No to zaczynamy prawdziwą zabawę...
Rozdział 10
Kiedy weszli do środka Voldemort odegrał krzyczaną scenę z Malfoy'em. Po czym obaj czarodzieje padli na podłogę, udając trupy.
No proszę jacy z nich dobrzy aktorzy sceniczni, Severus pomyślał z przekąsem przyglądając się, normalnie jakąś nagrodę dostać powinni za to przedstawienie.
Sam nadal stał z tyłu pozwalając Mrocznemu „zabawić się w wyzwoliciela uciśnionych". I obserwował jak jak wspomniany czarodziej pochyla się nad cicho łkającą dziewczyną. Z nowych siniaków i otwartych ran Snape wywnioskował, że jego koledzy nie mieli tylko pozbawić jej pamięci i dać nową.
Voldemort klęknął obok więźnia i delikatnie podniósł jej tułów, tak że opierał się o jedno z jego kolan.
- Już dobrze, już dobrze - ściągnął opaskę z jej oczu co sprawiło, że dziewczyna zaczęła gwałtownie mrugać, by po chwili je zamknąć. Przyzwyczajone do kompletnej ciemności nie były w stanie cieszyć się światłem. - Już cię nikt nie skrzywdzi.
Snape podszedł bliżej i również przyklęknął obok szybko oceniając nowe rany. Nie spodobał mu się tworzący się duży siniak w okolicy żeber i to w jaki sposób oddychała.
Dziewczyna powoli ponownie otworzyła oczy wyczuwając obok drugą osobę.
Snape z fascynacją zaczął przyglądać się kolorowi jej oczu. Nigdy nie widział żeby ktoś miał taki odcień - pomiędzy ciemnym szaro-niebieskim a szaro-zielonym. Najdziwniejszy odcień cyjanu, jaki kiedykolwiek widziałem, pomyślał patrząc jak dziewczyna ponownie zamyka oczy, i to spojrzenie... jakby chciała samym wzrokiem ocenić kim jestem.
- Pamiętasz jak się nazywasz, dziecko? - Voldemort spokojnie zapytał nie widząc reakcji Snape'a.
- Tenoh... Haruka Tenoh - wyszeptała nadal mając zamknięte oczy, a obaj czarodzieje spojrzeli na siebie zdziwieni.
Uuuu, ktoś popełnił duży błąd i poleje się krew, Snape pomyślał ironicznie.
- Pamiętasz gdzie jesteś i co się stało?
Dziewczyna zmarszczyła brwi usiłując sobie przypomnieć co się stało zanim tych dwóch się pojawiło. Ten, co ją trzymał i zadawał pytania pachniał dziwnie, czymś obcym i zimnym, co pomimo bólu jaki czuła nakazywało jej ostrożność. Ten drugi... ten z ciemnymi oczami, pachniał ziołami i nie wiedząc czemu czuła, że będzie bezpieczna.
- Nie... - jej oczy otworzyły się szybko i panika w nich będąca pozwoliła domyślić się obu czarodziejom, że zaklęcie jednak zadziałało, tylko z jakiś dziwnych względów pamiętała własne imię i nazwisko.
Oczy dziewczyny zatrzymały się na leżących postaciach i krwi wokół nich. Sztucznej oczywiście, ale ona o tym nie widziała.
- Już dobrze Haruka, oni nie żyją i cię nie skrzywdzą - Voldemort zdecydował się na kontynuowanie swojej gry. - Szukaliśmy cię od kilku dni. Mam na imię Tom a to jest Severus. Twoi rodzice byli naszymi przyjaciółmi i kiedy ich porwano...
- Rodzice? - Haruka czuła się zagubiona. Jak mogę nie pamiętać własnych rodziców? I gdzie oni byli? - Porwano...?
- Cii, wszystko cię wyjaśnimy - Voldemort zauważył przyśpieszony oddech i ból w jej oczach. Avery znowu lekko przesadził. - Najpierw cię stąd zabierzemy i opatrzymy twoje rany. Śpij dziecko …
Wyszeptał ciche dormio i Haruka obsunęła się w jego ramionach.
- Snape zajmij się nią. Pokój na górze, trzecie drzwi na lewo od biblioteki.
- Tak panie.
Snape delikatnie przejął śpiącą dziewczynę i wyniósł z pokoju.
xxxxxxxxxxxxxxxx
Haruka obudziła się po kilku godzinach czując się lepiej. Leżała w wygodnym łóżku przykryta ciepłą kołdrą. Pokój pachniał świeżością. Światło było przytłumione, więc nie raziło jej oczu. Oddychało się jej też zdecydowanie lepiej i bez bólu. Co prawda odczuwała jeszcze ból w innych częściach ciała, ale nie był on tak silny jak poprzednio.
- Och, widzę że się obudziłaś - spokojny, głęboki głos odezwał się blisko niej.
Haruka przekręciła lekko głowę w tamtym kierunku. Na fotelu obok łóżka siedział ten sam ciemnowłosy mężczyzna, którego ujrzała kilka godzin wcześniej. A przynajmniej miała nadzieję, że to było kilka godzin temu.
- Jak długo spałam?
Mężczyzna wstał i podszedł do łóżka wyciągając z rękawa jakiś patyk, którym zaczął wodzić nad nią. Patrzyła na niego podejrzliwie, ale ani drgnęła.
- Około 10 godzin - odparł spokojnie chowając różdżkę. Był zadowolony z wyników skanu. Żebra się zagoiły i były na swoim miejscu, więc nie było ryzyka że znowu zaczną naciskać na płuca. Wszystkie rany i otarcia również się zagoiły. Jedyne co zostało do poprawienia to jej waga, nawet po przemianie jej ciało odczuwało trzy tygodnie wcześniejszych niedogodności. Interesującym dla niego było to, że nawet wcześniejsze złamania, które według jego opinii uniemożliwiłyby kobiecie normalne chodzenie i spowodowały nie lada ból, (o ile by ktoś ją uwolnił, co raczej nie wchodziłoby w grę) - pod wpływem nieznanego zaklęcia zniknęły.
Jeśli Voldemort mówił prawdę, ta dziewczyna, Haruka, powinna mieć 13 lat czyli być w okresie przed gwałtownym wzrostem. Na chwilę obecną Severus powiedziałby, że była raczej młodsza zważając na budowę ciała, ale nie będzie się z szefem kłócić. Szczególnie, że ten łaskawie pozwolił mu mówić do siebie „Tom" gdy ich nowa „podopieczna" będzie w pobliżu. No i mamy udawać przyjaciół, co może być bardzo ciekawe.
Czarodziej uważnie obserwował twarz swojej pacjentki. Wyglądało na to, że zaczyna sobie przypominać wcześniejsze wydarzenia. Czysta panika pojawiła się na jej twarzy.
- Moi rodzice?
Severus usiadł na łóżku obok niej i delikatnie wziął jej prawą dłoń w swoją.
- Tak mi przykro, Haruka...
- Nie pamiętam... - w jej oczach pojawiły się łzy i panikę zajęło przerażenie.
- Może to i lepiej - Severus uśmiechnął się łagodnie. - Traumatyczne wydarzenia sprawiają, że nasz umysł czasami się blokuje i nie pozwala nam ujrzeć pewnych wydarzeń.
- Och...
- Haruka - czarodziej odezwał się przyciągając jej uwagę do siebie. - Pamiętasz może mnie i Toma?
Dziewczyna pokręciła głową, co spowodowało tylko ciche westchnięcie.
- Jestem Severus Snape. Przyjaciel twoich rodziców. Razem z twoim ojcem pracowaliśmy razem nad eliksirami.
Ciemne oczy utkwiły w nim starając się przypomnieć sobie cokolwiek związanego zarówno z nim jak i jej rodzicami. Haruka usilnie szukała czegoś co by jej powiedziało co się dzieje. Ale w jej mózgu była pustka.
- Dlaczego nas porwano?
- Nie wiem, ale podejrzewam że to przez badania jakie prowadziłem z twoim ojcem...
- I dlatego, że jest wielu ludzi którzy nas nienawidzą - nowy głos odezwał się od strony drzwi i do pokoju wszedł mężczyzna, którego Haruka widziała wcześniej. - Jak się czujesz dziecko?
- Nie jestem dzieckiem - dziewczyna odezwała się stanowczym tonem i próbowała usiąść na łóżku.
Snape wstał i stanął obok łóżka.
- Hmm, waleczna z ciebie bestia - Voldemort uśmiechnął się lekko. Tak, tak to był dobry wybór. Zaledwie 10 godzin, brak pamięci a ona już nie chce być traktowana jak dziecko. - Przepraszam bardzo, trzynaście lat to poważny wiek. Ale to nie odpowiedziało na moje pytanie...
Haruka spojrzała uważnie po raz pierwszy zauważając twarz mężczyzny. Blada cera, brak włosów i ten nos.
- Och, ciebie też torturowano? - spytała nie spuszczając spojrzenia z jego oczu.
Voldemort zamrugał zdziwiony, nieprzyzwyczajony że ktoś komentuje jego wygląd.
- Stare dzieje - odezwał się po chwili, szybko spoglądając na Snape'a który patrzył na niego z stoickim spokojem. Voldemort spokojnie podszedł bliżej łóżka siadając na nim.
- Czuję się lepiej, dziękuję - Haruka nadal uważnie mu się przyglądała. Jej umysł przesłał jej wcześniejsze wspomnienia i ponowił radę o ostrożności. Nie wiedziała czemu, ale czuła że to bardzo dobra rada. Z drugiej strony ten gość ocalił ją z rąk dręczycieli...
- To bardzo dobrze. Cieszę się że dochodzisz do siebie.
- Ty też znasz moich rodziców?
- Tak, twój ojciec był moim bliskim współpracownikiem i przyjacielem.
- Och, czyli obaj jesteście moimi wujkami? - Haruka zapytała niewinnie.
- Można tak powiedzieć - Voldemort uśmiechnął się. To będzie łatwiejsze niż kradzież Dumbledore'owi skarpetek. - Jako że nie masz innej rodziny, a Severus jest twoim ojcem chrzestnym to będzie on od tej pory twoim prawnym opiekunem.
Haruka zmarszczyła lekko brwi próbując sobie przypomnieć czy ma jakąś rodzinę, ale nadal nic.
- Nie martw się - nie wiedzieć czemu Mrocznemu spodobało się nagle granie dobrego wujka. - Zajmiemy się tobą i poślemy do najlepszej szkoły magii w całym Zjednoczonym Królestwie.
- Magii? - oczy Haruki zrobiły się wielkie ze zdziwienia. - To ja mam magię?
Voldemort zaśmiał się.
- Oczywiście moja droga. Jak poczujesz się lepiej wujek Severus zabierze cię by kupić nową różdżkę. Podejrzewam że twoją poprzednią zniszczyli ci dranie, bo nic nie znaleźliśmy.
Spojrzał na dziewczynę, która opuściła wzrok i patrzyła na swoje ręce.
- Wiem, że się martwisz że nic nie wiesz o magii, ale uwierz mi obaj widzieliśmy co potrafisz. Brak pamięci jest pewnie spowodowany jakimś zaklęciem, które użyto przy torturach. Ale nie bój się masz to we krwi, a Severus pomoże ci odzyskać część umiejętności zanim pójdziesz do nowej szkoły.
Wsunął palce pod jej brodę i delikatnie podniósł jej głowę, by spojrzeć jej głęboko w oczy.
- A kiedy będziesz gotowa porozmawiamy o tym jak dopaść zabójców twoich rodziców - czując bardziej niż widząc jej niepewność dodał - Tamtych dwóch, co się nad tobą znęcało, było tylko pionkami w grze większej niż sobie zdajesz sprawę.
W oczach dziewczyny pojawiła się determinacja, która spodobała się Voldemort'owi. Tak, to bardzo dobry wybór i jeszcze lepszy plan.
- Ale najpierw musisz do siebie dojść i odzyskać wiedzę, która pozwoli ci na to wszystko. Severusie?
- Zaraz do ciebie dołączę, tylko najpierw Haruka coś zje i zażyje leki.
Voldemort wstał i z lekkim uśmiechem opuścił pokój nie zauważając dwóch par oczu, które go oceniały.
xxxxxxxxxxxx
A/N: yup, włączył nam się kawałek nowej serii Smoonów i jakoś nie mogę przełknąć niebiesko-szarych oczów Haruki, więc zostajemy przy „starej" wersji ^_^"
