Rozdział 3

- Michiru, uspokój się. Może to jakieś nieporozumienie i Haruka zaraz wróci? - Makoto patrzyła niespokojnie jak jej starsza koleżanka krąży nerwowo po pokoju.

- Jesteś pewna, że to nie jakiś żart Haruki? - Rei rzuciła beztrosko nie zauważając ostrzegawczego spojrzenia Ami.

- Nie! - Michiru zatrzymała się gwałtownie. - Haruka nigdy nie żartowałaby w ten sposób. I na pewno nie próbowała by tak żartować po naszej rozmowie. Poza tym nikt nie byłby w stanie powalić Haruki a jestem przekonana, że tamci zabrali ją nieprzytomną.

- Ale czemu ktoś miałby porywać Harukę? - Usagi odezwała się zakłopotana. - Szczególnie że powiedziałaś, że wyczułyście ludzi nie daimony. To nie ma sensu.

- No właśnie – Rei ponownie się odezwała. - Pewnie Haruka znowu narobiła sobie wrogów wygrywając kolejne zawody.

- I zniknęli by z pomocą teleportacji? - Michiru spojrzała na nią i zaczęła się zastanawiać czy dobrze zrobiła, że przyszła po pomoc do Senshi z Wewnętrznego Układu. Zewnętrzni trzymali się razem, ale Setsuna akurat wyjechała do Stanów, a sama Hotaru raczej nie będzie jej w stanie pomóc.

- To trochę niepokojące, ta teleportacja – Ami wtrąciła nieśmiało. - Ale dotychczas nie spotykałyśmy przeciwnika, który używałby ludzi bez zamienienia ich w daimony.

- No właśnie – Minako również zdecydowała się zabrać głos. - Może wypiłaś za dużo i ci się zdawało z tą teleportacją?

Michiru miała dość. Przyszła po pomoc, a spotkała mur niezrozumienia. Że niby wypiła? Że jej się zdawało...

- Jedyne czego nie rozumiem – Makoto odezwała się zamyślona. - Jak udało im się pokonać Harukę? Z tego co wiem nadal ćwiczy karate, więc...

- Nie wiem – Michiru odwróciła się w jej stronę również się nad tym zastanawiając.

- No czterech gości pewnie było w stanie ją pokonać – Rei zbyła pytanie. Według niej Zewnętrzny Senshi Mórz przesadzał. Rei nie miała żadnych snów mówiących o zagrożeniu, więc porwanie Haruki, o ile rzeczywiście do niego doszło, nie miało nic wspólnego z ich walką.

Michiru zaśmiała się sarkastycznie.

- Czy my mówimy o tej samej Haruce?

Rei i reszta spojrzały na nią zdziwione, może poza Makoto, która w dalszym ciągu utrzymywała z Haruką bliższy kontakt.

- Każdej zimy, lub gdy jest jakaś przerwa w sezonie, Haruka doskonali swoje umiejętności w walce wręcz – zielonowłosa czarodziejka rzekła z pasją. - Zeszłej zimy by zdobyć kolejny dan w karate musiała stoczyć walkę z setką przeciwników! I wygrała! Miesiąc temu była na Tajlandii gdzie doskonaliła się Muay Thai. A ty sądzisz, że czterech gości byłoby w stanie ją pokonać? Kiedy ostatnio któraś z was stoczyła jakąś walkę wręcz poza robieniem herbaty? Zapomniałyście już jakie jest wasze zadanie? Wygląda na to, że Ziemia będzie musiała się bronić sama, bo jej obrońcy nie pamiętają o swoim obowiązku.

Dziewczyny pospuszczały oczy zawstydzone. Nie patrząc na nie Michiru wzięła swoją torebkę i wyszła nie oglądając się za siebie. Sama odnajdzie Harukę. Nawet jeśli będzie to ostatnia rzecz jaką zrobi!

xxxxxxxxxxxxxxx

Minęła godzina odkąd Michiru wróciła ze spotkania z pozostałymi Senshi. Dwie odkąd Haruka się jej oświadczyła i została porwana. W tym czasie artystka zdążyła uruchomić kilka ze swoich kontaktów, licząc na to że któryś może będzie w stanie jej pomóc.

Głośne pukanie do drzwi zatrzymało jej palec nad myszką, która była nad przyciskiem „wyślij". Szybko jednak nacisnęła ikonkę wysyłając maila, a gdy pukanie się powtórzyło ruszyła w kierunku drzwi.

Jeśli to któraś z tych przemądrzałych wywłok, to bogowie mi świadkiem...

Otworzyła gwałtownie drzwi, za którymi stała..

- Hotaru?

- Michiru – mama – Hotaru uśmiechnęła się radośnie. Pomimo tego, że nie mieszkały już razem ciągle traktowała pozostałą trójkę jak swoich rodziców. - Jak udała się kolacja?

Zamiast spodziewanej radości – tak, wiedziała o planach Haruki – ujrzała łzy.

- Michiru – mama?

- Och, Hotaru...

Młodsza z kobiet objęła zielonowłosą, która nagle zaczęła płakać.

O nie, czyżby Haruka stchórzyła w ostatniej chwili? Szybkie spojrzenie w głąb pomieszczenia, gdy prowadziła ciągle łkająca Michiru w kierunku sofy, potwierdziło brak blondynki.

Hotaru pozwoliła się wypłakać przyjaciółce, przez cały ten czas ją przytulając i szepcząc słowa otuchy. Gdy łkanie i towarzyszące mu dygotanie ustało postanowiła zadać w końcu pytanie:

- Michiru – mama, gdzie jest Haruka – papa?

Artystka westchnęła i po wytarciu łez opowiedziała młodszej przyjaciółce wszystko co się wydarzyło tego wieczoru. Łącznie z reakcją Wewnętrznych Senshi.

Hotaru była poruszona, nie mogła jednak powstrzymać się od drobnego komentarza:

- Wiedziałam, że Haruka – papa nie stchórzy tym razem.

Michiru, która pokazała w czasie opowieści pierścionek zaręczynowy, spojrzała na nią zdumiona.

- Co masz na myśli mówiąc „tym razem"?

Hotaru zmieszała się lekko, przez swój entuzjazm wydała tajemnicę papy.

- Hotaru! - Michiru użyła głosu, który zawsze dawał im do zrozumienia „przestań mieszać i natychmiast mów co zrobiłaś".

Dziewczyna westchnęła, jak się Haruka dowie...

- Harukaplanowałatoodroku... - wyszeptała z prędkością karabinu maszynowego.

Michiru uśmiechnęła się lekko. Jedna niewinna wzmianka rozładowała część napięcia, które artystka czuła od porwania towarzyszki.

- Cała Haruka – westchnęła łagodnie myśląc o wydarzeniach z parku. O tych sprzed porwania. O tym jak oczy blondynki lśniły gdy ją pocałowała, o pierścionku który wsunęła jej na palec, o jej słowach, o tej niepewności gdy milczała po wyznaniu i oświadczynach.

Michiru po raz pierwszy zaczęła dokładnie przyglądać się swojemu nowemu pierścionkowi. Wykonany z białego złota, rozwidlał się robiąc miejsce dla trzech małych, ale dobrze widocznych akwamarynów. Każdy z kamieni miał inny odcień błękitu, przy czym ten ostatni – największy, był błękitno– zielony. Ostatnim elementem dopełniającym wygląd był delikatny pasek złota łączący rozwidlenie tuż przed kamieniami. Tknięta nagłym przeczuciem ściągnęła pierścionek by ujrzeć w środku inskrypcję „Zawsze". W jej oczach ponownie pojawiły się łzy. Tym razem były to łzy szczęścia i determinacji.

- Odnajdę cię, Haruka. Nawet jeśli musiałabym zejść do piekła!

- Miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie – Hotaru przypatrywała się Michiru uważnie. - Jak mogę pomóc?

- Hotaru... - artystka zaczęła, ale nie dane było jej dokończyć.

- Nie, Michiru – mama – młodsza z kobiet odparła, czując że jej opiekunka będzie chciała ją odsunąć od poszukiwań, dla jej „własnego dobra". - Jako członek tej rodziny i Senshi nie zamierzam stać z boku, gdy mojej rodzinie i współtowarzyszom dzieje się krzywda! To, że przeciwnikiem są ludzie a nie daimony nie zmienia tego, że jedna z nas jest zagrożona. Z tego co opowiedziałaś to mogła być każda z nas. Musimy to rozwiązać zanim będzie za późno. Więc powiedz co mam zrobić i zrobię to!

Michiru spojrzała z czułością na Hotaru. Tyle lat, a ona ciągle traktowała młodszą kobietę niczym to małe dziecko, które trzymała w ramionach po jej przemianie. To samo, które pocieszała gdy w nocy śniły jej się koszmary o nadchodzącej katastrofie i kolejnej walce. A przed nią siedziała młoda kobieta, studentka, współtowarzysz nie jednej walki...

- Wysłałam już maila do Setsuny informując ją o tym co się wydarzyło – zaczęła po chwili. - Plus kilka maili do osób, które mogą coś wiedzieć o zdolnościach innych ludzi do teleportacji. Muszę jeszcze zadzwonić do menadżera Haruki z jakąś opowieścią, że jest chora i takie tam. Nie sądzę, by wmieszanie policji i mediów było dobrym rozwiązaniem. Szczególnie jeśli moje przeczucia są prawdziwe i dotyczą nas jako Senshi.

Hotaru przytaknęła zadowolona, że jej pomoc nie została odrzucona. Już miała zadać kolejne pytanie gdy jej telefon zaczął dzwonić. Ściągnęła lekko brwi widząc kto dzwoni.

- Chwileczkę, tylko odbiorę – wstała z sofy i cofnęła się lekko w kierunku kuchni.

- Tak?

- Hej Hotaru, tu Makoto. Czy Michiru jest może z tobą?

- Mhm...

- Możesz jej przekazać, że jest nam bardzo przykro...

- Jeśli to te pseudo – czarodziejki – Michiru odezwała się lodowato tuż obok Hotaru całkowicie ją przerażając – to możesz im powiedzieć żeby sobie w dupę schowały swoje przeprosiny!

- Michiru – mama! - Hotaru spojrzała na nią z zaskoczeniem i oburzeniem jednocześnie. Nigdy nie słyszała żeby artystka brzydko się wyrażała. Nawet gdy pewnego dnia Haruka weszła do domu cała ubłocona i w oleju po naprawie jednego ze swoich aut.

Makoto westchnęła głośno w słuchawkę. Nie była zdziwiona reakcją Neptuna. Haruka by pewnie nawet im nie powiedziała, że coś się wydarzyło bo by już była w połowie drogi do Michiru.

- Hotaru...

- Nie, chwila... - wcisnęła przycisk głośnomówiący. - Sama jej to możesz powiedzieć.

Spojrzała błagalnie na stojącą obok kobietę.

- Michiru, tak nam przykro...

- Możecie sobie wsadzić wasze przeprosiny...

Hotaru wywróciła oczami po tym jak obie czarodziejki odezwały się w tym samym czasie.

- Makoto poczekaj chwilę – powiedziała opuszczając telefon i biorąc Michiru pod rękę skierowała ją ponownie w stronę sofy. Kiedy usiadły objęła zielonowłosą kobietę i szepnęła:

- Wysłuchaj ich. A potem postanowisz co dalej, ok?

Michiru uśmiechnęła się lekko aczkolwiek smutno – Haruka miałaby niezły ubaw widząc jak opanowana zazwyczaj artystka się zachowuje.

- Makoto?

- Tak?

- Możesz zaczynać.

- Michiru jest nam naprawdę przykro. Nie chciałyśmy cię zignorować czy zbagatelizować. Ale sama przyznasz, że okoliczności są bardzo dziwne – nigdy nie byłyśmy w takiej sytuacji. Zrozumiemy jeśli będziesz na nas zła, ale dla dobra Haruki proszę... pozwól nam pomóc.

Michiru milczała zastanawiając się nad tym co zrobić i co będzie najlepsze dla nich wszystkich.

- Michiru?

- W porządku, możecie pomóc – westchnęła ciężko. Co osiem głów to nie trzy, choć nastawienie i inteligencja niektórych... - Trzeba poszukać coś o ludziach, którzy potrafią się teleportować i... obezwładnić kogoś biegłego w walce wręcz.

- Załatwione – Ami przejęła poszukiwania, była w tym dobra więc miała największe szanse na trafienie na coś co inni mogli by przeoczyć.

- Spróbuję wróżb w ogniu – Rei dodała. - Michiru jest mi naprawdę przykro...

- Nie ma sprawy – Michiru nie chciała słuchać więcej przeprosin. Chciała Harukę i to jak najszybciej. - Nie mamy teraz na to czasu. Wszyscy robiliśmy w życiu rzeczy, których później żałowaliśmy choć w tamtej chwili wydawały się najlepszym rozwiązaniem. Teraz musimy się skoncentrować i odnaleźć Harukę.

Usłyszała jak wszyscy przytakują, ale jej myśli były przy jej partnerce.

Odnajdziemy cię, choćby mi to zajęło lata i przez piekło trza było przejść. Odnajdziemy a wówczas nie pozwolę ci tak łatwo zniknąć!

Dotknęła pierścionka i poczuła emanujące z niego ciepło. Gdziekolwiek była, Haruka żyła i pragnęła tego samego.

Wg moim obliczeń minęło by 9 lat od wydarzeń z Galaxią i jeśli Hotaru miała by ok 14 lat w tym czasie, to jak najbardziej by była studentką ^_^