Rozdział 16
Harukę rozpierała energia. Dom wuja Toma był dla niej zbyt ponury, ogród co prawda spory, ale nie za duży na jej możliwości. Minęły ponad trzy tygodnie odkąd została uratowana. Odkąd straciła rodziców i pamięć. Ale był to też czas pełen niespodzianek i odkrywania siebie. Wiedza o tym, że lubi biegać i czuć wiatr we włosach. O tym, że czytanie i nauka magii sprawiały jej frajdę. Że jakiś wewnętrzny instynkt pozwala jej oczarować Toma i zwodzić go...
Magia ją pociągała. Uwielbiała spędzać czas na nauce zaklęć i obranie przed czarną magią. Książki Toma, które potajemnie wynosiła odkryły przed nią czarną magię. I choć wiedziała, że byłaby w stanie użyć niektóre z poznanych zaklęć to nie czuła ku temu żadnej potrzeby.
Uwielbiała spędzać czas z wujkiem Severusem i słuchać jego wykładów na temat eliksirów i obrony przed czarną magią. Był dobrym nauczycielem, wymagającym, ale i wiedzącym jak wiedzę przekazać. Z jakiś dziwnych względów czuła się przy nim bezpieczna i że może być sobą. Gdy więc usłyszała że jej ulubiony wujek musi udać się wcześniej do Hogwartu prawie ogarnęła ją panika. Na całe szczęście los się do niej uśmiechnął i mogła wyjechać razem z nim. Bardzo ją to ucieszyło i to nie dlatego, że musiałaby spędzić ten czas z wujem Tomem.
Haruka przeczytała Historię Hogwartu i czuła że zna zamek dość dobrze, jak na osobę, która nigdy w nim nie była. To co najbardziej ją w zamku interesowało, poza biblioteką oczywiście, to te wielkie przestrzenie wokół niego, gdzie mogłaby biegać. Odczuwała dziwną potrzebę przebywania na zewnątrz i czucia wiatru wokół siebie.
Niestety zaraz po przybyciu została „uwięziona" w jakimś lochu, który według jej opiekuna miał stanowić jej nowy dom na najbliższy tydzień.
Po wyciągnięciu i rozpakowaniu kufra w jednym z małych pokoi, który został przystosowany dla niej na wspomniany czas - czyli usunięciu rzeczy wujka by wstawić dla niej łóżko i szafę - Severus zagonił ją do pomocy przy ziołach i składnikach do eliksirów. Były to zapasy, które dostarczono do szkoły pod jego nieobecność i teraz należało je posortować i odstawić gdzie trzeba.
Zamiast więc zwiedzać zamek i okoliczne błonia Haruka pomagała przy sortowaniu składników oraz bieganiu między magazynem a klasą.
Nie tylko trzeba było posortować składniki, ale i zacząć warzyć eliksiry do szkolnego ambulatorium.
Po pewnym czasie wuj zostawił w jej pieczy uwarzenie eliksiru leczącego. Haruka była dumna z tak odpowiedzialnego zadania, wszak nauczyła się tego niedawno, więc raźno zabrała się za zadanie.
xxxxxxxxxxxxxxx
Mistrz eliksirów w tym czasie zajmował się dwoma innymi eliksirami i sprawdzaniem czy zapasowe książki są w dobrym stanie. Trochę się zdziwił, gdy na jednej z półek odkrył podręcznik dla szóstego roku, którego sam niegdyś używał.
- To nie powinno tu być – mruknął do siebie kładąc książkę na biurku*. Wraz z nią znalazło się tam kilka innych pozycji, które chciał pokazać Haruce.
Jego eliksiry warzyły się bezproblemowo, więc zerknął na postępy dziewczyny.
- Znakomicie – pochwalił widząc efekty jej pracy. - Wystudź eliksir i przelej go do tych fiolek. Nie zapomnij ich opisać, a potem możesz zabrać się za kolejną porcję. Plus dodatkowo za eliksir ekstrapieprzowy.
Zanim Haruka zdążyła mu odpowiedzieć z jej brzucha wydobyło się głośne burczenie a obok pojawił się jeden ze szkolnych skrzatów.
- Profesor Dumbledore zaprasza profesora Snape'a i jego podopieczną na kolację, psze pana - oznajmił skrzat uroczyście.
Severus uniósł lekko brew. Nie zauważył, że spędzili tyle czasu na porządkowaniu i warzeniu eliksirów. To jakim cudem Haruka nie wydusiła z siebie słowa że jest głodna było ponad nim.
- Zaraz przyjdziemy - skrzat zniknął a dziewczyna patrzyła na niego lekko zażenowana. Westchnął tylko. - Przepraszam, zapomniałem jakie to może być absorbujące. Umyj ręce i idziemy coś zjeść.
xxxxxxxxxxxxxxx
Stwierdzenie, że Haruka jest podekscytowana swoim pierwszym posiłkiem w Hogwarcie, byłoby jak powiedzenie, że niebo jest niebieskie.
Szła obok swojego opiekuna ciesząc się z jego szybkich kroków. Przynajmniej nie mógł jej sforować i powiedzieć by nie biegła. Ale cała jej ekscytacja uleciała, gdy po wejściu do olbrzymiej sali oraz zachwytu z wiszących nad nią świec i sufitu pokazującego piękną pogodę, ujrzała przed sobą stół przy którym siedziało ponad dziesięć osób.
Przełknęła ślinę i zatrzymała się niepewnie. Wuj musiał wyczuć jej wahanie bo odwrócił się do niej prawie w tym samym momencie.
- Chodź - ponaglił ją łagodnie. - Przedstawię cię nauczycielom.
Haruka opuściła głowę i ruszyła za nim powoli, ale on poczekał aż do niego dołączy. Położył rękę na jej ramieniu i spokojnie odezwał się.
- Dyrektorze.
- Ach, mój drogi chłopcze - starszy, siwowłosy czarodziej uśmiechnął się do nich. - Tak czułem, że zabrałeś się za pracę i zapomniałeś o nas.
Jej opiekun kiwnął lekko głową i ścisnął lekko jej ramię w geście wsparcia.
- To jest Haruka Tenoh, moja podopieczna. Będzie uczennicą trzeciego roku - przedstawił ją wszystkim obecnym. - Haruka, ten siwobrody jegomość to dyrektor szkoły Albus Dumbledore.
- Witaj dziecko. Miło, że dołączyłaś do nas.
- Nie jestem dzieckiem - Haruka spojrzała na niego spod grzywki czując na sobie spojrzenia wszystkich obecnych.
- Ach, moja wina - Albus zaśmiał się, ale widząc że ma jej uwagę na sobie przejął od Severus'a przedstawienie innych.
- Ta miła dama obok mnie - wskazał na starszą kobietę w spiczastej czapce - to profesor Minerwa McGonagall, nauczycielka transmutacji i opiekun Gryfindoru. Dżentelmen obok to prof. Filius Flitwick - nauczyciel zaklęć i uroków oraz opiekun Ravenclawu. Następna jest przeurocza Pomona Sprout, nauczycielka zielarstwa oraz opiekun Hufflepuffu. Profesor Rolanda Hooch, siedząca obok niej uczy latania na miotle. Dalej mamy uroczą znawczynie starożytnych run - prof. Bathsehedę Babbling, prof. Charity Burbage naucza mugoloznawstwa, numerologii profesor Septima Vector, a z profesor Aurorą Sinistrą spędzisz długie noce obserwując gwiazdy - uczy bowiem astronomii. Ten łagodny olbrzym to nasz gajowy i nauczyciel opieki nad magicznymi zwierzętami Rubeus Hagrid. Miła dama obok niej to ratująca naszych podopiecznych pani Poppy Pomfrey. Z panią Imrą Pince lepiej nie zadzierać, bo nie wypożyczy żadnej książki z biblioteki. Ten ponurak obok niej to woźny pan Argus Filtch, i kolejna miła dama prof. Wilhelmina Grubbly-Plank naucza opieki nad magicznymi stworzeniami.
Każdy z przedstawionych pomachał przyjaźnie do dziewczyny, oprócz woźnego który zmierzył ją wzrokiem jakby od razu próbował ustalić co z niej za ziółko. Dyrektor też jej się uważnie przyglądał przez cały ten czas.
- Brakuje jeszcze trzech nauczycieli - dyrektor dodał. - Aczkolwiek dwoje z nich prof. Trawelney ucząca wróżbiarstwa i prof. Binns od historii magii rzadko zjawiają się na wspólnych posiłkach. Czekamy również na akceptację nauczyciela obrony przed czarną magią. Ale czemu jeszcze stoicie? Siadajcie, siadajcie.
Haruka usiadła obok dyrektora, po tym jak ten wskazał dla niej miejsce.
- Napełnij talerz i wsuwaj - szepnął radośnie. Zauważył, że najpierw spojrzała na swojego opiekuna i dopiero po jego kiwnięciu zaczęła napełniać talerz. Ciekawe.
- Jak to się stało, że zostałeś opiekunem Haruki, Severusie - McGonagall zainteresowała się. Reakcja jej kolegi na to dziecko była inna niż mogła się spodziewać. Snape nigdy publicznie nie okazywał nikomu wsparcia... no chyba że swoim Ślizgonom... ale...
- Wyjaśnię później - Mistrz Eliksirów mruknął.
- Ależ drogi Severusie - wtrąciła Aurora. - Wszyscy jesteśmy ciekawi.
- To wyjaśnię wam wszystkim, ale później - mężczyzna zauważył, że jego podopieczna nawet nie tknęła nałożonego jedzenia.
- Jedź - mruknął w jej stronę, a ona posłusznie podniosła widelec do ust.
- Och, Severusie ona jest za chuda na swoje trzynaście lat - Pomona wydała się być nagle zatroskana wyglądem dziewczyny. - Trzeba będzie ją podtuczyć.
Zanim jej opiekun zdążył zareagować na panikę w jej oczach na sali rozległ się szum skrzydeł.
Wszyscy przy stole podnieśli zdziwieni głowy, oprócz Haruki wpatrującej się w swoje jedzenie i Severus'a, który ją niespokojnie obserwował.
- Sowa o tej porze? - ktoś mruknął zdziwiony.
Sporej wielkości biało-szary kruk siadł na oparciu krzesła dziewczyn i delikatnie zanurzył dziób w jej włosach.
- Jeść!
Haruka odwróciła głowę w jego stronę.
- Król! - pisnęła radośnie.
- Król - powtórzył ptak potwierdzająco. - Ruka! Jeść! Ziarno!
Ale oczy stworzenia były już na talerzach przed nim.
- Mięso - oznajmił radośnie.
Severus pokręcił tylko głową. Tych dwoje od pierwszego dnia miał dziwny kontakt.
Haruka ukroiła kawałek szynki i podała Królowi.
- Kruk Severusie? - McGonagall tsknęła z naganą. - Wszak wiesz, że nie należy do akceptowanych zwierząt dla uczniów.
Kruk ubiegł jego odpowiedź. Spojrzał w stronę kobiety i nagle rozpostarł skrzydła, pochylił łeb do przodu i zaczął syczeć.
- Kot! Kot!
I znowu syczenie.
Wszyscy przy stole najpierw zaniemówili, a potem zaczęli się śmiać. Oprócz McGonagall oraz Haruki, która wyciągnęła rękę i dotknęła głowy Króla.
- Dość - szepnęła. - W porządku. Jeść!
Ptak zwinął skrzydła, syknął jeszcze raz w stronę McGonagall, po czym przyjął następny kawałek mięsa i jadł zadowolony.
- Piękny ptak - Dumbledore odezwał się, wycierając łzy z kącików oczu. Czym zarobił uważne spojrzenie od kruka.
- Ruka jeść! - Król odezwał się ponownie, ale tym razem uszczypnął Harukę w ucho, dając jej do zrozumienia, że nie przyjmuje odmowy.
Dziewczyna zaczęła jeść, a Severus uśmiechnął się wewnętrznie. Tak, bardzo dziwny związek.
xxxxxxxxxxxxxxx
Kolacja potoczyła się dalej spokojnie.
- I jak podoba ci się zamek? - Dumbledore zapytał, gdy Haruka skończyła dokładkę.
- Widziałam tylko gdzie będę spać i klasę eliksirów - dziewczyna wzruszyła ramionami sięgając po kolejną szklankę picia.
- Naprawdę? - starszy czarodziej spojrzał na nią zdumiony. - Cały dzień w klasie eliksirów?
- Ktoś musi uwarzyć te wszystkie eliksiry do ambulatorium - Severus odezwał się spokojnie. - Haruka ma do tego dobrą rękę i jest bardzo przydatna.
- Dziecko waży eliksiry do mojego ambulatorium? - Madam Pomfrey spojrzała na niego oburzona.
- Nie jestem dzieckiem - Haruka odezwała się gdzieś zza dużego kawałka tortu czekoladowego, który się nagle przed nią pojawił.
- Nie pierwszy raz - Severus zignorował swoją podopieczną - uczniowie warzą dla ciebie eliksiry.
- Ale trzynastolatka?
Na twarzy Snape'a pojawił się ironiczny aczkolwiek lekko ostentacyjny uśmieszek.
- Założę się, że gdybym dał ci dwie fiolki - jedną z moim eliksirem, drugą z jej - nie rozpoznałabyś kto je wykonał.
Madam Pomfrey zamrugała zaskoczona. Rzadko się zdarzało by Mistrz Eliksirów głośno chwalił umiejętności jakiegokolwiek ucznia. I to nie tyle chwalił co był gotów się o te umiejętności założyć.
- Co nie zmienia faktu - wtrącił dyrektor, również zafascynowany tą polemiką - że Haruka nie miała jeszcze okazji zwiedzić zamku. Trzeba to zmienić.
Severus spojrzał na niego podejrzliwie, a kruk uważnie przyglądał się im obu swoimi niebieskimi oczyma.
- Co byś chciała najbardziej zobaczyć? - Albus zapytał Harukę, która z westchnięciem opadła na tylne oparcie krzesła. To była ciężka walka, ale wróg został pokonany.
- Jeziora, błonia - zaczęła wyliczać - stadion Quidditch'a, las...
- Quidditch? - profesor Hooch usłyszała ulubione słowo i postanowiła rozwinąć wątek. - Czyżbyś grała?
Haruka zmieszała się i spojrzała asekuracyjnie na opiekuna, który tylko uniósł brew w jej stronę znad filiżanki kawy.
- Nie, nie sądzę, nie wiem - mruknęła zażenowana.
- Jak to nie sądzisz? Albo latasz, albo nie - Rolanda patrzyła na nią podejrzliwie.
Severus odstawił kawę.
- Haruka straciła pamięć w wypadku - wyjaśnił. - To co teraz wie i umie jest wynikiem naszej miesięcznej, ciężkiej pracy.
- Miesięcznej? - MacGonagall odezwała się zdumiona a Pomfrey jej zawtórowała.
- I po miesiącu nauki pozwalasz jej nie tylko warzyć eliksiry ale i twierdzisz, że nadają się do ambulatorium?
- Tak, tak twierdzę - Snape spojrzał na nią lodowato. Zauważył, że głowa dziewczyny znowu opadła w dół, a Król szykuje się do ataku.
- Och - Hooch, która również to zauważyła, ruszyła na ratunek. - Więc od czasu wypadku nie byłaś na miotle i nie wiesz co potrafisz?
Niemrawe kiwnięcie.
- No to załatwione - nauczycielka latania walnęła dłonią w stół, co sprawiło że siedzący przy nim podskoczyli zaskoczeni.
Oprócz Haruki, Severus'a, Króla i jego samego, jak zauważył Dumbledore.
- Jutro zabiorę cię na stadion i zobaczymy co potrafisz. O ile nie masz nic przeciwko, Severusie?
- Oczywiście, że nie - odpowiedział spokojnie czując na sobie dwa podekscytowane spojrzenia. Jedno na pewno było Haruki, ale drugie? Spojrzał w stronę dziewczyny i zobaczył Króla patrzącego na niego z adoracją. Co znowu?
- Czyli jesteśmy umówione kochaniutka - Hooch uśmiechnęła się. - Zaraz po śniadaniu?
Haruka pokiwała tylko z zadowoleniem głową.
- A po lekcji latania - wtrącił Hagrid - mogę zabrać cię i pokazać teren wokół zamku. Jutro powinienem zrobić obchód, więc jeśli Severus nie ma nic przeciwko, to spędzisz dzień na świeżym powietrzu.
Oczy Haruki świeciły taką radością, że Severus nie miał serca jej odmówić.
- Zgoda, ale masz jej pilnować - przeszył Hagrid'a lodowatym spojrzeniem.
- Rus?!
- Ty też Królu - przeniósł spojrzenie na ptaka. - Masz jej jutro towarzyszyć i ją chronić.
Kruk zaskrzeczał potakująco.
Czarodziej zauważył że jego podopieczna próbuje ukryć ziewanie. To był długi i emocjonujący dzień, a jutro będzie jeszcze gorzej.
- Miło się z wami wszystkimi rozmawiało - wytarł usta serwetką - ale ktoś powinien iść spać. Haruka! Dyrektorze.
Dziewczyna wstała wraz z nim od stołu, grzecznie podziękowała za posiłek i ruszyła za swoim opiekunem.
Interesujące, Albus pogładził swoją brodę patrząc za oddalającą się dwójką, a raczej trójką, bo kruk siadł na ramieniu Severus'a. Bardzo interesujące.
xxxxxxxxxxxxxxx
* tak, zdaje sobie sprawę z tego, że książka była raczej w posiadaniu Slaughtorn'a niż Snape'a, ale skoro i tak mieszam, to co mi będziecie żałować?
nadal bez bety więc co dobre i złe to moje, poza postaciami, ktoś śmiał ich wymyślić przede mną!
