Rozdział 9
Kiedy następnego ranka Malfoy z Averym weszli do pokoju Snape wiedział, że czas się skończył.
Malfoy rzucił w kierunku śpiącej kobiety zaklęcie ogłuszające. Avery szybko zakuł ją w kajdany i ściągnął z łóżka. Wolał nie ryzykować zrzuceniem jej, gdyż wiedział że Czarny Pan był tuż za nimi.
Upewniwszy się że więzień jest zabezpieczony i pod odpowiednimi zaklęciami Malfoy cofnął się by powiadomić o tym szefa. Snape zdecydował, że czas wycofać się z pomieszczenia, ale Voldemort stanął w drzwiach.
- Severusie, zostań. Chcę byś zobaczył wszystko, a potem powiem ci jakie są dalsze plany.
Snape skinął posłusznie głową i cofnął się jak najdalej. Nie wiedział czemu, ale instynkt podpowiadał mu że tak będzie bezpieczniej.
Voldemort wyciągnął swoją różdżkę i zaczął mamrotać jakieś zaklęcie. Z jego różdżki wyłoniły się dwa szaro - zielone pasma, które otoczyły kobietę. Inkantacja wzmogła się, a kobieta zaczęła nagle cała drgać, jej usta otworzyły się, ale nie wyszedł z nich żaden dźwięk. Snape zauważył jak jej krtań ciężko pracuje by powstrzymać krzyki bólu.
Nagle je ciało zaczęło się zmniejszać. Czarodzieje patrzyli z fascynacją jak ciało dorosłej kobiety przeistacza się w nastolatkę...
Bardzo młodą nastolatkę, gdy Voldemort skończył.
Czarny mag wyglądał na zmęczonego, ale z zadowoleniem przyjrzał się swojemu dziełu.
- Doskonale. Wiecie co zrobić - spojrzał na Malfoy'a. - A ty Severusie chodź ze mną.
- Tak panie - trzy głosy odezwały się jednocześnie.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Voldemort usiadł wygodnie w swoim fotelu w bibliotece, sięgnął po stojący przed nim eliksir wzmacniający i wypił go szybko. Snape siedział spokojnie w fotelu naprzeciw niego i czekał.
- Za chwilę wrócimy tam z misją „ratunkową".
Snape przekrzywił lekko głowę słysząc te słowa, ale przezornie milczał.
- Widzisz mój drogi, upór tej kobiety podsunął mi pewien pomysł. Ona ma ten samą determinację co Potter żeby nie umrzeć, gdy się ich ładnie o to prosi, więc wykorzystam ją do tego.
- Nie bardzo rozumiem, mój panie - Snape podejrzewał co Voldemort chce zrobić, ale wolał to usłyszeć na głos.
- Ależ to bardzo proste. Kiedy tam wejdziemy „uwolnimy" ją od dwóch złych magów. Malfoy właśnie rzuca na nią kilka użytecznych dla nas zaklęć – upewni się że moje wcześniejsze zaklęcie pozbawiło ją pamięci i da jej nową. Żadne tam imperio, a prawdziwa, stara magia.
Voldemort zaśmiał się nad własnym geniuszem.
- Potem do akcji wejdziemy my jako jej nowi „opiekunowie". A dokładniej ty będziesz jej opiekunem, bowiem trzeba będzie przygotować ją do Hogwartu a i potem ktoś musi mieć nad nią pieczę. Że ja nie mogę tego zrobić oficjalnie do gry wchodzisz ty. Nie martw się, wszystkie papiery będą załatwione w ciągu kilku najbliższych dni.
- A jak zamierzamy ją wciągnąć na listę uczniów? - Snape wiedział o wtykach Voldemort'a w Ministerstwie, ale jak zamierzał przechytrzyć Dumbledore'a?
- To już twoja rola - Voldemort spojrzał na niego leniwie przeciągając się lekko. - Ale sądzę że jeśli powiesz naszemu drogiemu dyrektorowi, że córka twoich przyjaciół została sama, bo ktoś zamordował jej rodziców, to jego miękkie serce zlituje się nad kolejną sierotą.
- Wielce prawdopodobne - Snape przytaknął. - Ale jest jeden mały problem, czy ona ma magię? Nikt nie pozwoli jej być w szkole magicznej jeśli nie ma magii, a że na chwilę obecną jest niepełnoletnia...
Czarny Pan uśmiechnął się swoim sardonicznym uśmieszkiem.
- Wierz mi Severusie, jej magia tylko czeka by się uwolnić. Ale przyznaję że daje ci ciężkie zadanie, bo masz tylko miesiąc by ją przygotować do zajęć. Moje zadanie, by wmówić jej że to Potter stoi za śmiercią jej rodziny będzie o wiele prostsze.
Tak, czyli jednak chcesz ją na niego napuścić. Ale będzie ubaw...
- Tak z ciekawości, to ile będzie mieć lat?
- Powinna mieć trzynaście, więc trzeci rok - Voldemort przeciągnął się lekko - bo chyba to chcesz wiedzieć?
- Tak panie.
Cholera, w miesiąc przerobić z kimś dwa lata? A co jak będzie tak denna jak Potter? Hmm, dobrze... spokojnie, tym zajmiemy się później, najpierw muszę zobaczyć z kim mam tak naprawdę do czynienia.
- Gotów poznać swoją nową podopieczną?
- Tak panie.
A jakie ja mam kurna wyjście? Jedyne co mnie może uratować to to, że nie będzie mieć żadnej magii.
