Rozdział 18
Haruka dokładnie wykonywała polecenia nauczycielki. Przywołała miotłę bez problemów za pierwszym razem. Dosiadła, odbiła się i była w powietrzu. Profesor Hooch była obok niej i instruowała ją jak kierować miotłą.
Po pięciu minutach dalszych instrukcji pozwoliła Haruce samej latać, byle w granicach stadionu. Sama pozostała pośrodku na swojej miotle i obserwowała poczynania dziewczyny.
- Normalnie jakby się na miotle urodziła - Hooch mruknęła z podziwem oglądając przez ponad godzinę kolejne salta, zwroty i zwody, które Haruka wypróbowywała.
Król latał nad nią lub obok niej i głośno ją dopingował.
- Szybciej! Szybciej!
I Haruka sprawiała, że stara szkolna miotła wyciągała niesamowite prędkości.
- Jakby stanowili jedność z wiatrem - Hooch patrzyła zdumiona. - Hmm, sprawdzę jutro jak sobie ze Zniczem radę da.
Wzięła do ust gwizdek i po krótkim sygnale wskazała ręką na ziemię. Hagrid właśnie nadchodził.
Haruka wylądowała bez żadnych problemów, co dodatkowo wzbudziło zachwyt kobiety.
- Rewelacyjnie, moja droga - rzekła do roześmianej dziewczyny. - Jutro spróbujemy pewną rzecz. Porozmawiam z Severusem, więc się o to nie martw. Ale najpierw powiedź mi czy dobrze się bawiłaś?
- Wspaniale - Haruka odparła a jej uśmiech jeszcze się poszerzył. To uczucie bycia w powietrzu...
- Cudownie - Hooch się roześmiała. - Widzimy się wobec tego na obiedzie.
To rzekłszy zabrała obydwie miotły i odeszła w stronę szkoły zostawiając ją z Hagridem.
xxxxxxxxxxxxx
Gajowy uśmiechnął się do niej szczerze.
- Gotowa na mały spacer?
- Tak - uśmiech nie schodził z jej twarzy.
Król, który krążył nad nimi wylądował łagodnie na jej głowie. Haruka zaśmiała się i wyciągnęła rękę.
- Czyżbyś się zmęczył, kolego?
- Szybciej, szybciej - kruk odparł, ale w jego głosie słychać było zadowolenie. Przesiadł się dostojnie na wyciągniętą rękę. Po czym pieszczotliwie zanurzył dziób we włosach dziewczyny.
Hagrid potrząsnął głową. Ta dwójka rzeczywiście miała ze sobą dobry kontakt.
- Najpierw pójdziemy nad jezioro - wyjaśnił i ruszył w jego kierunku. - Mieszkają tam syreny, kelpie i ośmiornica. Ośmiornicę można zauważyć w ciepły dzień, bo lubi się w ciepłej wodzie wylegiwać. Uczniowie lubią ją czasem zaczepiać, ale to nie jest dobra zabawa...
Hagrid toczył swoje wykłady zadowolony, że ma kogoś chętnego do słuchania. Haruka była więcej niż chętna, z ciekawością zadawała pytania i zapamiętywała szczegóły nie tylko otoczenia.
Godzina spędzona w powietrzu dodała jej energii, spacer tylko tą energię wzmocnił.
Po trzech godzinach chodzenia i zwiedzania pobliskich zamkowi terenów oraz słuchania wykładów zawrócili do zamku na obiad.
xxxxxxxxxxxxx
W pokoju nauczycielskim panował umiarkowany rwetes. Nauczyciele przygotowywali roczne plany nauki i dyskutowali między sobą różne tematy.
McGonagall, wraz ze Snapem i Dumbledorem, po raz kolejny sprawdzali plany lekcji na cały rok.
- Pierwszy rok wygląda dobrze - kobieta kiwnęła zadowolona. - Tak samo jak piąty, szósty i siódmy. Co do trzeciego...
Przerwała widząc Hooch, która weszła i od progu zaczęła szukać... ich?
- Coś się stało? - Severus zapytał zaniepokojony podchodzącą nauczycielkę latania.
- Czy ty wiesz jak ona lata? - Hooch spytała bez ogródek.
- Nie, nigdy nie miałem przyjemności - prawie westchnął z ulgą, wiedząc, że dziewczynie nic się nie stało.
- To żałuj! To dziecko jest stworzone do latania - oczy kobiety w tym momencie zawstydziłyby nawet ogniki Dumbledore'a. - Do jakiegokolwiek domu trafi powinna zostać szukającym.
- Sądzę, że Potter doskonale sobie poradzi - MacGonagall odparła sucho - i nie ma powodu go zmieniać.
- Skąd ta pewność, że Haruka trafi do ciebie? - Pomona mruknęła a Flitwick przytaknął. Jedynie Snape patrzył na nich nie zabierając głosu.
- Właśnie - Flitwick zdecydował się wtrącić. - Skoro jest tak inteligentna jak Severus twierdzi, to może trafić do nas!
- Dzieci uspokójcie się - ogniki Dumbledore'a odzyskały wenę. - Za kilka dni dowiemy się gdzie Haruka trafi i wtedy ten, kogo spotka ten zaszczyt, wie z jakim talentem ma do czynienia.
- Talentem? - Hooch mruknęła. - Potter ma talent, ona ma... coś innego. Coś, czego nie umiem jeszcze nazwać.
Severus się poddał i ciężko westchnął. Z kim ja na Merlina mam do czynienia?
