z bankiem, Ma myślała o tym i stwierdziła, że Carlisle musiał coś z tym zrobić. Kilka lat temu, zakupili mały domek, dwie godziny drogi od Forks. Ten skurwiel wysyłał jej maile odkąd przyjechała, aby ze mną zamieszkać. W jednym z nich, wspomniał, że pojedzie do domku na kilka dni.
Chociaż raz zgodnie z jego słowami, Ma tam go znalazła. Zapytała go, dlaczego spłacił pożyczkę Belli, i ten dupek nawet nie zaprzeczył. Jedynym wytłumaczeniem, jakie jej dał to, ponieważ „to była odpowiednia rzecz do zrobienia". Ma prawie rozerwała go na kawałki. Powiedziała mu, że odpowiednia rzecz powinna zostać zrobiona trzynaście lat temu, kiedy jego ojciec chciał nas rozdzielić. Odpowiednią rzeczą do zrobienia, to postawić się dla swojej rodziny i nie robić co ten złośliwy wstręciuch chciał. Powiedziała mu, żeby opuścił domek, kiedy ma czas, ponieważ powie o tym Charliemu, a Charlie przysiągł, że następnym razem, gdy Carlisle zadrze z jego rodziną, zapierdoli go za wszystko.
Dzwonek mojego telefonu wyrwał mnie z moich myśli. To była Bella. Nagle poczułem się jak nastolatek, który jest zauroczony po raz pierwszy. Pierwotne odczucie chęci i potrzeby przebiegło przeze mnie, gdy usłyszałem, jak jej głos mnie wita.
- Hej – powiedziałem.
- Złapałam cię w złym czasie? – zapytała.
- Bez względu na wszystko, zawsze będę miał czas dla ciebie – powiedziałem groźnie. – Jak praca?
- Zadziwiająco, bardzo spokojnie. Jedna operacja i tylko kilka drobnych wypadków. Zanim do ciebie zadzwoniłam rozmawiałam z Willem. Dziękuję.
- Nie musisz mi za nic dziękować. To było nic. Jednakże, skoro zadzwoniłaś, o której wychodzisz z pracy? Chciałbym przyjść i was zobaczyć.
Nastąpiła przerwa. – To byłoby cudowne, Edwardzie. Jest tylko jedna rze… - zaczęła i przerwała nagle, kiedy zadzwonił jej pager. – Cholera. Edwardzie, oddzwonię do ciebie. Muszę iść na ER.
- Nie ma problemu. Porozmawiam z tobą, kiedy wrócę do domu – powiedziałem i zakończyłem rozmowę.
Nie mogłem się doczekać, aż ponownie będzie moja. Boże, jak pragnąłem, aby poczuć każdy jej fragment: obudzić się rano i pierwszą rzeczą, którą zobaczę będzie jej twarz. Przymknąłem oczy i westchnąłem tęsknie. Nasze życia zmienią się na zawsze w ciągu kilku godzin. Will będzie podekscytowany. Z drugiej strony, ja zostanę stałym mieszkańcem siódmego nieba. Kiedy powiem jej o moich planach i znajdziemy dom, zacznę przygotowania do sprzedaży mojego mieszkania. Było w dobrej okolicy, więc pokryje ćwierć ceny nowego domu, jeśli nie prawie jego połowę. W najbliższym czasie moglibyśmy połączyć nasze meble z obu mieszkań i powoli moglibyśmy kupić nowe rzeczy.
I lista szła i szła.
Usłyszałem jak ktoś oczyszcza gardło i spojrzałem do góry. Marcus stał przede mną i śmiał się ze mnie. Spojrzał na swój zegarek. – Idź dorwij swoją dziewczynę, Cullen. – Nie musiał mówić tego dwa razy.
-Ж-
Wyszedłem z mieszkania chwilę przed szóstą. Nie muszę mówić, że byłem trochę zdenerwowany. Dlaczego? Nie miałem pojęcia. Próbowałem się uspokoić, wybrałem dłuższą drogę do jej domu, robiąc krótką przerwę w Starbucks, aby wziąć jej ulubiony napój jak również lody, które kochała. Reszta drogi była dość szybka, ponieważ wkrótce parkowałem moje auto za rogiem jej budynku.
- Dalej, stary – powiedziałem do siebie. – Możesz to zrobić.
Wyprostowałem moje ciuchy, wziąłem rzeczy, które kupiłem, i wszedłem. Kiedy dosięgnąłem jej piętra, stałem przed jej frontowymi drzwiami przez około pięć minut, zanim zdołałem wejść do środka.
- Hej, to ja – zawołałem, gdy wszedłem do kuchni, aby odłożyć lody do zamrażarki.
- Nie możesz omijać dnia i nie pokazywać się tutaj, zanim nie pójdziesz do pracy – powiedział prosto Will, gdy owinął swoje ramiona wokół mojej talii. Uśmiechnąłem się i skręciłem ciało, abym mógł go przytulić.
- Przepraszam, ale dzisiaj zaspałem – powiedziałem, gdy całowałem jego głowę. – To się nie powtórzy.
- Dobrze wiedzieć – powiedział i mnie puścił.
Wszedłem do salonu i usiadłem na kanapie. – Gdzie twoja Ma?
Zwęził swoje oczy i spojrzał na drzwi do sypialni Belli. – Moja Ma jest z twoją Ma w jej sypialni i Bóg wie co robią. Kiedy wcześniej próbowałem tam wejść, Nana praktycznie wywaliła mnie z pokoju, mówiąc mi, że nie mogę tam wejść – mruknął. Ma tu jest? – Nana przyjechała, kiedy Ma i trzymała sporo toreb. Prawie zdusiła mnie, kiedy próbowałem pomóc jej z torbą. Obie pobiegły do sypialni i jeszcze nie wyszły.
- Torbą? – zapytałem.
- Taa, różowa z paskami. Miała wydrukowane imię ze złotymi albo srebrnymi literami, Vanessa albo coś takiego – powiedział, a ja prawie się zakrztusiłem. Will odwrócił się do telewizora i zaczął przeskakiwać po kanałach. – Dziewczyny! – mruknął.
Co, do cholery, moja Ma robiła w pokoju Belli z torbą od Victoria's Secret? Pieprzyć to! Wstałem, złapałem kawę i zapukałem do drzwi Belli.
- Idź stąd, Williamie Anthony – powiedziała Ma.
- Ostatnim razem, gdy sprawdzałem byłem Edward Anthony, Ma – zachichotałem.
- To samo tyczy się ciebie – powiedziała.
- Muszę coś dać Bells – wypaliłem.
- Ośmiel się otworzyć te drzwi i jesteś w wielkich kłopotach. Tylko dlatego, że masz trzydzieści jeden lat nie znaczy, że nie mogę przełożyć cię przez kolano.
Jezus! Co tam się, do kurwy, działo?
- Mam kawę dla Belli i robi się zimna. Możesz mi pozwolić wejść, abym mógł ją jej dać osobiście, proszę? – Chciałem wiedzieć, co się tam dzieje, do cholery.
Ma odblokowała drzwi i otworzyła je tylko wystarczająco, abym ją zobaczył. Wzięła kawę z moich rąk i zwęziła delikatnie swoje oczy. – Niezła próba, synu. Na mnie jednak nie działa. To rzadka okazja, kiedy uczeń przerasta mistrza – uśmiechnęła się i zatrzasnęła drzwi. Mentalnie warknąłem na pieprzone drzwi, wchodząc do salonu i zatapiając się w kanapie.
- Więc, co dzisiaj oglądaliście? Coś dobrego? – zapytałem Willa.
- Cóż, Julie nie widziała "Miasta Aniołów", więc to oglądaliśmy, a potem oglądaliśmy "Boat Trip" – odpowiedział. – Jason i ja mieliśmy pomóc dziewczynom z matematyką, ale zdecydowaliśmy inaczej. Przecież to wakacje.
- To dobrze, ale chciałbym, abyś skupił się na szkole. Nie proszę, abyś został frajerem albo coś, ale chcę, abyś był całkowicie przygotowany.
- W razie, gdybyś nie widział, tato, jestem frajerem. Nie muszę nosić okularów albo mieć pościeli ze Star Wars, aby być jednym z nich – zażartował.
- Hej! Okaż trochę szacunku dla pościeli z mojego dzieciństwa. Była flanelowa i wygodna – wypaliłem żartobliwie. – Nie myśl przez chwilę, że nie wiem o twojej obsesji dla pewnej Disney'owej pary, która przez lata zdobiła ściany twojej sypialni. – Jego policzki zarumieniły się na odwołanie do „Pięknej i Bestii". Uśmiechnąłem się do niego i zwęził delikatnie swoje oczy.
- Tak, żebyś wiedział, jest etyczny przekaz za tym filmem. Co etycznego jest za Star Wars?
- Touché – zaśmiałem się.
- Idę po colę. Chcesz coś? – zapytał. Spojrzałem na zegarek. Była już siódma. Piwo może pomóc mi z "rozmową".
- Jasne. Jest jakieś piwo?
- Nana zaopatrzyła dzisiaj lodówkę i przyniosła trochę Guinnessa. Powiedziała, że będziesz go dzisiaj potrzebował.
„Co powiedziała? Co z nią nie tak?" – pomyślałem sobie.
Will podał mi piwo, a ja korzystając z okazji wyszedłem na balkon na papierosa. Will poszedł za mną.
- Tato, mogę zadać ci pytanie?
- Jasne, ziomek – powiedziałem i odwróciłem się, aby na niego spojrzeć.
- Skąd wiedziałeś, że kochasz mamę? – zapytał.
Padało od kilku dni. Policja ogłosiła alarm o możliwości powodzi, więc wszystko było zamknięte, nawet szkoła. Mama i tato byli w Seattle na konferencji medycznej i pomimo, że mama chciała wrócić, nie mogli dopóki wszystko nie zostanie oczyszczone. Na szczęście dla nas, nie byliśmy sami. Wujek J odwiedził nas wraz z Masenem i Ralfem. Wujek J wiedział jak bardzo mama nienawidziła zostawiać nas samych w takim czasie.
Bella i Charlie utknęli w rezerwacie. Rachel przyjechała z wizytą i swoim małym chłopcem, a Billy pomyślał, że będzie to miła niespodzianka dla Rachel, aby zobaczyć Bells. Były przyjaciółkami swojego życia, nawet jeśli Rachel była od niej starsza o cztery lata.
W rezultacie byłem ogromnie znudzony. Nie zrozumcie mnie źle, ponieważ kocham moich kuzynów i brata. Ale chciałem jej - mojej najlepszej przyjaciółki, opiekuna, wybawcy, anioła. Wybierz, który opis pasuje. Siedziałem przy pianinie i ćwiczyłem jej kołysankę. Próbowałem jej do perfekcji przez ostatnie cztery miesiące. To będzie jej słodki prezent na szesnaste urodziny ode mnie… wraz z pięknym naszyjnikiem, jaki kupiłem dla niej. Mama pomogła mi wybrać to w Port Angeles. Przez cały dzień drażniła mnie o to, mówiąc mi, jaką tworzylibyśmy piękną parę. Próbowałem wytłumaczyć jej, że nic takiego się nie działo, ale ona nigdy tego nie zrozumie.
Dzwonek zadzwonił, więc wstałem, aby odebrać skoro wiedziałem, że żadne z nich tego nie zrobi. Gdyby było to coś związane z jedzeniem, to ta trójka niezdar zniszczyłaby dom, aby to dostać. Kiedy otworzyłem drzwi moja szczęka praktycznie uderzyła w ziemię. Bella stała naprzeciw mnie, ociekając wodą od głowy do palców, a duży uśmiech przyklejony był do jej pięknej twarzy.
- Jesteś szalona? – złoiłem ją. – Co robisz w deszczu? – zapytałem, dosłownie wciągając ją do domu i mojego pokoju.
- Tęskniłam za tobą i chciałam cię zobaczyć. Jake zaoferował, że pójdzie do domu Paula i przyniesie duszoną potrawę, którą jego mama zrobiła i poszłam z nim. Z moimi wyśmienitymi zdolnościami perswazji – zagroziłam, że go zleję – zmusiłam go, aby mnie tutaj przywiózł. Ziemia dla Rabbita była zbyt mokra do jazdy po prywatnej drodze, więc powiedziałam mu, żeby zostawił mnie na głównej. I teraz tutaj jestem – powiedziała i głośno kichnęła.
Moje serce wzniosło się na jej wyznanie. Naraziła swoje zdrowie, aby mnie zobaczyć. Była najlepszym przyjacielem, o jakim człowiek mógł marzyć. Szybko poleciłem jej, aby wzięła prysznic i kiedy skończyła zostawiłem jej zestaw moich flanelowych piżam, które mama kupiła mi jakiś czas temu. Pośpieszyłem do kuchni i zrobiłem jej herbatę i zgarnąłem kilka ciastek, które udało mi się uratować przed łapami Emmetta. Dupek wiedział, że Bella uwielbia czekoladowe chipsy i truskawkowe ciastka mamy, a wciąż chciał zjeść to wszystko, ponieważ wciąż jest „dorastającym chłopcem". Zdecydowałem się wziąć również lekarstwo na przeziębienie. Sprawi, że będzie śpiąca po tym jak je weźmie, ale zapobiegnie to grypie.
Chcąc dać jej kilka dodatkowych minut na ubranie się i rozgoszczenie się, wybrałam kilka jej ulubionych filmów do zobaczenia dla nas. Upewniając się, że jej kubek wciąż jest ciepły, podniosłem tacę i poszedłem do mojego pokoju. Bella szybko zasnęła w moim łóżku, ściskając w pięściach moją poduszkę. Jej twarz była taka spokojna i piękna. Jej pełne różowe usta były delikatnie rozwarte i gapiłem się na nie. Uczucie małych dzwonków wybuchło w moim brzuchu i byłem zdziwiony, ponieważ nigdy nie czułem czegoś takiego.
Nie miałem pojęcia jak długo siedziałem obok niej i patrzyłem na nią we śnie. Wymruczała trochę niezrozumianych rzeczy i nic więcej. Było późno i gdy szedłem, aby położyć się na kanapie, usłyszałem ją głośno i wyraźnie.
- Edwardzie – westchnęła.
Na początku pomyślałem, że się obudziła i podszedłem do niej, aby zobaczyć, że wciąż spała. Śniła o mnie?
- Mój słodki Edward – powiedziała i uśmiechnęła się. – … kocham cię.
- Czasami chłopcy w tym wieku są naiwni – zachichotałem. – Skreśl to. Oni zawsze są naiwni. Te pięć prostych słów zmieniło dla mnie wszystko – powiedziałem, patrząc się prosto w jego oczy.
- A co z rumieńcami, motylkami w brzuchu, chichotaniem i paleniem? – zapytał szeptem.
- Jakim paleniem?
- Jak to, kiedy przypadkowo dotykasz jej ręki albo policzka.
- Też to miałem – westchnąłem tęsknie. Pozostał cichy przez kilka sekund.
- Tatusiu?
Kurwa, nigdy nie znudzę się słuchaniem jak tak do mnie mówi. – Mmhmm?
- Czy wciąż to czujesz? – zapytał i podniósł swoją głowę, aby spojrzeć na mnie.
Uśmiechnąłem się i złapałem go w swoje ramiona, mocno go przytulając. – Nigdy nie przestałem tego czuć, nawet, kiedy była daleko, synu. Wciąż je czuję, kiedy to jest tylko słabe wspomnienie.
Rozdzieliliśmy się właśnie, gdy Ma weszła do salonu. Kiedy nasze oczy się spotkały, posłała mi niebezpiecznie słodki uśmiech. Coś kombinowała.
- Tu są moi chłopcy – powiedziała i usiadła na kanapie, pociągając nas ze sobą. – Bella wyjdzie za minutę – kontynuowała, a nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Ma spojrzała na zegarek na ścianie. – W samą porę – powiedziała i poszła otworzyć drzwi.
- Dr Singer – powiedziała grzecznie. – Wejdź do środka. Bella będzie za chwilę.
Zanim ośmielił się spojrzeć na mnie, ja już się gotowałem. Ten skurwiel był ubrany odświętnie i trzymał mały bukiet róż. Co ten dupek tutaj robił? Skąd Ma go zna? To było wyraźne, że spotkali się wcześniej.
- Pani Cullen, zawsze przyjemność panią widzieć. Muszę ponownie przeprosić, że wczoraj tak gwałtownie wyszedłem z naszego lunchu– powiedział i pocałował ją w dłoń.
- Co on do licha tutaj robi? – wyszeptał Will, gdy gapił się na skurwiela.
- Nie wiem – syknąłem cicho.
- Proszę się nie martwić. – Ma uśmiechnęła się ciepło. – Będąc żoną lekarza przez więcej niż trzydzieści lat, wiem o potrzebie bycia wezwanym.
Uśmiechnął się do niej i odwrócił się w kierunku moim i Willa. – Jak się masz Williamie? Dobrze ponownie cię widzieć. Edwardzie – powiedział i kiwnął głową.
- Cokolwiek – powiedział Will, kontynuując gapienie się na niego. W próbie powstrzymania się przed rzuceniem się na niego, złapałem ramię Willa w śmiertelnym uścisku. Był tak samo spięty jak ja.
Byłem natychmiast zaalarmowany, kiedy usłyszałem dźwięk obcasów na drewnianej podłodze. Odwróciłem głowę i przestałem oddychać. Wizja szła w moim kierunku, a wszystko, co mogłem zrobić, to stać tam i gapić się jak ten cholerny dupek.
Bella ubrała delikatną, fioletową, jedwabną sukienkę do ziemi. Jej kroki zatrzymały się na chwilę, a potem ponowiła chód. Zatrzymała się przede mną i uśmiechnęła się.
- Dziękuję za kawę. – Byłem zbyt oszołomiony, aby powiedzieć choć słowo. Wicher emocji powstrzymywał mnie: złość, ból, miłość, pasja, zaborczość.
"Proszę, nie odchodź!" – było wszystkim, co moje myśli krzyczały, mając nadzieję, że będzie wstanie to zrozumieć.
- Ma, mogę z tobą przez chwilę porozmawiać? – zapytał Will.
Bella uśmiechnęła się do niego i potrząsnęła głową. – Tak bardzo jakbym chciała, dziecinko, nie mogę. Spóźnimy się na galę.
- Rodzina jest pierwsza! – krzyknął szepcząc.
„Zostań!"
Jej oczy przez chwilę były smutne, zanim westchnęła i przejechała dłonią przez jego włosy. – Twój tato jest tutaj. Czegokolwiek potrzebujesz jestem pewna, że będzie bardzo chętny do pomocy.
„Nie łam się! Kurwa, nie łam się! Zostań!"
Moje serce było cal od wyjścia z mojej piersi, gdy zaczęła iść w kierunku tego skurczysyna.
„Nie! Proszę nie! Kocham cię! Kocham cię! Zostań!"
- Nie ma słów, aby opisać widok przede mną – powiedział jednym tchem.
Gdy oparła się o jego ramiona, zobaczyłem tył jej sukienki albo jego brak. Wyszeptał coś do jej ucha i przebiegł wkrótce-wyrwaną ręką po jej ramionach, odkładając ją na dole jej pleców, gdzie sukienka się kończyła.
- Chryste! Nana, idź i ją zapnij! Widać jej całe plecy! – wyszeptał gniewnie Will. Ma roześmiała się i poklepała go po głowie, jakby mój dzieciak był cholernym psem.
- Jest zapięta, kochanie. – Gapiłem się na nią, a ona przekrzywiła swoją głowę na bok. – Chcesz coś powiedzieć, kochanie?
"Et tu, Brute?1"
Zignorowałem ją i odwróciłem się do Belli. Oboje patrzyli na nas: Bella, jakby czegoś oczekiwała, a ten skurwiel uśmiechał się z pewnością siebie do mnie. Miał swoje pieprzone ramię owinięte wokół jej talii, robiąc leniwe kółka swoim kciukiem na jej brzuchu. To było, kiedy ostatnia uncja cierpliwości opuściła mnie.
- Figglio di puttana2! – uśmiechnąłem się szyderczo.
- Dokładnie moje słowa! – zgodził się William.
Próbowałem zrobić krok, ale coś mnie powstrzymywało. Spojrzałem przez moje ramię i zobaczyłem Ma zaraz za mną, trzymając mnie za szlufkę od spodni, uśmiechając się do mnie.
- Dalej, olśniewająca – skurwiel powiedział i przysięgam, że jeśli wzrok mógłby zabijać byłby już w strzępach. – Chodźmy i sprawmy, że wszyscy zjedzą swoje serca z zazdrości. Mimo wszystko, mam najpiękniejszą istotę przy moim boku – powiedział arogancko, gdy dotknął kości policzkowej Belli wierzchem swojej dłoni.
- Och, ucisz się – zachichotała Bella i zarumieniła się. – Esme, dziękuje. Dziecinko, bądź grzeczny dla Nany i nie czekaj – dokończyła bez słowa dla mnie. Wyszli zanim zdążyłem mrugnąć.
„Wróć! Kocham cię!"
"Co, do cholery, robisz? Idź za nią!" – krzyczała każda komórka w moim ciele, ale nie mogłem się ruszyć.
- Bella – powiedziałem i wypuściłem powietrze. Dusiłem się. Nie mogłem oddychać. Moja klatka zaczęła robić się ciężka i ważyła tonę w tym samym czasie. Zacząłem szarpać za wycięcie w mojej koszuli, aby pomóc mi oddychać. – N-nie mogę oddychać. Nie. Mogę. Oddychać! – powiedziałem pomiędzy wdechami i uklęknąłem na ziemi.
- Tatusiu! – krzyczał Will i podszedł do mojego boku. – Przerażasz mnie… proszę. Nana, zrób coś! – płakał.
Ma podeszła w kierunku okna, wyjrzała na zewnątrz przez chwilę i otworzyła je. Potem podeszła w naszym kierunku i wyciągnęła papierową torbę z kieszeni spodni, podała ją mnie. – Oddychaj do torebki – powiedziała spokojnie, gdy siadała na kanapie, krzyżując nogi i spoglądając na paznokcie.
Nawet, gdy było to kilka minut odkąd Bella wyszła, czułem jakby to były dekady. Mój oddech uregulował się do normalnego, ale siedziałem tam na podłodze, trzymając głowę w dłoniach.
- Dlaczego? – wrzał Will. – Dlaczego zrobiłaś coś takiego, Nana?
- Co zrobiłam, cukiereczku? – niewinnie zapytała Ma. Podniosłem głowę do góry, aby na nią spojrzeć i czekałem na odpowiedź.
- Zamiast pomóc tacie ją odzyskać, co zrobiłaś? Pomogłaś jej ustawić się z tym… ciastkiem owocowym! – krzyczał z całych sił.
- Obniż swój głos i uważaj co mówisz, młody człowieku – powiedziała, gdy wstała. – Twoja mama oddała życie, aby cię wychować, nigdy nie zrobiła nic dla siebie poza pracowaniem niezliczoną ilość godzin, aby zapewnić ci wszystko, co potrzebujesz. Potrzebuje, aby ponownie czuć się jak człowiek i nie pracować jak maszyna! Nie waż się nic jej powiedzieć, kiedy wróci, ponieważ dla twojej informacji, ona nie chciała iść. To ja byłam tą, która musiała ją namówić, aby poszła i dobrze się bawiła!
- Więc? – zapytał Will.
- Jesteś za młody, żeby zrozumieć – westchnęła Ma.
- Młody? Mogę być młody, ale wiem co widzę. Ma kocha tatę. Zamiast pomóc mi połączyć ich, gdy próbuję to zrobić od miesięcy, ty idziesz za moimi plecami i ustawiasz ją z facetem, który jest na nią napalony! Kto tak robi? Wiesz jak bardzo tata zmaga się, aby pogodzić się z całym tym gównem, które zrobił twój mąż! Wiesz jak trudne jest to dla niego! – warczał.
- Chcesz bawić się w dorosłego? – zapytała go Ma z furią. – Więc się pobawmy. Czy wiesz, że twoja mama jest właściwie kobietą? Że chce być traktowana jak jedna przez chwilę, a nie tylko jak pełno etatowa mama przez 24/7?
Gdy jej słuchałem, moje myśli powędrowały do wszystkich rzeczy, które powiedział mi Garrett…
Nigdy nie powinniśmy brać niczego za pewne. Ludzkie emocje zmieniają się, czy tego chcemy, czy nie. Cierpliwość jest podstępną małą rzeczą i wyparowuje bez uświadomienia sobie tego. Ona ma potrzeby i nie mówię tylko o tych fizycznych.
Nie pozwól, aby ten strach kierował twoim życiem, Edwardzie. Zwalcz to.
I ten pieprzony sen…
Porozmawiaj z nią, Edwardzie, zanim będzie za późno…
- Czy masz jakiekolwiek pojęcia jak ona czuje się będąc obok twojego taty i nie móc z nim być całkowicie? Czy kiedykolwiek słyszałeś jak płakała? – krzyczała.
- Żyłem z tym przez trzynaście lat! – warknął.
- Wystarczy – było wszystkim co powiedziałem. – Przestańcie się kłócić. To moja wina – powiedziałem i niestabilnie wstałem. – Ludzie ostrzegali mnie, abym coś zrobił, a ja nic nie zrobiłem. Teraz jest za późno – wyszeptałem. Nie zamierzałem płakać. Nie przed moim synem.
- Nie jest. Kocha cię! Wiem, że tak. Odzyskamy ją – szalenie płakał. – Pomogę ci. Nikt nie ma prawa pierwszeństwa na moją Ma, kiedy mój tato jest w pobliżu.
Posłałem mu mały uśmiech i pocałowałem go w czoło. – W porządku, Will.
- Nie jest! – Wstał i złapał za telefon, aby do niej zadzwonić, ale Ma wyrwała mu go z ręki.
- Nie zadzwonisz do niej – powiedziała.
Will zacisnął pięści po bokach i wziął głęboki oddech. – Daj mi telefon, Nana – domagał się.
- Nie – powiedziała i skrzyżowała ramiona na piersi.
- Tatusiu – zawołał i zwęził swoje oczy na Ma. – Mogę dzisiejszej nocy zostać z tobą?
- Nie!
- Tak – powiedziałem, w tym samym czasie co Ma się odezwała.
- Świetnie. Pozwól, że wezmę moje rzeczy – powiedział zdeterminowany i wyszedł z pokoju.
Kiedy usłyszałem, że jego sypialnia jest zamknięta, spuściłem głowę do moich dłoni. – Kurwa! – warknąłem.
- Och, Edwardzie! – powiedziała smutno Ma i usiadła obok mnie, owinęła swoje ramiona wokół moich barków.
- Jeśli cenisz sobie moje zdrowie, nie dotykaj mnie! – powiedziałem spokojnie, ale byłem pewien, iż była w stanie zobaczyć, że nie byłem spokojny.
Cisza, wstała i poszła do pokoju Willa, aby pomóc mu spakować jego rzeczy. Co, do cholery, teraz zrobię? Jak to naprawę? Kurwa, kurwa, KURWA! Czy ta gnida ocieplała sobie drogę do jej serca, kiedy ja próbowałem znaleźć drogę z powrotem? Straciłem ją?
„Tak skurwielu, jeśli chodzi o to, co masz, kiedy przez cały czas byłeś wkurwiający, że nie jesteś w tej chwili gotowy, znaczyło, że mógł zrobić ruch. Teraz jedz jego kurz, ty cipo!
- Tato? – usłyszałem jak woła Will. Spojrzałem do góry i zobaczyłem, że stoi przede mną. Złość nagle zniknęła i gówniany uśmiech pojawił się na mojej twarzy. – Zostanę tutaj z Naną. Czuję się źle za to, że w ten sposób do niej mówiłam, kiedy wszystko, co ona powiedziała, było prawdą. Więc, jeśli to ci nie przeszkadza, możemy pobyć razem innego dnia?
Co, do cholery, ona mu powiedziała? Albo mu obiecała? – Jasna sprawa, ziomek.
- Dobranoc i kocham cię! – zawołał i właściwie podskakiwał w drodze do swojego pokoju.
- Co mu powiedziałaś? – syknąłem.
Ma uśmiechnęła się. – Dobranoc, dziecko – powiedziała i wypchnęła mnie z mieszkania.
Wsiadłem do potwora i odjechałem. Gdy jechałem, jej obraz utknął w mojej głowie. Była bardziej piękna niż cokolwiek w życiu widziałem, a teraz nie było nic, co mógłbym zrobić. Ta noc nie przebiegła tak jak oczekiwałem. Plan był prosty: pójdę tam, zabiorę ją na dach jej budynku i porozmawiamy. Wyleję z siebie każdy kawałek mojej duszy. Powiem jej, że ją kocham, że chcę abyśmy razem zamieszkali i byli kompletną rodziną. Pokażę jej zdjęcia domów, które znalazłem i myślałem, że jej się spodobają. Garrett ostrzegł mnie, a co ja zrobiłem? Absolutnie nic. Straciłem ją sprzed mojego nosa i pieprz mnie, jeśli to nie bolało jak pierdolona suka!
-Ж-
Godzinę później, siedziałem na mojej kapie gapiąc się w sufit. Chciałem płakać, krzyczeć, rozwalać rzeczy, ale pozostałem spokojny. Jedyną rzeczą, o której mogłem myśleć była Bella w ramionach tego węża. Musiałem z kimś porozmawiać. Spokojnie mogłem zadzwonić do Emmetta, ale tego nie zrobiłem. Rose przechodziła przez ciężki czas, będąc sama, odkąd poruszanie się nie było dla niej łatwe. Mogłem zadzwonić do Charliego, ale wiedziałem, że jednym rezultatem będzie to, że wskoczy do następnego samolotu i tutaj przyjedzie, i prawdopodobnie rozerwie nowego faceta swojej córki.
"Dlaczego miałby, skurwielu? Żaden ojciec nie chce, aby jego dziecko czekało na kogoś, kto nie ma jaj, aby oznaczyć to, co jego!"
Ściągnąłem moją koszulkę i na minutę otworzyłem okno. Potrzebowałem powietrza. Potem podniosłem telefon i wybrałem numer jedynej osoby, która znałem i wiedziałem, że będzie dla mnie dostępna.
- Garr…
Nie dałem mu szansy, aby kontynuował. – Straciłem ją.
- Edward? – zapytał Garrett.
- To ja – powiedziałem, gdy nalewałem sobie szkockiej do szklanki. – Straciłem ją, Garrett. Poszedłem z nią dzisiaj porozmawiać, tylko zastałem ją całą wyszykowaną i gotową do wyjścia z innym skurwielem! – syknąłem.
- Edwardzie, uspokój się – zaczął. – Rozumiem, że to jest dla ciebie trudne, ale bycie złym nie pomoże ci. Teraz powiedz mi, co się dzieje.
Powiedziałem mu wszystko. O śnie, jaki miałem, i o tym, jak zdecydowałem się wyznać jej moje uczucia. Cholera, nawet powiedziałem mu wszystkie rzeczy, jakie zamierzałem jej wyznać. – Teraz nie mam nic i nie mam pojęcia co robić. Kurwa, Garrett co powinienem zrobić? Powinienem pójść i ją wyciągnąć? Poczekać do jutra, aby z nią porozmawiać?
- Powiedziałem ci, że coś takiego się stanie, Edwardzie, i nie jest to mówienie twojego terapeuty. Myślę o tobie bardziej jak o przyjacielu. Teraz nic nie zrobisz – powiedział. Wyciągnąłem moje papierosy i zobaczyłem, że koperta jest owinięta wokół paczki. Jak to się tam, do cholery, dostało? – Jutro, myślę, że mam wolne w południe. Powiem Katie, aby zadzwoniła i potwierdziła. Zostań w domu i nic nie rób, dobrze?
- Dobra – powiedziałem i zamknąłem telefon.
Odwróciłem kopertę i zobaczyłem, że była zaadresowana do mnie. Wszędzie poznałbym jej pismo. Napisała do mnie list; nie miałem pojęcia co to znaczy i prawdę powiedziawszy przerażało mnie to. Wziąłem łyk szkockiej, a następnie otworzyłem kopertę trzęsącymi się dłońmi.
Aniele,
Nie masz pojęcia o rzeczach, jakimi chciałabym się z Tobą podzielić, rzeczy, które chowałam przez te wszystkie lata. Nie wiem, czy pod koniec tego listu uda mi się to zrobić, ale mam przynajmniej nadzieję, że będę w stanie dać Ci chociaż małe wyobrażenie. Nie jest to list, aby spróbować Cię odzyskać albo sprawić, żeby było Ci przykro (z jakiegokolwiek powodu). Po prawdzie, chciałabym, aby to nie było w ogóle konieczne. Jest to okres w moim życiu, który chciałabym wymazać z mojej pamięci.
Zaczęłam pisać ten list w dniu, gdy zapytałeś mnie, abym powiedziała Ci jak sobie radziłam, ale będąc szczera nie wiem czy kiedykolwiek go przeczytasz. Przeciągałam przez kilka dni i w końcu zdecydowałam, że to jest czas. Może jest to coś, czego oboje potrzebujemy, aby pójść na przód. Może potrzebuję małego poprawienia pewności, aby ujawnić Tobie najciemniejsze momenty mojego życia. Twojej mamie udało się mi to dać.
Parsknąłem. – Jestem pewien, że tak – powiedziałem do siebie. – Jesteś jedyną, która dobrze się teraz bawi z tym chujem, prawda?
„Mówi o kimś, kto zachęcił ją do napisania tego gówna, ty dupku!" – mój wewnętrzny głos ryczał. „Zamknij się i kontynuuj!
Kiedy obudziłam się tego dnia, nigdy nie pomyślałam, że to będzie dzień, gdy zostaniemy oderwani. Po prostu wydawało się, że to kolejny dzień: deszczowe Forks, błoto dookoła i wszędzie zapach trawy. Mieliśmy zjeść śniadanie i potem jechać do Port Angeles, aby kupić rzeczy do college'u. Normalne rzeczy, które nastoletnie pary robią. Mieliśmy spotkać się z Angie i Benem, pamiętasz? Nawet jeśli nie czułeś się komfortowo, gdy inni byli w pobliżu, wiedziałeś, że byłam smutna, że Angie wyjeżdża i nie będę w stanie spędzać z nią już czasu, więc poprosiłeś mnie, abym zaprosiła ich.
- Dziecinko, dlaczego nie powiesz Angeli i Benjaminowi, aby jutro do nas dołączyli? – zapytałem ją, wewnętrznie mając nadzieję, że powie nie. Przerażała mnie interakcja z ludźmi, których dobrze nie znałem, ale zrobiłbym wszystko dla mojej Belli.
Westchnęła, gdy jej oczy się rozszerzyły. – Zrobiłbyś to dla mnie?
- Zrobiłbym dla ciebie wszystko, Bells, wiesz to – powiedziałem szczerze i przebiegłem moim kciukiem po jej górnej wardze.
Olśniewający uśmiech pojawił się na jej twarzy, a moje serce wniosło się do góry. Kochałem patrzeć jak się uśmiecha. Rzuciła się na mnie i zaczęła całować mnie po całej twarzy.
- Kocham cię – pocałunek. – Kocham cię – pocałunek. – Kocham cię!
- Też cię kocham, słodka dziewczyno – odpowiedziałem. – Bardziej niż cokolwiek.
- Będziesz miał dzisiaj szczęście – powiedziała, miażdżąc swoje usta z moimi.
Tak szybko jak zobaczyłam ich na mojej werandzie, uświadomiłam sobie, że ich wizyta nie miała społecznego powodu. Sposób, w jaki weszli do domu, był pełen arogancji i przewagi. Gdy zaczęli mówić, wszystko, co chciałam zrobić, to zadzwonić do Ciebie. Potrzebowałam usłyszeć Twój głos, aby dodał mi odwagi. Chciałam, żebyś był ze mną, ale wiedziałam, że to się nie stanie. Na początku nie potrafiłam zrozumieć znaczenia tego wszystkiego. Carlisle mówił, ale w tym samym czasie tego nie robił. Co mnie najbardziej uderzyło to, to, że czuł się z czymś niekomfortowo. Nie myśl, że staram się robić jakieś wymówki dla niego, ponieważ tak nie jest. Czy chciał to zrobić, czy nie, ważne jest, że to zrobił, a my straciliśmy tak cholernie dużo.
Po tym jak powiedziałam Charliemu, co się stało, poszłam do domu Jacoba. Wiedziałam, że po incydencie w jego urodziny, to będzie ostatnie miejsce, gdzie pomyślisz o szukaniu mnie. Kiedy tam dotarłam Leah powiedziała mi, że wyjechali zobaczyć Rachel. Zobaczyła stan, w jakim byłam i zaoferowała, że dotrzyma mi towarzystwa zanim Charlie przyjedzie mnie odebrać. Nie byłam w stanie prowadzić. Ledwo mogłam oddychać i widzieć to, co jest przede mną. Grzecznie odmówiłam i zostawiła mnie samą. Natychmiast to straciłam, zaczęłam płakać, krzyczeć na cały głos. Ból rozrywał mnie na kawałki i nie miałam siły, aby to zwalczyć. Nawet jeśli myślałam, że zrobiłam dla Ciebie i Charliego dobrze, pozwoliłam, aby to skonsumowało mnie w sposób, jakiego nie mogłam pojąć.
Nie mam pojęcia jak długo tam byłam. Wierz w to albo nie, gdzieś pomiędzy tym Charlie przyjechał, złapał mnie w swoje ramiona, a ja nawet tego nie zauważyłam. Najgorszą częścią było, kiedy zacząłeś pojawiać się w moim domu. Nigdy nie doświadczyłam czegoś tak wstrząsającego, jak słyszeć jak krzyczałeś o mnie. Chciałam do Ciebie wyjść, naprawdę chciałam. Ale nie mogłam, nie kiedy zostałam ostrzeżona.
Przez dni nie mogłam funkcjonować, byłam katatoniczna przez około tydzień po tym jak przyjechałam do Phoenix. Renee nie było przez dni, więc Alice była tą, która sprowadziła mnie z powrotem do życia. Ukryłam wszystkie twoje rzeczy, które zabrałam ze sobą. Alice pewnego dnia zabrała je wszystkie i zaczęła na mnie krzyczeć, jakbyś tego nie chciał dla mnie. Że odeszłam, abyś ty miał życie, które powinieneś mieć, tak bardzo to mnie zabijało. Wierzyłam jej, Edwardzie. Musiałam i to była jedyna rzecz, która pomogła mi przejść przez to: że ty będziesz miał się dobrze… Gdybym tylko wiedziała.
Renee nigdy nie była w stanie zrozumieć rozmiaru moich uczuć do Ciebie. Widziała tylko skorupę, którą się stałam, i śmiała się z mojego bólu, jako „przesady". Nigdy nie wierzyła, że dwie dusze mogą być ze sobą połączone w sposób, w jaki nasze były, że osoba może kochać bezwarunkowo, oddać wszystko, co on albo ona ma, dla jego/jej drugiej połowy. Tymczasem nie mogłam rozumieć jej perspektywy. Człowiek nie powinien kwestionować miłości. Nie ważne, co zrobimy, nie ważne, kim jesteśmy, miłość zawsze nas otacza.
Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży z naszym synem, dało mi to nowy cel do życia. Wiedziałam, że już nie jestem sama; już nie byłam odpowiedzialna tylko za siebie, ale również za życie, które stworzyliśmy. Pierwszym razem, gdy usłyszałam bicie jego serca, płakałam przez godziny, ale nie ze szczęścia. To było ze smutku i żalu, że przechodzę przez to sama, nie mając Ciebie przy moim boku. Kiedy pierwszy raz go poczułam, zabijało mnie to. Jedna rzecz, jakiej nigdy Ci nie powiedziałam to, że przez całą ciążę cierpiałam na ataki paniki. Kiedy zobaczyłam albo doświadczyłam czegoś nowego, na co wiedziałam, że zasługujesz, aby również doświadczyć, przytłaczało mnie to. Kiedy doktor powiedział mi, że jest lekkie zagrożenie dla życia Willa, zmieniłam się. Musiałam.
Po jego narodzinach, całe moje życie całkowicie się zmieniło. Smutek nigdy mnie nie opuścił, ale miałam jego, aby się trzymać. Był jedynym połączeniem, jakie miałam z Tobą, wiecznym, jednym, który nigdy nie będzie złamany. Za każdym razem, gdy patrzyłam w jego oczy, widziałam Ciebie, miłość mojego życia, anioła, który dał mi powód do życia najlepiej jak mogę z dala od Ciebie.
Zawsze tęskniłam za Tobą, nawet, kiedy byliśmy razem. Wciąż tęsknię za Tobą, w każdej sekundzie dnia, nawet, kiedy stoisz cale ode mnie. Tęsknię za Twoim dotykiem, Twoimi ustami, sposobem słuchania Twojego bicia serca. Tęsknię za Tobą tak bardzo. To rozrywa mnie na kawałki, być tak daleko od Ciebie, ale postanowiłam dać Ci przestrzeń, jakiej potrzebujesz. Możemy być osobno, ale wiem, że nasza miłość nigdy nie umrze… Widzę to każdego dnia w naszym małym cudzie…
Będę cierpliwie czekać, aż zdecydujesz się do mnie wrócić, nawet jeśli nie jesteś tym, który odszedł.
Kocham Cię…
Czytając ostatnie słowa w liście westchnąłem. Ból w mojej klatce był niewyobrażalny, a moje myśli były zdominowane przez jedno zdanie.
Możemy być osobno, ale wiem, że nasza miłość nigdy nie umrze… Widzę to każdego dnia w naszym małym cudzie…
Nalałem sobie więcej szkockiej do szklanki i usiadłem przed oknem, patrząc na światła na zewnątrz w ciemności. Zapytałem ją, aby powiedziała mi jak czuła się będąc z dala ode mnie i teraz wiem. To było tak brutalne, jak moje - to było, jakby nasze światy po prostu przestały być. Nie miałem nic, poza moimi wspomnieniami. Ona miała trwałe przypomnienie: zdjęcia, wideo… naszego syna.
- Potrzebuję cię – powiedziałem do nikogo. – Nie mogę cię teraz stracić. Nie po tych wszystkich rzeczach, przez które przeszliśmy. Proszę.
Nagle czas się zatrzymał. Mogłem wyczuć jej obecność. Nie musiałem się odwracać, aby wiedzieć, kto jest za mną. Moje serce było niekontrolowanie. Co ona tutaj robiła? Kiedy przyszła?
- Też cię potrzebuję – powiedziała.
Moje ciało było twarde. Te trzy słowa sprawiły, że wszystko było nawet gorsze.
- Spójrz na mnie – wyszeptała. Zamknąłem oczy i wziąłem głęboki wdech. Odwróciłem się i pierwsze, co zauważyłem to, że miała ubraną jedną z moich koszulek PD i nic więcej. Była na niej wielka. Żadnej wymyślnej sukienki, żadnych szpilek, żadnego makijażu, ale najważniejsze żadnego ciasteczka.
- Jak długo tutaj jesteś? – zapytałem ostrym głosem.
- Odkąd wyszłam z domu.
- Nie miałaś być gdzieś indziej?
- Już jestem – odpowiedziała, gdy podchodziła do mnie. Dotknęła palcami mojej blizny po postrzale, a ja drgnąłem. Stała na palcach i pocałowała ją delikatnie. – Gdzie zawsze powinnam być… z jedynym mężczyzną, któremu jestem przeznaczona – dokończyła i pocałowała moją szczękę.
Nie mogłem się dłużej powstrzymywać. Nie chciałem. Zmiażdżyłem moje usta z jej i cały świat się zatrzymał. Pocałunek nie był czuły. Był pełen moich zwierzęcych potrzeb, aby ją skonsumować. Całowałem jej usta tysiące razy, ale intensywność tego była jak żadna inna. To był wybuch emocji, o których nie wiedziałem, że pocałunek może zawierać. To był pożar i szybko nas spalał. Wiedziałem, że również to czuła. Drżała w moich ramionach i przycisnęła swoje ciało bliżej mojego. Pogłębiłem pocałunek, a kiedy poczułem jej język przy moim, łączył moje potrzeby, jęknąłem głośno. Podniosłem ją błyskawicznie i przycisnąłem ją do okna. Moje dłonie błądziły po jej ciele i w tym samym czasie próbowałem przyciągnąć ją bliżej mnie.
- Proszę – jęknęła, gdy próbowała oddychać.
Przycisnąłem ją jeszcze bliżej i ponownie pocałowałem. Jej dłonie szarpały za moje włosy, gdy jęczała głośno w moje usta. Odsunęła się, aby złapać oddech, a ja użyłem tego, jako okazji, aby usunąć przeszkadzający kawałek ubrania, który oddzielał nasze ciała.
- Kurewsko wspaniała – syknąłem i zaatakowałem jej szyję, liżąc ją i skubiąc. Odgięła swoją głowę na bok, dając mi więcej miejsca, a ja chętnie z tego skorzystałem. Wziąłem jej małżowinę uszną w usta i nocno ją przygryzłem, aby sprawić jej dreszcze, i aby jęczała moje imię.
- Jesteś moim pieprzonym życiem – powiedziałem i przejechałem moim nosem po jej szczęce. Nasze oczy zablokowały się, gdy spojrzałem na jej, musnąłem jej górną wargę czubkiem mojego języka. Jej oczy przelewały się łzami, a ona łkała. – Ciii – powiedziałem próbując kontrolować nasze emocje najlepiej jak potrafiłem.
- Kocham cię – wyszeptała i pocałowała mnie. – Tak długo czekałam na tą chwilę. Za każdym razem, gdy zamykałam oczy marzyłam, abyśmy wrócili do siebie, ciałem i duszą, kochając siebie nawzajem jak było nam pisane.
Z nią, wciąż owiniętą wokół mnie, zaprowadziłem nas do mojej sypialni, następnie delikatnie umieściłem ją na moim łóżku. Ściągnąłem moje ubranie, zostawiając tylko bokserki i obniżyłem się na nią, opierając się na łokciach, aby uniknąć zgniecenie jej moją wagą. Była dla mnie tak cenna, a ja byłem takim głupkiem odrzucając ją przez tak długo. Chwyciłem jej twarz w moje dłonie i delikatnie ją pocałowałem.
- Jak człowiek może tak długo żyć bez swojego serca i duszy? – zapytałem. – Tak bardzo za tobą tęskniłem, bolało.
Owinęła swoją nogę wokół mojego biodra i przycisnęłam mnie do siebie. Moja skóra paliła, nawet jeśli wciąż między nami był materiał. – Chcę się z tobą kochać – wyszeptałem przy jej ustach. – Chcę, abyśmy ponownie poczuli się pełni – kontynuowałem w dół jej ciała całując miejsce nad jej sercem. – Chcę, abyśmy na nowo zaczęli żyć jak jedność, którą byliśmy – dokończyłem i pocałowałem skórę nad jej łonem.
- Edwardzie – westchnęła. – Proszę.
Powoli usunąłem jej bieliznę, w tym samym czasie całując jej uda. Gdy ona zniknęła, delikatnie lizałem mogą drogę w górę i zatrzymałem się na chwilę przed jej cipką. Jej nogi trzęsły się, a ja spojrzałem do góry, aby zobaczyć jej twarz. Jej oczy były wypełnione pożądaniem. Obniżyłem moją twarz do jej rdzenia i złożyłem delikatny pocałunek nad jej łechtaczką. Bella westchnęła i odrzuciła swoją głowę na poduszkę z siłą. Jej klatka była ciężka, a ja byłem, blisko, aby zanurkować i zjeść ją z surowym porzuceniem. Zamknąłem oczy na chwilę, aby uspokoić się. Chciałem, aby to było wyjątkowe dla nas obojga.
Powoli i delikatnie pocałowałem wnętrze jej uda, aby utrzymać bestię wewnątrz mnie. Kiedy poczułem się wystarczająco spokojny, zwróciłem moje usta do jej słodkiej bryłki. Zrobiłem powolne kółko czubkiem mojego języka i potem umieściłem na niej mały pocałunek.
- O mój Boże – jęknęła Bella, a ja się uśmiechnąłem. Wiedziałem jak to kocha. Kontynuowałem torturowanie jej powoli zanim nie mogła tego dłużej znieść. Złapała mnie za ramiona, wciągając mnie w górę swojego ciała. – Proszę, potrzebuję cię. Proszę, proszę – płakała.
W mgnieniu oka moje bokserki leżały na ziemi, a ja byłem ponownie na niej. Poruszyłem delikatnie moimi biodrami i mój fiut był przy jej cipce. Gdy ustawiłem się przy niej, oboje jęczeliśmy, a ja trzymałem jej trzęsące się dłonie, całując każdy kawałek jej pięknej twarzy. Bella przejechała swoimi dłońmi po moim kręgosłupie, sprawiając, że syknąłem na kontakt. Była taka mokra, a ja nie miałem pojęcia jak byłem w stanie się powstrzymać. Jej sutki były twarde, gdy poruszały się przy mojej klatce. Obniżyłem głowę i wziąłem jednego w usta i przygryzłem go lekko, gdy moje palce bawiły się drugim. Nie mogłem tego znieść. Musiałem ją mieć.
Całując jej usta jeszcze raz, ustawiłem się przy jej wejściu i pchnąłem powoli do środka. Jej wilgotność sprawiała, że było łatwiej wślizgnąć się, ale była tak cholernie ciasna. Jęknęła, przygryzając usta i zamykając oczy. Musiała czuć się niekomfortowo. To był dla niej długi czas. Zacząłem się wycofywać, ale przytrzymała mnie ciasno przy sobie.
- Nie – westchnęła i otworzyła oczy. Łza spłynęła w dół jej policzka, a ona uśmiechnęła się. – Daj mi chwilę, abym mogła się ponownie do ciebie przyzwyczaić.
- Dobrze, dziecinko – powiedziałem, scałowując jej łzę.
Zaplątałem moje palce w jej włosach i złożyłem moje usta w zagięciu jej szyi. To był raj… to był dom i tak bardzo za tym tęskniłem. Łagodność jej miłości rozrywała mnie i nigdy przenigdy nie chcę być ponownie bez niej. Nie miałem pojęcia, jak udało mi się żyć bez niej przez te wszystkie lata, ale jedna rzecz była pewna - umrę, jeśli ponownie odejdzie; dosłownie i w przenośni. Była moją linią życia, powietrzem w moim płucach, każdym pieprzonym biciem mojego serca. Moje oczy zaczęły świecić się od łez.
Bella powoli poruszyła swoimi biodrami przy moich, dając mi znać, żebym się poruszył. Zamknąłem oczy i zacząłem się ruszać w i z niej powoli i delikatnie. Chciałem, aby to trwało wiecznie. Czule pocałowałem jej usta i przyłożyłem moje czoło do jej. Ogień we mnie wzrastał z każdą sekundą i wiedziałam, że to długo nie potrwa.
- Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu – wykrztusiłem. Położyła swoją dłoń na moim policzku i starła łzy, o których nie miałem pojęcia. – N-nie mogę żyć bez ciebie, już nie – kontynuowałem i pocałowałem ją. – Proszę, proszę, błagam cię. N-nie zostawiaj mnie… nigdy więcej – płakałem.
- Nigdy – powiedziała i pocałowała róg moich ust. Jej oddech stał się szybszy i poczułem jak jej wnętrze mnie ściska. Była blisko. Utrzymując powolne tępo, poruszałem się bardziej potężnie. – Ed-Edwardzie – jęczała, wyginając swoje plecy, gdy zacisnęła się wokół mnie. To było wszystko, czego potrzebowałem. Zmiażdżyłem moje usta z jej i z trzema ostatnimi pchnięciami, doszedłem mocno w niej.
Gdy zacząłem dochodzić do siebie po orgazmie, pocałowałem ją powoli. Moja Bella, moja miłość… moje wszystko. Chciałem powiedzieć jej tak wiele, ale tylko jedna myśl dominowała - jedna rzecz, jaką musiałem wiedzieć. Wciąż w niej, obniżyłem moją głowę i spojrzałem w jej brązowe oczy, które świeciły się z miłości i od łez.
- Kocham cię – wyszeptałem.
1I ty Brutusie?
2Skurwysyn
To jak na razie wszystkie rozdziały, które do tej pory się ukazały. Mam nadzieję, że opowiadanie wam się podoba.
Polecam wam odwiedzenie profilu Pen - MrsEdwardCullenP
