Kiedy tylko Severus otworzył drzwi Kwatery Głównej chmara kurzu wzbiła się w powietrze i uformowała w Albus'a Dumbledore'a. Poczuł jak język przywiera mu do podniebienia i nie mógł wypowiedzieć ani słowa. Machnął jednak różdżką jakby od niechcenia, a zjawa natychmiast zniknęła.
-Przewidywalne. - mruknął pod nosem otrzepując szatę z kurzu.
Ruszył ciemnym korytarzem z różdżką w pogotowiu. Zauważył jednak, że coś tu się zmieniło. Stojak na parasole w kształcie nogi trola leżał przewrócony na podłodze i Snape'owi od razu przypomniała się Nimfadora Tonks. Wydawało mu się jakby przed chwilą przeszła korytarzem potykając się o niego, co zresztą robiła za każdym razem gdy wchodziła lub wychodziła z Kwatery.
-Żałosna imitacja aurorki. - pomyślał marszcząc nos.
Rozejrzał się po ścianach i stwierdził, że wszystkie obrazy są poprzekrzywiane, a tapeta miejscami poodrywana. Również podłoga nie wyglądała jak zawsze. Było w niej mnóstwo powypalanych dziur jak po czarnoksięskich zaklęciach.
-Ktoś tu był. - pomyślał natychmiast. - Ktoś kto nie powinien tu być.
Uniósł różdżkę do góry i szepnął:
-Homenum revelio.
Nic się nie wydarzyło. Poczuł ulgę, choć wciąż był nieco zaniepokojony. Kto mógł wejść do Kwatery Głównej? Kto ominął zabezpieczenie? To nie mógł być nikt z Zakonu Feniksa. Chyba, że stoczył tu prawdziwą walkę. Temu, kto tu był nie zależało na tym miejscu. Żaden z członków Zakonu Feniksa nie zniszczył by tego miejsca.
Ruszył dalej przed siebie trzymając różdżkę w pogotowiu. Pchnął lekko drzwi do kuchni. Tu również było widać ślady zaklęć. Krzesła były połamane i leżały porozrzucane po całej kuchni. Stół ze złamaną jedną nogą pochylał się ku ziemi. Na podłodze widać było ślady krwi.
Przeszedł jeszcze pare kroków i za jednym z połamanych krzeseł ujrzał skrzata domowego leżącego na ziemi. Podszedł do niego i dźgnął go różdżką. Był całkiem sztywny. Odwrócił go za pomocą różdżki na plecy. Na jego twarzy malował się strach. Wielkie oczy Stworka pozabwione życia patrzyły gdzieś w przestrzeń, a z otwartych ust zdawał się wydobywać okrzyk bólu.
Severus patrzył na niego sparaliżowany strachem. Więc to napewno nie byli członkowie Zakonu, to byli Śmierciożercy. Dlaczego nikt mu o tym nie powiedział? Czyżby Czarny Pan również nie wiedział o tym, że ktoś z jego poddanych dostał się do Kwatery Głównej?
Nagle przypomniał sobie po co tu przyszedł. Bardzo dobrze wiedział, gdzie to jest ukryte, choć mało kto zdawał sobie z tego sprawę, a nawet jeśli, to mało kto wiedział czy to jest. Podszedł szybkim krokiem do komórki Stworka która znajdowała się w rogu kuchni za piecykiem.
Zaczął przerzucać brudne koce i szmaty, z których wypadały różne dziwny przedmioty, aż wreszcie wypadło to czego potrzebował. Czyli śmierciożercy nie dotarli do tej komórki. Odetchnął z ulgą biorą do ręki medalion.
