Rozdział 11

- Wujku Severusie - Haruka odezwała się podekscytowana podczas śniadania. - Czy dziś pójdziemy po moją nową różdżkę?

Minęły trzy dni odkąd czarodzieje „odbili" ją z rąk porywaczy. Dwa dni spania i łykania eliksirów, i Haruka była jak nowa. A przynajmniej tak twierdziła. Obaj panowie mieli sporo problemów z ruchliwą nastolatką.

Już drugiego dnia była na nogach i próbowała zwiedzić cały dom Toma. Severus'owi udało się ją powstrzymać przed tym zabierając ją do biblioteki i znajdując dla niej książkę o historii magii. Na całe szczęście udało mu znaleźć wersję uznawaną w Hogwarcie. Choć w księgozbiorze były też pozycję... nazwijmy je lekko propagandowymi.

Ku zaskoczeniu obu Haruka przeczytała ją w jeden wieczór. I dziś rano przy śniadaniu, które spożywali razem w jadalni, wyskoczyła z pytaniem o różdżkę.

Magia ją fascynowała. A po pierwszej lekturze poczuła głód wiedzy i chęć czarowania. Ale było też coś co ją niepokoiło.

- Wujku Tomie - spytała przełykając szybko bułkę - w książce napisali, że uczniowie nie mogą czarować w czasie wakacji...

- Nie martw się tym - Voldemort smarował bułkę masłem. - Jeszcze nie jesteś oficjalnym uczniem Hogwartu, a dwa załatwimy odpowiednie pozwolenia.

Wcale nie zamierzał załatwiać jakichkolwiek pozwoleń, magiczne blokady wokół domu nie tyle go kryły, ale też umożliwiały jakąkolwiek magię bez wiedzy Ministerstwa. Więc nastolatka ucząca się czarów też nie zostanie wykryta, ale o tym nie musiała wiedzieć.

- Ale po różdżkę udacie się jutro, albowiem dziś jest niedziela i nawet świat czarodziejów w ten dzień odpoczywa - ugryzł swoją bułkę radośnie słuchając jęku zawodu dziewczyny. Podobał mu się jej zapał i w przeciwieństwie do Snape'a nie wątpił w jej magiczne umiejętności. Miał nawet przeczucie, że okaże się bystrzejsza od niejednego mądrali w Hogwarcie. - Musimy zakończyć formalności odnośnie twojej opieki, by ktoś nie posądził biednego Severus'a o porwanie.

Widząc zaskoczenie i ciekawość na twarzy Haruki zaczął wyjaśniać.

- Nie mieszkaliście w Anglii a we Włoszech - wiedział że brak pamięci nie pozwoli jej zarzucić mu kłamstwa, a potrzebny mu był inny kraj by ukryć pochodzenie Haruki. Włochy wybrali z Severusem ze względu na to że istniało tam kilka szkół magii, a panująca biurokracja uniemożliwiała szybkie zdobycie jakichkolwiek informacji. - Trochę czasu zabierze więc zdobycie odpowiednich papierów, na całe szczęście jest testament twoich rodziców, który czynił Severus'a twoim prawnym opiekunem w razie ich śmierci. A jak pamiętasz Severus jest profesorem na Hogwarcie i musimy dbać o jego dobrą reputację.

- A ty nie mógłbyś ze mną dziś pójść? - zapytała niewinnie.

- Niestety – Voldemort westchnął udając żal i obierając jajko – muszę się ukrywać przed tymi co chcą mnie zabić.

- Przed tymi samymi ludźmi co zabili moich rodziców? - Haruka przestała jeść i spuściła wzrok.

- Tak, ale nie jest to temat do rozmowy przy śniadaniu - upomniał ją lekko. - Na to będzie czas później, na razie zjedź śniadanie, a potem możemy poszukać ci jakąś książkę o magii.

Przytaknęła markotnie, ale po chwili spojrzała na niego.

- A mogłabym wyjść do ogrodu, pobiegać?

Voldemort spojrzał na Snape'a, który wzruszył ramionami.

- Czemu nie - Snape powiedział przeżuwając kolejną kanapkę. Dziwnie się czuł jedząc śniadanie w towarzystwie Czarnego Pana i kobiety/nastolatki bez pamięci. - Możliwe, że pomoże to zmniejszyć jej energię.

Obaj uśmiechnęli się nie wiedząc co czynią.