2. Ubrana w różowy szlafrok i duże fioletowe, puchate kapcie Lily wymknęła się z dormitorium. Gruba Dama wcale nie była pocieszona jej nocną przechadzką.

- Co?! Pierwszoroczny Gryfon w pierwszym dniu szkoły kompletnie nie znający zamku śmie mnie budzić wymykając się przy ty nocy!

Lily nie słuchała jej tylko poszła schodami w dół. Z tego co jej mówił Severus zapamiętała tylko, że salon Ślizgonów znajduje się w lochach. „Którą drogą teraz?"- Myślała-„ Dobra jeszcze pół nocy, mogę poszukać". Zeszła po jednych schodach, później korytarzem w prawo, po schodach i w lewo….." Byleby jak najniżej „- Myślała. Chodziła po zamku już od dobrej godziny. Usłyszała za sobą głos który przyprawił ją o dreszcze.

- Ooooo….- Z wrednym uśmiechem na twarzy powiedział Irytek- Nie śpi się co?

- Nnie…. Too nie tak ja tylko…. Proszę….. To…. Ja…. Pierwszy dzień…..- Jąkała się przerażona rzucając pojedyncze słowa.

_ Buahhahahahah! – Wrzasnął Irytek- PIEWSZOROCZNA NIE ŚPI, CHODZI PO ZAMKU, ZGUBIŁA SIĘ- Śmiał się tak zachłannie, że nawet nie zauważył tego, że Lily zniknęła.

- Psst! TU! – Ktoś krzyknął.

Ale ona była zbyt oszołomiona by to usłyszeć. Schowała się za najbliższą zbroją nasłuchując nadbiegających ludzi. Poczuła tylko że ktoś chwyta jej rękę i ciągnie za sobą. Nie wiedząc czemu zaufała „tej ręce" i pobiegła. Dopiero po chwili stanęła.

- Heh widzę, że nie tylko ja wpadłem na pomysł nocnej przechadzki po zamku? – Z szelmowskim uśmiechem rzekł James Potter.

I wtedy Lily odzyskała pełną świadomość. James Potter- chłopiec który razem z Syriuszem Blackiem wyzywali w pociągu Severusa a ją małpowali. A przecież witali się po ceremonii przydziału, on oddał jej wisiorek. Ależ był głupia! Jak mogła tego nie dostrzec?

- Puść mnie! – Krzyknęła obrażona.

Dopiero teraz puścił jej rękę.

- Och, no tak, ty cały czas jesteś obrażona, myślałem, że ci przeszło po naszym spotkaniu po , ano i jeszcze jak oddałem ci ten wisiorek…- Rzekł jakby skruszony w sobie.

- Jak widzisz myliłeś się…. Ty i ten twój kolega…

- Lily….. Ja …. My naprawdę nie…. Przykro mi no i wiesz…. Żałuję, serio – Spojrzała na niego, w jego orzechowe oczy. O dziwo nie było tam żartu ani sprytu jedynie skrucha i coś czego nie mogła jeszcze dostrzec….

- No….. Cóż – Jej ton wyraźnie złagodniał- Ja się już nie gniewam, ale co z Severusem ?

- Z nim? – W głosie Jamesa dało się usłyszeć zdenerwowanie – To on zaczął, mógł się nie wtrącać. Nie, on i my to całkiem inny temat. Proszę daj nam to załatwić po swojemu…..

- E…. Ok. – Odparła zbita z tropu – Znasz może drogę do salonu Ślizgonów ?

- Znam. A co? Idziesz do niego tak?- odparł poirytowany James.

- No wiesz my i ty to całkiem inny temat. – Odpowiedziała mu z satysfakcją- Zaprowadzisz mnie Tam?

- Skoro chcesz.

Szli kolejne 15 min, zanim dotarli na miejsce. Podeszli do obrazu który zażądał hasła.

- Salazar- Powiedział James, a obraz usunął się odsłaniając drogę.

- Skąd ty...?

- Ehh wchodź już tam. To długa historia. Poczekam tu, bo nie znasz drogi powrotnej.

Obdarzyła go uśmiechem i weszła do środka. Nie zwracała uwagi na wystrój, kierowała się prosto do sypialni chłopców, wiedziała, że ma mało czasu. Dobiegła do sypialni i od razu skierowała się do łóżka w którym spał Severus.

- Sev, obudź się, to ja Lily….

Zaspany wstał nie wiedząc czy to się dzieje naprawdę, czy tylko we śnie. Już całkowicie rozbudzony usiadł na łóżku, spojrzał na Lily i wytrzeszczył na nią oczy.

- Co ty tu robisz?!

- Przyszłam się z tobą zobaczyć.

- Nie wolno ci!

- Wiem – Uśmiechnęła się mimowolnie – Chciałam cię zobaczyć, porozmawiać…

Złapał ją za rękę i pociągnął za sobą . Szli w stronę pustego salonu. Usiedli na sofie.

- Sev…. Co teraz będzie?

- Nie wiem.

- Mówiłam że Hogwart to zły pomysł…

- Nieprawda. Jak się tu w ogóle dostałaś?

- James Potter mi pomógł.

- Potter?! Ten Potter, który w pociągu razem z Blackiem ….! – Wyglądał jakby oszalał, zrobił się cały czerwony, jego oczy zrobiły się dzikie.

LIly złapała go za rękę i wypowiedziała jego imię. Spojrzał na nią i zreflektował się od razu.

- Przepraszam – wybełkotał zawstydzony.

- Nie szkodzi. Tak ten sam. Przeprosił mnie, wyciągnął z kłopotów. Jak dla mnie to wydaje się sympatyczny.

- Sympatyczny- rzekł ironicznie Severus.

- Sev. Nie ważne. Przyszłam tu w innym celu.

- Jasne. Cieszę się, że przyszłaś. Co masz jutro?

- Transmutację, Zaklęcia, Eliksiry, pół godziny przerwy…

- Świetnie. Eliksiry mamy razem a później jeszcze ta przerwa….- Rzekł raczej do siebie niż do niej. – Przyjdę po ciebie na przerwie.

- Okej.

- Idź już lepiej bo nie zdążysz dojść.

- Ale ja…

- Lily idź!

- Ehhh…. Do zobaczenia jutro.

- Pa!

Wyszła przez dziurę pod portretem. Stał tam James.

- Już się nagadałaś? – Rzekł z szelmowskim uśmiechem.

- Tak – Odparła urażona.

- Ej, nie gniewaj się..

- Ehh.

James spojrzał na nią swymi orzechowymi oczami. Ona uchwyciła to spojrzenie i również skierowała na niego wzrok. Po chwili na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech, a w jego oczach Lily dostrzegła błysk.

- Hej Evans – Zaczął- Z ciebie to jest niezłe ziółko wiesz ?

- Co to ma znaczyć?! – Odparła zirytowana.

- Nooo… Łamiesz zasady, wymykasz się w nocy i to w pierwszym dniu szkoły. Wiesz tak dobie myślę…

- Nie myśl teraz tylko zaprowadź mnie z powrotem do dormitorium- Wcięła mu się.

- Już idziemy- Teraz to ona go zirytowała.

Ruszyli. Głowę Jamesa zaprzątało wiele niechcianych myśli, natomiast Lily pragnęła tylko tego, żeby się położyć. Gruba dama znowu wpadła w szał, gdy obudzili ją i podali hasło. Dopiero po chwili łaskawie otworzyła im przejście marudząc coś jeszcze pod nosem. Lily poszła do sypialni i położyła się spać.