Rozdział 17

Severus nigdy nie miał problemów, by obudzić swoją podopieczną. Nie był więc zbytnio zaskoczony, gdy rano wszedł do jej pokoju i zastał ją obudzoną, ubraną i gotową do akcji.

- Czas na śniadanie - mruknął.

- Jeść - poparł go kruk, który jak zawsze był blisko Haruki i został z nią na noc w pokoju. Mężczyzna podejrzewał, że gdyby ptak mógł to zwinąłby się w kuleczkę i nawet z nią spał.

- Jeśli zgłodniejesz w ciągu dnia - informował ją gdy szli w stronę Wielkiej Sali - powiedź o tym profesor Hooch lub Hagridowi. Jasne?

- Tak.

- Nie szarżuj na miotle i słuchaj instrukcji - kontynuował i szedł swoim szybkim krokiem wiedząc, że dziewczyna za nim bez problemów nadąży. Jego szaty jak zawsze odpowiednio się do dostosowywały do jego kroków i z zainteresowaniem zauważył, że jej robią dokładnie to samo.

- W lesie słuchaj Hagrida. Może być ofermą tutaj, ale las to jego żywioł i to niezbyt bezpieczny dla innych.

- Tak jest.

Severus zatrzymał się nagle i spojrzał na nią uważnie.

- Bądź ostrożna. Pamiętaj co mówiłem wcześniej o wujku T. - westchnął. - I... baw się dobrze.

Na twarzy Haruki zagościł radosny uśmiech.

- A jak wrócisz i nie będzie za późno dam ci do przeczytania kolejną lekturę.

Jęknęła, ale uśmiech pozostał.

xxxxxxxxxxxxx

Do śniadania dołączyła kobieta z rozwianym włosem i grubymi okularami. Dyrektor przedstawił ją jako Sybil Trelawney. Profesor Trelawney, oczywiście.

- Wróżbiarstwo - Haruka mruknęła słysząc nazwisko.

- Dokładnie - Albus uśmiechnął się. - Myślałaś już może do jakiego domu chcesz dołączyć?

Haruka podała kawałek jajka Królowi, który siedział obok niej na oparciu krzesła.

- Nie - odparła. - Od tego jest Tiara Przydziału. Ja się dostosuję.

Ogniki w oczach dyrektora zalśniły swym pełnym blaskiem.

- Gryfindor ma jednego z najlepszych szukających - zaczął, ale Severus chrząknął rozbawiony.

- I wygraliśmy Puchar Domów ostatnie cztery lata z rzędu - McGonagall oznajmiła wyniośle.

- Kot - burknął Król połykając kolejny kawałek jedzenia.

- Ravenclaw ceni mądrość - Haruka przypomniała sobie co czytała. - Huflepuff lojalność i pracowitość, Gryfindor brawurę a Slytherin przebiegłość.

- Dokładnie - dyrektor odparł widząc niezadowoloną minę Minerwy. Zapewne przez słowo „brawura" zamiast „odwaga". Ale nie chciał słuchać polemiki na ten temat szczególnie, że na chwilę obecną bardziej go interesował wybór dziewczyny.

Haruka utkwiła w Dumbledorze uważne spojrzenie.

- Nie wiem jakie cechy posiadam, ale wierzę, że Tiara będzie w stanie to odczytać i wyśle mnie tam, gdzie najlepiej będę mogła te cechy rozwinąć.

Severus był z niej dumny. Odpowiedź godna Ślizgona.

- Wspaniale - przerwała im Hooch. - Czas na lekcję latania. Gotowa?

Haruka szybko przełknęła ostatni kawałek tosta i wstała kiwając głową.

- Hagrid, widzimy się na stadionie za półtorej godziny - nauczycielka uśmiechnęła się do gajowego, który kiwnął głową potwierdzająco ciągle pałaszując swoje śniadanie.

xxxxxxxxxxxxx

Gdy odeszli pozostali nauczyciele spojrzeli wyczekująco na Snape'a.

- To jaka jest jej historia? - McGonagall ponagliła pijącego kawę mężczyznę.

- Och, sama wiesz, taka zwyczajna - odstawił bez pośpiechu filiżankę. - Jej rodzice byli moimi przyjaciółmi. Poznaliśmy się we Włoszech, itd itd... Ktoś ich porwał tego lata i zamordował, a ja się dowiedziałem, że zostałem jej prawnym opiekunem. Koniec opowieści.

Przy stole panowała cisza.

- A utrata pamięci? - Pomfrey zapytała po chwili.

- Haruka widziała jak torturowano i zabito jej rodziców. Sama też była torturowana.

- Biedne dziecko - Flitwick szepnął.

Nie masz pojęcia, Severus pomyślał zgryźliwie.

Wczoraj z Albusem ustalili, że będą trzymać się tej wersji przy wszystkich. Nawet McGonagall nie zostanie wprowadzona do gry; na razie.

- Czy to byli Śmierciożercy? - Sprout zapytała cicho.

- Nie wiadomo - Snape sięgnął ponownie po kawę. - Nie pamięta nic sprzed jej uratowania, ale to jak szybko się uczy i przyswaja wiedzę, potwierdza że gdzieś nadal ją ma.

Albo po prostu uczy się bardzo szybko.

- Biedactwo - Pomfrey zaczęła na głos analizować sytuację. - Nic dziwnego że nic nie pamięta. Umysł w takich okolicznościach broni się na różne sposoby.

Parę osób przytaknęło.

- Jak mamy ją traktować? - Sprout zapytała dyrektora.

- Normalnie, moja droga - ten odparł po chwili. - Jak każdego trzynastolatka. Jeśli nie będzie czegoś wiedziała odesłać do nauki. Jeśli jakieś z jej zachowań wyda wam się dziwne zgłosić to do Severus'a i tego, kto zostanie opiekunem jej domu. Dzieciak jest rezolutny i z tego co drogi Severus mi powiedział potrafi być uparta, ale to cecha większości nastolatków. Miejscami jest nieśmiała, ale może to wynikać z braku pamięci o tym jak należy zachować się w pewnych sytuacjach.

- Czy ma nocne koszmary? - Pomfrey zapytała Snape'a, chcąc uzyskać więcej profesjonalnej wiedzy na temat możliwego pacjenta.

- Do tej pory nie miała, ale nie wiadomo jak zareaguje na zmianę otoczenia i większą liczbę ludzi.

- No tak - znowu zbiorowe przytaknięcie.

- Ale kruk, Severusie? - McGonagall nagle zmieniła temat.

Snape był gotów na tą bitwę. Uśmiechnął się wewnętrznie.

- Przypadli sobie do gustu w sklepie. Miałem osieroconej nastolatce powiedzieć, że nie może mieć ptaka do którego poczuła empatię, tylko dlatego że w regulaminie szkolnym nie ma kruków?

Starsza czarownica speszyła się trochę, ale starała się to zakamuflować. Dumbledore tylko się lekko uśmiechnął, a Severus wiedział że nie ma to jak zagranie na ludzkich uczuciach. Po minach pozostałych nauczycieli wiedział, że Haruka nie będzie mieć problemów by Król towarzyszył jej na lekcjach.

Swoją drogą ta dwójka zawiązała więź tak szybko, że nic nie było w stanie tego zmienić. Jakby za sprawą jakiejś magicznej sztuczki, Snape pomyślał przypominając sobie jak ptak reagował na Harukę a ona na niego. Nigdy nie widział czegoś takiego. Król zachowywał się również inaczej przy Tomie, a inaczej przy nim, na przykład nigdy nie mówił przy Czarnym Panu. Jakby był przedłużeniem dziewczyny. Dziwne, ale mam nadzieję, że Tom się niczego nie domyślił, bo to się może źle skończyć.

- Skąd wzięła imię „Król"? - Albus zapytał zaciekawiony.

- Nie wiem – młodszy czarodziej dolał sobie kawy. - Gdy zapytałem jak chce go nazwać bez wahania odparła „Król niebios". W skrócie Król. Bardzo inteligentna bestia. To, że potrafi mówić odkryliśmy na drugi dzień.

- Kruki są znane z tego, że potrafią powtarzać słowa - Hagrid wtrącił się do rozmowy. - Ale robią to tylko w niewoli.

On nie powtarza słów, Severus był pewien, że Król potrafi się komunikować, ale nie zamierzał nikogo w swoje domysły wprowadzać Ten ptak, to coś więcej niż zwykły kruk.