Hej wszystkim,

Ruda098: Dzięki, dodało mi to sił.

Brygida91: No niestety nie mam. Cieszę się, że ci się podobał rozdział.

Harisha93: Miło mi to słyszeć. Naprawdę. Polubiłam szerzenie mocy gumowych kaczek ;).

Proszę, oto następny rozdział :D. Niech moc gumowych kaczek będzie z wami.

Bety niestety brak.

Harry i Ron poszli spać o dwunastej i wstali o trzeciej. Każdy z nich wyjął duży stos papieru ze swojego kufra, a następnie oboje wymknęli się z wieży. Przemknęli się korytarzami w stronę lochów i klasy eliksirów. Po otworzeniu klasy zaczekali minutę. Zanim do niej weszli.

- Dlaczego dekorujemy jego klasę, czemu nie biuro? – wyszeptał Ron.

- On ma obowiązek być w klasie przez około siedem godzin. Jeśli zrobilibyśmy to w jego biurze, po prostu by go unikał – wytłumaczył Harry, podczas gdy zawieszał pierwszą pracę przedstawiającą jednorożca na łące.

- Och, teraz to nabiera sensu – nie może tego uniknąć – odparł Ron, wieszając kolejny obraz na ścianie.

Pracowali ciężko przez godzinę, zanim zrobili sobie przerwę. Ściany były prawie całe pokryte z wyjątkiem kilku miejsc.

- To jest piękne – powiedział Harry z uśmieszkiem na ustach.

- Dlaczego zostawiliśmy te puste miejsca? – zapytał Ron zaciekawiony.

- Zaraz wracam – powiedział Harry, zanim poszedł do przyległej klasy, a następnie powrócił z pełnymi rękoma. – Te miejsca są puste, bo zawiesimy na nich to.

- Skąd ty to wytrzasnąłeś? – zapytał Ron, gdy zobaczył z czym wrócił Harry.

- Wyjechał bez nich, więc schowano je do schowka. Znalazłem je i pomyślałem, że idealnie nadają się do tego pomieszczenia – odpowiedział Harry.

- Zarąbiście – wyszeptał Ron.

Gdy skończyli zawieszać ostatni obraz i wrócili do wieży, na zegarku była 4:15 rano.

Późniejszym rankiem Ron i Harry obrali okrężną drogę na śniadanie. Na początku pierwszej swojej lekcji Umbridge znalazła na biurku piramidę zbudowaną z kart, a jedna ściana była pomalowana na pomarańczowo.

Podczas śniadania Harry wziął głęboki wdech, zanim skierował swoje kroki w stronę stołu nauczycielskiego. Podszedł do Snape'a i wręczył mu jabłko.

- Doktora nie chcesz znać, musisz codziennie jabłko brać* - powiedział Harry wesołym głosem, zanim wrócił do stołu Gryffindoru.

Snape przez chwilę wpatrywał się w Harry'ego, a następnie z niedowierzaniem spoglądał na jabłko.

- Wszyscy pomyślą, że zabrakło ci piątej klepki, ale tym razem było to naprawdę miłym akcentem dnia – powiedział Ron.

- Tak, wszystko poszło po mojej myśli – odparł Harry.

- Wiesz, jeśli zostaniesz wysłany do Munga, wtedy będziesz ostatecznym zwycięzcą – zasugerował Ron.

- Nie, jeśli wyślesz Umbridge do Munga, dopiero wtedy będziesz ostatecznym zwycięzcą – odparł Harry.

- Dobry pomysł! – wykrzyknął Ron.

- Co jest dobrym pomysłem, chłopcy? – zapytała Umbridge, zatrzymując się w drodze do stołu i swojej fotelogłowy/

- Zbudowanie takiej barykady, aby Ba Ba Black Sheep** nie dorwał nas na dobre – odpowiedział Harry.

- Ba Ba Black Sheep? Co to takiego? – zapytała Umbridge.

- Ba Ba Black Sheep! Jeśli cię złapie, dorwie cię na dobre! – ostrzegł Harry, wymijając się od odpowiedzi.

- Ale co to jest? – zapytała Umbridge.

- Ba Ba Black Sheep dorwie cię na dobre – odparł Harry.

- Muszę pana poprosić, aby nie ogłaszał pan tego wszem i wobec, panie Potter – powiedziała Umbridge.

- Ba Ba Black Sheep dorwie cię na dobre – uroczyście oznajmił Harry.

Umbridge westchnęła ciężko i ruszyła w stronę jej fotelogłowy.

- Ba Ba Black Sheep? – zapytał Ron Harry'ego.

- Ba Ba Black Sheep. Jeśli cię złapie, to dorwie cię na dobre – odparł Harry.

- Skąd ty to wziąłeś? – zapytał Ron.

- Olśniło mnie – odparł Harry, wstając od stołu, aby ruszyć na zaklęcia.

Podczas obiadu głównymi tematami rozmów były reakcje Snape'a i Umbridge na ich klasy.

Snape odwołał zajęcia, aby pozdejmować wszystkie obrazy ze ściany, z wyjątkiem obrazów, które po prostu utknęły i portretów.

Umbridge spędziła pierwszą lekcję próbując podnieść piramidę i całą drugą lekcje, aby odpomarańczować ścianę i biurka.

Gdy minęła połowa posiłku, Harry wstał i ruszył w stronę Umbridge.

- No i jak? Ostrzegłaś wszystkich? – zapytał Harry z słyszalnym zmartwieniem w głosie, gdy dotarł do Umbridge i jej fotelogłowy.

- Ostrzec wszystkich o czym? – zapytała Umbridge.

- Ba Ba Black Sheep! Jeśli wszystkich nie ostrzeżesz, to dopadnie ich na dobre! – odpowiedział Harry.

- Panie Potter, nie ma czegoś takiego, jak Ba Ba Black Sheep – powiedziała zgryźliwie Umbridge.

- Musi być, napisali o nim piosenkę. – Harry zaczął śpiewać – Ba Ba Black Sheep masz może wełnę? Tak jest, tak jest, trzy worki pełne. Jeden dla pana, jeden dla damy, jeden dla chłopczyka, co mieszka koło bramy. Ba Ba Black Sheep masz może wełnę? Tak jest, tak jest, trzy worki pełne.***

- On nadal nie istnieje, nie widziałam go – powiedziała Umbridge, zaczynając rzucać piorunujące spojrzenia na Harry'ego.

- No dobrze, ale gdy Ba Ba Black Sheep dorwie ich na dobre, to będzie tylko i wyłącznie twoja wina. – Harry oskarżył ją, zanim wycofał się do stołu Gryffindoru.

Fotelogłowa Umbridge zaczęła nucić

- Ba Ba Black Sheep! Ba Ba Black Sheep!

Reszta dnia minęła bez zaskakujących wydarzeń.

Harry powstał na początku kolacji i podszedł do Umbridge.

- Ostrzegłaś wszystkich o Ba Ba Black Sheep? – zapytał Harry.

- Nie, nie ma czegoś takiego, jak Ba Ba Black Sheep – warknęła Umbridge.

- Więc ja ich ostrzegę! – krzyknął Harry bohaterskim tonem. – Strzeżcie się Ba Ba Black Sheep! Jeśli was złapie, to dorwie was na dobre!

Ogłoszenie Harry'ego rozpoczęło falę szeptów.

- Ba Ba Black Sheep! – krzyknęła fotelogłowa Umbridge.

Po ogłoszeniu, Harry wrócił do swojego stołu kiwając głową jak gołąb.

Reszta wieczoru przeminęła tak, jak po południe, z wyjątkiem tego, że wszyscy poszukiwali Ba Ba Black Sheep.

W środę ledwo zaświtało i Ron ustawił piramidę dnia na biurku Umbridge i zaczarował kolejną ścianę na pomarańczowo. Piramida zrobiona została ze zmiętego papieru i została zaczarowana tak, aby pozostała w całości do czasu zakończenia jej ostatniej lekcji.

Harry poprawnie przewidział, że Umbridge doprowadzi do szału fakt, że próby zdjęcia jej z biurka będą bezużyteczne. A jeszcze bardziej doprowadzi do szału to, że piramida sama się zawaliła jakieś pięć minut przed końcem lekcji.

Podczas śniadania Harry wstał, podszedł do Snape'a i podarował mu jabłko.

- Moim obowiązkiem jest codziennie ci jabłko dać, abyś doktora nie musiał znać – oznajmił Harry.

- Nie musiałeś – powiedział Snape, przechodząc wzrokiem z jabłka na Harry'ego i z powrotem, z widocznym obrzydzeniem.

- Och, ale chciałem – oznajmił Harry z wielkim entuzjazmem.

Podczas gdy Snape i Harry „rozmawiali", jeden z członków Brygady Inkwizycyjnej podszedł do Umbridge, aby z nią porozmawiać. List wyleciał z jego torby i poleciał do Umbridge.

Ta widząc, że koperta jest adresowana do niej, otworzyła ją. Głos spikera rozniósł się po Wielkiej Sali:

- Kaczki robią… Kwa!

Inny list wyleciał z torby Parkinson, powodując, że ta wrzasnęła i poleciał w stronę Umbridge. Umbridge otworzyła go, widząc na kopercie dopisek „informacje na temat dostawcy notek".

Głos po raz kolejny rozniósł się po Wielkiej Sali:

- Koty robią… Miau!

Pierwsza notka zniszczyła się na dźwięk drugiej notki, a następnie druga notka również się zniszczyła, gdy fotelogłowa Umbridge krzyknęła o Ba Ba Black Sheep.

Przez resztę dnia wszędzie unosiły się szepty o tym, że anonimowym nadawcą tych liścików jest Ba Ba Black Sheep.

* „An apple a day keeps the doctor away" – angielskie przysłowie.

** Ba Ba Black Sheep – traktuję to jako nazwę własną, więc zostawię to tak, jak jest w oryginale .

*** „Ba Ba Black Sheep have you any wool? Yes sir, yes sir, three bags full. One for the master, one for the Dame, one for the little boy who lives down the lane. Ba Ba Black Sheep have you any wool? Yes sir, yes sir, three bags full." – pioseneczka śpiewana na melodię angielskiego "Alfabetu". Żeby zachować rytm i rym (mam nadzieję, że się udało) musiałam zmienić końcówkę.

Zgadniecie (bez zaglądania do oryginału), czyje portrety powiesili Harry i Ron w klasie Snape'a? :D Zapraszam do komentowania.