Rozdział 21

beta: rodzynka_

– Przysięgam – jęknęła Bells i pomasowała brzuch. – Jednego dnia złamią mi żebra.

Zachichotałem i pocałowałem jej czoło. Tydzień temu weszła w trzydziesty siódmy tydzień ciąży i była ogromna. Mieliśmy dzisiaj iść na nasze cotygodniowe badanie USG, ale zostało ono zrobione dzień wcześniej, ponieważ jej lekarz wyjeżdżał. Will był podekscytowany widokiem chłopców. Nawet żartował o ich rozmiarze i jaki jest z nich dumny.

– Im robią się więksi to moją mniej przestrzeni – uśmiechnąłem się. – Po prostu chcę, aby już tutaj byli. – Zwinęła się bliżej mnie i westchnęła.

– Jeszcze trzy tygodnie, aniele, a potem niekończące się noce bezsenności. Musimy zacząć myśleć o imionach – powiedziała Bella.

– A co z wyborami Willa? – zapytałem.

– Powiedział, że nie poda imion. Chce najpierw zobaczyć chłopców, a potem zdecydować, co bardziej pasuje.

– Więc, gdzie tu jest problem?

– Problem jest, że szukał online więcej informacji o imieniu Dickens. Teraz to najgorsze imię na świecie. Kto chce być nazywany Dick albo Dickey? – jęczała.

Zacząłem się śmiać. – Wow, masz dużego fiuta, Dick.1

Bella uderzyła mnie w klatkę. – To jest po prostu okropne! Ugh! Żaden mój syn nie będzie nazywał się Dick – protestowała, a następnie krótko na mnie spojrzała i przygryzła wargę. – Właściwie o czymś myślałam i mogę mieć tylko nadzieję, że się zgodzisz.

– I co to jest? – zapytałem i pocałowałem ją w nos.

– Chcę nazwać jednego z synów po tobie – wyszeptała.

– Edward, ech? – powiedziałem i zmarszczyłem nos.

– Moglibyśmy nazywać go Eddie, aby uni… – powiedziała figlarnie, ale przerwałem jej.

– Po moim trupie – warknąłem żartobliwie i zaatakowałem jej szyję. Zachichotała i osunęła moją głowę.

– Kochanie, mógłbyś przynieś mi trochę ciasta serowego? Chłopcy są głodni – uśmiechnęła się. Uśmiechnąłem się i przytaknąłem.

– Wszystko do moich ukochanych. Chcesz coś do picia? – zapytałem, gdy zakładałem moje spodnie od piżamy.

– Co powiesz na czekoladę, którą zrobisz? – uśmiechnęła się.

Mrugnąłem i wyszedłem. Upewniłem się, że nie wydałem żadnego dźwięku wychodząc z pokoju, ponieważ było dopiero w pół do ósmej. Nie chciałem nikogo obudzić. Gdy miałem wyjść z małego korytarza zobaczyłem, że Will wychodzi ze swojego pokoju, sprawdzając czy nikogo nie ma. Widoczne było, że dopiero wstał. Co było bardziej widoczne?Fakt, że zakrywał swoje klejony mimo piżamą.

Może musiał siku.

Westchnąłem. Naprawdę będę musiał z nim porozmawiać. Kurwa, to będzie dziwaczne.

Gdy zniknął z pola widzenia poszedłem do kuchni i zacząłem przygotowywać czekoladę dla Belli. Zacząłem przeładowywać swoją głowę, jak mam zacząć tą rozmowę.

Synu porozmawiajmy o dziewczynkach i co jest ukryte pod ich spódniczkami.

– Nie – powiedziałem do siebie i potrząsnąłem głową.

„Może powinienem kupić mu magazyn pornograficzny", pomyślałem sobie.

– Będę chory – wyszeptałem z obrzydzeniem.

Synu, myślę, że już czas, abyś poznał kilka rzeczy. Między chłopcami i dziewczynkami są pewne podobieństwa jak dwa ramiona, dwie nogi, nos, usta i dwoje oczu. Ale czego możesz nie wiedzieć to to, że nasze strefy intymne się różnią.

– Jezu – powiedziałem i uderzyłem się w czoło.

Ustawiłem wszystko na tacy i udałem się z powrotem do Belli. Gdy przechodziłem koło pokoju Willa, słyszałem, że porusza się wokół i zamyka szafki, ale nie chciałem go niepokoić. Musiałem pomyśleć, jak ostrożnie do niego podjeść, ponieważ wiedziałem, że on tego nie zrobi. Westchnąłem i otworzyłem drzwi do naszej sypialni. Gdy ustawiłem tacę na kolanach Belli, spojrzała na mnie.

– Wydajesz się zaniepokojony. Co się dzieje? – zapytała.

Zmarszczyłem brwi i szarpnąłem za włosy. – Muszę porozmawiać z Willem i nie wiem, jak zacząć temat.

– I chodzi o?

– Męskie sprawy – mruknąłem.

Bella jęknęła. – Edward, on jest tylko chłopcem.

Przewróciłem oczami. – Nastoletni chłopak, który prawdopodobnie obudził się z… Spójrz, on ma już prawie czternaście lat, Bells. Rzeczy, um, dzieją się mu podczas snu i muszę mu wytłumaczyć, że to jest normalne.

Jej twarz była czerwona w kilka chwil, pociągnęła nosem, a potem otwarły się wrota narzekania. – On tak szybko dorasta – narzekała.

– Wiem, kochanie – powiedziałem.

– Teraz to Will, a w mgnieniu oka to będą chłopcy, a później wylecą roztwierając skrzydła i będziemy sami – płakała.

– Nie, jeśli będziemy mieć kilka munchkins po chłopcach – zachichotałem.

Bella podniosła głowę i spojrzała na mnie. – Jestem kobietą, Edwardzie, a nie królikiem!

– Nie kiedy pieprzymy się jak króliki, kochanie – uśmiechnąłem się.

Uderzyła mnie wierzchem dłoni w klatkę i pozwólcie, że wam coś powiem. Kiedy ktoś jest bez koszulki to gówno boli. – Dupek!

– Uh huh – uśmiechnąłem się i pocałowałem ją.

Piszczenie szafki na korytarzu złamało nasze zaklęcie. Wiedziałem, że to Will, więc wstałem. – Dlaczego nie zaczniesz jeść śniadania? Wrócę za chwilę. – Bella przytaknęła i wyszedłem z pokoju.

Will przeszukiwał szafkę, mrucząc do siebie. Przejechałem dłonią po włosach i oczyściłem gardło. – Wezmę to dla ciebie.

Lekko podskoczył i nagle podłoga stała się bardzo interesująca. Złapałem prześcieradło i ścisnąłem jego ramię. – Chodźmy – powiedziałem delikatnie.

Gdy weszliśmy do jego pokoju, zobaczyłem jego rozebrane łóżko i jeden kosz na pranie w rogu jego szafki nocnej. Usłyszałem, jak pociągnął nosem i spojrzałem na niego. Ponownie patrzył na ziemię. Kurwa, to będzie dziwaczne.

– Zrobię z jednej strony ty zrób z drugiej – powiedziałem i pokierowałem go. Przytaknął i bez spojrzenia na mnie podszedł do swojego boku. Kiedy ścieliliśmy jego łóżko, próbowałem znaleźć odpowiedni sposób, aby zacząć, ale nic nie przychodziło.

– Możesz na mnie spojrzeć, proszę? – zapytałem. Ponownie przytaknął i niechętnie podniósł głowę. Jego twarz była czerwona i spuchnięta tak jakby płakał, ale ponownie, nie wyglądał na zbytnio zasmuconego.

– Synu, musimy porozmawiać. Chodźmy um… uh… – wskazałem na łóżko, wskazując mu, aby usiadł. Zrobił to, a ja usiadłem koło niego. Przez krótką chwilę, żadne z nas niczego nie powiedziało. W zamian, Will gapił się na mnie, czekając, aż zacznę mówić. – Więc, po prostu chciałem z tobą porozmawiać o czymś ważnym.

– Dobrze.

– W swoim życiu dosięgniesz punktu, gdzie zaczniesz miewać pewne uczucia dla dziewczyn. Teraz, kiedy mężczyzna i kobieta darzą się wzajemnie tymi uczuciami, dzielą się pewnego rodzaju… uściskiem. – Złączyłem razem dłonie, złączając palce.

Naprawdę, Edwardzie? Specjalny uścisk?

– I czasami po tym uścisku, pojawia się dziecko. – Patrzyłem, jak jego oczy rozszerzają się. – I potem dowiadujesz się, że nie musisz ściskać się tak bardzo. – Odwróciłem głowę w bok, przypominając sobie wspomnienia. – Będziesz po prostu sam w domu, w ciemności ściskał siebie… myśląc o czasie, kiedy to dziewczyna zwykle posyłała ci spojrzenie do uścisku.

– Tato, czy to powinna być rozmowa o ptaszkach i pszczołach?

– Um, taa, cóż… żadnych ptaszków i pszczółek ponieważ, cóż jesteśmy ludźmi. I to się naprawdę nie kończy dobrze dla samców, prawda? Jednakże umrzeć z przyjemności może być dobrą sprawą. Wiem, jeśli to jest takie dobre…

– Tato… – narzekał Will.

Pociągnąłem za włosy i westchnąłem. – Spójrz, wiem, że to jest niekomfortowe, ale muszę to zrobić, dobrze?

– Tato, już wiem o tych sprawach – mruknął. – W szkole kilka lat temu mieliśmy trzy dni o okresie dojrzewania.

– Uczyli was w szkole o seksie, kiedy mieliście jedenaście lat? – zapytałem zszokowany.

– Nie – wyjaśnił przerażony. – Po prostu powiedzieli nam o zmianach w naszych ciałach, jakim będziemy musieli stawić czoło w nadchodzących latach. Byliśmy oddzieleni od dziewczyn.

Przygryzłem nerwowo kciuk. – Więc wiesz, co się tobie dzieje, prawda?

– Tak jakby. To czego nie łapię jest dlaczego, eh, dlaczego to się tak dzieje – zapytał, a jego twarz przybrała odcień tysiąca czerwieni.

Przymknąłem oczy i natychmiast rozmowa jaką Ma i Emmett dali mi prawie piętnaście lat temu wróciła mi w pamięci. Oboje byli bardzo spokojni i wyjaśnili mi wszystkie niezadane pytania jakie miałem. Może, jeśli spróbuje tego samego to będzie miej dziwne.

– Spróbuję ci to wytłumaczyć tak prosto, jak to możliwe, żebyś mógł to lepiej zrozumieć. Te właśnie różnice, jakie są między chłopcami i dziewczynkami. Nasze, um, na przykład strefy intymne. Chłopcy mają penisy, a dziewczynki eh, wagin, um, srom. Dziewczynki z natury dojrzewają dużo szybciej niż chłopcy. Każdego miesiąca ciało dziewczynek przygotowuje się samo, aby mieć dziecko, nawet jeśli ona nie planuje go mieć. Dziewczynka ma dwa jajniki i macicę. Każdego miesiąca jest produkowane jajeczko, które czeka na zapłodnienie. Kiedy do tego nie dochodzi, zaczyna się okres – próbowałem wyjaśnić.

Will spojrzał na mnie pusto. Może nie zmierzałem w odpowiednim kierunku, ale musiał znać różnice, jakie mają dziewczyny, aby lepiej zrozumieć swoje.

– Teraz, chłopcy nie miewają okresu – zachichotałem. – Oni mają erekcję. – Chłopcy mają spermę i produkują ją w jądrach. To, co tobie się stało jest całkowicie naturalną rzeczą. Dorastasz i gdy to się dzieje będzie zauważał różnice w swoim ciele. Zaczną ci rosnąć włosy na twarzy, klatce i um, niżej. Również zmienią się twoje uczucia w stosunku do dziewczyn. Kiedy chłopiec i dziewczynka lubią się po pewnym wieku ich działa reagują w określony sposób.

– J–jak co? – zapytał Will.

– Będziesz do niej przyciągany na przykład psychicznie i fizycznie. Dla wielu ludzi to tylko fizyczne, ale musisz wiedzieć, że właściwy sposób jest najpierw się poznać, a potem zobaczyć czy się do siebie pasuje. Nigdy nie nachodź dziewczyny tylko dlatego, że jest bombą. Seks z nią nie zrobi nic poza satysfakcją twojego ciała i potrzeb. A nie twoje emocje – powiedziałem prawdomównie.

– K–kiedy będę wiedział? – zapytał onieśmielony i spojrzał na ziemię.

Uśmiechnąłem się. – Kiedy będziesz gotowy, będziesz wiedział. Większość nastolatków zachowuje się tak, że to co myślą jest właściwe, a to właśnie nie jest. Widzisz twoja Ma…

– Tato, przysięgam, jeżeli będziesz gadał o seksie z Ma – zaczął, ale mu przerwałem.

– Zamknij się Will i daj mi dokończyć – zaśmiałem się. – Twoja Ma i ja byliśmy przyjaciółmi przez długi czas zanim – rozważyliśmy więcej. Spotkałem ją, gdy miałem prawie szesnaście lat i nie zaczął się spotkać, aż miałem prawie osiemnaście. Znałem jej wnętrze, dzieciaku. Wystarczyło, że spojrzałem w jej oczy i wiedziałem czego chce.

– Ja pewnego dnia też chcę – mruknął.

– I będziesz, ponieważ wierzę w ciebie – powiedziałem. – Zanim tu skończymy, chcę cię poprosić o pewne przysługi.

– Cokolwiek, tato – powiedział poważnie mój syn.

– Kiedy nadejdzie czas i poczujesz się gotowy na seks chcę, abyś był ostrożny i przez ostrożny chodzi mi, używaj zabezpieczenia. Jest tak wiele zagrożeń tej „strefy". Choroby przenoszone drogą płciową, ciąża. Nie chronisz tylko siebie, ale również swoją partnerkę, ponieważ błędy się zdarzają bez uświadomienia sobie tego. – Kiedy skończyłem, uświadomiłem sobie, co powiedziałem. Głupi skurwiel!

– Żałujesz, że mnie masz? – mruknął.

– Postradałeś zmysły, Will? – zapytałem naprawdę wkurzony. – Nigdy nie będę żałował, że cię mam. Nigdy nie będę żałował, że byłem z twoją Ma w ten sposób. On była, jest i zawsze będzie moim „tym". Pożądanie może sprawić, że czasami zapominasz. Zapomniałem i ty z tego wyszedłeś. Nie jesteś błędem, Will, ani twoi bracia. Jesteście darami – powiedziałem i pocałowałem czubek jego głowy.

– Dobrze – wyszeptał. – A następna rzecz?

– Jeśli potrzebujesz odpowiedzi dotyczących seksu nie wahaj się do mnie przyjść. Nie musisz być zawstydzony, ponieważ tak jak powiedziałem jest to coś naturalnego.

Przytaknął i uścisnął mnie w pasie. – Kocham cię, tato.

Nie wiedząc czemu jego wyznanie sprawiło, że moje oczy się zaszkliły. Tak szybko dorasta i chciałbym mieć z nim więcej czasu. Obudzę się pewnego dnia, a on wyjedzie do college'u, a później założy swoją własną rodzinę.

– Ja ciebie też, dzieciaku.

Przeczyścił gardło i spojrzał na mnie. – Skończyliśmy tutaj?

– Tak – uśmiechnąłem się.

– Dzięki Bogu – powiedział i wyszedł z pokoju.

Gdy zamierzałem wrócić do Belli, Will ponownie wszedł do pokoju i głośno zamknął drzwi. – Powiedziałeś, że mogę zapytać cię o wszystko, prawda? – zapytał poważnie.

Proszę, niech to nie będzie o masturbację… Proszę!

– Prawda – przytaknąłem.

– Nie chcę mieć innego nazwiska niż moi bracia. Skoro jesteś moim tatą to chcę być Cullenem – powiedział na jednym oddechu.

Gapiłem się na niego przez kilka chwil i bez wahania wstałem i mocno go przytuliłem. – Kurwa, tak! – powiedziałem głośno. Nie obchodziło mnie kto to usłyszy. – Tak!

I tak, wiedziałem, że to był czas.

Ж≈

– Pani Bello? – zapytała Julie.

– Tak, kochanie? – powiedziała Bella, odkładając gazetę.

– Mam kłopoty i muszę prosić panią o przysługę – powiedziała dziewczyna i zarumieniła się.

Bella odwróciła się i spojrzała na Willa. Zakaszlałem, aby przykryć mój śmiech. – Czy mój syn coś zrobił?

– Nie – Julie prawie krzyknęła. – Moja mama kocha pierścionki. Wczoraj, moja przyjaciółka i ja bawiłyśmy się pierścionkami i zgubiłam jeden. Kupiliśmy go z tatą w zeszłym roku na jej urodziny i będzie bardzo smutna, gdy dowie się, że go nie ma – kontynuowała i pociągnęła nosem. – Był srebrny z pięknym kryształem górskim i próbowałam go szukać, ale nie miałam zbyt wiele czasu, a tego ranka zabrała wszystkie do sklepu jubilerskiego mojego wujka do wyczyszczenia.

– Och,nie, kochanie. Nie bądź smutna. Chcesz, abym powiedziała Mary? – zapytała Bella.

– Nie. Um, chciałabym, aby pani pożyczyła mi swój jeden pierścionek na kilka godzin. Ma pani taki sam rozmiar jak moja mama, więc jeśli pożyczyłaby mi pani jeden, mogłabym pojechać z tatą i kupić jej dzisiaj taki sam. W ten sposób nie zauważy, że go brakuje – powiedziała i wytarła łzy. Cholera, była dobra.

– Will, zabierz swój tyłek do mojego pokoju i przynieś moją srebrną szkatułkę – zaleciła Bella i pocieszała Julie.

– Dziękuje, pani Bello – powiedziała i przytuliła ją. Spojrzała na mnie nad ramieniem Belli i mrugnęła do mnie. Mała gówniara. Nic dziwnego, że trzymała mojego syna za jaja.

– Proszę, Ma – powiedział Will i złapał dłoń Julie. – Przyniosę ci wodę – uśmiechnął się i pobiegli do kuchni.

Bella westchnęła. – Biedactwo, jest taka smutna.

– Wiem – powiedziałem i pocałowałem ją w usta. – Muszę iść. Obiecałem Willowi i Julie słodki popcorn.

– Oooch, przynieś mi czekoladowy, proszę – jęknęła i to poszło prosto do mojego fiuta.

Złapałem ją za ramiona i pocałowałem. Owinęła swoje ramiona wokół mojej szyi i pociągnęła wystarczająco za moje włosy, abym mógł pieprzyć ją na miejscu. Dotykała dłonią moje kroczę przez jeansy, sprawiając, że głośno jęknąłem.

– Jezu, Bells – dyszałem. – Co ty, do cholery, mi robisz? Nie mogę się tobą nasycić.

– Tak samo – uśmiechnęła się i odsunęła. – Chciałam dać ci tylko małe przypomnienie, abyś nie zapomniał o moim popcornie.

Głośno zaśmiałem się. – Taa, jasne. – Uśmiechnąłem się do niej i przejechałem palcami przez jej włosy. – Chcesz się zabawić? – zapytałem, a ona uśmiechnęła się w odpowiedzi. Tak dobrze ją znałem. – Hej, Will! Chodźcie tutaj, zanim zbezcześcicie naszą kuchnię!

Bella uderzyła mnie w tył głowy i mruknęła „dupek". Will wybiegł z kuchni z czerwoną twarzą, ciągnąc za sobą równie zażenowaną Julie.

Pocałowałem moją dziewczynę, złapałem kluczyki od samochodu i dzieciaki, wyszliśmy. Gdy byliśmy na zewnątrz przybiłem obojgu piątki. Zadzwoniłem do Ma i dałem jej znać, że Bella jest sama i powiedziała mi, że Charlie wraca do domu. Wiedziałem, że nic złego się nie stanie, ale wciąż. Była kobietą w zaawansowanej ciąży z tendencją do potykania się w powietrzu.

– Zaczniemy od Tiffaniego, dobra? – zapytałem. To była bezpieczna opcja. Oboje przytaknęli i dwadzieścia minut później weszliśmy do wykwintnego sklepu.

Mężczyzna podszedł do nas i od razu powiedziałem mu czego chcę, najpiękniejszy pierścionek zaręczynowy. Zaczął pokazywać nam różne próbki, zanim sięgnął i wyciągnął najlepsze jakie mieli.

– Ten – powiedział. – Nazywa się pierścionkiem dwóch pszczół. Osadzone w platynie z osiemnastokaratowym złotym akcentem, okrągły diament Tiffaniego w otoczce wspaniałych modnych kamieni przypominających pszczoły, tradycyjny symbol królestwa.

Wziąłem go do ręki, aby to sprawdzić. Podobał mi się i myślałem, że to jest coś, co również spodoba się Belli… jednakże w innym życiu. Był elegancki, ale to po prostu nie była Bella.

– Ile kosztuje? – zapytała Julie.

– Jaka słodka – powiedział sprzedawca i uśmiechnął się. – Teraz, młoda damo, to jest bardzo unikatowy kawałek tak, jak jego wybranka. Pamiętaj, że to jest pierścionek, który będzie zdobił jej palec na zawsze i będzie mogła na niego patrzeć każdego dnia.

– Cenę, proszę – ponownie zapytała Julie i skrzyżowała ręce na piersi.

– 97.000$ – powiedział, jakby to była najmniejsza rzecz ze wszystkiego.

– Jezu – mruknął Will, a Julie zbladła. Ja z drugiej strony, spojrzałem na niego i złapałem się krawędzi stołu, aby się ustabilizować.

– Za to? – zapytała zdumiona Julie. – Dzięki, ale nie – dokończyła i wyciągnęła telefon. – Chodźmy.

Podziękowałem sprzedawcy i upuściłem ten cholerny sklep, jakby się za mną paliło. Prawie sto tysięcy za pierścionek? Za takie pieniądze można kupić dom. Co ludzie myślą, kiedy tworzą te rzeczy? Nie widzą, co dzieje się z ekonomią na świecie?

– Wujku El? – zapytała Juls do telefonu. Natychmiast wydęła wargi. – Jestem twoją ulubioną dziewczyną, nie pamiętasz mnie? – Od razu uśmiechnęła się. – Wiem wujku i przepraszam. Zapomniałam o tym. Tylko wyślij ciocię Carmen po program, a ja go zainstaluję. A teraz potrzebuję przysługi. Przygotuj wszystkie wymarzone pierścionki i będę tam za pół godziny – przerwała, aby posłuchać, a Will uśmiechnął się do niej i potem mrugnął do mnie. – Nie – zachichotała i zarumieniła się. – To dla mamy Williego.

I znowu Willie. Jeśli kiedykolwiek zobaczy potwora w jego spodniach, nigdy go tak nie nazwie. Pomyślałem i zachichotałem.

– Człowieku – powiedziała i spojrzała na mnie, potrząsając głową. – Poszliśmy do Tiffaniego i jakiś koleś próbował nam sprzedać potworność za sto kawałków. Pierścionek zaręczynowy powinien być idealny, a mężczyzna powinien wiedzieć, który jest dla niej odpowiedni – narzekała. – Wiem! Kocham cię, niedługo tam będę – dokończyła i rozłączyła się.

Droga, pomimo że nie była długa, była w porządku. Dzieciaki cicho rozmawiały z tyłu, a ja myślałem jak to wszystko zrobić. Pomyślałem o pierwszym punkcie: znaleźć pierścionek i punkt drugi to oświadczyny. Will zasugerował, abym zrobił to w parku i zgodziłem się z nim. Pogoda była wyśmienita. Chciałem, aby moja Bella była dla mnie całością, jako moja żona, matka moich dzieci i moja bratnia dusza. Czy byłem tandetny? Taa, i gówno mnie to obchodziło!

– Dziecinko – zawołał mężczyzna w średnim wieku, kiedy weszliśmy do sklepu. Był mały i za rogiem. Miłość była w tym miejscu. Ma by się tutaj zakochała. Julie odwróciła się i pobiegła w kierunku mężczyzny. – Oczekiwałem, że będę cię częściej widział, skoro masz wolne w szkole.

– Wiem i przepraszam – powiedziała szczerze i mruknęła. – Byłam zajęta.

Odwrócił się i spojrzał na Willa, zwężając brwi, sprawił, że mój syn głośno przełknął. – Zajmujesz się moją dziewczynką, karzełku? Ponieważ przysięgam, jeśli nie, to nie dbam o to ile pasów masz, jesteś martwy.

– Po pierwsze, to są stopnie, mam jeden, zajmuję się nią i nie jestem karłem. Jestem wyższy od pana… z całym szacunkiem – powiedział spokojnie Will.

Mężczyzna zachichotał i spojrzał na mnie. – Nigdy nie będę w stanie go przestraszyć, prawda? – Potrząsnąłem głową i uśmiechnąłem się.

– Jestem Eleazar Brown, wujek Julie – powiedział i wyciągnął swoją dłoń.

– Edward Cullen, ojciec Willa. Miło mi cię poznać – powiedziałem, potrząsając jego ręką.

– A teraz, moja mała księżniczka domagała się, abym przygotował wymarzone pierścionki. Zapewne potrzebujesz jednego? – zapytał. Przytaknąłem. – Więc, chodź za mną.

Poszliśmy do rogu sklepu, gdzie była lada. Otworzył szufladę i wyciągnął jedną kasetkę ze złotymi pierścionkami.

– Oł, wujku – Julie prawie zgrzytała. – Wujku, powiedziałam ci: wymarzone pierścionki, a nie te diabelskie.

Eleazar odrzucił głowę do tyłu i zaczął się śmiać. Wyciągnął kolejną i umieścił ją przed nami. – Wiesz, że uwielbiam się z dobą droczyć, kochanie.

– Hmmm!

Dobrze na nie spojrzałem i wziąłem jednego, który miał diament w kształcie łzy i nic innego, prosty i elegancki. Uśmiechnąłem się i spojrzałem na Willa. – Co myślisz, dzieciaku?

Will westchnął. – Jest w porządku?

– Nie podoba ci się? – zapytałem zmieszany.

– Nie mam pojęcia o pierścionkach, tato – powiedział.

– Dziecko, nie pomagasz – mruknąłem.

– Jest zbyt prosty – nagle powiedziała Julie i przygryzła wnętrze swojego policzka. – Hmm – mruknęła i postukała w usta palcem. Przekręciła głowę na bok i nagle rozpromieniała. – Mam – uśmiechnęła się i pobiegła za czymś w sklepie.

Gdy czekaliśmy na dziewczynkę, kilka zdjęć w ramkach na ścianie przykuło moją uwagę. Jedno było rodzinę. Co mnie jednak zdziwiło to było jedno, gdzie dużo młodszy Eleazar był w kościele baptystów, gdy bardzo piękna kobieta stała dumnie obok niego, uśmiechając się.

– To moja Teodora Carmen – zaczął. – Moi rodzice emigrowali z Turcji do Stanów, kiedy byłem dzieckiem. Widzisz, oni chcieli ofiarować swoim dzieciom najlepsze życie, jakie rodzice mogą ci dać. Cała moja rodzina była bardzo religijna i będąc szczerym ja również, dopóki nie spotkałem jej. Matka Carmen, Thallia, była greczynką i również była religijna. Kiedy spotkała swojego męża, pochodzenia hiszpańskiego, nawrócił się dla niej i pobrali się. Nie sądziłem, że nasza religia będzie takim problemem, wiesz, inny kraj, inny sposób patrzenia na to. Było to ciężkie nawet tutaj. Muzułmanom etycznie nie wolno było poślubić tradycjonalnego chrześcijanina chyba, że jeden z nich zostanie nawrócony. Sprawy mogą być teraz inne, ale wciąż.

– Moi rodzice nie chcieli o tym nawet słyszeć. Albo ona zmieni religię albo muszę ją zostawić. Ojciec Julie był moim przyjacielem odkąd pamiętam. Jego rodzice znali sytuację od początku, przygarnęli mnie i w pewien sposób zaadoptowali. Zmieniłem moje wyznanie i imię dla niej i nigdy, nawet raz nie żałowałem mojej decyzji – kontynuował. – moi rodzice nie rozmawiali ze mną od dwudziestu sześciu lat. To bolało i wciąż boli, ale jestem do tego przyzwyczajony. To zdjęcie jest z mojego święcenia, a to – wskazał na inne – … jest z naszego ślubu, trzy godziny później.

– Masz jakieś rodzeństwo? – zapytałem.

– Tak. Murata i Deniz2. Są dwa i trzy lata młodsi ode mnie – uśmiechnął się i spojrzał na inne zdjęcie trójki dzieci. – To oni i ja.

– Masz przynajmniej z nimi kontakt?

Jego postawa zmieniła się i posmutniał. – Nie. Ostatni raz widziałem ich, kiedy czekali na mnie przed kościołem. Murat3 powiedział mi: „Serhan4, proszę. Nie rób tego, nie zatracaj się dla kobiety. Pamiętaj, co znaczy twoje imię." Smuci mnie to, ponieważ dorastaliśmy razem i myślałem, że lepiej mnie zrozumie, ale tego nie zrobił. Moja siostra nie powiedziała ani słowa, ale to była dla mnie wystarczająca odpowiedzieć, abym wiedział, że się zgadza.

– Bardzo mi przykro z tego powodu – mruknąłem.

– Mój przyjacielu, niech ci nie będzie z tego powodu przykro. Mam najlepszą żonę, jaką mężczyzna może mieć i piątkę dzieci, które bezwarunkowo kocham. Jeśli strata mojej rodziny była ceną jaką musiałem zapłacić za to życie, to cieszę się, że to zrobiłem – uśmiechnął się i poklepał mnie po ramieniu.

Głośny pisk przerwał naszą rozmowę. – Znalazłam go! – powiedziała Julie i przybiegła do mnie. – To jest idealny pierścionek dla panny Belli. Prosty, elegancki, w jej rozmiarze i taki unikatowy – dokończyła, uśmiechając się jak kot Cheshire.

Był złoty z delikatnymi świecącymi kamieniami dookoła obrączki i małym diamentem na środku. Gdy się nim poruszało, pojawiała się mała tęcza, która przypomniała uderzenia promieni światła. Był piękny i był dla niej idealny. Mały jęk, ledwo słyszalny opuścił moje usta, gdy fantazjowałem jak ona go nosi, symbolizujący nasze tymczasowe zjednoczenie, gdy czekamy do naszego ślubu. Całkowicie go pokochałem.

– I? – zapytała podekscytowana Julie.

– Jest idealny – wyszeptałem. – Całkowicie idealny dla mojej dziewczyny.

–Mówiłam ci – powiedziała triumfując.

– Bierzemy go – powiedziałem z szerokim uśmiechem.

Dzieciaki poszły i usiadły na małej kanapie, a ja cierpliwie czekałem na powrót Eleazara z pierścionkiem. Wysłałem szybką wiadomość do Ma, mówiąc jej, aby pomyślała o czymś na następny dzień, skoro cała rodzina wybiera się na piknik. Gdybyśmy byli młodzi zaplanowałbym coś bardziej ekstrawaganckiego i prywatnego, ale teraz nie. Chciałem, aby oni byli w to wliczeni. Wszyscy pomogli nam w jakiś sposób i to nie byłoby w porządku, gdyby przegapili takie wydarzenie.

– Zdecydowałeś się, jak się oświadczysz? – zapytała Julie, wyrywając mnie z zamyślenia.

– Nie, kochanie. Jednakże mam całą noc, aby to wymyślić – powiedziałem i zmierzwiłem jej włosy.

– Hmm – powiedziała.

– Co teraz? – uśmiechnąłem się. Była małym diabłem.

– Co powiesz na romantyczną kolację? – zasugerowała.

Potrząsnąłem głową. – Nie możesz mieć romantycznej kolacji w obecności całej rodziny.

Zmarszczyła brwi. – Ciężka sprawa.

Ж≈

Wszystko było załatwione. Will wiedział co robić, a reszta nie była podejrzliwa. Zastanawiałem się czy poprosić Charliego o zgodę i będąc szczerym byłem bardzo blisko zrobienia tego, ale Will mnie namówił.

Weź, tato. Wyobraź sobie tylko jego twarz, kiedy mówi nie. To byłoby epickie. Poza tym, jestem synem, a on jest jej ojcem. To mnie powinieneś zadać to pytanie…

Mały gówniarz. Każdy mówił, że jesteśmy podobni, ale mogłem zobaczyć w nim trochę Emmetta. Próbowałem wyobrazić sobie jakie byłoby nasze życie, gdybym był z nimi cały czas i nie mogłem. Może nasza relacja byłaby inna. Czasami, głęboko w sobie, dziękuję Bogu, że on…. Oni zostali zesłani do mnie, kiedy najbardziej potrzebowałem ratunku. Wiedziałem, że wcale nie jestem religijną osobą, ale wciąż odczuwałem silną potrzebę podziękowania Jemu.

Pociłem się całą drogę do parku. Moje dłonie trzęsły się, a moje serce podchodziło mi do gardła. Wiedziałem, jaka będzie jej odpowiedz. To było tak, od naszego pierwszego pocałunku… posmakowania jej. Wciąż jednak nie mogłem pozbierać się, aby myśleć, że jest mała możliwość, że powie nie. Będąc dzieckiem rozwiedzionych rodziców to może być dla niej traumą albo coś. Może ona nie wierzy w małżeństwo albo to, co mieliśmy było wystarczające. Jednakże nie dla mnie. Chciałem wszystkiego.

– Calmati, papà. Tutto sarà perfetto5 – powiedział Will z tylniego siedzenia.

– Co wam mówiłam o włoskim? – warknęła Bella.

– Przepraszam Ma – zaczął Will. – Tato po prostu martwi się o dzieci i ciebie. – Spojrzałem na niego. Dlaczego, do cholery, to powiedział?

– Edwardzie, wszystko jest w porządku. Nie musisz się martwić – powiedziała i pocałowała moją dłoń.

– Derek powiedział, że czasami bliźniaki mogą się urodzić wcześniej – mruknąłem.

– I, jeśli się urodzą, wszystko będzie z nimi dobrze, skarbie.

– Dobrze – westchnąłem i spojrzałem na mojego syna we wstecznym lusterki. Uśmiechał się.

Znaleźliśmy miłe miejsce, które miało marmurowy stół i ławki po obu stronach. Ma i Rose ustawiły wszystko, kiedy my patrzyliśmy jak Will gra z Sunnym. Charlie i Emmett trzymali dzieciaki, a Alice wraz z Jasperem i małą Rachel mieli wkrótce przyjechać.

– Powinniśmy mieć kolejnego psa – nagle powiedziałem.

Bella zaczęła się śmiać. – Niech zobaczę: mamy nastoletniego syna, psa, twoją mamę i mojego tatę – kontynuowała. Dzięki za przypomnienie mi o naszych rodzicach, kochanie. Pomyślałem. – Twoją pracę, piekarnię Ma, która zajmuje sporo jej czasu. O czymś jeszcze zapominam? – powiedziała i stuknęła palcem w usta. – Och, i bliźniaki – uśmiechnęła się, a potem spojrzała na mnie. – Edwardzie, postradałeś zmysły? Kto wyszkoli szczeniaka?

– My to zrobimy. Dalej, kochanie. Spójrz na Sunnego. Czy nie byłoby miło mieć kogoś do zabawy, kiedy my będziemy zajęci dziećmi? Wpadnie w depresję i zaufaj mi, kiedy mówię, że one wpadają w depresje. Przytrafiło się to Marcusowi, kiedy Lucy urodziła ich syna – powiedziałem. Uznałem to za mały wstęp. – Marcus wyprowadzał go na codzienne spacery, spędzał z nim czas, aby pokazać mu, że mu zależy. Przynajmniej z nowym szczeniakiem miałby co robić.

Jej oczy złagodniały, gdy patrzyła na Sunnego, a wtedy jęknęła i wygięła plecy. – Jezu – syknęła. – Jakby moje żebra nie były wystarczające, teraz postanowiły zaatakować moje plecy.

Potarłem delikatnie jej plecy, a Ma ogłosiła, że wszystko jest gotowe i zaczęliśmy jeść. Przez moje nerwy, ledwo tknąłem moje jedzenie. Pierścionek wypalał moją kieszeń, a moja klatka była ściśnięta.

Dorośnij, dupku! Zamierzasz poprosić kobietę, aby cię poślubiła i nic innego!

Will wytarł usta, wstał i podszedł do Belli. Wstałem, aby pozwolić mu usiąść obok niej i odwróciłem ją do niego. Stałem zaraz obok niej i patrzyłem na jej plecy.

– Ma, chcę to teraz zrobić – wyszeptał. – Po prostu patrz na mnie, dobrze?

– Dobrze, kochanie – uśmiechnęła się i pocałowała jego policzek.

– Tato? – zawołał Will, nie patrząc na mnie. – Chcę cię o coś zapytać.

– Śmiało Will – powiedziałem i oczyściłem gardło.

– Wiesz, że kiedy chłopcy tutaj będą, będziemy mieć problem, prawda?

– Jaki problem? – głupio zapytałem w marnej próbie zagrania mojej roli.

– Problemem – powiedział poważnie – jest, że chłopcy będą mieli inne nazwisko. Oni będą Cullenami, a ja będę Swan – przerwał. Uśmiechnąłem się, gdy Bella ścisnęła jego dłoń w swoich, nie spuszczając z niego wzroku. – Kiedy oni będą starsi zaczną zadawać pytania, dlaczego mam inne nazwisko, skoro jesteś moim tatą.

– Więc? – zapytałem głupkowato.

– Esme, czy ty go upuściłaś na głowę? – zapytała Rosalie. – Przysięgam, czasami jest taki głupi!

Charlie złożył swoje dłonie na piersi i zmrużył na mnie oczy. Ma gapiła się, a Emmett spojrzał w moje oczy, aby tylko się uśmiechnąć. Skurwiel wiedział. Głupia wieź bliźniaków. Alice z drugiej strony była trzymana przez Texa, aby zapobiec jej rzuceniu się na mnie.

– Kontynuuj, Will – powiedziała Bella.

Wziął głęboki oddech i krótko na mnie spojrzał. – Więc, też chcę być Cullenem.

Nastała martwa cisza. Sięgnąłem do tylnej kieszeni i wyciągnąłem pierścionek, trzymając go za sobą. Pokręciłem głową. – Nie?

– Co? – zapiszczała Ma.

– Ty skurwielu! – syknęła Rosalie.

– Palant! – krzyknęła Alice i próbowała uwolnić się z uścisku Jaspera.

Z drugiej strony Charlie był gotowy, aby mieć tętniaka. Ramiona Belli trzęsły się, a Will bardzo starał się nie uśmiechać. Bella wstała i odwróciła się do mnie, czułem jak tysiące noży i brzytw przecina moją skórę.

– Coś ty, do cholery, powiedział? – powiedziała poważnym tonem. Kurwa, była wkurwiona.

Wzruszyłem ramionami. – Powiedziałem nie.

– I dlaczego tak? – warknęła.

– Usiądź, Bello – powiedziałem i uniosłem dłoń, aby jej pomóc.

– Nie dotykaj mnie – powiedziała z obrzydzeniem, usiadła i zakryła twarz dłońmi. To był czas, który sprawiał, że żyłka na jej czole mogła pęknąć.

– Will, chcesz wiedzieć dlaczego odpowiedź brzmi nie, synu?

– Och, tak – zaśmiał się.

Uklęknąłem i spojrzałem na Belle. – Ponieważ twoja Ma wciąż sama będzie Swan.

Bella podniosła głowę i spojrzała na mnie z rozszerzonymi pełnymi łez oczami. Uśmiechnąłem się do niej. Otworzyłem pudełeczko i pokazałem jej pierścionek.

– O mój Boże – Ma, Rosalie i Alice jęknęły w tym samym czasie.

– Isabello Marie Swan, kocham cię odkąd skończyłem szesnaście lat. Nie ma słów, aby wyrazić, jak czuję się za każdym razem, budząc się z tobą w moim ramionach. Przeszliśmy przez ciężkie gówno i wciąż udało nam się to ułożyć. Dałaś mi syna, którego kocham bardziej niż moje życie i oczekujemy jeszcze dwóch, którzy sprawią, że nasza rodzina będzie większa i silniejsza. Kocham cię tak bardzo, że czasami to boli, ale nie mogę sprawić, że będę tego żałował, ponieważ nie chcę. Więc proszę, czy uczynisz mnie najszczęśliwszym mężczyzną przez zostanie moją żoną? Wyjdziesz za mnie?

Nikt nawet nie odważył się oddychać. Mój syn promieniał, Ma płakała, a cała reszta po prostu na nas patrzyła. Bella nie powiedziała ani słowa. Po prostu patrzyła na pierścionek ze zmarszczonymi brwiami i w mojej książce to nie było dobre.

– Ma? – zawołał Will i szturchnął ją ramieniem. – Nic nie powiesz? – Wszystko, co robiła to patrzyła na pierścionek i z powrotem na mnie, przeżuwając gumę.

– Jeśli nie podoba ci się pierścionek możemy go wymienić – powiedziałem spokojnie, ale w środku już płakałem.

Westchnęła i wstała. – Boże Edwardzie, to nie to – wyszeptała i potarła czoło.

– Więc co? – powiedziałem przez zęby. Odrzucała mnie. Pociągnęła nosem i obniżyła głowę.

– Devo dire qualcosa?6 – zapytał Will.

– Nie – wyszeptałem i w końcu pozwoliłem spaść łzą. Wytarłem je szybko, odwróciłem się plecami i nagle usłyszałem chichot. Rozpoznałbym ten chichot wśród miliona innych, ale nie odwróciłem się. Poczułem delikatnie stukanie w moje ramie i strząsnąłem je. A potem kolejne i kolejne.

– Co Bell… – zacząłem i zamknąłem usta na widok przede mną. Uśmiechała się szeroko, wyciągając palce swojej lewej ręki do mnie. Złapałem ją i natychmiast skoczyła na mnie, przewracając nas oboje na ziemię.

Zderzyła swoje usta z moimi, a ja odpowiedziałem tak ochoczo, jak ona. Nasze języki walczyły w naszych ustach, a to wciąż nie było wystarczające. To nigdy nie będzie wystarczające, kiedy o nią chodzi.

– Ty wiedźmo – wyszeptałem do jej ucha, uśmiechając się jak głupek. – Masz tak przerąbane, kiedy wrócimy do domu.

– Uh huh – uśmiechnęła się. Zacząłem ją gilgotać i błagała o łaskę.

– Kocham cię – powiedziałem i uśmiechnąłem się do niej.

– Wiem – westchnęła i przyłożyła swoje czoło do mojego. – Mamy tak wiele do zaplanowania, ale najpierw muszę wymyślić jak wstać – zażartowała.

Charlie podszedł pomóc Belli wstać, a gdy wstała poczułem coś ciepłego na moich spodniach. Spojrzałem na dół i byłem mokry, ale tak samo jak spodnie Belli. – B–Bella? – wyjąkałem z szeroko otwartymi oczami. To zdecydowanie nie było dobre!

Mocno przymknęła oczy, jęknęła i zaczęła robić wdechy i wydechy. Wszystko stało się tak szybko. Will pobiegł do auta, a ja zaraz za nim, niosąc Bellę w ramionach. Zacząłem jechać jak szalony, podczas gdy Will wrzeszczał przez okno na skurwieli, żeby zeszli z drogi. Skórcze Belli nie były bliskie, ale kiedy je miała były silne.

Zanim dojechaliśmy do szpitala, trzydzieści minut później, Derek czekał przy recepcji. Zawieźli Bellę dalej, a ja zostałem, ponieważ musiałem uzupełnić jakieś papiery. Kiedy skończyłem, podszedłem do pokoju i zobaczyłem, że ona już jest podłączona do kroplówki, maszyny mierzącej ciśnienie i CTG. Usiadłem na krześle obok Willa i pocałowałem jej dłoń.

– Przeraziłaś mnie – powiedziałem ochryple.

Jęknęła i pokręciła się na łóżku. – Rodzę, Edwardzie, a nie umieram.

Drzwi się otworzyły i Derek wszedł do środka. – Pomyślałem, że może ci się to przydać – uśmiechnął się i wręczył mi komplet fartuchów.

– Dziękuję – powiedziałem. – Jak się mają sprawy?

– To będzie szybkie. Już ma rozwarcie na pięć centymetrów, więc wszystko, co musimy to trochę poczekać. Chłopcy walczą, który z nich ma wyjść pierwszy. Bicie serc jest szybkie i głośne, więc oczekuję, jak to mówimy czystej pracy – powiedział i sprawdził CTG. – Wrócę za niedługo, aby sprawdzić postępy, dobrze? Jeśli myślisz, że nie zniesiesz bólu, porozmawiamy o cesarce – powiedział, a po tym jak Bella przytaknęła, wyszedł.

Szybko pośpieszyłem do łazienki, umyłem się i ubrałem. Oparłem moje czoło o drzwi i zacząłem głęboko oddychać. To jest to. Nasi chłopcy nadchodzą i byłem śmiertelnie przerażony. Chodziłem z nią na zajęcia do szkoły rodzenia. To była prawdziwa sprawa i było całkiem inne niż tylko ćwiczenia.

Otworzyłem drzwi i napotkałem spojrzenie Willa. Jego oczy są rozszerzone, a biedny dzieciak był blady jak prześcieradło. Też jestem przerażony, Will. Pomyślałem sobie. Przesunąłem krzesło na drugą stronę łóżka i usiadłem. Bella spojrzała na mnie i uśmiechnęła się, gdy nadciągnął kolejny skurcz. Mocno złapała moją rękę, jednakże nawet ten nacisk był wystarczający, aby spowodować uszkodzenie, nie wydała z siebie ani jednego dźwięku.

– Wdech i wydech, kochanie – wyszeptałem do niej. – Wdech i wydech.

– Edwardzie? – dyszała.

– Tak, kochanie – powiedziałem. – Chcesz trochę wody?

– Chcę, żebyś się zamknął! Jezu – syknęła i warknęła.

Will wziął małą ściereczkę i przetarł nią moją twarz. Jego twarz była świecąca, czerwona i uwierzcie mi, kiedy powiem, że to nie było z zażenowania. Był zły. Ma i Charlie weszli do środka i położyli walizkę na podłodze. Tak jakby nikogo innego nie było w pokoju, Ma poszła prosto do Belli.

– Dobrze się czujesz dziecinko? – zapytał Charlie i zmęczony, uśmiechnął się.

– Tak, tato – powiedziała i westchnęła. Gapiła się w jego oczy tak, jakby komunikowali się, a Charlie przytaknął.

– Chłopcy, chodźmy się czegoś napić – zasugerował i poklepał Willa po plecach.

– Nigdzie nie idę – powiedział Will.

– Will, dziecko, przyniesiesz mi trochę lodu? – zapytała Bella.

Przytaknął i wstał. Pocałowałem ją delikatnie w usta, wyszeptałem, jak mocno ją kocham i poszedłem za resztą. Szliśmy w ciszy dopóki nie doszliśmy do kafeterii. Usiadłem, a Charlie poszedł z Willem zamówić. Miałem zostać ojcem i pieprzyć moje życie, jeśli byłem gotowy. Szeryf powrócił, ale był sam. Położył przede mną kawę, a ja rozejrzałem się dookoła, aby znaleźć mojego syna, ale nigdzie go nie było.

– Wziął lód dla Belli i jeśli się nie mylę, nie wróci – powiedział i wziął łyk kawy. – W tej chwili jesteś na jego liście gówna – zachichotał.

– Co? Dlaczego? – jęknąłem.

– Myśli, że jesteś odpowiedzialny za stan Belli – powiedział.

– Jestem – mruknąłem.

– Ostatnim razem, gdy sprawdzałem nie narzekała na to, wiesz – powiedział prawie natychmiast, patrząc przez okno. – Poza tym poród dziecka boli i on to wie. Nie musi być w tym wypadku dupkiem.

– Powinienem z nim porozmawiać.

– Myślę, że powinieneś pozwolić mu przyjść do siebie. Jest prawie nastolatkiem, Edwardzie. Ma prawo być kapryśny – powiedział i poklepał mnie po plecach. – Więc, jesteś gotowy?

Spojrzałem na niego, jakby urosła mu kolejna głowa. – Jesteś poważny, Szeryfie? Prawie narobiłem w gacie ze strachu, ale jestem podniecony tym, że w końcu będą tutaj.

– Wiem – uśmiechnął się. – Czułem to samo, kiedy Renee rodziła.

Potrząsnąłem głową. – Nie sądzę, że mogę tam być, Charlie – wyszeptałem i potrząsnąłem moją drżącą dłonią. – Nie sądzę, że mogę oglądać ją w tak wielkim bólu.

– Spójrz na mnie – domagał się. – Pójdziesz tam synu, słyszysz mnie? Ona będzie cię potrzebować bardziej niż kiedykolwiek! Nie potrafisz sobie wyobrazić, jakie ciężkie to było dla niej, gdy nie miała cię przy sobie przy narodzinach Willa. Wiem, że się boisz, ale wiem, że nie chcesz, aby ona czuła się zraniona. Oboje stworzyliście te dzieci i niech mnie szlak, jeśli pozwolę ci nie być tam, kiedy otworzą swoje oczy po raz pierwszy!

Zamknąłem oczy i nic nie powiedziałem. Miał rację. Bella mnie potrzebowała, a ja zachowywałem się jak cholerne dziecko. Muszę się zebrać i to szybko. – Teraz, pójdę kupić ci kanapkę, a ty ją całą zjesz. Nie wiemy, jak długo to zajmie.

Mój umysł skupił się na Belli i modliłem się do kogokolwiek, kto jest tam na górze, aby ona i moi chłopcy byli bezpieczni. Jezu! Nie było mowy, że nie pocałuję podłogi podczas porodu przez tą całą krew i płyny. Co z pępowinami? Czy ja w ogóle chcę je przeciąć? Co, jeśli nie zrobię tego w odpowiedni sposób i zranię dzieci?

Znajdziesz siłę, powiedział głos w mojej głowie. Nigdy nie zrobisz nic, aby ich skrzywdzić.

Charlie poszedł wkrótce po tym, jak przyniósł mi jedzenie i zostawił mnie samego. Jadłem w ślimaczym tempie: gryz, przeżuwanie, połknięcie. Dziesięć minut później, skończyłem. Podniosłem głowę i zobaczyłem, że na miejscu Charliego siedzi Will ze spuszczoną głową.

– Wyjdźmy na dwór na chwilę – wyszeptałem, a on przytaknął.

To był bardzo ciepły dzień, usiedliśmy na ławce na dworze, gdzie słońce było na wprost nas. Zapaliłem papierosa i ciężko wypuściłem dym. Wiedziałem, że muszę rzucić to gówno, ale nie chciałem. W chwilach takiego samego napięcia, które zawsze będzie za rogiem, zdecydowanie będę potrzebował jednego papierosa. Dzięki Bogu, Bella jest wyrozumiała i nie pieprzy mi o tym. Oczywiście, nigdy nie dałem jej do tego powodu. Próbowałem rzucić, ale bądźmy szczerzy, kiedy nie chcesz, nie ma nic co mógłbyś zrobić.

Płacz szczęścia mężczyzny wyciągnął mnie z moich szalonych myśli. Płakał przez telefon, mówiąc, że został ojcem pięknej dziewczynki, która jest kopią jego i przysięga, że uśmiechnęła się do niego, kiedy po raz pierwszy ją trzymał. Wierzcie lub nie, to wyznanie sprawiło, że moje oczy stały się wilgotne. Sam miałem zostać ojcem po raz drugi i trzeci i, kurwa, siedziałem na tej brzydkiej ławce, zamiast być z moją dziewczyną. Kurwa!

Nagle wstałem i wyrzuciłem papierosa. Will wstał, nie mówiąc ani słowa i stał obok mnie. – Przepraszam – wyszeptał.

Zmarszczyłem brwi. – Za co?

– Że wcześniej byłem dupkiem. Wiem, że dziadek ci powiedział. Po prostu nienawidzę tego, kiedy ją boli.

Westchnąłem i pocałowałem czubek jego głowy. – Wiem, ale to jest nieuniknione. Nie myśl, że jestem z tego powodu szczęśliwy.

– Nie zamierzam narazić na coś takiego żadnej dziewczyny.

Zdecydowałem trochę rozluźnić nastrój, więc zachichotałem. – Najpierw musisz uprawiać seks. Zabezpiecz się i nic się nie stanie.

Spojrzał na mnie przerażony, zbladł w sekundę. – Poważnie, tato? Mówisz o tym, teraz?

Odchyliłem głowę do tyłu i zacząłem z całego serca śmiać się, zanim łzy nie płynęły po moich policzkach. – Chodź, mistrzu. Idziemy i poczekamy z innymi na nadejście chłopców.

Parsknął. – Ostatnim razem jak sprawdzałem, to ja będę czekał na zewnątrz, gdy ty będziesz z Ma. I to przypomina mi wiadomość, którą miałem ci przekazać od Ma.

– Co to? – zapytałem, gdy wołałem windę.

– Powiedz swojemu ojcu, aby przytaszczył tu swoją dupę!

I to było to, kiedy wiedziałem, że mam przerąbane.

Ж≈

– Dobrze, Bello, odpręż się – powiedział Derek i uśmiechnął się. – Kiedy kolejne nadejdą…

– Do cholery, wiem co mam robić, kiedy następne nadejdę. Jezu! – syknęła Bella, ciężko dysząc.

Wszystko, co zrobiłem to tylko siedzenie obok niej, całując jej skroń co chwilę i przełykając cierpienie zmiażdżonych palców, co dwie minuty. Wszystko, czego się nauczyłem podczas szkoły rodzenia, odeszło. Moje serce było w moich ustach, a głowa mi waliłam. Chciałbym móc w jakiś sposób zabrać od niej ten ból. To było takie frustrujące.

– Tak dobrze ci idzie, kochanie – wyszeptałem do jej ucha.

– Pieprz się, Edwardzie! – warknęła, gdy nadszedł kolejny skurcz. – Ty mi to zrobiłeś!

Ścisnąłem jej dłoń mówiąc jej cicho, żeby robiła i mówiła cokolwiek zechce. Przeklinanie nie miało znaczenie, gdy wiedziałem, że to nadchodziło. Wciąż parła i parła. Mogła lub nie w pewnym momencie pierdnąć. Również do tego byłem przyzwyczajony. Ciąża powoduje wiele gazów. Wiele!

– Przynieść mi coś do picia – mruknęła i zaczęła płakać.

–Przykro mi, Bello. Widać główkę. Nie mogę tego zrobić – powiedział Derek. – Przy następnym parciu główka wyjdzie. Edwardzie, chodź i zobacz.

Czy chciałem zobaczyć? Nie! Jednakże wstałem i pochyliłem się między nogami Belli i o Mój Boże! Moje oczy rozszerzyły się i głośno jęknąłem.

– Co? Edwardzie? – zawołała szalenie Bella. – Czy wszystko w porządku?

Czy to było przerażające? Kurwa, tak! Jezu, jak to wraca do normalności? Jak długo zajmie, aż wróci do normalności? Dobry Boże!

– Edwardzie! – zawołała z niepokojem.

Zamknąłem oczy i delikatnie potrząsnąłem głową. Wtedy odwróciłem się do niej i uśmiechnąłem. – Jeśli się nie mylę przez krew i wszystko będzie miał moje włosy. – Bella wybuchła płaczem, skandując jak bardzo mnie kocha. I wiedziałem, że kocha mnie tak bardzo jak ja ją.

– Bello, kiedy nadejdzie kolejny skurcz, przyj tak mocno jak potrafisz – poinstruował doktorek.

– Prę – powiedziała przez zaciśnięte zęby. – O Boże! Dupku, dotknij mnie ponownie i jesteś martwy – warknęła do mnie.

Byłem w szoku, zanim usłyszałem przenikliwy płacz i wszystko inne wokół mnie wyparowało. Wszystko, co widziałem to piękne dziecko, które zostało ułożone na brzuszku Belli. Szloch opuścił moje usta i zacząłem płakać. To była najwspanialsza rzecz na całym świecie. Stworzyliśmy to piękne dziecko, trochę małe, ale cholernie piękne. Otworzył swoje oczka, a Bella jęknęła na ten widok, były stalowo szare. Był boski.

– Czy tatuś uczyni honory? – zapytał Derek I wyciągnął jakieś dziwne nożyczki.

– Ech – było moją błyskotliwą odpowiedzią.

– Nie martw się. Nic nie poczuje. Pępowina jest nieunerwiona. Dalej – nalegał.

Pępowina była odcięta, a ja zwróciłem moją uwagę na Belli i naszego syna. Tysiące rzeczy przebiegało przez moje myśli: jakie powie pierwsze słowo, jego pierwsze kroki, pierwszy raz, gdy spróbuje uderzyć piłkę, jego pierwsza lekcja pianina. Mój chłopak nauczy się grać na pianinie albo cokolwiek zechce. Wszystko, co będzie chciał.

– Jest taki piękny – zapłakała Bella z wielkim uśmiechem

Wytarłem jej łzy i pocałowałem ją w usta. – Wygląda jak ty – drażniłem się.

Tak jakby parsknęła i zaśmiała się. – Jest twoją kopią. Te oczy zmienią się w zielone. Zapamiętaj moje słowa – powiedziała i westchnęła.

Pielęgniarka wzięła mojego syna, mówiąc, że on musi zostać umyty i sprawdzony przez pediatrę. Ścisnąłem dłoń Belli, z głupkowatym uśmiechem na twarzy. Szczęście, jakie nigdy nie zostanie wyrażone.

– Przepraszam – wyszeptała moja dziewczyna.

– Za co? – zapytałem zdumiony.

– Za przeklinanie na ciebie. Nie chciałam tego. Kiedy rodziłam Willa podali mi znieczulenie wewnątrzoponowe, więc nic nie czułam.

– Bells, nie bądź niedorzeczna. Możesz do mnie mówić cokolwiek zechcesz – uśmiechnąłem się. – Poza tym – kontynuowałem, szepcząc jej do ucha. – To było bardzo gorące. Ty przeklinająca i w ogóle.

Uniosła na mnie brwi i natychmiast zesztywniała i zaczęła przeć. – O Boże! Derek, on nadchodzi! – wrzasnęła i chwyciła moją dłoń w śmiertelnym uścisku.

– Zaczynamy – powiedział radośnie. Pieprzeni doktorzy! – Prawie wyszedł za jednym razem, Bello. Kilka dobrych parć i gotowe.

– O, kurwa – zapłakała. – Muszę przeć.

Uśmiechnąłem się promienie. Prawie skończone. Jeszcze kilka parć i będzie koniec.

– Daj mi jedno dobre parcie, Bello – poinstruował doktorek. – Wyjdzie główka.

– Dobrze – powiedziała i krzyczała z całej siły.

– Stop.

– Muszę przeć! – krzyczała.

– A ja musze odciąć pępowinę. Zaplątała się wokół jego szyi – powiedział spokojnie.

Gdy spojrzałem między jej nogi, uświadomiłem sobie jaki popełniłem błąd. Nie powinienem był tego robić. Jego główka była trochę fioletowa. Nie dostawał wystarczająco tlenu. Moje oczy zaczęły świecić od łez, gdy spojrzałem na mojego syna.

Proszę, niech z nim wszystko będzie dobrze. Modliłem się, gdy patrzyłem na pracę lekarza. Cała procedura nie trwała więcej niż minutę, ale każda sekunda wydawała się rokiem.

– Idealnie – powiedział.

Zwróciłem swoją uwagę z powrotem na twarz Belli, która była czerwona od powstrzymywania siebie. Pocałowałem jej dłoń, a ona spojrzała na mnie. – Prawie tutaj jest.

– Edwardzie, zamknij się albo przysięgam na wszystko, że możesz nie dożyć kolejnej godziny – warknęła i ponownie krzyczała. – Muszę przeć!

Nie uświadomiłem sobie, że powstrzymuję swój oddech, zanim Bella głośno nie odetchnęła. Odrzuciła głowę na poduszkę i najsłodszy płacz wypełnił pokój. Zacząłem się śmiać i płakać w tej samej chwili, gdy Derek umieścił naszego drugiego aniołka w naszych ramionach. Wyglądał, jak jego drugi duży brat. Delikatny płaszczyk brązu pokrywał jego główkę, a jego oczy były dokładnie tak samo szare. Był jednak trochę mniejszy, ale tego można było się spodziewać. Miałem tylko nadzieję, że nie spędzi za dużo czasu w inkubatorze. Chciałem, aby moja rodzina była w komplecie tak szybko, jak to możliwe.

–Witaj, dziecinko – zapłakała Bella. – Jestem twoją mama, a ten boski mężczyzna jest twoim tatą. – Zachichotałem. – Co? – uśmiechnęła się.

– Właściwie jego dupkowaty ojciec – powiedziałem i mrugnąłem do niej.

Bella zmarszczyła się, a jej dolna warga zaczęła się trząść. – Przepraszam.

Nie przejmując się tymi ludźmi dookoła nas, pochyliłem się i wcisnąłem mój język do jej ust. Skoro nie rozumiała, że nie miałem nic przeciwko to następnym możliwym sposobem było pokazanie jej. Pocałowałem ją z całych sił, głaszcząc jej policzek jedną ręką, a drugą przytulając nasze dziecko. Są moim życiem i nie interesuje mnie nic innego. Zawsze będą dla mnie pierwsi, nie ważne co.

– Umyjmy tego małego chłopca i przedstawmy go reszcie rodziny, możemy? – zapytała pielęgniarka.

Oboje przytaknęliśmy, a ona poprosiła, abym z nią poszedł. Derek i pielęgniarka zaczęli pracować nad Bellą, a ja poszedłem za drugą. Umieściła dziecko na stoliku do przebierania i podniosła pierwszego. – Proszę. Potrzymaj go, kiedy ja będę myła tego chłopca i pediatra go przebada.

Wziąłem go w ramiona i usiadłem na pobliskim krześle. Był piękny z różowymi pucołowatymi policzkami. Patrzył dookoła, pochłaniając rozmazane obrazy, które widział i za każdym razem, gdy usłyszał jakiś dźwięk skupiał się na tym skąd on pochodzi. Kiedy te jego oczy spojrzały na mnie, ponownie się rozpłakałem. W tej chwili byłem pewien, że będę dużo płakać. To było tak, jakby widział w środku moją duszę. Podniosłem lekko moje dłonie i pocałowałem jego czoło, wdychając jego bawełniany zapach.

–Witaj synu – wyszeptałem. – Jestem twoim tatą i witaj na tym świecie. Bardzo cię kocham.

Ж≈

Will stał przed oknem, gdzie trzymali dzieci. Dziecko numer jeden było tutaj, podczas gdy dziecko numer dwa było na oddziale intensywnej terapii. Doktor Ridgeley chciał, aby przez kilka dni w celach zapobiegawczych był w inkubatorze. Naprawdę nic złego z nim nie było, ale od małej trudności oddechowej i jego wagi, gdyż urodził się prawie dwa funty lżejszy niż jego brat. Wciąż nie znaliśmy imion. Mój chłopak odmówił ujawnienia ich, zanim drugi braciszek będzie w porządku. To był taki rodzaj paktu między nimi.

Mogę go przez chwilę potrzymać? – zapytał zawstydzony Will pielęgniarkę.

Jasne, kochanie. Tylko bądź ostrożny z rurką od jedzenia, dobrze?

Will przytaknął i usiadł na krześle obok inkubatora. Pielęgniarka wyciągnęła dziecko z maszyny i delikatnie poruszając się umieściła go w oczekujących ramionach Willa. Ostrożnie podniósł ramię i pocałował delikatnie jego główkę.

Cześć, młodszy bracie – zaczął. – Myślę, że jesteś trochę cięższy niż byłeś wczoraj, co jest dobre. Twój bliźniak dobrze sobie radzi, ale muszę ci wyznać, że ma apetyt wujka Emmetta. Ten chłopak potrafi jeść. Przysięgam, że wypił całą dziecięcą formułę w czterech łykach – zachichotał. – Możesz to sobie wyobrazić? Wujek Em był oszalały z radości, kiedy mu o tym powiedzieliśmy. Nawet powiedział, że ustawi zawody w piciu dziecięcej formuły między Chasem, a twoim bratem – przerwał. – Kazałem każdemu nazywać was dzieckiem numer jeden i dzieckiem numer dwa. Odmówiłem ujawnienia imion, ponieważ ty jesteś tutaj. Więc zawrzyjmy układ: poprawi ci się tak szybko, jak to możliwe i obiecuję, że do tego czasu będziesz w pokoju mamy, powiem wszystkim. Myślę, że Ma pokocha twoje imię, ale nie sądzę, że tacie się spodoba. Może to sobie wsadzić, ponieważ nie będzie zmienione. Po prostu przytyj jeden funt bracie i będziesz miał imię. To wszystko, o co proszę.

– Martin – powiedziałem.

– Nie – powiedział gładko Will. – Tato, nie powiem ci.

– Dick – kontynuuje.

Oczy willa rozszerzyły się i spojrzał na mnie. – Dlaczego nazywasz mnie fiutem?

– Dick jak Dickens, Will – zachichotałem.

– Boże, nie – powiedział zdegustowany. – To imię jest po prostu… złe.

Zaśmiałem się. Był taki zabawny i będąc szczerym naprawdę kochałem postawę starszego brata, jaką przybrał w czasie ciąży Belli. W pewien sposób przypominał mi o moim bracie. Zawsze zajmował się dziećmi, nawet jeśli miały tylko kilka dni. Będzie dobry, a różnica wieku między nimi również będzie plusem. Bella i ja byliśmy rodzicami, ale Will był bratem, a oni nie ośmielą się mu sprzeciwić. Najbardziej smucił mnie fakt, że gdy oni będą szli do szkoły, Will będzie otwierał swoje skrzydła i pójdzie do college'u. Obawiałem się tego dnia. Nie chciałem, aby wybrał college po drugiej stronie kraju. Nie sądzę, że kiedykolwiek będę w stanie go wypuścić.

– Jestem głodny – powiedział Will i potarł swój burczący brzuch. – Chodźmy po coś do jedzeni i weźmiemy też coś dla Ma.

– Synu, mam coś do zrobienia na komisariacie – zacząłem. Zeszłej nocy Marcus zadzwonił do mnie i właściwie mnie błagał, abym pomógł mu przez kilka dni. Bella miała prywatny pokój i nie wypuszczą jej dopóki dziecko numer dwa zostanie przeniesione z inkubatora. Po rozmowie z nią o tym, zgodziłem się. – Idź i weź coś dla siebie, gdy ja pójdę do Ma. Przyniosą dziecko – powiedziałem i sprawdziłem zegarek, – … za piętnaście minut do nakarmienia go.

– Dobrze – powiedział i pocałował mój policzek.

Złapałem bukiet kwiatów ze szpitalnej kwiaciarni i udałem się do pokoju Belli. Będąc szczerym przeszkadzało mi, że wciąż musimy tutaj być przez kilka dni, ale to było z korzyścią dla mojego syna. Wcześniej lekarz powiedział, że mu się poprawia i, że nie trzeba będzie wiele czasu, aby go wypuścić. Chciałem iść do domu i przebrać się, ale tęskniłem za nimi. Chciałem ich zobaczyć.

Pokój Belli był za rogiem, a drzwi były delikatnie otwarte. Gdy położyłem moją dłoń na klamce, usłyszałem piękny śmiech mojej dziewczyny i śmiech mężczyzny, którego nie rozpoznałem.

Co, do cholery?

– Tak bardzo za tobą tęskniłem, moja Bello – powiedział.

Jego Bella? Jego pieprzona Bella?

– Ja też, kochanie – powiedziała, a hałas jaki temu towarzyszył był jak głośny pocałunek.

– Powiedziałaś mu? – zapytał i westchnął.

– Nie miałam czasu, dziecino – powiedziała. – Wszystko stało się tak szybko i tak jakbym zapomniała. Znam Edwarda. Wcale nie będzie wkurzony – dokończyła i zachichotała.

Już byłem cholernie wkurwiony! Kto tam, do cholery, był?

– Ty może, ale ja nie. On też mnie nie zna. Nie chcę spieprzyć spraw. Teraz zamierzam być częściej w pobliżu i po prostu chcę być z nim na dobrych warunkach. Chcę być w ich życiu, Bello – powiedział skurwiel.

Kipiałem ze złości. Co on, do cholery, miał na myśli?

– Przegapiłem wczesne lata Willa i również nie zamierzam przegapić ich. Jesteś jedyną rodziną jaka mi pozostała, Bello, i tak bardzo cię kocham – dokończył łamanym głosem.

Swędziało mnie, aby złapać mój pistolet. Co on, do cholery, myśli mówiąc takie gówno? To była moja rodzina, nie jego. To były moje dzieci, nie jego. Will był moim pieprzonym synem, a nie jego! Bella była moja, a nie jego! Nigdy, nigdy nie wejdzie między nas. Zabiję skurwiela bez zastanowienia. Łzy złości wypełniły moje oczy. Moja krew tak bardzo pulsowała, a moja klatka była boleśnie ściśnięta. Rzuciłem kwiaty na podłogę i lekko pchnąłem drzwi.

Bella stała przy oknie, a mężczyzna z bez koszulki, przytulał ją od tyłu. Miał przynajmniej sto osiemdziesiąt centymetrów wzrostu, czarne włosy, które sięgały połowy jego ramion. Miał tatuaż na lewym obojczyku i jeden na dole pleców.

– Brakuje mi, trzymania cię w moich ramionach – powiedział niskim głosem i ścisnął ją mocniej.

To było, kiedy wszystko wokół mnie stało się czerwone. Ten skurwiel idzie na dół. Podszedłem do niego i umieściłem lufę mojego pistoletu przy jego głowy.

– Zabierz od niej swoje pieprzone ręce – warknąłem. Bella podskoczyła i odwróciła się.

– O mój Boże, Edwardzie! Odłóż pistolet – powiedziała, a jej twarz zbladła.

– On trzyma pistolet przy mojej głowie? – zapłakała cipa.

– Na pieprzone kolana – powiedziałem i kopnąłem jego nogi.

– Edward, puść go – płakała Bella.

– Zamknij się, Bello – syknąłem i spojrzałem na nią.

– To nie jest to, co myślisz – powiedziała i próbowała zabrać pistolet z mojej dłoni.

– Posłuchałbym jej – powiedział i nerwowo zachichotał.

– Zamknij swoje pieprzone usta – w połowie krzyczałem. – I odmów swoją modlitwę.

– Wow! Co, do cholery? – zapytał Will, wypuszczając wszystko, co miał w dłoniach. Nawet nie zauważyłem, że wszedł do pomieszczenia. – Tato?

– Will, wyjdź stąd – powiedziała Bella.

– Kto to, do cholery, jest, Ma i dlaczego jest w połowie nagi w twoim pokoju? – zapytał Will, a jego twarz zaczęła być czerwona.

– Stary, moje kolana naprawdę mnie zabijają – powiedział dupek. – Pozwól mi wstać.

– Tato, odłóż pistolet – powiedział Will, podchodząc do mnie.

Wszystko, co widziałem to ona, płacząca. Zaradziła mnie.

Nie, Bella nigdy by tego nie zrobiła, krzyczał mój mózg. Ona cię kocha!

– Edwardzie, proszę – płakała.

– Nie mówiłaś, że on wychodził, Bells? – zapytał skurwiel. – Wiedziałem, że powinienem wstąpić do domu i zabrać Charciego, zanim tutaj przyszedłem.

– Powiedziałem, żebyś się zamknął – warknąłem.

– Edward, stary – narzekał. – To ja, Jakie!

Nagle wszystko ucichło. Will wykorzystał okazję i stanął między mną, a skurwielem, który był w trakcie wstawania. Mój syn popychał mnie, aż moje kolana uderzyły w łóżko Belli, usiadłem i zabrał pistol z mojej dłoni, wyciągając magazynek.

– W porządku? – wyszeptał. Przytaknąłem i opuściłem głowę.

Czułem się tak głupio. Prawie zabiłem człowieka przez moją zazdrości. Kurwa! Mój syn musiał być tego świadkiem. Jakim jestem ojcem? Kurwa, kurwa, kurwa. Ona zostawi mnie.

– Edwardzie? – zawołała, a ja nie odważyłem się podnieść głowę i spojrzeć na nią. Byłem tak zawstydzony. Złączyła swoje palce z moimi włosami i przyłożyła moje czoło do swojej klatki.

– Tak bardzo mi przykro – powiedziałem ochrypłym głosem. – Z–zobaczyłem was w ten sposób i straciłem to. Tak, bardzo, bardzo mi przykro – przepraszałem bez podnoszenia głowy.

Uniosła mój podbródek palcami i nie było mowy, aby uniknąć jej spojrzenia. Nienawidziłem oglądać w nich rozczarowania. Chciałem widzieć w nich tylko iskierki miłości, ciemniejące, kiedy czuje pożądanie. Z wahaniem spojrzałem w jej oczy, a ona uśmiechała się, mówiąc mi, że wszystko jest w porządku, że nic się nie stało. Pochyliła się, aby musnąć moje usta, ale do czasu, gdy jej usta dotknęły moich, złapałem ją delikatnie z tyłu szyi i pocałowałem delikatnie, ale namiętnie.

– Kim jesteś – zapytał złośliwie Will, przerwał nasz pocałunek gwałtownie.

– Jestem Jake – powiedział Jakie i wyciągnął swoją dłoń do Willa. – Oczywiście dla ciebie wujek Jake.

– Po pierwsze, dlaczego masz ściągniętą koszulę? – zapytał, – i drugie nie mam wujka Jake'a.

Jacob spojrzał na Bellę i uśmiechnął się szeroko. – Ma temperament po mamie, ale gorącą głowę jak tato.

Spojrzałem na niego, a on uśmiechnął się. Tylko dlatego, że czułem się opiekuńczy dla tego, co było moje to nie znaczy, że mam gorącą głowę, prawda? – Will, ten mężczyzna tam jest naszym przyjacielem odkąd twoja Ma i ja mieszkaliśmy w Forks. Nazywa się Jacob Black i myślę, że widziałeś go raz, gdy miałeś około sześciu lat.

Will raz zamrugał, a następnie lekko się zmarszczył. – Nie pamiętam go.

– W porządku – zaczął Jake. – Mam nadzieję, że teraz poznamy się lepiej i będziemy przyjaciółmi – kontynuował i podrapał się po klatce. – Uh, pozwól mi sprawdzić czy moja koszula jest wysuszona – dokończył i poszedł do łazienki.

Bella położyła swoją dłoń na mojej talii i oparła głowę na mojej klatce. – Przyjechał kilka godzin temu. W końcu przeniósł swój biznes tutaj i przyjechał w odwiedziny, gdy powiedziałam mu, że urodziłam. Przyjechał w czasie, kiedy przynieśli dziecko do karmienia – powiedziała. – Widzisz, twój syn był tak głodny, że przynieśli go dwie godziny wcześniej, ponieważ tak bardzo krzyczał, że sprawiał, że jego płuca krwawiły. Jakie zaoferował, że ponosi go, aż mu się odbije i w rezultacie dziecko zwymiotowało na jego plecy.

Ponownie zamierzałem przeprosić, kiedy Jakie powrócił do pokoju w połowie suchą koszulą. – Dziękuje ci, Bello – uśmiechnął się. – Ale zapomniałaś, że po tym jak beknął i zwymiotował na mnie, pierdnął i zesrał się. Teraz to jest odrażającego. Jak takie małe coś może to zrobić?

–To dlatego, że jestem jego wujkiem – powiedział Emmett, gdy wszedł do środka, Jakie szedł zaraz za nim.

Kiedy Jack zobaczył Jacoba jego kroki zatrzymały się na chwilę, a oczy rozszerzyły. – J–Jake? – wyjąkał. Przysięgam, gdyby nikogo tutaj nie było wskoczyłby na niego.

Jake oczyścił gardło i uśmiechnął się. – Niespodzianka?

W mgnieniu oka Jack był przy Jake'u i ciasno go uścisnął. Musiało minąć więcej niż pięć miesięcy od ostatniej wizyty Jacka w Seattle. Odkąd Bella i ja wróciliśmy do siebie, Jack stał się moim dobrym przyjacielem, ale nie przed tym jak go przyzwałem za to, jak mnie wystawili. Po tym wszystkim zasługiwał na cios. Nie wiedziałem jak się czuć, skoro nigdy nie miałem do czynienia z homoseksualistami. Teraz, nie zrozumcie mnie źle, nie jestem homofobem albo coś, po prostu mówię, że to jest dziwne.

Bella ścisnęła lekko moje ramię, gdy Jake otworzył oczy i spojrzał na nią. Były pełne łez. Nie było wątpliwości, że między tą dwójką była miłość. Posłał jej łzawy uśmiech i mruknął do niej dziękuje. Najwidoczniej to ona poprosiła Emmetta, aby przyprowadził tutaj Jacka. Will podszedł do mnie, wręczył mi magazynek pistoletu i potrząsnął głową, uśmiechając się.

– Głupi, staruszek – mruknął, wzruszyłem ramionami i mrugnąłem.

Wszyscy zostaliśmy na trochę, rozmawiając dopóki godzinny odwiedzin się nie skończyły. Wszyscy pocałowali Bellę przed wyjściem i kiedy Jack z nią rozmawiał, wziąłem Jacoba na zewnątrz. Musiałem przeprosić.

– Przepraszam – powiedziałem szczerze i wyciągnąłem dłoń w jego kierunku. – Rozejm?

Jack głośno parsknął i przytulił mnie. – Nie musisz przepraszać, Edwardzie. Kiedyś byliśmy przyjaciółmi – kontynuował, gdy mnie puścił. – I tak bardzo za wami tęskniłem, szczególnie, po tym…

– Wiem – westchnąłem.

– Więc to czas na nowy początek. – Poklepał mnie raz po ramieniu, a potem odszedł.

Ж≈

W niedzielny poranek, bliźniaki miały dokładnie tydzień. Wszyscy byli trochę podekscytowani i zmartwieni, ponieważ wszyscy chcieliśmy wyjść, ale wiedzieliśmy, że będziemy musieli poczekać. Dziecko numer dwa było trochę większe, ale wciąż jego waga nie była odpowiednia do wypisania go ze szpitala. Poza dwoma dniami, które spędziłem na komisariacie, nie opuszczałem boku Belli. Nie mogłem iść do domu i spać, kiedy wiedziałem, że spędza noc sama, myśląc o naszym synu. W ten sposób mogłem położyć ją do łóżka i zmusić do przespania kilku godzin. Kiedy upewniłem się, że spała, zawsze znajdowałem się przed pudełkiem, które trzymało mojego syna. Pielęgniarka na oddziale intensywnej terapii była uprzejma i nigdy nie gadała mi o dziwnych godzinach, kiedy przychodziłem. Sandra, pielęgniarka oddziałowa była bardzo przyjacielska i zabawna. Jednej z tych nocy poradziła mi, że śpiewanie do niego i opowiadanie mu historii sprawi, że poczuje się bliżej i bardziej kochany. Więc to robiłem. Opowiadałem mu historię o jego braciach i robiłem plany na przyszłość.

Tego ranka Will przyjechał z Charliem i przyniósł cupcake'sy, które zrobiła Ma i świeżą naturalną kawę, zawsze lepszą na rozgoryczenie Belli. Moja dziewczyna była uzależniona od kawy tak jak ja. Kiedy rodziła Willa lekarz powiedział jej, że może wypić szklankę normalnej kawy, ale byłoby lepiej, gdyby piła naturalną, ponieważ jest zdrowsza. Lepsze to niż nic. Spojrzałem na zegarek, skoro wiedziałem, że teraz powinni przynieść mojego wiecznie głodnego syna na karmienie.

– Dzień dobry, mamusiu – zawołała Alex, gdy jechała wózkiem w kierunku Belli. – Ktoś tego ranka jest naprawdę głodny.

– Nie zgadłabym – powiedziała Bella i zachichotała.

Charlie przeprosił i wyszedł z pokoju. Bella ułożyła się komfortowo i obniżyła trochę bok swojej koszuli nocnej i wyciągnęła swoją wielką pierś. Dziecko, znając swoją zasadę, zamknęło usta na jej sutku i zaczęło łapczywie ssać, mrucząc co chwilę. Nie ma piękniejszego widoku niż to. Bella przymknęła oczy i westchnęła, mały uśmiech gościł na jej ustach.

– Czy to boli? – zapytał Will.

Bella odwróciła się i spojrzała na niego, pocałowała jego policzek. – Nie zawsze. Ból jest zwykle przez kilka pierwszych tygodni, gdy dziecko uczy się jak zamykać usta, sutki same przyzwyczajają się do rozciągania, kiedy usta dziecka rosną.

– Och – powiedział Will.

Jadł przez kilka minut z krótkimi pauzami pomiędzy, aby złapać oddech i wtedy Will zgłosił się na ochotnika, aby z nim pochodzić, aż mu się odbije. Umieściłem pieluszkę na jego ramieniu, a Bella podała mu dziecko. Will pocałował delikatnie jego czoło, zaczął klepać i pocierać delikatnie jego plecy. Wkrótce głośno beknął, a za tym poszło pierdnięcie. Odrzuciłem głowę do tyłu i śmiałem się, gdy Bella potrząsała głową.

– Człowieku – było wszystkim, co powiedziała.

Lekarz nagle otworzył drzwi i Alex weszła z wielkim uśmiechem na twarzy. – Masz gościa – odetchnęła i odsunęła się na bok. Doktor Rodgeley wszedł do pokoju z płaczącym dzieckiem w ramionach. Bella zalała się łzami i natychmiast wstała z łóżka.

– Moje serce – łkała i wzięła go w ramiona. Moje oczy wypełniły się łzami, gdy ułożyłem ręce wokół Belli i ją przytuliłem. Wyglądał tak zdrowo i silnie.

– Jestem szczęśliwy poinformować cię, że twój syn waży 6.9 funtów. Również dzisiaj go zostawimy, ale jutro pierwszą rzeczą z rana jaką zrobicie to wyjście do domu – uśmiechnął się, a po tym jak odpowiedział na kilka pytań, wyszedł.

Bella i ja ostrożnie usiedliśmy na kanapie, ona komfortowo się ułożyła. Will podszedł do nas i podał mi drugie dziecko, a sam usiadł na podłodze twarzą do nas.

– Więc? – powiedziałem i uśmiechnąłem się.

Uśmiechnął się i siadł na kolanach. – Pan Pierdzioszek tutaj to Landon Emmett – powiedział i spojrzał na mnie. – A to – kontynuował i wziął go w swoje ramiona, – … jest Edward Aaron.

I właśnie tak, wszystko było idealnie…

A/N Mam nadzieję, że rozdział wam się podobał, trochę trwało zanim udało mi się go przetłumaczyć, ale mam dobrą wiadomość na kolejny nie będziecie musieli tak długo czekać, bo już jest zrobiony i teraz tylko czeka na betę.

Za to mam złą wiadomość. Kolejny jest epilog – czyli już nasze ostatnie spotkanie z Edwardem, Bellą, Willem jak i całą resztą zwariowanej rodzinki. Chyba, że Pen zrobi nam niespodziankę i napisze dla wiernych fanów jakiegoś outtake'a.

Pozdrawiam i do następnego razu!

1 W oryginale to lepiej brzmi '' Wow, you have a huge dick, Dick."

2 Z języka tureckiego imię Deniz oznacza MORZE.

3 Murat oznacza ŻYCZENIE.

4 Serhan oznacza KRÓL.

5 Uspokój się, tato. Wszystko będzie idealnie.

6 Powinienem coś powiedzieć?