Drzwi otworzyły się z hukiem i stanęła w nich Bellatrix. Jej czarna szata była mokra od deszczu, który nie przerwanie padał od kilku dni. Rozwiane włosy w zwykłym nieładzie przysłaniały bladą twarz kobiety. W ręku trzymała różdżkę, gotowa w każdym momencie rzucić zaklęcie. Jej pierś falowała delikatnie w świetle księżyca.

Severus powoli odwrócił się i spojrzał na nią, po czym z kamienną twarzą, która była idealnym kamuflażem jego emocji, powiedział ważąc każdą sylabę:

-Witaj Bellatrix.

-Gdzie to masz? - zapytała wciąż wpatrując się w niego jak lwica gotowa zaatakować.

-Czyżby chodziło ci o to? - Snape wyjął z kieszeni złoty medalion i podniósł na wysokość ramienia.

Słabe światło świecy zatańczyło między drobnymi szmaragdami układającymi się w kształt litery S na medalionie.

Bellatrix wstrzymała oddech. Czyżby była uratowana?

-Daj mi to. - wyszeptała wyciągając rękę.

-Chyba o czymś zapomniałaś, moja droga. - Severus schował medalion zmuszając tym samym kobietę do spojrzenia mu w oczy.

Nadeszła jego kolej na zabawę. Zbliżył się do niej czując jak coraz bardziej drży starając się stłumić w sobie całą wściekłość. Wiedział jak bardzo cierpi nie mogąc raz w życiu dostać tego, czego chce. Musi za to zapłacić, tak jak obiecała.

Obszedł ją dookoła. Nie poruszyła się wciąż szybko oddychając z wściekłości.

-Znowu cię torturował... - szepnął jej do ucha muskając je ustami.

Nic nie powiedziała. Pocałował ją delikatnie w szyję. Odchyliła głowę. Przysunął się do niej bliżej wyjmując jej różdżkę z dłoni i odrzucając w kąt. Pachniała ciężkim zapachem piżma i deszczem. Odgarnął jej włosy i znów pocałował. Wstrzymała oddech, gdy jego język zaczął krążyć po jej ciele. Jedą ręką objął ją w talii, a drugą wsunął ostrożnie w jej czarne włosy. Zbliżył swą twarz i poczuł jej lekko drgający oddech na swoich ustach. Powoli przesunął językiem po brodzie kierując się w stronę ust czarownicy. Chwyciła go i zaczęła całować. Zdziwiony Severus rozluźnił uścisk, gdy jej dłonie powędrowały w stronę jego szaty, chąc jak najszybciej ją rozpiąć. W końcu pchnęła go na ścianę zsuwając czarnę pelerynę z jego ramion. Spojrzała na gładki, umięśniony tors Severusa i natychmiast zaczęła składać na nim krótkie pocałunki przerywane powolnym krążeniem jej języka po, spragnionym takich pieszczot, ciele Snape'a. Będąc już na wysokości jego pępka spojrzała do góry. Odchylił głowę do tyłu opierając ją na ścianie i zamknął oczy.

-Idealny moment. - pomyślała uśmiechając się w duchu.

Jednym szybkim ruchem, szarpnęła jego szatę wyjmując z kieszeni medalion, po czym odbiegała na drugi koniec pokoju gdzie na ziemi wciąż leżała jej różdżka. Złapała ją i śmiejąc się jak szalona, rzuciła ostatnie spojrzenie na zdezorientowanego Severusa próbującego jak najszybciej wydobyć swoją różdżkę z kieszeni szaty leżącej u jego stóp. Nie czekając aż uda mu się to zrobić zniknęła w kłębach czarnego dymu, by po chwili pojawić się przed bramą Malfoy Manor.

Wątek zrujnowanej Kwatery Głównej pozostawiam Wam, niech każdy zinterpretuje go na swój własny, niepowtarzalny sposób. ;)