Epilog
Beta: rodzynka_
Gdy ktoś powiedział mi co stanie się w moim życiu przez ostatnie siedemnaście lat, nie uwierzyłbym. Życie było dla nas dobre i nawet, jeśli mieliśmy swoje wzloty i upadki zawsze dawaliśmy radę.
Wciąż byłem na służbie, zostało mi kilka lat, ale po poważnym urazie zostałem umieszczony za biurkiem. Tęskniłem za aktywną służbą, ale nie obchodziło mnie to. To straszne, w jakim brutalnym świecie żyjemy, jaki może on być. Naszym obowiązkiem jest chronienie ludzi, ale co się dzieje, gdy tego nie chcemy? Powiem wam. Jesteście postrzeleni dwukrotnie w klatkę i, aby zawrzeć umowę ze śmiercią, biją cię łomem, łamią czaszkę i wiele kości w twoim ciele. Byłem w śpiączce przez czterdzieści dwa dni. Kiedy to się stało Will miał siedemnaście lat, bliźniaki cztery, a Bella była w ciąży. Moja dziewczyna tej nocy prawie poroniła. Ma cierpiała na atak paniki, a Charlie został przyjęty do szpitala z nadciśnieniem. Lekarze obawiali się, że zbliża się do ataku serca, jeśli nie zawału. Emmett był na konferencji medycznej w Europie wraz z Rose i dzieciakami. Nie minęły dwa dni, kiedy udało im się dotrzeć do wiadomości o mnie. Najważniejsze, że na końcu wszystko poszło dobrze. Oczywiście opuściłem poród mojego najmłodszego dziecka, ale Will był ze swoją Ma i przekazał mi wszystkie szczegóły i, jeśli jesteście ciekawi, nie było przeklinania ani gróźb.
Myślę, że lepiej będzie jeśli zacznę od tego, co stało się z resztą rodziny, prawda?
Charlie, trzy lata po tym jak przeprowadził się do Chicago, ożenił się. Taa, dobrze słyszycie. Najwyraźniej, powodem dlaczego Ma i on zachowywali się jak połączone bliźniaki było to, że podobała mu się pani Lawrence, wdowa, w tamtym czasie w wieku czterdziestu dwóch lat. Ma, widziała jak zachowywał się przy niej i postanowiła nauczyć Charciego, jak zwalić kobietę z nóg oferując mu bycie jego doświadczalną świnią i ćwicząc jego umiejętności romantyka. Pani Lawrence na początku się wahała, ale w końcu poddała się i została panią Swan. Bella ją pokochała. Kiedy mój Will zapytał go, jak udało mu się zabiec o jej względy, Charlie uśmiechnął się i powiedział, że urok Swana jest nie do odparcia. I jak bardzo prawdziwe było to wyznanie.
Landon i Edward byli całkowitymi przeciwieństwami. Gdy Landon był bardziej synkiem mamusi, Edward był taki jak ja. Landon był bardziej otwarty w przyjaźniach i aktywny, gdy Edward był opanowany i miał niewielu przyjaciół. Oboje byli dobrymi uczniami, świetni starsi bracia dla naszej najmłodszej i wielbili ziemię, po której stąpał Will. Landon był bardzo energetycznym dzieckiem. Zawsze biegał po domu, potykając się w powietrzu – przyjemność jaką odziedziczył po uroczej mamie – rozwalając rzeczy i obwiniając Edwarda. Mój biedny chłopak zawsze brał winę na siebie. Oczywiście wiedzieliśmy kto to robił i zawsze łoiliśmy Landona. Zawsze kończył robiąc to ponownie i ponownie. Wtedy właśnie wkraczał Will. Zawsze wystarczyło, że raz powiedział imię Landona i to było to, nie zrobił tego ponownie.
Will był dla nich wzorem do naśladowania. Nauczył ich Tae Kwon Do i włoskiego, skoro miał dyplom, pomagał im w zadaniach domowych i doradzał im zawsze, gdy prosili go o radę. W ich oczach był Bogiem i nic, co zrobił nie było złe, nawet wtedy, gdy wrócił do domu po raz pierwszy pijany po głupiej kłótni jaką mieliśmy. Był na pierwszym roku studiów i zrzucił bombę mówiąc czym chce się profesjonalnie zajmować. Gdy usłyszałem jego decyzję, zrozumiałem wątpliwości jakie miała Ma wobec mnie.
Will został policjantem tak, jak Charlie i ja. Chciał, aby to stało się tak jakby tradycją. Obiecał, że zawsze będzie ostrożny i, że powinniśmy bardziej w niego wierzyć. Kiedy skończył dwadzieścia pięć lat i został bardziej zaangażowany w firmach, zdecydował się pójść do szkoły biznesu w czasie pracy, ponieważ nie chciał dłużej sprawiać kłopotu, kuzynom i wujkowi J, pytaniami. Ukończył ją z wyróżnieniem w klasie i nawet jeśli miał szansę pracować z najlepszymi, nie zrobił tego. Miał już pracę i nie szukał żadnej zmiany.
Teraz ma trzydzieści jeden lat i wciąż pracuje. W pewnym sensie, powiedział mi, że kiedy będzie czuł się gotowy zostawi swój dotychczasowy zawód dla innego. Najwidoczniej wciąż nie był i to mnie przerażało. Nigdy nie został nawet zadrapany w pracy, ale wciąż. Marcus zaoferował, że pociągnie za kilka sznurków i sprowadzi go do nas, ale mój chłopak odmówił, co było dobre, ponieważ żaden z nas nie byłby w stanie odpowiednio pracować. Przez cały czas martwiłbym się o niego i odwrotnie. Został umieszczony w ósmym komisariacie, który był jednym z najlepszych.
– Jak się czujesz, Edwardzie? – zapytała pielęgniarka, wyciągając mnie z moim myśli.
Um, taaa. Zapomniałem wspomnieć, że jestem w szpitalu… ponownie. Wcześniej tego ranka czułem zawroty głowy i prawie zemdlałem. Landon spanikował i przywiózł mnie tutaj.
– Właściwie dobrze – uśmiechnąłem się.
– Twoje procesy życiowe wzrosły, więc – uśmiechnęła się – lekarz przyjdzie za kilka minut. Zasugeruje, abyś został na noc, więc nie bądź zrzędliwy.
Uśmiechnąłem się do niej. – Jasne, Shira.
Shira była dobrą koleżanką Rose. Kilka lat temu emigrowała do Stanów. Poznała swojego męża w Indiach, kiedy był tam na wakacjach i to było to. Zakochali się i wkrótce pobrali. Pewnego dnia jej samochód się zepsuł, a Rose akurat przejeżdżała. Współczuła kobiecie pod maską i pomogła jej.
– Ufam ci – mrugnęła i wyszła.
Westchnąłem, gdy drzwi się zamknęły. Bella i ja jesteśmy już małżeństwem od szesnastu lat i czuję, jakby nic się nie zmieniło. Wciąż byłem w niej szaleńczo zakochany i ona we mnie. To sprowadza mnie do tego, dlaczego jestem tutaj sam. Widzicie, powiedziała mi zanim wyszła do pracy, abym nie naprawiał szopy, ponieważ jest gorąco. Oczywiście nie posłuchałem i jestem tutaj, leczony na udar cieplny. W ostatnich latach, kiedykolwiek zrobiłem coś czego nie akceptowała z kilku powodów, jej karą było ciche traktowanie. I to było do bani. Nie macie pojęcia jak ciężko jest spać obok niej i nie być w stanie jej dotknąć. Kiedy dwudziestoczterogodzinne traktowanie kończyło się, pytała czy wyciągnąłem wnioski, przytakiwałem opuszczoną głową i wtedy się pieprzyliśmy. I to nigdy nie było delikatne, jeśli wiecie co mam na myśli.
Z drugiej strony Will nie był taki jak ona. Byłem jego słabym punktem. Nigdy nie zapomnę jego spojrzenia, kiedy otworzyłem oczy po czterdziestu kilku dniach, po tych wszystkich latach. Był taki zmęczony i taki smutny, przerażony. Nawet nie powiedział słowa. Po tym, jak lekarze mnie sprawdzili, po prostu złapał moją dłoń w swoją i położył głowę na łóżku i zasnął. Następny dzień, gdy się obudziłem, nigdy nie zostanie zapomniany…
– Zostawcie nas – domagał się spokojnie Will.
– Dziecko, twój ojciec potrzebuje – zaczęła Ma, aby prawie natychmiast jej przerwano.
– Musi ze mną porozmawiać, Nano – powiedział i odwrócił się, aby na nią spojrzeć. – Teraz, zostaw nas. Weź lody dla maluchów – uśmiechnął się.
Wyszła z chłopcami, a on zamknął drzwi. Przyciągnął krzesło i usiadł na nim.
– Will – zacząłem.
– Zamknij się, tato – warknął. – Do cholery! Prawie cię zabili! Dlaczego? Dlaczego nie zaczekałeś na partnera? Wszystko, co miałeś zrobić to poczekać!
Westchnąłem smutno. – Usłyszałem strzelaninę, Will. Musiałem iść.
– Nie! Musiałeś poczekać na partnera – prawie krzyczał. – Za każdym razem nie możesz działać na swoim pieprzonym programie bohatera. Teraz masz rodzinę i kolejne dziecko w drodze. Dlatego cztery lata temu poprosiłeś o partnera, a teraz to?
– To moja praca, Will.
To wtedy w końcu zrozumiałem, że mój syn stał się człowiekiem, który postawi się nawet mnie. – Masz dwa wyjścia: a) poprosisz Marcusa, aby posadził cię za biurkiem albo b) zostaniesz w aktywnej służbie, a ja zabiorę Ma i dzieciaki i przeprowadzimy się do Forks.
Parsknąłem. – A) Nigdy nie waż się mi grozić i b) nienawidzisz tego miejsca.
– Nienawidzę nie mieć mojego ojca w pobliżu – wybuchł. – Dorastałem bez ciebie i będę przeklęty, jeśli pozwolę, aby to samo spotkało moje rodzeństwo – płakał. – Więc, dokonaj swojego wyboru, tato, twoja praca czy my?
Przez długi czas siedziałem cicho. Znałem odpowiedź, ale nie chciałem jeszcze tego powiedzieć, ponieważ wiedziałem, że to spierdzieli sprawy. Wciąż zdrowiałem i nie chciałem z nim walczyć, ponieważ miał rację. Powinienem poczekać na wsparcie, ale w tamtej chwili nie myślałem. Kogoś zabili i musiałem działać.
– Dobrze, Will – powiedziałem i spojrzałem na niego.
– Musisz mi obiecać jedną rzecz – powiedział zdeterminowany. – Obiecaj mi, że nie ważne co, nigdy więcej nie będziemy musieli przechodzić przez to gówno. Obiecaj mi, że kiedy zobaczysz zagrożenie odejdziesz i nie będziesz oglądał się za siebie. Obiecaj mi, proszę, obiecaj mi – błagał.
– Obiecuję synu – powiedziałem i poczułem, jak łzy napływają do moich oczu.
To wciąż łamało mi serce, ale mogłem zrozumieć, dlaczego czuł się w ten sposób. Czułem się tak samo za każdym razem, gdy wychodził do pracy. Znałem zagrożenie i ryzyko, ale nic nie mogłem z tym zrobić. To był jego wybór i szanowałem to. Wiedza, że szanuję jego decyzję była dla niego ważna.
– Tatusiu – zawołał najsłodszy głos na ziemi, gdy otworzyły się drzwi do mojego pokoju.
– Chcesz ją potrzymać? – zapytał Will, gdy siadał na moim łóżku z małą paczuszką w dłoniach.
– Jasne – powiedziałem i powoli poruszyłem się na łóżku, próbując znaleźć najmniej bolesną pozycję.
Kiedy było wystarczająco komfortowo, rozciągnąłem moje ręce, a on umieścił ją w moich ramionach. Była najpiękniejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek widziałem. Wiedziałem, że powiedziałem to do moich trzech chłopców, ale świat zaczynał się i kończył z nią. Była moją małą królewną, moją małą dziewczynką.
– Wspaniała mała rzecz, eh? – zapytał Will i uśmiechnął się szeroko, gdy przejeżdżał palcami po jej malutkiej twarzyczce.
– Tak – wyszeptałem.
Moja Amelia była całą Bellą, od głowy do stóp. W jej wyglądzie nie było Cullena, czysta Swan: wiele brązowych włosów, śliczny nosek jej Ma i urocze usta. Wzdrygnąłem się, gdy wyobraziłem sobie dzień, gdy jakiś skurwiel będzie próbował ją zabrać ode mnie.
– Mamy przejebane – westchnął smutno Will, a ja zachichotałem.
– Obawiam się, że tak.
– Witaj, piękna – powiedziałem i otworzyłem dla niej swoje ramiona.
– Nie słodź mi tutaj – mruczała i skrzyżowała ramiona na piersi, zanim siadła na krześle.
Kurwa!
– Co się stało, mała dziewczynko? – zapytałem.
– Chodzi o to, że właśnie wyszłam z treningu i zamiast wrócić do domu i przygotować się, abyśmy – powiedziała wskazując między nami, –… mogli pójść strzelać…
Co? Jest moją dziewczyną i musi wiedzieć jak się strzela! Nawet Charlie chodzi z nami. To prawo ojca, aby nauczył swoje dziecko, jak się obronić.
– Chłopcy przywieźli mnie tutaj – dokończyła i pociągnęła nosem.
– Nie pozwól, aby Ma to usłyszała! – drażnił się Landon.
Edward uderzył go w tył głowy. – Zamknij się, Lan. – Landon spojrzał na niego i nagle się uśmiechnął. To był uśmiech rewanżu.
– Chłopcy – powiedziałem oschło.
– Przestraszyłeś mnie, tatusiu – powiedziała i zalała się łzami. – Ma i wujek Miś powiedzieli ci, żebyś uważał z ciężkimi obowiązkami. Już nie jesteś młody.
Przewróciłem oczami. Czterdzieści osiem lat to nie starość! – Dziecinko, spójrz na mnie – poprosiłem delikatnie. – Wiem, że to było głupie z mojej strony, ale naprawdę chciałem dokończyć szopę. Wiesz, jak bardzo twoja mama kocha siedzieć tam popołudniami.
– Wiem – powiedziała i obniżyła głowę. – Nie lubię, gdy jesteś chory.
Zachichotałem. – Ja też nie, kochanie, ale następnym razem obiecuję poczekać.
Pisnęła. – Obietnica małego palca?
– Zawsze – uśmiechnąłem się.
– Cóż, dobrze – powiedziała i usiadła na łóżku koło mnie. Przytuliłem ją i pocałowałem w czubek głowy. – Will skończył szopę i poszedł do pracy. Powiedział, że wpadnie, kiedy skończy.
Chłopcy usiedli na małej kanapie i zaczęli rozmawiać. Ich dyrektor, pan Jordan, odszedł na emeryturę i ktoś nowy zajmował jego miejsce. Do tej pory wiedzieli, że to kobieta i plotki mówiły, że jest brzydka. Kiedykolwiek Landon mówił takie gówno, wkurzało mnie to.
– Co ci powiedziałem na temat krytykowania ludzi na podstawie ich wyglądu? – zapytałem podirytowany.
– Że wygląd się zmienia, ale liczy się osobowość – powiedział i przewrócił oczami. – Powiedziałem tylko to, co powiedział Brian, a nie to, co o niej myślę. Jezu, tato.
Mruknąłem i spojrzałem na Edwarda. Wyglądał na zakłopotanego, ale wiedziałem, że jeśli go teraz spytam nic nie powie. Byłem całkowicie pewien, że przyjdzie do mnie, jeśli nie będzie mógł tego rozwiązać. Mój syn był chłopcem, który szukał alternatywy i jeśli nic nie działało pytał o radę.
– Nana i dziadek Jim dobrze się bawią w Atlancie. Dzwoniła wcześniej i mówiła, że wracają za kilka dni – powiedział Lan.
Ach, Jim, mój ojczym. Ma spotkała go pewnego dnia w piekarni. Chciał skomplementować osobę, która zrobiła te rozpływające się w ustach cupcake'i, które zrobiła ona, a reszta to historia. To oczywiście nie znaczy, że wcześniej nie przeszedł przez piekło, aby się obronić. Oboje, ja i Will, podwójnie go sprawdziliśmy i wydawał się przyzwoity. Sześćdziesięciotrzyletni mężczyzna, w tamtej chwili, z udaną karierą w Armii, szedł na emeryturę, rozwiedziony, bez dzieci i bez żyjącej rodziny. Rzeczą, która mu na początku nie pomagała był fakt, że jego całe ciało krzyczało autorytetem, więc musieliśmy upewnić się, że nie był psychopatą, który bije kobiety i, kiedy Ma zaprosiła go na rodzinny obiad, przeszliśmy do akcji.
Wyobraźcie sobie mężczyznę po sześćdziesiątce będącego "zaatakowanym" przez moich chłopców, Emmetta, jego chłopców, Emmetta Juniora, Chase i Danę, Charliego z poważaniem i moją księżniczkę przed nami z grymasem na twarzy.
– Kochasz moją Nanę? – zapytała Amelia.
– Kocham, kochanie – uśmiechnął się do niej Jim.
– Nie jestem twoim kochaniem – powiedziała Amelia, tak poważnie jak jedenastolatka może brzmieć. – Nasza Nana jest tutaj królową i traktujemy ją z szacunkiem i morzem miłości – dokończyła. Odwróciła się, aby na mnie spojrzeć, uśmiechnęła się i mrugnęła.
– Taaa – powiedział Landon. – Więc mów!
– Jakie są twoje intencje względem mojej Es? – zapytał Charlie.
– Chciałbym poślubić ją pewnego dnia – powiedział i spojrzał na nasze twarze. – Byłem sam przez bardzo długo, a Esme sprawiła, że tego nie chcę. Jest uprzejma i kochająca, zrobiłaby wszystko dla swojej rodziny, a to jest główny powód, dlaczego poprosiłem ją, abym mógł was wszystkich poznać. Wiem, że wy mnie nie znacie, ale wiem o was wszystko i mam tylko nadzieję, że zechcecie mnie poznać – dokończył i westchnął.
– Dziecinko, może pójdziesz i zobaczysz czy obiad jest gotowy? – zapytałem moją najmłodszą.
– Dobrze – powiedziała i wyszła, a Dana za nią.
Oczyściłem moje gardło. – Nie wiem, jak dużo powiedziała ci o moim o…
– Wiem wszystko o Carlisle'sie, Edwardzie – powiedział. – Daję ci moje słowo, że nie jestem taki jak on. Nigdy bym jej nie zranił.
– Tak jakbyś spróbował – wtrącił się Will. – Będziesz zakopany sześć stóp pod ziemią, zanim zdążysz podnieść swoją dłoń. Powiem to tylko raz i lepiej wyryj to sobie w mózgu. Troszczymy się o siebie. Zadrzyj z nami, a nawet Bóg nie będzie w stanie cię znaleźć.
– Lubię go – uśmiechnął się Jim. – Tak jak Esme go opisała: waleczny i lojalny. Jestem człowiekiem honoru, Williamie, i przysięgam ci, że nigdy nic się jej złego nie stanie.
– Skończyliście drażnić starego człowieka? – narzekał Chase i zaburczało mu w brzuchu. – Jestem głowy.
Wszyscy zaczęli się śmiać i przywitali Jima w rodzinie.
– To dobrze. Widzisz kolejny powód, dlaczego powinienem dzisiaj naprawić szopę.
– Nie zaczynaj, tato – powiedział Edward. – Poza tym musimy się zbierać. Ciocia Ro czeka na nas.
– Dobrze – powiedziałem. Pocałowałem moją dziewczynkę i wyszli.
≈Ж≈
Gdy otworzyłem oczy było ciemno. Włączyłem lampkę nad moją głową i prawie wyskoczyłem ze skóry, kiedy zobaczyłem Willa siedzącego na kanapie ubranego w swój strój służbowy.
– Jezu, dzieciaku – powiedziałam i położyłem dłoń na piersi. – Przeraziłeś mnie.
– Zemsta za przerażenie, jakie zaserwowałeś mi w parku, pamiętasz? – powiedział i westchnął.
– Chodź tutaj – powiedziałem i poklepałem łóżko. Przyciągnął krzesło koło mnie i usiadł. – O co chodzi?
Przejechał palcami przez włosy i oparł się. – Problemy w pracy.
– Takie jak?
– Aresztowaliśmy czternastoletnią dziewczynę za prostytucje. Kiedy wracaliśmy na komisariat mogłem tylko myśleć, co jeśli byłaby to moja siostra? Była w wieku Amelii i nikogo nie miała, tato – powiedział, a udręka była widoczna w jego oczach. – Kto porzuca dziecko?
– To surowe myślenie, dzieciaku, ale nic nie możesz z tym zrobić. Jeśli ta dziewczyna nie jest umieszczona w odpowiednim domu to bardzo prawdopodobne, że będzie kontynuować ten zawód, kiedy stanie się dorosła – powiedziałem smutno.
– Wiem – powiedział. – Mimo wszystko, skończyłem malowanie domu.
Gdy Amelia skończyła dwa lata, sprzedaliśmy dom i kupiliśmy nowy, większy w tej samej okolicy, z dużą działką. Kiedy Will skończył dwadzieścia sześć lat, powiedział, że chce wybudować coś na działce. Widzicie, chciał mieszkać sam, ale nie daleko od domu, więc zaczęliśmy szukać firm budowlanych i wszystkiego. Wić po roku albo coś, przeprowadził się do siebie. To był ładny, dwupiętrowy dom z dużą przestrzenią do zagospodarowania, do czegokolwiek będzie chciał. Nazwijcie mnie cipą, ale dzień, kiedy spał tam po raz pierwszy płakałem jak dziewczyna. Zamiast ja zajmować się Bella, to ona pocieszała mnie. Czegoś brakowało, ale wiedziałem, że to dla niego czas, aby był na swoim.
– Mogę ci w czymś pomóc, kiedy jutro wrócę do domu? – zapytałem, a on odpowiedział mi spojrzeniem.
Dobrze…
– Nic nie powiedziałem ci za dzisiejszy dzień, więc nie prowokuj mnie, staruszku – powiedział. – Dzwonił wujek Jake, kiedy tutaj jechałem. Powiedział, że wpadną jutro popołudniu do domu, kiedy Jack skończy swoją zmianę. Przyprowadzą również Trishę.
Uśmiechnąłem się. Trisha była darem, nieoczekiwanym, ale wciąż darem. Melissa, siostra Jacka zaszła w ciążę rok po przeprowadzce Jake'a do Chicago. Ciąża była idealna, ale niestety, Melissa zmarła z powodu tętniaka podczas porodu. Jack był zdewastowany utratą swojej ukochanej siostry. Co jednak było niespodzianką to fakt, że Melissa przed śmiercią uznała Jacka i Jake'a za ojców chrzestnych Trishy, gdyż była efektem jednonocnej wpadki. Ta urocza dziewczynka nie mogła znaleźć bardziej kochających ludzi do wychowania jej, niż ta dwójka.
Will zachichotał, przywołując mnie z moich myśli. – Myślę, że Jack zadzwonił do Ma, zanim zadzwonił do mnie, ponieważ śmiała się histerycznie. Z tego co mogłem zrozumieć Landon trochę oszalał, kiedy usłyszał, że Trisha jutro przyjeżdża, ponieważ według Ma, wparował do swojego pokoju i zaczął sprzątać.
Uśmiechnąłem się. – Za nim miała pięć lat już trzymała go za jaja. Tak jak ty, kiedy pierwszy raz się zakochałeś.
Will uśmiechnął się nostalgicznie, kiedy przypomniał sobie o swojej Juls. Do dzisiaj nazywa ją tym zdrobnieniem. Nigdy nie zapomnę dnia, kiedy zobaczyłem go ze złamanym sercem w dniu jego piętnastych urodzin.
Dzisiaj były urodziny Willa, ale że wypadały w środę postanowiliśmy przenieść imprezę na sobotę. Bella pracowała, a skoro ja miałem dzień wolny, spędziłem go w domu z bliźniakami i Ma. Tak szybko rośli i to było przerażające.
Siedzieliśmy w salonie, kiedy przyjechał Will. To było oczywiste, że był smutny. Zawsze witał się z nami i spędzał czas z chłopcami, zanim szedł do swojego pokoju. Zawołałem go, ale nie powiedział ani słowa. Po prostu pobiegł do pokoju i zatrzasnął drzwi. Ułożyłem chłopców w kojcu i poleciałem na górę. Jego płacz można było usłyszeć w połowie drogi. Moje serce biło tysiące mil na minutę. W chwilę dobiegłem do jego drzwi i otworzyłem je. Siedział na podłodze wypłakując swoje oczy.
Uklęknąłem przed nim i przytuliłem go. Nie obchodziło mnie, co się stało. Najpierw musiałem go uspokoić. To jednak nie pomogło. Sprawiło, że płakał jeszcze bardziej.
– Jestem tutaj, dziecko – powiedziałem i pocałowałem jego głowę.
Minęło kilka minut zanim mógł coś powiedzieć. – Ona wyjeżdża, tato – powiedział załamany.
Zmarszczyłem brwi. Kto wyjeżdża?
– Pan B zebrał całą szkołę i poinformował nas, że nowy dyrektor zajmie jego miejsce do końca miesiąca. Dostał ofertę z American College w Anglii i przyjął ją – powiedział i znowu zaczął płakać. – Julie też wyjeżdża. Ona wyjeżdża, tato.
– Ach, Will.
–Kocham ją, tato, a ona wyjeżdża. Co powinienem zrobić? Wiem, że jestem zbyt młody, ale kocham ją – płakał.
–Wiem, Will – powiedziałem trzęsącym się głosem. – Ale to nie jest na zawsze. Wróci, a zawsze są wakacje i święta. Jestem pewien, że przyjedzie i my będziemy również mogli pojechać – kontynuowałem w marnej próbie pocieszenia go. – I zawsze jest Internet. Możecie pisać do siebie maile i rozmawiać na skypie.
–Tato, kontrakt pana B jest na sześć lat – wyszeptał. – I z tego co powiedziała Julie, jeśli jej rodzicom tam się spodoba, mogą nawet tam zostać.
I zostali. Dzień, kiedy wyjechała zniszczył serce mojego syna – była jego pierwszą miłością. Udało im się spotkać tylko raz, rok po ich wyjeździe, kiedy Julie przyjechała na miesiąc w czasie wakacji i to wszystko. Nie ważnie, jak dużo do siebie pisali maili ani rozmawiali, to nie było to samo. Udało im się zachować kontakt, ale przestali. Ich związek przypomina słodkie wspomnienia i nic więcej.
– Myślisz o niej? – zapytałem znienacka.
– Czasami – uśmiechnął się smutno. – Poza tym nic teraz nie mogę zrobić. Nie mam pojęcia, gdzie teraz jest. Jednak byłoby to łatwe. Muszę tylko iść do Eleazara i zapytać go, ale nie chcę.
– Czemu? Nie masz nic do stracenia.
– Tato, myślisz, że ona nie ma rodziny? Ma trzydzieści jeden lat.
– Wiele kobiet jest wolnych w tych latach
– Nie ona. Jestem prawie pewien, że jakiś skurwiel już ją złapał.
– Tylko pomyśl o tym – powiedziałem i uśmiechnąłem się do niego.
– Nie mam o czym myśleć – powiedział i potrząsnął głową.
– Miałeś męczący dzień. Idź do domu. – Przytaknął i wstał.
– Kocham cię, tato – powiedział i przytulił mnie.
– Ja też – powiedziałem i poklepałem go po plecach.
Gdy otworzył drzwi, odwrócił się i spojrzał na mnie z uśmiechem. – Masz plany na jutro?
– Poza byciem rozerwanym przez twoją Ma, nie sądzę – zachichotałem. – Dlaczego?
– Ponieważ pamiętam, że obiecałeś mi, gdy miałem siedemnaście lat, że zrobimy sobie pasujące tatuaże – uśmiechnął się.
Podrapałem się po szyi. Kolejna rzecz, która ją wkurzy. – Nie wiem, Will.
Parsknął. – Zająłem się Ma. Wyrzuciłem o jakimś gównie więzi i kupiła to. Poza tym, musisz naprawić tego gównianego łabędzia na swoim ramieniu. Jason znalazł sposób, aby naprawić te czarne skrzydła.
Will i Jason pozostali najlepszymi przyjaciółmi. Jego ojciec był zawiedziony, ukończył ekonomię, ale jego prawdziwą pasją był tusz. Kiedy Will skończył dwadzieścia pięć lat zasugerował, żeby z Jasonem zostali partnerami w salonie tatuażu. Z oszczędnościami Jasona i z nowo otrzymanymi pieniędzmi Willa od Carlisle'a, otworzyli „Rising Sun", które z wielkim wysiłkiem od nich dwóch, stał się najlepszym salonem w Chicago.
– Dobrze, synu – uśmiechnąłem się, a on wyszedł.
Przez resztę nocy nie mogłem spać, wiec włączyłem telewizor do czasu, aż mnie wypuścili. Niespodziewanie Bella po mnie przyjechała, ale jak oczekiwałem nic nie powiedziała. Za każdym razem starałem się coś powiedzieć, a ona albo posyłała mi spojrzenie, albo patrzyła na paznokcie.
– J–ja po prostu chciałem, aby była skończona, abyś mogła się zrelaksować, kiedy wrócisz do domu – mruknąłem. Prychnęła i jechała dalej.
Spojrzałem na zegarek i zobaczyłem, że mamy przynajmniej godzinę zanim moja „kara" się skończy. Dla innych to gówno mogłoby wydawać się głupie i dziecinne, ale nie lubiliśmy się kłócić. Więc poszliśmy na kompromis. Wyjdę z domu zanim się nie uspokoimy albo ona będzie mnie chłodna traktować. Ale tęskniłem za nią tak bardzo. Wtedy do mnie dotarło. Bella dzień wcześniej pracowała na nocnej zmianie, więc praktycznie nie rozmawialiśmy. To oznacza, że te godziny jej cichego traktowania skończyły się prawie osiem godzin temu.
Uśmiechnąłem się do siebie. Nie będzie nawet wiedziała, co ją uderzyło. Pozwoliłem zaparkować jej samochód i zanim wyszła, złapałem ją i przerzuciłem przez ramię.
– Postaw mnie – krzyczała i zaczęła bić mnie po plecach.
– Nie zrobię tego, kochanie – powiedziałem i klepnąłem jej tyłek.
– Postaw mnie!
– Jasne, daj mi chwilę – zachichotałem.
Gdy zamierzałem otworzyć drzwi, one same otworzyły się, ukazując zaskoczonego Charliego. – Nie ma czasu na rozmowy, Charlie. Będę z tobą za kilka godzin.
– Ty świnio – syknęła Bella i znowu zaczęła uderzać mnie pięściami.
– Dobrze, synu – zaśmiał się Charlie i poszedł gdzieś w domu.
Zacząłem wchodzić po dwa schody na raz. Doszedłem do naszej sypialni, otworzyłem drzwi i zamknąłem je stopą, rzuciłem ją na łóżko, a sam opadłem na nią.
– Uh, uh Bells – powiedziałem i umieściłem jej dłonie nad głową. – Jak myślisz, gdzie się wybierasz? Nie ma ucieczki i ty to wiesz. – Zaczęła głośniej oddychać, a jej oczy błyszczały z furii. Uśmiechnąłem się do niej i polizałem jej usta. – Mmm – jęknąłem. – Słodkie jak zawsze.
– Idiota – powiedziała zła i próbowała się ruszyć.
– Też cię kocham, cukiereczku – uśmiechnąłem się i skubnąłem jej gardło. – Tęskniłem za tobą, cały czas sam w szpitalu, bez mojej duszy.
Bella głośno jęknęła, gdy pieściłem jej cipkę przez jeansy. Może mieć czterdzieści osiem lat, ale nigdy nie przestanie tak szybko odpowiadać. Jednakże jej ciało przez lata zmieniło się, zwłaszcza po czwórce dzieci, ale była idealna, marzenie każdego mężczyzny i tylko ja ją miałem. Podniosła głowę i próbowała mnie pocałować, ale odsunąłem głowę do tyłu.
– Tak, tak – uśmiechnąłem się. – Kto jest szefem w domu, Bells? – wyszeptałem.
– Ja jestem – powiedziała surowo.
– A kto jest szefem tutaj? – zapytałem oficjalnie.
– Ty jesteś – zapłakała, gdy uszczypnąłem jej sutka. – Jezu, Edwardzie, pocałuj mnie!
– Myślisz, że na to zasłużyłaś, kiedy wiesz, że moja kara skończyła się osiem godzin temu, a ty wciąż mnie karałaś? – zapytałem.
– C–co? – wyjąkała, gdy przygryzłem jej małżowinę uszną.
– Słyszałaś mnie – powiedziałem i pchnąłem moimi biodrami na nią. – Byłaś taka niegrzeczna.
– Edwardzie? – zapytała słodko i przysięgam, że prawie to zatraciłem. Znała moje słabe punkty, jak ja znałem jej.
– Tak, moja żono? – westchnąłem, gdy całowałem kącik jej ust.
– Nie kochasz mnie? – zapytała i pociągnęła nosem
Potrząsnąłem na nią głową. Jak mogła w ogóle o to pytać?
– Jak żyję i oddycham – powiedziałem prawdomównie. – Nie mogę funkcjonować bez ciebie.
– Więc dlaczego się ze mną drażnisz? – marudziła.
Jęknąłem. – Chcesz, abym zmienił się w Domwarda i wypieprzył cię?
– O mój Boże! Właśnie tego nie usłyszałem! – Usłyszałem jak ktoś krzyczał, biegnąc.
– O cholera – jęknąłem i położyłem czoło na ramieniu Belli.
Moja dziewczyna zaczęła śmiać się histerycznie. Kiedy chłopcy byli mali, zdecydowaliśmy, że seks nie jest tabu, zwłaszcza w domu. Podczas gdy dzieci dorastały, wiedziały, że kiedy mamusia i tatuś są zamknięci w sypialni, nie otworzą ich dopóki najpierw nie zapukają. Do czasu, gdy mieli jedenaście lat wiedzieli, że seks nie jest zły zwłaszcza, kiedy jesteś dorosłym i kochasz drugą osobę.
– Lepiej pójdę i sprawdzę, czy Landon wciąż oddycha – powiedziałem i pocałowałem ją w usta.
– Dobrze – uśmiechnęła się.
Gdy doszedłem do drzwi, odwróciłem się i spojrzałem na nią. – Och i, Bello?
– Tak, aniele?
– Wciąż zamierzam cię wypieprzyć – uśmiechnąłem się.
– Założę się, że tak – powiedziała i posłała mi całusa.
Gdy zszedłem na dół po schodach, usłyszałem śmiech mojej córki. Potężny śmiech Jake'a wypełnił powietrze i ja się uśmiechnąłem. Czy mógłby być szczęśliwszy mężczyzna na ziemi? Bardziej zadowolony niż ja? Może tak, może nie, ale czułem, że byłem jedynym.
– Amelio, czy chciałabyś abym poinformował o tym jednego z twoich braci? Nie mam problemu w zrobieniu tego – powiedział rzeczowo John. Gdy wyszedłem z za rogu zobaczyłem jego blef. – Chcecie iść na film? Proszę bardzo, ale bez chłopców!
Zatrzymałem się. Jacy pieprzeni chłopcy? Moje dziecko nie idzie nigdzie w pobliżu chłopców. Może powinienem skorzystać z rady Jaspera i wysłać ją do szkoły z internatem. Taaa. To mogłoby się sprawdzić.
–Tatusiu! – zawołała Trisha i wpadła w ramiona Jake'a. – Proszę, powiedz mu, aby pozwolił nam iść. To będzie tylko Jeff.
Jake odwrócił się i spojrzał na Jacka. – Jake – westchnął Jack. – Nie patrz tak na mnie.
– No weź, Jack. Puść ją. Na Boga, zamierzają oglądać taniec pingwinów. Co może się stać, kiedy pomieszczenie będzie wypełnione dziećmi i ich rodzicami?
Rodzicami? Tańczące pingwiny? Pieprzyć to!
– Jasne, Jack – powiedziałem i uśmiechnąłem się do rozpromienionej twarzy mojej córki. – Od wieków nie widziałem takiego filmu. – Moja dziewczyna warknęła na mnie. – To będzie zabawne i dzieciakom się spodoba.
Jack złapał mój pomysł i uśmiechnął się złowieszczo. – Dobrze, możesz iść na film i zabrać również ze sobą małe gówno.
Zapomniałem o czymś wspomnieć. Przez lata Ma i Bells poddały się „karceniu" nas za używanie wulgaryzmów. Dzieciaki wiedziały, że kiedy są w szkole nie mogą przeklinać, ale gdy wracają do domu, wszystko może się stać. Jedyną, która się powstrzymywała była moja dziewczynka. Kiedy miała osiem lat i usłyszała jak bliźniaki się kłócą…
– Jesteś takim fiutem, Eddie – Landon krzyczał najgłośniej, jak potrafił.
– To nie moja wina, że to się popsuło. Potknąłem się, upadłeś na mnie, a ja upadłem na twój głupi domek Lego – kłócił się Edward.
– Chłopcy – zawołał Will. – Co mówiliśmy wam o krzyczeniu?
– On zaczął – skłamał Landon.
Will spojrzał na nich. – Zamknij się, Lan. Wiem, kto to zaczął. Przeproś swojego brata.
– Połamał mój domek Lego – narzekał. – On powinien przeprosić.
– To nie on ma dwie lewe krewetkowe nogi – powiedział surowo Will. – Przeproś.
Landon nic nie powiedział. Wciąż gapił się na Willa.
– Teraz! – Landon delikatnie podskoczył, gdy Will krzyknął.
– …raszam.
– Nie słyszałem cię – warknął Will.
– Przepraszam – krzyczał Landon i wybiegł z pokoju.
Edward zniżył głowę i pociągnął nosem. – Przepraszam, Will. Robiłeś swoje zadanie domowe?
Will westchnął i przytulił go. – Nie masz za co przepraszać, cenciku. Wiesz, że w pewnym momencie musisz go spławić, prawda? Nie powinien cię tak traktować.
– Jest starszy, więc…
Will parsknął. – Taa, jakieś trzy minuty. Edwardzie, szanujesz kogoś, kto na to zasługuje. Kiedy cię przezywa nie jest to dobre. Broń się, bracie.
– Dobrze –powiedział.
Później tego dnia, kiedy wszyscy usiedliśmy, aby zjeść, nikt nic nie powiedział. Twarz Landona była stałym grymasem i Edward bawił się jedzeniem na talerzu. Bella gapiła się na mnie i Ma wraz z Willem, jedliśmy w ciszy. Chłopcy kłócili się trochę tu i trochę tam, ale zawsze się kończyło, gdyż to Edward zawsze ustępował.
– Tatusiu? – powiedziała Amelia.
–Tak, dziecinko? – zapytałem, gdy wcisnąłem do ust wielki kawałek pieczonego kurczaka.
– Co to fiut? – zapytała, a ja zacząłem się krztusić.
– Amelio! – Ma i Bella razem jęknęły.
Edward stał się cały czerwony, a Landon zmył się bez zauważenia. Will wstał i poklepał mnie po plecach.
– Gdzie usłyszałaś to słowo? – zapytała Ma.
– Lanie nazwał Eddiego fiutem – powiedziała, a ja jęknąłem.
– Kochanie – powiedziała Ma. – To brzydkie słowo I nie możemy tak nazywać ludzi. To niegrzeczne.
– Och – powiedziała i zarumieniła się. – A co to znaczy mamusiu?
Bella potarła czoło i odepchnęła talerz. – To złe słowo, kochanie.
– Tak rozumiem, ale co oznacza? – zapytała uparcie.
Złożyłem dłonie na klatce i uśmiechnąłem się do Belli. Zauważyła to i wskazała na mnie. – Dziecinko, może pozwolisz, że twój tatuś ci to wytłumaczy. Jestem pewna, że może znaleźć bardziej odpowiednie słowa, aby to wyjaśnić – powiedziała słodko i uniosła na mnie brwi.
O cholera!
– Tato – powiedziała Amelia. – Jesteś do kitu! – Złapała dłoń Trishy i poszły na górę. Jack zaczął się śmiać i ja też.
Jake potrząsnął głową i uśmiechnął się. – Wiesz, że zawsze mogliśmy posłać Emmetta Jr i Chase'a, aby jeśledził?
– Nie – powiedziałem i usiadłem na kanapie. – Chcę zobaczyć jak mały skurwiel się trochę poci.
– Jaki skurwiel będzie się pocił? – zapytał Landon, gdy wyszedł z kuchni z kanapką w dłoni. Jake zachichotał. Mój syn będzie miał swój pierwszy atak serca.
– To ty – powiedziałem oschło.
Pieprzony mały gówniarz! Dlaczego musiał mi to przypomnieć?
Parsknął. – Jasna sprawa… Domward – powiedział z błyskiem w oku. – I to dlaczego?
– Ponieważ – zacząłem – jutro będę robił za przyzwoitkę w kinie z Amelią i chłopcem.
– I dlaczego miałoby mnie to interesować? Jest dziewczyną. Jasne, że w pewnym momencie będzie wychodzić z chłopcami, tato – odpowiedział i wziął gryza.
Małe pieprzone gówno! Dlaczego musiał mi o tym przypomnieć.
Landon zamarł z otwartymi ustami. Czułem jak Jack, obok mnie, delikatnie potrząsa głową, a Jake przygryza pięść. Oczy mojego syna rozszerzyły się, a potem zmarszczył swoje brwi. Położył talerz na stoliku do kawy i pobiegł na górę. Zanim zniknął, cała nasza trójka rozpadła się i zaczęliśmy się śmiać. Czy było to złe, że śmialiśmy się, kosztem mojego syna? Kurwa, tak, ale było to przezabawne.
– Eh, masz rację. Powinienem pozwolić Amieli i chłopakowi wyjść samym, skoro twoi ojcowie chrzestni nie moją nic przeciwko, aby Trisha do nich dołączyła – powiedziałem gładko.
Weź to, dzieciaku!
– Jak myślisz, co zrobi? – zapytał Jake.
– Pójdzie ze mną – powiedziałem i uśmiechnąłem się.
– Nie – powiedział Jacke. – Nie pójdzie.
– Chcesz się założyć? – zapytałem.
Jakieś dziesięć minut później Landon zszedł na dół. – Pieprzone siostry – warknął. Tak się stało, że Edward szedł do kuchni, więc usłyszał go i walnął go mocno w głowę. W chwilę Lan wskoczył na kanapę i zaczął się bić z bratem. I pozwólcie, że wam coś powiem. Posiadanie dwójki nastolatków z czarnym pasem w sztukach walki nie było ładną rzeczą.
– Co, do cholery? – krzyczał Will, gdy złapał Landona i sprowadził go na kolana.
Złapałem Edward, który kipiał ze złości. – Nazwij jeszcze raz Amelię pieprzoną siostrą, a zamknę twój ryj, pieprzony zdrajco!
– Chciałbym to zobaczyć – warknął Lan.
– Nie szantażuj mnie, dupku, albo inaczej zacznę śpiewać – zagroził Edward, a twarz Landona zbladła. – Już nie taki twardy, co?
– Zamknijcie się! Oboje – krzyknąłem. Kochałem ich, ale wkurwiali mnie, kiedy zaczynali się bić. – Ty – wskazałem na Ladona – a) Nazwij Amelię tak jeszcze raz i przysięgam na Boga, że twój czarny pas ci nie pomoże i b) nie waż się ponownie podnosić ręki przeciwko swojemu bratu. Jak wiele razy ci to mówiłem? – Byłem jak nakręcony. – Jeśli chodzi o ciebie – kontynuowałem i zwróciłem się do Edwarda. Pożałowałem tego natychmiast, gdy ujrzałem wstyd na jego twarzy. – Po prostu – westchnąłem. – Po prostu spróbuj najpierw porozmawiać przed atakowaniem, dobrze?
– Jak zawsze twój ulubieniec – warknął Landon i próbował wyjść, ale Will przytrzymał go w miejscu.
– W tym domu nie ma ulubieńców – powiedział rzeczowo. – I ze wszystkich ludzi ty powinieneś to wiedzieć.
Landon warknął. – Jasne.
– Czy muszę wspominać, co stało się w zeszłym tygodniu? – syknął Will, a Landon ponownie zbladł. Co on, do cholery, zrobił. – Jeśli nie chodziłoby o naszego brata, przepchnąłbym twój tyłek do klasyfikacji i uwierz mi, to nie byłoby dobre, więc zamknij się.
Landon zniżył głowę, a jego twarz świeciła czerwienią. Musiał zrobić coś naprawdę złego, że tak bardzo wkurzył Willa. Nie było mowy, że moi chłopcy będą siedzieć cicho.
– Przeproś – powiedział Will.
– Przepraszam – mruknął Lan, a gdy Will go wypuścił zabrał kluczyki od auta i wyszedł.
Gdy otworzyłem usta, aby zapytać, Will odwrócił się do wyjścia. – Nie powiem ci, staruszku. Cencik i ja zajęliśmy się tym. – Odwróciłem się do Edwarda, a on podrapał się po głowie.
– To co on powiedział – mruknął.
– Przynajmniej powiedz mi, że nikogo nie skrzywdził – powiedziałem prawie błagalnie.
– Poza sobą? Nie – powiedział i wyszedł.
Jęknąłem i zatopiłem się w kanapie, przejeżdżając dłońmi po twarzy. Landon był taki impulsywny, ale nigdy nie miał sekretów. Jednak przez większość czasu był racjonalny. W zeszłym roku przyszedł do mnie i zapytał czy pozwolę mu napić się piwa. Will i ja natychmiast zaczęliśmy się śmiać. Po tym jak przestaliśmy powiedział, że lepiej byłoby gdyby napił się teraz, żeby zobaczyć jakie to uczucie niż napić się, pójść na imprezę i nawalić się, ponieważ nie wiedział. Więc, co mogłem zrobić? Poddałem się, ponieważ wiedziałem, co to znaczy odbierać nastolatka z drogi i odwozić go do domu, ponieważ upił się na imprezie.
– Albo pił, albo palił zioło – nagle powiedział Jake.
Potrząsnąłem głową. – Po tym jak daliśmy mu wypić piwo, nie.
– Kiedy to się stało? – zapytał Jack.
– W zeszłym roku, kiedy byłeś w Afryce, Lan poprosił o piwo i zgodziłem się. Will przyniósł dla niego z małą ilością procentów. – Delikatnie się uśmiechnąłem. – Skurwiel nalał trochę Patrona do tego. To było obrzydliwe, ale wypił to i to nie zioła. Moje dzieci nie biorą narkotyków i uwierzcie mi, wiedziałbym. Landon jest graczem rugby i zawodnikiem Tae Kwon Do. Nie bierze narkotyków.
– Jezu, Edwardzie już obiecaliśmy mu Trishę – zaśmiał się Jake.
– Pieprz się, dupki – zaśmiałem się.
≈Ж≈
Tygodnie szybko minęły. Wiedziałem, że decyzja jaką podjąłem była słuszna. To był czas, abym przeszedł na emeryturę. Chciałem cieszyć się życiem z moją rodziną i będąc szczerym, ta sprawa z udarem słonecznym sprawiła, że uświadomiłem sobie, że muszę to zrobić. Mogłem zrozumieć dlaczego Charlie odszedł w tym wieku. Ludzie, na których mi zależało znali moje motywy i tylko to się liczyło.
– Umieram – płakał dramatycznie Landon, pocierając brzuszek.
Zachichotałem. – To tylko grypa żołądkowa, Lan. Nie umierasz.
Spojrzał na mnie. – Powiedział ekspert z największymi prawie śmiertelnymi doświadczeniami.
– Dlatego to powiedziałem – powiedziałem i sprawdziłem jego temperaturę. – Spada. Jesteś głodny?
– Nie odmówiłbym rosołowi – mruknął.
– Dobrze, dzieciaku.
Landon usiadł na łóżku, a ja poprawiłem mu poduszki. Gdy zamierzałem iść i przygotować mu zupę, złapał mnie za rękę. – Tato?
– Taa?
– Wiem, że nie mówię tego często, ale wiesz, że cię kocham, prawda?
Uśmiechnąłem się leniwie do niego. – Też cię kocham, mistrzu.
– Um – przerwał. – Muszę ci coś powiedzieć – kontynuował i spuścił głowę.
– Spodoba mi się to? – zapytałem i ponownie usiadłem.
– Nie – powiedział, nie patrząc na mnie.
Westchnąłem. – Co zrobiłeś?
– Pamiętasz, gdy tego jednego dnia walczyłem z E i Will powiedział coś o klasyfikacji?
– Tak – powiedziałem. Cholera, to było złe.
– Więc, widzisz – zaczął. – Byłem z Chasem i kolegami ze szkoły, siedzieliśmy w parku i wyzywaliśmy się do zrobienia gówien – kontynuował i przerwał. – Więc, kiedy była moja kolej, wyzwali mnie, że mam zapalić papierosa.
Głęboko odetchnąłem. Wiedział, że nie chciałem, aby zaczęli palić. Byłem złym przykładem skoro wciąż paliłem i to był powód, dlaczego nie chciałem, aby oni zaczynali. Nie paliłem tak jak kiedyś, ale zdecydowanie potrzebowałem paczkę każdego dnia.
– Było do kitu, ale to było wyzwanie, wiesz? Nie mogłem nawalić – powiedział, szybko na mnie spoglądając. – Will i Edward akurat przyszli w tej chwili, wyprowadzali psy, widzieli i nie muszę mówić, że oboje mnie zełgali.
Dobrze!
Przejechałem dłonią po włosach i spojrzałem w podłogę. Potrzebowałem podejść do tego ostrożnie. – Nie jestem zadowolony, że to zrobiłeś. Palenie jest złe zwłaszcza dla ciebie, skoro jesteś sportowcem, Lan – zacząłem. – Wiem, że jestem złym przykładem, ale mniej to na uwadze, że palę od trzydziestu lat i nie jest mi łatwo rzucić, wiesz?
– Wiem – odpowiedział i poczułem, że się trochę zrelaksował.
– Podobało ci się to? – zapytałem, a on potrząsnął głową.
– Dziwnie smakowało – powiedział. – Następnego dnia moje gardło mnie paliło. Nigdy więcej tego nie zrobię.
– Dobrze wiedzieć – powiedziałem i zmierzwiłem jego włosy.
– Tato – mazał się. – Jestem za duży na mierzwienie włosów.
Zachichotałem. – Na to nigdy nie będziesz dla mnie za stary. Jesteś moim chłopcem.
Uśmiechnął się i przewrócił oczami. – Cokolwiek, stary człowieku. – Może grać w grę „Jestem–za–fajny–na robienie–tego–gówna", ale głęboko wiem, że lubi to.
Zszedłem na dół i wsadziłem zupę do mikrofalówki, aby ją podgrzać. Wyciągnąłem tacę i zacząłem układać sztućce, kiedy wejściowe drzwi otworzyły się i zamknęły z siłą.
– Edwardzie – zawołała natychmiast Bella. Upuściłem wszystko i pobiegłem do niej.
– Co, kochanie? Co się stało? – zapytałem.
Płakała. – A–ah, Edward zadzwonił i poprosił, abym zostawiła wszystko i przyjechała do domu. Powiedział, że to kod czerwony. – Kod czerwony? – Nie czuł się dobrze i myślałam, że załapał grypę od Landona, ale nie brzmiał na chorego. Jestem przerażona, Edwardzie. Nigdy mi nie zrobił czegoś takiego.
– Co jeszcze powiedział?
– Że jego samochód się popsuł i, że zadzwonił do Rose, aby go holowała, ale powiedziała, że jest zajęta. Zadzwoniłam do niej i powiedziała, że on do niej nie dzwonił. Dlaczego skłamał? – płakała. Słabym punktem Belli był Edward. Po jego urodzeniu, odkąd był w inkubatorze, zwracała na niego dodatkową uwagę. Jednakże nigdy nie zaniedbała pozostałych.
– Jestem pewien, że jest na to wyjaśnienie, kochanie – powiedziałem gładko. – Będzie tutaj niedługo i wszystko się wyjaśni.
– Będzie tutaj za godzinę albo coś – powiedziała i wytarła twarz. – Gdy jego ostatnia lekcja się skończy, jeden z jego nauczycieli go przywiezie.
Zająłem się Landonem i upewniłem się, że niczego nie potrzebuje, zszedłem na dół. Will właśnie przyjechał i poinformował nas, że weźmie prysznic zanim pójdzie do pracy.
– Kochanie, Nana wyprała twoje koszule. Kiedy skończysz, przyjdź i weź je – powiedziała i pocałowała jego policzek.
– Will, poczekaj – zawołałem. – Idę z tobą. – Zamierzałem z nim pogadać i nagadać mu za to, że nie powiedział mi o Landonie.
Szybko poszliśmy do niego i weszliśmy do środka. – Czy ty postradałeś rozum? – zacząłem, gdy zamknąłem drzwi.
– Co, do cholery, zrobiłem? – zapytał nieświadomy.
– Landon powiedział mi – syknąłem.
Westchnął. – Uspokój się trochę, staruszku – powiedział i spojrzał na mnie.
– Uspokój się? Nie masz prawa nie mówić mi, Will. On palił.
– I powiedziałem, że zająłem się tym. Kurwa, tato. Co chcesz żebym robił? Przychodził jak mała dziewczynka i mówił ci: „Hej, tato. Złapałem Landona na paleniu. Jestem dobry, że ci powiedziałem?" Zaciągnąłem go do domu i nagadałem, a następnie pokazałem mu zdjęcia płuc palaczy. Koniec historii.
– To po prostu powaliło mnie, człowieku – powiedziałem prawdomównie.
– Cóż, podziękuj, kurwa, że ja go widziałem, a nie ty. Twoja reakcja byłaby dużo gorsza niż moja – powiedział. – Jednakże, muszę się wykąpać i coś zjeść. Zobaczymy się przed pracą, dobrze?
– Dobrze – powiedział zirytowany.
Gdy szedłem do domu, usłyszałem włączony samochód na podjeździe. Zacząłem iść szybciej zanim do niego doszedłem. Edward wysiadł z auta, uśmiechając się jak kot Cheshire, ale również kierowca, który okazał się urodziwą kobietą. Była wysoka, odpowiedniej wagi i miała piękne, długie lśniące brązowe włosy. Jej oczy były brązowe i miała okulary. Miała na sobie białą koszulę i czarną ołówkową spódnicę, która sięgała jej kolan i czarne obcasy.
– Cześć, tato – uśmiechnął się, ale zamiast mu odpowiedzieć, patrzyłem na kobietę przede mną, która patrzyła na mnie z szeroko otwartymi oczami.
– O mój Boże – odetchnęła, a jej oczy zaszły łzami.
Zmarszczyłem drwi i spojrzałem na niego syna. – Tato, może wejdziemy do środka?
– Aaron? – szeptem zapytała kobieta. – Jak masz na nazwisko?
Aaron? Nigdy tak na niego nie mówiliśmy, chyba że mówiliśmy do niego tym imieniem, kiedy był w tarapatach, co było rzadkie.
Mój syn uśmiechnął się i nagle ziemia stała się bardzo interesująca. Wziął głęboki oddech i spojrzał na nią. – Nazywam się Edward Aaron Cullen, panno J.
– O mój Boże. O mój Boże! – powiedziała i oparła się o samochód.
Podszedłem do niej i złapałem delikatnie za łokieć. I wtedy zobaczyłem mały wisiorek, który zwisał na jej szyi. Rozpoznałbym go pomiędzy tysiącami. To był ten sam wisiorek, jaki kupił Will szesnaście lat temu, cienki łańcuszek z białego złota z małym dyndającym łabędziem
Odwróciłem ją i uniosłem palcem jej podbródek. – Juls? – załkała i przytaknęła. – Słodki Jezu – powiedziałem i przytuliłem ją. – Tak bardzo tutaj za tobą tęskniliśmy – wyszeptałem czule do jej ucha. – Wciąż tęsknimy.
– Też za wami tęskniłam – zapłakała.
– Chodź, słodka dziewczyno – uśmiechnąłem się promiennie. – Wejdźmy do środka.
Juls wzięła swoją torebkę i weszła za nami do domu. Bella siedziała z Landonem w salonie na kanapie, gładziła go po włosach. Gdy moja dziewczyna zobaczyła naszego drugiego chłopca, wyskoczyła z kanapy, pobiegła do niego i zaczęła go oglądać, wyrzucała pytanie za pytaniem. Kiedy upewniła się, że z nim wszystko dobrze, spojrzała na mnie, a następnie jej oczy wylądowały za mną.
– Oooch, Edwardzie, kiedy wylądowałeś na tym? – zapytał Landon z uśmiechem.
– Idiota – powiedział Edward i spojrzał na Juls. – Przepraszam panno J. Przysięgam na Boga, że urodził się bez filtru w ustach.
Juls posłała mi załzawiony uśmiech. – Nie martw się, Edwardzie – powiedziała podkreślając jego imię, sprawiając, że Edward się zarumienił. – Znałam kiedyś chłopca, który też czasami zapominał o filtrach – Edward zachichotał.
Bella z dłonią na klatce, stała tam, gapiąc się na nią,. Nie było mowy, że jej nie rozpoznała. Podeszła do niej, obserwując ją od głowy do palców.
– Podejdź tu – wyszeptała i otworzyła swoje ramiona dla Julie. – Tak bardzo za tobą tęskniłam. – Julie odwzajemniła jej uścisk i pocałowała Bellę w policzek. – Spójrz na siebie – powiedziała Bella. – Jesteś boska.
Julie lekko się zarumieniła i uśmiechnęła. – Ty też nie wyglądasz wcale źle.
– Usiądźmy – powiedziała Bella i złapała ją za rękę. – Powiedz mi wszystko. Jak się miałaś?
Julie westchnęła. – Cóż, jak wiesz wyjechaliśmy do Anglii. Tata od razu zaczął pracę w Birmingham. Poszłam do szkoły i będąc szczerą, nigdy mi się tam nie podobało, inni ludzie, inny kraj. Nigdy nie czułam się jak w domu. Gdy skończyłam szkołę miałam szansę wrócić, ale u mojej mamy został zdiagnozowany rak piersi, więc zdecydowałam się zostać. Studiowałam angielską literaturę i dostałam pracę w college'u, gdzie pracował mój tato.
– Och, kochanie – powiedziała Bella. – Z twoją mamą teraz wszystko dobrze?
– Taa – uśmiechnęła się. – Lekarze zdecydowali, że najlepszą szansą w tamtej chwili było usunięcie piersi i rozpoczęcie chemioterapii. Teraz jest już wolna od raka od dziewięciu lat.
– Dobrze – uśmiechnęła się moja dziewczyna.
– Tak, dokładnie. Skoro jest to w genach, lekarz polecił mi, aby badała się co roku, aby się upewnić – przerwała. – Jednakże, cztery miesiące temu, moja mama wyraziła swoją chęć powrotu do domu, więc zaczęła szukać tutaj pracy. Wujek El zadzwonił do mojej starej szkoły, aby sprawdzić, czy jest tam praca i sekretarka poinformowała go, że pan Jordan odszedł na emeryturę. Skoro miałam licencjat i skończyłam uzupełniające studia magisterskie, wszystko co musiałam zrobić to przygotować się na test School Leaders Licensure Assessment.
Bella pocałowała ją w policzek. – Dobrze mieć cię z powrotem.
– Dobrze jest wrócić – Julie uśmiechnęła się i rozejrzała dookoła. Jej wzrok padł na kominek i zdjęcia. – Mogę? – zapytała i tam wskazała.
– Nie wygłupiaj się. Idź – powiedziała.
Wstała i wzięła pierwsze zdjęcie, które zobaczyła. Było ze ślubu mojego i Belli. Uśmiechnęła się i przejechała po nim swoimi palcami. – Byliście tego dnia tacy piękni – uśmiechnęła się do nas, odłożyła zdjęcie na bok i podniosła jedno, gdzie Will trzyma moją dziewczynkę kilka godzin po narodzinach. – Macie małą dziewczynkę? – rozpromieniała się.
– Tak – powiedziała Bella. – Nazywa się Amelia i ma wszystkich moich chłopców owiniętych wokół palca. Zwłaszcza Willa – zachichotała. – Kiedy skończyła pięć lat jednego dnia wróciła ze szkoły cała zapłakana. Will zapytał, co się stało, a płakała dlatego, że chłopiec pociągnął ją za kucyka i nazwał brzydką. Od tamtego czasu uczy ją Tae Kwon Do po to, aby zapobiec, aby jakiś „skurwiel" – zrobiła cudzysłów w powietrzu i przewróciła oczami – … atakował jego malutką siostrzyczkę. Nie wspominając, że dwa razy w tygodniu mój chłopak i pewien ktoś zabierają ją na strzelanie w lesie – dokończyła gładko.
Nie musiałem wiedzieć kto to powiedział. Natychmiast spojrzałem na Landona, sprawiając że wszyscy się zaśmiali.
– Nie patrz na niego, Edwardzie. Nic nie zrobił – powiedziała Bella, klepiąc moje udo. – Myślałeś, że nie zauważę? W każdą środę i sobotę Will i ty wstajecie wcześnie, jecie śniadanie i zabieracie Amelię, a potem wychodzicie. Nie wspominając, że jestem córką byłego komendanta, więc wiem o tym, Charlie upewnił się, że wiem – dokończyła i skubnęła moje usta.
– Cóż, wybacz mi, że chcę, aby moja dziewczynka wiedziała, jak o siebie zadbać – mruknąłem.
– Jasne, tato – powiedział Landon. – Czy teraz ktoś mógłby wyjaśnić kim ona jest?
– Wszystko w swoim czasie, bracie – powiedział Edward.
Julie podniosła jedno ze zdjęć Willa. To było z dnia, gdy ukończył swój trening policyjny. Patrzyła na nie przez kilka minut, a następnie jej ramiona zaczęły się trząść. Bella wstała i owinęła swoje ramiona wokół Julie, szepcząc coś do jej ucha. Przytaknęła i wytarła oczy.
– Przepraszam, płaczę cały czas – zapłakała. – Po prostu nigdy nie sądziłam, że znowu was zobaczę.
– W porządku, kochanie – powiedziała Bella i uśmiechnęła się.
Edward wstał i podszedł do okna, gdy usłyszał szczekanie psów. Uśmiechnął się i odwrócił. – Więc, co wy na to, żebym wam powiedział co się dzisiaj stało? – zapytał. Przytaknąłem, a on uśmiechnął się. – Poszedłem do szkoły i poinformowano nas, że naszej nauczycielki angielskiego nie ma, ponieważ złamała swoje biodro – zaczął, a Landon zaczął się śmiać.
– Należało się tej starej wiedźmie.
– Landon Emmett Cullen – krzyknęła Bella.
– Co, Ma? Ta stara… wiedźma odstawiła mnie na bok w zeszłym roku tylko dlatego, że powiedziałem jej, że nie podoba mi się sposób w jaki uczy. To nie moja wina – narzekał. – Jestem mądrzejszy od niej.
– Później pokażę ci kto jest mądrzejszy – zagroziła.
– Mimo wszystko – pośpieszył Edward, gdy usłyszał zamykanie szafek w kuchni. To będzie interesujące. – Zastępca poinformował sekretarkę, że nie ma go w mieście i nie będzie dostępny do poniedziałku. Gdy matematyka się skończyła, pan Carter powiedział, że dyrektor przyjdzie do naszej klasy – kontynuował i wskazał na Juls, która się uśmiechała. – Byliśmy zadowoleni, bo to była ostatnia lekcja, wiecie.
Głośny dźwięk uderzenia sprawił, że wszyscy podskoczyliśmy i spojrzeliśmy do góry. Stał tam mój syn, ubrany tylko w spodnie od munduru, patrzył prosto na Julie. Głośno jęknęła, a jej oczy zaszły łzami. Mój syn stał tam i tylko patrzył się na nią, szybko oddychając.
– Gdy weszła do klasy, przedstawiła się – kontynuował Edward swoją opowieść. Will krótko na niego spojrzał i w chwilę potem wyciągnął swój telefon.
– Claire – powiedział surowo. – Tu Cullen. Nie mogę dzisiaj przyjść – przerwał na chwilę. – Poważny rodzinny wypadek i muszę tutaj być. Powiedz komendantowi, że jest mi przykro i później do niego zadzwonię – dokończył i wyłączył telefon.
Edward ponownie zaczął mówić. – Panna J nie chciała popsuć sposobu nauczania pani Henderson, powiedziała, że będziemy robić coś innego. Poprosiła nas wszystkich, abyśmy wyciągnęli telefony i pokazali klasie zdjęcie i opowiedzieli jaka historia za nim stoi. Inne dzieciaki jęczały, więc wyciągnęła swój telefon i pierwsza nam pokazała swoje.
– Powiedziała, że ma trzydzieści jeden lat, wolna, – podkreślił – że dorastała tutaj w Chicago, że była uczennicą w tej samej szkole, jak inni jej dokuczali. Wyjaśniła bardzo zły incydent, który miał miejsce, że uczeń był bardzo ranny. Mieli razem lekcje, więc zdecydowała się pójść i odwiedzić go w szpitalu. Po tym dniu stali się sobie bardzo bliscy i jak wdzięczna była, że go poznała, ponieważ jego odwaga i dobre serce sprawiły, że jej świat stał się inny.
– Więc wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy pokazała nam zdjęcie. To było zdjęcie jej i mojego brata na ślubie. Panna J powiedziała, że zostało zrobione kilka miesięcy przed jej wyjazdem do Anglii i jak od tego czasu bardzo za nim tęskni. Jak miała nadzieję, że będzie z nim w kontakcie.
Will ani razu nie spuścił z niej wzroku. Bella, obok mnie, cicho płakała, trzymając moją dłoń w mocnym uścisku. Julie zrobiła krok i Will, tak jakby obudził się z transu, stał przed nią w kilka chwil, przytulając ją ciasno. Nikt nie odważył się nawet odetchnąć. Gapiliśmy się na nich. Odsunął się kawałek i położył dłonie na jej twarzy, uśmiechał się. Schował wypadający kosmyk jej włosów i przejechał kciukiem po jej policzku, sprawiając, że zamknęła oczy.
– Pieprzyć to – powiedział i przycisnął swoje usta do usta Julie.
– Dobrze, starszy bracie – wiwatował Landon i klaskał w dłonie.
Zachichotałem i obserwowałem Willa. Nie było mowy, żeby pozwolił jej ponownie odejść. Julie była Bellą mojego syna, jego serce zawsze należało do niej. Will był jak swoja matka i ja, kochał tylko raz w życiu i ta miłość należała do niego. Nie będę kłamał. Umawiał się na randki, ale nigdy nie sięgały one momentu pełnego zaangażowania. Dobrze się bawił, ale to tyle. Mój syn chciał tego, co mieliśmy ja i jego mama i teraz w końcu dostał.
– Boże, tak bardzo za tobą tęskniłem – odetchnął i przytulił ją do siebie.
– Przepraszam, że przestałam pisać – płakała. – Byłam zajęta szkołą, a potem miałam lekcje obcych języków i gita… – mówiła, ale Will przerwał jej, umieszczając palce na jej ustach.
– Koniec tego. Chodźmy do mnie – powiedział, złapał ją za rękę i wyszli. – Nie czekajcie na nas z kolacją – zawołał.
– Pokaż jej kto jest mężczyzną, bracie – zawołał Landon i Bella walnęła go w tył głowy.
– Twój brat jest dżentelmenem – syknęła.
– Taa, dżentelmenem, który pieprzy – drażnił się i po chwili go nie było.
Sześć miesięcy później…
– Na mocy nadanej mi przez Stan Washington, ogłaszam was mężem i żoną. Możesz pocałować pannę mło…
Słowa pastora zostały przerwane, kiedy Will złapał Julie za szyję i pocałował ją z pasją. Wiwaty i aplauz odbijały się echem na naszym podwórku, w pewnym momencie myślałem, że usłyszałem szczekanie psa z domu.
– Panie i Panowie, po raz pierwszy przedstawiam wam Pana i Panią Cullen – powiedział pastor i zaczęła się kolejna runda aplauzu. Bella piszczała obok mnie i podeszła do nowo poślubionej pary.
– Moje dziecko – płakała i przytuliła go. – Oboje was tak bardzo kocham.
– Też cię kocham, Ma – powiedział i pocałował czubek jej głowy.
Wesele było cudowne; proste, ale i eleganckie. Oboje, Will i Julie, chcieli czegoś prostego i romantycznego. Mieliśmy wielu gości, więc mały ślub, jaki chcieli był niemożliwy. Julie miała wielką rodzinę, a Will miał swoich przyjaciół, byłych kolegów ze służby i ważnych ludzi w przedsiębiorstwie, naszą rodzinę i kilkoro przyjaciół bliźniaków. Wszystko było po prostu idealne i nie mogłem być szczęśliwszy.
– O czym myślisz? – zapytał Jakie, strasząc mnie.
– Jak wszystko stało się tak szybko – powiedziałem i westchnąłem. – Potrzebuję papierosa. Idziesz? – zapytałem.
– Chodźmy, zanim Jack zacznie mnie szukać. Zabije mnie – zachichotał.
Poszliśmy na przód domu i usiedliśmy na schodach werandy. – Boże, to jest zabijające –narzekałem i zacząłem rozwiązywać mój krawat. – Garnitur małpy.
Jake zaśmiał się. – Nie pozwól, aby Ma albo Alice usłyszały cię. Daj, pomogę ci – zaoferował i w chwilę miałem ściągnięte te cholerstwo.
Zapaliłem papierosa i podałem paczkę Jake'owi, zapalił swojego. – Jak się trzymasz?
– Zaskakująco dobrze – uśmiechnąłem się i przymknąłem oczy. – Czas tak szybko leci, stary. Czasami myślę, że obudzę się pewnego dnia i wrócę do dni, kiedy go poznałem. Tak bardzo się zmienił, Jake.
– Wiem, co masz na myśli. Mogę nie mieć biologicznego dziecka, ale czuję to samo z Trishą. Przeklinam dzień, gdy jakiś głupek zabierze ją od nas – narzekał.
– Cóż, moja dziewczynka nigdzie się nie wybiera – powiedziałem i wzruszyłem ramionami. – I nie nazywaj mojego syna głupkiem – zachichotałem.
– Och, wybiera. Za mniej niż sześć miesięcy zaczyna liceum, a potem wybierze się do college'u i zanim sobie to uświadomisz, małe gówno przyjdzie i wykradnie ją prosto sprzed twoich oczu – powiedział i poklepał mnie po ramieniu.
– Pieprz się, Jake – spojrzałem na niego. – Jest za młoda i bądźmy szczerzy. Amelia chce iść w ślady Willa. To się nie stanie przynajmniej przez najbliższe dziesięć lat.
– Skąd to wiesz? – zachichotał.
– Po prostu powiedzmy, że mam swoje sposoby z moją dziewczyną. Wczoraj byliśmy w kiosku i zapytałem ją, czy zdecydowała co chce robić profesjonalnie. Powiedziała „Tatusiu, chcę pomóc Willowi. Więc po skończeniu liceum, pójdę albo do szkoły ekonomicznej albo szkoły biznesu. Gdy skończę, skupię się na mojej karierze. Poza tym ktoś musi przynosić jedzenie na nasz stół" – uśmiechnąłem się. – Moja dziewczynka jest mądra i wie, co jest dla niej najlepsze.
Jake parsknął. – Jeśli ten mały skurwiel zawoła „kochanie", pukając do jej drzwi, to nie ma nic, co mógłbyś zrobić tylko się z tym pogodzić.
Przez jakiś czas siedzieliśmy cicho i paliliśmy zanim wizja lawendy nie stanęła przede mną i zaczęła tupać nogą o ziemię. Uśmiechnąłem się i niepewnie spojrzałem. – Ta dziecinko?
– Obiecałeś mi mój pierwszy taniec i nie mogę z nikim tańczyć, zanim nie zatańczymy, tatusiu – marudziła. – Will poprosił mnie do tańca i powiedziałam nie.
– Mój Boże, jesteś taka jak twoja matka, co mnie czasami przeraża – powiedziałem prawdomównie. – Nigdy nie zmieniaj tego kim jesteś dla kogoś, kochanie.
– Głupi, tatuś – zachichotała i przytuliła mnie. – Chodź. Chcę tańczyć.
Złapała mnie za rękę i pociągnęła na wesele. Gdy doszliśmy na mały taneczny parkiet, obróciłem ją, sprawiając, że zachichotała i zaczęliśmy tańczyć. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się.
– Mam najlepszego partnera.
Zachichotałem i pocałowałem czubek jej głowy. – Tak bardzo cię kocham, dziecinko.
– Tak jak ja kocham cię, tatku, nawet jeśli czasami mnie złościsz. Zawsze będziesz moim numerem jeden – powiedziała cicho.
I właśnie tam, tym jednym prostym zdaniem, rozpływałem się w jej rękach. Mogłaby mną ugniatać jak by chciała. – Czy możesz zrobić mi małą przysługę?
– Cokolwiek – powiedziała i uniosła głowę, aby na mnie spojrzeć.
– Nie dorastaj – powiedziałem, podniosłem ją i okręciłem dookoła. Głośno pisnęła, sprawiając, że kilka głów odwróciło się w naszym kierunku.
– Będziesz dalej tak ze mną tańczył, kiedy dorosnę? – zapytała.
– Cholera, taa – powiedziałem. – Moglibyśmy zapisać się na te gówniane tańce, na które Nana zmuszała mnie, abym chodził, kiedy byłem dzieckiem.
Uśmiechnęła się do mnie. – Naprawdę?
– Jasne, cukiereczku – powiedziałem i mrugnąłem do niej.
Przetańczyliśmy kilka piosenek, a potem przyszedł Will. Uśmiechnął się do mnie, kiedy ja zmarszczyłem brwi. – Nie martw się, staruszku. Wciąż będziesz jej ulubieńcem.
Uśmiechnąłem się i poklepałem go po plecach. – Chcę ją z powrotem.
Rozejrzałem się i znalazłem moją dziewczynę, która siedziała sama i piła szampana. Kiedy nasze oczy spotkały się, uśmiechnęła się i opróżniła kieliszek. Podszedłem do niej i wyciągnąłem moją dłoń w jej kierunku.
– Moja damo, czy mogę prosić o ten taniec? – zapytałem i delikatnie schyliłem głowę.
– Będę zaszczycona – zachichotała i delikatnie się zarumieniła. Była boska.
Zaczęliśmy się powoli poruszać, a ona położyła swoją głowę na mojej klatce. Pocałowałem wnętrze jej dłoni i spojrzała na mnie. – Sprawiłaś, że jestem taki szczęśliwi – wyszeptałem i pocałowałem czubek jej nosa.
– Tak samo – uśmiechnęła się. – Jeśli ktoś powiedziałby mi, sześć miesięcy temu, że nasz syn tego dnia się ożeni, roześmiałabym się.
– Wiem. Wszystko stało się tak szybko, ale wiesz co? Zasłużył na to – westchnąłem. – Uszczęśliwia go, więc dlaczego czekać, kiedy wie, że to ta jedyna?
– To dziwne. Jego rodzina szybko się powiększy i będąc szczerą nie jestem gotowa, żeby zostać babcią – zmarszczyła brwi.
– Nie jesteś gotowa, aby twoje dziecko miało dziecko – zachichotałem.
Lekko uderzyła mnie w klatkę i pociągnęła nosem. – Czasami zamykam oczy i myślę, że wbiega do pokoju i krzyczy: „Mamusiu, zobacz, co narysowałem dla ciebie w szkole."
– A co z innymi dziećmi? – zapytałem ją, a ona parsknęła.
– Cztery są wystarczające, Aniele. Poza tym mam podwiązane jajowody, pamiętasz?
– Rozwiąż je – drażniłem się.
– Marz dalej, kochanie – zachichotała.
– Eh, musiałem spróbować – powiedziałem i mrugnąłem.
Kiedy w powietrzu zabrzmiała piosenka "Ain't no mountain" Marvin's Gaye, Julie przybiegła, złapała dłoń swojego ojca i zaczęli tańczyć. Pocałowałem moją żonę, okręciłem ją dwa razy i zaczęliśmy tańczyć do muzyki, sprawiając, że głośno się zaśmiała. Spojrzałem na Willa, który wciąż tańczył z Amelią. Nasze oczy się spotkały i uśmiechnął się. „Kocham cię, tato" wypowiedział bezgłośnie, a moje oczy zaświeciły się łzami.
Mogłem wybrać inną ścieżkę od tej jaką napisało dla mnie życie, ale nie zrobiłem tego i jestem szczęśliwy. Mam rodzinę, którą bezwarunkowo kocham, miłość mojego życia w moim ramionach i czwórkę wspaniałych dzieci. Pamiętam, gdy Will powiedział mi, że kocha mnie tak bardzo, że zrobiłby dla mnie wszystko. To sprawiło, że myślałem o Carlisle'ie. Nigdy nie pogodzę się z tym, co nam zrobił, ale wniosek był jeden: Carlisle i jego zachowanie sprawiły, że stałem się tym kim jestem.
Byłem mężczyzną, który zabiłby każdego, kto spróbowałby skrzywdzić jego dzieci, właściwie zabiłem. Stałem się ojcem, który sprawił, że moje dzieci wygłaszały jak dumne są, że mają mnie za ojca. Nie byłem bezbłędny, uwierzcie mi nie byłem, ale zrobiłem wszystko co w mojej mocy, aby nie powtarzać swoich błędów. Zanim Will wszedł do mojego życia, oddychałem tylko dlatego, że musiałem. Teraz żyję dla nich, mojej rodziny.
Poza tym, nagroda jaką dostałem za moje popieprzone życie była warta każdej wylanej łzy, każdy ból jaki czułem i każda samotna noc jaką spędziłem.
KONIEC
A/N To już jest koniec, dziękuje wszystkim za to, że czytali i komentowali to opowiadanie, bo to wasze komentarze bardzo często wpływały, że zasiadałam do tłumaczenia, kiedy już nic mi się nie chciało.
Dziękuje wszystkim betom, za pracę jaką włożyły wraz ze mną w to opowiadanie, wiem, że czasami nie jest ze mną łatwo.
Mam nadzieję, że opowiadanie przypadło wam do gustu, dla mnie jest ono jednym z ulubionych.
Myślę, że w epilogu zostało powiedziane już wszystko, a historia kończy się w najodpowiedniejszym momencie.
Pozdrawiam i do zobaczenia przy tłumaczeniu Whenever You Call.
