Dzięki brygida91, LadyB96, Ruda098 za komentarz.
Przepraszam za czas oczekiwania, ale tak to jest, gdy się ma pięć prac klasowych w tygodniu :/. Ale udało się! :D
Zapraszam na kolejny rozdział, w którym jest zdecydowanie więcej Harry'ego. :D Czyli, dlaczego nie można znajdować się z Harrym sam na sam ;).
Harry lustrował stół nauczycielski, gdy Snape wszedł do Sali. Obserwował, jak Snape siada na swoim miejscu i patrzy się na jedzenie wokół niego lub raczej na znajdujące się zamiast tego cukierki. Zamiast normalnego jedzenia, dookoła jego miejsca znajdowały się miski Skittles'ów*, w rzeczywistości, jedyne, co mógł dosięgnąć to Skittlesy.
Snape patrzył na cukierki przez okrągłą minutę, nie wierząc, że są tym, czym są, zanim poprosił Sprout, która skończyła nakładać kolację, o trochę jedzenia.
Drugie wydarzenie podczas kolacji miało miejsce, gdy Umbridge przyszła na posiłek.
Umbridge kierowała się w stronę fotela dyrektora i odsunęła go na dwie stopy**, zaraz po tym krzycząc.
Wyobraźcie sobie, że fotel zamienił się w głowę! Miał kształt głowy i nie miał nóg, ani niczego, tylko twarz i czubek, na którym się siadało.
Krzyczenie zajęło Umbridge minutę, a kolejne pięć zajęły nieudane próby transmutacji w normalny fotel, zanim Umbridge spróbowała na nim usiąść. Spróbowała to kluczowe słowo.
Wycelowała swój tyłek na czubek głowy, ale zamiast tego usiadła na podłodze, dlatego, że fotel odsunął się z chichotem.
Umbridge wstała i spróbowała ponownie, ale głowa odsunęła się ponownie chichocząc.
Umbridge goniła swój fotel po nawach, zapewniając spożywającym kolację rozrywkę. Na pięć minut przed końcem kolacji udało się jej go w końcu złapać.
Po tym, jak Umbridge zaprowadziła obrażony fotel przed stół i usiadła na nim, spojrzała na znajdujące się przed nią wspaniałe jedzenie. Albo nie tak wspaniałe, jak zauważyła, bo dookoła jej miejsca znajdowały się tylko i wyłącznie warzywa, a jedyni nauczyciele znajdowali się na końcach stołu.
Harry i Ron patrzyli na to parskając, gdy Umbridge z grymasem jadła swoje warzywa na jej fotelogłowie.
Pięć minut później Harry wstał od stołu, aby ruszyć w kierunku biura Snape'a na lekcje Oklumencji.
Gdy tak szedł, Harry powtórzył sobie, co miał zamiar zrobić Snape'owi.
Gdy dotarł, zapukał do drzwi i wszedł do środka, przeskakując przez próg. Harry podszedł do Snape'a i wyciągnął dłoń. Kiedy Snape nie zareagował, Harry sam ujął jego dłoń i potrząsnął nią.
Snape zabrał ją z powrotem, piorunując go wzrokiem i powrócił do wkładania ostatnich myśli do myśloodsiewni.
- Więc, jak życie Freddy? – zapytał Harry, rozglądając się po biurze, notując, że krzesło Snape'a nadal było różowe.
- Co powiedziałeś? – zapytał Snape, zamarzając.
- Jak życie, profesorze? – powtórzył Harry.
Snape wrócił do myśloodsiewni i nie odpowiedział. Wtedy Harry potraktował Snape'a zaklęciem zmieniającym kolor, farbując włosy Snape'a na jaskrawy róż. Snape zauważył zmianę i zamarzł, a następnie odwrócił się.
- Co zrobiłeś? – wysyczał.
- Nic nie zrobiłem! To był Fred! – Harry upierał się.
- Fred, nie widzę tu nikogo o imieniu Fred – powiedział Snape.
- Musi być niewidzialny – powiedział Harry, zanim rozłożył ramiona i zaczął „macać" nimi powietrze. Obszedł w ten sposób biuro dookoła, dopóki nie dotarł do drzwi, następnie zamknął je palcami u stóp. – On ucieka! Drętwota!
Po pięciu Ogłuszaczach Snape zawołał Harry'ego z powrotem.
- Jeśli był niewidzialny, to skąd wiedziałeś, że ma na imię Fred? – zapytał Snape.
- Jestem szalony – odpowiedział Harry, zapisując pytanie i jego odpowiedź na kawałku papieru.
- Naprawdę? – zaszydził Snape.
- Muszę być, jeśli znałem jego imię – odparł Harry, nadal wszystko zapisując.
- Więc, co by się stało, gdybym użył Leglimencji, aby zobaczyć co się stało? – zapytał Snape.
- Użyłby pan Leglimencji, aby zobaczyć co się stało – powiedział Harry, zapisując.
- Co robisz? – zapytał Snape, w końcu słysząc dźwięk wydawany przez piszącego Harry'ego.
- Piszę – odpowiedział Harry krótko.
- Piszesz co? – Snape warknął.
- Wszystko, co mówimy – odparł Harry.
- Po co? – zapytał Snape ostro.
- Dla sądu – odpowiedział Harry.
- Jakiego sądu? – zapytał Snape.
- Zwierzęcego sądu – odpowiedział Harry wesoło.
- Dlaczego zwierzęcy sąd miałby wiedzieć, o czym tu mówimy? – zapytał Snape.
- Nie wiem, po prostu – odparł Harry, nadal pisząc.
- Daj mi to, co napisałeś. Nie potrzebujemy notatek na ten temat – powiedział Snape.
- Chwileczkę – powiedział Harry, zapisując ostatnie linijki tego, co powiedzieli i dodając coś ekstra od siebie, zanim oddał papier Snape'owi.
Snape przeczytał wszystko, co Harry napisał, zatrzymując się na końcu tekstu. Wpatrywał się w pergamin przez chwilę, zanim przemówił.
- O co chodzi z tymi osłami? Nic nie mówiłem na temat osłów.
- Mógłbym przysiąc, że mówił pan, że lubi osły. No cóż, wykreślę to – powiedział Harry, zabierając papier z ręki Snape'a, a następnie wykreślając to zdanie, zanim oddał pergamin z powrotem.
Snape wtedy spalił pergamin na popiół.
- Następnym razem nie notuj niczego odnośnie tych lekcji.
- Dobrze, zamiast tego wszystko zapiszę. Wierzę, że nie prosiłem o lekcje Oklumencji, ale mniemam, że i tak je dostanę – powiedział Harry.
- No dobrze, to samo, co wczoraj – powiedział Snape, podnosząc różdżkę.
- Kwa! – krzyknął Harry, gdy zauważył różdżkę.
- Co? – spytał Snape, patrząc na Harry'ego.
- Przepraszam, myślałem, że jestem kaczką – powiedział Harry, zanim ustawił się w odpowiedniej pozycji.
- Legilimens – powiedział Snape.
Harry skupił się na oczyszczeniu umysłu, a gdy to nie zadziałało, skoncentrował się na krowach – na tym jak wyglądają i jakie dźwięki wydają.
- Spróbuj oczyścić umysł, chcesz zablokować Czarnego Pana, a nie poinformować go o krowach – powiedział Snape.
- Muu – odparł Harry.
- Legilimens – powiedział Snape ponownie.
Harry spróbował zablokować Sanpe'a, ale to w ogóle nie zadziałało, więc Harry skupił się na pieczeni mięsnej.
- Nadal tego nie zrozumiałeś – powiedział Snape.
- Rzucasz je za wolno – poskarżył się Harry.
- Za wolno – powtórzył Snape.
- Tak – potwierdził Harry, zanim skupił się na oczyszczeniu myśli.
Snape rzucił zaklęcie po raz kolejny, po tym, jak pozbierał się po skardze, co nie trwało długo. Tym razem wejście do umysłu Harry'ego zajęło mu trochę dłużej, więc Harry pomyślał o zającach z pyłu.
- Zamknięte w pudle – wyrwało się Harry'emu, gdy Snape zakończył zaklęcie.
- Co powiedziałeś? – zapytał Snape.
- Boing! – odparł Harry.
- Ponownie – powiedział Harry.
- Okej, Freddy – odparł Harry, zanim pomyślał o niczym.
- Czy właśnie nazwałeś mnie Freddy? – Snape zażądał odpowiedzi.
Harry nie odpowiedział, więc Snape rzucił zaklęcie po raz kolejny. Tym razem dostanie się do umysłu Harry'ego zajęło Snape'owi prawie minutę, powodując, że Harry zaczął myśleć o znakach stopu.
- Nazwałeś mnie Freddy? – zapytał Snape ponownie.
- Nadal się pan tego czepia? – zapytał Harry, brzmiąc na wkurzonego. – To było tygodnie temu! Daj spokój.
- Nie, mam na myśli dzisiaj – powiedział Snape.
- Grinch nie ma nic na ciebie*** – odparł Harry głosem pełnym zachwytu.
- Co? – zapytał Snape, nie wiedząc, kim jest Grinch.
- Buzz, buzz – odpowiedział Harry.
Snape westchnął.
- Na dzisiaj koniec, widzę cię w czwartek.
- Dobrze, miłego pieczenia – powiedział Harry, wychodząc z biura Snape'a.
- Miłego pieczenia – Harry usłyszał od Snape'a, zanim odszedł w swoją stronę.
*Skittles – cukierki owocowe, które przypominają M&M'sy. (Tak, jakby ktoś nie wiedział)
** dwie stopy – około 61 cm.
*** The Grinch – fikcyjny bohater stworzony przez Dr Seuss. Po raz pierwszy pojawił się jako antagonista głównego bohatera w 1957 w książce dla dzieci „Grinch: Świąt nie będzie!". Taki zielony stworek.
Podoba się? Komentujcie.
