Rozdział 22
Na stacji zamiast Hagrid'a pierwszaków powitała profesor Grubby - Plank. Zobaczywszy jak wychodzą z pociągu pomachała do nich.
- Haruka! - zawołała. - Ty też jedziesz z nami.
Król rozpostarł skrzydła i wzbił się w powietrze.
- Widzimy się na uczcie - Hermiona uśmiechnęła się radośnie.
- Yup - Haruka również się uśmiechnęła, ale myślami była gdzieś indziej. Rozważała się następny krok i wydobycia odrobiny prawdy.
- I jak ci się podobała jazda Ekspresem? - profesor zagaiła, gdy wpakowali wszystkich do łodzi i ruszyli w stronę Hogwartu.
- Długa podróż - mruknęła wymijająco patrząc na oświetlony zamek.
Hogwart robi wrażenie za dnia, ale teraz oświetlony w mroku wyglądał niesamowicie.
Nad jej łodzią leciał Król, który co jakiś czas szybował lekko w dół by na nią spojrzeć. Czy ty też wiesz o czymś o czym ja nie wiem?
Spojrzała w jego stronę, ale Król wzbił się wyżej.
- Pani profesor - Haruka spytała próbując oderwać myśli od tego co się dowiedziała - skoro my podróżujemy łodziami, to jak reszta uczniów dotrze do zamku? Piechotą?
Kobieta zaśmiała się .
- Nie, nie, choć niektórym przydałby się spacer. Przy dworcu czekały na nich powozy.
- Ach, te zaprzężone w Testrale?
Czarownica spojrzała na nią uważnie.
- Widziałaś Testrale?
- Tak - przytaknęła - gdy jechałam z wu... z profesorem Snapem pierwszy raz do zamku. On mi powiedział jak się nazywają.
- I wiesz że są niewidoczne dla większości i uważane za przynoszące pecha?
- Skoro przynoszą pecha - oczy Haruki zaświeciły ciekawością - to czemu służą do ciągnięcia powozu dla uczniów? Jestem pewna, że nie jestem jedyną osobą która może je ujrzeć.
Profesor zmieszała się lekko i chrząknęła zanim weszła w tryb nauczycielski.
- To głupie zabobony. Testrale są bardzo użyteczne i wytrzymałe. A to, że nie wszyscy mogą je zobaczyć dodaje Hogwartowi nutkę tajemnicy.
Znowu tajemnice. Czy cały cholerny świat oparty jest na tajemnicach?
Dotarli do brzegu i nie mieli już możliwości kontynuowania rozmowy. McGonagall przejęła nad nimi pieczę gdy weszli do zamku.
Król, który znowu siedział na ramieniu Haruki spojrzał wyzywająco na kobietę, która go zignorowała.
Profesor powiedziała wszystkim co mogą oczekiwać i wprowadziła ich na salę, gdzie pozostawiła ich samych by zająć się przydziałem.
I by inni mogli się na nas patrzeć.
Wszyscy wysłuchali pieśni Tiary zanim się zaczęła sama zabawa.
Tłumek pierwszoroczniaków był podekscytowany i przerażony jednocześnie. Haruka obserwowała wszystko ze spokojem i dużym zainteresowaniem. To jak jedni byli przydzielani niesamowicie szybko, a inni potrzebowali chwili, ale każdy został gdzieś przydzielony. W końcu została tylko ona.
- W tym roku oprócz pierwszoroczniaków mamy uczennicę trzeciego roku, która przeniosła się do nas z kontynentu i która również musi zostać przydzielona - głos McGonagall rozniósł się po sali.
Jakby uwaga wszystkich i tak nie była tu skierowana...
- Haruka Tenoh.
Haruka nabrała powietrza w płuca i spokojnie je wypuściła. Podeszła do McGonagall i siadła na krześle. Król nie opuścił jej ramienia, co niezbyt spodobało się kobiecie.
Tiara wylądowała na jej głowie.
- Hmm... - Tiara mruknęła szukając potrzebnych informacji. - Stara dusza, bardzo stara... lojalna, waleczna, dzielna ale uparta... bardzo uparta... inteligentna i podstępna. Możesz udać się do którego tylko zechcesz domu. Masz jakieś preferencję?
Przed oczami Haruki pojawił się Tom, wujek Severus, Dumbledore, Potter i przez moment nic poza nimi. I nagle pojawił się zapach morza i biały smok z pięknymi niebieskimi oczami, które wołały do niej oraz słowa Brogana „Dziecię planet".
Coś się w niej przesunęło, jakby próbowało wyrwać z odmętów pamięci i zająć należne miejsce.
- Slytherin - powiedziała Tiarze. - Chcę trafić do Slytherinu!
- Hmm, ciekawe - Tiara rozważała jej słowa. - Muszę pogadać z Dumbledorem, by przysłał mi więcej takich jak ty. Prawdziwy rarytas. I ta silna magia. Możesz zrobić dużo dobrego dziecko, o ile wybierzesz właściwą drogę. Jesteś pewna, że Slytherin to dobry wybór? Doradzałbym Ravenclaw.
- Nie - Haruka odparła zdecydowanie. Dołączyć do wroga by poznać jego słabe i mocne strony. By poznać prawdę. Odnaleźć siebie.
„Nic nie jest takie jak ci się zdaje – głos Brogana rozległ się nagle w jej umyśle, jakby przypominając o wydarzeniach sprzed kilku dni. - Wróg może być przyjacielem a przyjaciel wrogiem. Ufaj swojemu instynktowi. Pomoc Oceanu wkrótce nadejdzie. A ten, który zbłądził zawsze będzie stał po twojej stronie."
- Tak!
- Jak sobie życzysz. Może w końcu ktoś przekona tych uparciuchów, że i dla nich istnieje więcej niż jedna droga - Tiara odezwała się poważnie, po czym krzyknęła - Slytherin!
Haruka zeszła ze stołka i delikatnie położyła na niej Tiarę.
- Dziękuję.
Gdy podniosła głowę zorientowała się, że wokół panuje cisza. McGonagall patrzyła na nią zdumiona i niepewna. Wzrok dziewczyny skierował się do stołu nauczycielskiego. Zobaczyła dużo podobnych spojrzeń od wielu nauczycieli.
Nagle rozległo się pojedyncze głośne klaśnięcie. Wujek Severus... spojrzała na niego a on kiwnął w jej kierunku nadal klaszcząc. Dołączył do niego stół Slytherinu. Reszta siedziała oniemiała. Jakby wyrosły mi nagle rogi.
Haruka dumnie uniosła głowę i dołączyła do swojego nowego domu. Zauważyła niespokojne spojrzenia spotkanej w pociągu piątki przyjaciół.
Odezwą się jeszcze do mnie czy teraz według nich jestem wredna?
- Wow - jeden z pierwszoroczniaków, koło którego usiadła spojrzał na nią zafascynowany. - Co to za niebiesko - zielone światło był wokół ciebie?
- Światło? - Haruka spojrzała na niego zdziwiona. Nic nie zauważyła.
- No taka poświata - dziewczyna obok się odezwała. - Gdy tylko założyłaś Tiarę wokół ciebie pojawiła się niebieskawa poświata. I była tam aż ją ściągnęłaś.
Ach, więc to nie rogi.
- Nie mam pojęcia - wzruszyła ramionami - pewnie Tiara się wygłupiała.
Zauważyła ciekawe spojrzenia starszych uczniów z jej stołu. Rozpoznała Draco Malfoy'a, którego widziała z dwa razy podczas wakacji. Chłopak kiwnął w jej stronę.
Dyrektor wstał i zaczął coroczną przemowę powitalną, krótką i zwięzłą. Przed nimi pojawiło się jedzenie i wszyscy uczniowie rzucili się wybierać i przebierać w nim, zapominając o dziwnym wydarzeniu.
Haruka czuła od czasu do czasu ciekawe spojrzenia rzucane w jej stronę. Ale było też i pełne zawiści spojrzenie dochodzące od strony... stołu nauczycielskiego? Ukradkiem zerknęła na Dumbledore'a. Lecz to nie on przykuł jej uwagę a siedząca obok niego kobieta – niska, przesadzista, z krótkimi, kręconymi mysiobrązowymi włosami, w które wplotła różową kokardę. Na swoich szatach miała nałożony równie nieciekawy różowy sweter.
To pewnie ta nowa nauczycielka obrony. Wujek coś wspomniał, ze powinna się dziś zjawić. Dziwna kobieta. Wygląda jak...
- Żaba - burknął Król, jakby czytając jej w myślach.
Aha, brzydka żaba, bardziej jak ropucha - podała mu kawałek mięsa, który przyjął z radością.
Ale to na pewno od niej dochodziły te pełne zawiści spojrzenia.
Dziwne, skąd ta niechęć skoro nigdy jej na oczy nie widziałam? Może ona mnie zna?
Gdy ucichła wrzawa związana z jedzeniem Dumbledore wstał i zaczął przekazywać uczniom nowe informację.
Umbridge, czyli jednak nowy nauczyciel. Ale czemu nie wolno chodzić do Zakazanego Lasu, on taki fajny jest... Co ta kobieta chce?
Haruka przyglądała się jak Umbridge zaczyna swoją przemowę. Uwaga dziewczyny podzieliła się na słuchanie i obserwowanie pozostałych uczniów. Zauważyła jak uwaga większości z nich zaczyna się zmniejszać, za to nauczyciele... Hmm, wygląda na to, że Ministerstwo zamierza się w tym roku bardzo wtrącać w pracę szkoły. Politycy... Ale skąd ja to wiem?
Nie wszyscy zauważyli kiedy Umbridge przestała mówić. Niemrawe oklaski rozległy się po sali. Chwilę później pierwszaki zebrały się, by pójść razem z prefektami Draco i Pansy. Haruka, która znała drogę stwierdziła że lepiej będzie zabrać się z nimi. Nie wszyscy musieli wiedzieć że zna już Hogwart.
Gdy weszli do wspólnej sali Slytherinu Draco spojrzał na nią i podszedł bliżej.
- Pokoje trzeciego rocznika pokaże ci Gorawen – wskazał na dziewczynę z długim, ciemnym warkoczem. Po czym pochylił się lekko i szepnął - Zdawało mi się, że miałaś wylądować w Gryfindorze!
Haruka wzruszyła ramionami.
- Złóż zażalenie do Tiary Przydziału.
Draco wyprostował się. Był od niej o wiele wyższy ale nie czuła się zastraszona. Patrzyła mu spokojnie w oczy gdy szykował się by coś powiedzieć kiedy za nimi rozległ się znajomy głos.
- Panno Tenoh, ze mną poproszę!
Oho, mam kłopoty?
- To się doigrałaś - burknął Draco, ale cofnął się i zajął pierwszoroczniakami.
Haruka ruszyła za swoim opiekunem. Weszli do jego gabinetu.
- Jak się czujesz? - spytał łagodnie odwracając się twarzą do niej.
- Dobrze - odparła lekko zaskoczona. - Mogę wyjaśnić...
- O tak - ciemne oczy mężczyzny utkwiły w niej - bardzo bym chciał usłyszeć jakim cudem świeciłaś na niebiesko przy przydziale?
- Tego nie wiem - zwiesiła głowę. - A do Slytherinu...
- Haruka - przerwał jej i zaskoczył podchodząc bliżej i ją obejmując. - Mówiłem, że nie ważne gdzie trafisz. Jestem z ciebie dumny. Jestem pewien że odpowiednio przemyślałaś wszystko. A dzięki temu, że jesteś pod moją opieką nie będę musiał mieć pretekstu byś spędzała wieczory w moim towarzystwie.
Cofnął się, ale jego ręce pozostały na jej ramionach.
- Nie martw się o wuja Toma. Zrozumie.
Kiwnęła głową i uśmiechnęła się lekko.
- Jak podróż ekspresem? - zapytał prowadząc ją do biurka i wskazując na wolne krzesło.
- Długa - odparła siadając. - Ale spotkałam Pottera...
- I?
- I opowiedział mi o Śmierciożercach.
Snape uniósł lekko brwi, ale nic nie powiedział.
- Według niego wuj Tom jest ich przywódcą.
Nadal cisza. Ciemne oczy wpatrywały się w nią, ale nie była w stanie zgadnąć co myśli.
- Ale wuj mówił, że będą mi wmawiać że to on jest zły.
Mężczyzna skinął tylko głową, a Haruka poczuła się zagubiona.
- Coś jeszcze się dowiedziałaś? - spytał widząc jej wahanie.
- Że to zwykły dzieciak, tylko trochę zagubiony tym całym hałasem wokół niego.
Kąciki ust jej opiekuna uniosły się lekko, ale nie była pewna czy w irytacji czy z rozbawienia.
- I że uważają, że każdy kto jest w Slytherinie jest zły, wredny i zbyt ambitny oraz że prawie na pewno zostanie Śmierciożercą. Swoją drogą bardzo głupia nazwa - że niby śmierć jedzą czy że to śmierć je ich?
- Kto ich tam wie - Snape mruknął. - Ale prawdą jest, ze nie trafiłaś do najbardziej lubianego domu. Na pewno spotkasz się ze sporą niechęcią, szczególnie ze strony Gryfonów. Krukoni i Puchoni zaakceptują cię znacznie szybciej, szczególnie gdy wyjdzie jakim geniuszem jesteś. Aczkolwiek po tym numerze ze świeceniem, może potrwać nim ktokolwiek się do ciebie zbliży.
Haruka uśmiechnęła się smutno. Wszyscy mówili że świeciła niebieskawo, ale ona niczego nie zauważyła.
- Ta nowa nauczycielka obrony... - zaczęła niepewnie.
- Tak?
- Podczas kolacji dziwnie się na mnie patrzyła.
- Żaba! - burknął Król, który do tej pory siedział cicho na jednym z krzeseł.
- Jak dziwnie? - Severus uśmiechnął się lekko słysząc komentarz ptaka.
- Jakby... z nienawiścią - Haruka znowu opuściła głowę. - Sądzisz że mnie zna?
Snape potarł ręką brodę kilkukrotnie.
- Nie sądzę... ale pojawienie się kogoś z Ministerstwa jest lekko niefortunne. Co do jej spojrzenia... podejrzewam, że przybyła głównie by śledzić Dumbledore'a i uprzykrzyć życie nam, nauczycielom... a tu nagle podczas przydziału jeden z uczniów przejawia dziwne znamiona magii - popatrzył na nią w zamyśleniu. - Moja rada bądź przy niej tak usłużna jak się da.
- Ale...
- Żadnego „ale" - Severus odezwał się stanowczo. - Odrobina lizusostwa i pokazania że nie jest się groźnym nikomu nie zaszkodziła. Nie powinnaś do siebie przyciągać uwagi, a to się dziś wydarzyło. Więc masz podkulić ogon i udawać że jesteś nieważna i bezbronna. Jasne?!
Przytaknęła bez słowa. Miał rację - wuj Tom powierzył jej ważne zadanie. Sama też chciała się czegoś dowiedzieć i nauczyć przy okazji, a przyciąganie do siebie zbytniej uwagi może przeszkodzić w jej planach.
- Dobrze - uśmiechnął się lekko. - Zaprowadzę cię z powrotem do dormitorium. Twój kufer już tam jest. Król nie powinien sprawiać problemów i jeśli nie będzie na niego skarg masz moje pozwolenie by z tobą został. Co do lekcji to nie wiem czy wszyscy nauczyciele wyrażą zgodę na jego obecność. Dostosuj się do nich. Pamiętaj, masz nie przyciągać do siebie uwagi!
Jakby ktoś ze Slyterinu pytał to oboje twoi rodzice byli czystej krwi. Dla nich to ważne; pod tym względem Potter ma rację - są wredni. Jakieś problemy przychodzisz do mnie i tylko do mnie. Chyba, że to problemy z twoimi kolegami - to załatwiasz sama. Nie chcemy przecież byś wyszła na mazgaja. Aczkolwiek masz nie przesadzać i absolutnie zabraniam używania zaklęć z czarnej magii.
Zauważył jej ukradkowe spojrzenie.
- Tak wiem, że wykradłaś z biblioteki Toma kilka tomów i je w nocy czytałaś. On też o tym wiedział i był z tego bardzo zadowolony. Ale żaden z nas nie chce byś wyleciała ze szkoły. Przynajmniej póki nie zrobisz co Tom chce. A przy obecności kogoś z Ministerstwa trzeba się bardziej pilnować. Pytania?
- Nie, wujku.
- Plan lekcji na najbliższe tygodnie dostaniesz jutro przy śniadaniu.
- Tak, wujku.
Uśmiechnął się ponownie.
- Czas poznać swoich nowych współlokatorów i Haruka...
- Tak, wujku?
- Pamiętaj, żadnych kłopotów!
- Tak jest - mruknęła posłusznie i podeszła do Króla, by mógł na nią przeskoczyć.
xxxxxxxxxxxx
Dumbledore siedział w swoim ulubionym fotelu i w zamyśleniu gładził brodę. Pojawienie się Umbridge jako nauczyciela obrony przed czarną magią nie było mu na rękę. Voldemort wrócił i rósł w siłę, a Ministerstwo wszystkiemu się wypierało. I ta zagadka jaką była Haruka Tenoh.
Uśmiechnął się lekko. Lubił zagadki, a tu codziennie prawie dostawał kolejny kawałek, który miał nadzieję wkrótce ułoży się w całość. Tiara opowiedziała co znalazła. Stara dusza... Ciekawe. Do tego dochodziły jeszcze centaury i ich „dziecko planet", zainteresowanie Toma kobietą, która umiała zwalczać efekty Veritaserum i całkiem możliwe że o legimencję... która wytrwała trzy tygodnie tortur i z całą pewnością dość częstego Cruciatusa... A teraz jeszcze ta dziwna poświata, Testrale...
Nie można zapominać o samym Hogwarcie. Albus poczuł jakby wraz z jej przybyciem zamek ożył. Tylko dyrektorzy byli w stanie wyczuć i wiedzieć co się dzieje w zamku. A Albus czuł, że zamek też jest zainteresowany Haruką... Skrzaty były tego najlepszym przykładem. Nigdy nie pytały, co by ktoś chciał zjeść, po prostu szły według planu.
Trzeba się przyjrzeć, czy nadal dostaje sałatę do posiłków.
Podczas przydziału zamek zdawał się wstrzymać oddech. Jakby to co zdecyduje to dziecko było dla niego ważne. I to dziwne uczucie, gdy decyzja została ogłoszona...
