Rozdział 5

- Przywiąż ją do krzesła! - Malfoy spojrzał na Avery'ego samemu wyczarowując solidne krzesło, z mocnymi skórzano-metalowymi klamrami do unieruchomienia więźnia.

Żaden z czarodziejów nie był zachwycony, że nie mogli się pozbyć upartej kobiety; ani z zadawanych na okrągło prawie tych samych pytań, ale Czarny Pan miał wobec niej plany, które właśnie próbowali zrealizować.

Avery praktycznie rzucił więźnia na krzesło i za pomocą różdżki przywiązał ją do niego. Kobieta nawet nie jęknęła, jej głowa zawisła nad jej piersią. Nadal była nieprzytomna, co tylko sprawiło więcej frajdy mrocznemu czarodziejowi. Niestety zanim zdążył rzucić jakieś zaklęcie „budzące" do komnaty wkroczył Czarny Pan.

- Wszystko gotowe? - zapytał Malfoy'a przypatrując się kobiecie.

- Tak, mój panie - Malfoy odpowiedział spokojnie, wyciągając mały flakonik z kieszeni.

- Pamiętajcie, że ja nie będę brał udział w przesłuchaniu, więc zadaj pytania które przygotowałem.

- Oczywiście, panie.

Kąciki ust Voldemort uniosły się lekko jakby w uśmiechu. - Och i Avery?

- Tak, panie?

- Nie przesadź z biciem, ona ma mi udzielić tych odpowiedzi nawet jeśli zajmie to rok. Jasne?

- Tak panie

- Zaczynajcie!

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Haruka poczuła coś na kształt szarpnięcia, które wyrwało ją z półsnu. Ostatnio coraz częściej i szybciej odpływała. Pewnie miało to związek z tym jak zmęczona się czuła.

No i to gorąco! Czy oni tu nigdy nie wietrzą?

Ktoś chwycił ją mocno za szczękę i siłą ją otworzył.

A wystarczyło poprosić... Och teraz jestem na jakimś krześle. I oczywiście musieli związać, nie mogli choć raz sobie darować? Będzie zabawnie...

Kilka kropli płynu wylądowało na jej języku i po chwili poczuła że dziwnie sztywnieje. Ale nie ciało, tylko jej umysł dziwnie się zachowywał.

- Pytanie kontrolne - osobnik, którego nazwała „Wyniosły" zaczął. - Podaj nam swoje imię i nazwisko!

- Tenoh Haruka.

Co u diabła jej dali?

- Czy jesteś czarodziejką?

Haruka zobaczyła jak jej myśli dziwnie krążą wyciągając różne obrazy z otchłani jej umysłu.

- Nie...

- Jakimi czarami dysponujesz?

- Nie czarami...

Mocami Urana, coś chciało za nią powiedzieć.

Ach, więc dali mi coś co wymusza mówienie prawdy? No to zobaczmy co z tego wyjdzie.

- Czyste serce... gwiezdne ziarno...

- Jak można je zdobyć?

- Nie można, albo się to ma, albo nie ma.

- A kto może to zdobyć?

- Daimony i ich władcy.

- Gdzie można ich znaleźć?

- Nie można.

- Dlaczego?

- Nie żyją.

No co? Nie skłamałam. Wytłukliśmy wszystkie które były, a że pytanie nie było szczegółowe...

- Jak daimon pozyskiwał te serca?

- Nie wiem.

- Jak je pozyskiwał?

- Nie wiem - nadal prawda, technicznie nie wiedziała jak te gnojki to robiły, ona tylko widziała jak to wyglądało, a nie jak do tego doszło.

Nastąpiła cisza jakby ktoś się nad czymś zastanawiał.

- Podaj imiona innych czarodziejek!

Żebyście je dopadli?

Haruka widziała jak przed jej umysłem pojawiają się twarze jej towarzyszek. Przez moment ujrzała Sailor Neptun jakby ta stała przed nią. Czuła że jej szczęka sama się otwiera.

- Wiedźma ze Wschodu i z Zachodu.

Ha, ha i co wy na to!

- Gdzie je można znaleźć?

- W krainie Oz.

- Suka! - usłyszała tego którego zwała „Rzeźnikiem" i jak bierze zamach.

Cios w szczękę prawie wyrzucił ją z krzesła. Teraz była nawet zadowolona, że ją do niego przywiązali. Próbowała przekręcić głowę gdy została uderzona po raz drugi. Usłyszała dziwny trzask i straciła przytomność.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Voldemort podniósł rękę. Avery cofnął się a Malfoy rzucił zaklęcie Silencio na więźnia.

- Fascynujące - Voldemort mruknął podchodząc bliżej krzesła. Jego palce dotknęły twarz nieprzytomnej kobiety w miejscu uderzenia. - Avery, mówiłem delikatnie a ty jej szczękę łamiesz?

- Mój panie...

- Crucio - Voldemort wycedził leniwie. Palcami ostrożnie uniósł głowę swojego więźnia całkowicie ignorując krzyki bólu podwładnego. Jej oddech był przyśpieszony, a skóra rozpalona i pokryta potem.

Chyba właśnie osiągnęliśmy limit...

Czarny Pan cofnął się, ale najpierw łagodnie opuścił głowę Haruki. Po czym ściągnąwszy zaklęcie z ciągle wyjącego Avery'ego rzekł do Malfoy'a

- Wezwij Snape'a, niech się w końcu do czegoś przyda. Powiedz mu, że będzie potrzebował swojej torby z eliksirami. Ale zanim to zrobisz zdejmij ją z tego krzesła zanim się udusi. Jest mi potrzebna! Zrozumiano?

- Tak, panie.