Rozdział 20
Beta: rodzynka_
Wziął głęboki oddech, a jego oczy zaświeciły się łzami. Urządzenie raz zapiszczała, a potem dwa razy, zanim znalazło umiarkowany rytm. Nacisnął przycisk na pilocie, który miał w domu, a jego łóżko zaczęło się podnosić. Kiedy miał już wystarczającą wygodę, ciężko westchnął.
– Dziwnie jest rozmawiać z tobą i nie być w stanie odpowiedzieć – powiedziałem i spojrzałem w bok. – Lekarz powiedział, że jesteś stabilny.
Mój telefon zawibrował w kieszeni i wyciągnąłem go. Dostałem wiadomość od mojej dziewczyny. Sprawiło to, że się uśmiechnąłem: Jesteś silnym mężczyzną i kocham cię tak bardzo. Nie spiesz się, będę tutaj… czekać. Westchnąłem. Była moją skałą – zawsze była dla mnie. Minuty ciągnęły się i nie wypowiedziałem ani słowa. Chciałem powiedzieć tak wiele rzeczy i nie mogłem znaleźć sposobu. Gdy rozglądałem się po pokoju moją uwagę przykuło coś ukrytego pod jego poduszką. To było zdjęcie. Wyciągnąłem je i wspomnienia natychmiast mnie uderzyły.
To były nasze pierwsze wspólne święta i dom był przystrojony tysiącami lampek. Byłem w stanie lepiej chodzić odkąd ściągnęli mi gips i tak bardzo nie kulałem. Emmett był w kuchni wraz z mamusią Esme, jedząc świeżo zrobione czekoladowe ciasteczka, podczas gdy ja siedziałem w salonie rysując obrazek dla mojego nowego tatusia. Zawsze lubił wszystko, co dla niego robiłem i zabierał to ze sobą do pracy.
– Co tutaj robisz, czempionie? – powiedział tata. Podskoczyłem na moim krześle i pobiegłem do niego.
– Przyszedłeś – powiedziałem.
Podniósł mnie i ciasno przytulił. – Obiecałem, że przyjdę tak szybko, jak to możliwe, więc jestem tutaj – uśmiechnął się. – Myślałeś, że przegapię nasze pierwsze Święta jako rodziny? – Potrząsnąłem głową. – Dobrze.
– Tato! – powiedział głośno Emmett. – Spójrz pada śnieg! Możemy ulepić bałwana, proszę?
– Cześć i tobie, Emmecie – uśmiechnął się. – I, tak możemy – kontynuował tato i spojrzał na mamusię Esme, która stała w drzwiach kuchni szeroko się uśmiechając. – Dlaczego nie pójdziemy i przeszukamy lodówki, może znajdziemy wielką marchewkę?
– Hm – mamusia powiedziała, uderzając palcem w brodę. – Nie sądzę, że mamy.
Mruknąłem smutno. Nie mogliśmy ulepić bałwana bez marchewki. To było bardzo ważne. Wyplątałem się z ramion tatusia i stanąłem przed nim.
– Es – powiedział tato, uśmiechając się, ale poważnie. – Jesteś pewna, kochanie? – zapytał i zaczął powoli iść w jej kierunku. Wydał z siebie dziwny dźwięk palcami i mamusia zrobiła kilka kroków do tyłu.
– Carlisle – zachichotała. – Odsuń się.
– Chłopcy, myślę, że mamusia kłamie – powiedział z rękoma na biodrach. – Co powinniśmy z tym zrobić?
Jęknąłem. – Kłamstwa są złe, mamusiu. Nigdy nie kłamiemy – powiedziałem i stałem obok taty, naśladując jego kroku.
Emmett, który zniknął bez zauważenia, pojawił się za nią trzymając w dłoniach wielką marchewkę. – Znalazłem! – krzyczał.
– Atak – krzyknął tatuś. Mamusia pisnęła i zaczęła biegać dookoła salonu. Tatuś złapał ją jednym ruchem i zaczął ją gilgotać. Emmett i ja przyłączyliśmy się do niego, sprawiając, że mamusia śmiała się jeszcze bardziej.
– Przestańcie! Przestańcie – westchnęła przez śmiech. – Przysięgam, że jeśli nie – kontynuowała – nasikam na was! – Cała nasza trójka natychmiast się odsunęła, jakbyśmy zostali poparzeni. Wstała z brązowego, drogiego dywanu, rozprostowując włosy i ubrania i uśmiechnęła się do nas. – Frajerzy! – krzyknęła i pobiegła na górę.
Gdy zaczęliśmy zbierać rzeczy, których potrzebowaliśmy do ulepienia bałwana, mamusia zeszła na dół, trzymając duży szalik. Był czerwony, zielony i biały z żółtymi literami.
– Wow! – wyszeptałem, a ona mi go dała.
– Podoba ci się? – zapytała, gdy wzięła mnie na kolana.
– Tak – powiedziałem.
– Widzisz litery? – zapytała wskazując na nie na szaliku. – To są nasze inicjały: C jest dla tatusia, E dla Emmetta, ciebie i mnie.
– Zrobiłaś go? – zapytałem nie odrywając od niego oczu.
– Uh huh – powiedziała i głośno pocałowała mnie w policzek.
Mamusia pomogła nam się ubrać i wkrótce byliśmy na podwórku, próbując ulepić wielkie kulki. Śmialiśmy się, śpiewaliśmy i graliśmy. Byłem taki szczęśliwy. Mama weszła do domu na kilka chwil, a tato rekrutował Emmetta i mnie do zrobienia małych kulek śnieżnych, aby rzucić je w mamusię, kiedy wróci. Ukryliśmy się za pięknym żywopłotem i kiedy wyszła, rzuciliśmy w nią wszystkie kulki. Krzyknęła, gdyż została wzięta z zaskoczenia, a następnie zbeształ nas.
– Zero ciasteczek – powiedziała wydymając wargi. – I zero zdjęć!
Tatuś ujawnił się i zachichotał. – Dalej, kochanie. My tylko chcemy pograć.
Nagle wskoczyła na niego i tatuś upadł na śnieg, ciągnąc ją ze sobą. Szybko nazbierała trochę śniegu w dłonie i wcisnęła mu w twarz. Tato śmiał się głośno i zawołał nas. Bawiliśmy się i robiliśmy śnieżne aniołki. Gdy leżeliśmy na śniegu, mamusia przyciągnęła nas do siebie i podniosła rękę, która trzymała aparat nad nami i zrobiła nam zdjęcie.
– Tak bardzo was wszystkich kocham – powiedział tatuś i pocałował nas.
Moje dłonie trzęsły się, gdy trzymałem zdjęcie. Uświadomiłem sobie, że płaczę, kiedy łzy spadły na zdjęcie. Nie odważyłem się spojrzeć na niego. Nie chciałem, aby mnie tak widział – nie chciałem, aby w tej chwili widział moją wrażliwość.
– Spójrz na nas – powiedziałem ostrym głosem. – Byliśmy tacy szczęśliwi. A ty spierdoliłeś to – kontynuowałem, gdy gniew we mnie rósł. – Wiesz, że chciałem być taki jak ty? – powiedziałem i przekręciłem głowę, aby na niego spojrzeć. Pieprzyć łzy, które spływały. – Nigdy nie czułem tak wiele miłości i uwielbienia poza tym, które okazywał mi Emmett, przed tobą. Kurwa, wyglądałem za moim tatą, ponieważ kiedy patrzył na mnie mogłem zobaczyć, że jego oczy są wypełnione miłością – powiedziałem przez zły i przerwałem. Szybko to zatracę, jeśli będę to dalej ciągnął. Na to potrzebowałem być spokojny – tak trudne jak to było.
– Czy ty w ogóle pamiętasz ten dzień w szpitalu? – warknąłem, wyglądając przez okno. Usłyszałem hałas i odwróciłem się. Podniósł notatnik i odwrócił go w moim kierunku.
Wiem, że na to nie zasługuję, ale, proszę, patrz na mnie, kiedy mówisz.
– Nie chcesz tego – powiedziałem zimno. – Mogę nigdy nie być w stanie powiedzieć moich myśli bez redagowania ich, ale uwierz mi, kiedy mówię, że będziesz w stanie je zobaczyć. Więc nie, nie sądzę, że tego chcesz. Złapał notatnik i zaczął pisać jak szalony.
Chcę. Chcę zobaczyć, co zrobiłem.
– Ty stary głupcze – powiedziałem i ponownie odwróciłem się do niego plecami. Potarłem miejsce po lewej stronie mojej piersi. Kilka dni temu zrobiłem tatuaż: imię Willa i datę jego urodzenia. Zamknąłem oczy i głęboko odetchnąłem, gdy przypomniałem sobie, jakie były jego oczy, gdy po raz pierwszy go zobaczył. Usłyszałem stukanie o tace i spojrzałem na niego.
Pamiętam. Zawsze pamiętałem.
Zachichotałem ironicznie. – Masz zabawny sposób pokazywania tego. Czasami, wracam wspomnieniami do tych dni i nie mogę zrozumieć, co ci się, do cholery, stało. Nic mi nie przypominasz o osobie, która zabrała nas i nie obchodziło jej jak bardzo byliśmy złamani. Budziłem się każdego pieprzonego dnia i pierwszą rzeczą, jaką mój dziecinny mózg pomyślał było, co dla ciebie narysować, aby ci to dać jako proste dziękuje – przerwałem.
– Tu jest mój mały Picasso – powiedział tatuś.
– Jestem Edward, tatusiu – mruknąłem. – Zapominasz kim jestem.
– Nigdy nie mógłbym cię zapomnieć, synu – powiedział i usadził mnie na swoich kolanach. – Picasso był bardzo sławnym malarzem.
– Kim jest mralarz?1
– Malarz jest osobą, która maluje obrazy – powiedział tato. – Tak jak ty. Jedyną różnicą jest, że on malował bardziej jak dorosły.
– Och! – powiedziałem i wstałem z jego kolan. – Mamusiu! Mamusiu! – krzyczałem i zacząłem biec do kuchni. – Jestem mralarzem! – Dokończyłem i usłyszałem jak mamusia i tatuś się śmieją.
Delikatnie uśmiechnąłem się na to wspomnienie. Emmett drażnił mnie przez dni. Usiadłem i westchnąłem, gdy przejechałem dłońmi przez włosy. Spojrzałem na niego i znalazłem go zatraconego we własnych wspomnieniach. Dałbym wszystko, aby wiedzieć, o czym myśli, ale nie chciałem go pytać. Nie chciałem, aby myślał, że zależy mi, ponieważ tak nie jest.
–Will powiedział mi – powiedziałem, gdy zauważyłem, że na mnie patrzy. – Nie miałeś prawa się z nim widywać, Carlisle. Ze swoich własnych samolubnych powodów, myślałeś, że rozsądnie będzie z nim porozmawiać, aby osiągnąć cokolwiek zechcesz – powiedziałem spokojnie. Potrząsnął energicznie głową i zaczął coś bazgrać. – Przestań – poleciłem, ale on nie słuchał. Kiedy skończył, trzęsącymi się dłońmi podał mi notatnik.
Żadnych celi. Przysięgam. Kiedy Esme przyszła do mnie, po tym jak spłaciłem pożyczkę Belli powiedziała mi, abym trzymał się od was z daleka, ponieważ w końcu byliście szczęśliwi i, że masz syna, który wielbi ziemię po której stąpasz. Kiedy ona wyszła uderzyło mnie to. Nie tylko straciłem siebie, ale również moją rodzinę. Chciałem go tylko poznać. Chciałem, aby wiedział, że nie zawsze byłem gorzkim człowiekiem jakim się stałem.
– Czy nie wydawało ci się, że jego życie wywróciło się do góry nogami? Że on nie chciał tego całego gówna? Pieprzony Jezu, Carlisle! On jest tylko dzieckiem, moim dzieckiem i ty próbowałeś wpędzić go w nieuzasadnione poczucie winy – kipiałem ze złości.
Ponownie potrząsnął głową. – Nie – powiedział bezgłośnie. Pieprzyć to!
– Tak. Nie mogłeś znieść tego, że w końcu byliśmy szczęśliwi. Nie mogłeś znieść, że nie troszczyliśmy się o nic innego poza nami – że twoje pieprzone pieniądze nie stały za wszystkim. Nie mogłeś znieść, że skończyłeś samotnie bez żadnych jeleni nad sobą – warknąłem. Jego monitor zaczął piszczeć i pielęgniarka wparowała do środka.
Gdy upewniła się, że wszystko dobrze, odwróciła się i spojrzała na mnie. – Nie możesz go zamartwiać. Jeśli to się powtórzy, przysięgam na Boga, że sama cię stąd wyrzucę i upewnię się, że nie wrócisz. Jest w ciężkim stanie i zamartwianie go nie pomaga, panie Cullen – powiedziała i wyszła z pomieszczenia.
– Naprawdę ciężko jest do ciebie mówić bez denerwowania się – powiedziałam, patrząc na drzwi. Zastanawiałem się czy to skończyć czy nie. – Po prostu nie mogę się powstrzymać. – Po raz kolejny wziął notatnik i zaczął pisać.
Wiem. Zrozumiem, jeśli wyjdziesz. Mam jednak nadzieję, że zostaniesz.
– Po co? – zapytałem gorzko. – Nie masz prawa nawet tego sobie życzyć.
Przytaknął i zniżył głowę. Jego prawa dłoń trzęsła się i rozprostował palce. Usiadłem na krześle i złapałem twarz w dłonie. Czułem się tak popierdolenie. Nie obchodził mnie on do dnia, kiedy Will powiedział mi wszystko. Chciałem powiedzieć tak wiele rzeczy, które zjadały mnie od środka, ale jeśli to zrobię, to go wykończy. Nie byłem miękką osobą, ale również nie byłem okrutny. Słowa Willa zanim wyszedłem z domu przyszły mi do głowy…
Nigdy nie mógłbyś być złą osobą. Twoje serce jest dobre i kochające, tato. Wiem, że będziesz w stanie to znieść. Wybacz mu, tato…
– Nie jest moim synem! – krzyczał Carlisle.
Wybacz mu tato…
– Nigdy cię nie zawiodę, Edwardzie.
Wybacz mu tato…
Delikatnie stukanie w stolik przy łóżku wyciągnęło mnie z moich myśli. Spojrzałem na niego i zobaczyłem, że płakał. Skurwiel! Dlaczego płakał? Wciąż stukał pieprzonym długopisem w stolik i błagał mnie oczami. Do cholery, co to była za melodia? Brzmiała znajomo, ale nie mogłem sobie przypomnieć skąd.
Znowu miałem zły sen. Patrzyłem na moją pierwszą mamusię leżącą na podłodze i było tam tak dużo krwi.
– Edwardzie, Edwardzie! Wyłaź, gdziekolwiek jesteś! – zawołał wredny tatuś. – Mam Emmeeeetta!
Nie! Emmie!.
– Nie! – płakałem.
Somewhere down the road, you're gonna find a place
It seems so far, but it never is
– Czy się dobrze nie bawimy, Emmecie? – powiedział głośni, a ja usłyszałem krzyk Emmiego.
– Mam cię, mój synu – usłyszałem jak powiedział słodki głos. Próbowałem wyjrzeć z mojego ukrycia, ale nikogo nie widziałem.
Sometimes you may feel you're the only one
Cause all the things you thought were safe, now they're gone
Głos był taki melodyjny i delikatny. – Wróć do mnie, synu.
But you won't be alone, I'll be here to carry you along
Watching you 'til all your work is done
Nie! On nie mógł pamiętać tej piosenki. Nie! Moje ramiona zaczęły się gwałtownie trząść, gdy przypomniałem sobie piosenkę, którą śpiewał mi za każdym razem, gdy miałem koszmar, jako dziecko. Ta melodia była moim kompasem do ucieczki od wspomnień, które nawiedzały moje sny.
Don't be shy, even when it hurts to say
Remember, you're gonna get hurt someday, anyway
Then you must lift your head, keep it there
Remember what I said
I'll always be with you don't forget
Just look over your shoulder I'll be there.
Jeśli spojrzysz za siebie, będę tam.
Zacząłem szlochać. Dlaczego mi to robił? Dlaczego musiał to pamiętać? Poczułem zimną dłoń na mojej głowie i płakałem jeszcze bardziej. Podniosłem głowę i po raz pierwszy przez lata zobaczyłem czuły wyraz twarzy, jakiego od niego pragnąłem. Zobaczyłem osobę, którą spotkałem w tym cholernym szpitalu. Zobaczyłem mojego ojca. Przejechał palcami przez moje włosy, a ja pamiętałem ten wyraz twarzy, jaki posyłał mi za każdym razem, gdy śpiewał ostatnią część piosenki.
I'll always be with you don't forget
Just look over your shoulder I'll be there.2
– Dlaczego mi to robisz? – wychrypiałem. – Dlaczego teraz? Dlaczego? Zniszczyłeś wszystko. Kochałem cię tak cholernie mocno, a ty zrujnowałeś wszystko.
Wspomnienia o nim napłynęły do mojej głowy: śmiejącego się, uśmiechającego się, jego widoczny niepokój, kiedy jedno z nas było chore, każdy jego zabawny taniec pandy, który sprawiał, że śmialiśmy się, kiedy byliśmy w złym humorze z jakiegokolwiek powodu.
Delikatne stukanie w moje ramie sprawiło, że na niego spojrzałem. Wręczył mi notatnik, a ja wziąłem go trzęsącymi się dłońmi.
Tak bardzo przepraszam, Edwardzie. Nigdy nie chciałem tych wszystkich rzeczy, które powiedziałem i zrobiłem. Przepraszam, że sprawiłem, że myślałeś, że jesteś niegodny. Przepraszam, że cię zawiodłem.
To wtedy nie wytrzymałem. – Myślisz, że samo mówienie ,,przepraszam" sprawi, że powrócą wszystkie rzeczy jakie przegapiłem z życia mojego syna? Myśli, że w magiczny sposób zdobędę doświadczenie, jakie powinienem doświadczyć z życia z ojcem? Myśli, że kiedykolwiek będę w stanie pamiętać cię, jako troskliwego i kochającego rodzica, kiedy byłeś wszystkim poza tym? – powiedziałem zły. – Czy uświadomiłeś sobie, że sama wykopałeś swój grób i wrzuciłeś się do niego? Czy przyszło ci w ogóle do głowy, że byłeś jedynym, który sprowadził naszą rodzinę do stanu w jakim teraz jest?
Drzwi ponownie się otworzyły i wszedł Emmett. Nawet nie spojrzał na Carlisle'a. – Bracie, muszę jechać. Dzwoniła Rose. Kiedy będziesz chciał wracać zadzwoń do mnie i przyjadę po ciebie, dobrze?
Potrząsnąłem głową. – Dam sobie radę, Em. Wezmę taksówkę albo zadzwonię do komendanta, aby mnie odebrał. Ucałuj ode mnie Ro i bliźniaki – powiedziałem.
– Mogę zostać chwilę dłu…
– Ze mną dobrze, Emmett. Prawie skończyłem. Jedź, a ja zadzwonię do ciebie później – powiedziałem, przerywając mu. Ciężko westchnął, przytaknął i wyszedł.
Czekałem kilka minut, aby upewnić się, że Emmett poszedł. Wstałem nawet na niego nie spoglądając, przeprosiłem i wyszedłem na kilka minut. Potrzebowałem powietrza. Chciałem usłyszeć głos mojego syna. Wyszedłem z pokoju, jakby się za mną paliło. Gdy byłem w małym przyszpitalnym parku wziąłem głęboki oddech. Kurwa, to nie tak miało być. Zadzwonił mój telefon. Uśmiechnąłem się, gdy zobaczyłem, że to on.
– Miałem do ciebie dzwonić – powiedziałem.
– Wielkie umysły myślą podobnie – zachichotał. – Wszystko w porządku, tato? – zapytał.
– Tak, dzieciaku, wszystko dobrze. Właśnie wyszedłem na papierosa – odpowiedziałem i usiadłem na małej ławce. – Jak Ma?
Jęknął. – Właściwie mnie spławiła – zaczął. – Obudziłem się i zszedłem na dół. Ty już wyszedłeś. Siedziała na kanapie, czytając książkę o dzieciach, podczas gdy jadła ten zielony sos, który wygląda jak gówno z nachos. Na początku mnie nie widziała, ale kiedy krzyknąłem krwawe morderstwo, aby ją przestraszyć, cała miska spadła na nią. To było to. Zaczęła wypłakiwać mi się, mówiąc żebym nazwał ją świnią, ponieważ taka właśnie jest przez jedzenie tak dużo i kiedy próbowała wstać i nie mogła, zaczęła biadolić, że jest wielorybem – kontynuował. – Chodzi mi, co do cholery, tato? Czy wszystkie ciężarne kobiety są takie? Ciocia Ro nie była ani ciocia Allie nie jest.
Zaśmiałem się. – Synu, nigdy nie zadzieraj z ciężarną kobietą. Nauczyłem się tej lekcji w ciężki sposób, uwierz mi.
– Tato?
– Tak?
– Bez żadnego nacisku, o której myślisz, że wrócisz?
– Czesz coś porobić?
– Cóż, myślałem, że skoro jestem w tej chwili na gównianej liście mamy, pomógłbyś mi zrobić coś dla niej – mruknął.
Uśmiechnąłem się. – Masz już coś dokładnie na myśli?
– Taaa – zaczął. – Zadzwoniłem do wujka Joe w Jacksonville…
– Powiedz mi, że masz ten cholerny przepis, dziecko, i przysięgam na Boga, że załatwię ci miejsca w pierwszym rzędzie na Super Bowl – powiedziałem gorliwie.
– Co powiesz na ten porządny motor…
Parsknąłem. – Słyszałeś piosenkę Aerosmith „Dream on"? – uśmiechnąłem się. – Przykro mi, synu, ale chcę mieć kiedyś więcej dzieci, więc potrzebuję moich chłopców nietkniętych.
– To było obrzydliwe, tato! – zaprotestował.
– Obrzydliwe czy nie, mistrzu, będziemy mieć rozmowę o pszczółkach i ptaszkach, poniew…
– Tato! Tato! – powiedział podirytowany. Byłem całkowicie pewien, że rumienił się jak cholera. – To jest takie… niepokojące.
Zachichotałem. – Cokolwiek, Will – spojrzałem na zegarek. – Nie sądzę, że zajmie mi to więcej niż godzinę, dobrze?
– Jasne. Przygotuję składniki. Ma wyszła z dziadkiem i Naną, więc będziemy mieć sporo czasu. Nie wrócą do siódmej.
– Kocham cię, Will – westchnąłem.
– Kocham cię bardziej – powiedział i rozłączył się.
Dokończyłem papierosa i wróciłem do środka. Próbowałem nie myśleć o rzeczach, które chciałem powiedzieć, ale było to bezsensowne. Po prostu chciałem, aby ta wizyta się skończyła. Gdy skręciłem na rogu, aby iść do jego pokoju, usłyszałem, że ktoś mnie woła. Odwróciłem się i zobaczyłem dr Bronti podchodzącego do mnie.
– Panie Cullen, chciałbym z panem o czymś porozmawiać. Nie mam dużo czasu, ponieważ idę na ER, ale to pozwoli panu o tym pomyśleć – powiedział szybko.
– O co chodzi?
– Kiedy odwiedziłem dr Cullena rano poprosił o wiosek DNR – powiedział. Co to było? Musiał zobaczyć zmieszanie na mojej twarzy. – To wniosek, który pacjenci podpisują, aby zapobiec resuscytacji, w razie gdyby było to konieczne.
– Och – powiedziałem głupkowato.
–Skoro jest psychicznie stabilny, nie mogę odmówić mu tego. Jako jego lekarz, muszę cię poinformować. Rozmawiałem z Emmettem, kiedy wychodził – kontynuował. – Wrócę do niego później popołudniu, aby mógł podpisać.
Przytaknąłem. – Dobrze.
Wszedłem do pokoju, a jego oczy były zamknięte. Zamykanie drzwi, powiadomiło go o moim przyjściu i uśmiechnął się smutno do mnie. Prawie natychmiast zaczął pisać.
Myślałem, że poszedłeś.
Podrapałem brodę i usiadłem. Nie chciałem zostawać dłużej. Nie było do tego powodu. – Rozmawiałem przez telefon, a w drodze tutaj zatrzymał mnie dr Bronti. Powiedział mi o wniosku, który chcesz podpisać. – Przytaknął i spojrzał w bok.
Wybacz mu tato…
– Pamiętasz, kiedy miałem dziesięć lat, gdy twój ojciec przyjechał z wizytą i pokazałem mu mój esej, który napisałem do szkoły?
– Podoba ci się, dziadku? – zapytałem nieśmiało. Chciałem, aby był ze mnie dumny.
Zmarszczył brwi na mnie i bez zastanowienia porwał mój esej na kawałki. Zniżyłem głowę i naprawdę bardzo starałem się nie płakać. Czy był taki zły? Pani Mary powiedziała, że mamy napisać tylko kilka paragrafów i powiedzieć, kim chcemy zostać, kiedy dorośniemy.
– Nigdy nie będziesz wystarczająco dobry, jak twój ociec – powiedział przez zaciśnięte zęby. – Co sprawiło, że myślałeś, że syn mordercy będzie kiedykolwiek wystarczająco dobry, aby być jak mój syn?
– Tak twój ojciec mnie traktował. Nigdy nie traktował tak Ema, ponieważ wiedział, że Emmett mu odpowie. Co ja mu kiedykolwiek zrobiłem? Chcesz wiedzieć, co boli bardziej? Nawet, kiedy to się działo ty nigdy nie powiedziałeś słowa – powiedziałem. Moja klatka się ścisnęła, kiedy zacząłem przypominać sobie wiele innych takich okazji, jak uziemił mnie, kiedy narysowałem coś dla Carlisle'a albo, kiedy chodziłem za nim po domu – nawet, kiedy prosiłem o pomoc przy zadaniu z matematyki.
Jesteś tak głupi chłopcze, że nie potrafisz rozwiązać prostego zadania?
W ciszy patrzył na mnie, płakał. Poddałem się. Moje emocje tak bardzo walczyły wewnątrz mnie, złość kontra ból. Zasługiwał na złość jaka się we mnie gotowała przez te wszystkie lata, ale najwyraźniej ból wygrywał. Moje oczy ponownie się zaszkliły i będąc szczerym nie chciałem ich powstrzymywać. W pewien sposób to było oczyszczające i właśnie wtedy uświadomiłem sobie, jak bardzo tego potrzebuje. Na miejscu mnie zabije, jeśli Will kiedykolwiek poczuje coś takiego do mnie.
– Kiedyś byłbym dumny, że mój syn bierze z ciebie przykład, a teraz mam tylko nadzieję, że nigdy nie stanę się taki jak ty, ponieważ nigdy nie chcę stracić jego miłości i szacunku w sposób, w jaki ty straciłeś mój – powiedziałem wystarczająco cicho, aby mnie usłyszał.
Skończyłem. Wstałem z krzesła i po raz ostatni na niego spojrzałem. On również wiedział, że to jest ostatni raz, gdy kiedykolwiek mnie widzi. Gdy otworzyłem usta, aby powiedzieć mu do widzenia, monitor zaczął szybko piszczeć. Pielęgniarka wparowała do pokoju i nacisnęła na przycisk, który trzymał w dłoni. Nie mogłem się ruszyć. Pielęgniarki i lekarze wpadli do pomieszczenia, ale nikt nie zwrócił na mnie uwagi. Ktoś próbował wyprowadzić mnie z pomieszczenia, ale to było tak, jakbym został przyklejony do miejsca.
– Zatrzymuje się! – ktoś krzyknął.
Wiele lekarstw zostało wykrzyczane. Wyłapałem jedynie adrenalinę i lidokainę. Moje oczy były wpatrzone w jego zamknięte. W tej chwili coś we mnie zaskoczyło.
– Przestańcie! – zawołałem.
– Wyprowadźcie go stąd – powiedział podirytowany lekarz.
Drzwi się otworzyły i dr Bronti wszedł do środka. – Z drogi Daniels – było wszystkim, co powiedział. Inny lekarz odsunął się i stanął za dr Bronti.
– Przestańcie – powiedziałem ponownie. Dr Bronti odwrócił się, aby na mnie spojrzeć. – To było jego życzenie – wyszeptałem.
„Wybaczam ci" pomyślałem. „Wybaczam ci wszystko, co zrobiłeś." Przygryzłem mocno wargę i wziąłem głęboki oddech.
Pojedyncza łza spłynęła w dół mojego policzka i z monitora słychać było stabilny dźwięk.
Odszedł…
– Czas zgonu, 15:03 – powiedział lekarz.
Moje plecy z siłą uderzyły w ścianę i opadłem na ziemię. Nie wiedziałem, co zrobić. Było tak wiele rzeczy, które trzeba było załatwić, a ja nie miałem pojęcia, co zrobić.
Dr Bronti zniżył się do mojego poziomu i położył dłoń na moim ramieniu. – Moje kondolencje, panie Cullen – powiedział. – Zostawię cię z nim na kilka minut. – Przytaknąłem, a on odszedł.
To mogły być sekundy albo minuty, a ja wciąż się nie poruszyłem. Mogłem tylko patrzeć na jego ciało bez życia, które leżało na łóżku. Powoli wstałem i podszedłem do łóżka. Dotknąłem lekko jego policzka i zatrzęsłem się z zimna. Nie wiedziałem, co czuć. Zdjęcie naszej rodziny leżało na jego szafce nocnej, więc podniosłem je i schowałem do mojego portfela.
– Żegnaj – wyszeptałem i po chwili wyszedłem z pokoju. Nie mogłem zostać tam dłużej.
Zobaczyłem jego lekarza stojącego przy stanowisku pielęgniarek, coś pisał. Powiedziałem mu, że zorganizuję, aby dom pogrzebowy to przejął i ładnie odmówiłem autopsji, kiedy ją zalecił. Cierpiał już wystarczająco.
Zdecydowałem się trochę pochodzić, zanim wrócę do domu. Trochę zmieniło się w prawie dwie godziny. Zawołałem taksówkę, podałem adres i poprosiłem, aby wziął dłuższą trasę. Czterdzieści pięć minut później byłem w moim salonie. Potrzebowałem drinka, zanim będę mógł znieść cokolwiek jeszcze. Kogo powinienem poinformować pierwszego? Wypiłem drinka na raz i nalałem sobie kolejnego i bez uświadomienia sobie tego, coś wewnątrz mnie wybuchło.
– Ty skurwysynie! – krzyknąłem i rzuciłem szklanką o ścianę. Kryształ roztrzaskał się na tysiące kawałeczków. Nigdy nie myślałem, że to będzie tak bardzo boleć. Moją następną ofiarą była waza. Podniosłem ją i rzuciłem w innym kierunku.
– Tato! – zawołał Will i wpadł do salonu. – Spokojnie.
W tej chwili nie mogłem się kontrolować. Opadłem na kolana i zacząłem tak bardzo szlochać. Dlaczego to tak bardzo na mnie wpłynęło. Poczułem ramiona syna wokół mnie i przytuliłem go prawie go dusząc.
– Jest dobrze, tato – wyszeptał Will. – Wszystko będzie dobrze.
Zacząłem kołysać nas do przodu i do tyłu, gdy kontynuowałem płacz. – P–proszę, Will – błagałem. – Proszę, nigdy nie pozwól mi być… taki jak on. Obiecaj mi, że jeśli zobaczysz zmianę, po… powiesz mi w tej samej chwili. Nie chcę stać się taki jak on. Obiecaj mi.
Odciągnął się do tyłu i spojrzał mi w oczy, gdy jego oczy zaczęły błyszczeć łzami. – Nigdy nie będziesz taki jak on, tato. Nigdy nie będziesz taki jak on – powiedział. – Obiecuje skopać ci dupę, jeśli kiedykolwiek spróbujesz zmienić się tak jak on – dokończył i uśmiechnął się.
– Kocham cię tak bardzo i jestem taki przerażony, że cię zawiodę. On mnie zawiódł. Nie chcę powtarzać jego błędów.
– Nie jesteś synem swojego ojca – powiedział z pasją. – Jesteś synem Nany i tak samo jest wujek Em. Nigdy mnie nie zawiodłeś i przysięgam ci, że nigdy nie zawiedziesz i chcesz wiedzieć dlaczego? – zapytał. – Zawsze dla mnie jesteś, próbujesz mi pomóc w nauce, nawet, jeśli to jest proste ćwiczenie z gramatyki, próbujesz spędzić tak wiele czasu, jak masz i w tym samym czasie pomóc Ma, Nanie i wujkowi Emmowi z dziećmi – kontynuował. – Jesteś moim workiem treningowym, kiedy muszę poćwiczyć Tae Kwon Do i grasz na pianinie, gdy ja gram na saksofonie. Kiedy jestem chory nigdy nie opuszczasz mojego boku i każdej nocy, kiedy idę spać, sprawdzasz mnie. Mogę kontynuować przez dnie mówienie ci małych rzeczy, jakie dla robisz dla mnie… nas. Nie masz serca, aby stać się takim jak twój ojciec, więc koniec tego gówna. Nie wspominając, że Jason zazdrości mi, że tam takiego super tatę jak ty. Jego słowa nie moje – dokończył i uśmiechnął się.
Westchnąłem. – Jesteś cholernie super, dzieciaku – uśmiechnąłem się smutno. Jeden kryzys został zażegnany i wkrótce mieliśmy wskoczyć w następny. – Will, Carlisle nie żyje.
Wziął głęboki oddech. – Cholera.
Dokładnie moje słowa. Drzwi wejściowe się otworzyły, a moje ciało napięło się. Cholera, Ma tu jest.
– Jest ktoś w domu? – zawołał Charlie.
– Tutaj, dziadku – powiedział Will.
Kiedy wszedł i zobaczył nas w tej pozycji i małą destrukcję, jaką spowodowałem, podszedł do nas. – Co się stało?
– On nie żyje – powiedział Will.
– Kurwa – wyszeptał i mrugnął. – Wiedzą?
– Nie wiem – powiedziałem ostrym głosem. – Jest możliwość, że prywatna pielęgniarka zadzwoniła do Ma.
– Potrzebuję piwa – mruknął komendant i wszedł do kuchni.
Will próbował mnie zająć, pomagając mi wstać i twierdząc, że to czas na upieczenie ciasta. To może zadziałać przez chwilę, ale wciąż. Potrzebuję znaleźć sposób, aby powiedzieć o tym Ma i Bells. Emmett był najłatwiejszą częścią. Kiedy do niego zadzwoniłem, aby mu powiedzieć to było tak, jakby on wiedział. Obiecał przyjść i powiedzieć razem ze mną Ma. Prawie godzinę później Emmett i Rose weszli do domu, każde z nich miało dziecko na rękach.
– O której one tutaj będą? – zapytał Em.
– Bells zadzwoniła do mnie kilka minut temu I powiedziała, że wracają do domu – powiedziałem.
– Dobrze, dobrze.
– Dobrze się czujesz, kochanie? – zapytała Rose, gdy siadała obok mnie. – Musiało być ciężko patrzeć, jak odchodzi.
– Szczerze, nie mam pojęcia, jak się czuć – powiedziałem prawdomównie. – Czuję się z jakiegoś powodu wykończony.
– Edwardzie, tak działa strata rodzica – zaczęła. Otworzyłem usta, aby powiedzieć jej, że on był wszystkim, ale nie rodzicem dla nas, ale mi przerwała. – Wiem, że był dupkiem, ale nie ważne co zrobił, był. Weźmy na przykład moją mamę. Nigdy się mną nie interesowała i zawsze byłam sama. Kiedy zmarła w tym wypadku to zasmuciło mnie, ponieważ była jedynym rodzicem jakiego miałam.
– Rozumiem, Rose, ale różnica jest taka, że ona się nigdy nie zmieniła. On postanowił zmieć wszystko, kiedy było już za późno.
– Nie ważne czy był za późno czy nie, zdecydował się zmienić, Edwardzie, i tylko to ma znaczenie – powiedziała delikatnie i ścisnęła moje ramię.
Will podszedł, trzymając Chase'a w ramionach i usiadł obok mnie. Za każdym razem, gdy dziecko robiło ruch albo wydawało delikatny dźwięk, mój syn mruczał „O mój Boże" i próbował zabezpieczyć lepiej swoje ręce wokół niego. To było bardzo urocze, patrzeć na mojego syna z dzieckiem. Odkąd dzieci się urodziły, próbował spędzać z nimi tak dużo czasu, jak to możliwe, ponieważ chciał być użyteczny, kiedy nasze się urodzą. To były cholerne wakacje i mój chłopak zamiast dobrze się bawić spędzał swój wolny czas z nimi.
– Czy dzieci będą tak malutkie jak on? – zapytał Will.
Uśmiechnąłem się. – Kiedy się urodzą, tak. Ale tak żebyś wiedział, one zazwyczaj są trochę mniejsze.
– Jezu – powiedział. – Nic dziwnego, że wszyscy są przerażeni, kiedy trzymają dzieci. – Delikatnie podniósł swoje ręce i umieścił swój nos w zagłębieniu szyi Chase'a i głęboko odetchnął. – Ugh! To jest obrzydliwe – narzekał i zmarszczył nos.
– Co? – zapytałem.
– Myślę, że właśnie pierdnął, bo jego pupa jest ciepła – powiedział i odwrócił na bok swoją głowę. Moje ciało zaczęło trząść się ze śmiechu.
– Synu, nie sądzę, żeby on pierdnął – zażartował Charlie. – Ma małą niespodziankę w pieluszce dla swojego kuzyna.
– Zwymiotuję – zakrztusił się i podał dziecko Emmettowi.
Kiedy Emmett skończył sprzątać biznes swojego syna, po tym jak gruchał do niego za bycie jego kopią, usłyszeliśmy samochód na odjeździe. Są tutaj.
Zacznijmy przedstawienie…
Drzwi wejściowe otworzyły się i uśmiechnąłem się, gdy zobaczyłem najpierw brzuszek Belli, a następnie jej anielską twarz. Uśmiechnęła się szeroko i małymi kroczkami zaczęła zmierzać do mnie. Kiedy usiadła i delikatnie pocałowała mnie w usta, rozejrzała się i spojrzała na wszystkich. Charlie natychmiast zamarł i spojrzał w drugą stronę.
–Tatusiu, wszystko dobrze? – zapytała.
Spojrzał na mnie krótko, a następnie uśmiechnął się do niej. – Jasne, dziecinko. To tylko mały ból głowy.
– Gdzie jest moja rodzinka? – zawołała Ma, gdy zamykała drzwi.
– Kurwa – wyszeptał Emmett.
– Edwardzie? – powiedziała Bella.
– Kocham cię – powiedziałem jej i pocałowałem ją. – Tak bardzo – powiedziałem i poczułem, że moje oczy robią się mokre.
Charlie wyskoczył z kanapy i udał się do Ma, kiedy zobaczył, że trzyma ona kilka toreb. – Pozwól, że ci z tym pomogę, kochanie.
Czy on ją właśnie nazwał kochaniem? Co do cholery?
– W porządku, Charlie – uśmiechnęła się. – Nie są cięż… – przerwała nagle, gdy jej oczy wylądowały na mnie.
Torby wypadły z jej rąk i zrobiła krok do tyłu. Podniosła rękę do ust, zbladła i potrząsnęła głową. Wiedziała. Jej oczy wywróciły się, gdy zaczęła upadać, Charlie złapał ją w swoje ramiona.
– Ma! – Emmett i ja zawołaliśmy w tym samym momencie i po chwili byliśmy obok niej.
Dzieci zaczęły płakać, William pobiegł na górę, a Bella wraz z Rose próbowały uspokoić maluchy. Charlie usiadł na kanapie z Ma na kolanach, delikatnie klepiąc jej policzek.
– Daj mi ją – powiedziałem i próbowałem wziąć ją w ramiona.
– Mam ją – powiedział Charcie, nie odrywając od niej oczu.
– Daj…
– Powiedziałem, że ją mam – powiedział Charlie i spojrzał na mnie.
Co do cholery?
– Tutaj – powiedział bezdechu Will, podając mi sole trzeźwiące i pobiegł do kuchni. Wrócił ze szklanką soku pomarańczowego i paczką krakersów. – Przyniosłem krakersy na wypadek, gdyby była chora.
Używając soli trzeźwiących udało nam się ją obudzić. – Tutaj jesteś, skarbie – wyszeptał Charlie. – Przeraziłaś nas.
Skarbie?
Charilie pomógł jej usiąść i wypić małe łyki soku. Trzęsącymi się dłońmi położyła szklankę na stoliku do kawy i zaczęła płakać. Żadne z nas nie powiedziało ani słowa. Uklęknąłem przed nią i położyłem swoją głowę na jej kolanach.
– Co się stało? – zapytała.
– Miał zatrzymanie akcji serca. Na początku lekarze próbowali sprowadzić go do życia, ale przerwałem im – powiedziałem, patrząc jej w oczy.
– C–co?
– Ma, wcześniej tego ranka poprosił dr Bronti o wniosek DNR. Nie chciał żyć… to było jego życzenie. Poinformował mnie chwilę zanim to się stało i zanim Emmett wyszedł – powiedziałem i oczyściłem gardło. Było takie suche.
– To prawda, mamo – powiedział Emmett. – W ten sposób było lepiej. Bardziej by cierpiał.
Przytaknęła i zaczęła bardziej płakać. Pozwoliliśmy jej na to przez kilka minut, a ja zająłem moje miejsce obok Belli. Złączyła razem nasze palce i ścisnęła moją dłoń. Moja piękna Bella. Była moim domem, moim schronieniem. Charlie podał Ma chusteczkę i wytarła oczy. Ciężko westchnęła i spojrzała na niego, uśmiechając się i doceniła jego gest. Położyła głowę na jego ramieniu, on pocałował jej czubek i przytulił ją.
Co do cholery!
Zmrużyłem na niego oczy, a on oczyścił gardło, wyprostowując się.
– Musimy zadzwonić do wujka J – zaczęła Ma. – Są rzeczy, które będą musiały zostać uzgodnione.
– Zadzwoniłem do niego, gdy tu jechałem – powiedział Emmett. – Będzie tutaj na pogrzeb i również, aby z nami porozmawiać. Chce, aby wszyscy byli obecni.
≈Ж≈
Pogrzeb odbył się trzy dni po jego śmierci. Wujek J był obecny wraz z synami i żoną. Kilku jego kolegów z Forks pojawiło się i oczywiście rady z różnych firm, które odziedziczył po śmierci Gregorego. Na początku myśleliśmy, że lepiej będzie pochować go w Forks, ale Ma nie chciała o tym w ogóle słyszeć. Chciała go tutaj. Bella wzięła wole w pracy na resztę ciąży, ponieważ robiła się większa i jej stopy nie pomagały, nie wspominając, że moi chłopcy robili zapasy w jej łonie.
Charlie to inna historia. Nigdy nie opuszczał jej boku, zawsze był jej cieniem, aby pomóc jej w czymkolwiek. Byli jak magnesy, ona się poruszała – on się poruszał. Wczoraj, późnym wieczorem, Bella chciała kawałek ciasta, które jej zrobiliśmy. Nałożyła na nie kwarantannę – nikt nie miał pozwolenia, aby je dotknąć. Zszedłem po schodach tak cicho, jak to możliwe, a kiedy odwróciłem się, aby iść do kuchni zastałem Ma i Charliego na kanapie: on siedział, a Ma miała głowę na jego kolanach, kiedy on bawił się jej włosami. Mówiąc, że byłem zdziwiony będzie nieporozumieniem. Może było coś między nimi, a może nie. Może on był po prostu miły, z powodu rzeczy przez jakiego ona przeszła.
Wujek J i jego synowie, Bryan i Rick, mieli przyjechać za godzinę. Ciocia Sheila, znając powód ich wizyty i fakt, że nigdy wcześniej nie była w Chicago postanowiła pójść na zakupy, aby nie przeszkadzać. Marcus był na tyle miły, że dał mi kilka dni wolnego, abym mógł być z rodziną po śmierci Carlisle'a.
– O czym myślisz? – zapytała Bella, gdy owinęła swoje ramiona wokół mojej klatki.
– O rzeczach jakie zdarzyły się przez ostatnie kilka dni – westchnąłem. – Ma jest naprawdę spokojna i to mnie przeraża.
– Dlaczego? – zapytała i oparła brodę na mojej klatce.
– Oczekiwałem, że będzie trochę… inna.
– To znaczy?
– Bells, ona nie uroniła nawet łzy na pogrzebie. Nie chcę, aby chowała wszystkie emocje wewnątrz siebie. To nie jest dobre – powiedziałem i pocałowałem ją w czoło.
– Wiesz, Charlie bardzo pomaga Esme – powiedziała. – Co jest właściwie dobre, ponieważ próbuje powstrzymać jej umysł od myślenia. Wiesz co robili dzisiaj rano?
Grali może w migdałkowy hokej? Zwymiotuję! Nic się nie dzieje, mówił mój przerażony umysł.
– Esme zaciągnęła Charliego do ciastkarni, aby kupić pojemniki na ciastka – zachichotała. – Biedny Charlie, kiedy wrócili kilka godzin temu był chwilę od zwymiotowania.
Uśmiechnąłem się. – Mam pojęcie, co znaczą zakupy z Ma. Po prostu chcę, aby czuła się dobrze, wiesz?
– Wiem, aniele – powiedziała i nagle jęknęła. – Dalej chłopaki – wyszeptała i pogłaskała brzuch, gdy siadła. – Nie kopcie tak mocno mamy.
Uśmiechnąłem się, uklęknąłem przed nią i pocałowałem jej brzuch. – Cześć, chłopaki. Dobrze się tam bawicie? – zapytałem i umieściłem na nim swoje dłonie. – Wasz starszy brat też bardzo kopał. Przynajmniej tak mówiła mama. Teraz wiecie, że już was bardzo kocham, więc byłbym wdzięczny, jeśli zrobicie przysługę swojemu staruszkowi i przestaniecie się tam bić. Nie chcecie skrzywdzić mamy, dobrze? – dokończyłem i westchnąłem. Poczułem mocne uderzenie i uśmiechnąłem się. – Widzicie, wiedziałem, że posłuchacie.
Bella pochyliła się i pocałowała czubek mojej głowy. Mój Boże, tak bardzo jej potrzebuje. Złapałem ją z tyłu szyi i przycisnąłem moje usta do niej. Oboje głośno jęknęliśmy z tego małego, ale jakże mocnego kontaktu. Przesunąłem moją dłoń na jej pierś i sutki przywitały mnie natychmiast. Oderwałem swoje usta od jej i ściągnąłem moją koszulkę, gdy Bella walczyła ze swoją. Uśmiechnąłem się do niej, a ona warknęła.
– Zamknij się i pomóż mi – domagała, gdy jej twarz zarumieniła się.
Gdy jej koszulka zniknęła z drogi, dziewczynki były moim głównym skupieniem. Stawały się większe, również z powodu ciąży. Wziąłem jej sutek do ust, a ona jęknęła z przyjemności. Słodkie, powolne i delikatne ruchy stawały się mocniejsze z każdą chwilą. Bella zmagała się z moim rozporkiem przez chwilę, ale wkrótce była na kolanach, liżąc i bawiąc się moim fiutem.
– Kurwa, taa – ciężko odetchnąłem. Jej usta były niebem. Wciąż lizała i przygryzała zębami główkę, a ja naprawdę mocno próbowałem nie zatracić się jak szesnastoletni prawiczek.
Cóż, wybaczcie mi! Trzy miesiące to bardzo długi okres posuchy.
Złapałem ją za ręce i podniosłem do góry. – Połóż się – poleciłem. Górowałem nad nią i powoli lizałem jej szyję. Zatrzęsła się i mocno szarpnęła za moje włosy z tyłu głowy, sprawiając, że syknąłem. Pociągnąłem jej dresowe spodnie i majtki w dół tak szybko jak to możliwe, przygryzając delikatnie wyeksponowaną skórę. Była taka delikatna i pachniała wyjątkowo, ten fakt doprowadzał mnie do szaleństwa. Nigdy nie będzie dla mnie żadnej innej, moja Bella była po prostu… wszystkim.
– Edwardzie, proszę – błagała.
– Wszystko dla ciebie – powiedziałem i pocałowałem ją z pasją. Delikatnie rozszerzyłem jej nogi i potarłem kciukiem o jej cipkę.
– Kurwa – ryknęła. Uśmiechnąłem się wchodząc w nią powoli… sprowadzając się do domu po takim długim czasie nieobecności. To gówno ponownie się nie zdarzy. Zacząłem się poruszać delikatnymi ruchami, ponieważ nieważne jak napaleni byliśmy, nie chciałem skrzywdzić jej albo dzieci.
„Hej, tato, pamiętasz ten czas, gdy byłeś z Ma, kiedy była w ciąży i uderzyłeś w coś swoją rzeczą? To było moje oko!"
– Edwardzie – warknęła Bella. Spojrzałem na nią. – Skup się! Nie krzywdzisz ich. Teraz, ruszaj się.
– Bell…
Coś błysnęło w jej oczach i słabo się uśmiechnęła. – Edwardzie – mruczała.
– Co, kochanie?
– Chce spróbować czegoś innego niż zwykle robimy – uśmiechnęła się i uniosła na łokciach.
– Och – było moją inteligentom odpowiedzią.
– Och, taak – uśmiechnęła się i poruszyła brwiami.
– I to jest?
Uklęknęła i zaczęła całować moją szczękę, zanim jej usta dosięgły do mojego ucha. – Chcę cię ujeżdżać – powiedziała i przygryzła moją małżowinę uszną.
– Kurwa, kurwa, kurwa – mruczałem. Ona doprowadzi mnie do śmierci.
Pchnęła mnie na dół i poruszyła się na moim fiucie. To była najgorętsza rzecz, jaką kiedykolwiek widziałem: jej zaokrąglony brzuszek, pełne piersi i opuchnięte usta. Odchyliła się do tyłu i złapała mnie mocno, sprawiając że głośno jęknąłem. Poruszyłem lekko moimi biodrami i w końcu w nią wszedłem. Bella odrzuciła głowę do tyłu i jęknęła, gdy byłem w niej całkowicie. Poruszała swoimi biodrami do przodu i do tyłu, a później dookoła.
– Och, Boże – wyszeptała trzęsącym się głosem. – Tak dobrze.
Umieściłem moje dłonie na jej biodrach i pomogłem jej się poruszyć. Na początku to nie było nic dzikiego, ponieważ nie mogło. Oboje jednak potrzebowaliśmy więcej. Trzymałem ją prosto i zacząłem poruszać moimi biodrami jeszcze szybciej, a potem prawie szalenie. Chciałem ją usłyszeć, chciałem jej posmakować. Przewróciłem ją na plecy, otrzymując mały protest od niej i obniżyłem się przed jej lśniącą cipką. Ten jej zapach… polizałem ją od łechtaczki do jej cipki, a następnie skupiłem się na niej. Włożyłem w nią dwa palce, a ona głośno jęknęła.
– Teraz, teraz, Bells – uśmiechnąłem się. – Musisz być trochę ciszej.
Ponownie jęknęła, gdy kontynuowałem moje zadanie, a ona złapała poduszkę i przyciągnęła ją do ust. Kontynuowałem droczenie jej zanim miałem dość.
– Oprzyj się na kolanach i łokciach, kochanie – powiedziałem, a ona ochoczo przytaknęła, sprawiając, że zachichotałem.
– O mój Boże – syknęła, gdy wszedłem w nią.
Nie traciłem więcej czasu. Ponownie zacząłem się poruszać i znowu, a ona też pchała. Wiedziałem, że nie mogłem ich zranić, ponieważ książka o dzieciach tak mówiła i także Bella, i jej lekarz.
– Szybciej, Edwardzie – jęknęła, a ja tak zrobiłem. – Ooooch, właśnie tak.
– Kurwa, tęsknie za nami w ten sposób – jęknąłem. – Jesteśmy ideałem, kochanie.
Przejechałem palcami po jej kręgosłupie i zakręciłem biodrami. Była blisko i czułem jak zaciska się wokół mnie. Ponownie ścisnęła poduszkę i ukryła twarz, aby wyciszyć krzyki. Złapałem ją mocno za biodra i szybciej poruszałem, zanim oboje nie osiągnęliśmy naszego spełnienia. Położyłem czoło na jej plecach i na chwilę wziąłem głęboki oddech. Odsunąłem się od niej, a Bella opadła na bok i odwróciła się z wielkim uśmiechem na twarzy.
– To było fantastyczne – powiedziała bezdechu. Nachyliłem się nad nią i delikatnie ją pocałowałem. – Na pewno zrobimy to później.
– Uh huh – powiedziałem i uśmiechnąłem się. – Lepiej wykąpmy się, ponieważ wkrótce ktoś będzie pukał do tych drzwi.
≈Ж≈
Weszliśmy do salonu tylko kilka chwil przed przyjazdem wujka J i chłopaków. Wszyscy cicho rozmawiali, a Will siedział na ławce przy pianinie. Gdy nas zobaczył jego cała twarz stała się czerwona, a ja przechyliłem moją głowę na bok. Co się z nim dzieje? Pomogłem Belli usiąść i musnąłem jej usta, zanim poszedłem do niego.
– Wszystko dobrze? – zapytałem go. Will krótko na mnie spojrzał i przytaknął, patrząc w bok. – Jesteś pewien? – przytaknął. – Nie wyglądasz – powiedziałem wytykając jego kłamstwo.
– Tato, byłbyś tak zażenowany jak ja jestem – wyszeptał.
– Gadaj dziecko –powiedziałem. Nie może być tak źle.
– Po prostu powiedzmy, że Nana wysłała mnie do waszego pokoju kilka minut temu – mruknął i zarumienił się jeszcze bardziej. Jezu! – Więc teraz wiesz, dlaczego nie chcę o tym gadać.
– Will – zacząłem, ale mi przerwał.
– Zrobimy interes. Nie będziemy o tym gadać, a ja będę próbować naprawdę mocno, aby zapomnieć, że przeraziłeś mnie na całe życie, dobrze?
– Cholera, przepraszam, Will – przeprosiłem i ukryłem mój wstyd w dłoniach.
– Po prostu następnym razem bądźcie cicho. Mamy starszych w domu – delikatnie się zaśmiał.
W tej chwili Ma wyszła z kuchni, trzymając tacę pełną kubków ze świeżo zrobioną kawą. Charlie natychmiast poszedł jej pomóc. Przewróciłem oczami na ten widok i poszedłem, aby usiąść obok Belli, ciągnąć ze sobą Willa. Bryan i Rick, chłopcy wujka J byli dokładnym przeciwieństwem siebie. Rick był wyluzowanym chłopakiem, a Bryan był formalny. Nigdy nie lubił marnować czasu, kiedy biznes wchodził w grę, zawsze w garniturze i z poważnym wyglądem. Przez chwilę obserwowałem moich kuzynów i uśmiechnąłem się. B miał na sobie garnitur od Armaniego, gdyż to była jego ulubiona marka, a Rick miał na sobie czarne jeansy, szarą koszulkę i czapkę Mariners.
Bryan zdecydował, że to był czas, aby przejść do interesów. Otworzył walizkę i wyciągnął jakieś dokumenty, ustawiając je przed wujkiem J. Wyszeptał coś do ucha ojca, a ten przytaknął.
– Chciałbym, abym nie musiał tego robić, ale niestety muszę. Bardziej albo mniej większość z was zna powód, dlaczego tutaj jesteśmy – zaczął wujek J. – Dwa dni przed wyjazdem Carlisle'a z Seattle, odwiedził mnie w moim biurze i polecił, aby obaj moi synowie byli obecni. Wyraził swoje życzenie, aby zmienić je na wolę. Skoro byłem jego prawnikiem przez ostatnie trzydzieści lat nie mogłem odmówić. Nie ważne jak sprawy się skończyły, wciąż był rodziną – przerwał. Charlie złapał Ma za rękę i pocałował jej kłykcie, wysyłając jej cichą wiadomość.
– Proszę pana? – delikatnie zawołał Will.
– Wujku Jay, synu – powiedział i uśmiechnął się.
– Czy jest możliwość, że moja rodzina będzie smutna przez rzeczy, jakie powiesz? – zapytał mój syn. – Ponieważ, jak widać moja Ma – kontynuował i wskazał na brzuch Belli – … nie może się denerwować.
Wujek J spojrzał na mnie i mrugnął. „Taa wujku, to mój chłopak!" pomyślałem zadowolony z siebie. W tej chwili chciałem go mocno wyściskać. Jakby Bella mogła czytać mi w myślach, poklepała małą przestrzeń między nami i poprosiła, aby Will przyszedł i usiadł.
– Will, nie mogę ci powiedzieć czy to ją zdenerwuje, czy nie. Myślę, że nie. Poza tym jest małe odniesienie do niej, więc musi tutaj być – powiedział szczerze. – To długi list odnoszący się do was wszystkich z prawnymi aspektami do tego. – Will przytaknął, ale wciąż był czujny.
Wziął małą kupkę papieru w ręce i oczyścił gardło. – Waszyngton, czternasty czerwca. Moja droga Esme, jeśli Jared czyta ci ten list to znaczy, że ja nie żyję. Wiem, że żadna ilość przeprosin nigdy nie będzie wystarczająca za całą krzywdę i emocjonalne zamieszanie, jakie tobie spowodowałem. Jestem jedynym, którego należy winić i nikogo innego. Głównie mnie należy winić, ponieważ pozwoliłem, aby miłość jaką kiedyś czułem do mojego ojca weszła między naszą rodzinę. Jedynie mnie należy winić, ponieważ po prostu pozwoliłem człowiekowi manipulować sobą w każdy możliwy sposób, tylko dlatego, że on nie miał w pewnym momencie tego, co ja, kochającej rodziny i dwóch synów, których każdy mężczyzna by zazdrościł.
– Zdiagnozowano u mnie chorobę tętnic wieńcowych dwa dni przed tym, jak wszystko rozpadło się w Chicago. Katastrofa jak ta była potrzebna, aby przypomnieć mi, że właściwie mam serce. W tym czasie mój przypadek był do odratowania, ale zdecydowałem inaczej. To była cena jaką musiałem zapłacić za wszystko, co zrobiłem każdemu z was. Po prostu chciałem zacząć rekompensatę, przynajmniej tego, co można naprawić, zaczynając od Belli. Spłacenie jej pożyczki było najmniejszą rzeczą, jaką mogłem zrobić dla niej i jej syna. Dzień, w którym zmusiłem ją do tego, co zrobiła został wypalony w mojej głowie do dzisiaj.
Wujek kontynuował czytanie, przypominając nam o chwilach, jakie dzieliliśmy. Ma opierała się o ramię Charliego z zamkniętymi oczami, cicho płacząc. Emmett był zagubiony w swoim własnym świecie. Nigdy nie byłem w stanie zrozumieć jego działań. Nie ważne jak wiele listów napisze. Zaczął od Emmetta i od tego jak bardzo był z niego dumny, że stał się takim człowiekiem, wraz z wieloma przeprosinami.
– Edwardzie – powiedział wujek. Spojrzałem na niego i zobaczyłem, że on patrzy na kartkę. – Pamiętasz ten czas, kiedy twoja mama i Emmett spędzili weekend w Seattle? Miałeś wtedy osiem lat. Miałem wolny dzień od szpitala i pojechaliśmy nad Lake Crescent. Tego dnia nauczyłem cię pływać. Nie mogę przypomnieć jak wiele dni chełpiłeś się przed bratem, że umiesz pływać jak delfin. Małe chwile jak ta powinny być jedynymi do zapamiętania. Uważaj to za moje ostatnie życzenie, proszę, synu, pamiętaj tylko te chwile, a nie te, których nie powinieneś przeżyć. Nie zatruwaj swojego umysłu tym jak cię traktowałem i nigdy nie powtarzaj moich błędów. Poza tym, nie sądzę, żeby twój syn kiedykolwiek pozwolił ci dosięgnąć tego momentu. Jest idealną mieszanką swojej matki i ciebie. Jestem z niego dumny, ponieważ nawet w jego wieku jego umysł jest jego własny i wie czego chce i czego potrzebuje.
– Williamie, nigdy się nie zmieniaj. Masz w sobie cechy charakteru, jakich nie mają nawet dorośli. Pielęgnuj każdą chwilę, jaką masz ze swoją rodziną i wiedz, że miałem szczęście poznając ciebie. Dziękuje, że pozwoliłeś mi, abym powiedział ci rzeczy, które teraz uświadamiam sobie, że nie powinienem mówić. Zrobiłem to tylko dlatego, że ze wszystkich rzecz o jakie mogłeś prosić, poprosiłeś o szczerość. Na koniec przynajmniej dla ciebie mogłem uhonorować twoje życzenie. Nigdy nie pozwól, aby ktoś wszedł pomiędzy ciebie i ludzi, których kochasz najbardziej. To nie jest tego warte, a ból będzie niewyobrażalny – czytał wujek J. Wypił połowę swojej wody i potem kontynuował.
– Rosalie, dziękuje za próbę przypomnienia mi, że niektórzy ludzie nie dbają o pieniądze. Dziękuje, że uszczęśliwiasz mojego syna. Mam nadzieję, że twoje życie będzie pełne radości. Przepraszam za złe ocenienie twojej osoby. Mój syn jest błogosławiony, że ma ciebie.
– Moja Essie, gdy słońce mojego życia zachodzi, uświadamiam sobie jedną rzecz. Ze wszystkich rzeczy, jakie zrobiłem, ze wszystkich, które powiedziałem, jedynie jedna rzecz się nigdy nie zmieniła i to jest moja miłość do ciebie. Zawsze byłaś moją kawową dziewczyną, słodką, małą istotą w fartuchu w delikatne kwiaty. Nigdy nie zapomnę uroczego rumieńca, jaki miałaś, kiedy nasze oczy spotkały się po raz pierwszy. Nigdy nie zapomnę, jak twoje oczy świeciły się w dniu naszego ślubu. Nigdy nie miałem na myśli rzeczy, które ci powiedziałem, musisz to wiedzieć. Byłem tylko zgorzkniały przez rzeczy, jakie zrobiłem. Zawsze cię kochałem i wybacz mi, że nie mówiłem ci tego wystarczającą ilość razy.
– Charlesie Aaronie Swan, dziękuje ci z głębi mojego serca za bycie ojcem, którym nigdy nie byłem dla moich synów, ale głównie dla Edwarda. Wybacz mi za zranienie twojej rodziny – dokończył wujek i złożył list. Otworzył szarą kopertę i Bryan wyjął kolejne papiery. To się nigdy nie skończy.
≈Ж≈
Zanim wujek skończył czytać ostatnią wolę Carlisle'a, usta wszystkich dosięgły ziemi. To nie było nic skomplikowanego, ale było miejsce, które nas zszokowało. Nigdy nie pomyślałbym, że on zrobi coś takiego. Musiał nad tym długo myśleć.
– Nie rozumiem – powiedział Will, marszcząc brwi.
– Czego nie łapiesz, dziecko? – zapytał Rick.
–Większości – powiedział mój syn zmieszany. – Dla każdego narodzonego dziecka zostanie założony fundusz powierniczy w wysokości pięciu milionów. W ten sposób upewnia się, że każde dziecko będzie ustawione do końca życia. Zostawia domy w całym kraju dla mojego taty i wujka. Kupił Nanie dwa sklepy po obu stronach jej piekarni, aby mogła się rozwijać, również dom i chatkę w Forks. Wpłacił również pieniądze na nasze konta. Dla dziadka zostawił dom nad jeziorem i tą dziwną łódź, ponieważ on lubi ryby. Jak do tej pory dobrze? – zapytał Ricka. Rick w odpowiedzi uśmiechnął się. – Nie rozumiem tej części o firmach.
Rick oparł się i zaczął wyjaśniać. – Skoro mój ojciec, brat i ja jesteśmy powiernikami tej części, spróbuję to lepiej wytłumaczyć. Twój dziadek wyznaczył mojego tatę jako tymczasowego właściciela, mojego brata jako tymczasowego CFO, a mnie jako tymczasowego CEO jego firm. Będziemy prowadzić firmy, zanim ty nie osiągniesz wieku dwudziestu pięciu lat. Twoje rodzeństwo i kuzynostwo również dostanie swoją część w wieku dwudziestu pięciu. To zostało zrobione, ponieważ Carlisle nie chciał, aby firmy zostały sprzedane. Teraz jest taka umowa. Ta decyzja może zostać podjęta, kiedy ostatnie z dzieci twojego wujka albo twojego taty będzie miało dwadzieścia pięć lat.
– Co jeśli nie chcę być zamieszany? – zapytał Will. – Jeszcze nie zdecydowałem, co chcę w życiu robić.
– Nie musisz – powiedział Rick. – Wystarczająco nam ufał, aby pozwolić nam być u władzy, zanim któreś z was się na to zdecyduje. Masz przed sobą sporo czasu. Możesz nie chcieć iść w jego ślady, ale jedno z twojego rodzeństwa albo kuzynostwa może. Jeśli nie chcesz mieć z tym nic wspólnego, kiedy reszta osiągnie odpowiedni wiek możesz sprzedać im swoją część lub podarować ją. Musisz zrozumieć, że twój dziadek nie wybrał twojej zawodowej przyszłości. Ty wybierzesz, czy chcesz za tym iść, czy nie.
Will przygryzł wargę, bardziej zastanawiając się nad tym, co usłyszał… tak jak reszta z nas. To było mądre posunięcie ze strony Carlisle'a.
– Wiem, że jesteś rodziną, więc nie obraź się. Skąd wiem, że nie zrobisz czegoś, aby wszystko przejąć? – zapytał Will.
Wujek J uśmiechnął się. – I w tym momencie wkraczam ja. Rick może wyznaczać różnych dyrektorów, ale ja mam nad tym władzę. Carlisle wyznaczył zarząd ludzi, którzy są ekspertami w swojej dziedzinie. Jeśli, któryś z nich będzie próbował coś spaprać, zwołam zebranie zarządu i po głosowaniu wyznaczymy innego CEO. Ale jeśli ceni swoje wsparcie – zachichotał – niczego nie zrobi, ponieważ odpalę bombę Sheila i to nie będzie ładna rzecz. Poza tym ciocia Sheila ma magistra z biznesu, więc również zna się na rzeczy – dokończył i mrugnął. – Możemy zawsze ją zatrudnić jako konsultanta albo twój tato i wujek mogą wyznaczyć jakiego chcą.
Mój syn zniżył głowę, mocno myśląc. Bella patrzyła na mnie zmartwiona. Potrząsnąłem głową i uśmiechnąłem się do niej. „Wszystko będzie dobrze", cicho ją zapewniłem. Przytaknęła i pogłaskała swój brzuszek.
– Papa? – Will powiedział po włosu. – Mi aiuterai?3
Westchnąłem. – Faro' tutto quello che posso. – Uśmiechnął się do mnie nieśmiało. –Non so molto di affari.4
Lo faremo insieme. Non preoccuparti 5– powiedział i odwrócił się, aby spojrzeć na Ricka.
Insieme6 – powiedziałem i przytaknąłem.
Will natychmiast skupił swój wzrok na Ricku, w nikłej próbie bycia przerażającym. – Jesteś rodziną, więc ci ufam. Oszukaj mnie raz – wstydź się, oszukaj mnie dwa razy – wstyd na mnie. Nie lubię się wstydzić. Nie daję drugiej szansy tym, którzy na to nie zasługują i ostatnie, ale nie najmniej ważne mam czarny pas, a mój dziadek wraz z tatą są w oddziale. Wiedzą jak ukryć ciało, jeśli to potrzebne bez zastania złapanym.
Wszyscy wybuchli śmiechem. – Jasne, że wiemy dzieciaku – powiedziałem.
Nie miało znaczenia czy to, co do tej pory usłyszałem, podobało mi się czy nie. To było coś, co mój syn, bratanek i bratanica i każdy kto zdecyduje się przyłączyć do naszej rodziny musi zrobić. Postaram się mu pomóc tak, jak będę mógł. Nie mam pojęcia jak, ale przynajmniej spróbuje.
Gdy Emmett i ja podpisaliśmy kilka dokumentów, mój brat i Rose wyszli. Ma i Charlie pomogli Belli pójść do naszej sypialni, a Willa nie mogłem nigdzie znaleźć. Moi kuzyni czekali na swojego ojca na dworze, gdyż wujek został z tyłu.
– Edwardzie, wiem że jest wiele do przemyślenia. Emmett i ty zajmujecie to samo miejsce w moim sercu, co moi synowie. Pomogę wam ze wszystkim, co potrzebujecie. Tylko dlatego, że podpisałeś kilka dokumentów nie to znaczy, że musisz wszystko wypełnić. Możemy jednak o tym porozmawiać innym razem, bo muszę iść. Jeśli zostawię twoją ciotkę jeszcze dłużej, będę spłukany – zachichotał.
– Muszę o tym dużo pomyśleć i poinformuje cię o naszej decyzji – powiedziałem i poklepałem go po plecach.
– Mam coś dla ciebie. Twój tato zostawił to, abym ci dał po jego śmierci – powiedział i podał mi szarą kopertę. – Był dobrym człowiekiem, Edwardzie, ale niestety zajęło mu sporo czasu przypomnienie o tym.
– Taa, był – wyszeptałem.
Gdy tylko wyszedł, poszedłem do salonu i nalałem sobie drinka. Usiadłem i umieściłem kopertę na stoliku do kawy. Nie wiedziałem czy chcę ją otworzyć, czy nie. Orzeźwiając się, położyłem szklankę, podniosłem kopertę i otworzyłem ją. Moje oczy zaświeciły się łzami, gdy ujrzałem niekończącą się liczbę obrazków, które dla niego namalowałem. Gapiłem się na nie, jeden za drugim, gdy przypominałem sobie każdy czas, gdy dawałem mu je. Do tego dnia on zachował je wszystkie. Ostatnia kartka papieru była złożona i zobaczyłem na niej napisane moje imię. Wziąłem głęboki oddech i otworzyłem ją.
Zawsze będę z tobą, nie zapomnij
Tylko spójrz przez ramię, będę tam.
Na zawsze mój mały mralarz,
Tato.
1 W oryginale jest ptainter.
2 Tekst piosenki Phila Collinsa – „Father to son". Piosenkę możecie pobrać z chomika.
3 Tato. Pomożesz mi?
4 Tak bardzo, jak będę mógł. Ponieważ nie mam żadnego pojęcia o biznesie.
5 Zrobimy to razem. Nie martw się.
6 Razem.
