Rozdział 42

Volaria: Nie mogę znaleźć pierwszej części „Abandon" po polsku. Przynajmniej nie na . Ale na pewno przeczytam drugą i zobaczę :D

Jak tylko otworzyły się drzwi i grupa studentów wyszła z egzaminu, Harry był na nogach i kierował się w stronę przyjaciół. Naprzeciw wyszli mu Ron, Hermiona i reszta Buntu z troską wypisaną na twarzach.

- Wszystko w porządku, Harry? - zapytała Hermiona. - Poszedłeś do pielęgniarki?

- Co się stało? - zapytał Ron.

- Jest już okej i tak, poszedłem – odpowiedział Harry. - Miałem wizję. Voldemort ma Wąchacza.

- Jesteś pewien? - zapytała Hermiona.

- To niemożliwe – zaprotestował Ron. - On jest przecież w zamku, widzieliśmy go dzisiaj rano.

Harry pokręcił głową.

- Został wysłany na misję i jestem pewien, że go wtedy złapali.

- Snape nic nie powiedział – powiedział Draco. - Zapytałem go, ale on tylko na mnie spojrzał i powiedział, że nie ma nic wspólnego z tym kundlem.

- Syriusz nie jest kundlem – powiedział Harry.

- Mimo wszystko, jeśli Syriusz został wysłany na misję, Snape nie ma jak sprawdzić, czy on żyje – powiedziała Hermiona.

- Masz rację – odparł Harry. - Ale co my teraz zrobimy?

- Po pierwsze znajdziemy miejsce, żeby móc to przedyskutować w prywatności – powiedziała Hermiona, obrzucając spojrzeniem piątoklasistów, którzy jeszcze byli na korytarzu. - A potem opowiesz wszystko od początku.

- Gdzie powinniśmy pójść? - zapytał Harry.

- Na zewnątrz, ale nie koło jeziora – zdecydowała Hermiona. - Musimy mieć możliwość sprawdzenia, czy Syriusz już wrócił, a nie możemy tego zrobić z wewnątrz zamku.

- Powinien być już z powrotem – dodał Draco.

- Chodźmy – powiedziała Hermiona. Poprowadziła ich na zewnątrz i wybrała miejsce na tyle blisko, żeby można było zobaczyć Syriusza, ale na tyle daleko, żeby nikt ih nie podsłuchał.

- A teraz gadaj, Potter – rozkazał Draco, gdy tylko wszyscy się rozsiedli.

- Dobra. - Harry pokiwał głową. - Więc, na egzaminie, tak jakby poczułem się strasznie zmęczony i zasnąłem.

- Harry – wykrztusiła Hermiona.

- Hermiono, później – wymamrotał do niej Ron.

- W porządku – obruszyła się Hermiona.

- Zacząłem śnić o wojnach goblinów, którzy walczyli w departamencie tajemnic za pomocą gumowych kaczek. Uciekłem zanim zaczęli używać ciast z batatów jako amunicji.

- Dzięki bogu – wymamrotał Draco, przewracając oczami.

- Na wszystkich regałach były szklane kule. Może Voldemort jest fanem wróżbiarstwa? - powiedział Harry. - W każdym razie, Syriusz tam był torturowany przez Voldemorta, więc musimy go uratować.

- Jesteś pewien, że to nie był tylko sen? - zapytała Hermiona.

- Tak, to się zdarzyło naprawdę – powiedział Harry, pocierając swój łokieć. - Nawet gumowe kaczki.

- Um, jestem pewien, że to się stało, gdy spadłeś z krzesła – zauważył Ron.

- No cóż, a boli jakby to było przez gumowe kaczki – powiedział Harry.

- Jak wyglądał Syriusz? - zapytała Hermiona. - Nie wyobrażam sobie, żeby on dał się złapać byle komu.

- Ale mówimy tu o Voldemorcie – powiedział Harry i zamilkł na chwilę. - Dziwne, nie miał na plecach ciemnoróżowej strugi, którą miał rano.

- Co mu zrobiłeś? - zapytał Draco.

- Och, ustawiałem pułapkę na Umbridge i jakoś on pod nią przeszedł – powiedział Harry.

- Pułapkę na Umbridge w gabinecie profesora Lupina? - zauważyła Hermiona.

- Albo to była pułapka na Remusa – powiedział Harry ze wzurszeniem ramion. - Dajcie mi już spokój, ludzie.

- Czy pomyślałeś o tym, że Voldemort zastawił pułapkę na ciebie? - zapytała Hermiona.

- Żeby zmienić kolor moich włosów na różowy? - zapytał Harry, ręką łapiąc się za włosy.

- Albo, żeby cię zabić – odparła Hermiona. - Zależy, które będzie bardziej bolało.

- Voldemort naprawdę powinien wiedzieć lepiej i nie próbować żartować sobie z ludzi – powiedział Harry. - Ale coś może być na rzeczy. Ta struga, przez to, że jest eliksirem, jest bardzo trudna do zmycia. I nie wydaje mi się, żeby Voldemort przejmował się wyglądem Syriusza.

- Voldemort wizażysta – parsknął Ron.

Reszta grupy, włącznie z Harrym roześmiała się. Uspokoili się po kilku minutach, żeby zobaczyć przebiegającego obok nich psa z różową strugą na plecach. Następnie pies skierował się w stronę cienia, które rzucał zamek i małej wnęki, z której nikt ich nie widział.

Wszyscy się podnieśli i podeszli do Syriusza. Harry dotarł jako pierwszy i go uściskał.

- Myślałem, że cię Voldemort porwał.

- Nic z tych rzeczy – powiedział Syriusz szybko. - Czy Remus jest w zamku?

- Jeszcze nie wrócił – odpowiedział Harry.

- Okej – powiedział Syriusz, przeczesując dłonią włosy. - Muszę lecieć, chciałem tylko sprawdzić co u was. Bądź ostrożny. - Bez czekania na odpowiedź, Syriusz zmienił się z powrotem w psa i pobiegł.

- Voldemort zastawił na mnie pułapkę, Syriuszu. Co mam zrobić? - zapytał Harry fragment ściany, gdzie stał wcześniej jego chrzestny. Następnie jednym skokiem zajął jego miejsce i odwrócił się w stronę swoich przyjaciół. - Co? Nie martw się, Harry. Zajmiemy się tym za ciebie!

- Może rzeczywiście się tym zajmą? - zasugerowała Hermiona. - Musi być jakiś powód, dla którego on i profesor Lupin latają dzisiaj cały dzień.

- Nawet mnie nie posłuchali – powiedział Harry, robiąc krok naprzód i stając w miejscu, z którego zaczął.

- No cóż, przynajmniej wiemy, że Sam-Wiesz-Kto planuje na ciebie pułapkę – powiedział Draco. - I dobrze, że się na to nie nabrałeś.

- No, dobrze, że nie pobiegłeś bezsensownie ratować Syriusza – powiedziała Hermiona, pomijając fakt, że właśnie zgodziła się z Draco Malfoy'em. Zdarzało się to już na tyle często, że wszyscy po prostu to ignorowali.

- Coś dużego się zdarzy w departamencie tajemnic – powiedział Harry. - Chodźcie, musimy być tm pierwsi.

- Co? - krzyknęła Hermiona i reszta grupy.

- No cóż, Voldemort i pozostali pewnie pomyśleli, że będziemy mogli się wymknąć dopiero wieczorem, prawda? - zapytał Harry.

- Prawdopodobnie? - powiedziała Hermiona.

- Inaczej spodziewaliby się mnie mniej więcej po godzinie od otrzymania wizji – powiedział Harry. - Więc jeśli zaatakujemy teraz, to nikt nie będzie się nas spodziewał.

- Harry, to pułapka – zaprotestowała Hermiona. - Zostaniesz złapany i oczywistym jest, że Voldemort czegoś od ciebie chce.

- To jest pułapka, Hermiono. Dlatego też powinniśmy tam pójść i się odegrać na wężowej twarzy.

- To jest idiotyczny pomysł – warknął Draco. - Wiem, że całe życie walczysz z Czarnym Panem, ale pójście do niego, kiedy on na ciebie czeka jest głupotą. Poza tym, co mu zrobisz, pofarbujesz włosy na różowo?

- On nie ma już włosów – powiedział Harry. - Z resztą wątpię, żebym mógł jakoś poprawić jego wygląd.

- Nie miałem na myśli tego, żebyś poprawił wygląd Czarnego Pana – odparł Draco. - Chciałem tylko zauważyć, jak bardzo nie możesz tam pójść.

- No nie wiem, mieliśmy w planach zafundować Umbridge atak serca – powiedział Harry. Następnie spojrzał na każdego członka Buntu. - Poza tym, mamy tyle żartów, że możemy stanąć naprzeciw armii i wygrać.

- Dziecięce sztuczki nie są sposobem na zwalczanie armii Czarnego Pana – zaprotestował Draco.

- No nie wiem, Harry zniszczył ludzi używając o wiele mniej skomplikowanych zaklęć – powiedział Ron, po czym skrzywił się na pochmurne spojrzenia wysłane w jego stronę. - Zaklęcie, żeby ktoś był tęczą, alby widział tylko tęczę jest o wiele bardziej skomplikowane niź zwykłe zaklęcie, które drugoroczni uczą się podczas pojedynków. Nawet ja to wiem.

- Możemy to zrobić – wtrąciła Luna. - Gnębiwtryski nam pomogą.

- Dobra robota, Luna – powiedział Harry, kiwając głową. - Posłuchajcie, na koniec tego wszystkiego, Umbridge miała się załamać. Widać, że mamy coraz mniejszy efekt na ludzi, ale powinniśmy kogoś doprowadzić do płaczu.

- Na pewno doprowadzimy ich wszystkich do nieprzytomności tak szybko, jak tylko się da – powiedział Draco, po czym się skrzywił. - Zdajesz sobie sprawę, jaki to jest głupi pomysł?

- Harry, Syriusz powiedział ci, żebyś został w zamku i nie szukać problemów – powiedziała Hermiona.

- Nie, powiedział, żebym był ostrożny i wezmę to sobie do serca – powiedział Harry. - Będę ostrożny zarówno podczas wchodzenia o departamentu tajemnic, jak i podczas zastawiania pułapek na Śmierciożerców.

- Profesor Lupin też powiedział, żebyś został w zamku – powiedział Draco.

- Powiedział, żebym nie poszedł szukać Syriusza – wyjaśnił Harry. - Nie idę szukać Syriusza, idę zrobić sobie żarty z Śmierciożerców. Dwie różne rzeczy, nawet jeśli Syriusz okaże się być w departamencie tajemnic.

- To nie jest dobry pomysł, nie powinniśmy tego robić – powiedziała Hermiona.

- Minęły co, dwa miesiące, odkąd się o wszystko zaczęło? - zapytał Harry. - Mamy już sporo doświadczenia i materiału, że spokojnie możemy zaminować cały departament tajemnic i jeszcze zostanie.

- To jest szalony pomysł – powiedziała Hermiona. - Poza tym, jak ty się chcesz tam dostać?

- Tonks i Shacklebolt znieśli alarmy nad Fiuu – powiedział Harry. - Pójdziemy do gabinetu Remusa i stamtąd polecimy Fiuu do Ministerstwa. Mają kominki w Ministerstwie, prawda?

- Mają – powiedział Draco, uśmiechając się. - Znam nawet adres osobistego kominka Ministra.

- To się może przydać – powiedział Harry.

- Harry – powiedziała ostrzegawczo Hermiona.

- No dobra, to za pomocą Fiuu dostajemy się do gabinetu Ministra i idziemy do departamentu tajemnic – powiedział Harry. - Gdzie rozstawiamy pułapki i czekamy, żeby je odpalić.

- Już się zająłeś Umbridge, tak? - zapytała Hermiona.

- Ona nam nie zagraża – powiedział Harry. - Miało to być wielkim finałem, ale sytuacja się trochę zmieniła. I dlatego też musimy tam iść. Jesteśmy na nich gotowi.

- Nie jestem pewien czy będę z wami do końca – ostrzegł ich Draco. - Mojego ojca nie bardzo obchodzi co robię. Jemu się wydaje, że jestem po prostu rozpuszczony. Nie sądzę, żeby żarty z Śmierciożerców uważał za dobry rodzaj rozpuszczenia.

- Nie martw się, Malfoy, to jest ten dobry rodzaj – powiedział Harry. Następnie zamilkł i potarł brodę. - Ale tu masz rację. Powinniśmy się przebrać, to jeszcze bardziej zdezorientuje Śmierciożerców.

- Za co się przebierzemy? - zapytał Ron.

- Za biegluty? - zaproponowała Luna.

- Chyba udało mi się znaleźć sposób, żeby nie można było zdjąć zaklęcia zmieniającego wygląd za pomocą jednego przeciwzaklęcia – powiedziała Hermiona. - Nie mówiłam ci, bo jakoś Umbridge nigdy tego nie sprawdza.

- Nawet jeśli jest to Czarny Pan we własnej osobie – powiedział Harry. Złośliwy uśmiech rozciągnął się na jego twarzy. - Co daje mi pewien pomysł.

- Nie będzie mi się to podobać, prawda? - zapytał Draco.

- Nikomu to się pewnie nie będzie podobać – odezwał się niespodziewanie Neville.

- Przebierzemy się za starego Voldiego – potwierdził Harry. - Ale musimy się od niego różnić na tyle, żeby ci dobrzy nas nie wykończyli.

- To jest baaardzo dobry pomysł – powiedział sarkastycznie Draco.

- Musimy mieć takie psychodeliczne koszulki i jaskrawe, puszyste włosy – powiedział Harry.

- Może do tego jeszcze piszczące buty? - zapytała Hermiona z uniesioną brwią.

- Nie, będziemy się dużo skradać, ale czerwony nos też byłby spoko – powiedział Harry.

Hermiona westchnęła i machnęła różdżką, zamieniając Neville'a w Voldemorta, który nie potrafi się zdecydować czy woli być hipisem, czy klaunem.

- Tak może być?

- Dodaj jeszcze uśmiech klauna – powiedział Harry. - Nikt nas wtedy nie pomyli z Czarnym Panem, ale będziemy na tyle do niego podobni, że Śmierciożercy się zatrzymają.

- I wtedy będziemy jeszcze większym celem, bo śmiejemy się z ich pana – powiedział Draco.

- No cóż, on jest żałosny – odparł Harry.

Hermiona zdjęła urok z Neville'a.

- Rzucę zaklęcie dopiero jak dojdziemy do gabinetu Remusa, nikt nie musi nas w takim stanie widzieć.

- Nie sądzę, żeby kogokolwiek to jeszcze obchodziło – powiedział Ron.

- Chodźmy więc – powiedział Harry. Poprowadził ich z powrotem do wewnątrz zamku. Bez większych problemów dotarli i weszli do klasy Obrony. Remus w pośpiechu zapomniał zamknąć drzwi, a Harry i Draco już w czasie rozmowy planowali tę misję. Zamknęli i zakluczyli drzwi, po czym Hermiona rzuciła na nich wszystkich zaklęcie.

Sześcioro śmiesznie wyglądających Voldemortów wyszło z kominka w gabinecie Ministra. Pierwszy był Draco, a za nim Harry. W oczekiwaniu na pozostałych, Harry szybko napisał coś na kawałku pergaminu i położył na biurku.

- Co to? - zapytał Draco, przygotowując się o wyjścia.

- To tylko list do Umbridge – odszepnął Harry. Wszyscy zamilkli i Draco ostrożnie wyprowadził ich z gabinetu.

- Musimy wziąć windę na dziewiąte piętro – powiedział Draco. - Ale wątpię, żeby czekali na nas w windzie, skoro spodziewają się, że dojdziemy do pokoju przepowiedni.

- Racja, ale nadal powinniśmy się ukryć – powiedział Harry. Zanim Draco wezwał windę, wszyscy ukryli się po bokach i wyszli dopiero wtedy, gdy wiedzieli, że jest czysto. Nikogo nie było w windzie, więc wszyscy weszli, a Draco włożył mały kluczyk do dziurki i nacisnął odpowiedni przycisk.

- Co to takiego? - zapytała Hermiona.

- Knot tego używa do kontrolowania windy, żeby nie musieć jej z nikim dzielić – powiedział Draco. - Widziałem to tylko kilka razy, ale pomyślałem, że to dobry pomysł na unikanie Śmierciożerców.

- Dobry pomysł – powiedział Harry.

- Sądzę, że najpierw powinniśmy zaminować pozostałe pokoje, zanim wejdziemy do pokoju, w którym on ciebie potrzebuje – powiedziała Hermiona. - Kto wie jakie mają tam zaklęcia, które ich poinformują, że już tam jesteś.

- Nie martw się, wszystko ustawimy – powiedział Harry, pocierając ręce.

- Ale musimy być ostrożni – powiedziała Hermiona. - Nie wydaje mi się, żeby departament tajemnic był miejscem, w którym można się wygłupiać.

- Na wszystko rzucimy normalne zaklęcia – powiedział Harry, olewająco machając ręką.

- Ale chyba rzeczywiście lepiej, żeby to dzieciaki tu łaziły, a nie Czarni Panowie – westchnęła Hermiona.

- I właśnie o to chodzi – powiedział Harry.

Winda się w końcu zatrzymała na dziewiątym piętrze i wszyscy przycisnęli się do ściany dopóki się nie upewnili, że nic im nie zagraża. I, po raz kolejny, byli sami.

Departament Tajemnic był dziwnym miejscem, pomyślał Harry, podczas gdy on i jego przyjaciele zastawiali pułapki na Śmierciożerców. Bardzo łatwo można się było zgubić w obracającym się pokoju, a pozostałe pokoje przyprawiały im ciarki.

Najdziwniejszym pokojem był pokój z łukiem i zasłoną. Harry słyszał głosy dochodzące zza zasłony i wszyscy jednogłośnie zgodzili się omijać ten pokój szerokim łukiem. Zastawili pułapki wszędzie z wyjątkiem podium, ponieważ był to jeden z najbardziej pustych pokoi w całym departamencie.

Ostatecznie, gdy pozostałe pokoje zostały uzbrojone i departament nie był już tak tajemniczy, nie tyle co pod względem zawartości, ale rozmieszczenia pomieszczeń, udali się do pokoju, o którym śnił Harry. Harry ostrożnie otworzył drzwi, ukazując półki, które pojawiały się w jego snach. Tak jak w jego ostatniej wizji, półki były zapełnione setkami małych kul, zamiast gumowych kaczek.

- Gumowe kaczki lepiej by się trzymały – wymamrotał Harry.

- To są kule z przepowiedniami – wydusił z siebie Draco. - To na tym zależy Czarnemu Panu.

- Ale do czego ja mu jestem potrzebny? - zapytał Harry.

- No cóż, jesteś bardzo ważną osobą – zauważył Ron. - W końcu, Syriusz Black nie podawałby się byle kogo.

- To pierwszy punkt starcia, ale musimy być ostrożni – powiedziała Hermiona. - Na każdą półkę rzucę zaklęcie, żeby nic się im nie stało, a wy się rozkładajcie.

- W porządku – powiedział Harry. Wszyscy zabrali się o pracy, delikatnie biegnąc od jednego regału do drugiego, rozkładając żarty. Ostatecznie dotarli do końca pokoju, gdzie znajdował się regał 97. Hermiona i Neville doszli do końca regałów, ale nie starali się z ilością pułapek, która miałaby czekać na ich wrogów. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to nikt nie postawi palca w tamtą stronę.

Kiedy byli gotowi z wyciągniętymi różdżkami i wzniesionymi tarczami, Harry zabrał kulę z jego imieniem, na jej miejsce zostawił coś innego i biegiem dołączył do pozostałych. Nie czekali długo. Śmierciożercy przybyli.

Teraz bardzo ważne pytanie.

NASTĘPNE DWA ROZDZIAŁY TO WALKA W DEPARTAMENCIE TAJEMNIC. JEDEN ROZDZIAŁ Z POV ŚMIERCIOŻERCÓW, A DRUGI Z POV BUNTU.

Wolicie dwa oddzielne rozdziały, czy połączony jeden z drugim. Bo jak czytałam te dwa rozdziały to niewiele się one od siebie różnią (w końcu opowiadają to samo duh). Ale jak uważacie?

Dziękuję wszystkim za komentarze, polubienia i dodawanie do śledzonych.

You the real MVP

:3

I like to sing dance pretend and I like to have fun fun fun fun fun fun fun fun fun fun fun fun fun fun fun fun fun fun fun fun fun fun fun hi fun fun fun fun fun fun fun fun fun fun fun fun fun fun fun.