FrejaAleeera1: Malfoy i Neville są pod działaniem eliksiru i wszystko jest w rozdziale 18. Snape'a może zaskoczyć tylko wielkość szaleństwa Malfoy'a :). Chociaż w tym rozdziale też jest wytłumaczone. Mój plan jest najgorszy z możliwych, ale pewnie po jakiś dwóch tygodniach się przyzwyczaję do zapieprzu. Ale jestem pełna straconych nadziei, że będzie dobrze :).

Rozdział dedykuję tobie, FrejaAleeera1, bo czytasz i komentujesz Bunt od początku i nadal to robisz mimo mojej nieobecności 3 senk ju

W poniedziałkowy wieczór Harry i Malfoy spotkali Snape'a, który próbował się dostać na zebranie Śmierciożerców.

- Czy mogę wam pomóc? - zapytał Snape dwóch chłopców.

- Czy mogę iść z panem? - poprosił Malfoy.

- Co? - zapytał zaskoczony Snape.

- Niech mnie pan weźmie – jęczał Malfoy.

Harry po prostu tam siedział, odkurzając podłogę strużynami ołówka.

- Nie – Snape odpowiedział Malfoy'owi.

- Ale jestem pożyteczny – nalegał Malfoy.

- Nie tam, gdzie idę – powiedział Snape.

- Ale ja zawiązuję buty. Na pewno są buty tam, gdzie pan idzie – nalegał Malfoy.

- Chyba, że idzie na plażę dla nudystów – zaproponował Harry.

- Tam nie będzie rozwiązanych butów i nie idę na plażę dla nudystów – odparł Snape.

- Mogę rozwiązać parę sznurowadeł – zaproponował Malfoy.

- Nie, muszę już iść – odparł Snape.

- Niech mnie pan weźmie ze sobą! - błagał Malfoy, rzucając się do nóg Snape'a.

- Nie wezmę cię ze sobą, więc oderwij się od moich nóg – odparł Snape.

- Niech mnie pan zabierze ze sobą, ja chcę iść – jęczał dalej Malfoy.

- Złaź ze mnie, albo dam ci szlaban – zagroził Snape.

- Och, no dobrze, ale niech pan przyśle kogoś po mnie, gdy komuś się buty rozwiążą – powiedział Malfoy, z niechęcią odrywając się od no Snape'a.

Malfoy cofnął się, a Harry w tym czasie kończył odkurzać podłogę. Następnie rzucił się do nóg Snape'a.

- Niech pan go zabierze ze sobą! - krzyknął Harry.

- Potter! Złaź ze mnie! - wrzasnął Snape.

Malfoy zakradł się za Snape'a i podczas gdy ten kłócił się z Harrym, przykleił Snape'owi karteczkę do pleców.

Harry puścił Snape'a, gdy zauważył, że Malfoy odsunął się na bezpieczną odległość.

- Tym razem pozwolę ci iść bez Malfoy'a, ale wisisz mi przysługę, koleś – powiedział Harry zachowując się tak, jakby robił mu przysługę.

- Szlaban, Potter! - warknął Snape, gdy w końcu przeszedł przez próg.

Następnie Snape wyszedł na dwór w stronę Hogsmeade, z każdym krokiem ciągnąc za sobą strużyny ołówka. W tym czasie Malfoy skierował się w stronę biura Umbridge, a Harry w kierunku wieży Gryffindoru.

Snape dotarł na wyznaczone miejsce zebrania o czasie, Malfoy opowiadał Umbridge o zepsutych toaletach, a Harry upadł przez wejście do dormitoriów Gryffindoru.

Voldemort właśnie rozpoczynał zebranie, nie dając swoim Śmierciożercom czasu na dokończenie swoich spraw i przyjście.

- Snape, jak dobrze, że do nas dołączyłeś – powiedział Voldemort, gdy Snape wchodził do potępionego budynku.

- Przepraszam, mój Panie, ale miałem problemy z wyjściem z zamku – odparł Snape, zajmując swoje miejsce wśród Śmierciożerców.

- Co się stało? - zapytał Voldemort, zły i zaciekawiony jednocześnie.

- Zatrzymał mnie Draco Malfoy – odparł Snape najkrócej, jak było to możliwe.

- Czego chciał tym razem? Żebyś za niego poręczył? Czy może miał więcej ważnych informacji? - zapytał Voldemort.

- Chciał, żebym go wziął ze sobą po to, żeby wiązać buty – odpowiedział szybko Snape.

- Mój syn chciał tu przyjść, żeby wiązać buty? - zapytał Lucjusz Malfoy oburzonym tonem.

- Efekt uboczny eliksiru, który kazałem mu wypróbować, jest tymczasowo szalony – odparł Snape tak, jakby nie był to wielka sprawa.

- Dlaczego kazałeś mu wypróbować ten eliksir? - zażądał odpowiedzi Malfoy.

- Draco był jedynym, który by nie wpadł w kłopoty – odpowiedział Snape.

- Dlaczego nie wypróbowałeś go na Potterze? - zapytał Malfoy.

- Musiał go zażyć jeden Ślizgon, jak i jeden Gryfon – powiedział Snape, dobrze wiedząc, że wytłumaczenie, które dał Draco nie sprawdzi się.

- Wystarczy – rozkazał Voldemort.

- Wybacz mi, mój Panie – powiedział Malfoy, kłaniając się.

- Snape, wytłumacz mi, dlaczego Knot uważa, że ja i ta Umbridge jesteśmy zaręczeni? - zażądał odpowiedzi Voldemort.

- Wydaje mi się, że wszystko zaczęło się od tego, że ktoś podawał się za ciebie, mój Panie, i poszedł na wieczorną herbatkę do kwater Umbridge – powiedział Snape z ociąganiem.

- Na wieczorną herbatkę. I z tego powodu myślała, że jesteśmy zaręczeni? - zapytał Voldemort, zostawiając sprawę oszusta na potem.

- Nie, po raz pierwszy usłyszała o tym na jednej ze swoich lekcji, ale nie jestem tego pewny. Jednak wiem, że Knot, gdy był karłem, otrzymał wyjca od oszusta podającego się za ciebie twierdzącego, że ty i Umbridge jesteście zaręczeni – powiedział Snape ostrożnie

- Co mówiłeś o Knocie będącym karłem? - zapytał Voldemort.

- Raz zszedł do Wielkiej Sali jako karzeł o fioletowych włosach – powiedział Snape, zastanawiając się dlaczego Voldemorta bardziej obchodzi karzeł Knot niż wyjec.

W tym momencie Crabbe podszedł do Snape'a i uderzył go w głowę.

- Crabbe, co to ma znaczyć? - zapytał Voldemort.

Crabbe zdjął coś z pleców Snape'a i podniósł do góry. Była to karteczka przyczepiona przez Draco.

- Kierowałem się instrukcjami na tym – odpowiedział Crabbe.

- Daj mi to – rozkazał Voldemort.

Crabbe poczłapał do Voldemorta, wręczył mu kartkę i kłaniając się wrócił na swoje miejsce.

- Jeśli wierzysz w Snape-boba, uderz go w głowę – przeczytał Voldemort.

- Snape-boba – powtórzył tępo Snape.

- Snape, co się dzieje w Hogwarcie? - zażądał odpowiedzi Voldemort.

Nagle przyszedł Snape'owi sposób na odpowiedź na pytanie Voldemorta. Nie był to może mądry pomysł, ale liczą się chęci. 'Wszyscy w Hogwarcie starają się doprowadzić do szaleństwa'.

- Co to było, Snape? - zapytał Voldemort.

'Kurde, Lord Hipokryzji mnie usłyszał' pomyślał Snape i potrząsnął głową. Za dużo przebywał czasu z Potterem.

- I jak mnie nazwałeś? - krzyknął Voldemort.

~o~

Gdy Malfoy'owi udało się przekonać Umbridge, że toalety nie działają, poprowadził ją w stronę łazienki Jęczącej Marty.

- Skąd się dowiedziałeś, że toalety nie działają? - zapytała ponownie Umbridge.

Tym razem Malfoy jej odpowiedział.

- Uciekałem przed grupą syren, które brały udział w koncercie w bibliotece. Ukryłem się w łazience, patrzyłem, jak przebiegły na swoich mokrych nogach i próbowałem spłukać toaletę - wyjaśnił Malfoy.

- Koncert w bibliotece? - zapytała Umbridge.

- Bardzo głośny, niestety tylko dla syren – odparł smutno Malfoy.

W tym momencie doszli do drzwi łazienki. Umbridge podeszła do jednej przegrody, otworzyła drzwi i krzyknęła. Nie spodziewała się siedzącego tam ducha.

Reakcja Umbridge doprowadziła Martę do płaczu, zanim zanurkowała w toaletę powodując przelanie się wody. Prosto na buty Umbridge.

- Myślałam, że toalety nie działają! - powiedziała Umbridge odskakując do tyłu.

- Nie działały, ale teraz już tak – odparł lewitujący Malfoy.

- Pójdę do biblioteki sprawdzić, co z tym koncertem – powiedziała Umbridge, wychodząc z łazienki.

- Dobra, ale pamiętaj, nakarmiłem cię! - Malfoy zamilkł i dale kontynuował – Psom!

~o~

- Od kiedy nie ma Dumbledore'a, wszyscy zachowują się jakby byli szaleni, mój Panie, a ten tytuł wymyślił Potter – odpowiedział Snape na pytania Voldemorta.

- Słyszałem o tych dodatkowych lekcjach, które udzielasz Potterowi, wytłumacz się! - rozkazał Voldemort.

- Potter jest niemożliwy jeśli chodzi o eliksiry, więc McGonagall poprosiła mnie o udzielenie korepetycji. Niestety musiałem się zgodzić, bo Dumbledore również na to nalegał – powiedział Snape.

- Nie mogłeś odmówić – zadumał się Voldemort.

- Nie mogłem, mój Panie, chociaż jeśli bym mógł, to bym odmówił – powiedział Snape.

- Czy Potter zachowuje się inaczej na twoich zajęciach? - zapytał Voldemort.

- Inaczej jak, mój Panie? - zapytał Snape.

- Czy mówił coś o mnie? - uzupełnił Voldemort.

- Martwił się, że będziesz mu kazał tańczyć Makarenę i zaproponował, żebyś przeszedł na emeryturę – odpowiedział Snape.

- Na emeryturę? I co miałbym wtedy robić? - zapytał Voldemort, ciekawy wbrew sobie.

- Grać w golfa, albo w shuffleboard – odparł Snape.

- Odkryj, co się dzieje z Potterem i znajdź tego oszusta, który rozpoczął te plotki – rozkazał Voldemort.

- Tak, mój Panie – odpowiedział Snape i kłaniając się wrócił na swoje miejsce.

Voldemort rozdał jeszcze kilka instrukcji i zakończył spotkanie, budząc Harry'ego.

Harry zdecydował, że to spotkanie nie było kwestią życia lub śmierci i że Snape mógł sam poinformować o nim McGonagall. Po drodze wstąpił do kuchni, skąd zabrał torbę bananów. Następnie poszedł do klasy Obrony i położył tę torbę na środku klasy. Wychodząc, przyczepił kartkę do drzwi gabinetu Umbridge twierdzącą, że jego marzeniem jest bycie pierwszą skarpetką na księżycu.

Następnie Harry poszedł do gabinetu McGonagall i opowiedział jej o spotkaniu Śmierciożerców.

Podczas wtorkowego śniadania, Hermiona podeszła do Snape'a, aby porozmawiać o eliksirze z szóstej klasy. W tym czasie Harry zakradł się za profesora.

Harry podniósł rękę z jabłkiem w dłoni i upuścił je na głowę Snape'a. Jabłko dotarło do celu i potoczyło się na kolana Snape'a. Następnie Harry kucnął i zakrył oczy rękami.

- Potter! - powiedział Snape, wstając i patrząc na Harry'ego z góry.

- Nie może mnie pan zobaczyć, jestem niewidzialny! - oznajmił Harry cofając się.

- Potter, jesteś widzialny – powiedział Snape.

- Nie mogę być widzialny, zakryłem oczy rękami – powiedział Harry.

- To nie znaczy, że nie można cię zobaczyć – odparł Snape.

- Och, muszę więc pozwać ptaki. - Harry opuścił ręce, nadal mając zamknięte oczy.

- Pozwać ptaki? - zapytał zdenerwowany Snape.

- Tak powiedziałem, prawda? Nieważne, i tak mnie pan nie widzi – odparł Harry.

- Dlaczego nie? - zażądał odpowiedzi Snape.

- Jest za ciemno, dlatego – odpowiedział Harry.

- Masz zamknięte oczy, Potter – powiedział Snape.

- Oj! - zaskamlał Harry zanim uciekł.

Następnie Harry spędził cały dzień, oprócz zajęć, na śledzeniu Snape'a i uciekaniu, gdy ten go zobaczył.

Dwie i pół godziny O.O A jest to jeden z dłuższych rozdziałów. Jestem z siebie dumna.

Ale wystarczy samozachwycenia się.

Temperówka, ostrzynka, ostrzałka. Padły takie określenia. ;)

Mam nadzieję, że rozdział się podobał. Jeśli tak, to zostawcie komentarz, jeśli nie... to też zostawcie.

Pamiętajcie, komentarze nie są kontrolowane przez rząd (nieważne jaki).

Każdy komentarz to wpłata na fundację „Emerytura dla Czarnego Pana". Zbieramy wpisy na godne życie Lordów Zła w głębokich, ciemnych lochach w pieczarach pięciogwiazdkowych. Z dodatkowym pakietem tortur i gier planszowych. Dziękujemy za okazane współczucie.

Peace out.