Rozdział 24

Na całe szczęście dla Haruki i tych wokół niej, lekcje były dla niej fascynujące. Profesor Sprout pochwaliła jej wiedzę i dobrą rękę do roślin, dzięki czemu Slytherin zarobił 10 punktów. Okazała się biegła w runach, zyskała kolejne punkty i została nową ulubienicą prof. Babbling. Zrobiła dużo notatek na historii magii i po lekcji została by zapytać o dodatkową lekturę na dzisiejszy temat, czym sprawiła że profesor Binns po raz pierwszy od wielu lat przydzielił komuś punkty. W przerwie na lunch porozmawiała chwilę z Percivalem, który wyglądał na lekko zdołowanego po swoich pierwszych lekcjach, szczególnie z transmutacji.

- Straszna piła z tej McGonagall - szepnął do niej w zaufaniu.

- Kot - Król odezwał się współczująco.

Haruka uśmiechnęła się. Król mógł zostać z nią na wszystkich dzisiejszych zajęciach. Został jeszcze tylko wujek Severus, ale była pewna że i on się zgodzi.

xxxxxxxxxxxxxx

Gdy zabrzmiał dzwonek Haruka była przed drzwiami klasy od pięciu minut. Mieli wspólną lekcję z Krukonami, po raz drugi tego dnia. Co prawda nawet Ślizgoni dziwnie patrzyli w jej stronę, ale nadal nikt się do niej nie odzywał. Siedziała sama przez wszystkie zajęcia i wcale jej to nie przeszkadzało. Lubiła być sama. Sama z Królem oczywiście.

Drzwi otworzyły się i uczniowie zajęli swoje miejsca. Jako że pozostali uczyli się tu dłużej niż ona, Haruka za każdym razem czekała aż zajmą swoje miejsca zanim zajmowała jakieś wolne dla siebie. Tym razem podeszła do pustego stołu na końcu sali. Za przykładem innych przygotowała kociołek i czekała.

W klasie od początku panowała cisza.

- Witajcie - Severus odezwał się cicho patrząc jak uczniowie szybko i sprawnie przygotowują się do zajęć. Tak, kombinacja Slytherin - Ravenclaw to najlepsza opcja... No może poza piątym rocznikiem... - Mam nadzieję, że wszyscy mieliście dobre wakacje i teraz jesteście gotowi, by poszerzyć swoją wiedzę i umiejętności.

Uczniowie kiwnęli lekko głowami.

- W tym roku zajmiemy się bardziej skomplikowanymi eliksirami, ale w pierwszym tygodniu sprawdzę czy wasze umiejętności nie zardzewiały - uśmiechnął się wewnętrznie widząc spanikowane oblicza co poniektórych. - Na wasze nieszczęście pani Pomfrey ciągle mi marudzi, że ma za mało eliksirów leczących, więc dziś wykonacie eliksir ekstrapieprzowy.

Machnął ręką i na tablicy ukazały się spis.

- Dla przypomnienia lista składników. Instrukcji nie podam - to wasz test. Macie półtorej godziny, więc bez pośpiechu. Wiecie gdzie są składniki - szafka ze składnikami otworzyła się na jego polecenie. - Zanim jednak zaczniecie chcę widzieć na biurku wasze letnie zadanie domowe.

Haruka spojrzała na niego zaniepokojona. Nic nie wiedziała o jakimkolwiek zadaniu domowym. Opiekun podszedł do niej.

- To wypracowanie dostali do zrobienia w wakacje - wyjaśnił cicho. - Ty miałaś inne rzeczy do nauki.

Kiwnęła głową ze zrozumieniem, a on spojrzał na kruka.

- Król się zachowywał?

- Tak, panie profesorze.

- Dobrze, może zostać ale ma nie przeszkadzać - to rzekłszy odwrócił się i powiedział głośno. - Kto oddał pergamin może wziąć się za eliksir.

Uczniowie przystąpili do pracy.

xxxxxxxxxxxxxx

Haruka raźnie zabrała się za zadanie. Wiedziała, że była w stanie zrobić ten eliksir w mniej niż godzinę.

Severus w tym czasie zaczął czytać wypracowania, co jakiś czas podnosząc głowę i patrząc na pracę uczniów. Po 40 minutach wstał i zaczął przyglądać się postępom.

- Panie Nicols - odezwał się do jednego z Krukonów - czy chce pan otruć kogoś w ambulatorium?

Zapytany oblał się purpurą.

- Ze wszystkich składników zapomniał pan podstawowego - mięty! - machnął ręką mrucząc Evanesco - Proszę zacząć od nowa. I Ravenclaw traci dwa punkty.

Powoli przechadzał się i sprawdzał innych. Chwalił tych, którzy na to zasłużyli i upominał gdzie trzeba. W końcu doszedł do Haruki.

- Hmm...

Haruka spojrzała na niego widząc jak przygląda się jej eliksirowi a potem jej. Zmarszczyła lekko brwi widząc dziwny blask w jego ciemnych oczach.

- Panie Nicols, proszę tu podejść.

Zawołany podszedł pośpiesznie, a pozostali uczniowie zaczęli rzucać ukradkowe spojrzenia w ich stronę.

- Co pan tu widzi? - Snape spytał wskazując na jej kociołek.

- Eliksir? - chłopak odparł zmieszany.

- Na pewno? - jej opiekun nadal drążył i Haruka wyczuła niepokój chłopaka oraz to jak zaczyna się pocić. Ale nie rozumiała za bardzo co się dzieje.

- Skoro omal nie otruł pan całego ambulatorium to sądzę że sprawiedliwym będzie iż przetestuje pan ten specyfik.

Chłopak znowu zrobił się czerwony a Haruka z niepokojem spojrzała na swoją pracę. Czyżbym się pomyliła? Przez jej głowę zaczęły przelatywać składniki i instrukcje a w tym czasie profesor napełnił jedną z fiolek, wystudził i podał uczniowi.

- Do dna, panie Nicols!

Drżącymi rękoma nastolatek wziął fiolkę z rąk nauczyciela i posłusznie ją opróżnił. A Haruka patrzyła na nich obu z niepokojem, choć nadal nie mogła znaleźć błędu.

Z ust i uszu chłopaka wydobyła się nagle zielona para.

Snape pokiwał głową z zadowoleniem.

- Właśnie taki efekt powinien mieć wasz eliksir po uwarzeniu - zwrócił się do obserwujących zdarzenie uczniów. - Dobra robota, panno Tenoh. Proszę przestudzić eliksir przed przelaniem go do fiolek i zrobić jeszcze jedną porcję. 10 punktów dla Slytherinu.

Widział jak Haruka odetchnęła z ulgą.

- Panie Nicols - Snape odezwał się do stojącego ciągle przy nim ucznia - lepiej się pan czuje?

- Tak panie profesorze - odezwał się z wdzięcznością młody Krukon. - Skąd pan wiedział?

Kąciki ust Severus'a uniosły się w lekkim, ironicznym uśmiechu.

- Jeśli jeden z moich najlepszych uczniów zapomina o podstawowym składniku to powodów może być kilka. Ale jeśli nie ucierpiał z powodu urazu mózgu a nie wygląda na rozkojarzonego to wniosek może być tylko jeden: przeziębienie i ból głowy. Do roboty panie Nicols, chyba chce pan odrobić stracone punkty?

- Tak, panie profesorze - chłopak raźno zabrał się za pracę.

Haruka z Królem przyglądali się uważnie całemu wydarzeniu. Tak samo zresztą jak pozostali uczniowie.

xxxxxxxxxxxxxx

Haruka dostała kolejne 10 punktów za drugi kociołek. Zdążyła go skończyć jeszcze przed dzwonkiem, ale została dłużej by pomóc go wystudzić i przelać.

Severus zdążył w międzyczasie ocenić, które z eliksirów są najlepsze. Ich twórcy dostali odpowiednią ilość punktów, ale mniejszą od Haruki, i po przelaniu do fiolek na jego biurku stał spory zapas eliksiru ekstrapieprzowego. Tak, kombinacja Slytherin - Ravenclaw to nie tylko estetyka pracy, ale i dobre wyniki.

- Nobby! - czarodziej odezwał się głośno i obok pojawił się szkolny skrzat.

- Do usług, pana psora - skrzat odezwał się ochrypłym głosem. Był jednym ze skrzatów, które służyły w tej części zamku, a przy okazji i osobiście Severusowi.

- Te eliksiry są dla pani Pomfrey. Możesz je dostarczyć?

Skrzat uśmiechnął się radośnie.

- Do usług, sir - i zaczął szybko znikać z partiami leku.

- Coś jeszcze, psze pana - zapytał usłużnie, gdy wszystko zniknęło.

- Nie, dziękuję.

- Panienko? - skrzat spojrzał na nią. Jako podopieczna profesora Snape'a uważał się także za jej skrzata.

Haruka uśmiechnęła się i zaprzeczyła grzecznie.

- Do usług panienki - odezwał się i zniknął.

Severus spojrzał uważnie na Harukę.

- Co ty tu jeszcze robisz? Myślałem, że chcesz miotłę przetestować?

Haruka z uśmiechem chwyciła swoją torbę i pośpieszyła w stronę dormitorium. Po obiedzie zapytała zapytała profesor Hooch o zgodę i dowiedziała się, że jeśli nie używa stadionu i ma własną miotłę to nie musi mieć jej zgody. Miała tylko zostać w granicach Hogwartu, nie kombinować z manewrami i broń bogowie do Zakazanego Lasu polecieć.

Nastolatka szybko rzuciła torbę na swoje łóżko, chwyciła miotłę i zanim ktokolwiek się zorientował już jej nie było.