Rozdział 19

Beta: rodzynka_

Czy byliście w sytuacji, kiedy nie wiedzieliście co robić? Czuliście się tak bezradni, że marzyliście, abyście mogli umrzeć? Cóż, to jest to, jak się czułem, gdy przyjechałem do parku. Ratownicy właśnie przyjechali, a ja biegłem razem z nimi, aby dostać się do mojego syna. Znalazłem Willa siedzącego obok niego, z głową spoczywającą w nogach i kołyszącego się do przodu i do tyłu.

- Will – zawołałem, a on spojrzał do góry, kiedy mnie usłyszał. Uklęknąłem przed nim i złapałem go w swoje ramiona. To była jedyna rzecz o jakiej mogłem pomyśleć, jedyna rzecz jakiej mój chłopak potrzebował. Jego ciało zaczęło silnie się trząść i wkrótce płakał.

- Zatrzymuje się! – szybko powiedział ratownik. Wcisnęli leki w kroplówkę, zaintubowali go i zaczęli defibrylację. Kiedy było słychać słabe bicie serca, załadowali go do ambulansu, powiedzieli nazwę szpitala, gdzie go zabierają i odjechali. Wszystko wokół nas zaczęła dziać się w zwolnionym tempie. Nie martwiłem się o nic innego niż Will. Potrzebował mnie i byłem tam. Umierałem z ciekawości, ale musiałem czekać.

Policjant podszedł do nas i zaczął zadawać pytania. Jedna kobieta wskazała na Willa i policjant podszedł w naszym kierunku, aby zebrać zeznanie.

- Daj nam chwilę – wyszeptałem i Will przytaknął. Potarłem lekko jego plecy i pocałowałem czubek jego głowy. – Will? – powiedziałem i odsunąłem się, aby na niego spojrzeć. – Oficer potrzebuje z tobą przez chwilę porozmawiać, dobrze?

Will złapał mnie za dłoń i trzymał w mocnym uścisku. – Nie zostawiaj mnie – powiedział trzęsącym się głosem.

- Witam – powiedział policjant. – Jestem oficer Ling. Jak masz na imię?

- William Swan – wyszeptał.

- Możesz mi powiedzieć, co się tutaj stało? – zapytał oficer Ling. – Nie masz żadnych kłopotów. Po prostu potrzebuję tego do raportu.

- Wiem – pociągnął nosem. – Mój dziadek i tato są na służbie, więc wiem, jaka jest procedura.

- Jestem oficer Cullen – powiedziałem i pokazałem mu moją odznakę, wciąż przypiętą do mojego paska. – Jestem jego tatą.

Uśmiechnął się. – Miło mi poznać. Na jakim jesteś posterunku?

- Czwartym – westchnąłem.

- Piątym – odpowiedział. – Więc, William, zajmijmy się tym, dobrze? Jestem pewien, że chcesz iść do domu.

- Nazywa się Carlisle Gregory Cullen i jest moim dziadkiem. Um, zadzwonił do mnie tego ranka i chciał, abym się z nim tutaj spotkał. Kiedy przyjechałem, czekał na mnie, o tam – powiedział, wskazując na metalową ławkę. – Zaczęliśmy rozmawiać i wdaliśmy się w kłótnię. Kiedy zdecydowałem, że usłyszałem wystarczająco, próbowałem odejść, ale szedł za mną. Powiedziałem bardzo ostre słowa i następna rzecz, jaką wiem to, że zaciskał pięści na klatce i zemdlał.

- Możesz mi powiedzieć, o czym rozmawialiście? – zapytał oficer.

- Czy to konieczne? – zapytałem. – Nie zranił go fizycznie, więc nie ma potrzeby. Ten mężczyzna z moją rodziną nie jest w dobrych stosunkach. To nie jest wystarczające? – zapytałem, wyzywając go, aby kontynuował. On, do cholery, był dzieckiem.

- To wszystko. W razie, gdybym czegoś jeszcze potrzebował, skontaktuję się z tobą, oficerze. – Przytaknąłem, a on odszedł.

Will był cicho, gdy patrzył jak oficer odchodzi. Wiedziałem, że chciał porozmawiać, tak jak on wiedział, że ja mam pytania. Najważniejszym było, co on, do cholery, myślał. Zabroniłem mu widywać się albo rozmawiać z Carlislem i on zrobił całkowicie odwrotnie. Dlaczego? Co on powiedział mojemu synowi, że sprawił, że zmienił zdanie? Tego dnia po krótkiej rozmowie Belli ze mną, powiedzieliśmy mu o zakazie zbliżania się przeciw Carlisle'owi, był poinformowany, aby nie chcieć się z nim widzieć ani rozmawiać.

- Wiem, że masz pytania – wyszeptał: - … możemy to zrobić później? Musimy jechać do szpitala.

- Nie, po prostu musimy jechać do domu – powiedziałem, tak gładko jak to możliwe.

- Tato, proszę – błagał. – Muszę się upewnić, że z nim dobrze. Ja mu to zrobiłem.

Wiedząc, że nie zmienię jego zdania, zgodziłem się, wbrew mojej woli. Podczas jazdy żaden z nas nic nie powiedział. Wierzcie lub nie, to był pierwszy raz, gdy nie wiedziałem co powiedzieć. Miałem tylko pytania i wiedziałem, że nawet jeśli zapytam go, nie dostanę odpowiedzi.

Gdy tylko zaparkowałem, Will wyskoczył z auta jakby się za nim paliło. Westchnąłem i zastanawiałem się czy powinienem do kogoś zadzwonić czy nie. Wybierając później, poszukałem Willa.

- Nazywa się Carlisle Cullen – powiedział wściekle Will do pielęgniarki.

- Mówię ci, że nikogo o takim nazwisku nie przyjęto – odpowiedziała podirytowana.

Kiedy Will otworzył usta, aby ponownie przemówić, przerwałem.

- Witam – powiedziałem i uśmiechnąłem się do niej. – Kilka minut temu przywieziono tu mężczyznę, po pięćdziesiątce. Miał zajście kardiologiczne, zapewne?

- Jeszcze nie zapisano przyjęć – powiedziała i potarła swoje czoło. – Daj mi minutę na sprawdzenie, dobrze? – zapytała, a ja w odpowiedzi przytaknąłem.

- Will – wyszeptałem. - Musisz trochę stonować, dobrze? Wiem, że się martwisz, ale bycie niegrzecznym dla nieodpowiednich ludzi ci nie pomoże. Wierz mi.

- Dobrze – powiedział. - Myślisz, że długo zajmie dowiedzenie się czegokolwiek?

- Nie mam pojęcia, dzieciaku – westchnąłem i usiadłem na małej kanapie, czekając na powrót pielęgniarki. Will usiadł naprzeciw mnie i zniżył głowę. Prawdopodobnie wina, jaką odczuwał, przytłaczała go. Znałem mojego syna. Dziesięć minut później, właściwie wciąż byliśmy w ciemności. Pielęgniarka wróciła mówiąc, że pracują nad Carlislem. Cisza, która temu towarzyszyła była czystym dyskomfortem. Chciałem z nim porozmawiać, ale nie wiedziałem w jaki sposób zacząć rozmowę.

- To tak jakby zaczęło się, gdy ty i Ma nałożyliście zakaz zbliżania się – zaczął Will. - Na początku nie chciałem go widzieć ani z nim rozmawiać. Kilka tygodni po tym jak zakaz się skończył, byłem na długiej przerwie w szkole. Kiedy czekałem na Julie i Jasona, wyjrzałem przez okno i zobaczyłem go ukrytego za małą linią drzew, patrzącego na dzieci na boisku. Byłem przerażony na śmierć, ponieważ na początku pomyślałem, że przyszedł, aby mnie zabrać - nie to, żeby mu się udało, oczywiście. Będąc szczerym nie chciałem go tam, ale nie miałem odwagi, aby pójść i mu to powiedzieć.

- Dlaczego mi nie powiedziałeś? Wystąpiłbym o kolejny zakaz zbliżania – powiedziałem sfrustrowany. Ten skurwiel był w pobliżu mojego syna przez tak długo i ja nie miałem pieprzonego pojęcia.

- Nie chciałem, abyś wpakował się w kłopoty. Sprawy właściwie się uspokoiły i Nana już nie płakała. Dlaczego, do cholery, miałbym chcieć to wszystko popsuć tylko dlatego, że on mnie obserwował nie wykonując żadnych kroków, aby mnie najść?

W swojej logice, miał rację. Ja widziałem to inaczej. Mogłem zrozumieć, że troszczył się o nas, ale on był dużo ważniejszy niż ktokolwiek. Nie interesowało mnie, jeśli moja cisza zostanie naruszona, jeśli będę musiał go chronić.

- Każdego dnia był w tym samym miejscu, nie wykonując żadnych kroków. Po prostu obserwował. Nigdy nie miałem wrażenia, że planuje coś przeciw mnie. Zawsze miał ten sam smutny, zdesperowany wyraz twarzy. Jakoś dziesięć dni po tym jak pierwszy raz go zobaczyłem, zdecydowałem się z nim skonfrontować. Był na moim terytorium i nie mógł nic zrobić. Tego dnia, opuściłem lunch i zaraz zanim przyjechał, ukryłem się blisko jego kryjówki i czekałem na niego. Będąc szczerym, kiedy przyjechał, byłem tak blisko odejścia bez rozmowy z nim, ale kiedy pomyślałem o rzeczach, jakie zrobił tobie, Ma i Nanie – powiedział, a jego oczy zabłyszczały z gniewu. – Usłyszałem, jak jednego dnia rozmawiasz z Ma o sposobie, w jaki on traktował Nanę.

Oddech uwiązł mi w gardle. Wiedział wszystko: rzeczy, które tak bardzo staraliśmy się przed nim ukryć, aby go ochronić. Zadecydowaliśmy się nie mówić mu o części z Ma. Stwierdziliśmy, jeśli ona będzie chciała, aby Will wiedział, kiedy będzie starszy to wtedy ona mu o tym powie.

- Will...

- Tak bardzo się zdenerwowałem, więc podszedłem za niego i pchnąłem go. Był taki zaskoczony. Jego twarz była blada, ponieważ był całkowicie pewien, że go nie widziałem. Powiedziałem mu, aby odszedł i nigdy nie wracał. Odszedłem, a on nigdy nie wrócił, przynajmniej nie do szkoły, ale wtedy dostał mój numer telefonu i zaczął do mnie dzwonić. Nie miałem pojęcia jak to zrobił. Poprosił tylko, abym dał mu pięć minut, aby mógł ze mną porozmawiać. Odmówiłem, a on dzwonił i dzwonił.

- Jedyną osobą, która o tym wiedziała była Julie. Czytaliśmy na test z literatury i ponownie zadzwonił. Znowu odebrałem i powiedziałem, co myślę. Powiedziałem mu, że on nie zasługuje na drugą szansę, ponieważ po prostu był mężczyzną, który troszczy się tylko o siebie. Byłem taki zły. Próbowałem zrozumieć dlaczego on nie łapie tego, że nie chcę z nim rozmawiać. Pamiętasz ten dzień u Garretta, kiedy graliśmy w grę imion i nie zapytał mnie o Carlisle'a? Dałem mu korzyść wątpliwość. Myślałem, że może, jeśli nie miałby ojca takiego ja Gregory, to nie byłby taki jak on. Chłopcy patrzą z podziwem na swoich ojców – mruknął i spojrzał na mnie. - A ja podziwiam ciebie. Jesteś miły, kochający i troskliwy. Może, jeśli miałby te rzeczy, jako dziecko to potem nie byłby taki zły.

Zabijał mnie rzeczami, jakie mówił. Jak to było możliwe, żeby być tak racjonalnym w tym wieku?

- Ale to było zanim usłyszałem twoją rozmowę z Ma. Jak mógł on w ogóle pomyśleć o dotknięciu Nany? Była nieszkodliwa i pełna miłości. Potrzebowałem drugiej opinii, więc tego dnia porozmawiałem z Julie. Spędziliśmy godziny rozmawiając i kiedy skończyłem, ona powiedziała mi jedną rzecz: ludzie się zmieniają. Może on się zmienił, a może nie i nie wiedziałbym o tym, dopóki nie pozwolę mu ze sobą porozmawiać. Więc po długim myśleniu, zadzwoniłem do niego i poprosiłem o spotkanie.

- Kiedy to się stało? - zapytałem, gdy próbowałem myśleć o dniu, kiedy zostawiliśmy go samego.

- Pamiętasz ten dzień, kiedy ty i Ma poszliście pomóc Nanie wybrać rzeczy do piekarni? Tego dnia nie poszedłem, ponieważ powiedziałem ci, że chcę iść do Jasona – powiedział, a jego oczy zabłysły łzami. - Zabijało mnie, że cię okłamałem, ponieważ obiecałem ci, kiedy byłem w szpitali, że nigdy więcej już cię nie okłamię, ale okłamałem i jest mi tak bardzo przykro. Chciałem podejmować moje własne decyzje. Chciałem w końcu być w stanie powiedzieć mu co mizrobił, kiedy zabrał Ma z dala od ciebie – dokończył i zaczął płakać. - Mój Boże, tato, kiedy mnie zobaczył to pierwsza rzecz o jaką spytał to czy z tobą w porządku. Tobą! Nie Naną, nie ze mną, nikim innym. Tobą.

Ten chory pojebaniec używał słabości mojego syna do mnie. Kochał swoją matkę bez końca, ale to ja byłem jego słabym punktem i nie było lepszego sposobu od tego, aby manipulować dzieckiem. Skurwysyn!

- W tamtej chwili byłem taki przerażony. Myślałem, że on próbuje cię zranić, kiedy ja byłem tam z nim. Zacząłem na niego krzyczeć, pytając dlaczego pyta o syna, który go gówno obchodzi. Kiedy wyciągnąłem mój telefon, aby do ciebie zadzwonić, przysiągł, że nic nie zrobił i że pyta o ciebie, ponieważ myślał, że to dobry sposób, aby zacząć naszą rozmowę. Idiota! Dlaczego tak pomyślał? - zapytał i czekał na odpowiedz, której nie miałem.

- Nie wiem, Will. Nigdy nie byłem w stanie zrozumieć, co ten człowiek myśli. W niektórych przypadkach, byłem w stanie zrozumieć jego działanie, ale nigdy jego umysł. - Poklepałem miejsce obok mnie, Will natychmiast wstał i usiadł obok mnie.

- To co chcę wiedzieć to, dlaczego mi nie powiedziałeś? Jestem twoim tatą. Nie ważne co zrobić, będę stał za tobą, musisz to wiedzieć. Carlisle nie jest człowiekiem, któremu karty powinien rozdawać chłopiec w twoim wieku. Wiem, że chcesz zacząć sam sobie radzić, dzieciaku, ale ten człowiek...

- Czy myślisz, że tego nie wiem? Ale on zaczął śledzić mnie wszędzie. Wyglądał za rogów, po prostu aby mnie zobaczyć i nic więcej. Nigdy nie próbował zrobić nic poza porozmawianiem ze mną – płakał. - Nie chciałem przerazić Ma, a kiedy w grę zaczęły wchodzić dzieci. Nana w końcu wszystko sobie ułożyła i ty... Garrett tak bardzo ci pomógł i powiedzenie ci o tych wydarzeniach jednie by powstrzymało cię przed całkowitym wyzdrowieniem. Poszukałem online o ludziach, którzy chodzą na terapię. To był jeden z wielu powodów, które by cię powstrzymały. Nie mogłem tego zrobić żadnemu z was. Tak bardzo was wszystkich kocham.

- Dzieciaku... - zacząłem złamanym głosem.

- Proszę, tato – błagał – po prostu daj mi dokończyć. - Przytaknąłem, a on wziął niepewny oddech. - Po tym jak powiedzieliście mi o dzieciach, bez uzmysłowienia sobie tego, zaczął zauważać twoje zachowanie względem Ma. Byłeś nad ziemią, uśmiechając się jak idiota przez cały czas – zachichotał przez płacz. - … i mówiłeś do jej brzuszka. To złamało moje serce, nie z zazdrości, ale ze złości. Ten podły mężczyzna zabrał to od ciebie za pierwszym razem. Zabrał małe momenty, jak ten, ponieważ myślał, że był wybitny. Chciałem mu to powiedzieć. Więc do niego zadzwoniłem.

- Był zaskoczony, że zadzwoniłem. Śmiał się i powiedział, że jestem tak podobny do ciebie i przez chwilę myślał, że to może być pułapka i ty pojawisz się zamiast mnie. Kiedy obiecałem, że nikt inny nie wiedział o tym spotkaniu, opuściłem trening i włoski i spotkałem się z nim w małym parku po drugiej stronie szkoły. Przyjechałem tam i czekałem przez dziesięć minut. Był tam schowany, ponieważ obawiał się, że możesz się skądś pojawić. Oczywiście przeprosił za zrobienie tego, a potem był cicho i po prostu patrzył na mnie. Przysięgam na moje życie, że jego oczy były pełne łez, gdy mnie obserwował.

Drzwi się otworzyły i Will wstał. Jęknął, kiedy zobaczył, że to był koleś z gipsem na ramieniu. - Czekanie mnie zabija – zmarszczył brwi, usiadł ponownie na kanapie i przejechał rękę przez swoje rozczochrane brązowe włosy. - Jednakże, po tym jak skończył mnie obserwować, uśmiechnął się smutno i powiedział, że mam twoje oczy. Ani razu nie wspomniał o cechach jakie mam od Ma... jedynie te związane z tobą. Po chwili zaczynałem być podirytowany, ponieważ marnował mój czas. Wszystko, czego chciałem to odpowiedzi. Więc zacząłem zadawać pytania: dlaczego zachowywał się tak, dlaczego nienawidzi tak bardzo mojej Ma, dlaczego traktował Nanę, jakby była szumowiną.

- Ciężko westchnął i zaczął wyjaśniać, jak inaczej dorastał od innych dzieci, jak jego rodzina- gównie jego ojciec - pochodziła z bardzo surowego środowiska, kontrolowanego przez jego własnego ojca. Chodzi mi, stara szkoła i wszystko. Potem wyjaśnił, że jako mały chłopiec chciał dorosnąć i być jak jego ojciec, czarujący, bogaty i potężny. Był dumą i radością swojego ojca, zanim spotkał Nanę. Carlisle powiedział, że zakochał się w niej chwili, gdy ją zobaczył.

On i kilku jego kolegów ze szkoły poszli do małej kawiarni zaraz po tym jak jednego dnia skończyli zajęcia na uniwersytecie. Nana pracowała w tym czasie tam jako kelnerka. Podszedł do niej i reszta to już historia. Musiał dla niej walczyć ze swoją rodziną. Gregory traktował go jakby się go wyrzekł, ale mu nie zależało. Kochał Nanę wystarczająco, aby zostawić swoją rodzinę.

To była prawda. Ma powiedziała mi, że dwa pierwsza lata ich małżeństwa były zmaganiem, ale byli szczęśliwi. Co to zmieniło? Nie mam pojęcia. Nawet nie wiedziała jak ojciec z synem powrócili po dwóch latach przerwy. Po prostu pamiętała jak Carlisle wrócił do domu z uczelni, proszą ją, aby zrobiła coś dobrego na kolację, ponieważ jego rodzice przyjadą do nich.

- Carlisle – kontynuował Will, wyrywając mnie z moich myśli - wyjaśnił, że po tym jak jednego dnia skończył szkołę, wyszedł z toalety i zobaczył, że jego ojciec czeka na niego. Przeprosił za sposób, w jaki się zachowywał i chciał, aby byli w dobrych stosunkach, nawet jeśli ożenił się z Naną. Po tym czas leciał normalnie i był szczęśliwy. Nana zaszła w ciążę i ich szczęście zostało dopełnione dzieckiem. Zanim je straciła – pociągnął nosem. – Miała załamanie nerwowe, ponieważ chciała dziecka i po tym dowiedzieli się, że nie może ich już mieć, to ich cofnęło. Po-powiedział mi, że Nana chciała umrzeć i prawie t-tak było – wyszeptał.

Głęboko odetchnąłem. Jeśli Will znam te informacje to znaczyło tylko jedno: Carlisle powiedział mu wszystko. Temu skurwysynowi udało się jeszcze raz wszystko spierdolić. Nie powinien był mówić tych rzeczy mojemu synowi. Nie miał prawa nawet być blisko niego. Mój gniew ponownie wezbrał się, myśląc o tym, jak zniszczył mojego chłopaka przez mówienie tych rzeczy. Nawet nie dbał o to, że był tylko dzieckiem.

- Po pewnym czasie, zaczął mówić o tobie i wujku Emmecie. Nie chciał dać mi wiele informacji o czasie, kiedy znalazł cię w szpitalu – powiedział Will i potarł swoją skroń. – Ale powiedziałem mu, że jeśli chce drugą szansę to musi mi powiedzieć wszystko. – Kurwa!Nalegał, że tego nie zrobi. Walnąłem mu pożegnanie, a potem westchnął mówiąc, że mi powie. Wujek Emmett był bardzo ranny. Carlisle wyjaśnił mi, że interweniował, aby powstrzymać tego chorego faceta przed położeniem rąk na tobie. Po tym jak zostałeś zbadany, zabrali cię do pokoju, który miałeś dzielić ze swoim bratem. Kiedy czekałeś tam, Carlisle wszedł do środka…

Zamknąłem moje oczy i znalazłem się z powrotem w tamtym dniu… miałem tylko pięć lat.

- Emmett! – płakałem. – Chcę mojego Emmiego!

- Proszę, kochanie – powiedziała kobieta w bieli. – Będzie tutaj wkrótce. Lekarze zajmują się nim.

To sprawiło, że płakałem jeszcze bardziej. – Emmett!

- W porządku, Glorio – powiedział mężczyzna ze śmiesznym kapeluszem. Miał na nim króliczki i kwiatki. – Od tej chwili zajmę się tym - uśmiechnął się.

Ta zła pani trzymała z dala ode mnie mojego brata, a mężczyzna podszedł powoli do mojego łóżka. – Witam – powiedział i wyciągnął coś z kieszeni. – Czy wiesz, co to jest? – zapytał. Przytaknąłem. – Wiesz jak to się nazywa?

- Rękawiczka – wyszeptałem.

Uśmiechnął się. – Tak jest – powiedział i usiadł blisko mnie. Spojrzał na drzwi, a następnie odwrócił się z powrotem do mnie. – Umiesz dochować tajemnicy? – zapytał poważnie. Ponownie przytaknąłem. Nie lubiłem sekretów. Mamusia zawsze mówiła, aby dochować w tajemnicy, że tatuś jest zły. – To jest magiczna rękawiczka – wyszeptał.

Jęknąłem. – Jak?

- Pokażę ci, ale obawiam się, że musisz zamknąć oczy. Możesz to dla mnie zrobić, Edwardzie?

- Tak, zrobię – powiedziałem i spojrzałem w dół. – Czy mój brat też dostanie magiczną rękawiczkę?

- Definitywnie, dostanie jedną. Słowo harcerza. Teraz zamknij oczy – powiedział i uśmiechnął się.

Zamknąłem oczy tak jak mi powiedziano i czekałem. Moja noga tak bardzo mnie bolała, ale nie powiedziałem mu. Tatuś powiedział mi, abym nie wydawał żadnego dźwięku. Z zamkniętymi oczami, potarłem ją i czekałem, aż ból odejdzie. Czasami tatuś uderzał mnie swoim paskiem tam i to piekło. Emmett sprawiał, że było lepiej.

- Możesz je już otworzyć – powiedział pan.

Moje oczy rozszerzyły się, kiedy zobaczyłem, co on trzymał. Rękawiczka była magiczna! Zmieniła się w szczęśliwą twarz. Miała zielone oczy, usta z brakującymi pierwszymi zębami, tak jak moje!

- Wow!

- Widzisz? – powiedział mężczyzna. – Mówiłem ci, że to magiczna rękawiczka i nigdy nie kłamię! Podoba ci się?

Przytaknąłem, nie odrywając oczu od balonu. – Mogę to zatrzymać? – zapytałem nieśmiało.

- Oczywiście, że możesz. Wiesz, magiczne rękawice nie pojawiają się każdemu – powiedział. Położył swoją dłoń na mojej nodze i krzyknąłem. – Czy masz zranioną nogę, mistrzu?

Syknąłem i przytaknąłem. – Proszę, nie mów mojemu tatusiowi, że tobie powiedziałem. Będzie znowu zły – powiedziałem i zacząłem płakać. – Potem Emmett będzie próbował wejść mu w drogę i on go zrani.

Spojrzałem na mężczyznę i zobaczyłem, że jego oczy robią się czerwone. Dlaczego jego oczy były czerwone? – Obiecuję. Pozwolisz mi na nią spojrzeć? Chcę sprawić, aby było lepiej.

Pociągnąłem nosem i odkryłem nogę. Była czerwona i gruba. Dotknął jej, a ja próbowałem ją ruszyć, ale bolała, kiedy to zrobiłem. – Musimy zrobić jej zdjęcie i zobaczyć kość. Chcesz zobaczyć swoją nogę, mistrzu? Przysięgam, że to nie będzie w ogóle bolało.

- Dobrze – powiedziałem i wkrótce inny mężczyzna z maszyną wjechał do pokoju. Położył usztywniacz pod moją nogą i poprosił, abym się nie ruszał. Moją nagrodą był lizak, który zachowałem dla mojego brata. Uwielbia słodycze.

- Jaki jest twój ulubiony kolor? – zapytał mężczyzna.- Musimy włożyć twoją nogę w gips, aby było lepiej. Przez większość czasu będzie swędzieć, ale za miesiąc będziesz w stanie biegać. Skoro będziesz czekać, dlaczego nie mieć swojego ulubionego koloru na nim?

- Macie je w żółtym? To jest ulubiony kolor Emmetta – powiedziałem z nadzieją, że powie tak. Mężczyzna oczyścił gardło i wyjrzał przez okno.

- Jasne, mistrzu – powiedział i wyszedł. Później tego dnia, podziwiałem moją żółtą nogę. Lubiłem go. Emmett nie wrócił, ale mężczyzna powiedział, że kiedy lekarze z nim skończą, przyprowadzą go tutaj. Tak bardzo za nim tęskniłem.

- Czy jest bardzo ranny? – zapytałem cicho.

- Nie tak źle. Ma duże zadrapanie na plecach i lekarze musieli go uśpić, aby mogli go naprawić.

- Och.

Mężczyzna spędził resztę ranka ze mną, nie wychodząc, chyba że musiał iść i przynieść mi wodę albo coś, co mógłbym zjeść. Tak bardzo chciałem spać, ale chciałem poczekać na Emmetta. Nigdy nie spaliśmy osobno.

- Śpij, Edwardzie – wyszeptał mężczyzna i wyłączył światło, zostawiając tylko jedno obok mojego łóżka.

- Emmett?

- Obudzę cię, kiedy tutaj będzie – powiedział i przejechał swoimi dłońmi po moich włosach. Ściągnął swoje niebieskie buty i położył się obok mnie. – Chodź – powiedział i umieścił swoją dużą dłoń na moim ramieniu.

- Proszę pana? – zapytałem.

- Tak?

- Jak się pan nazywasz?

- Carlisle – powiedział zanim zasnąłem.

- Był bardzo smutny – wyszeptał Will. – To był pierwszy raz, gdy spotkał się z przypadkiem znęcania się nad dziećmi. Został tam z tobą, kiedy spałeś. Powiedział, że miałeś koszmar z atakiem i łapało to jego serce, ponieważ dziecko nie powinno być traktowane w ten sposób. Podczas gdy tej nocy spałeś, zrobiłeś coś nieprzytomnie – kontynuował. – Uścisnąłeś go i mruknąłeś coś o cieple. To było wtedy, kiedy zdecydował porozmawiać z Naną o wujku Emmecie i tobie.

- Witaj, doktorze Carlisle – uśmiechnąłem się. Właśnie skończyłem swój lunch, a Emmett jadł lody.

- Jak się mają dzisiaj moi chłopcy? - zapytał.

-Dobrze. Pani dzisiaj przyszła – zmarszczyłem się. – Powiedziała, że skoro z nami dobrze zabierze nas do domu, gdzie będziemy mogli pograć z innymi dziećmi. Nie chcę iść.

Podniósł tacę Emmetta i położył ją na małym stoliku. – Emmett, może zadzwonię po pielęgniarkę, aby zabrała cię do okulisty? Chce sprawdzić zaczerwienienie przez śmieszną maszynę. Czy to w porządku?

- A ponownie dostanę lizaka? – Emmie szeroko się uśmiechnął.

- Hmm – powiedział doktor Carlisle, stukając w policzek. – Co ty na to, aby w zamian mieć ciastko serowe? To jest ulubione Edwarda…

- Czy również będą miały dodatkowy krem? – zapytał z nadzieję.

- Głównie tak.

- Zadzwoń do nich – powiedział podekscytowany.

Emmetta nie było chwilę, kiedy doktor Carlisle odwrócił się, aby spojrzeć na mnie. Myślę, że chciał coś powiedzieć, ponieważ otwierał i zamykał usta. Przejechał dłonią po czole i westchnął.

- Edwardzie mogę z tobą o czymś porozmawiać? – zapytał, a ja przytaknąłem. – Chciałbyś poznać kogoś wyjątkowego dla mnie?

Moje oczy rozszerzyły się. – Jest ona twoją mamusią?

Zachichotał i potrząsnął głową. – Nie, nie jest moją mamusią. Jest moją żoną. Wiesz kim jest żona? – Potrząsnąłem głową.

- Eh… kiedy dwoje ludzi bardzo się wzajemnie kocha, biorą ślub! Kiedy to robią są nazywani mężem i żoną. Kochają się do starości, mają dzieci, a potem wnuki – powiedział.

- Och – powiedziałem i spojrzałem w dół. – Polubi mnie? Co z Emmettem? Może być głośny.

Doktor Carlisle uśmiechnął się. – Wie wszystko o Emmecie i o tym jaki głośny potrafi być, więc co ty na to? Czy mogę ją poprosić, aby weszła?

- Jest tutaj? – zapytałem.

- Zaraz na zewnątrz – powiedział, wskazując na drzwi. – Nawet zrobiła twoje ulubione ciasteczka.

- Dobrze – wyszeptałem, a on wstał i otworzył drzwi.

Kilka sekund później, kobieta z lekko brązowymi włosami i dużymi szarymi oczami pojawiła się w drzwiach. Była taka piękna, a jej uśmiech był wielki. Doktor Carlisle stał za nią i wyszeptał coś do jej ucha. Nie słyszałem co powiedział, ale kobieta przytaknęła i wytarła łzę. Dlaczego płakała? Chciałem ją przytulić. Gdy kiedykolwiek płakałem Emmett przytulał mnie i przestawałem.

Podniosłem dłoń i cicho powiedziałem jej, aby podeszła. Odwróciła się i spojrzała na doktora, a on uśmiechnął się i przytaknął. Powoli podeszła w moim kierunku i położyła plastikowe pudełko na stole. Usiadła na moim łóżku i spojrzała na mnie.

- Ty musisz być Edward – powiedziała.

Kiwnąłem głową. – Jak masz na imię?

- Nazywam się Esme – odpowiedziała, a jej oczy ponownie były pełne łez.

Wziąłem jej dłoń w moją i przyciągnąłem do siebie. Położyłem moje dłonie wokół jej szyi i uścisnąłem ją tak mocno, jak potrafiłem. Też mnie przytuliła i położyła dłoń na moim policzku, a drugą robiła kółka na moich plecach. Pachniała tak słodko, a jej dotyk był taki delikatny.

- Pachniesz jak mamusia – wyszeptałem. Pani Esme zrobiła śmieszny hałas i zaczęła kołysać mnie bardziej. Poczułem coś mokrego na moim policzku i spojrzałem do góry. Ponownie płakała. – Nie płacz – powiedziałem.

- Edwardzie? – powiedziała lekko pani Esme.

- Tak, pani Esme?

- Smakowały ci ciastka, które Carlisle przyniósł ci dwa dni temu?

- Były przepyszne – powiedziałem i nieśmiało się uśmiechnąłem.

- Czy chciałbyś jeść takie ciastka częściej?

- Tak - powiedziałem, nie rozumiejąc dlaczego pyta się mnie o to.

- Potrafisz dochować tajemnicy? To miała być niespodzianka dla twojego brata i ciebie, ale nie mogę tego dłużej trzymać – powiedziała i pocałowała mnie w głowę. – Powiem twojemu bratu, kiedy wróci, więc zachowuj się jakbyś nie wiedział, dobrze?

- Nie lubię tajemnic – wyszeptałem.

- To jest szczęśliwa tajemnica, kochanie – powiedziała i uśmiechnęła się.

Również były szczęśliwe tajemnice? Wow!

- Dobrze – powiedziałem i czekałem.

- Nie pójdziecie do tego domu, o którym tamta pani wam mówiła.

- Nie pójdziemy?

Potrząsnęła głową. – Przyjdziecie i będziecie mieszkać z Carlislem i ze mną, jeśli to ci pasuje.

Doktor Carlisle stał w drzwiach, powoli podszedł i usiadł przede mną. Przez kilka minut patrzyłem w jego oczy, a on patrzył w moje. – Będziesz moim tatusiem? – zapytałem.

- Jeśli chcesz – powiedział, a jego oczy zaczęły robić się czerwone.

Moja noga już nie bolała, więc poruszyłem się i bardzo mocno go przytuliłem. – Chcę, abyś był moim tatusiem.

- Nigdy cię nie zawiodę, Edwardzie – powiedział i ścisnął mnie w swoich ramionach. – Przysięgam na Boga, że nigdy cię nie zawiodę.

Moje ręce zaczęły się trząść, gdy przypomniałem sobie rzeczy, które zapomniałem. Poza trzema pierwszym latami, robił wszystko, co w jego mocy, aby nas zawieść. Był zawiedziony, jeśli nasze oceny były gorsze niż idealne, nigdy nie poszedł na ani jeden z meczy Emmetta. Zawsze osądzał naszych przyjaciół – gównie przyjaciół Emmetta, skoro ja nigdy nie miałem żadnych – zapominał o naszych urodzinach albo pracował przez prawie całe wakacje.

- Wszystko zaczęło się, kiedy żona Gregory'ego zmarła i przeprowadził się do Forks. Miał depresję i ciągnął Carlisle'a w dół razem ze sobą i sprawił, że zmienił się w mężczyznę jakim się stał. Był zgorzkniały ze swoim patetycznym życiem i nikt inny nie mógł być szczęśliwy – nawet jego własny syn.

- Will, proszę, przestań. Nie chcę tego słuchać. Jedynie chcę wiedzieć, dlaczego poszedłeś do niego. Nic innego – powiedziałem. Byłem wystarczająco zły na siebie za rozpamiętywanie tych rzeczy. Nie chciałem rozpaść się przed moim synem. Nie mogłem na to pozwolić.

- Wiem, że chcesz, tato – wyszeptał. – Po prostu myślałem, że lepiej będzie powiedzieć ci rzeczy, które on mi powiedział. W ten sposób, może mógłbyś znaleźć swoje odpowiedzi.

- Wiem synu, ale to nie jest twoja robota, aby się tym zająć. On powinien to zrobić dawno temu. Nie! Nie powinien robić nic z tego, ponieważ to był po prostu złe i mieszanie cię w to wszystko jest nawet gorsze. Na Boga, nie jesteś jego posłańcem!

- Przez lata rozwinął mu się problem z alkoholem i zaczął wyładowywać swój gniew, który czuł do siebie na nieodpowiednich ludziach – kontynuował. – Kiedy powiedział mi wszystko o Nanie i dlaczego zachowywał się w ten sposób, byłem zniesmaczony. Mężczyzna nigdy nie powinien robić takich rzeczy. Więc powiedziałem mu, aby przestał do mnie dzwonić. Że wypełniłem jego życzenie i go wysłuchałem i to był koniec. To była nasza umowa: wysłuchać to, co ma do powiedzenia, a następnie to będzie mój wybór czy chcę być w jego pobliżu, czy nie. Nie twój ani nikogo innego. Wybrałem to drugie, ale z jakiegoś powodu on myślał, że zrobiłem to pod wpływem chwili.

- Wtedy ty powiedziałeś mi o dzieciach i wszystko się zmieniło. Zwracałem uwagę, jak zachowywałeś się w pobliżu Ma. Sposób, w jaki za każdym razem się uśmiechałeś, widząc jej brzuszek i nie mogłem powstrzymać, ale zastanawiać się, czy również byłbyś taki ze mną. Dzień, w którym ciocia Ro poszła do szpitala był najgorszy, kiedy siedziałem tam i obserwowałem cię. Wkurzyło mnie to, ponieważ nie powinieneś być taki przerażony. Jeśli byłbyś tam za pierwszym razem, nie czułbyś się w ten sposób, byłbyś w stanie uspokoić wujka Emmetta.

- Carlisle, nie ważne co, nie miał prawa okraść cię z tego. Więc zadzwonił do mnie tej nocy, aby ponownie przeprosić i błagać mnie, abym dał mu kolejną szansę. Dlaczego, do cholery, powinienem to zrobić? – grzmiał, gdy łzy złości spłynęły w dół jego policzków. – Poszedłbym następnego ranka, aby mu powiedzieć, aby odpierdolił się na dobre, ale wtedy pokłóciliśmy się i ty mnie uziemiłeś. To doprowadziło tylko do jednej rzeczy: sprawiło, że byłem jeszcze bardziej zły, ponieważ on sprawił, że się kłóciliśmy i nigdy tego nie robiliśmy, chyba że dla zabawy albo jaki rodzaj pizzy chcemy.

- Więc zanim oddałem mój telefon, skasowałem połączenia. Nie wiedziałem czy będziesz węszyć, aby spróbować i odnaleźć, dlaczego zachowywałem się w ten sposób. Czułem się strasznie mówiąc ci to, ale gdy to powiedziałem, to poczułem potrzebę, aby dokończyć tę całą sytuację na własną rękę. Nie chciałem, abyś ty był związany z tym człowiekiem, nie ważne z jakiego powodu.

- Po tym jak oddałeś mi mój telefon, zadzwoniłem do niego i domagałem się, aby się ze mną spotkał. Był w Seattle i obiecał, że przyjedzie tak szybko, jak to możliwe. Podał mi nazwę hotelu, w którym się znajdował, ale nie poszedłem. Powiedziałem mu, aby przyszedł do parku. To było dużo bezpieczniejsze miejsce, przynajmniej dla mnie. Kiedy przyjechał, powiedziałem mu, że moja decyzja była ostateczna i, że nie powinien się nawet trudzić, aby przyjść tu ponownie. Że byliśmy bez niego szczęśliwi i nie ma prawa nas rozdzielać. Nawet zagroziłem, że pójdę sam do sądu i poproszę o zakaz zbliżania się. Odwróciłem się, aby odejść i podszedł do mnie. Tato, on płakał i błagał mnie, abym pozwolił mu się oglądać chociaż z daleka.

- To wtedy nie wytrzymałem. Powiedziałem, że nigdy nie zasługiwał na dzieci takie jak ty i wujek Emmett, że może to z tego powodu Bóg zabrał jego pierwsze. Że nie mogę nawet myśleć o powodach, dlaczego Nana w ogóle poślubiła okrutnego mężczyznę takiego jak on i, że mój ojciec nie zasługuje na nic innego niż to co najlepsze. Krzyczałem, że go nienawidzę ze wszystkich sił, ponieważ złamał jedyną osobę, która go kochała najmocniej, jedyną osobę, która nawet jako dziecko wybrała jego, aby był ojcem, ciebie. Po tym zacisnął dłonie na piersi i przestał oddychać – powiedział Will. – Teraz żałuje powiedzenia tych wszystkich słów. Nie samych słów, ale sposobu w jaki je powiedziałem. Powinienem pomyśleć, że jest stary.

Ciasno go przytuliłem do swojej piersi i pocałowałem czubek jego głowy. Wina jaką odczuwał była taka silna. Nie było szansy, żeby żałował rzeczy jakie powiedział albo zrobił. Nigdy by ich nie żałował i tego byłem pewien. Znałem mojego syna. Musiał być zapewniony, że nic się nie zmieniło ani nigdy nie zmieni.

- Nienawidzisz mnie? – mruknął.

- Will, na świecie nie ma nic, co mógłbyś zrobić, aby sprawić, że będę cię nienawidzić. Zawsze będziesz najlepszą częścią mnie. Nie mogę zaakceptować sposobu, w jaki zrobiłeś te rzeczy i chciałbym abyś wcześniej porozmawiał ze mną albo z którymś z nas. To nie był twój krzyż do dźwigania, Will – powiedziałem i westchnąłem.

- Przepraszam – pociągnął nosem. – Chciałem, aby wiedział. On żałuje wszystkie co zrobił, ale wciąż. Musi wiedzieć o pełnych konsekwencjach tego, że zabrał cię od nas. – Zamierzałem odpowiedzieć, ale ktoś oczyścił gardło. Spojrzałem do góry i zobaczyłem mężczyznę w fartuchu.

- Czy jesteście rodziną pana Cullena? – zapytał.

- Tak – powiedziałem i zacząłem wstawać. – Jestem jego synem.

- Nie, proszę. Siedźcie – powiedział grzecznie, kiedy przyciągnął małe plastikowe krzesło przed nas. – Jestem doktor Bronti i jestem kardiologiem, który prowadzi leczenie twojego ojca – zaczął. – Pan Cullen miał poważny atak serca. Po ciężkich zmaganiach udało nam się przywrócić jego bicie serca i przeszliśmy do głównego powodu, dlaczego miał atak serca. Twój tato cierpi na chorobę wieńcową, która właściwie zwęża jego małe naczynia krwionośne, które dostarczają tlen i krew do serca. To sprawiło, że powstała płytka miażdżycowa w jego tętnicy sercowej. Jest kilka powodów dlaczego to się stało, ale będę potrzebował jego dokumentację medyczną, aby powiedzieć ci na pewno – powiedział.

- Jak źle jest? – zapytał Will.

- Prognozy nie są dobre. Jego serce jest bardzo słabe i nawet jeśli jest stabilny, nie wiem czy jest coś, co można zrobić. Jestem pewien, że objawy miał od dłuższego czasu, więc albo zaniedbał leczenie albo nigdy nie poszedł do lekarza. Jest chirurgiczna procedura, ale jeśli nie będę miał jego akt medycznych, nic innego nie mogę zrobić – powiedział szczerze. – W jego przełyku był mały obrzęk i nie dostawał odpowiedniej ilości tlenu, więc anestezjolog musiał przeprowadzić nagłą tracheotomię, aby zabezpieczyć jego drogi oddechowe. Kiedy się obudzi nie będzie mógł mówić.

- Więc ja mu tego nie zrobiłem? – cicho zapytał Will.

- Nie, nie zrobiłeś. To musiało się stać i będąc szczerym, z jego sercem w tej chwili, zastanawiam się jak to możliwe, że nie zdarzyło się to wcześniej – delikatnie odpowiedział lekarz.

- Możemy go zobaczyć? – zapytał zmęczony Will.

- Przez najbliższy czas, nie – powiedział lekarz. – Będzie w śpiączce wywołanej lekami, aby ustabilizować jego ciśnienie krwi, a potem powoli będziemy go wybudzać. Kiedy skończymy z bardziej specjalistycznymi badaniami będzie przeniesiony na ICU.

W tej chwili pociłem się. Jasna cholera!

- Tato, chcesz wody? – zapytał Will

Moje gardło było suche i byłem całkowicie pewien, że jeśli spróbowałbym coś powiedzieć, krwawiłbym. Co, do cholery, miałem teraz zrobić? Jak powiem wszystkim? Nie dbałem o to czy ten kawałek gówna umrze. Martwiłem się jak reszta, zwłaszcza Ma, zareaguje. Wiedziałem, że wciąż go kochała – nie mężczyznę jakim się stał, ale tego jakim był wcześniej. Co jej powiem? Kurwa, kurwa, kurwa!

- Tato! – ponownie zawołał Will i potrząsnął za moje ramie. – W porządku? Chcesz wody?

Kiwnąłem głową.

Kiedy odszedł spojrzałem na lekarza. – Jest jakaś operacja, jaką można przeprowadzić? – zapytałem ostro.

- Obawiam się, że nie, panie Cullen – zaczął lekarz. – Nawet, jeśli spróbuję małej angioplastyki, nie uda mu się. Szkody nie są do naprawienia. Spróbujemy przynieść mu taki komfort, jak to możliwe, ale niestety musisz być przygotowany tak, jak reszta twojej rodziny.

- Cholera – wyszeptałem i przejechałem dłońmi po twarzy.

- Wciąż chciałbym dostać jego akta medyczne. Tak jak powiedziałem wcześniej, pozwoli to mi mieć bardziej jasny obraz jego stanu.

- Jasne – powiedziałem i oczyściłem gardło. – Skontaktuje się z lekarzem rodzinnym i przefaksuje jego akta.

Ж≈

Zanim dojechaliśmy do domu, wszyscy tam byli. Jedno spojrzenie było dla Belli wystarczające, aby wiedzieć, że coś się stało. Wolałem najpierw zjeść, a potem dać im znać. Jedliśmy w ciszy, ale czułem na sobie ich spojrzenia. Kiedy kolacja się skończyła i stół był czysty, poszliśmy do salonu.

- Will – powiedziałem. – Może pójdziesz i się prześpisz? Jesteś zmęczony.

Przytaknął i wstał. – Jesteś pewien, że nie chcesz, abym został.

- Ze mną dobrze, dzieciaku – powiedziałem i uśmiechnąłem się do niego.

Jego oczy zaświeciły się od łez, kiedy spojrzał na mnie. Przytulił mnie, jakby jego życie od tego zależało. – Kocham cię, tato – wyksztusił. – Tak bardzo mocno.

Zamknąłem oczy, aby zapobiec spadnięciu łez. – Też cię kocham, synu. Bardziej niż samo życie. Teraz idź – powiedziałem i poklepałem go po plecach.

Gdy go nie byłem, wstałem, nalałem sobie szklankę whiskey i wypiłem jednym łykiem. Odwróciłem się i zobaczyłem, że Ma i Bella patrzą się na mnie wyczekujące. – Coś się dzisiaj stało – zacząłem.

- To Carlisle, prawda? – powiedziała Ma, biorąc mnie z zaskoczenia.

Westchnąłem i zacząłem opowiadać wydarzenia dzisiejszego dnia. Bella siedziała tam bez słowa, szok był widoczny na jej bladej twarzy. Z drugiej strony Ma była na krawędzi od tętniaka, jej twarz była taka czerwona. Jeszcze miałem powiedzieć im, że on umiera, ale na obecny czas wybrałem, aby Ma dała swój upust.

- Co dało mu prawo do kontaktu z Williamem? Czy ostrzeżenie nie było wystarczające? – warknęła. – Chodzi mi, że ten facet ma życzenie śmierci, aby robić coś takiego. Jezu Chryste, ten biedny chłopiec – powiedziała i zaczęła krążyć. – Przez zeszły rok jego życie wywróciło się do góry nogami i teraz to?

- Edwardzie? – wyszeptała Bella.

- Co takiego, kochanie? – powiedziałem, klękając przed nią.

- Nie chcę go w pobliżu Willa. Musimy skontaktować się z Lucindą. Chcę stały zakaz zbliżania się – powiedziała i zaczęła płakać. – Nie mam pojęcia, co dalej robić. – Westchnąłem i wziąłem ją w ramiona. Widząc ją taką bezbronną, rozwalało mnie na kawałeczki.

- Dziecinko, on już nie może nas skrzywdzić – powiedziałem i pocałowałem jej czoło.

- O co ci chodzi, że nie może nas skrzywdzić? – powiedziała Ma. – Jedynie, jeśli on jest mart… - zaczęła i nagle przerwała. – Edwardzie co zrobiłeś? – zapytała zaalarmowana.

Przewróciłem na nią oczami. – Nic nie zrobiłem, Ma. Kiedy Will próbował odejść, podszedł za nim. Dzieciak powiedział mu pewną ostrą prawdę i Carlisle nie zniósł tego dobrze. Na miejscu miał atak serca.

- O mój Boże! – Obie jęknęły.

- Lekarz w szpitalu powiedział, że on miał atak serca, ponieważ cierpiał na jakieś wieńcowe gówno – powiedziałem.

- Chorobę niedokrwienia serca? – zapytała Bella.

- Coś takiego – westchnąłem. – Prawdopodobnie miał to od dłuższego czasu i, żebyśmy lepiej byli przygotowani – dokończyłem i spojrzałem na Ma.

Przez pewien czas nic nie powiedzieliśmy. Nie wiedziałem, jak się czuć. Z jednej strony w końcu będziemy od niego wolni, ale z drugiej chciałem, aby cierpiał. Czy to robiło ze mnie straszną osobę? Pewnie tak, ale nie zależało mi. Miał umrzeć samotnie i myślałem, że to była najgorsza kara ze wszystkich. Największym strachem człowieka jest samotna śmierć i on na to zasługiwał. Nazwijcie mnie okrutnym albo bezdusznym – pierdolę to.

- Chcę go zobaczyć – powiedziała Ma.

- W tej chwili nie możesz, Ma. Jest na ICU i w śpiączce. Lekarz uśpił go, ponieważ jego ciśnienie krwi było bardzo wysokie i nie byliby w stanie obniżyć go, gdyby był przytomny. Nawet nie mógł poprawnie oddychać, więc anestezjolog zrobił tracheotomię – powiedziałem. – Lekarz potrzebuje jego dokumentacji medycznej.

- Zadzwonię do doktora Bannera – wyszeptała. – Podaj mi nazwę szpitala i lekarza prowadzącego.

- Dobrze – powiedziałem.

Ж≈

Następne trzy dni były całkowitą mgłą. Ma spędzała większą część dnia w szpitalu. Zorganizowała, aby Carlisle miał swój własny pokój i prywatną pielęgniarkę w nocy. Emmett o wydarzeniach dowiedział się ostatni. Miał wystarczająco zmartwień z małą D i w tym samym czasie zajmował się Rose i Chase'em.

- Tato? – zawołał Will.

- W sypialni gościnnej – powiedziałem głośno.

Wszedł do środka i rozejrzał się dookoła. – Dziadek pokocha ten pokój – powiedział ziewając.

- Tak myślisz? Nana dała mi zezwolenia na szaleństwo – zachichotałem – i przez szaleństwo chodziło jej tylko o kolory ścian. Już ma meble.

- Cóż, myślę, że zrobiłeś świetną robotę. Lubię niebieskie linie wokół sufitu. Pasuje to do szarego – powiedział i podał mi kubek kawy. – Mogę prosić o przysługę?

- Strzelaj – powiedziałem i wziąłem łyk.

- Możesz zabrać mnie do szpitala? – zapytał. – Chcę go zobaczyć i nie chcę się zakradać.

Westchnąłem. Po raz drugi prosił mnie, abym zabrał go, aby mógł zobaczyć Carlisle'a. – Dlaczego, Will? Nie masz powodu, aby tam być.

- Wiem, ale chcę. Teraz, gdy wiem, jaki jest chory, czuję, że muszę przeprosić. Gdybym nie był tak słownie agresywny, może nie miałby ataku serca. On umiera, tato, i myślę, że przez wybaczenie mu, mógłby mieć szanse na dostanie się do lepszego miejsca – powiedział.

- Nie wiem, dzieciaku. Muszę o tym porozmawiać z twoją mama – powiedziałem. Zamierzał zaprotestować, ale od razu mu przerwałem. – Nie mów kolejnego słowa, Williamie. Już wystarczająco zrobiłeś przez zakradanie się. Ufaliśmy ci, wiedzieliśmy, że jesteś odpowiedzialnym dzieckiem. Mówiłem ci tysiące razy, że nie chcę, abyś był w jego pobliżu i zawiodłeś mnie. Wiem, że chciałeś poznać rzeczy, które postanowiliśmy przed tobą ukryć, ale nie były one odpowiednie na twój wiek. Wiem, że to co zrobiłeś, zrobiłeś dla mnie i wierzę ci, ale, synu, musisz zrozumieć, że ty nie musisz nas chronić. My jesteśmy rodzicami i naszym obowiązkiemjest chronienie ciebie.

- Teraz myślę, że ten temat jest zamknięty. Kiedy twoja Ma wrócili od Rose i oboje upewnimy się, że jest spokojna, spróbują z nią o tym porozmawiać. Wymknij się i jesteś w dużych tarapatach – powiedziałem surowo.

- Obiecuję – powiedział prawdomównie.

- Teraz powiedz jak się mają sprawy pomiędzy tobą i Juls. Chcesz o czymś porozmawiać? – zapytałem w marnej próbuje zmienienia tematu.

Jego twarz głęboko się zarumieniła, a on nerwowo potrząsnął głową. Uśmiechnąłem się, gdy przypomniałem sobie, kiedy Emmett wraz z Ma rozmawiali ze mną o ptaszkach i pszczółkach, gdy miałem siedemnaście lat. Ten skurwiel nawet nie miał przyzwoitości, aby porozmawiać ze swoim synem o takich rzeczach.

- Spójrz, ja wiem, że prawdopodobnie masz pytania o um… rzeczy, które mogą się już tobie przydarzać – zacząłem. Jęknął i będąc szczerym poczułem się z tym dziwnie.

- Um, czy to naprawdę konieczne, abyśmy teraz o tym teraz rozmawiali? – zapytał Will i zmarszczył czoło.

- Wiesz, że to jest coś, o czym musimy porozmawiać – powiedziałem spokojnie. – Tak, to będzie dla nas obu niekomfortowe, ale nie sądzisz, że musisz poznać kilka rzeczy, um… zwłaszcza er… specyficzne pragnienia, które musisz odczuwać?

- Nie – szybko powiedział i wyleciał z pokoju.

- Poszło nieźle – zachichotałem do siebie.

Dokończyłem kawę i wróciłem do zrobienia ostatnich poprawek w pokoju Charliego. Gdy podniosłem pędzel mój telefon zaczął dzwonić. To była Ma. Uśmiechnąłem się, gdyż znałem powód jej telefonu.

-Jeśli dzwonisz, aby zobaczyć czy zrobiłem coś poza malowaniem pokoju w sposób w jaki poleciłaś, to się rozłączam – powiedziałem i zaśmiałem się.

- Ed-dward?zapłakała.

- Ma?

- Możeszprzyjechaćimnieodebrać,proszę?Niemogętakjechaćzapłakała.

Czy on zmarł?

- Czy on… - zacząłem, ale przerwała mi.

- Nie.Odetchnęła. – Zasnęłamnakrześleii-kontynuowała. – Um,onpoprostu,proszę,przyjedź.Niemogętutajbyć,proszębłagała.

- Będę tam za dwadzieścia minut – powiedziałem i rozłączyłem się.

Szybko założyłem koszulkę, zawołałem do Willa, że wychodzę i wyleciałem z domu. Na szczęście, ulice nie były zatłoczone, więc udało mi się dostać się tam w piętnaście minut. Czekała na zewnątrz szpitala na drewnianej ławce, trzymając się za głowę. Zaparkowałem samochód i wysiadłem, idąc w jej kierunku nie wiedziałem, co zamierza mi powiedzieć.

- Ma – powiedziałem i położyłem dłoń na jej ramieniu. Podniosła głowę i spojrzała na mnie. – W porządku?

Potrząsnęła głową i westchnęła. – Nie – wyszeptała. – Kiedy przyjechałam tutaj tego ranka, wpadłam na doktora Bronti – pociągnęła nosem. – Poinformował mnie, że stan Carlisle'a nie jest stabilny, ale że już muszą go wybudzić. Poszłam do jego pokoju i siedziałam tam, obserwując go. Nie wiem co sprawiło, ale zaczęłam do niego mówić, coś czego nie robiłam przez te wszystkie dni. Powiedziałam wszystko, co miałam w sobie zakopane i będąc szczerą, czułam się tak dobrze. Wiem, że nie był w stanie odpowiedzieć, ale wciąż to ciągnęłam i było takie dobre uczucie – kontynuował. – Kiedy skończyłam, wzięłam jego dłoń w moją i położyłam na nich moje czoło. Czułam się taka wykończona, więc zamknęłam oczy i zasnęłam, nie zauważając kiedy. Monitor zaczął piszczeć, więc się obudziłam i kiedy zobaczyłam, że on jest przytomny i patrzy na mnie. Kiedy potrząsnął ręką i wypowiedział moje imię, do pokoju wpadł lekarz i pielęgniarka, a ja wyszłam.

Pocałowałem czubek jej głowy i uśmiechnąłem się do niej. – Czy dobrze było w końcu być w stanie powiedzieć mu, jak się czułaś?

- Nie wiem, kochanie – powiedziała. – Jedynie czas to pokaże.

Ж≈

- Edwardzie, obudź się – usłyszałem, jak Bella mówi.

Otworzyłem oczy i zobaczyłam godzinę. Trzecia, kurwa, rano. Jezu Chryste! Odwróciłem się i zastałem Bellę siedzącą na łóżku z plecami opartymi o zagłówek.

- O co chodzi, dziecinko? – zapytałem szorstkim głosem. Wydęła wargi. Kurwa! Nie było dobrze.

- Jesteś szczęśliwy?

Huh?

- Co to za pytanie? – zapytałem, w pełni obudzony. – Oczywiście, że jestem szczęśliwy. Szczęśliwy nawet nie opisuje tego, co czuję.

- Jestem przygnębiona – powiedziała i skrzyżowała ręce na piersi. Czułem, jakby ktoś wyssał ze mnie życie.

- C-co właśnie powiedziałaś?

- Jestem przygnębiona! – zapłakała. – Jestem kulą mięsa z nogami, która chce pożreć wszystko z talerza. Tak bardzo teraz chcę kawałek ciasta karmelowego, ale nie mogę prosić ciebie, abyś poszedł i dla mnie je dostał. To jest za daleko od domu. Will śmiał się ze mnie, kiedy utknęłam na kanapie i nie mogłam wstać i najważniejsze, kiedy w końcu pomógł mi, powiedział, że ważę tonę – powiedziała i zaczęła płakać. – Przez cały czas jestem napalona i odkąd dzieci kopią, ty w ogóle mnie nie dotykasz. Alice przyniosła mi wibrator, ponieważ to samo działo się z Jasperem kilka miesięcy temu. Wiesz co się stało, kiedy próbowałam go użyć? – Płakała. Byłem zbyt zszokowany, aby otworzyć usta. – Nie mogłam dosięgnąć do celu, ponieważ jestem taka gruba!

Pieprzone hormony!

- Nie jesteś gruba, moja miłości – powiedziałem i pocałowałem jej ramie. – Nosisz naszych synów i nie ma nic bardziej seksownego od oglądania ciebie w tym stanie – kontynuowałem i dotykałem jej uda.

- Nie! – pociągnęła nosem i odepchnęła moją dłoń. – Musisz zapłacić za swoje błędy!

Co?

- Cokolwiek potrzebujesz, kochanie – powiedziałem i polizałem bok jej szyi. Jęknęła i odwróciła głowę na bok. – Po prostu to powiedz.

- Chcę – jęknęła, gdy przygryzłem jej małżowinę uszną. To było tak cholernie mocno. – Chcę… Jezu, Edwardzie. – Jęknęła, gdy uszczypnąłem jej sutek i przekręciłem go w dłoniach. – Chcę kawałek ciasta karmelowego! – Natychmiast przestałem i odwróciłem do niej moją głowę, aby spotkać jej złośliwy uśmiech na ustach.

- Kiedy wrócę, będziesz mieć kłopoty – mruknąłem i wstałem. Założyłem spodnie i gdy miałem zamknąć drzwi, zawołała mnie.

- Edwardzie?

- Co? – powiedziałem poirytowany, gdy próbowałem dostosować mojego fiuta.

- Weź dodatkową bitą śmietanę, ogierze – powiedziała uwodzicielska, a ja zmrużyłem na nią oczy.

- Mogę ją z ciebie zlizać?

- A jak myślisz, dlaczego poprosiłam o dodatkową? – zapytała i mrugnęła.

Pieprzone A!

Godzinę później zastałem ją śpiącą… ogarniętą w ramionach Willa.

Dni szybko minęły, a teraz czekałem na przylot na O'Harze. Charlie miał być w każdej chwili. Will i Ma zorganizowali małe przywitalne barbeque i mi polecono, abym nic nie mówił. Wczoraj mała D została wypisana ze szpitala i Alice dziś powie o płci dziecka. Mamy wiele do świętowania. Nawet zaprosiłem Garretta. Po tych wszystkich sesjach, staliśmy się bliskimi przyjaciółmi.

- O czym tak głęboko myślisz? – usłyszałem, jak Charlie mówi.

W drodze do domu, zapytał jak wszystko leci. Zdziwiło mnie to, że chciał wiedzieć o Carlisle'u. Ma po tym dniu już nie wróciła. Przynajmniej to nam wciąż mówiła. Myślę, że kłamała, ponieważ nie chciała pokazywać nam żadnych słabości, nie ważne jak małe albo duże to było. Wiem, że dzwoniła do prywatnej pielęgniarki i lekarza po codzienne wiadomości.

- Wiesz – zaczął Charlie. – Może to jest twoja szansa, aby powiedzieć mu te wszystkie rzeczy, które chcesz, aby wiedział.

- Nie. Nie chcę go widzieć ani z nim rozmawiać. Nie kłamałem, kiedy powiedziałem, że jestem taki przez niego.

- Synu. On umiera. Czasami potrzebujemy zbliżenia, to wszystko co mówię – powiedział Charlie, wyglądając przez okno.

- Nie wiem, Charlie. Bella powiedziała mi te same rzeczy, po tym jak zawieźliśmy do niego Willa. Wciąż był w śpiączce, więc nie mogli komunikować się. To jest coś, o czym naprawdę muszę pomyśleć i porozmawiać z Garrettem – powiedziałem prawdomównie. – Jeśli pójdę i on będzie wstanie wysłuchać wszystkiego, a ja nie wiem jak mam to znieść.

- Rozumiem – powiedział i poklepał mnie po ramieniu. – Mam nadzieję, że rodzinka nie poszalała z imprezą niespodzianką. – Odwróciłem głowę w jego kierunku, a on się uśmiechał. – Co? Myślisz, że nie znam Esme i mojej córki? Nie wspominając Alice. Nie jestem głupi, synu. Stary - tak, głupi - nigdy – zachichotał.

- Po prostu udawaj zaskoczonego – westchnąłem. – To tylko rodzina i Garrett, może Marcus i jego żona, jeśli oczywiście udało mu się wyjść z posterunku.

Zaparkowałem auto i wysiadłem, pomagając Charliemu z jego rzeczami. Nie było ich dużo skoro my, i chodzi mi głównie o Ma, zdecydowaliśmy, że on nie będzie potrzebował niczego wliczając w to meble. Ma jednego dnia się wygadała, po tym jak była lekko upita przy kolacji, że planuje odnowić dom Charliego i lekko go powiększyć. Nie będzie szukał mieszkania, zanim dzieci się nie urodzą i może nawet do ich pierwszych urodzin. Będziemy potrzebować każdej pomocy, a jego asysta wraz z Ma, będzie prezentem zesłanym przez Boga.

- Niespodzianka! – wszyscy krzyknęli, a twarz Charliego stała się cała czerwona.

Bella szła tak szybko, jak to możliwe, skoro tyła. – Tatusiu – wyszeptała i przytuliła go w pasie naprawdę mocno. – Tak bardzo się cieszę, że tutaj jesteś, tak bardzo – powiedziała i rozpłakała się.

- Teraz, teraz. Dlaczego płaczesz, dziecinko? – powiedział, gdy wycierał jej policzki.

- Szczęśliwe łzy, tatusiu. Tylko szczęśliwe łzy – powtórzyła i pocałowała go w policzek.

Grill się zaczął i widoczne było, że wszyscy bawili się naprawdę dobrze. Tak jak wcześniej wspomniałem, niespodzianki Alice są bardziej widoczne niż powiedziane. Była ubrana od czubka głowy po palce u nóg na różowo, poza butami, które miały śmieszny odcień beżu. Jasper był przerażony, ale uszczęśliwiony. Charlie pogratulował mu i dał mu przydatne rady, jak radzić sobie z przyszłymi chłopcami. Biedny Texas zbladł na chwilę, ale rozegrał to spoko przy wszystkich.

- Nie mam takich problemów, szeryfie – powiedział spokojnie, a ja się uśmiechnąłem.

- Jasna sprawa, że nie masz, kochanie – zachichotała Alice i odeszła, aby dołączyć do reszty kobiet.

- Kiedy nadejdzie czas, zaprowadzę cię do mojego domu i pomożesz mi wyczyścić karabin – Texas wyszeptał do mnie i Charliego. – Nikt nie zbliży się do mojego dziecka. Pieprzyć to! Pozwę każdego skurwiela, który nawet na nią spojrzy. – Odrzuciłem głowę do tylu i głośno się zaśmiałem.

- Wspieram cię, Texas – uśmiechął się Emmett i pocałował czoło małej D. – Nikt nigdy nie będzie wystarczający dla mojej dziecinki.

Moją uwaga została odciągnięta, gdy zobaczyłem, jak Ma rozmawia z Garrettem na drugiej stronie ogrodu. Poprosiłem go kilka dni temu, aby porozmawiał z nią, ponieważ widziałem, że cierpi. Tak jakby poczuł mój wzrok na sobie, Garrett spojrzał na mnie. Zmarszczyłem na niego brwi i co zrobił ten dupek? Wstał, ustawił swoje krzesło przed Ma, tak jakby ukrywał ją i siadł. Ma sięgnęła do torebki i otworzyła ją. Byłem całkowicie pewien, że coś wyciągnęła i mu dała, ponieważ dłonie Garretta poruszyły się, a chwilę później szarpał za swoje włosy. Przytaknął i to było wszystko. Ma wstała, uściskała go i weszła do środka.

Garrett odwrócił się i wskazał na mnie, abym do niego dołączył. Kurwa, nie było dobrze. Dwoma łykami dokończyłem swoje piwo i przeprosiłem resztę. Wiedziałem, że nie spodoba mi się nadchodząca rozmowa. Coś wewnątrz mnie mówiło mi, że to ma coś wspólnego z tym skurwielem.

- Czy możemy to zrobić szybko? – zapytałem, gdy siadałem.

- To zależy od ciebie, Edwardzie – westchnął Garrett.

- Jak ona się ma.

- Niedobrze – zaczął. – W pewnym sensie czuję się winna całej tej sytuacji.

Gapiłem się na niego. – Ona co?

- Spójrz, twoja mama czuje, że powinna była zwracać większą uwagę na twojego ojca. Wie, że się zmienił, ale nie mogła wyobrazić sobie zakresu. Gdyby była bliżej niego, wierzy, że byłaby w stanie sprawić, żeby on zobaczył, że był wart więcej niż Gregory i że nie był synem swojego ojca. Myśli, że cię zawiodła, ale też nie może mu wybaczyć – powiedział Garrett. – Poszła go wczoraj zobaczyć.

- Pieprzone gówno – powiedział zły. – Wiedziałem, że chodziła każdego dnia do szpitala, ale nigdy nie była w stanie wejść do pokoju.

- To mi powiedziała – odpowiedział. – Weszła do środka, a on był przytomny. Po prostu usiadła i nic do niego nie powiedziała. Skoro on nie był w stanie mówić, personel dał mu notatnik do pisania, aby wyrazić siebie – kontynuował i odwinął kawałek papieru. Spojrzał na to przez chwilę, a potem zwrócił swój wzrok na mnie. – Obiecujesz, że się nie zezłościć?

- Daj mi to – powiedziałem i wyrwałem kartkę z jego dłoni.

Tylko jedna rzecz była na niej napisana: Edward. Co do cholery? Co do cholery?Nie wiem, jak długo gapiłem się na nią. Co to miało znaczyć? Wstałem i zacząłem krążyć dookoła. Co na Boga miałem myśleć? Edward, co?

- Chce cię zobaczyć – powiedział spokojnie Garrett.

- Nie! – powiedziałem głośno, sprawiając, że kilka głów odwróciło się w naszym kierunku. – Nie zrobię tego! Prędzej umrę niż do niego pójdę!

- Nie bądź taki dramatyczny, Edwardzie – powiedział spokojnie. – Jak wiele razy mówiłem ci, że potrzebujesz to zrobić? Nie chcę, abyś szedł, ponieważ on poprosił o ciebie. Chcę, abyś tam poszedł, ponieważ ty tego chcesz! To może być twoja jedyna szansa, aby mieć swoje zamknięcie. Twoja odmowa zrobienia tego jest twoim sposobem obrony, aby w końcu pozwolić mu odejść. Musisz się uwolnić z tego, co on ci zrobił, twojemu synowi, Belli.

- To – syknąłem, gdy rzuciłem kawałek papieru na ziemię - jest pozwolenie mu odejść! – powiedziałem i praktycznie wbiegłem do domu.

Ж≈

- Chcesz, abym z tobą wszedł? – zapytał Emmett.

- Nie, bracie – powiedziałem. – Muszę to zrobić sam. Mam syna, który wzoruje się na mnie, stary. Musi zobaczyć, że jego ojciec nie jest cipą.

- Czuć się słabym nie oznacza, że jesteś cipą – powiedział rzeczowo.

- Nie jestem słaby. Po prostu nie wiem co powiedzieć, jak zacząć. Jest tyle rzeczy, które chowałem przez lata, Em, i po prostu nie wiem jak wyłonić je.

- Znajdziesz sposób, tak jak reszta z nas – westchnął. – Po prostu powiedziałem mu, że wybaczam mu za bycie popierdolonym. Potem wyszedłem.

- Nie wiem czy mogę mu wybaczyć, bro – powiedziałem, potrząsając głową.

- Więc czas, aby się dowiedzieć – powiedział i usiadł na kanapie w poczekalni. – Będę tu, kiedy skończysz.

- Kocham cię, Emmett – wyszeptałem.

- Też cię kocham, mały bracie – uśmiechnął się. – Teraz idź.

Byłem wrakiem. Głęboko wiedziałem, że to jest coś, co muszę zrobić. Byłem to winny sobie, Belli i mojemu synowi. Wiedziałem, że to będzie bardzo dziwne, że on będzie w stanie mnie widzieć, ale do mnie nie przemówi. W końcu będę w stanie powiedzieć mu, jak się czułem i nawet, jeśli powinienem czuć się zły, nie byłem. W końcu będę miał moje ostateczne zamknięcie.

Otworzyłem drzwi i wszedłem do pokoju. Osoba leżąca na łóżku nie przypominała mi o ojcu. Był chudy, blady jak prześcieradło i podłączony do maszyn, które trzymały go przy życiu. Doktor Bronti był na tyle miły, że przygotował Carlisle na moje przybycie. Obawiał się, że będzie miał wypadek, jeśli wejdę bez jego niewiedzy. Jego prywatna pielęgniarka wstała i przywitała mnie. Powiedziała, że będzie na zewnątrz w razie, gdyby on czegoś potrzebował i wyszła. Zająłem miejsce, na którym ona siedziała wcześniej i podniosłem głowę w jego kierunku.

- Witaj, Carlisle.